Czy jest mo¿liwe Bezwarunkowe zaufanie?

<< < (13/15) > >>

ptak:
Problem w tym, ¿e mówicie niby o tym samym, jednak inne tre¶ci podk³adacie pod termin bezwarunkowego zaufania. Dlatego wnioski s± ró¿ne. Ufaæ bezwarunkowo nie znaczy wierzyæ w poprawno¶æ cudzej wiedzy i cudzego postêpowania. Termin ten jest uchwytny bardziej intuicyjnie ni¿ definiowalny opisowo i przejawia siê bardziej w sferze duchowej ni¿ psychicznej. 
Zaufanie bezwarunkowe nie wyklucza te¿ korzystania z w³asnej wiedzy i do¶wiadczeñ oraz w³asnej intuicji. To raczej postawa prezentowana wobec ¶wiata, ni¿ konkretne poczynania w realnym ¿yciu. Chocia¿ jedno z drugim koreluje.

Pozdrawiam  :)

astro:
 Janneth.
Poczeka³em na koniec, aby o czym¶ powiedzieæ.
Twoja rzecz i Twoja odpowiedzialno¶æ co z tym zrobisz.
To o czym teraz napisze jest pewn± drog±, pewna map±, któr± podró¿uje.
Nie oznacza to, ¿e wszystko tak jest w moim ¿yciu jak tu napiszê, bo ¿ycie to pewien proces i nie da siê skoczyæ, nie da siê zrobiæ dwóch kroków na raz.
Niemniej dziele siê swoim do¶wiadczeniem, swoj±, map±, swoj± drog±, któr± poma³u zmierzam.


 Po pierwsze.Mówi±c o zaufaniu mam  na my¶li, to co wynika  szacunku do samego  siebie, a ten szacunek  zkolei wynika z wdziêczno¶ci za cud istnienia nieocenionego ludzkiego bytu.

Dla mnie s³owo  zaufanie wynika  z   mi³o¶ci  i  szacunku. Jest to wynik  cenienia czego¶ do tego stopnia, ¿e to uczucie mnie przepe³nia i rozpiera.
A wiêc dla  mnie to zaufanie wynika z szacunku  i  mi³o¶ci do:

Niezwyk³ego procesu ¿ycia .
Rado¶ci istnienia.
Piêkna, które ogl±dam.
Innych ludzi.
Wiedzy.
Procesów mojego cia³a i sposobu jego funkcjonowania.
Wszystkiego co ¿yje we wszystkich formach.
Wszech¶wiata i jego mechanizmów dzia³ania.

Wiêc powy¿sza lista, któr± mo¿na sobie o wiele bardziej rozszerzyæ nie dotyczy tego co dzieje siê za oknem, na ulicy, w pobliskim banku, markecie, w ko¶ciele, w rz±dzie, w polityce, w mediach, lecz dotyczy niezwykle wa¿nej rzeczy, która nazywa siê interpersonalnym stosunkiem do samego siebie.

Interpersonalny stosunek do samego siebie, jest wyznacznikiem twojego wenêtrznego rozwoju, twojego szczê¶cia, twojego zdrowia, jest fundamentem zewnêtrznych realacji z otaczaj±cym ¶wiatem.
Problem w tym, ¿e nie realizuje siê on natychmiast, lecz wiele rzeczy przychodzi nam jakby przy okazji.
W zwi±zku z tym s±dzimy, ¿e te idea³y to nic nie wartaj±, bo nie sprawdzaj± siê absolutnie w ¿yciu.
Tymczasem to nie prawda, dlatego, ¿e wszystkie te niby ''idea³y''  prowadz± do jednego i s± wynikiem tego samego - szacunku, zaufania i mi³o¶ci do samego siebie.
A mi³o¶æ do samego siebie to absolutna podstawa, to punkt wyj¶cia do realizacji swego istnienia, ¿ycia.

Wszystkie problemy ludzi generalnie s± przejawem niekochania siebie.A nie mo¿na kochaæ siebie, je¿eli nie
mamy podstawy, czyli nie mamy szacunku i zaufania, bo wówczas ¿yjemy w opozycji wobec swojego w³asnego istnienia.


