Niezależne Forum Projektu Cheops Niezależne Forum Projektu Cheops
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Grudzień 14, 2018, 14:37:05


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: [1] 2 3 |   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Dieta Praniczna  (Przeczytany 19487 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« : Listopad 20, 2010, 20:00:29 »

6-7.11.2010 Warszawa czyli mamy już po seminarium.
Utworzyłem ten wątek ze względu na to o czy wspomina, czego dotyczyło owo seminarium.
Czy jest na naszym forum ktoś kto odżywia się już Praną?
Jakie są wasze wnioski?
Co o tym myślą wszyscy pozostali czyli ci, którzy nie stosują tej diety?

Seminarium Diety Pranicznej (startowe)

Dieta Praniczna jest Nowym Stylem Życia, który pozytywnie odmienia sposób funkcjonowania. Na całym świecie, także w Polsce jest już wiele osób, które włączają zasady Odżywiania Praną (zwanej też Światłem) do swej codzienności. To jest coś zupełnie innego niż głodówka. 

6 i 7.11.2010 w Warszawie odbędzie się Seminarium Diety Pranicznej dla osób zainteresowanych takim sposobem odżywiania się i poszerzania swojej świadomości. Będzie to pierwsze z cyklu czterech dwudniowych Seminariów przygotowujących do przejścia na Odżywianie Praną lub do stosowania Diety Pranicznej.  Zajęcia będą odbywać się co 4-6 tygodni.

Przekaż tę informację dalej, dając innym szansę na zmiany w swoim życiu i przyczyniając się do zmian globalnych - na poziomie świadomości zbiorowej.  Być może Ty lub ktoś z Twoich bliskich, przyjaciół, znajomych czekacie na tę wiadomość...

...

TO JEST ZAPROSZENIE DO NOWEGO ŻYCIA!

http://www.schodamidonieba.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=813:seminarium-diety-pranicznej-startowe&catid=44:swoje&Itemid=53
« Ostatnia zmiana: Listopad 20, 2010, 20:13:58 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #1 : Styczeń 02, 2011, 20:43:32 »

1. Hinduski jogin odżywia się wyłącznie powietrzem




Pochodzący z Indii Prahlad Jani został niedawno poddany specjalistycznym badaniom. 82-letni mężczyzna utrzymywał, że nic nie jadł i nie pił od 70 lat. Restrykcyjne próby przeprowadzone przy udziale wojskowych naukowców wykazały, że staruszek nie kłamał. Ku wielkiemu zaskoczeniu specjalistów, wszystkie eksperymenty zakończyły się pomyślnie dla hinduskiego mędrca.

Naukowcy z India's Defence Institute of Physiology & Allied Science, którzy badali niezwykłego hindusa, przyznają, że nie są w stanie wytłumaczyć jego fenomenu. To zresztą nie pierwszy raz, kiedy poddawano mężczyznę licznym analizom i eksperymentom. Pierwsze testy zostały przeprowadzone jeszcze w roku 2003, a teraz Prahlad wrócił do kliniki na jeszcze dokładniejsze badania. Pomiędzy 28 kwietnia i 6 maja jogin pozostawał pod nadzorem 30 kamer video i całego zespołu hinduskich naukowców, także wojskowych. Podczas całego tego czasu nie zjadł absolutnie niczego - dostawał jedynie czystą wodę do mycia. Po zakończonych badaniach, Prahlad Jani nie wykazywał osłabienia, nie był też odwodniony. Kiedy naukowcy zakończyli testy, jogin po prostu wstał z łóżka i wrócił do swojej wioski położonej niedaleko Ambaji.

http://niewiarygodne.pl/gid,12992668,img,12993071,kat,1017185,page,11,title,10-przypadkow-medycznych-ktore-w-2010-r-zszokowaly-swiat,galeriazdjecie.html?ticaid=6b87d
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
krzysiek
Gość
« Odpowiedz #2 : Styczeń 02, 2011, 23:22:14 »

To rzeczywiście wielki fenomen! Jakiś czas temu donosił o tym także Nieznany Świat.

Mnie zdarzyło się z własnej woli NIC nie jeść przez 11 dni (kuracja Neera) ale piłem codziennie ok. 1,5 litra wody ze specjalnym syropem i pieprzem cayenne. Z początku było nielekko, ale później można się przyzwyczaić do braku pokarmów.
Znakomicie się oczyściłem, no i schudłem 7 kilo. Te kilogramy mi póżniej wróciły (a miały nie wracać Duży uśmiech), więc chyba trzeba wytrwałości tego jogina, żeby pozbyc się ich na zawsze.

Rozumiem wszakże, że nie o kilogramy tu głównie chodzi. W każdym razie da się dość długo nic nie jeść.
Zapisane
songo1970


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #3 : Styczeń 03, 2011, 09:40:54 »

A myślałem że kawał o chłopie który próbował odzwyczaić swojego konia od jedzenia- to tylko dowcip, a poważnie było też w TV o Ukraińce która spożywa wyłącznie piasek??
Jedno co zastanawia czy to kolejny krok w ewolucji lub transformacji, i czy to wszystkim się podoba, bo mam pewne wątpliwości?..
Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
Kiara
Gość
« Odpowiedz #4 : Styczeń 03, 2011, 12:10:22 »

W przyszlosci , tak jest to kierunek rozwojowy dla wszystkich istot i zwierzat i ludzi. W przyszlosci bedziemy sie odzywiali prana podobnie do roslin pobierajac energie ze slonca oraz przez oddech.

Ale jeszcze nie teraz  jeszcze nasze ciala fizyczne nie sa do tego przystosowane , owszem po zmianie subkomorkowej bedzie to kolejnym etapem.

Jednak sa juz ludzie ktorzy tak zyja , bo sa na ziemi ze tak powiem "eksperymenty" innych cywilizacji , ludzie ci nie do konca sa identyczni w swojej budowie cial jak ogol. Chociaz wyglad ich niczym sie nie rozni to mysle ze wiele wewnetrznych organow ma inna zasade pracy , oraz troche inna budowe tkanek.
Z tego tytulu ich mozliwosci fizyczne sa ciutke inne niz Ludzkie.

