Niezależne Forum Projektu Cheops Niezależne Forum Projektu Cheops
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Maj 28, 2024, 15:28:16


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: 1 2 3 [4] 5 6 7 |   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Leki z Bozej Apteki  (Przeczytany 203192 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #75 : Wrzesień 23, 2009, 20:08:52 »

Telewizyjna dyskusja przeniosła się tu:

http://www.cheops.darmowefora.pl/index.php?topic=560.0
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Thotal
Gość
« Odpowiedz #76 : Listopad 21, 2009, 23:11:00 »

Dziś czytałem o flawonoidach i preparacie - FLAWON

Myślę, że warto zapoznać się z materiałem;

http://www.e-flavon.pl/index.php/homepage

http://www.flavon.info.pl/



Pozdrawiam - Thotal Uśmiech
Zapisane
koliberek33
Gość
« Odpowiedz #77 : Listopad 22, 2009, 19:55:36 »

W niektórych odmianach nowotworu złośliwego ( glejaki, nowotwory skóry) skuteczny jest preparat MMS  - cały obszerny artykuł jest w NEXUSIE ostatnim ( albo już przedostatnim)
Mianem rak określa się nowotwory złośliwe tkanki nerwowej, ale to tak gwoli uściślenia.

Dobrym środkiem jest też serwatka, żółtka ze świeżych jaj. PAU' D ARCO ( inaczej Skarb Inków. Wit D3.;wszystkie antyutleniacze. ( min. Wit E, A Algi: spirulina, chlorella; koenzym q, flawonaidy, Omega 3- koniecznie podawana z wit. E, itd...)

http://pl.wikipedia.org/wiki/Przeciwutleniacze  itp.....


« Ostatnia zmiana: Listopad 22, 2009, 19:56:25 wysłane przez koliberek33 » Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #78 : Listopad 22, 2009, 20:11:59 »

No właśnie >Koliberku<, dlatego rozszerzyłem ten wątek by zamieszczać tu tego typu informacje, które często sam rozsiewałem po forum:

http://www.cheops.darmowefora.pl/index.php?topic=3568.0

Chyba to scalę.
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Thotal
Gość
« Odpowiedz #79 : Grudzień 03, 2009, 18:03:44 »

      ważne !!!
      Oto coś bardzo przydatnego, z czym
się kiedyś zetknęłam w życiu. Kiedy byłam dzieckiem,
widziałem jak starsi ludzie używali cebuli w ten sposób. Nie
wiedziałam, że stosowano to też w innych krajach.  Zamierzam teraz rozłożyć po domu cebule, ażeby zapobiec grypie i zobaczyć, co się będzie działo. Jeśli wy
też spróbujecie, pamiętajcie, żeby jej już nie używać do gotowania, lecz wyrzucić.
      W 1919 grypa zabiła 40 milionów ludzi. Pewien lekarz
odwiedzał  farmerów, starając się im pomóc zwalczyć grypę.
Wiele rodzin farmerskich zaraziło się grypą i była duża umieralność
wśród nich. Ku swojemu zaskoczeniu pośród tych chorych rodzin
lekarz znalazł jedną, która była absolutnie zdrowa. Zapytał co
takiego zastosowali, że pozostali zdrowi. Żona farmera
odpowiedziała, że porozmieszczała po pokojach w domu nieobrane cebule na talerzach (prawdopodobnie mieli tylko dwa pokoje). Doktor nie mógł uwierzyć
i poprosił o jedną z tych cebul, żeby zbadać ją pod mikroskopem. Otrzymał cebulę, a kiedy włożył ją pod mikroskop stwierdził, że
zawiera ona wirusa grypy. Najwyraźniej wchłonęła ona wirusa, co
pozwoliło rodzinie zachować zdrowie.
      Kolejną  historię usłyszałam od mojej fryzjerki w AZ.
Powiedziała, że kilka lat temu, wielu jej pracowników chorowało na
grypę, jak również wielu spośród jej klientów. Następnego roku umieściła kilka misek z cebulami w różnych miejscach salonu. Ku jej
zaskoczeniu żaden z jej pracowników nie zachorował. A więc to musi działać (i nie, nie jest ona w cebulowym
biznesie.)
      Rada, jaka wynika z tej historii jest taka, by kupić jakąś ilość cebuli i umieścić ją w miskach po domu. Jeżeli
pracujecie w biurze, umieśćcie jedną albo dwie cebule pod biurkiem,
albo nawet na nim. Spróbujcie i obserwujcie, co się będzie działo. Zrobiliśmy to u siebie w ubiegłym roku i nie złapaliśmy żadnej
grypy.
      Jeżeli to pomoże wam i waszym bliskim to tylko się cieszyć.
Jeśli natomiast już zachorujecie na grypę, to cebula złagodzi jej przebieg. Tak czy inaczej, co macie do stracenia? Raptem kilka dolarów.
      A teraz P.S. Posłałam tę wiadomość do mojej przyjaciółki w
Oregonie, która przysyła mi materiały na temat zdrowia. Oto co mi
odpowiedziała:
      Dziękuję ci, że mi to przypomniałaś. Nie słyszałam o historii
farmera, ale sama doświadczyłam kiedyś zapalenia płuc i byłam bardzo chora.
      Natknęłam się na artykuł, gdzie radzono, żeby ściąć obydwa końce cebuli, nabić cebulę na widelec z jednego końca,
wsadzić widelec do pustego słoika (lub dzbanka) i umieścić słoik
(dzbanek) obok chorego pacjenta na noc. W artykule poinformowano, że cebula będzie czarna rano od zarazków. I rzeczywiście tak właśnie się stało! Cebula uległa zniszczeniu, a ja zaczęłam czuć się lepiej.
      O jeszcze innym wariancie przeczytałam w tym artykule: że cebule i czosnek umieszczone dookoła pokoju uratowały swego czasu
wielu ludzi przed czarną ospą (dżumą? - black plague).Tak cebula,
jak i czosnek mają potężne antybakteryjne, antyseptyczne własności.
      Dziękuję  za ten artykuł. To mi przypomniało jak mój najstarszy syn często się zaziębiał, kiedy był mały. Pewna kobieta poradziła mi, bym pokroiła cebulę i natarła nią jego pierś. Cebula stała się czarna,
a mój syn wkrótce poczuł się lepiej.
      Pamiętam też młodą kobietę tam, gdzie się
wychowywałem, która zwykła siekać czosnek i cebulę, potem kładła je w skarpetkę i wkładała pod
koszulkę swojej małej córeczce, przypinając ją do koszulki. W tamtym czasie uważałam, że to okropne robić coś takiego dziecku,
żeby chodziło pachnąc cebulą i czosnkiem. Domyślam się teraz, że
pewnie chciała zachować swoją córeczkę w zdrowiu
 
Dobrego samopoczucia  i zdrówka
Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #80 : Grudzień 03, 2009, 20:28:00 »

Posta z zapytaniem o MMS'a przeniosłem tu:

http://www.cheops.darmowefora.pl/index.php?topic=3568.0
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Barbarax
Gość
« Odpowiedz #81 : Grudzień 11, 2009, 17:40:24 »


Jadwiga Górnicka - "Apteka natury"

Dr Jadwiga Górnicka - specjalista w zakresie chorób wewnętrznych i wielka propagatorka medycyny naturalnej.
Autorka licznych publikacji, m.in. książki "Apteka Natury".

Gdzie zaczynała Pani swoją karierę zawodową?
Studia medyczne zaczęłam jeszcze przed wojną w Warszawie, a kończyłam już w Poznaniu. Od 1956 roku pracowałam zawodowo w szpitalach oraz dodatkowo w przychodniach, m.in. w szpitalu w Braniewie, Olsztynie, w warszawskim Szpitalu Bielańskim w zespole prof. Hartwiga. Był to wybitny specjalista internista o prostych, ale niezwykle skutecznych pomysłach na leczenie. Osoby, które pracowały pod jego kierownictwem mogły się wiele nauczyć. Przez 22 lata leczyłam tak, jak nauczyłam się w Akademii Medycznej, a w trakcie pracy zrobiłam specjalizację pierwszego i drugiego stopnia w zakresie chorób wewnętrznych.