Popatrzmy siê  teraz,  przejawom  niekochania siebie, czyli braku szacunku i zaufania.

Karcimy i krytykujemy siebie i innych.
Chcemy wierzyæ w to, ¿e nie jeste¶my godni mi³o¶ci.
Nie umiemy prosiæ i wszystko opiera siê na zasadzie ¿±d¼ i dziel.
Uwa¿amy, ¿e na wszystko trzeba ciê¿ko zapracowaæ, bo ¿ycie jest bardzo ciê¿kie i trudne.
 Obawiamy siê za¿±daæ stosownej ceny za nasze pracê. Tworzymy choroby,  bóle  i cierpienia, poniewa¿ nie wiele dzieje siê co mog³oby by spe³niaæ nasze oczekiwania.
¯yjemy w chaosie i ba³aganie.
Swoim zachowaniem przyci±gamy  ludzi i sytucje,  które wci±¿ powierdzaj± nasz w³asny, wewnêtrzny  wzorzec istnienia.
Ten wzorzec nazywa siê brak zaufania, brak szacunku, czyli w koncu brak mi³o¶ci do samego siebie.
Wiêc to chcia³em powiedzieæ.Chcia³em powiedzieæ, ¿e Twoj± miark±  nie jest dostosowywanie siê do prozy ¿ycia , lecz Twoj±  miark±
jest ¶wiadomy rozwój i wysoka samoocena, która wynika wprost  z szacunku, zaufania i mi³o¶ci do samego siebie.

Leszek:
Pozwolê sobie napisaæ, ¿e moim zdaniem "bezwarunkowe zaufanie" jest fraz± wewnêtrznie sprzeczn±, podobnie zreszt± jak "prezydent Lech Wa³êsa". Obie frazy opisuj± co¶ nienaturalnego.

Mo¿na mieæ zgeneralizowan± postawê ufno¶ci wobec ludzi i utrzymywaæ j± w sobie mimo dostawania nieuchronnych kopniaków od ¿ycia, ale koszt w³asny jest tu zdecydowanie za wysoki. Dlatego ludzie kieruj± sie "zasad± ograniczonego zaufania" - lokuj± zaufanie tam, gdzie z du¿ym prawdopodobieñstwem mog± za³o¿yæ, ¿e kto¶ jest godny zaufania. O spo³ecznym (a nie psychologicznym) charakterze zaufania mówi "przys³owie nied¼wiedzie", mówi tez o tym powiedzonko o "zjedzeniu beczki soli" zanim pojawi siê miêdzy lud¼mi prawdziwa przyja¼ñ, nie wspominaj±c ju¿ o instytucji listów polecaj±cych. Proponujê zwolennikom "zaufania bezwarunkowego" naj±æ pierwsz± lepsz± osobê z ulicy do posprz±tania mieszkania albo po¿yczyæ jej na s³owo 500z³... Tak po prostu bez ¿adnych referencji, bez ¿adnych warunków, bez ¿adnych umów... Kto¶ to zrobi?
Zgeneralizowana ufno¶æ w sensie psychologicznym (czerpana z wychowania i/lub wyznawanego ¶wiatopogl±du - jest to bardzo wyra¼ne u Astro) to jedynie punkt wyj¶cia do pojawienia siê realnej wiêzi opartej na zaufaniu. Realna wie¼ WYMAGA jednak sprawdzenia siê w ¿yciu. A ¿ycie jest ¿yciem... choæ oczywi¶cie s± kultury (i subkultury), w których ludzie generalnie ufaj± sobie bardziej lub mniej.

Dlatego odpowiada mi taka definicja zaufania: "zaufanie to swoisty zak³ad na temat przysz³ych niepewnych dzia³añ innych ludzi" doda³bym, ¿e w zak³adzie tym oczekujemy, i¿ "partner" bêdzie traktowa³ nas w sposób godny (cokolwiek to znaczy w praktyce).