Kiara Uśmiech Uśmiech
Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #5 : Styczeń 03, 2011, 20:51:30 »

Troszkę z innej beczki, ale też w miarę na temat :

Cytuj
Quantum scientists are finding that all of space is filled with electromagnetic zero-point fluctuations creating a universal sea of zero-point energy. Some pioneering scientists claim that once we learn how to tap into this infinite sea, energy will be almost as easily obtained as the air we breathe.

 Dr. Tom Bearson's http://www.cheniere.org/

Moje tłumaczenie :
Kwantowi naukowcy odkrywają, że cala przestrzeń jest wypełniona elektromagnetyczną fluktuacją punktu zerowego tworzącego uniwersalne morze energii punktu zerowego. Niektórzy pionierscy naukowcy sądzą, że kiedy raz nauczymy się jak zanurzać się w tym nieskończonym morzu wtedy energia będzie dostępna prawie tak łatwo , jak oddychanie Uśmiech)

Być może odżywianie pranicznie wcale nie wymaga innego niż posiadamy organizmu, albo organów. My tylko nie potrafimy jeszcze korzystać z Pola Punktu Zerowego Uśmiech
Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #6 : Styczeń 03, 2011, 21:48:03 »

Powodzenia east , no to próbuj!

Kiara Uśmiech Uśmiech
Zapisane
Linda
Gość
« Odpowiedz #7 : Sierpień 05, 2011, 08:35:00 »

 Uśmiech


 Nie jem, bo nie muszę

    Victor M. Amela La Vanguardia

Nie jem, bo nie muszę
fot. guiacuerpomente.com. Na zdjęciu: Oberom Silva

Dziewięć lat temu Oberom Silva poszedł w ślady krewnych i przestał jeść. Najpierw tracił kilogramy, potem w zadziwiający sposób zaczął przybierać na wadze. Dziś przekonuje, że istnieje inny, lepszy sposób odżywiania się niż ten, który uznaliśmy za jedyny.

Oberom Silva o sobie: Mam 26 lat i jestem Brazylijczykiem. Pracuję jako nauczyciel jogi. Mieszkam ze swoją życiową partnerką, nie mamy dzieci. Wierzę, że istnieje kosmiczna inteligencja. Jeśli popracujesz nad swoją świadomością, nauczysz się żyć praną, otaczającą nas subtelną energią.

La Vanguardia: Słyszałem, że pan nic nie je.
Prawdę mówiąc wolałbym nie zaczynać naszej rozmowy od tej kwestii.

A zatem jest pan joginem?
Jogę uprawiam od dziecka. Nauczyli mnie tego rodzice. Sami jeszcze w młodości porzucili miasto i osiedlili się na wsi, by tam żyć z owoców własnej pracy. Tam też przyszło na świat ich dziesięcioro dzieci.

Dziesięcioro?!
Postanowili podporządkować się życzeniom natury. Nigdy nie korzystali z metod regulowania płodności. Ani z telewizora.

Co urzekło ich w wiejskim życiu?
Pragnęli żyć świadomie, zgodnie z naturą. Zostali wegetarianami i wychowali nas na bezmięsnej diecie.

A więc nigdy nie skosztował pan mięsa?
Nie. W dodatku wraz z moją partnerką jesteśmy weganami. Nie tylko nie jemy mięsa, lecz także w żaden sposób nie korzystamy ze zwierząt i nie przyczyniamy się do ich cierpienia.

Na przykład…
Nie jeździmy konno, nie używamy zwierząt do orki. Nie sięgamy po kosmetyki, jeśli były testowane na zwierzętach.

Ale proszę pamiętać, że człowiek jest zwierzęciem wszystkożernym i jada także mięso.
Proszę jednak zwrócić uwagę, że nasi przodkowie myśliwi-zbieracze spożywali bardzo mało mięsa. A odkąd przyjęliśmy osiadły tryb życia, właściciele stad zaczęli toczyć spory o tereny do wypasu, te zaś prowadziły do wojen. Krótko mówiąc dieta mięsna prowadzi do nieszczęść.

Inny przykład?
Żeby wyżywić stado, trzeba uprawiać tysiące hektarów ziemi na paszę dla bydła. Te zboża mogłyby przecież służyć za pokarm dla ludzi. (…) Kolejna sprawa: szkody dla środowiska naturalnego. Hodowla bydła mięsnego zanieczyszcza ziemię, wodę, powietrze. Każda krowa jest źródłem 500 litrów metanu, a to prawdziwa trucizna.

I tak dorastał pan jako jogin-wegetarianin….
Tak. I przed dziewięciu laty zaczęto nazywać nas szaleńcami.

Słucham? A to dlaczego?
Moja mama postanowiła pójść w ślady Teresy Neumann, Paramahansy Yoganandy, Giri Bali…
Co to za ludzie?
Osoby, które do tego stopnia zapanowały nad swoim metabolizmem, że nie muszą przyjmować pokarmów stałych. Innymi słowy: oni nic nie jedzą. Moja mama najpierw zdecydowała się na próbny okres inicjacyjny, w sumie 21 dni ścisłego postu. I zakończyła tę głodówkę jako inna osoba: zadowolona, szczęśliwa, spokojna.

To niemożliwe. Jeśli przestaniesz jeść, umrzesz.
Zmieniając struktury swojej świadomości, możesz doprowadzić do zmian w pamięci komórkowej.

Prawdę mówiąc nic z tego nie rozumiem.
Mija już dziewięć lat odkąd nic nie jem. Wystarczy mi, jeśli cztery razy w tygodniu napiję się soku.

Trudno mi w to uwierzyć. Wcale nie wygląda pan na zagłodzonego.

