Niezależne Forum Projektu Cheops Niezależne Forum Projektu Cheops
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Październik 23, 2021, 02:49:21


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: [1] 2 3 4 |   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Zecharia Sitchin i jego teoria  (Przeczytany 44943 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Tenebrael
Gość
« : Styczeń 19, 2009, 22:22:10 »

Witam wszystkich. Temat wprawdzie może wydawać się nie na miejscu, bardziej pasować do "Paranauk" czy "Hydeparku", jednak, jako że teoria Sitchina jest mocno związana z przekazami Lucyny, więc umieszczam ten wątek właśnie tutaj.

Z teorią Sitchin'a zetknąłem się niejako przypadkiem (dla tych, co nie wiedzą - to od niego pochodzi kwestia Nibiru, Annunakich etc - on chyba jako pierwszy przedstawił teorię, że teksty sumeryjskie to zapisy historyczne, a nie mitologiczne). Wiele o niej słyszałem, od znajomych chociażby. Jednak najczęściej głosy były raczej niepochlebne - nawet tych, którzy nie mają nic przeciwko nauce "alternatywnej". Jednak, będąc na dworcu w Warszawie (bo akurat wyjeżdżałem w sobotę), wszedłem do księgarni i natrafiłem na książkę Sitchin'a, pierwszy tom jego serii. Pomyślałem: "A, co mi tam, nie mam co czytać w pociągu, a 30 zł to nie majątek - zobaczymy, cóż tam chłopak wymodził".

Początek był niezły, choć momentami naciągany. Potem jednak, im dalej, tym... lepiej. Okazało się, że jak na naukowca alternatywnego, Sitchin odznacza się zupełnie niezłym poziomem analizy faktów, i, co ważne, nie pomija raczej ważnych kwestii, nawet, gdy okazują się na początku niespojne z teorią. Muszę wręcz stwierdzić, że jest to jedna z lepiej udokumentowanych książek alternatywnej nauki, jakie czytałem. Nie pozbawiona błędów, ale nadal wartościowa. A żeby nie robić "wypracowania", w punktach wypiszę jej (moim zdaniem) wady i zalety:

ZALETY:
- Dość szczegółowa analiza tematu
- Autor trzyma się tematu - nie stara się szukać na siłę argumentów niezwiązanych z teorią, gdy brak mu tych z teorią związanych.
- Autor, zanim użyje jakiegoś argumentu, prawie zawsze pisze, jak użycie go uzasadnia.
- Nie odwołuje się raczej do "spiskowych" teorii innych badaczy (traktując je jednocześnie jako pewnik) - raczej do wszystkiego dochodzi sam na bazie analizy (naprawdę szczegółowej)

WADY:
- Jak większość teorii paranaukowych - bazą dla niej są pewne założenia, które, choć możliwe, nie muszą się koniecznie okazać słuszne
- W niektórych miejscach niekonsekwencje - drobne, aczkolwiek nie na tyle, by nic nie znaczyły.
- Niekiedy autora ponosi fantazja, i raz mity rozumie dosłownie, po czym potem - przenośnie.

Reasumując, autor podał naprawdę wiele MOCNYCH argumentów, które świadczą, ze w teorii an pewno COŚ jest, i nie da się przejść obok niej obojętnie. Jednocześnie jest w niej an tyle drobnych "dziur", że nie należy traktować wszystkiego, co jest tam napisane, jak wyrocznię. Raczej jak książki zmieniające pogląd na pochodzenie ludzkości i "układ" we Wszechświecie, ale niekoniecznie DOKŁADNIE tak, jak pisze Sitchin. Niemniej jednak - warte przeczytania.

Teraz pozostaje pytanie, jak się to łączy z PCh i przekazami Lucyny. Pamiętajmy, że PCh niejako "bazuje" na teorii Sitchin'a o istnieniu Anunnakich i dawnych bogów, planecie Nibiru (Marduk), etc. Co ciekawe, teoria Sitchin'a, nieźle udokumentowana... FALSYFIKUJE PCh. Przynajmniej w dużym stopniu. Otóż:
(tu tylko zaznaczę, że piszę z pamięci, nie mam przed sobą wszystkich sesji, więc jeśli się gdzieś mylę, to poprawcie)

1. Przekazy mówią o "ogonie" meteorytów ciągnącym się za Nibiru. Summerowie natomiast mówią jedynie o 4 (z tego, co pamiętam) księżycach krążących wokół Nibiru. Tak więc cała teoria o "deszczu meteorytów" poprzedzającym Nibiru jest chybiona.

2. W przekazach Nibiru ma działać niszcząco, przy swoim przelocie, na Ziemię. Nie potwierdzają tego ani analizy Sitchin'a, ani znana nam historia Ziemi (ta po 4000 p.n.e, gdy Nibiru musiało przelatywać chociaż RAZ)

3. Przekazy mówią, że Jezus to Enlil. Problem w tym, że historia Sumeryjska Enlila opisuje nie jako dającego i przekazującego miłość, kochającego ludzi, a wręcz traktującego ludzi jako "zwierzęta robocze". Trudno więc go sobie wyobrazić jako krzewiacego miłość Jezusa, czyż nie?

4. Sitchin podaje daty poprzednich przejść Nibiru, które nieźle argumentuje (pokazując, że miały one duże znaczenie dla świata): ok. 7200 p.n.e, 3600 p.n.e. Tu się datowanie urywa. Biorąc jednak postulowany przez niego (i też dość dobrze uargumentowany) obieg Nibiru wokół Słońca w 3600 lat, kolejne daty powinny przypadać na rok zerowy (tu mocna poszlaka - wtedy to miał się urodzić Jezus, ktorego okoliczności narodzin i nauki bardzo dobrze korespondują z teorią Sitchon'a). A potem... nie nie, nie 2012. Około 3600 n.e! Innymi słowy, teoria, na której bazuje PCh, falsyfikuje same przewidywania PCh!


I teraz dwa dodatki, odnośnie punktu 4:

1. Co do Jezusa i roku 0. Ciekawe jest to, że, mimo, iż Sitchin o tym nie wspomina, wszelkie jego teorie odnośnie Nibiru świetnie wyjaśniają okoliczności pojawienia się Jezusa. Po pierwsze, mówi się, że Jezus był oczekiwany przez proroctwo. Jeśli założyć, że starożytni wiedzieli, że co pewien czas Nibiru przelatuje, i że wtedy istoty z niego (bogowie) schodzą na Ziemię, nic dziwnego, ze prorokowali Jego przyjście. Po drugie, okoliczności, w jakich się narodził - zwiastowanie przez "Anioła", "gwiazda", która się pojawiła przed Jego narodzeniem. Po trzecie wreszcie, jego nauczanie o "królestwie niebieskim". Akurat pojawienie się Jezusa (nieidentyfikowanego jednak z Enlilem) jest bardzo mocnym argumentem ZA teorią Sitchin'a, w połączeniu z wielkimi zmianami w latach 3600 p.n.e i 7200 p.n.e, a także niecałe 11 000 p.n.e