Zgadzam siê te¿ z tezami Sztompki *, ¿e "tre¶æ zak³adu wi±¿e siê z oczekiwaniami, które s± mniej lub bardziej wymagaj±ce. Zaufanie zak³ada, ¿e inni oka¿± siê godni zaufania, czyli, ¿e ich przysz³e dzia³ania wykazywaæ bêd± kombinacjê nastêpuj±cych cech:

- regularno¶æ (uporz±dkowanie, zwarto¶æ, spójno¶æ, ci±g³o¶æ, trwa³o¶æ) raczej ni¿ przypadkowo¶æ lub chaos;

- skuteczno¶æ (kompetencja, dyscyplina, konsekwencja, w³a¶ciwe dzia³ania, efektywno¶æ) raczej ni¿ niezaradno¶æ;

- odpowiedzialno¶æ (racjonalno¶æ, prawo¶æ, np. zwa¿anie na argumenty, honorowanie i wype³nianie zobowi±zañ) raczej ni¿ woluntaryzm czy nieodpowiedzialno¶æ;

- reprezentatywno¶æ (dzia³anie w imieniu innych, reprezentowanie ich interesów) raczej ni¿ dzia³ania egoistyczne

- bezstronno¶æ (stosowanie obiektywnych kryteriów, jednakowych standardów, w³a¶ciwych metod, sprawiedliwo¶æ) raczej ni¿ stronniczo¶æ (protekcja, nepotyzm);

- rozliczanie siê z dzia³añ (pos³uszeñstwo wobec niektórych, narzuconych spo³ecznie standardów, zasad, wzorów) raczej ni¿ arbitralno¶æ;

- ¿yczliwo¶æ (bezinteresowno¶æ, pomocniczo¶æ, sympatia, wspania³omy¶lno¶æ) raczej ni¿ egoizm;
(krótsz± listê zawiera: Barber, 1983)."

Wola³bym wiêc ufaæ osobom, do których pasuj± rzeczowniki z lewej strony, a nie te z prawej....


* ¬ród³o:
http://x-forum.pl/viewtopic.php?t=526

astro:
''Czy jest mo¿liwe bezwarunkowe zaufanie'' by³o to pierwotnie raczej abstrakcyjnie postawione pytanie, jednak temat zni¿y³ siê do wypowiedzi, w której pad³y zdania, ¿e zaufanie wobec ¶wiata jest utopi±.
I tu mamy problem ( zbyt wielkie uogólnienie ) co mamy na my¶li mówi±c ¶wiat? ¦wiat to wszyscy ludzie, ¶wiat, to Ci ludzie, których znam, ¶wiat to moja rodzina, najbli¿si przyjaciele i koledzy.
Nie chce mi siê ju¿ tego tematu ci±gn±æ podam tylko co Piotr Sztompka
 napisa³:
 oko³o 20% respondentów darzy zaufaniem wszystkich ludzi.
 - dodaje,  zaufanie (chyba w sensie ogólnym ?) jest wyra¼nie wiêksze wsród ludzi z tzw. wykszta³ceniem, a najmniejsze w¶ród ubogich rodzin, lub ludzi wjaki¶ sposób poszkodowanych.

jeremiasz:
Janneth,
fajnie siê z Tob± rozmawia bo jeste¶ osob± my¶l±c± i u¿ywasz argumentów na argumenty - a nie tylko "bo tak".

Zgadza siê, za wiêkszo¶æ naszych zachowaæ odpowiada instynkt. Najsilniejszy z nich  - instykt samozachowawczy. Wiêkszo¶æ tego co robimy w ¿yciu to przejawy tego instynktu.
Ci±gnie nas do osobnika p³ci przeciwnej i uprawiamy seks, dlatego bogacimy siê, dlatego chodzimy do szko³y, dlatego kupujemy domy i mieszkania, itp. Czyli robimy dok³adnie to co zwierzêta tylko w nasz "ludzki' sposób.
Jak pisa³em - instynkt zachowania gatunku, najsilniejszy, najbardziej miotaj±cy nami. Krótko mówi±c - strach przed ¶mierci±. Zrobimy wszystko aby unikn±æ ¶mierci. To nasz biologiczny, zwierzêcy, instynktowny nakaz.

napisa³a¶: "To, ¿e kieruje siê zdrowym rozs±dkiem, stawia go na wygranej pozycji."
Zgadza siê, wtedy mo¿na swój umys³, swoj± inteligencjê, wykorzystaæ do tego aby zdobyæ lepsz± pracê ni¿ inni, wiêcej zarobiæ, mieæ lepszy dom, lepszy zwi±zek,¿eby twoje cia³o (a wraz z nim emocje) mia³o siê dobrze.
Nazywasz to przystosowaniem, asymilacj±. I ¶wietnie, wykorzystujesz ca³y swój potencja³ do tego, aby to ¿ycie
jak najbardziej "prze¿yæ" - bo "jest za krótkie" - jak sama piszesz. Czyli instynkt samozachowawczy - strach przed ¶mierci±.