Kiedy miało miejsce Pani pierwsze spotkanie z medycyną naturalną?
Wiele lat temu, a wynikało z moich osobistych doświadczeń. Otóż nieustannie cierpiałam na bóle żołądka, jelit, cały układ trawienny był nie w porządku i żadne leki mi nie pomagały. Wtedy przez czysty przypadek spotkałam zielarza, Witolda Poprzęckiego, który odpowiednim zestawem ziół wyleczył mnie w dwa tygodnie, może trochę dłużej. Zaczęłam więc te same leki zapisywać moim pacjentom. I pomagały. To zachęciło mnie do poznawania receptur oraz nauki o właściwościach ziół, zasadach ich łączenia (bo mieszanki są silniejsze w działaniu niż pojedyncze rośliny) u prof. Ożarowskiego, wybitnego znawcy ziół. Szukałam także starych receptur medycyny ludowej i zaczęłam je zalecać pacjentom. Ostatnie 35 lat mojej praktyki zawodowej to medycyna naturalna, którą stosuję z powodzeniem.

http://www.mag.media.pl/index.php?d=archiwum&s=art2007_10_54

W książce "APTEKA NATURY" (Poradnik zdrowia) Jadwiga Górnicka w dziale:
 "Lepiej zapobiegać niż leczyć" proponuje m.in. jak nie dać się przeziębieniu.
Czasami przez całą jesień i zimę nie potrafimy poradzić sobie z katarem, kaszlem i chrypką. Są jednak takie osoby, które przeżywają ten okres w znakomitym zdrowiu, a są to ludzie spędzający dużo czasu na powietrzu, uprawiający sport i odżywiający się właściwie.
Od nas samych zależy w dużym stopniu czy nasz organizm się uodporni.
Pani J. Górnicka proponuje m.in.:
- spożywać jak najwięcej warzyw (to one wpływają w ogromnym stopniu na odporność naszego organizmu, usprawniają i pobudzają zachodzące w nim procesy) przede wszystkim w postaci surówek (kapusta kwaszona, natka pietruszki, marchew, selery, sałata, cykoria, dynia, czosnek i cebula)
- stosować przyprawy ziołowe (podnoszą nie tylko smak potraw, ale również usprawniają trawienie i przemianę materii): bazylia, kminek, majeranek, rozmaryn, estragon, pieprz ziołowy, gorczyca
- przebywać jak najdłużej na świeżym powietrzu (aby się dotlenić i zahartować), nawet w czasie słoty
- po przemarznięciu zastosować naprzemienne kąpiele stóp w wodzie gorącej (z solą) i zimnej
- przy bólu gardła płukać je wodą z solą i propolisem, stosować kompresy na gardło (ból mija po 2 godzinach)
- zioła przeciwgorączkowe i napotne: suszone maliny, bratki i kwiat czarnego bzu, kwiat lipy
- zioła wykrztuśne: suszone liście podbiału, anyż biedrzeniec, koper włoski oraz cebula
- przy katarze stosować do nosa tamponiki z waty nasączonej sokiem z cebuli i czosnku
- w czasie grypy dużo pić, by uzupełnić utratę wody w organizmie spowodowaną poceniem się (domowe lemoniady z cytryny z dodatkiem miodu albo soki owocowe lub warzywne; herbatki z czarnego bzu, lipy, mięty, głogu, rumianku, sok malinowy)
- hartować organizm - zasadniczą sprawą jest uodpornienie nóg na zimno i przemoczenie. Można to osiągnąć np. przez nacieranie całego ciała zimną wodą z dodatkiem soli, można też nacierać ciało suchą szczotką, a nastepnie 5-min. gimnastyka i wchodzimy do łóżka. Latem możemy biegać codziennie przez kilkanaście minut po trawie pokrytej jeszcze rosą. Inny sposób to nalanie do wanny zimnej wody (do wys. 10 cm) i deptanie w niej 2-4 minuty.
Doskonale uodparnia i hartuje organizm czosnek i cebula oraz kapusta kwaszona z dodatkiem natki pietruszki, cebulki i zmielonej, suszonej pokrzywy.
Zapobiegawczo można także zażywać propolis
Zasadą kuracji hartującej jest rozpoczęcie jej późną wiosną czy latem i konsekwentne kontynuowanie przez wszystkie pory roku.

P.S.
Proszę o potraktowanie powyższych informacji, nie jako gotowych przepisów, lecz zachętę do zainteresowania się zdrowym stylem życia, umacnianiem zdrowia oraz do zapoznania się z różnymi naturalnymi metodami przywracania go.

Więcej informacji o pozycjach w/w autorki:

http://images.google.pl/images?client=firefox-a&rls=org.mozilla:pl:official&channel=s&hl=pl&source=hp&q=Jadwiga+G%C3%B3rnicka&lr=&um=1&ie=UTF-8&ei=7VISS7zpLYLWmwPJr6DUAg&sa=X&oi=image_result_group&ct=title&resnum=4&ved=0CCgQsAQwAw
http://merlin.pl/Jadwiga-Gornicka/browse/search/1.html?offer=O&sort=tytul&person=Jadwiga+Gornicka&gclid=CPrjldWDsJ4CFdGLzAodJWkpJw
http://www.empik.com/szukaj?author=Jadwiga+Gornicka&pl=on&category=book&gclid=CMKh_N-EsJ4CFRGRZgod-FP_lw
http://www.kolporter.pl/szukaj.php?search_mode=podst&query=jadwiga%20g%F3rnicka
« Ostatnia zmiana: Styczeń 29, 2010, 20:42:41 wysłane przez Barbarax » Zapisane
asia
Gość
« Odpowiedz #82 : Styczeń 27, 2010, 20:14:22 »

Podziele sie z Wami moim przepisem na zdrowie i dobry wyglad,kilka słów na temat pokrzywy...Działanie

         Pokrzywa działa na cały organizm odżywczo, witaminizująco. mineralizująco. wzmacniająco, stymulujaco, regulująco. regenerująco i oczyszczająco.

        Jest przede wszystkim lekiem krwi. Działa krwiotwórczo. zwiększa poziom hemoglobiny i ilość czerwonych ciałek krwi. tak jak podacie leków z żelazem. Wykazuje również działanie przeciwkrwot oczne, zapobiegające krwawieniom z naczyń włosowatych dzięki witaminie K oraz f flawonoidom i garbnikom. Po podaniu przetworów z pokrzywy następuje obniżenie ciśnienia krwi dzięki działaniu rozkurczowemu na mięśnie gładkie naczyń krwionośnych. Działa również korzystnie na układ pokarmowy, pobudza wydzielanie soków żołądkowych, działa żółciopędnie. poprawia trawienie i przyswajanie pokarmów, przeciwdziała stanom zapalnym w przewodzie pokarmowym, działa ściągająco i przeciwbiegunkowo. Działa również stymulujaco na czynności wydziclnicze trzustki i obniża nieznacznie poziom cukru we krwi. Działa również mle-kopędnie. Stwierdzono również, że liście i korzenie pokrzywy stymulują wydzielanie interferonu, wzmacniają odporność organizmu przed inwazją wirusów i działają przeciwnowotworowo.

        Przetwory z pokrzywy działają bardzo korzystnie na przemianę materii, wykazują działanie oczyszczające krew, które wynika z tego. że stymulują krążenie krwi, działają lekko moczopędnie, a dzięki hamowaniu resorpcji zwrotnej wyraźnie zwiększają eliminację chlorków, mocznika i innych szkodliwych produktów przemiany materii.

Pokrzywa dostarcza dużej ilości witamin i soli mineralnych, a szczególnie dużo różnych pierwiastków śladowych, które są składnikami enzymów i hormonów, odpowiadających za prawidłowy przebieg procesów fizjologicznych w organizmie.

        Zewnętrznie pokrzywa działa korzystnie na owłosiona skórę głowy, zapobiega wypadaniu włosów, przy czym korzeń wykazuje silniejsze działanie lecznicze, działa oczyszczająco na gruczoły potowe i łojowe.
http://www.eioba.pl/a82401/pokrzywa_urtica_dioica_l   Pije herbatke z pokrzywy ok pol roku,jestem bardzo zadowolona z efektow,duzo bardziej niz po piciu glistnika-pilam okolo rok,wiec z czystym sumieniem polecam,najlepiej nie kupowac gotowych herbat tylko uzywac susz,w malym garnuszku gotuje kubek-szklanke wody,do gotujacej wsypuje lyzke stolowa suszu,natychmiast wylaczam gaz trzymam pod przykryciem ok 20min.,zaleca sie przygotowanie naparu tyle,zeby pic cieple,ja pije kilka szklanek dziennie,zamiast herbaty,zaleca sie do 4szkl.,jezeli nie mam czasu to obowiazkowo 2 szkl-rano1 i wieczorem,efekty sa zniewalajace-polecam kazdej Pani,w smaku tez jest przyjemna.
Zapisane
greta
Gość
« Odpowiedz #83 : Luty 16, 2010, 10:58:26 »