2. Co do tego, czemu PCh z teorią Sitchin'a się "gryzą". Wydaje mi się, że dlatego, że PCh nie trzymało się jednej teorii, a połączyło zlepek mocnych teorii ze sobą, w jedną, niekoniecznie spójną całość. Połączyli teorię Sitchin'a (samą w sobie mocną) z teorią kalendarza Majów na rok 2012 i... wyszło, co wyszło. Niestety, obie teorie, zależnie od punktu widzenia: albo się wzajemnie falsyfikują (jeśli je połączyć), albo nie mają ze sobą nic wspólnego (ale w takim razie Nibiru możemy się spodziewać za 1600 lat, a nie za 3)
« Ostatnia zmiana: Styczeń 19, 2009, 22:26:42 wysłane przez Tenebrael » Zapisane
chanell


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 72
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3453



Zobacz profil
« Odpowiedz #1 : Styczeń 19, 2009, 22:56:23 »

Tene, czytałam " Zaginioną księgę Enki ". Pochłonęłam ją w ciągu jednego dnia  tak byłam nią zafascynowana,żeby nie powiedzieć oczarowana.W większości zgadzam się z twoją analizą,ale nie mogę być obiektywna,bo uwielbiam tego rodzaju książki.
Pozdrawiam chanell
« Ostatnia zmiana: Styczeń 19, 2009, 22:56:45 wysłane przez chanell » Zapisane

Na wszystkie sprawy pod niebem jest wyznaczona pora.

            Księga Koheleta 3,1
Tenebrael
Gość
« Odpowiedz #2 : Styczeń 20, 2009, 07:20:13 »

A tu nieoczekiwane potwierdzenie teorii Sitchin'a:

http://www.tvn24.pl/12691,1581781,,,ksiezycowa-zagadka-rozwiazana,wiadomosc.html

Jak się okazuje, wedle tego, co tam piszą, Księżyc musiał kiedyś zderzyć się z innym ciałem niebieskim! (wedle artykułu, powstał ze zderzenia Ziemi z... czymś). Teoria Sitchin'a mówi nieco inaczej - że księżyc był już wcześniej, ale tak czy siak doznał zderzenia w czasie, gdy w Tiamat uderzył Marduk. Nie jest to kropka w kropkę to samo, ale bardzo, bardzo blisko. Biorąc pod uwagę, że Sitchin za podstawę brał mity, tego typu nieprecyzyjność raczej teorii nie falsyfikuje,  a jeszcze bardziej daje do myślenia.

Chanell - Mnie też ta teoria dała do myślenia. Wprawdzie jest w niej kilka zgrzytów, ale oprócz tego to jedna z lepiej udokumentowanych teorii alternatywnej nauki. Mimo, że uważam, że zawsze należy brać poprawkę, że Sitchin mógł pewne rzeczy przeinaczyć, i trzeba brać poprawkę na to, to jednak wielu jej aspektom trudno zaprzeczyć.
Zapisane
wiki
Gość
« Odpowiedz #3 : Styczeń 20, 2009, 15:10:12 »

 Wg Icke Sitchin to jaszczur  Mrugnięcie
Zapisane
Tenebrael
Gość
« Odpowiedz #4 : Styczeń 20, 2009, 17:48:18 »

Wg Icke Sitchin to jaszczur  Mrugnięcie

A według naszego kochanego prezydenta pewna dziennikarka to "małpa w czerwonym" Chichot To mamy tu widać niezłe ZOO ;]

Poza tym, śmieszna jest teoria jaszczurów. Ciekawe, że ktoś wykombinował, że Annunaki mogą być jaszczurami, skoro we wszystkich przedstawieniach widoczni są jako ludzie w ubraniach sokołów Język (ew z sokolimi głowami). To nieco jak Mickiewicz, który jest wieszczem narodowym polskim, obywatelstwa Rosyjskiego, piszący "Litwo, ojczyzno moja" Chichot
« Ostatnia zmiana: Styczeń 20, 2009, 17:59:33 wysłane przez Tenebrael » Zapisane
Lucyna D.
Gość
« Odpowiedz #5 : Styczeń 20, 2009, 18:23:33 »

Moim skromnym zdaniem, Annunaki mogą być, kim chcą. I są. Jak chcą, to są ludźmi, jak chcą, to gadami/jaszczurami, a jak chcą, to jeszcze inni mogą być.
Zapisane
Tenebrael
Gość
« Odpowiedz #6 : Styczeń 20, 2009, 18:55:58 »

Moim skromnym zdaniem, Annunaki mogą być, kim chcą. I są. Jak chcą, to są ludźmi, jak chcą, to gadami/jaszczurami, a jak chcą, to jeszcze inni mogą być.

Wiesz, jeśli juz trzymać się źródeł wiedzy o Annunakich, to trzymajmy się ich ściśle, nie wpadajmy w fantazjowanie. A źródła sumeryjskie mówią o ludziach z hełmami/głowami ptaków, lub, w niektórych innych miejscach, z hełmami i amskami z rogami na głowie.
Zapisane
Mobius
Gość
« Odpowiedz #7 : Styczeń 20, 2009, 18:58:26 »

Polecam artykuł ze strony  http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,432
Punkt  widzenia który też warto poznać