Rozumiem, że mi pan nie wierzy, bo mój przypadek może wydawać się dziwny. Rzecz w tym, że chociaż nie przyjmuję pokarmów stałych, to wcale nie oznacza, że się nie odżywiam.

Ale czym się pan odżywia? Tymi soczkami?
Żywię się praną. To subtelna energia, w której wszyscy jesteśmy zanurzeni, jest wszędzie, we wszystkich atomach. Aktywna medytacja, stan świadomego czuwania, gdy jesteśmy w pełni obecni, pozwala nam przechwycić tę energię i się nią żywić.

Cóż, ja w każdym razie nie zamierzam igrać ze swoim zdrowiem. Pańskie wyjaśnienia w ogóle do mnie nie przemawiają.
To dlatego, że mówię o diecie, która przynosi wewnętrzny spokój, a nie takiej, które obiecują szczupłą sylwetkę?

Ok, jeżeli przestaniesz jeść, z pewnością schudniesz. Ale potem zapadniesz w letarg, a ostatecznie – umrzesz.
Przez pierwsze 21 dni głodówki straciłem sześć kilo. Ale już po trzech miesiącach żywienia się praną przybrałem siedem kilogramów.

Czyli nawet nie skosztuje pan tych wspaniałych oliwek?
Dziękuję, ale nie. Pewnego dnia pracowałem z wieśniakami w polu i poczęstowali mnie potrawą z batatów i manioku. Nie mogłem odmówić, bo bym ich uraził.

I?
To było przepyszne.

No właśnie. A co na to wszystko nauka?
Niektórzy lekarze zainteresowali się przypadkiem Hiry Ratama Maneka i innych, którzy nie jedzą od lat. Albo Prahlada Janiego, 80-latka, który głoduje już dekadę.

No a co się dzieje z układem pokarmowym takiego człowieka?
Niektóre jego funkcje zanikają, takie jak wchłanianie i wydalanie, a jednak układ hormonalny wciąż działa bez zarzutu.
Czy zachęca pan innych do pójścia w pańskie ślady?
Nie. Zachęcam za to do zwiększania wiedzy o sobie samym. Chciałbym jeszcze raz podkreślić: tu nie chodzi ani o przybranie na wadze, ani o schudnięcie, ani o leczenie chorób, ani o religijny post.

Czy takich jak pan poszukiwaczy samych siebie jest wielu?
Wiem o przynajmniej 500 osobach w Brazylii, które pod moim kierownictwem, bądź pod opieką moich krewnych zaczęły odżywiać się praną. Bo, to podkreślam, odżywania energią nie powinno się rozpoczynać na własną rękę. 10 proc. ochotników zrezygnuje po paru dniach, reszta wytrwa 21 dni, lecz tylko 5 proc. wytrwa w swoim zamierzeniu.

Nikt nie spróbował zdelegalizować działalności takiej jak pańska?
Evelyn, zwolenniczka nauk Jasmuheen, wystąpiła w telewizji, gdzie opowiedziała, jak odżywia się światłem. Inna kobieta chciała pójść w jej ślady i… zmarła. Jej mąż oskarżył Evelyn o namawianie do samobójstwa. Trudno przewiedzieć, jaki przebieg będzie miała ta sprawa…

Mówi się, że Evelyn jest przedstawicielką groźnej sekty.
Zastrzegam, że ja tylko należę do grupy ludzi poszukujących samorealizacji i szczęścia.

A jeśli kiedyś urodzi się panu dziecko, co mu pan powie?
Na pewno nie powiem mu, że ma przestać jeść. Zalecę mu jednak, by szukało szczęścia. Kiedy siadam przy stole z przyjaciółmi raczącymi się winem i przysmakami, cieszę się ich radością.
(M. Mikołajska)
 Uśmiech


   
   
 



Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #8 : Sierpień 05, 2011, 15:48:45 »

Ten facet ma rację , poznanie, wiedza, same poprowadzą do właściwych rozwiązań.
Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #9 : Sierpień 05, 2011, 16:51:27 »

Tak... dieta , nie jedzenie , lub jedzenie zgodne z potrzebami organizmu nie są i nie muszą być sposobem na szczupła sylwetkę , bo nie takie jest ich zadanie.

W każdym okresie swojego istnienia spełniają inne , tak więc żywiąc się w sposób wegan , czy praną można być okrąglutkim , lub bardzo szczupłym.

Te efekty nie są najważniejsze są krótszymi lub dłuższymi okresami przemian w organizmie. Ważny jest stan zdrowia i poziom energii oraz satysfakcja z wybranego stylu życia.

Tak... faktycznie żywienie się praną jest przyszłościowym stylem życia Człowieka i zwierząt.

Ale to jeszcze troszkę ,wiele cech organizmu Ludzkiego musi ulec zmianie.

Jednak powiedzenie ..."tyjesz z powietrza.... " ma całkowite uzasadnienie i potwierdzenie. Mrugnięcie

Kiara Uśmiech Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Sierpień 05, 2011, 22:21:28 wysłane przez Kiara » Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #10 : Sierpień 05, 2011, 22:25:54 »

Cytuj
Pewnego dnia pracowałem z wieśniakami w polu i poczęstowali mnie potrawą z batatów i manioku. Nie mogłem odmówić, bo bym ich uraził.

I?
To było przepyszne.

No właśnie i tu tkwi "problem", ponieważ ludzie lubią smakować życie . Czy prana może mieć smak i zapach ?
Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #11 : Sierpień 05, 2011, 22:35:20 »

Myślę że tak , jest to możliwe bowiem o tym decyduje mózg , zatem jeżeli siłą woli zażyczysz sobie truskawkowej prany , stanie się to bez problemu.

A może się stać bowiem smak ten i zapach mózg zarejestrował już dawno temu w swojej pamięci.