Zdecydowanie ludzie zaczynaja myslec i to w dobrym kierunku.Ja to wiem po sobie.Kiedy zdecydowalam sie na zmiane jedzenia,ale to natychmiast,kompleksowo,to moi znajomi kiwali glowami,myslac patrzcie tej to sie w glowie poprzestawialo.Ale teraz,juz ponad rok po moim postanowieniu,z czasem zaczynaly sie pojawiac u moich znajomych watpliwosci.Patrzcie,ona wcale nie choruje,wyglada swietnie,cos w tym chyba jest.A teraz juz normalnie kazdy pyta,przy okazji swojej choroby,co ja bym na to wziela,jak mysle co dana osoba powinna jesc czy pic.Tak,ze zasiane ziarnko kielkuje.I to,moim zdaniem,bardzo dobrze.
Zapisane
Rafaela
Gość
« Odpowiedz #84 : Luty 16, 2010, 12:37:59 »

Tak jest ze w dzisiejszych czasach , ze kazdy szuka mozliwosci wyleczenia sie. Nie mysli dlaczego zachorowal, nie zastanawia sie jak zyje. Najczesciej nie interesuje sie jak powinno wygladac codzienne odzywianie.
Na wszystko znajduje czas , tylko nie na kuchnie. Byl czas kiedy to bardzo zle mowiono o kobiecie, ze to
taka kuchara, nie wyrazano sie pozytywnie o umiejetnosci gotowania. Wogole co to za kobieta, ktora siedzi
w kuchni. Prawda jest taka, ze nie ma czasu na wyzucanie i ocenianie. W obecnym czasie mamy ogromny dostep do materialow, jak funkcjonuje nasz organizm, co potrzebuje kazdego dnia, co jest prawidlowe a cvo nie. Do kuchni powinnysmy wprowadzic nasze dzieci i wspolnie od mlodych lat przygotowywac razem posilki.
Doszlo do tego ze dzieci w szkolach podstawowych nie znaja smaku prawdziwych swiezych jarzyn i owoco. To nie jest przesada, tak jest naprawde. Rozmawiamy o zdrowych produktach, to jest tez tak jak z myciem zebow. Jesli ktos sobie zdaje sprawe z tego ze ze najwazniejsze aby czlowiek zachowywal higiene jamy ustnej, to pasta do zebow i szczotka, to temat ktory idzie w parze, ale nie goruje. Co z tego ze w lazience stoi
super wyposazenie jesli czlowiek uzywa go moze raz w tygodniu. Tak samo jest z odzywianiem. Powinnismy codziennie jesc salate, jazyny, owoce, a nie od swieta. Zdrowe gotowanie nie potrzebuje duzo czasu. Przygotowanie zdrowego posilku trwa niekiedy pae minut.
Jesli czlowiek od dziecka jest prawidlowo odzywiany, to i jego kondycja zyciowa jest zupelnie inna. Ten temat nie jest wystarczajaco dyskutowany , ludzie nie chca sluchac ze robia masywne blegy w odzywianiu
rodziny. Rachunkiem za to najczesciej  sa ciezkie choroby. Odzywianie to jest jeden punkt w tej calej historii.
Nastepny problem przogromny- to zycie psychiczne czlowieka. Jak bardzo nie szanujemy wlasnego spokoju.
Nazekamy bez ustanku na stres, ale nikt nie chce slyszec o tym ze takiej sytuacji sam jest winny. To od nas zalezy jak bedzie wygladal nasz dzien. Przystajmy z ludzmi ktorzy sa pogodni, obserwojmy przyrode, jak zachowuja sie zwierzeta. Doprowadzamy sie niekiedy do szczytu mozliwosci, to i tak nic nie zmienia, kazdy
pozostaje naladowany stresem i ani mysli sie uwolnic- bo przeciez musi miec racje. Tak wiec mamy powody do ciezkich chorob. W tym momecie napewno przyznacie mi racje. Kiedy sie rozmawia z ludzmi dominujacymi,
stwierdzaja ze tak byc musi, bo sie takim jest i koniec.
Dzisiaj lekarze nie maja latwo, kiedy stoi przd nim pacjet chory, ktory oczekuje szybkiego przywrocenia go
do zdrowia. Lekarz zdaje sobie sprawe z calej sytuacji, jednak pacjent nie daje mu szansy na wyprowadzenie go z problemu zdrowotnego. On musi dzialac szybko i skutecznie. Reszte to mozecie sobie kochani dopowiedziec. Dlaczego zielarze maja takie wziecie, bo tam mowi sie o przwroceniu czlowieka do zdrowia w inny sposob. Koniec ze stresem, panowanie nad soba i prawidlowe odzywianie i do tego pacjent
wie ze to wszystko potrzebuje czasu. Do wspomozenia dostaje srodki ziolowe. Jesli pacjent potrafi to wszystko zrozumiec, to najczesciej dochodzi do powrotu do zdrowia.
« Ostatnia zmiana: Luty 16, 2010, 12:41:41 wysłane przez Rafaela » Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #85 : Marzec 26, 2010, 22:21:46 »

Bogobojni truciciele
2010-03-24             Samiha Shafy

Naukowcy z Würzburga testują środki lecznicze produkowane niegdyś przez średniowieczne klasztory. Niektóre receptury są zdumiewająco skuteczne.

Ten lek naprawdę wybornie smakuje. I rzeczywiście pomaga na niestrawność i przeziębienie – mówi z zachwytem 56-letni Johannes Mayer.

Równie zaskakujący jak jego działanie jest jego skład: nasączone octem nasiona kminku, marynowane w czerwonym winie daktyle, suszony korzeń imbiru i zielony pieprz; utłuc wszystkie składniki w moździerzu na kleistą masę, wymieszać z sodą oczyszczoną i miodem.

Sama nazwa medykamentu brzmi dziwacznie – diaspolis. - Nie mamy pojęcia, co to może znaczyć. Najwidoczniej nazwa została błędnie skopiowana – mówi Mayer, który zajmuje się  historią medycyny.
...

Inne fragmenty podejrzanej treści można spotkać również w „Macer floridus” – innym podstawowym dziele medycznym. „Kiedy ciężarna kobieta zaciągnie się zapachem zwiędniętego kwiatu, doprowadzi to do spędzenia płodu”, pisał pewien mnich porywającym łacińskim heksametrem, mając na myśli Arum, czyli roślinę zwaną obrazkami plamistymi. Podobny rezultat można osiągnąć, kiedy „wsunie się do macicy rozgnieciony korzeń z szyszką”.

Mnisi, którzy dają rady, jak skutecznie dokonać aborcji? Dla Mayera nie brzmi to obco.
...

http://portalwiedzy.onet.pl/4869,11122,1605025,1,czasopisma.html
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Rafaela
Gość
« Odpowiedz #86 : Kwiecień 02, 2010, 22:22:20 »

                                                 OLEJ  ARGANOWY
Olej arganowy
Z Wikipedii
Skocz do: nawigacji, szukaj
Wytwarzanie oleju arganowego metodą tradycyjną

Olej arganowy – olej wytwarzany z owoców arganii żelaznej.

Wytwarzanie polega na zmieleniu w ręcznych żarnach ziaren owoców drzewa arganowego do oleistej pasty, z której ręcznie wyciska się olej.

Olej arganowy jest nieznacznie ciemniejszy niż oliwa, z czerwonawym zabarwieniem. Rozróżnia się dwa rodzaje oleju arganowego: ciemniejszy który może być używany do gotowania oraz jaśniejszy - kosmetyczny.

Olej arganowy posiada różne właściwości medyczne, między innymi obniża poziom cholesterolu, poprawia krążenie i wspomaga naturalną odporność organizmu. Na świecie cieszy się popularnością jako składnik wielu kosmetyków.

Pozostałością z ziaren po tłoczeniu oleju jest gęsta pasta o czekoladowym kolorze o nazwie "amlou", która posłodzona serwowana jest jako dip do chleba na śniadanie w berberskich gospodarstwach domowych. Smak tego dipu jest bardzo zbliżony do smaku masła orzechowego.

Berberskie gospodarstwa domowe wytwarzają swój własny olej służący głównie do gotowania. Ponieważ jest bardzo drogi, można używać go oszczędniej, na przykład do doprawiania sałatek. Kilka kropel dodanych do potrawy na chwilę przed podaniem nadaje daniu bogaty, orzechowy aromat.

Produkcja oleju arganowego jest nadal wykonywana na wsiach głównie przez kobiety. Ale wielu ludzi wierzy, że jeżeli olej stanie się bardziej znany, doprowadzi to do większego zatrudnienia w regionie i poprawi stan środowiska.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 02, 2010, 22:22:54 wysłane przez Rafaela » Zapisane
Leszek
Gość
« Odpowiedz #87 : Kwiecień 04, 2010, 15:14:33 »

Nie ma to jak odpowiedni czas podania społeczeństwu informacji...

PAP 2010-04-04 (14:25)
Właściciele sklepów zielarskich: obawiamy się likwidacji    


Ministerstwo Zdrowia zakazuje sklepom zielarsko-medycznym sprzedaży kolejnych podstawowych produktów leczniczych, a to grozi ich likwidacją - alarmuje Urszula Jarosz z Izby Zielarskiej. Resort zapewnia, że chodzi o bezpieczeństwo pacjentów.