Oszustwa Sitchina - Enuma Elish [1]
Autor tekstu: Krzysztof Sykta


1. Wprowadzenie
W przypadku wszelkich opowieści niesamowitych sceptyk zmuszony jest do zachowania daleko posuniętej ostrożności, do zadania sobie podstawowego pytanie: jaka jest wiarygodność prezentowanych informacji, jaką mamy pewność, że dany autor nie konfabuluje, nie przeinacza faktów, nie ukrywa niewygodnych informacji? Ta wzmożona ostrożność wskazana jest również przy ocenie teorii naukowych bazujących na skąpym lub kontrowersyjnym materiale wyjściowym. Historię wojen piszą ich zwycięzcy, dzieje starożytności piszą ludzie nie zawsze podchodzący poważnie do tematu. Ustala się z góry pewną hipotezę typu: Egipcjanie Starego Państwa nie stosowali wierteł rurowych a następnie bagatelizuje wszelkie odkrycia przeczące tezie podstawowej. Nauka zmienia się w religię, religia w naukę. W obu tych dziedzinach myśli ludzkiej dominuje kunktatorski brak elastyczności. My mamy monopol na prawdę, my mamy Rację, z oponentami się nie dyskutuje, oponentów się ośmiesza i ignoruje.
W każdej niepewnej dziedzinie wiedzy należy przyjąć zasadę otwartości: żadna hipoteza pewną być nie może, może być jedynie bardziej prawdopodobna z braku kontrargumentów.
Otwarcie należy podejść również do dywagacji Zechariego Sitchina na temat „prawdziwej" historii Szumerów. Jednak w jego przypadku możemy sprawdzić, czy to, co nam serwuje jest rzeczywiście przynajmniej zgodne ze stanem faktycznym. Sami możemy sięgnąć do cytowanych przez niego tekstów i sprawdzić czy cytowane są w sposób rzetelny, czy autor przypadkiem nie pomija tych wszystkich fragmentów, które przeczą jego teoriom.
Bajkom Z. Sitchina dała się uwieść Cecylia Ruder (fragmenty jej artykułu poniżej odmiennym kolorem — zobacz oryginał).
2. Wstępne koncepcje Sitchina
Sumer to kraj u ujścia Eufratu i Tygrysu, gdzie sześć tysięcy lat temu powstała cywilizacja nie mająca swego prekursora. W każdym bądź razie, dla nauki jest on nieznany. Nagle i nieoczekiwanie pojawiły się język pisany i nauka na bardzo wysokim poziomie, organizacja państwowa, budowano wysokie budynki, uprawiano intensywną gospodarkę rolną, kwitł przemysł i handel, tworzono prawo, teorie kosmologiczne, a także utrwalano wiedzę dla potomności.
— Szumer nie wyłonił się z próżni, nie powstał nagle, jego pismo nie pojawiło się ad hoc, z kapelusza, za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Można prześledzić cały proces stopniowej urbanizacji, zmian w budownictwie, w języku czy w dziełach sztuki. Szumer nie był pierwszą cywilizacją w regionie, nie był też jedyną. Był raczej jednym z wielu państewek handlujących z sobą w basenie Morza Arabskiego i Zatoki Perskiej.
We wszystkich pismach pozostawionych przez Sumerów, a następnie kopiowanych przez następujące po nich cywilizacje, przewijają się te same fakty.
— Bynajmniej… Fakty poniżej cytowane przewijają się jedynie we wszystkich książkach wydanych przez Z. Sitchina. Szumerowie byli bardziej rozgarnięci.
W minionych czasach, około 400 -270 tys. lat p.n.e. (oceny różnią się między sobą w tej kwestii), w południowej Mezopotamii pojawili się OBCY, którzy przybyli z nieba i założyli tam pierwsze osady, osuszając podmokły teren za pomocą melioracji. Planetę, z której przybyli, Sumerowie określali jako dwunasty obiekt naszego Układu Słonecznego.
— Co by świadczyło o ich ograniczonej wiedzy kosmologicznej. W Układzie Słonecznym nie ma 12 planet, jego budowa jest o wiele bardziej skomplikowana, ziemski Księżyc jest planetą, lecz Pluton jak się obecnie okazało jest jedynie jednym z wielu podobnych mu wielkością obiektów w pasie Kuipera.
Nie przybyli na Ziemię przypadkiem. Poszukiwali złota, które dziś także odgrywa ważną rolę w technologii kosmicznej. Było im ono potrzebne do ratowania zanikającej atmosfery ich planety, do ochrony przed promieniowaniem, utratą ciepła, powietrza i wody.
— I dlatego wylądowali w pozbawionej złota bagnistej Mezopotamii. Złota tam nie było, lecz była trzcina, materiał, z którego w III tys. p.n.e. budowano statki, wszystkie większe cywilizacje powstawały w deltach rzek a w każdym razie tam, gdzie mógł się rozwinąć transport morski.
Wydobycie złota w Zatoce Perskiej nie spełniło oczekiwań, poszukano zatem innych złóż i natrafiono na nie w krainie Abzu (nazwa podana w starożytnych przekazach) w południowej części Afryki. Złoża jednak trzeba tam było eksploatować techniką górniczą, należało stworzyć odpowiednie zaplecze, zapewnić transport. Praca była ciężka, więc do wydobywania kruszcu i wykonywania innych prac pomocniczych, przybysze (przez Sumerów zwani Anunnaki) utworzyli początkowo kilku prymitywnych robotników za pomocą techniki zapłodnienia in vitro nasieniem Anunnaki kilku komórek jajowych samic ziemskiego małpoluda.
— I tutaj rozbija się w pył cała koncepcja pana Sitchina. Kosmici, którzy opanowali podróże międzyplanetarne, w celu wydobycia kruszców stwarzają prymitywnych robotników pracujących dla nich w kopalniach tak, jakby nie posiadali odpowiednio zaawansowanych technicznie maszyn. Kopaczka w dłoń bo kosmitom się śpieszy. Ich planeta umiera, traci atmosferę, więc pozwalają na to by wydobycie trwało przez tysiące lat w śmiesznie ekstensywnym trybie. Że też żaden z nich nie wpadł na pomysł by zamieszkać na tej urokliwej planecie, by przenieść na nią swą upadającą cywilizację.
Mamy tu do czynienia z typową nadinterpretacją. Ludzie zostają stworzeni do ciężkiej pracy, Adam („Człowiek") zostaje wygnany z raju po to by w pocie czoła uprawiać ziemię. Dla Sitchina uprawianie ziemi motyką oznacza wydobywanie złota dla kosmitów.
Zarodki zostały zaimplantowane, a matkami zastępczymi były kobiety Anunnaki. Hybrydy te nie mogły się rozmnażać, stosowny dopływ siły roboczej zapewniono więc na drodze dodatkowych manipulacji genetycznych, które umożliwiły samodzielną reprodukcję stworzonemu gatunkowi. Około 13 tys. lat temu miał miejsce potop, spowodowany prawdopodobnie ogromną falą pływową spowodowaną przejściem planety X w pobliżu Ziemi.
— pan Sitchin przedstawia szczegółowe trajektorie swej fantomowej planety, za każdym razem jak zbliża się do ziemi kosmici uczą ludzi a to rolnictwa, a to lepienia garnków, a to innych pożytecznych rzeczy. Tyle że Z.S. pomija już zupełnie fakt, że planeta ta powinna być widoczna również w czasach rzymskich, lecz nie była, żaden z chińskich astronomów też nic na jej temat nie wie, więc lepiej na ten temat nie pisać.
...lub być może gwałtownymi erupcjami wulkanicznymi przy równoczesnym podniesieniu się poziomu wód na skutek ustępującego okresu zlodowacenia. Potop zniszczył całkowicie bazy obcych przybyszy wraz z kosmodromem i centrum kontroli lotów w dorzeczu Eufratu i Tygrysu, katastrofie oparła się jednak płyta lądowiska w Baalbek u wybrzeża Morza Śródziemnego.
— tu pan Sitchin stara się przemycić bajkę o kosmodromie w świętych górach Libanu. Tyle, że płyta ta wzniesiona została w czasach o wiele późniejszych, cała świątynia ma charakter megalityczny, nie tylko jej podstawa, niektóre bloki ważą ok. tysiąc ton, lecz mimo wszystko wznieśli je ludzie. Baalbeck jest dowodem na stosowanie w głębokiej starożytności zaawansowanych technik budowlanych, specjalnych dźwigów, które później ujrzały światło dzienne dopiero w epoce renesansu.
 