Kiara Uśmiech Uśmiech
Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #12 : Sierpień 05, 2011, 22:37:32 »

Smak truskawki bez wgryzienia się w truskawkę ? Toż to jakieś ćwierć truskawki Mrugnięcie
Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #13 : Sierpień 05, 2011, 22:49:55 »

Smak truskawki bez wgryzienia się w truskawkę ? Toż to jakieś ćwierć truskawki Mrugnięcie

Nie twierdz przed spróbowaniem , być może nieznane przyjemności okażą się wspanialszymi niż znane.


Kiara Uśmiech Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Sierpień 05, 2011, 22:50:51 wysłane przez Kiara » Zapisane
barneyos

Gawędziarz


Punkty Forum (pf): 2
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 689



Zobacz profil
« Odpowiedz #14 : Sierpień 06, 2011, 08:15:17 »

Pewien człowiek pokazywał mi kiedyś ćwiczenie na aktywację czakry nosa. Po pełnym otwarciu tej czakry możesz odczuwać wszystkie zapachy świata, jeśli Twój kolega opowiada Ci o wczorajszej kolacji to poczujesz jej zapach.
Ale więcej, będziesz czuł też zapach perfum dziewczyny, z którą był na randce, oraz zaczniesz czuć zapachy ....... emocji, będziesz czuć zapach strachu, śmierci, miłości, itp.

Być może powyższe ćwiczenia zostały opracowane przez/dla osoby żywiące się praną.
Zapisane

Pzdr barneyos   Cool

----------------------------------
\"Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko rzeczy, których na razie nie potrafimy zrobić\"
\"Im więcej wiem, tym bardziej wiem, że mniej wiem\"
Kiara
Gość
« Odpowiedz #15 : Sierpień 06, 2011, 10:58:46 »

I w tym momencie warto zrozumieć rolę perfum , bowiem mają za zadanie zmieniać zapach Energii - człowieka  , który je używa.

Każda Energia   pochodząca z rożnej przestrzeni wibracyjnej posiada jej i swój określony zapach ( a czasami jawi się to jako smród ) gdy wibracja jest niska.

Żeby nie można było tego odróżniać i identyfikować  tych Energii wcielonych ludziom zablokowano znacznie  czakrę zapachów.
Wprowadzono piękne perfumy by te zapachy nieprzyjemne maskować. Obecnie korzystamy ze śladowych możliwości naszego nosa.
Ale to wróci i ta czakra w sposób naturalny się  odblokuje.
Zmysł powonienia jest niezmiernie ważnym zmysłem odczuwania dla Człowieka.

Kiara Uśmiech Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Sierpień 06, 2011, 11:00:02 wysłane przez Kiara » Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #16 : Sierpień 06, 2011, 11:42:45 »

Ale żadna prana nie zastąpi zwierzęcej przyjemności wgryzania się w arbuza na przykład, lub w jabłko. I tego rozdrabniania, miażdżenia, przeżuwania  Mrugnięcie
Chociaż , gdybym miał do wyboru odżywianie praniczne, albo tradycyjne ,to znając siebie wybrałbym praniczne . Ot taka ludzka przewrotność.
Po co mi układ trawienny ? Im prościej tym lepiej Uśmiech

ps. Miałem kiedyś sen , że odżywiałem się samą energią. Patrzyłem na roślinę i sciągałem z niej energetyczny "wzorzec" , który wnikał we mnie powodując uczucie nasycenia, doładowania. Wyglądało to tak, że roślina była otoczona pastelową aurą, którą ja zasysałem jak odkurzacz. Roślinie nic to nie przeszkadzało, gdyż szybko odbudowywała swoją  "świetlistą otoczkę".
Dziś powiedziałbym, że ściągałem wzór informacyjny wszystkich substancji obecnych w danej roślinie, po czym coś we mnie ( świadomość ) dekomponowało te wzory na prostsze sekwencje i rozsyłało do niezbędnych partii ciała.
We śnie było to bardzo realne.
Uzyskana w ten sposób energia umożliwiała mi .. lewitację.

eech , motylem byłem Mrugnięcie
« Ostatnia zmiana: Sierpień 06, 2011, 11:48:59 wysłane przez east » Zapisane
ptak
Gość
« Odpowiedz #17 : Sierpień 06, 2011, 13:23:16 »

Generalnie zmysł węchu  przeznaczony jest do rozróżniania i odbioru doznań związanych z materią.
Ducha odczuwa się zmysłami duchowymi, chociaż mózg w specyficznych warunkach może dokonać przełożenia doznań duchowych na parametry fizyczne. I tak, np. demona kojarzy najczęściej ze smrodem a świetlistą istotę (prawdziwą, a nie podróbę  Mrugnięcie ) z zapachem róży, czy innych kwiatów. Sama miewałam od czasu do czasu takie doświadczenia, gdy w stanie wyciszenia, czy kontemplacji pojawiał się zapach bez zaistnienia jego fizycznego źródła.
Były to na ogół bardzo subtelne i piękne zapachy kwiatowe. Chociaż smrodu też doznałam, ohyda.  Duży uśmiech

Jak widać płaszczyzny przenikają się, a nasze zmysły potrafią to wychwycić. Szczególnie zmysł wzroku, dość często rejestruje przez moment istoty z innego wymiaru, czy przestrzeni. I sądzę, że wielu ludzi tak ma. Największą kontrowersję wzbudzają doznania słuchowe. I tu często wkraczają psychiatrzy ze swoimi diagnozami. Ale kto by ich słuchał, gdy chóry anielskie tak pięknie pieją?  Mrugnięcie

Zastanawiający jest również fakt, iż coraz więcej osób zaczyna mówić obcymi, trudnymi do weryfikacji językami. I dziwnie tak się składa, że z czterech takich osób, które znam jedna ma zdiagnozowaną schizofrenię. Trzy pozostałe są wolne od takiej diagnozy ale niewykluczone iż dlatego, że nie wpadły dotychczas w ręce znawców.  Mrugnięcie