Jarosz przypomina w rozmowie z PAP, że w listopadzie ubiegłego roku MZ wydało rozporządzenie, które sprawiło, że w sklepach zielarskich nie można sprzedawać wielu podstawowych preparatów. - Były one obecne w naszym asortymencie od lat. Chodzi m.in. o maść ichtiolową, maść bursztynową, maść cynkową, rutinoscorbin, witaminę C 200mg, a nawet sól bocheńską czy pastę borowinową - dodaje.

- W marcu ministerstwo przekazało do konsultacji kolejne rozporządzenie. Jeśli wejdzie ono w życie, w naszych sklepach nie będzie można sprzedawać 94 podstawowych leków ziołowych. To sprawi, że sklepy zielarskie będą likwidowane - podkreśla Jarosz.

Według niej, resort zdrowia odbierając prawo sprzedaży niektórych leków zrównał sklepy zielarsko-medyczne ze sklepami spożywczymi i stacjami paliw. - W sklepach zielarskich mogą pracować osoby z tytułem technika farmacji, magistra farmacji lub osoby, które ukończyły specjalny kurs. Sklep musi składać się z dwóch pomieszczeń, musi posiadać lodówki do przechowywania leków. Posiada więc odpowiednie warunki do sprzedaży. Takich wymogów nie ma w stosunku do sklepów spożywczych, a handlują one lekami, które leżą po prostu na półkach - mówi członkini Izby Zielarskiej.

Dodaje, że leki, które są wycofywane ze sklepów zielarskich, były sprzedawane od 30 lat. - Nigdy nie było zastrzeżeń. Osoby sprzedające w sklepach zielarskich są do tego przygotowane. Mają więcej czasu niż aptekarze na rozmowy z klientami, na odpowiednią poradę. Wprowadzone przez Ministerstwo Zdrowia ograniczenia w dystrybucji produktów leczniczych w sklepach zielarsko-medycznych doprowadziły już do likwidacji wielu z nich. Jeśli ta sytuacja nie zmieni się, to doprowadzi to w efekcie do masowej likwidacji tych podmiotów gospodarczych - podkreśla Jarosz.

Sejmowa komisja Przyjazne Państwo zwróciła się do minister zdrowia Ewy Kopacz o podjęcie działań mających na celu rozwiązanie problemów sklepów zielarsko-medycznych. Komisja wnioskuje u uchylenie oraz zmianę treści regulacji rozporządzeń, które uniemożliwiają sprzedaż około 1000 produktów leczniczych. W ocenie komisji, przedłużanie się takiego stanu może doprowadzić do likwidacji większości sklepów zielarsko-medycznych.

Działania MZ ws. sklepów zielarsko-medycznych krytycznie ocenia przewodniczący sejmowej komisji zdrowia Bolesław Piecha (PiS). - Wydaje się, że rozporządzenie nie było najlepszym rozwiązaniem. W sklepach zielarskich istnieją odpowiednie warunki do przechowywania preparatów ziołowych. Nie ma racjonalnych przesłanek, żeby wykluczać większość z tych preparatów - powiedział PAP Piecha.

Z kolei resort zdrowia zapewnia, że ograniczona lista produktów leczniczych sprzedawanych w sklepach zielarsko-medycznych wynika przede wszystkim z dbałości o bezpieczeństwo pacjentów. Dlatego obrót lekami powinien być kontrolowany. Zdaniem MZ, bezpieczeństwo zachowane jest w aptekach, gdyż tam dostęp do całości asortymentu mają wyłącznie magistrowie farmacji. W sklepach zielarskich nie ma wymogu zatrudniania farmaceuty, mogą tam pracować osoby, które ukończyły kurs II stopnia z towaroznawstwa zielarskiego. Według resortu, taka wiedza nie wystarcza. Trwają prace nad kolejnym rozporządzeniem.

MZ podkreśla, że część produktów nie przeszła procesu harmonizacji, czyli dostosowania dokumentacji rejestracyjnej do wymogów UE. Niektórzy producenci nie byli zainteresowani harmonizacją ze względu na zbyt niską opłacalność sprzedaży preparatów.

http://finanse.wp.pl/kat,104124,title,Wlasciciele-sklepow-zielarskich-obawiamy-sie-likwidacji,wid,12140144,wiadomosc.html#
Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #88 : Kwiecień 09, 2010, 10:51:21 »

Poniższy artykuł dobrze chyba koreluje z tym przytoczonym powyżej, przez Leszka. Moim zdaniem, również jednoznacznie wskazuje w którą stronę zmierza to wszystko:

Ustalenia lekarzy - koniec "medycznego cudu"
CNN, RZ/00:07



Według najnowszych badań warzywa i owoce rzeczywiście mogą zmniejszyć ryzyko wystąpienia raka, ale ich wpływ jest o wiele mniejszy niż do tej pory sądzono. Codzienne spożycie 200 gramów owoców i warzyw skutkuje jedynie 3-procentowym zmniejszeniem ryzyka wystąpienia choroby

Zdaniem autorów opublikowanego w "Journal of the National Cancer Institute" artykułu wynik ten określono jaki "bardzo słaby". Wcześniej twierdzono, że warzywa i owoce to "medyczny cud" jeśli chodzi o ich rolę w walce z rakiem.

- Nie oznacza to, że warzywa i owoce nie są ważne w naszej codziennej diecie - mówi kierujący tymi badaniami doktor Paolo Boffetta. Dodaje, że nie są one jedynym czynnikiem, który obniża prawdopodobieństwo zachorowania na raka. - Nie ma tylko jednego takiego czynnika - mówi.

Wiele międzynarodowych organizacji, w tym Światowa Organizacja Zdrowia, zaleca spożywanie pięciu posiłków zawierających warzywa i owoce. Tak zbilansowana dieta może ograniczyć prawdopodobieństwo wystąpienia nowotworów w naszych organizmach.

W latach 1992-2000 zespół doktora Boffety zbadał szczegółowe ankiety dotyczące diety oraz stylu życia wypełnione przez 478,478 osób z dzięsięciu krajów zachodniej Europy. Okazało się, że ponad 30 tysięcy z nich zachorowało na raka.

Zdaniem naukowców mniejszy odsetek nowotworów występujących u osób, które spożywały więcej owoców i warzyw, to rezultat tego, że prowadziły one po prostu zdrowszy tryb życia. To nie sama dieta, ale także mniejsze ilości wypijanego alkoholu, większa aktywność fizyczna oraz brak nałogów sprawiły, że zachorowalność na raka była u nich mniejsza.

Wcześniejsze badania pokazywały, że samo spożywanie owoców i warzyw może skutkować zmniejszeniem prawdopodobieństwa zachorowania na raka o 20-30 proc. Doktor Michael Thun podkreśla, że najnowsze wyniki wyraźnie pokazują, że do tej pory przeceniano wpływ owoców i warzyw.

Przedstawicielka American Dietetic Association dr Christine Gerbstadt, ostrzega jednak przed wykreślaniem tych produktów ze swoich diet. Podkreśla, że warzywa i owoce mają wiele innych zalet, o których należy pamiętać. Pomagają one zredukować wagę i obniżyć ciśnienie krwi, dzięki czemu zmniejszają ryzyko wystąpienia cukrzycy.

- Te wszystkie elementy są niezwykle korzystne dla naszego zdrowia i sprawiają, że nasze życie może się znacząco wydłużyć - dodaje.

http://wiadomosci.onet.pl/2152377,441,ustalenia_lekarzy_koniec_medycznego_cudu,item.html
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 09, 2010, 11:03:20 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
zodiakus71
Gość
« Odpowiedz #89 : Kwiecień 27, 2010, 21:21:07 »

 A czy ktoś ma jakieś dane na temat stosowania ziela pod nazwą Ostrożeń , to znaczy czy stosował go ktoś sam lub w rodzinie . Inna nazwa to "Czarcie żebro " lub po litewsku "Czarci płoch "
Zapisane
Rafaela
Gość
« Odpowiedz #90 : Maj 13, 2010, 15:09:55 »

                                 
                                     MOCZEM WYLECZYSZ WSZYSTKIE CHOROBY!
 
Urynoterapia jest znana od wielu tysięcy lat. Leczenie moczem polecane jest w starożytnych pismach świętych hinduizmu. Wzmianka na ten temat jest też w Biblii.