=================================================

3. Oszustwo z Enuma Elisz
Niemniej zdumiewająca jest treść sumeryjskiego eposu Enuma Elisz. Epos ten opisuje Niebiańską Bitwę, czyli przebieg tworzenia się naszego Układu Słonecznego wraz z kosmiczną katastrofą, która nadała układowi ostateczną strukturę. Jaki był przebieg tej Niebiańskiej Bitwy ?
Na początku uformował się Apsu (Słońce) wraz z planetami Mummu (Merkury) i Tiamat. Przestrzeń między Apsu i Tiamat była wypełniona materią, która uformowała się w kolejne planety Lahmu (Mars) i Lahamu (Wenus). W następnej kolejności powstały wielkie planety Anshar (Saturn) i Kishar (Jowisz). Część materii oderwała się z Anshara formując dwie bliźniacze planety Anu (Uran) i Nudimmud (Neptun) oraz Gaga (Pluton), który stał się satelitą Anshara. Orbity powstałych planet nie były stabilne. Gdy zbliżały się do siebie działanie sił grawitacji powodowało wyrywanie z nich materii i tworzenie się satelitów. Będąc skrajną planetą Układu Słonecznego Nudimmud/Neptun miał kontakt z „odległą przestrzenią oceanu" — kosmosem. To stamtąd pojawił się Nibiru i dostał się w pole grawitacji Nudimmuda/Neptuna, po czym zakrzywiając swoją orbitę wszedł do wnętrza Układu Słonecznego. (...)
— Sitchin formułuje hipotezę, że skoro bogów utożsamiano z planetami to opis narodzenia bóstw można zinterpretować jako opis powstania układu słonecznego. Następnie posuwa się dalej: twierdzi, że Szumerowie opisali prawdziwą, ukrytą przed oczami współczesnych naukowców, wersję zdarzeń oraz, że znali rzeczywiste rozmiary poszczególnych planet, włącznie z ich barwą.
Wszystkie te jego dywagacje mijają się niestety z prawdą, dlatego też pan Sitchin rozmyślnie pomija wszystkie te fragmenty, które nie pasują do jego teorii a inne wersety przekręca. Dokonuje więc najzwyczajniejszego w świecie oszustwa, licząc na niewiedzę swoich czytelników.
Niestety, nie tylko on zna się na języku szumerskim. Wystarczy w sumie nawet angielski lub polski [choć ten jest miernej jakości] przekład tekstu Enuma Elisz by odkryć wszystkie opuszczenia.
Przejdźmy do szczegółów opisu stworzenia.
AKT I: Pierwsi bogowie
Sitchin cytuje pierwszy fragment popełniając pierwszy błąd:
"Był tylko APSU, ich rodzic pierwotny,
MUMMU i TIAMAT, która zrodziła ich wszystkich"
Bogowie w eposie przychodzą na świat w parach, Sitchin pierwszą parę przerabia na trójcę bóstw. MUMMU nie oznacza bowiem boga. W powyższym zdaniu wyraz ten jest określnikiem Tiamat, Matki Życia, oznacza twórcę, Stworzycielkę.
Termin APSU (ABZU) Sitchin tłumaczy w tym akurat miejscu jako "ten, który istnieje od początku'. ABZU to Czuwające Morze, Otchłań, Dolny Świat.
Abzu i Tiamat to hebrajski „męt i zamęt", pierwotny chaos, para „potworów", tohu wa bohu, Tehemot (Lewiatan) i Behemot. I tak Jak Marduk-Bel zabije smoczycę Tiamat tak też Jahwe-Adon rozstrzaska morskiego węża...
Bogów utożsamiano z planetami a planety z bóstwami. Być może Enuma Elisz jest próbą odpowiedzi na początek życia, kosmosu, planet, jednakże Szumerowie nie operują wiedzą naukową. Kolejne planety są coraz potężniejsze podczas gdy w Układzie Słonecznym następuje przesilenie i stopniowy regres rzędu wielkości. Sitchin zdaje się jednakże tego nie zauważać.
AKT II: Narodziny Nudimmuda/ Neptuna
Powstaje kolejna dwójca: Lahmu i Lahamu, bogowie być może wojny. Dalej Sitchin pisze:
"Zanim wzrośli w latach
I postaci do ustalonego rozmiaru
Bóg Anshar i bóg Kishar przybrali kształt,
Prześcigając ich.
Gdy rozciągnęły się dni i pomnożyły lata,
Zrodzili boga Anu, syna — rywala przodków.
Potem pierworodny Anszara, Anu,
Sobie równego i na swój obraz zrodził Nudimmuda (Ea)"
Czytelnik ma odnieść wrażenie, że oto powstają dwie wielkie planety Jowisz i Saturn, które następnie zradzają dwóch podobnych sobie Urana i Neptuna. Nazwy rzeczywiście się zgadzają. Anshar i Kishar to starsza generacja bóstw, zastąpiona później przez Iszkura i Enlila, kolejnych panów ziemi. Ich greckie odpowiedniki to Zeus i Kronos, Jowisz i Saturn. Największy bóg przejął największą planetę. Jednakże w czasach gdy powstawało Enuma Elisz czczono najwyraźniej brata Enlila Enkiego, (archetypowy dobry bóg, mędrzec zamordowany przez złego brata, motyw wszechobecny w ówczesnym świecie (Ozyrys i Set), spotykany również w biblii: Habaal (Baal) i Kain (Mot), Jezus i Juda Sztyletnik, pierwotny Juda Bliźniak, brat pański). To Enki i jego syn stanowią największe planety na niebie a nie Anshar i Kishar.
Wracając do pana Sitchina. Przetłumaczył on fałszywie odnośny fragment po to by zataić przewagę Anu nad Anszarem:
Zrodzili boga Anu, syna — rywala przodków.
Potem pierworodny Anszara, Anu,
Sobie równego i na swój obraz zrodził Nudimmuda.
Fragment ten brzmi dosłownie:
"Anu ich pierworodny, dorównał swym przodkom.
Anshar stworzył swego syna Anu na swe podobieństwo.
I [również] Anu zrodził Nudimmuda na swe podobieństwo.
Jak widać Sitchin pierwszy wers przekłamuje a drugi OPUSZCZA!
To jednak nie wszystko. Sitchin z rozmysłem opuszcza kolejne wersy, które opisują Nudimmuda (Ea, boga wody i mądrości, Neptuna):
"On — Nudimmud, przewyższał swych ojców.
Głęboką wiedzę posiadł, mędrcem był; potężnym w ramionach.
Potężniejszy i szerszy był od Anshara, stwórcy swego ojca.
Nikt mu nie dorównywał spośród reszty bogów, jego pobratymców".
Jeśli więc uznamy, że Szumerowie opisują układ słoneczny, poszczególne planety, to musimy też stwierdzić, że wg nich Neptun był największą z planet. Prawda jest raczej taka, że to Bóg Wody, Ea, był ich największym bogiem, ojcem Marduka, nawiasem mówiąc, protoplasty Jahwe.