Niemniej, jedna z tych osób, to rasowa ezoteryczka, głęboko w tym tkwiąca. Nie dość, że gada językami, to jeszcze widzi, słyszy, ma bieżący kontakt z mistrzami wzniesionymi, Jezusem, matką boską i innymi istotami duchowymi. No i jak twierdzi jest inkarnacją Marii Magdaleny. Nadmienię, że razem uczęszczałyśmy kiedyś na wiele kursów ezo…, w tym na seminaria z Elą Nowalską i Myślicielami. I chyba te ostatnie kontakty znacząco na nią podziałały. W pewnym momencie, myśliciela PANa  zaczęła ona uważać za Boga, jednak Ela zaprzeczyła temu, tzn stwierdziła, że nie jest on bogiem. W końcu koleżanka również zmieniła zdanie i całkowicie odwróciła się od Myślicieli uznając ich za ciemne byty.
W każdym razie nieraz dokonywała na różnych osobach dziwnych działań energetycznych, niby uzdrawiających. Towarzyszyli jej podczas tych zabiegów albo Jezus, albo inni mistrzowie wzniesieni.  Nazywała ich po imieniu, szczególnie z jednym (Chińczykiem) była w głębokiej przyjaźni. Zapomniałam już jego imienia. Potem wyjechała do Berlina i jakoś straciłyśmy kontakt.

Niedawno zaś poznałam małżeństwo, mieszkające zresztą w tym samym bloku co ja, które związane jest mocno z jakimś odłamem kościoła katolickiego. Regularnie uczęszczają na wspólnotowe spotkania i głęboko wierzą w biblijne zapisy. No i spłynął na nich dar ducha świętego.
W stanie tym modlą się za innych, wyrażając swoje modlitwy w niezrozumiałym języku. Twierdzą, że duch przez nich tak przemawia i oni nie muszą znać znaczeń słów, które wypowiadają. Wystarczy, że duch to wie. Są to ludzie bardzo czyści wewnętrznie. On, od ponad trzydziestu lat całkowicie niewidomy, chociaż nadzwyczaj sprawny i samodzielny, nieraz nawet bardziej od widomych. Jest świetnym masażystą i rehabilitantem. U niej niestety ujawniła się niedawno cukrzyca insulino zależna i jakoś nie może sama sobie pomóc. Trochę dziwi mnie ta wybiórczość działań ducha. Dlaczego nie uzdrowi tego, przez kogo się przejawia? Ale może tak musi być? 

Ostatnio jednak, coraz częściej mam nieodparte wrażenie, że te wszystkie cudowności (koszmary również) tworzy umysł, gdy za mocno w coś wchodzi. To wiara uruchamia pewne procesy. I stąd zapewne oznaczenie wszelkimi stygmatami.
Dlatego uważałabym na rodzaj uprawianego myślicielstwa, jeśli nie chcesz  zostać obdarowanym dodatkową tożsamością. Ale wolna wola, w wyborze doświadczeń również.  Mrugnięcie


Edit:
Aha, zapomniałam jeszcze o jednej osobie gadającej językami, która na targach ezoterycznych miała swoje stanowisko i nawiązywała kontakt z duszami osób, które tego zapragnęły. Oczywiście, za stosowną zapłatą. Mi powiedziała iż kiedyś byłam bardzo blisko Mojżesza. Początkowo pomyliła się i sądziła, że byłam samym Mojżeszem, ale było to niewłaściwe przetłumaczenie słowa z nieznanego języka. I całe szczęście, bo nie wiem, jak udźwignęłabym ów mojżeszowy ciężar.   Mrugnięcie

« Ostatnia zmiana: Sierpień 06, 2011, 13:55:05 wysłane przez ptak » Zapisane
Thotal
Gość
« Odpowiedz #18 : Sierpień 06, 2011, 22:14:57 »

Lubię wąchać kwiaty, UWIELBIAM!!! Duży uśmiech
Robię to dyskretnie, z pełnym poszanowaniem dla samych kwiatów.
Mam przy tym dziwne skojarzenia, że robię to dla świata duchowego, żeby moja fizyczna postać mogła przekazać poprzez odczucia zapachy w wyższe wymiary. Nie dla konkretnego przedstawiciela tamtej strony, ale jakiejś grupy aktualnie "kręcącej" się wokół mnie.

Jak będzie koło mnie Mojżesz, to jemu też nawącham Duży uśmiech




Pozdrawiam - Thotal Uśmiech
Zapisane
ptak
Gość
« Odpowiedz #19 : Sierpień 06, 2011, 23:56:46 »

Thotal, ja również uwielbiam wąchać kwiatki i odurzać się ich zapachem. Taka np. konwalia, albo bez,
czy maciejka o zmierzchu. Sama poezja.  Uśmiech

Tak sobie myślę, że jednak po tamtej stronie mają dużo gorzej. Bo może i kwiaty są okazalsze i bardziej kolorowe,
ale czy pachną? No bo po co zapach, gdy nie ma fizycznych zmysłów? Myślicielstwem się tego nie poczuje,
choćby nie wiem jak kwieciście myśleć.
Dlatego pewnie wciąż ogromne kolejki do inkarnacji w materię. W dodatku, gdy trafia się tak wyjątkowa i cudna planeta,
jaką jest Ziemia.

Ach te fizyczne rozkosze, zaciągamy tu niezłe kredyty energetyczne, jak ostatnio pisał between w związku z kawą
i innymi używkami.  Ale kawa to pikuś w porównaniu z przyjemnością czerpaną z zapachów.
Już nie wspomnę o odurzeniu się miłością, nawet tą zwykłą, warunkową.  Chichot

Co do Mojżesza, to on ma inne preferencje. Interesują go gorejące krzewy. Nie wiem, czy okaże Ci wdzięczność
za Twoje nawąchanie mu.  Duży uśmiech

Pozdrawiam  Uśmiech
Zapisane
barneyos

Gawędziarz


Punkty Forum (pf): 2
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 689



Zobacz profil
« Odpowiedz #20 : Sierpień 07, 2011, 08:56:06 »

Ja też lubię wąchać (oczywiście nie klej). Żeby zwiększyć możliwości, co roku wyposażam mój ogród w coraz to nowsze generatory zapachów.