Terapia uruną liczy ponad 5 tys. lat

Urynoterapia jest znana od wielu tysięcy lat, stanowiła ona powszechnie używany środek leczniczy stosowany przez lekarzy lub innych ludzi zajmujących się medycyną.  Leczenie moczem polecane jest w starożytnych pismach świętych hinduizmu. Wzmianka na ten temat jest też w Biblii. I  nic więcej. Współcześni healerzy argumentują, że mocz jest najtańszym, a zarazem bezcennym i najbardziej dostępnym lekiem. Brytyjczyk J. W. Armstrong napisał w wydanej w 1944 r. książce "The Water of Life" (Woda życia) , że dzięki regularnemu piciu własnego moczu w ciągu 6 tygodni wyleczył się z gruźlicy. Współcześnie lekarze znają lepsze sposoby leczenia gruźlicy, za pomocą antybiotyków, ale są podobno inne schorzenia, na które działa "woda życia". Armstrong twierdzi, że w ten sam sposób potrafił też leczyć ludzi cierpiących na gangrenę, raka, białaczkę i choroby serca.

Czytaj wiecej: http://www.sm.fki.pl/index.php?nr=uryna-lek-nadziei.



Mocz ludzki jako nawóz w ogrodzie   Czytaj więcej...

http://www.sm.fki.pl/index.php?nr=zastosowanie-moczu-w-ogordzie

Mocz w ogrodzie ekologicznym może pełnić wiele funkcji. Jedną z najważniejszych jest jego wartość nawozowa. To w moczu zawarta jest większość biogenów (pierwiastków potrzebnych roślinom, które są pobieranych z gleby w największych ilościach) wydzielanych przez człowieka.





 
 
   
« Ostatnia zmiana: Maj 13, 2010, 15:17:39 wysłane przez Rafaela » Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #91 : Maj 13, 2010, 16:05:58 »

Zewnetrzne stosowanie uryny , tak , jest lecznicze. jednak tego co juz organizm wydalil ( a wierzcie iz nie jest to bez przycyny) nie powinno sie stosowac wewnetrznie.

Sa to odpady z calego procesu wewnetrznej przemiany chemicznej , bardzo duzo jest w moczu produktow , ktore po ponownym wprowadzeniu zatuwaja organizm.
Gdy mocz w jakis sposob wydostanie sie z pecherza moczowego do wnetrza organizmu zatruwa go , trzeba stosowac metody lecznicze odtruwajace i oczyszczajace organizm.

Byla bym bardzo ostrozna w stosowaniu urynoterapii.

kiara Uśmiech Uśmiech
Zapisane
Rafaela
Gość
« Odpowiedz #92 : Maj 13, 2010, 18:59:03 »

Oczywiscie masz racje. Wlasnie dzisiaj przeczytalam , ze aby uzywac uryn, nalezy tez wprowadzic odpowiednia diete. Czesto ludzie ktorzy maja jakis uciazliwy problem ze zdrowiem, zupelnie zrezygnowani rozpoczynaja
kuracje moczem. Widzialam juz kilka przypadkow choroby skory, wyleczone w bardzo dobrym stanie.
Kiedys, kiedy medycyna nie byla tak rozwinieta jak dzisiaj, uryn byl wykozystywany np.przy skaleczeniu, natychmiast obsiusiano i to gwarantowalo dobre wygojenie rany. W wojsku, jesli dostano buty, niekiedy po kims , to najpierw sikano do butow. Zapobiegano tym , chorobom grzybicznym. Uwazam , ze dobrze jest poznac rozne ciekawe srodki, ktore praktycznie sa pod reka. Nigdy nie wiadomo w jakiej sytuacji zyciowej czlowiek sie znajdzie. W czasie stanu wojennego w Polsce, bylo trudno o medykamenty, niekiedy szybki kontakt lekarski byl tez niemozliwy. Umialam stawiac banki i kilkakrotnie, potwierdzone przez lekarza ze
uratowalam kilka osob z zapalenia ploc. Kiedys wysmiewano sie czesto z takiego rodzaju leczenia , w niemczech dowiedzialam sie wiecej o dzialaniu baniek, czesto sa stosowane w bio praktykach .
Zapisane
Thotal
Gość
« Odpowiedz #93 : Maj 15, 2010, 07:12:50 »

Krótka historia medycyny naturalnej
Opublikowano: 15.05.2010 | Kategoria: Zdrowie  Drukuj
1. NIEPRAWDOPODOBNIE PRAWDZIWA HISTORIA

Pokonałem nowotwór! Lekarze nie dawali mi żadnych szans, natura mnie nie zawiodła…

Nazywam się Alan Waller, mam 27 lat, ważę 76 kg i mieszkam w Nowym Orleanie. Uwielbiam podróżować i odkrywać nowe aspekty życia. Dziś cieszę się z każdej chwili, którą niesie życie. Sześć lat temu zmarła moja mama, ojca nie znałem.  Gdy tylko zdołałem się jakoś pozbierać kolejny cios przeszył moje serce – zachorowałem na nowotwór. Dowiedziałem się o tym przez przypadek. Startowałem do szkoły policyjnej i podczas rekrutacji musiałem przejść dokładne badania. Czułem się pełen energii, widziałem już moją wymarzoną przyszłość – mundur i ciekawą służbę.

Lekarze wykryli zmiany nowotworowe na moim przełyku i delikatnie dali mi do zrozumienia, że zostało mi już tylko kilka tygodni „normalnego” życia, później czeka mnie bardzo bolesny… okres. Załamałem się, przecież od dziecka ćwiczyłem, nigdy nawet nie paliłem papierosów, nie piłem, dbałem o zdrowe odżywianie.

Gdy usiłowałem stawić jakoś czoła sytuacji, walczyć o swoje życie, moja narzeczona mnie zostawiła, nigdy w życiu nie czułem się tak brutalnie ukarany. Nie wiedziałem tylko za co życie mnie karze. Zaczynałem odczuwać pieczenie w gardle podczas przełykania, czasami po prostu zaczynałem się dusić.

W moim przypadku miała pomóc operacja, polegająca na całkowitym wycięciu zmian nowotworowych wraz z węzłami chłonnymi, zamiast przełyku musiałbym mieć rurę, która połączyłaby ciągłość przewodu pokarmowego. Cóż, taka operacja mogłaby mi przedłużyć życie o dwa, czy pięć lat… zaledwie.

Nie bałem się śmierci, pogodziłem się z myślą, że to już niedługo, ale pragnąłem jeszcze coś w życiu zobaczyć, poczuć się szczęśliwym choć przez tą krótką chwilę.

Miałem trochę oszczędności, które trzymałem na „czarną godzinę”, cóż ironia losu sprawiła, że nastąpiła ona szybciej niż się spodziewałem. Pomyślałem, pojadę daleko stąd, zobaczę przed śmiercią jeszcze parę pięknych miejsc, w końcu nie mam już nic do stracenia. Jak to prozaicznie brzmi – nic do stracenia.

To była najbardziej szalona decyzja – spakowałem się, wybrałem z banku całe moje oszczędności i obiecałem sobie, że polecę pierwszym samolotem jaki będzie odlatywał z lotniska. W ten sposób wylądowałem w Tokio. Tak, to był dobry pomysł, mój zrujnowany świat ustąpił miejsca temu, który zastałem, wszystko było…inne, ciekawsze, niezwykłe.

Zwiedzałem nowe miejsca z dziecięcą naiwnością i ciekawością. Szukając noclegu natrafiłem na ubogą dzielnicę. Moja wędrówka zakończyła się w małym hotelu, gospodarz mówił wreszcie po angielsku i mogłem za niewielkie pieniądze zatrzymać się tam parę dni. Los chciał, że był on zielarzem, praktykował terapie chińskiej medycyny naturalnej. Od słowa do słowa opowiedziałem mu swoją historię życia, na drugi dzień dostałem od niego zieloną butelkę ze śmierdzącą zawartością. Pamiętam jakby to było wczoraj, gospodarz nalegał bym wypił zawartość. Nigdy nie darzyłem zbytnim zaufaniem tego typu metod, ale wtedy stwierdziłem, że nie mam nic do stracenia – z niemałym zdziwieniem wypiłem.

Dzięki ziołom i wstępnej terapii Pana Techerg odzyskałem siły i wróciła mi energia życiowa. Uznałem jednak, że to chwilowa fascynacja i być może autosugestia, że faktycznie jest lepiej. Ale jednak po powrocie do kraju i kolejnych badaniach okazało się, że ilość komórek rakowych zmniejszyła się. Byłem w szoku, lekarze w jeszcze większym. Po krótkim czasie wróciłem do Japonii, do zielarza. Jak widzicie, dziś opisuję Wam wydarzenia sprzed 5 lat, czuję się świetnie.

Nigdy więcej nie byłem u lekarza, zmiany nowotworowe cofnęły się i zmniejszyły, teraz o moje zdrowie troszczy się natura. Pan Techerg nauczył mnie jak wielka moc kryje się w niej kryje, tam gdzie zawiodły najnowsze leki, pomogły stare jak świat rośliny i ich lecznicze działanie.