AKT III: Zrodzenie Marduka, syna Nudimmuda
Po zrodzeniu wszystkich bogów przychodzi pora na moment kulminacyjny w teorii Sitchina: do układu słonecznego wkracza potężny intruz, tak przynajmniej twierdzi Zechariasz:
"W izbie losów, w miejscu przeznaczeń,
Zrodzony został bóg, najzdolniejszy
I najmądrzejszy z bogów.
W sercu oceanu stworzony został Marduk"
Sitchin komentuje to tak: "Nowy niebiański bóg, nowa planeta, przyłącza się teraz do załogi. Został uformowany w oceanie, dalekiej przestrzeni zewnętrznej, do układu słonecznego przyciągnęła go planeta położona najdalej: 'Tym, który go zrodził był Ea' (Neptun)" Pisząc te słowa Sitchin KŁAMIE JAK Z NUT, zmieniając ABZU (wcześniej wg niego jest to Słońce, pierwsze z bóstw) na ocean, peryferia układu słonecznego!!! Spójrzmy jak naprawdę wygląda stosowny fragment:
"W komnacie przeznaczeń, izbie zamysłów,
Bel (Pan), najmądrzejszy z mądrych, mędrzec bogów, poczęty został.
We wnętrzu APSU Marduk został stworzony,
We wnętrzu czystego APSU Marduk został zrodzony.
EA, jego ojciec, on go stworzył.
DAMKINA, jego matka, ona go zrodziła.
On ssał piersi bogiń,
Wychowano go, by budził respekt".
Marduk przejmuje tytuł swego ojca — Baala. Nazwany zostaje Panem, Władcą, tak jak później Jezus, kolejne umęczone i zmartwychwstałe bóstwo agrarne.
Marduk zrodzony zostaje wewnątrz ABZU — morza czujnego, morza wiedzy. Przyjmując koncepcję Sitchina — we wnętrzu Słońca, choć raczej ABZU to pierwotny chaos materii, morze materii, z którego wnętrza powstali wszyscy bogowie.
Sitchin nie wspomina rzecz jasna o Damkinie, żonie Ea-Neptuna, bo ta przecież żadnej planecie nie odpowiada więc lepiej o niej nie wspominać.
Enuma Elisz niesie więc z sobą znamiona prawdy kosmologicznej, lecz Sitchin świadomie je zniekształca. Opuszcza wszelkie wersy i słowa, które kłócą się z jego hipotezą. Czy tak postępuje prawdziwy naukowiec i badacz? Czy tak traktuje czytelników człowiek honoru, czy może raczej oszust? Zadaję sobie pytanie: czemu Sitchin ignoruje oczywiste fakty? Czemu brnie w głupoty, prezentując nierzadko zmyślone dane? Jak można ignorować oczywiste wersy i słowa? Sitchin zachowuje się jak człowiek nawiedzony, jak szarlatan lub ślepiec, no chyba, że specjalnie on i jemu podobni autorzy (Alan Alford, Laurence Gardner) szerzy fałszywy obraz Szumeru. Takiej zaznał wizji, taki poczuł interes, zarobić parę groszy na ludzkiej naiwności i niewiedzy.
AKT IV: Marduk na scenie
Sitchin przechodzi następnie do analizy wyglądu Marduka, cytując kolejne fragmenty Enuma Elisz. Przy okazji przechodzi również sam siebie w manipulacji tekstem eposu:
"Powabna była jego postać, oczy pełne blasku;
Wykwintny w ruchach, majestatyczny jak za dawnych czasów...
Mocno przyćmiewał bogów, prześcigał we wszystkim [...]
Pyszny jak żaden z nich, przewyższał ich wzrostem,
Potężne były jego członki, niezmiernie był wysoki".
Rzucają się od razu w oczy wykropkowane miejsca. Ciekawe, cóż tym razem pan Sitchin stara się ukryć przed nami? Spójrzmy:
"Dumna jest jego postać, przeszywające spojrzenie,
Pojawił się dojrzałym, potężny był od początku.
Anu, stwórca jego ojca, ujrzał go,
I rozradował się, rozpromieniał, serce jego wypełniło się radością.
Stworzył go tak doskonałym, o dwóch boskich głowach.
Wyniesiony wysoko ponad innych [bogów], on [Marduk] przewyższał ich w każdym względzie.
Jego członki tak pomysłowo ukształtowane, poza zdolnością ludzkiego pojmowania,
Niemożliwe by to zrozumieć, zbyt trudne aby to pojąć.
Czworo było jego oczu, czworo było jego uszu.
Kiedy poruszał wargami, wywoływał ogień.
Czworo jego uszu było ogromnych,
I tak jak jego oczy, przeszywały wszystko.
Najwyższy pośród bogów, postać jego ponad wszystko.
Jego członki tak potężne, jego wzrost ponad wszystko".
Jak widać Sitchin pomija po raz kolejny bardzo ważne fragmenty, w których Marduk przedstawiony jest jako bóstwo podwójne, o dwóch głowach, przewyższające wszystko, wszystkich bogów. Wychodząc z koncepcji kosmogonicznej należałoby po prostu przyjąć, że Marduk to planeta lub gwiazda podwójna, jednak Sitchin tego nie czyni. Ignoruje pewien znaczący aspekt opowieści. Dopiero w znacznie późniejszej pracy „Genesis jeszcze raz", wydanej kilkadziesiąt lat po „Dwunastej Planecie", rozważa opis Marduka w rozszerzonej wersji. Uszy i oczy to wg niego satelity. O dwóch głowach pisze rzecz następującą: "Gdy przechodził koło Ea bok Marduka zaczął się wybrzuszać 'jak gdyby miał drugą głowę.' Czy właśnie wtedy wybrzuszenie to oderwało się by stać się księżycem Jowisza Trytonem?" zapytuje niemal retorycznie i nie wiadomo teraz czy śmiać się czy płakać. Marduk opisany jest jednoznacznie, miejscami autor poematu nie znajduje odpowiednich słów, co jakże przypomina opis Chwały Pana w księdze Ezechiela.
Enuma Elisz jest dziełem przepięknym. Miejscami niezrozumiałym dla współczesnych tłumaczy. Miejscami niepojętym dla samego autora. Opisuje on rzeczy „ponad jego zrozumieniem" lub też ponad zrozumieniem współczesnych tłumaczy. Ogromna plastyczność opisu. Szereg niesamowitych stworów, które w kolejnej wersji translacji zmieniają się w zwykłe „demony" lub nic nie mówiące określenia, w dodatku z błędami logicznymi, typu „smok Mush-Hushshu" co dosłownie znaczy „smok Wściekły-Smok-Oraz". Kolejną rzeczą wartą odnotowania są przepotężne bronie używane w boju. Bronie o mocy huraganów i ognistych burz. Na niebie szaleją żywioły. Przyroda objawia swą potęgę. Inni zapewne dopatrzą się tu kosmitów i gwiezdnych wojen...