Co do ładności zapachów - rzecz mocno subiektywna. Mnie np. podoba się bardzo zapach kwitnącego rzepaku (i również wygląd - fantastyczne żółte pola), a moja rodzinka go nienawidzi i zawsze każe mi przyspieszać w momencie mijania rzepakowych pól.


Ps. Ja tam bym uważał z wąchaniem gorejącego krzewu, bo potem pozostaje tylko wąchanie kwiatków od spodu.  Duży uśmiech
Zapisane

Pzdr barneyos   Cool

----------------------------------
\"Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko rzeczy, których na razie nie potrafimy zrobić\"
\"Im więcej wiem, tym bardziej wiem, że mniej wiem\"
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #21 : Luty 27, 2012, 22:48:34 »

Jakie są korzyści płynące z niejedzenia?
                                                                                                                                                             

Te materialne, bardzo trywialne są takie: oszczędność czasu/energii w kuchni/toalecie, oszczędność pieniędzy wydawanych na zakupach (które można przeznaczyć na inne cele), zmniejszenie ilości wyrzucanych śmieci. Inne zalety odżywiania się Światłem, na których nam zależy, to lepsze samopoczucie na codzień, większa ilość energii i lepsza, wydajniejsza praca; samouleczenie się z chorób, uodpornienie organizmu, często zmniejszenie ilości snu potrzebnego organizmu, co także może być nieocenione dla niektórych. To wszystko jest dla człowieka bardzo ważne, jednak… chodzi oczywiście o coś wyższego, mianowicie Rozwój Ducha i własną ścieżkę, na której odrzucenie omawianego nałogu może się bardzo przyczynić do rozwoju świadomości. Mówi się, że po zaprzestaniu jedzenia zostaje zrzucana powłoka cienia z oczu człowieka. Zaczyna on dostrzegać rzeczy, na które wcześniej nie zwracał uwagi, zmienia swe spojrzenie na wiele spraw, zmieniają się jego wartości moralne. Dlatego właśnie wybór odrzucenia pokarmów jest bardzo trudny. Nie można się kierować materialistycznymi pobudkami, niejedzenie samo w sobie nie może być celem, tak samo jak i zdolności parapsychiczne nie mogą być celem samym w sobie, ponieważ staniemy w miejscu. To, co naprawdę daje niejedzenie, to radość, szczęście, Boska lekkość istoty ludzkiej, poszerzenie świadomości, wzrost wiary w siebie, poprawienie samopoczucia, wzrost Miłości w sobie – o to tu właśnie chodzi. Jeśli masz zamiar przejść na odżywianie się Światłem, aby zaoszczędzić pieniądze na ciuchy, – możesz równie dobrze wyciągnąć wtyczkę z kontaktu czy spalić ten artykuł, bo takie cele nie zostaną zrealizowane. Odrzucenie nałogu bywa bardzo trudne, trzeba być absolutnie pewnym swoich zamiarów, działać z pełną świadomością swych działań oraz wziąść na siebie odpowiedzialności za wszelkie ryzyko towarzyszące zmianom fizycznym i psychicznym w sobie. To coś w stylu ponownych narodzin, o których mówił Jezus Nikodemowi – to decyzja mająca wpływ na całe życie, które prawdopodobnie zostane przewrócone do góry nogami, w pozytywnym sensie. Jeśli jesteś wysoko na swej ścieżce RD, naprawdę wiesz co robisz i wierzysz w to – masz duże szanse na sukces.

Jak się do tego zabrać?
                                                                                                                                                           

1. Najpierw dobrze się zastanów, co tak naprawdę jest Twoim celem, po co to robisz, co chcesz uzyskać. Nie rób niczego pochopnie. Dopóki nie poczujesz, że nie jesteś gotowy – nie zabieraj się za to. Musisz być głęboko przekonany o słuszności swojego wyboru i mieć świadomość tego, że naprawdę jesteś gotów. Aby się udało, konieczna jest rozwinięta świadomość. Wibracje ciała muszą być wysokie, aby dostosować się do wysokich wibracji światła, inaczej nie zostanie ono przyjęte przez organizm.

2. Druga, ważna sprawa – medytacja, bez której ani rusz. Trzeba się na to przygotować duchowo i czuć wewnętrznie, że jest się gotowym. Przygotowanie emocjonalne jest jednym z najważniejszych czynników wpływających na sukces. Należy również dużo czytać o niejedzeniu i procesach prowadzących do niego. Jest ich tyle ile ludzi przeszło przez nie, ponieważ droga każdego jest inna. Wynika to oczywiście z różnic pomiędzy ludźmi. Niewątpliwie wskazana jest duża wiedza na ten temat, na pewno wykraczająca poza artykuły tego rozmiaru. Przedyskutuj też Twoje zamiary razem z najbliższymi, rodziną. Licz się ze zmianą zachowania, co może niekorzystnie wpłynąć na stosunki między ludźmi, prowadząc do kłótni, awantur, a nawet odizolowania czy całkowitego zerwania kontaktu z niektórymi osobami. Ludzie boją się tego typu rzeczy, nie są do nich przyzwyczajeni i szokuje ich to. Jest też druga strona medalu – Twoja nagła zmiana wizji świata może dobrze wpłynąć na osoby przebywające z Tobą. Wszystko zależy od ich nastawienia do sprawy niejedzenia i duchowości.

3. Trzecia kwestia – tym razem fizyczna. Bardzo ważne jest aby podczas przechodzenia procesu być zdrowym fizycznie. Jakiekolwiek choroby, osłabienia organizmu, kontuzje, stany zapalne będą źródłem trudności i niepowodzeń, a nawet śmierci (zwłaszcza przy 21-dniowym procesie Charmaine Harley!). Zanim zabierzemy się za cokolwiek, konieczne jest dogłębne przebadanie organizmu i wyleczenie się z wszelkich dolegliwości (oczywiście poza nieuleczalnymi, typu rak). Gdy już jesteśmy przygotowani, możemy zabrać się za wybór odpowiedniej dla nas drogi prowadzącej do wyzwolenia się od potrzeby spożywania pokarmów.