A teraz… każdy dzień jest dla mnie cenny, bo wiem jak wygląda życie z wyłącznikiem.

2. BIEGUNKA – ZŁA BOGINI POŚPIECHU, CZYLI SPRAWDZONE METODY STAREJ ZIELARKI NA POKONANIE CHOROBY

Biegunka – każdy z nas wie co kryje się pod tą nazwą. To dość przykra dolegliwość, która często pojawia się w najmniej oczekiwanych momentach, czasami jest objawem stresu, zdenerwowania lub po prostu idzie w parze z inną dolegliwością.

Cóż zrobić zatem, gdy przed ważnym spotkaniem padnie na nas cień tej, jakże przykrej, niedyspozycji. W aptece można kupić odpowiednie leki wskazane podczas biegunki, ale skoro ma ona tak szerokie podłoże, to czy konkretny lek poradzi sobie z wyeliminowaniem wszystkich objawów nie przynosząc przy tym skutków ubocznych. Koncerny farmaceutyczne prześcigają się w promowaniu leków „wszystko w jednym”. A jak wiadomo, gdy coś jest do wszystkiego, często nie nadaje się do niczego.

Kiedyś nie było tak dużego wyboru leków, a przecież nasi przodkowie doskonale radzili sobie z takimi dolegliwościami jak biegunka. Sekret tkwi w naturze! To ona przynosi odpowiedzi na wszystkie pytania, rośliny mają w sobie wspaniałą leczniczą moc, którą my ludzie często przestajemy cenić.

Garbniki – to bardzo cenne związki chemiczne zawarte w roślinach. To właśnie one potrafią kooperować z białkami znajdującymi się w błonie śluzowej wytwarzając powłokę przez którą toksyny i nadmiar wody nie mogą się przedostać. Najwięcej tych związków znajduje się w roślinach drzewiastych.

W leczeniu biegunki stosuje się metody medycyny naturalnej, do bardziej popularnych należą:

- kora drzew, np. dębu jest wykorzystywana do leczenia biegunek o podłożu wirusowym oraz podczas zatruć pokarmowych; doskonale dezaktywuje ona działanie niektórych bakterii,

- kłącze pięciornika (jako wodne lub alkoholowe wywary) lub rdestu wężownika,

- jeżyna, przygotowane z jej liści napary doskonale wpływają na poprawę stanu jelit, poza tym zawarty w nich jest kwas askorbinowy (witamina C),

- ziele bukwicy, przywrotnika pospolitego, bodziszka cuchnącego (stosowane w przypadku szczególnych biegunek pochodzenia wirusowego), ziele rzepiku (źródło witamin K, PP, z grupy B jak również związków mineralnych), majeranku, świetlika, lebiodki, krwawnika,

- nasiona babki jajowatej, babki płesznika, lnu – są to szczególnie pomocne rośliny podczas leczenia biegunek dziecięcych,

- jabłko, malina oraz owoce borówki czernicy – kompoty, przetwory, jak również suszone owoce tej rośliny są doskonałym lekarstwem na problemy układy trawiennego, bóle brzucha i nieżyty jelit,

- nasiona ceratonii, tworzą tzw. leczniczy chleb świętojański przygotowany z obranych i sproszkowanych nasionek,

- liście orzecha włoskiego, herbaty, szałwii, oczaru, mięty, rumianek.

Ziołolecznictwo daje nam szeroki wachlarz możliwości, a przy tym możemy mieć pewność, że nasz organizm przychylniej będzie reagował na zioła niż na chemiczne środki zakupione w aptece.

3. KOZIE MLEKO – PIJ MLEKO, BĘDZIESZ… ZDROWY

Dla nas, ssaków, mleko jest pierwszym pokarmem. W miarę, gdy dorastamy odchodzimy niestety od jego spożywania, a szkoda bo zawiera wiele cennych dla naszego zdrowia składników. Rodzice mieliby o wiele mniej zmartwień, gdyby zrozumieli jak ważną rolę może odgrywać mleko w diecie zarówno ich jak i dzieci.

Najlepsze własności charakteryzują mleko kozie, przez wiele lat nie doceniane, dopiero od niedawna jego moc ujrzała światło dzienne. Jest bardzo dobrze przyswajane przez ludzki organizm a to dzięki temu, że składem zbliżone jest do mleka wytwarzanego w organizmie kobiety, zawiera nawet o wiele więcej składników mineralnych: wapnia, fosforu, potasu, witamin A1, B1, B2, PP i C.

Kozie mleko różni się od krowiego, zarówno składem chemicznym jak i walorami smakowymi. Jest bardzo słodkie, ma barwę lekko kremową i według badań zawiera więcej tłuszczu oraz w większym stopniu stymuluje powstawanie w naszym układzie pokarmowym bakterii chroniących przed zatruciami lub chorobami. Uwaga – organizm człowieka w sposób naturalny homogenizuje kozie mleko, a co za tym idzie obniża się poziom złego cholesterolu we krwi. Spożywanie mleka to profilaktyka przeciw zawałom i chorobom układu krążenia.

Ten biały napój jest bardzo cenny w szczególności z uwagi na dzieci dotknięte skazą białkową. W kozim mleku nie ma bowiem trzonowych grup globulin, które w dużych ilościach występują w krowich produktach. To bardzo istotne, gdyż właśnie te frakcje najczęściej są przyczyną alergii, wysypek, uczuleń, egzemy, bólów brzucha czy biegunki. Organizm nie toleruje niektórych frakcji globulin i traktując je jak ciała obce, broni się, co może nieść ze sobą właśnie takie niepokojące objawy jak skaza białkowa.

Dieta zawierająca mleko od kóz może być wprowadzona już u bobasów rozpoczynających piąty miesiąc życia. Dzieci pijące kozie mleko rzadziej chorują, ich układ kostno-stawowy rozwija się o wiele lepiej, gdyż dostarczany mu jest, tak bardzo potrzebny podczas rozwoju – wapń.

Najlepiej pić i podawać dziecku mleko pochodzące prosto od kozy (można je już kupić w wielu miejscach) a nie sklepowe podróbki namaszczone chemią. Tylko natura wie co najlepsze, zaś konserwanty oraz inne substancje dodatkowe dodawane do spożywczych produktów mlecznych nie są zdrowe. Mimo najlepszej etykietki, nie pozwalajmy się oszukać, wiele substancji konserwujących (np. E-123, E-153, E-142, E-430, E-433, E-435) jest groźnych dla naszego zdrowia, namnażają bowiem komórki rakowe lub wprowadzają do organizmu  bardzo szkodliwe toksyny.

Dietetyczne, lekkostrawne kozie mleko to naturalne źródło cennych dla organizmu człowieka substancji odżywczych, jest idealnym uzupełnieniem dobrodziejstw medycyny naturalnej.

4. NATURA NA TLE WSPÓŁCZESNEJ CYWILIZACJI

Cywilizacja – to radosne określenie, przez wszystkich kojarzone z dobrem, niesie ze sobą zarówno poprawę warunków życia, jak i wzmożoną degradację świata oraz emisję substancji niebezpiecznych bardzo niekorzystnie wpływających na nasze zdrowie.

Każdy z nas pamięta zapewne opowieści swoich dziadków czy wujków snujących realną wizję, jak kiedyś wyglądał świat. W przeciągu kilku wieków odnotowano tak ogromny postęp technologiczny, że aż ciężko się odnaleźć w tym nowym, niby lepszym, ale jak bardzo niszczonym świecie. Ludzie, niemalże po trupach, dążą do zdobywania dóbr materialnych, nie zwracając uwagi na to, że ich droga jest skalana litrami krwi i milionami ran wyrządzanych naturze. To Ziemia nas stworzyła, dzięki  bogactwu przyrody całe przeszłe pokolenia mogły cieszyć się szczęśliwym, zdrowym życiem.

My, ludzie mówiący o sobie… dorośli, jesteśmy tak niedojrzali i krnąbrni. Rodząc się i wychowując w tym świecie, „innym” świecie, nie zdajemy sobie sprawy, kto i co zapewnia nam byt.

Źródło – to początek każdego potoku, rzeki… oceanu. A jakie jest nasze źródło, czy zastanawialiście się kiedyś nad życiodajną mocą natury? To dzięki niej, my – ludzie, możemy oddychać, żywić się oraz leczyć. Niestety, w XXI wieku niewiele osób dostrzega już swoje źródła. Dajemy się omamić reklamom wyzyskiwaczy, dla których liczą się pieniądze, a nie dobro i zdrowie ludzkie.