A je¿eli pozbêdziesz siê strachu przed ¶mierci±?.. Je¿eli w jaki¶ sposób wiesz, ¿e to nie koniec?
Zobacz jak siê zmienia punkt widzenia.
Czy wtedy tak samo zale¿y Ci na tym aby wydrzeæ komu¶ kawa³ek chleba kiedy razem g³odujecie? Wszak instynkt podpowiada - albo on, albo ja. 
Napisa³a¶ Janneth: "w naszym, materialnym ¶wiecie". a je¿eli wiesz, ¿e nasz ¶wiat materialny to nie jest "ca³y" ¶wiat?
¯e to tylko "gra"?... Czy tak bardzo zale¿y Ci wtedy na tym aby byæ pierwszym, przed kim¶, aby przed³u¿yæ ¿ycie?

Dla kogo¶, kto uwa¿a ¿e ten ¶wiat jest tylko materialny i nie dostrzega jego drugiej strony, wszelkie dzia³ania altruistyczne, wszelka chêæ pomocy drugiemu cz³owiekowi, wszelkie przejawy mi³o¶ci bezwarunkowej s± bez sensu, s± szkodliwe, s± niepo¿±dane, s± niekorzystne. Dla tego kogo¶ ¶wiat to instynktowna walka o przetrwanie, dlatego u¿ywaj± wszelkich metod (przy wiêkszym lub mniejszym udziale umys³u i moralno¶ci) do tego aby byæ na czele wy¶cigu. "Wszak moje geny s± najwa¿niejsze". I tak w³a¶nie powinno byæ. To jest w³a¶ciwa postawa w tym miejscu.

Dla kogo¶, kto uwa¿a ¿e ten ¶wiat to tylko gra, a "prawdziwy ¶wiat" jest "gdzie indziej" walka o przetrwanie za wszelk± cenê wydaje siê bez sensu, walka o jeszcze lepszy dom, o lepsze zarobki, o lepszy samochód wydaje siê niewarta ¶wieczki, gdy¿ i tak trzeba bêdzie zostawiæ te "zabawki". Dla tych osób kto¶ kto kradnie mu samochód wydaje siê ¶mieszny, trochê jak dziecko, które jeszcze nie wie o tym, ¿e z pluszowych misów siê wyrasta. I tak w³a¶nie powinno byæ. To jest w³a¶ciwa postawa w tym miejscu.

Miêdzy tymi postawami znajduje siê ca³a gama postaw "pomiêdzy". Gdzie wp³yw my¶lenia materialnego zmniejsza sie, a wp³yw my¶lenia "duchowego" zwiêksza.  Ewolucja duszy. I st±d takie a nie inne wybory, takie a nie inne sposoby patrzenia na ¶wiat, takie a nie inne systemy warto¶ci.

Nale¿y przy tym pamiêtaæ, ¿e postawa "materialna" wcale nie jest gorsza od "duchowej". Ani odwrotne. One s± sobie równowa¿ne i wzajemnie potrzebne. Jednej nie by³oby bez drugiej i odwrotnie. Nie mo¿esz sie "uduchowiæ" je¿eli nie zazna³e¶ "materialno¶ci".  Nie mo¿esz zostawiæ "materii" je¿eli nie zaczn± ciê poci±gaæ sprawy "ducha". Wszystko jest sobie wzajemnie potrzebne.

Kto ma racjê? Wszyscy.

pozdrawiam

Nawigacja

[0] Indeks wiadomo¶ci

[#] Nastêpna strona

[*] Poprzednia strona

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

maho ostwalia phacaiste-ar-mac-tire opatowek gangem