Główne metody
                                                                                                                                                           

Nie ma jednego złotego środka – jak wiele jest ludzi tak wiele przekonań, tak samo w tym przypadku – dla każdego inna droga może być lepsza, będzie ona również mogła wyglądać bardzo różnie nawet u dwóch podobnych do siebie osób. Oto niektóre ze sposobów:

   1. Naturalna – może trwać od kilku miesięcy do wielu lat. Polega na stopniowej zmianie swych nawyków co do jedzenia. Najpierw z diety likwiduje się mięsa, wędliny, następnie mleko, sery, jajka, później ciasta i wyroby słodkie kończąc na warzywach oraz owocach. W ostatniej fazie pija się wyłącznie napoje, rozcieńczając je coraz bardziej wodą. Gdy pije się już prawie samą wodę, proces uznaje się za zakończony. Absolutne odżywianie Światłem następuje po zaprzestaniu przyjmowaniu jakichkolwiek płynów.
   2. Duchowa – odbywa się w osobnieniu lub tylko z odpowiednim Mistrzem znającym się na rzeczy. Pod wpływem medytacji i wskazówek Guru, odchodzi ochota na jedzenie cięższych pokarmów, przychodzi Boska energia. Dzięki medytacji pojawia się ochota na coraz lżejsze jedzenie.
   3. Nagła – osoba nagle zaprzestaje jedzenia czując wstręt, dostając mdłości na jego widok. Może się przydarzyć osobom bardzo religijnym, bardziej jest to „przypadkowa” metoda niż ukierunkowana jakimikolwiek działaniami. Jej wadą jest to, że po zaprzestaniu jedzenia, można równie gwałtownie wrócić do odżywiania się.
   4. Siłowa – człowiek przestaje na siłę jeść. Staje się coraz bardziej chudy, w końcu złożony z prawie samych kości. Niekontrolowana może się niedobrze skończyć. Rzadko prowadzi do sukcesu.
   5. Proces 21-dniowy – autorstwa Charmaine Harley. Jest podzielony na 3 siedmiodniowe części, podczas których zaprzestaje się jedzenia, a na początku nawet picia. Z tego powodu jest to metoda dość niebezpieczna (możliwość odwodnienia organizmu), są przypadki śmiertelne wśród osób, które ją stosowały. Szerszy opis tej metody można znaleźć w książce Jasmuheen – „Życie Światłem”.
   6. Hipnotyczna – poprzez afirmacje zmienia się stosunek do pokarmów, przekonuje się podświadomość o możliwości żywienia Praną. Możliwa we współpracy z hipnotyzerem lub na własną rękę (autohipnoza).
   7. Łączona – najczęściej wybierana. Jako że każdy z nas jest inny, tak najlepszym sposobem jest połączenie elementów najbardziej nam odpowiadającym z różnych metod.

Sukces
                                                                                                                                                         

Osoby, które osiągnęły sukces w odżywianiu się Światłem, niezwykle pozytywnie wyrażają się o swoim życiu po przejściu procesu. Odczuwalna jest wielka zmiana w życiu, zdrowiu, samopoczuciu, nastawieniu do świata. Ogromna ilość energii, która wcześniej przeznaczana była do trawienia pokarmów, teraz jest wykorzystywana do innych celów, np. można bez uczucia zmęczenia pracować intensywnie umysłowo przez kilkanaście godzin z większą jasnością umysłu. Więcej energii w człowieku oznacza również większy jej przepływ przez ośrodki niefizyczne, takie jak np. Trzecie Oko. Może ulec zmianie postrzeganie pozazmysłowe. Energia czakramów również wzrośnie. Dzięki temu nie jest już konieczne 7-9 godzin snu, aby być wypoczętym. Ludzie, którzy przeszli na odżywianie się Boską mocą, śpią od 1 do 5 godzin, a niektórzy – wcale.

Na koniec
                                                                                                                                                           

Jeśli masz zamiar odstawić jedzenie – dobrze to przemyśl. Przygotuj się fizycznie i psychicznie. Dowiedz się jak najwięcej na ten temat. Jeśli czujesz, że jesteś gotów – wybierz odpowiednią drogę. Spraw sobie jak najlepsze warunki do tego „eksperymentu”. I bądź bardzo ostrożny, to może się bardzo źle skończyć, za co ja nie biorę odpowiedzialności. Musisz szczerze wierzyć w sukces, a uda się. Pamiętaj, że to coś więcej niż tylko nie-jedzenie.

Jeśli zdecydujesz się na odżywianie Światłem, będę wdzięczny jeśli mnie o tym zawiadomisz przed lub po procesie. Powiem jeszcze tylko tak od siebie, że nie jest wskazane czynić jakichkolwiek kroków w wieku szkolnym, można sobie narobić kłopotów.