To okrutna prawda naszej cywilizacji – jesteśmy w stanie przejrzeć na oczy dopiero wtedy, gdy życie nami potrząśnie. Jemy produkty pozbawione składników niezbędnych do odżywiania naszego organizmu. Rozwój niezdrowej żywności stał się przyczyną wielu chorób cywilizacyjnych: groźne i nieuleczalne nowotwory, otyłość, skrzywienia kręgosłupa, choroby oczu itd. Media karmią nas propagandowymi reklamami, które propagują niezdrowe i szkodliwe produkty, zarówno spożywcze jak i przemysłowe, podnosząc ich skuteczność i atrakcyjność do bezpodstawnie wysokiej rangi.

Zdrowe produkty, pochodzące wprost od natury są skutecznie tępione przez pionierów światowego biznesu i owiewane złymi opiniami. A tajemnica tkwi jak zwykle w pieniądzach. Zarówno koncerny farmaceutyczne jak i spożywcze pragną sprzedać jak najwięcej produktów konserwowanych chemicznie, o długim terminie przydatności. Rynek komercyjny za wszelką cenę pragnie odciąć ludziom pępowinę zdrowej, ekologicznej żywności, stłamsić dobra które niesie ze sobą medycyna naturalna, oczernić ekologiczne rozwiązania projektów przemysłowych.

Nie pozwólmy się manipulować, żyjmy według swojego rozumu!

5. W CZYM OBJAWIA SIĘ SKUTECZNOŚĆ MEDYCYNY TYBETAŃSKIEJ?

Mały odsetek ludzi zdaje sobie sprawę, jak cenne zastosowania mają metody medycyny tybetańskiej, których pochodzenie sięga niemalże początków cywilizacji. Sekretem ich skuteczności nie są fenomenalne odkrycia skomplikowanych substancji i leków, tylko powrót do źródeł jakie odkrywa przed nami natura. To dzięki umiejętności obcowania z bogactwem natury, lekarze naturalnej medycyny tybetańskiej potrafią wyleczyć bardzo dużo chorób, o których medycyna akademicka wie jeszcze niewiele.

Poglądy kolejnych pokoleń zielarzy i mistrzów medycyny wschodniej wyłoniły dwa nurty: tradycyjną medycynę tybetańsko-mongolską oraz tradycyjną medycynę chińsko–wietnamsko-koreańską.

Według zasad medycyny tybetańskiej organizm człowieka jest postrzegany jako zrównoważona całość (podejście holistyczne) i zachwianie któregokolwiek czynnika świadczy o  nasilającej się dolegliwości, którą trzeba rozpoznać. Na idealną harmonię wpływa wiele bardzo istotnych cech np.: odpowiednio dobrana dieta oraz styl życia, otaczający nas klimat, kod genetyczny w którym zapisane są nasze dobre oraz złe predyspozycje, jasność umysłu, samopoczucie itp.

Gdy dokładnie zostanie określony zarys „nas” – potencjalnych pacjentów, lekarz będzie miał odpowiednią wiedzę, by udzielić nam wskazówek pomocnych przy odbudowaniu wewnętrznej równowagi (dieta, sen itp.) oraz przepisaniu zestawu preparatów leczniczych. Specyfiki te są kompozycją ziół, elementów roślinnych czy minerałów pochodzących wprost ze źródeł natury.

CAŁOŚĆ = HARMONIA, to właśnie dwie główne zasady objawiające skuteczność naturalnej medycyny wschodu. W porównaniu do lekarzy praktykujących medycynę akademicką, tu bada się cały organizm i rozpoznaje miejscową dolegliwość rzutującą w sposób pośredni na inne narządy.

Naturalna medycyna tybetańska dąży do leczenia nie tylko objawów choroby towarzyszących konkretnej części ciała, ale szuka przyczyn choroby w całości by wyeliminować jej źródło.

Podstawą dobrej kuracji leczniczej według tybetańskich mnichów jest dokładne zdiagnozowanie układu pokarmowego, bo to on według nich jest trzonem na którym można budować zdrowie innych narządów.

Zdrowe jelita to gwarancja sukcesu leczenia, bowiem gdy szalka równowagi „kręgosłupa  żywieniowego” jest zrównoważona wówczas lekarstwa i preparaty roślinne będą mieć wysokoprocentową wchłanialność i szybciej otoczą opieką nasz organizm.

Pacjenci leczeni są głównie: preparatami pochodzenia roślinnego, zwierzęcego, mineralnego, bańkami ogniowymi, akupunkturą (nakłuwanie igłami), upuszczaniem „złej” krwi, masażem itp.

Wielu lekarzy lekceważy możliwości, jakie daje im lecznicza moc natury, wiedzą oni jak cenne mogą być stare sprawdzone metody oparte np. na zielarstwie, jednak kategorycznie je dyskryminują na rzecz promowania firm farmaceutycznych i drogich leków, często przynoszących wiele skutków ubocznych.

Autor: lek. Enkhjargal Dovchin
Źródło: www.enji.pl

TAGI: medycyna naturalna, Rak
http://wolnemedia.net/?p=21673
Zapisane
Thotal
Gość
« Odpowiedz #94 : Maj 15, 2010, 22:36:06 »

Aktualny rząd sprzyja Codexowi. Jak mamy się zachować?
Opublikowano: 15.05.2010 | Kategoria: Zdrowie  Drukuj
Ministerstwo Zdrowia ograniczyło liczbę środków dopuszczonych do sprzedaży pozaaptecznej. Dlatego ze sklepów zielarskich mają zniknąć m.in. maść z witaminą A, leki na trądzik, sól jodowana i rutinoscorbin, co spowoduje upadłość wielu z nich – informuje “Dziennik Gazeta Prawna”.

W 1997 roku w Polsce działało 4,5 tys. sklepów zielarskich, dziś jest ich zaledwie 1200. Zielarze przeciwko zmianom protestują od kilku miesięcy. M.in. zbierali wśród klientów podpisy z poparciem. Pod listem do Sejmu podpisało się blisko 40 tys. osób.

Zaczyna się eliminacja groźnego przeciwnika, którym są sklepy zielarskie. Ministerstwo Zdrowia znalazło sposób na sklepy zielarskie. Ciężko jest wycofać zioła jako zioła z obiegu. Trzeba więc zniszczyć dystrybutora. Nie chcesz mieć mąki zniszcz młyn czyli w tym wypadku sklep zielarski.

Dla naszego rządu, lobbowanego przez koncerny farmaceutyczne, problem pojawił się przez medium, którym jest internet. Ludzie zaczęli szukać alternatywnych metod leczenia. Coraz więcej osób stosuje mieszanki roślinne i o dziwo: one działają. W niektórych wypadkach dają lepsze efekty niż leki. Dodatkowo tylko niektóre rośliny powodują efekty uboczne, a co za tym idzie nie powodują kolejnych schorzeń. Koncerny farmaceutyczne cierpią i tracą pieniądze. Wyobraźmy sobie sytuację, że jesteśmy producentem leku na raka, zarabiamy na chorym ok 10 tys. dolarów/osoba, na raka w samej Polsce w 2009 zachorowało 140 tys. osób, czyli zarobek ok 1,5 miliarda na jednym małym kraju. Nagle pojawia się osoba, która swoimi badaniami pokazuje światu, że wystarczy jeść pestki i problem z głowy. Co wtedy robisz?

Rozwiązań jest wiele tym bardziej, iż społeczna mentalność nastawiona jest na farmaceutykę. Jest to duży problem i dlatego też alternatywną medycynę łatwo jest zniszczyć. Koncerny wiedzą, że w czasach kiedy ludzie dowiadują się o działającej sile roślin, problem trzeba zgnieść w zarodku. Naszą jedyną szansą jest internet i próba namawiania ludzi do fitoterapii i kuracji alternatywnych.

A teraz mała ciekawostka, czyli jak hodować ludzi dla koncernów.

Zainteresowałem się ostatnio pracami pana Linusa Paulinga na temat zwykłej witaminy C. Linus Pauling, biochemik i noblista twierdził, iż podawanie chorym witaminy C powoduje zwalczanie różnych dolegliwości np. nadciśnienie, zapalenie mózgu, miażdżycę a nawet wirusa ebolę… i wiele innych. Podawanie dużych dawek dla zdrowych zapobiega chorobom. Przeprowadziłem więc małe śledztwo.

Wiemy, że ludzie, ssaki naczelne i świnki morskie nie produkują same witaminy C. Wiemy też, że dzienna norma dla człowieka to 60 mg a maksymalna dzienna norma to 2 g, lecz według niepotwierdzonych badań, na których opierają swe tezy koncerny, powoduje ona kamicę nerkową, biegunkę i takie tam bzdury. Niektórym może się to wydać śmieszne ale napisałem do ZOO z zapytaniem: ile dziennie podaje się szympansom (najbardziej zbliżona budowa ciała do człowieka) aby były zdrowe i długo żyły. Odpowiedź była zaskakująca.