Scaliłem posty
Darek
« Ostatnia zmiana: Luty 05, 2012, 14:17:38 wysłane przez Dariusz » Zapisane
Mobius
Gość
« Odpowiedz #8 : Styczeń 20, 2009, 19:02:12 »

4. Dalsze oszustwa
Przekłamania w Enuma Elisz nie są czymś przypadkowym. W zasadzie wszystkie prace, a szczególnie „Dwunasta Planeta", roją się od błędów i zmyśleń.
Sitchin twierdzi, że Szumerowie stosowali współczesny, grecki zodiak co samo w sobie jest śmieszne, gdyż przykładowo konstelację Wagi wymyślili dopiero Babilończycy dzieląc Skorpiona-Smoka na dwie części. Otóż w celu udowodnienia swych racji tłumaczy on np. słowo GU — byk, wojownik — jako „Wodnik" (!) a z Szamasza (Słońce) robi konstelację Ryb (!!!), dodajmy: nieznaną w czasach szumerskich. Znak ten przedstawiano jako jednego Rybołaka, Człowieka Rybę trzymającego w dłoni kruka (Utnapisztim, Noe). Na kolejnej stronie „profesor" Sitchin przedstawia z kolei okrągłą tabliczkę z wypisanymi 36 nazwami, tzw. „tabliczkę 36 gwiazd". Wg niego środkowy pas zawiera nazwy 12 konstelacji zodiakalnych, których nie raczy przetłumaczyć, z tego prostego powodu, iż w miejscach tych żadnych konstelacji zodiakalnych nie ma (w zasadzie to są tyle, że dwie na dwanaście).
>Sitchin w naginaniu danych do swych wniosków przerasta Daenikena i Charroux'a razem wziętych. Jako naukowiec czyni z siebie szarlatana, jak na fantastę jest zbyt poważny.
5. Paleopolemika
Wróćmy teraz do artykułu C.Ruder, artykułu, który raczej niewiele ma wspólnego z główną linią witryny przeznaczonej dla racjonalistów. Pasuje w sam raz do działu z bajkami gardnerowskimi, opowieściami fantastycznymi, gdzie nikt nie pyta o rzetelność źródeł i wiarygodność zasłyszanych informacji.
Ze szczegółami przekazów sumeryjskich i ich późniejszych kopii zapoznać można się w pracach zbiorczych znanego archeologa, historyka i znawcy pisma klinowego, prof. Zecharii Sitchina.
— Sitchin nie jest ani znanym, ani archeologiem, ani historykiem, co najwyżej klinowym kabalistą pokroju Barbary Thiering, który w każdej włóczni widzi rakietę a w każdej świątyni prymitywny kosmodrom.
Warto teraz spróbować zweryfikować wiarygodność tych opowieści. Pozostawmy na razie na boku sprawę wizyty „obcych" na naszej Ziemi i zajmijmy się tylko tymi faktami, których prawidłowość daje się weryfikować za pomocą konfrontacji ze stanem naszej aktualnej wiedzy.
Badania archeologiczne wykazały, że w czasach sięgających 100 000 lat p.n.e. prowadzone były w południowej Afryce (Suazi i Zulu) rozległe prace górnicze. W tym zakresie sumeryjskie przekazy zostały więc potwierdzone.

— Po pierwsze przekazy szumerskie ani słowem nie wspominają o wydobywaniu złota w Afryce, po drugie informację takową podaje sam Sitchin nie podając dokładnego przypisu skąd też ją zaczerpnął i po trzecie — opisywane prace górnicze miały charakter działań prymitywnych wykopalisk powierzchniowych, aż dziw bierze, że do tak płytkich warstw złota konieczne było rzekome wytworzenie ludzi.
Znajomość procedur inżynierii genetycznej pozwala nam również ocenić rzetelność przekazów sumeryjskich pod kątem drogi prowadzącej do stworzenia człowieka. Po przeprowadzeniu udanych prób klonowania, zapładniania in vitro, implantacji zarodków i co najważniejsze, opracowaniu technologii rekombinacji DNA (przez zespoły Ralpha Brinstera na Uniwersytecie Pensylwańskim i Richarda Palmitera w Instytucie Medycznym Howarda Hughesa) wiemy dziś, że najpewniejszym sposobem wprowadzenia nowego materiału genetycznego jest wykorzystanie plemnika jako nosiciela tego materiału (prace zespołu Corrado Spadafory’ego w Instytucie Technologii Biomedycznej w Rzymie). Dokładnie taką właśnie technikę przy tworzeniu ludzi zastosowali zgodnie z przekazem Sumerów obcy przybysze.
— po raz kolejny: zgodnie z nadinterpretacją Sitchina a nie przekazem Szumerów.
Wszystko na to wskazuje, że ewolucja doprowadziłaby tak czy inaczej do powstania istot rozumnych, przybysze jednak przyspieszyli ten proces.
Nauka wykazała, że ewolucja postępowała stopniowo do momentu wytworzenia około 1,5 mln lat temu hominida Homo erectus. Dalej ślad się urywa i około 300-200 tys. lat temu (nie ma tu pełnej zgodności danych) bez żadnej oznaki stopniowej przemiany pojawił się Homo sapiens.
— co do fałszywości tej tezy chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Dziewiętnastowieczni Aborygeni wyglądali jeszcze jak homo erectus.
Wesley Brown i Rebecca Cann, niezależnie od siebie, ustalając współczynnik naturalnej mutacji DNA w mitochondriach osobników żeńskich różnych ras wyliczyli, że mitochondrialna Ewa zdolna do rozrodu pojawiła się około 300 — 150 tys. lat temu na terenie Tanzanii, Kenii i Etiopii. Wyniki tych ustaleń zbiegają się idealnie z czasem pojawienia się gatunku Homo sapiens.
— pytanie którego homo sapiens: neandertalensis czy sapiens? Wyniki te do nikogo nie przekonują, spora grupa badaczy optuje za wieloma punktami początkowymi — azjaci wykazują cechy starsze od murzynów i europeidów a nie powinni
Czas ten i miejsce (na północ od Abzu) zgodne są też z treścią przekazów sumeryjskich.
— Ani czas ani miejsce nie jest zgodne. To właśnie Sitchin w oparciu o teorie pochodzenia ludzi z Afryki nagiął do nich niektóre mity szumerskie...
Właśnie wtedy zgodnie z sumeryjskim przekazem miał miejsce bunt Anunnaki w kopalniach złota w południowej Afryce i rozpoczęto prace nad stworzeniem robotników pomocnych w realizacji najcięższych prac.
— Szumerscy Anunnaki, Synowie Nieba, to późniejsi biblijni Anakim, Olbrzymi, którzy przetrwali potop, synowie boży (potomstwo aniołów nazywano synami niebios lub synami bożymi).
(...)
Broń nuklearną najwyraźniej wykorzystano także w dolinie Indusu. Miasto Mohendżo Daro też zostało zniszczone w wyniku atomowej napaści. Epicentrum eksplozji znajduje się w samym środku miasta, a ruiny noszą ślady działania wysokiej temperatury rzędu 2200oC. Jeszcze dziś pomiary napromieniowania przekraczają 20- krotnie normalne wartości.
— Jak na ceglane miasto, które potraktowane nuklearnym pociskiem, to MD wygląda całkiem nieźle. Na ulicach znaleziono setki szkieletów, przy wybuchu nuklearnym nic by nie znaleziono.
Nie są to jedyne interesujące i niekwestionowane ślady przeszłości. Wyniki badań starych map prowadzone przez prof. Charlesa H. Hapgooda są nie mniej zastanawiające. Nie ma chyba człowieka, który nie słyszałby o mapie tureckiego admirała Piriego Reisa z 1513 roku, będącej kompilacją starszych map źródłowych.
— mało jest natomiast ludzi, którzy zadali sobie trud przyjrzenia się tej mapie i zweryfikowania mitów krążących na jej temat.
Zagadką tej mapy są nie tylko wierne odwzorowania wybrzeży Ameryki i Antarktydy, lecz przede wszystkim to, że Antarktyda została odkryta ponad 300 lat po sporządzeniu tej mapy (w 1818 roku).
— największa zagadką tej mapy jest to, że ludzie wciąż wypisują o niej niestworzone rzeczy. Przyjrzyjmy się jej sami:
 