Podczas pisania artykułu korzystałem z wiedzy zawartej w książkach Jasmuheen - „Życie Światłem”, J. M. Werdin - „Styl życia bez jedzenia” oraz własnego „widzimisię”. Mrugnięcie

http://przebudzenie.net/14-niejedzenie.html
« Ostatnia zmiana: Luty 27, 2012, 22:50:57 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Fair Lady
Gość
« Odpowiedz #22 : Marzec 05, 2012, 21:02:14 »

Ten facet na zdjeciu jest COOL!
Przestal odzywiac sie. Jest wyzwolony od materii.
Nie potrzebuje mieszkania, komputera, telefonu, neta i innych dobr.
Nie zycze nikomu spotykania w zyciu "realnym" takich obiektow.
Oby takie wyzwolenie nie zwyciezylo.
Trudna sprawa bedzie wtedy.
Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #23 : Marzec 06, 2012, 10:20:15 »

A może to właśnie jest przyszłość ludzkości ?
Do tej pory czytam wciąż, że odżywianie praniczne ( o jedzeniu pisze się jak o nałogu ) jest trudną ścieżką, pełną wyrzeczeń, pozbywania się narosłych latami zobowiązań, przyzwyczajeń czy nawet pozbywania się powoli własnej tożsamości ,która wiąże się poniekąd z mieszkaniem, posiadaniem, czy narzędziami komunikacji ( komunikacja też nas definiuje w obrębie większej całości). Z reguły ostrzega się ,by nie rozpoczynać tej trudnej niesamowicie , pełnej wyrzeczeń ścieżki bez duchowego przygotowania....
Taaa....
Dieta Praniczna dla wybrańców na wyboistej ścieżce bez wynagrodzenia ... albo rodzaj nagrody ?

Gdybyśmy jednak podeszli do tematu inaczej. Odrzućmy pogląd, że osiągnięcie diety pranicznej wymaga wysiłku. Może wystarczy podjąć tylko decyzję, a resztę pozostawić "sile wykonawczej" ?
Kiedy w naturalny i ciepły sposób myślisz o braku jakichkolwiek ograniczeń jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa energetycznego, osobistego ( ciepło-zimno, czystość-brud) czego wyrazem jest choćby konieczność posiadania  mieszkania, to zauważasz z czasem, że wszystko jakoś samo "układa się" w tym kierunku  Uśmiech . Dzieje się to na skutek serii "przypadków", zupełnie bez wysiłku.
Wysiłkiem jest stawianie temu oporu, a właściwie opór stawiają zakorzenione w nas głęboko wyobrażenia czy przekonania o prawidłowości lub nie tego procesu.

Co innego kiedy się ze zrozumieniem, ale i bez emocji, przyglądamy konsekwencjom własnej decyzji. Utrata pracy, mieszkania, samochodu, telefonu, czy komputera to są jakby kamienie milowe w drodze ku pełnemu wyzwoleniu. Bywa, że są to bardzo wstrząsające doświadczenia dopóki nie zdamy sobie sprawy, że są tylko konsekwencją drogi wyzwolenia. Samo się dzieje Chichot
I nic na to nie poradzisz, póki się nie dokona. Potem, gdy się dokona , możesz znów podjąć wybór. Z tym, że wtedy - gdy udało Ci się pozostać zdrowym i mimo wszystko pogodnym  człowiekiem - wtedy jesteś już wolny od przywiązania do rzeczy. W naturalny sposób zaspokajasz istotę sprawy. Mieszkanie wystarcza Ci maleńkie, wynajęte, albo i nawet choćby kąt do spania u kogoś, twoje ciało zadowala się okruchami, bez telefonu a jednak Ci, którzy chcą Cię odnaleźć -odnajdują.
 
Może tak samo jest z jedzeniem ?
Istota rzeczy nie leży w pilnowaniu się by nie jeść. Istota tkwi w umyśle, w tym na czym on jest skupiony i w jaki sposób jest się skupionym.
Nie próbowałem do tej pory niejedzenia, ale ..... ostatnio na spacerach coraz częściej zdarza mi się patrzeć w słońce otwartymi oczyma. Budzi się wtedy we mnie ciepło, sytość, poczucie wypełnienia. Nie jest to jakieś wyjątkowe uczucie, bo chyba każdy odczuwa, że latem, gdy jest pełno słonecznych , gorących dni jakoś nie chce nam się jeść , a jeśli już to spożywamy owoce lub tylko same płyny. Nasz organizm automatycznie dostosowuje się do rodzaju energii, którą pobiera. Psychicznie jesteśmy bardziej pewni tego, że latem pożywienia jest wszędzie wbród, że niczego nam nie zabraknie, wystarczy tylko ręką sięgnąć, a zatem i mija potrzeba gromadzenia w sobie zapasów energii. Wypływa to bardzej z podświadomego przekazu od naszego ciała niż z umysłu.

Uważam zatem, że dieta praniczna jest bardziej kwestią psychicznego nastawienia się na wszelką obfitość tak, jakbyśmy w niej pływali skąpani światłem ,a nasz organizm sam dostosuje resztę , a w tym - zredukuje łaknienie.
Zapisane
Fair Lady
Gość
« Odpowiedz #24 : Marzec 06, 2012, 13:07:06 »

Nie sadze, aby facet na fotografii nalezal do kasty Braminow. I fakt, w jego przypadku wyzwolenie mozna osiagnac poprzez odlaczenie sie (pozorne) od zasilania w formie "jedzenia". Gosc jednak dalej funkcjonuje, a pokarm bedzie i tak i tak pobieral z otoczenia ... najblizszego. Az skora mi sie na plecach jezy, gdy sobie to wyobraze! Brrrr.
Dla porownania dodam, ze jest to rodzaj "bezprzewodowej" komunikacji. Niektorzy nawet twierdza, ze pewien etap, ktory kazdy musi przejsc. Ja zas uwazam, ze jest to etap dla pewnej warstwy, ktora obarczona jest wlasnie takim "zadaniem".
Bo to tez jest uwarunkowane "odgornie" - jedni beda odzywiac sie korzonkami i medytacja (jak slynny Milarepa), a inni uznaja swiat zageszczony.
U podstaw wszystkiego lezy pojecie wymiany energetycznej.
Oddzielnym zagadnieniem (bardzo istotnym) jest problem krwi. Niektorzy mdleja na widok kropelki, inni boja sie na sama mysl, jeszcze inni lubia krupnioki Uśmiech, a czesc znalazla sobie "energetyczne obejscie" pod plaszczykiem ... prany.
Zapisane
Strony: [1] 2 3 |   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Strona wygenerowana w 0.05 sekund z 20 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

forumpc dnie-noce watahacemnejstrony swietageometria mixblackcity