Zalecana dzienna dawka dla szympansa to 25 mg na 1 kg ciała, czyli średnio ważący mężczyzna powinien dziennie przyjmować ok. 2 g witaminy C, żeby nie chorować. Przeprowadziłem kilka rozmów z lekarzami i żaden się z tym nie zgodził, mówiąc że taka dawka może być niebezpieczna. Morał z tego taki: Mało prawdopodobne są badania nad jakimkolwiek środkiem ogólnodostępnym, czyli ziołami i witaminami, liczą się tylko drogie i nie zawsze działające lekarstwa bo są drogie i na nich się zarabia.

Reasumując. Walka z koncernami jest ciężka i teoretycznie nie do zwyciężenia, ale nie liczy się to czy wygramy tylko ilu ludzi chorych, zmęczonych ciągłymi wizytami w placówkach pseudo-zdrowia, ślepo zapatrzonych w medycynę farmakologiczną da się uzdrowić i ocalić.

Autor: soonic
Źródło: NWO

P.S. Sam stosuje terapie ziołowe i dziennie przyjmuje 8 g witaminy C. Jedyne działanie uboczne to brak występowania infekcji.

TAGI: Codex Alimentarius
Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #95 : Maj 29, 2010, 19:27:19 »



Imbir łagodzi ból mięśni
PAP, KLe/23.05.2010 00:50

Korzeń imbiru od wieków stosowany jest jako remedium na szereg różnych dolegliwości, m.in. przeziębienie czy bóle żołądka. Z ostatnich badań wynika jednak, że może on przydać się także osobom, które wiosną zaczęły częściej ćwiczyć, gdyż spożywanie imbiru skutecznie redukuje ból mięśni - informuje na swojej stronie internetowej "Journal of Pain".

...

http://wiadomosci.onet.pl/2173944,69,imbir_lagodzi_bol_miesni,item.html
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Barbarax
Gość
« Odpowiedz #96 : Maj 30, 2010, 09:39:12 »


Przyprawa cenniejsza niż złoto

Otrzymuje się ją z słupków hodowanych krokusów, które po wysuszeniu stają się najdroższą przyprawą świata. Mowa tutaj oczywiście o szafranie. Co takiego kryje w sobie ta przyprawa i czy rzeczywiście warta jest swojej ceny?

Jak otrzymuje się szafran?
Szafran to przyprawa uzyskiwana z krokusów. Są to 30-50 cm-owe kwiaty wyrastające z bulw. Mają fioletowe płatki, a w środku 3 słupki o kolorze czerwono-pomarańczowym. Właśnie z tych słupków uzyskuje się przyprawę. Nie jest to jednak proste. Słupki należy zebrać wczesnym rankiem, kiedy kwiaty się otwierają, a wszystko odbywa się ręcznie. Następnie są one suszone. W trakcie tego procesu tracą ok. 80 % swojej pierwotnej wagi, zmieniają barwę na brunatnoczerwoną oraz zyskują charakterystyczny zapach. Co ciekawe, aby otrzymać 1 g przyprawy potrzeba aż 200 kwiatów. To sprawia, że cena szafranu jest tak wysoka.

Pojawienie się szafranu
Pierwsze wzmianki o szafranie pochodzą z roku 3000 p.n.e. Znaleziono je w egipskich papirusach medycznych, gdzie szafran został opisany jako lek na schorzenia oczu. Jako roślina ekskluzywna, stosowany był głównie przez kapłanów i faraonów.
W formie przyprawy pojawił się jednak w antycznej Persji. Stamtąd też wywodzi się jego nazwa. Arabsko-perskie słowo az-zafaran oznacza jednocześnie żółty kolor oraz nitkę. Obecnie szafran uprawiany jest na dużą skalę w regionie Morza Śródziemnego jak i w krajach Bliskiego Wschodu. Przyjmuje się, iż najlepszy jakościowo to ten, który pochodzi z hiszpańskiej wyżyny La Mancha. Charakteryzuje go wyśmienity zapach łączący nuty: lukrecji, grzybów, drzewa sandałowego, dymu i pieprzu. Według znawców szafran pochodzący właśnie z tych rejonów ma najcenniejszy smak, aromat i barwę i wart jest swej ceny tysiąca dolarów za kilogram.

Szafran jako przyprawa
Występuje w dwóch formach (przy czym bardziej pożądana jest ta druga): jako proszek oraz w postaci nitek.. Dobry szafran powinien charakteryzować się:

    * jaskrawo-pomarańczowym kolorem
    * silnym aromatem
    * ostrym i lekko gorzkawym smakiem
    * mieć nie więcej niż rok

Przyprawę można stosować do barwienia ryżu, zup, do potraw mięsnych i rybnych.

Zastosowanie w lecznictwie
Już w starożytnej Grecji szafran znalazł zastosowanie w lecznictwie. Uznawany był jako znakomite panaceum na złe samopoczucie, bezsenność, katar, kaszel czy impotencję.
Obecnie badania kliniczne potwierdziły jego antydepresyjne działanie. Szafran zwiększa stężenie serotoniny i dopaminy w ośrodkowym układzie nerwowym, przez co poprawia nastrój i rozwesela. Naukowcy z Uniwersytetu Medycznego w Teheranie stwierdzili, iż przyprawa ta jest tak samo skuteczna w leczeniu depresji jak znane leki: fluoksetyna (czyli prozac) i imipramina.
Przy okazji tych badań odkryto także, iż szafran działa łagodząco na objawy napięcia przedmiesiączkowego (PMS). Aż 75 % kobiet w wieku 20-45, które cierpią na ten syndrom zauważyło znaczne złagodzenie objawów napięcia przedmiesiączkowego. Badania te co prawda wymagają jeszcze potwierdzenia, jednak dają dużą nadzieję kobietom.
Szafran ma także udowodnioną skuteczność w leczeniu takich chorób jak: migreny i bóle głowy, nerwowość, zaburzenia miesiączki, choroby płuc, choroby układu krążenia i pokarmowego, reumatyzm, nowotwory. Inne właściwości szafranu:

    * antybakteryjne
    * antynowotworowe
    * odmładzające

Szafran a sztuka miłosna
Przyprawa ta uznawana jest za afrodyzjak, co potwierdziły badania przeprowadzone zarówno na zwierzętach, jak i na ludziach. Wykazano, iż szafran ma działanie stymulujące i wzmacniające potencję, pozwala też wydłużyć akt miłosny. Już od wielu lat te jego właściwości wykorzystywane są w medycynie ajurwedycznej.
http://diety.onet.pl/artykul534_Przyprawa_cenniejsza_niz_zloto.html
Zapisane
Barbarax
Gość
« Odpowiedz #97 : Sierpień 18, 2010, 17:24:43 »


Soki naturalne a zdrowie

Szanowni Państwo, poprzez niniejszy serwis chcielibyśmy Was serdecznie zachęcić do spożywania naturalnych soków ze świeżych owoców i warzyw. Z pewnością wszyscy łatwo wskażą różnicę pomiędzy sokami wyciśniętymi w domu a kupionymi w sklepie. Prawie wszystkie z nich to koncentraty rozcieńczone z wodą, często z dodatkowymi barwnikami oraz cukrem i prawie zawsze z dodatkiem konserwantów. W domu ze świeżych owoców i warzyw wyciśniemy sok który nie będzie podlegał żadnym procesom grożącym utratą wartości, co więcej, szklanka "naszego soku" zawiera tyle wartościowych składników co kilka całych owoców.
Zdrowe odżywianie, leczenie dolegliwości oraz profilaktyczne zażywanie  naturalnych soków znane i praktykowane jest już na całym świecie - jeśli jeszcze tego nie robicie - to najwyższa pora abyście również Wy przyłączyli się do ludzi spożywających zdrowe i świeże soki!
...
Więcej: http://www.soki-naturalne.com/
Zapisane
barneyos

Gawędziarz


Punkty Forum (pf): 2
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 689



Zobacz profil
« Odpowiedz #98 : Sierpień 27, 2010, 07:36:20 »

Elo !!

We wrześniowym (09/2010) numerze Nieznanego Świata jest cały artykuł na temat stewii - polecam do przeczytania !
Zapisane

Pzdr barneyos   Cool

----------------------------------
\"Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko rzeczy, których na razie nie potrafimy zrobić\"
\"Im więcej wiem, tym bardziej wiem, że mniej wiem\"
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #99 : Sierpień 29, 2010, 17:19:07 »

Na wątrobę ostropest plamisty:

"Czy wiesz jak wyleczyć ból wątroby, ataki kolki i wzdęcia raz na zawsze?..."

...

http://www.watroba-woreczek.pl/

   
« Ostatnia zmiana: Luty 19, 2011, 22:04:40 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Strony: 1 2 3 [4] 5 6 7 |   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Strona wygenerowana w 0.075 sekund z 20 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

countrylife extremalteamclan zamburgia republikasarmacka wiilki