O ile Europa, Afryka i fragmenty Brazylii przedstawione są w miarę wiernie to Ameryka Północna jest zwykłą konfabulacją opartą o mizerne wówczas dane. Widać zarysy zatoki meksykańskiej, coś jakby Florydę, ogromną Kubę, a wszystko to wykoślawione i nie mające wiele wspólnego z faktycznymi współrzędnymi geograficznymi.
Kolejny mit — Antarktyda przedstawiona rzekomo z okresu przed zlodowaceniem. Tyle, że to co ma odzwierciedlać Antarktydę jest najzwyczajniej w świecie przekrzywioną niziną La Platy (Argentyną).
Nie jest to jedyna mapa godna uwagi. Równie interesujące są mapy francuskiego astronoma i kartografa Orontiusa Finaeusa z 1531 roku, kartografa Gerarda Kremera (Mercatora) z 1569 roku oraz francuskiego geografa Philippe’a Bauche’a z 1737 roku. Wszystkie te mapy nie tylko obejmują nieznaną w tamtych czasach Antarktydę, lecz pokazują zupełnie różne na niej szczegóły, wskazujące na to, że kartografowie ci korzystali z różnych map źródłowych. Każda z wymienionych map wykazuje inny stopień zlodowacenia Antarktydy, a zatem mapy źródłowe powstawały w różnym czasie. Co więcej, na mapie Bauche’a Antarktyda nie jest zwartym kontynentem, lecz składa się z pojedynczych wysp. Dziś wiemy, że to prawda. Wykazały to badania sejsmograficzne przeprowadzone w 1958 roku. Tymczasem Antarktyda była całkowicie wolna od lodu ponad 10 tys. lat temu.
— Jak można w poważnym piśmie zamieszczać takie rewelacje? W okresie największych zlodowaceń na południowym biegunie nie było lodu? Gdzie tego dowiedziono? W książce pana Sitchina? Od lodu wolny był jedynie fragment w pobliżu kontynentu amerykańskiego.
(...)
Scenariusz ten powtarzał się na wszystkich kontynentach. Wszędzie mamy do czynienia z artefaktami, które budzą zdumienie, ponieważ wszędzie brak kontynuacji rozwoju niewątpliwej wiedzy. Bramę Słońca w Tiahuanaco nad jeziorem Titicaca uznaje się za kopalnię wiedzy matematycznej i astronomicznej.
— Na bramie tej widać postać Wirakoczy w otoczeniu 48 ptakoludzi. Nic więcej. Tiahuanaco jeśli było kopalnią to niestety wyłącznie materiałów budowlanych dla miejscowej ludności.
Cywilizacja Tiahuanaco nie ma swych korzeni, podobnie jak cywilizacja Sumerów,
— Absurd! Równie dobrze można twierdzić, że chrześcijaństwo pojawiło się znikąd, zapewne za sprawą kosmitów. Nie dostrzega się przy tym, czy też nie chce się dostrzec kultury ubajdzkiej. Tiahuanaco nie zostało jeszcze nawet w całości zbadane, to co widać nad ziemią jest zaledwie fragmentem miasta zarośniętego zielskiem, jak donosi mi zaprzyjaźniona archeolożka. Cały obszar wokół jeziora Titicaca czeka na dogłębną penetrację.
(...)
Koncepcja odwiedzin obcej cywilizacji lansowana obecnie przez paleoastronautykę wydaje się więc jak najbardziej prawdopodobna.

— Koncepcja ta jest prawdopodobna, wysoce nieprawdopodobne są natomiast co niektóre argumenty mające dowieść jej słuszności.
Zapisane
Lucyna D.
Gość
« Odpowiedz #9 : Styczeń 20, 2009, 19:05:42 »

Moim skromnym zdaniem, Annunaki mogą być, kim chcą. I są. Jak chcą, to są ludźmi, jak chcą, to gadami/jaszczurami, a jak chcą, to jeszcze inni mogą być.

Wiesz, jeśli juz trzymać się źródeł wiedzy o Annunakich, to trzymajmy się ich ściśle, nie wpadajmy w fantazjowanie. A źródła sumeryjskie mówią o ludziach z hełmami/głowami ptaków, lub, w niektórych innych miejscach, z hełmami i amskami z rogami na głowie.

Ja nie fantazjuję. Opieram się na tym co, wiem. Sporo czytałam. Nie zliczę, ile i jakie książki i nie-książki. Sitchina też znam.
Annunaki zabronili ludziom wykonywać ich wizerunki, ludzie tworzyli więc pewne symbole Annunakich - tak, jak sobie ich wyobrażali, tak, jak im wyobraźnia i zasób pojęć pozwalał. Tych wizerunków, które pozostawili, nie można traktować dosłownie. Ponadto, fakt, iż kiedyś tam wcielali się w takie-a-takie postacie, nie znaczy, że obecnie nie mogą w inne. Oni też się rozwijają przez cały czas...
« Ostatnia zmiana: Styczeń 20, 2009, 19:06:33 wysłane przez Lucyna D. » Zapisane
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #10 : Styczeń 20, 2009, 19:29:36 »

Annunaki byli podobni do nas.Wyróżniało ich nakrycie głowy,które otaczały rogi
byka.Im więcej rogów tym ważniejszy w hierarchii bóg.Na okładce książki widać
właśnie siedzącego na tronie Annunaka.Byli też bardzo wysocy.
http://www.dobreksiazki.pl/okladka2685-zaginiona-ksiega-enki-wspomnienia-i-proroctwa-pozaziemskiego-boga.htm
Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #11 : Styczeń 20, 2009, 19:43:14 »

Skoro wierzycie iz Anunaki sa naszymi protoplastami , mamy ich DNA to rowniez  i wyglad. Czy ktos widzi siebie w lustrze jako gada? Moze i sa tacy ( ale bardziej chba z charakteru zimni , bez uczuciowi) natomiast ja nie slyszalam o czlowieku wygladajacym jak krokodyl i zyjacym jak on.
Wiec dlaczego myslicie iz Istoty o duzo wyzszym poziomie rozwoju duchowego , dajacy nam swoje geny doprowadzajacy fizyczne cialo czlowieka do perfekcji , ktora sami posiadali wczesniej mieli by miec wyglad gadow i zjadac ludzi?
to jakies naiwne brednie do straszenia przedszkolakow.

Kiara Uśmiech Uśmiech
Zapisane
Tenebrael
Gość
« Odpowiedz #12 : Styczeń 20, 2009, 20:41:25 »

Cóż, bardzo mocna i rzeczowa krytyka Sitchin'a. Z niektórymi punktami można by lekko polemizować, jednak duża większość się zgadza.

Kiedyś napisałem, że widzę 3 poziomy analizy: 1. Sprawdzenie, czy ogólnie teoria trzyma się kupy. 2. Analiza szczegółowa - czy autor nie przekłamuje faktów, czy nie naciąga ich, czy jest rzetelny etc. 3. Ponowna analiza całościowa, w której jeszcze raz patrzymy, czy wszystko trzyma się kupy, i patrzymy, jak dalej łączy się ze znanymi faktami.

Pierwszy etap Sitchin przeszedł. Niestety, jak widać, w drugim już mocno mięknie, bo nagina fakty i przekłamuje w często bardzo newralgicznych i zasadniczych miejscach.

Potwierdza to więc moją tezę, że warto się tej teorii przyjrzeć (bo mimo wszystko prezentuje pewne dalej nie wyjaśnione rzeczy i ciekawe rozwiązania), ale nie ma co liczyć, że prawda była w pełni taka, jaką ją opisał Sitchin.
Zapisane
Lucyfer
Gość
« Odpowiedz #13 : Styczeń 20, 2009, 21:06:23 »

Cytat: Kiara
Czy ktos widzi siebie w lustrze jako gada?
Uśmiech
Zapisane
astro
Gość
« Odpowiedz #14 : Styczeń 20, 2009, 21:09:21 »


Z teorią Sitchin'a zetknąłem się niejako przypadkiem (dla tych, co nie wiedzą - to od niego pochodzi kwestia Nibiru, Annunakich etc - on chyba jako pierwszy przedstawił teorię, że teksty sumeryjskie to zapisy historyczne, a nie mitologiczne).
Wszystko pięknie i ładnie, ale Sithin, to Reptilian, który uczestniczy w ,,szatańskich,, ceremoniach razem G.BUSHEM, H.CLINTON, I WINDSORAMI.
W jego wypowiedziach dostrzeżono bardzo negatywny stosunek do ludzkości, jak również wskazywanie przez niego ludzi, których należałoby sie pozbyć, a całe jego ,,naukowe,, teorie mają na celu tylko odwieźć ludzi od ich własnych problemów i taką role na tej planecie on tu spełnia.
To tyle, a reszta w filmach Davida Icke i innych źródłach.....
Zapisane
Tenebrael
Gość
« Odpowiedz #15 : Styczeń 20, 2009, 21:09:27 »

Cytat: Kiara
Czy ktos widzi siebie w lustrze jako gada?
Uśmiech

Oj, to w ten sposób człowiek jest też gąsienicą (sam początek rozwoju zarodka), potem małą rybką (później), potem gadem, potem alienem (ach ta duża głowa!), a potem człowiekiem Chichot

Cytat: astro  Styczeń 20, 2009, 21:09:21
Cytat: Tenebrael  Styczeń 19, 2009, 22:22:10

Z teorią Sitchin'a zetknąłem się niejako przypadkiem (dla tych, co nie wiedzą - to od niego pochodzi kwestia Nibiru, Annunakich etc - on chyba jako pierwszy przedstawił teorię, że teksty sumeryjskie to zapisy historyczne, a nie mitologiczne).
Wszystko pięknie i ładnie, ale Sithin, to Reptilian, który uczestniczy w ,,szatańskich,, ceremoniach razem G.BUSHEM, H.CLINTON, I WINDSORAMI.
W jego wypowiedziach dostrzeżono bardzo negatywny stosunek do ludzkości, jak również wskazywanie przez niego ludzi, których należałoby sie pozbyć, a całe jego ,,naukowe,, teorie mają na celu tylko odwieźć ludzi od ich własnych problemów i taką role na tej planecie on tu spełnia.
To tyle, a reszta w filmach Davida Icke i innych źródłach.....


Źródłach tyleż pewnych, co i teorie Sitchin'a Mrugnięcie A tak wprost - daj mi linka do fotki, gdzie Sitchin spotyka się z Bushem i Clintonem, a z miejsca uwierzę. Daj mi dowód, ze jest Reptilianem, a też uwierzę. Ny ma? No to i teoria do chrzanu Mrugnięcie Tylko proszę, konkrety, nie linki z YT z wypowiedziami nawiedzonych fanatyków. A jak już linki, to z info, w którym momencie (od... do...) pokazane są DOWODY.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 20, 2009, 21:13:42 wysłane przez Tenebrael » Zapisane
Lucyna D.
Gość
« Odpowiedz #16 : Styczeń 20, 2009, 21:22:03 »

A świadek nazwiskiem Arizona Wilder liczy się?
Zapisane
Tenebrael
Gość
« Odpowiedz #17 : Styczeń 20, 2009, 21:40:47 »

A świadek nazwiskiem Arizona Wilder liczy się?

Jeśli ma na to dowody, a nie tylko słowa, to jasne, każdy dowód jest ważny.
Zapisane
Dariusz
Gość
« Odpowiedz #18 : Styczeń 20, 2009, 22:25:24 »

Jeden guru już spadł z gór(u)y, a im wyższa gór(u)a tym boleśniejszy upadek.
Zapisane
Lucyna D.
Gość
« Odpowiedz #19 : Styczeń 20, 2009, 23:48:40 »

A świadek nazwiskiem Arizona Wilder liczy się?

Jeśli ma na to dowody, a nie tylko słowa, to jasne, każdy dowód jest ważny.

A słuchałeś wywiadu z nią, przeprowadzonego przez Icke'a?
Zapisane
Tenebrael
Gość
« Odpowiedz #20 : Styczeń 21, 2009, 07:09:51 »

A świadek nazwiskiem Arizona Wilder liczy się?

Jeśli ma na to dowody, a nie tylko słowa, to jasne, każdy dowód jest ważny.

A słuchałeś wywiadu z nią, przeprowadzonego przez Icke'a?

Nie, jeśli masz link, to daj. Przesłucham, choć i tak uważam, że bez faktycznych dowodów, które można sprawdzić i potwierdzić, tego typu zarzuty to jedynie gadanie. Ale przesłucham.
Zapisane
Lucyfer
Gość
« Odpowiedz #21 : Styczeń 21, 2009, 09:01:44 »

David Icke: Revelations of a Mother Goddess
http://pl.youtube.com/watch?v=3DbCn10HDOA

http://www.cheops.darmowefora.pl/index.php?topic=60.150
Zapisane
Lucyna D.
Gość
« Odpowiedz #22 : Styczeń 21, 2009, 09:20:51 »

Cytuj
Nie, jeśli masz link, to daj. Przesłucham, choć i tak uważam, że bez faktycznych dowodów, które można sprawdzić i potwierdzić, tego typu zarzuty to jedynie gadanie. Ale przesłucham.

Dobry psycholog bez dowodów oceni, czy ktoś mówi prawdę, czy nie. Właśnie słuchając jego głosy i obserwując jego mowę ciała, nie abstrahując oczywiście od treści.
Zapisane
arteq
Gość
« Odpowiedz #23 : Styczeń 21, 2009, 11:06:20 »

A po czym poznać tego dobrego psychologa? Bo ostatnio na tym forum określono jednego z nich mianem idioty gdy podchodził nieco sceptycznie i próbował podpierać się naukowymi argumentami usłyszane, zaskakujące informacje? Jak rozumiem tamten nie był tym dobrym ;]
Zapisane
Lucyna D.
Gość
« Odpowiedz #24 : Styczeń 21, 2009, 14:14:50 »

O jeżu, czy Ty z Marsa spadłeś, Arteq?
Zapisane
Strony: [1] 2 3 4 |   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Strona wygenerowana w 0.046 sekund z 20 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

clankoh apelkaoubkonrad692 black-flag tomaszowskieperegrynacje kolospawalniczeswc