Niezależne Forum Projektu Cheops Niezależne Forum Projektu Cheops
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Październik 23, 2021, 01:50:28


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: 1 [2] 3 |   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Atlantyda ...  (Przeczytany 32009 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
songo1970

Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #25 : Marzec 19, 2011, 18:27:29 »

Cayce odkrywa Atlantydę

Pewne fakty są trudne dla nas do wyobrażenia. Silniejsze trzęsienia ziemi są 100 tysięcy razy większe niż wybuch bomby atomowej na Hiroszimę. Siły natury są ogromne i nieporównywalne do możliwości technicznych człowieka. Energia jednego pioruna mogłaby oświetlić duże miasto przez cały rok. Czy możliwe wobec tego byłoby tak gigantyczne wydarzenie, jak pogrążenie się w wodach oceanu ogromnej wyspy zwanej Atlantydą? Teoretycznie, tak. Grubość płaszcza skorupy ziemskiej stanowi niewielki procent średnicy ziemi, jest bardzo mała i wynosi przeciętnie 27 do 47 km a na dnie oceanu ma zaledwie 5 do 12 km. Skorupa ziemska zbudowana jest z płyt tektonicznych, a ich poruszenie pod wodą może spowodować tsunami, którego skutki w południowej Azji zaszokowały niedawno cały świat. A nie było to wcale największe tego typu tsunami. W dolinie Indusu istniała starożytna cywilizacja Harapa, która nagle zniknęła około 1900 roku p.n.e. Naukowcy twierdzą, że w owym czasie ten rejon nawiedzany był częstymi trzęsieniami ziemi.

Historia Atlantydy, pomimo bardzo odległego czasu, całkowicie nie zniknęła. Przetrwała w legendach na całym świecie, a przede wszystkim w Egipcie, który wówczas był głównym ośrodkiem cywilizacji. Szczęśliwie dla nas, grecki pisarz i filozof Platon w czwartym wieku p.n.e. opisał to co dowiedział się od współczesnych mu mędrców w dwóch utworach „Timajos” i „Kritiasz”. Czytamy tam m.in.: „Bo była wyspa przed wejściem, które wy nazywacie Słupami Herkulesa (Gibraltar), Wyspa ta była większa od Libii o od Azji razem wziętych. Ci, którzy wtedy podróżowali, mieli z niej przejście do innych wysp. A z wysp była droga do stałego lądu leżącego naprzeciw (Ameryki), który ogranicza tamto prawdziwe morze.” Dalej w Tymajosie czytamy: „Otóż na tej wyspie, na Atlantydzie, powstało wielkie i podziwu godne mocarstwo pod rządami królów, władające całą wyspą i wieloma innymi wyspami i częściami lądu stałego (Ameryki). Oprócz tego po tej stronie tutaj, panowali nad Libią aż do granic Egiptu i nad Europą aż po Tyrrenię (Toskanię).”

 

Zdumiewająca jest zbieżność tego opisu z przekazami Amerykańskiego mistyka, który nie słyszał o Platonie i jego dziełach o Atlantydzie. Tym fenomenalnym mistykiem był Edgar Cayce (czyt. Kejsi), który czerpiąc wiedzę z Kronik Akaszy, opowiadał o Atlantydzie jako o potężnym wysoko rozwiniętym państwie i to o jeszcze wcześniejszym okresie, o którym nie pamiętano nawet w Egipcie. A oto przykład jednego z ridingów, w który Cayce mówi jak radzono sobie w Atlantydzie z ogromem zniszczeń, powodowanych tratowaniem wiosek przez tabuny ogromnych zwierząt:

Zebrano wszystkich znawców, naukowców i amatorów, aby zaradzili temu szczególnemu zagrożeniu …przywieziono ich pojazdem bardzo podobnym do dzisiejszego Zeppelina, który zebrał ludzi z różnych krajów, aby mogli współpracować. Byli tam ludzie z krainy, która dawno temu znikła i została już zapomniana… Użyto sposobów i urządzeń, którymi można było zmienić, lub zniszczyć środowisko w jakim żyły te bestie… Dokonano tego dzięki wysłaniu z wielu różnych siłowni, jakby to można obecnie określić, promieni śmierci, albo promieni super kosmicznych, co zostanie wynalezione w ciągu następnych 25 lat.

Pytanie: Jaka była data tego zjazdu przed narodzeniem Chrystusa?
Odpowiedź: 50 722 rok.

Dokładnie 25 lat później w laboratoriach Bell Telephone, naukowcy Uniwersytetu Harvard skonstruowali i uruchomili tzw. MASER, w rozwiniętej i udoskonalony później formie pod nazwą laser, wykorzystywany jest w medycynie, komunikacji, chemii i oczywiście może być wykorzystany również jako niszcząca broń. Natomiast jeśli chodzi o to, czy są dowody na to, aby dinozaury i ludzie żyli obok siebie w jednym czasie, to tego odkrycia dokonał zespół kierowany przez dr Carla Baugha, wykładowcę paleontologii i archeologii. Prowadząc wykopaliska przez dziesięć lat w pobliżu Glen Rose, natrafił na 203 skamieniałe odciski ogromnego dinozaura Acrocanthosaurusa, a obok nich na 57 śladów ludzkich stóp.

A oto fragment ridingu z innego okresu Atlantydy uzyskany w maju 1943 roku:

W Atlantydzie przed drugim kataklizmem, kiedy to kontynent podzielił się na wyspy… osoba ta była pośród tych, którzy interpretowali informacje otrzymywane przy pomocy kryształów ognia, będącego wieczystym ogniem natury. Nasze osiągnięcia w dziedzinie transportu lotniczego i morskiego nie robią wrażenia na tej osobie, ponieważ są one tylko namiastką tego, co działo się w okresie wielkiego exodusu z Atlantydy.

W jednym z ridingów można przypuszczać, że Atlantydzi uporali się z bezprzewodowym przesyłem energii o dużej mocy:

Koncentracja tej mocy przez pryzmat czy szkło (jak to dzisiaj można nazwać), powodowała oddziaływanie metodą indukcji na instrumenty rozmieszczone w różnych komunikacyjnych pojazdach, co może przypominać praktykowane obecnie zdalne sterowanie radiem, a wówczas energia przesyłana z „ognistego kamienia” pobudzała urządzenia napędowe pojazdów…Budynek był tak skonstruowany, że kiedy odsuwano kopułę, można było bez, lub z małymi przeszkodami kierować moc do różnych pojazdów, które poruszały się w przestrzeni – czy to w zasięgu widzenia, czy też pod wodą czy w innych środowiskach. Przygotowywanie tego kamienia spoczywało w rękach wtajemniczonych, a ta osoba była pośród tych, którzy kontrolowali niewidzialną gołym okiem radiację działającą aktywizująco na „kamień”, który przekazywał energię dla pojazdów powietrznych unoszonych napędem gazów, lub bardziej wygodnych pojazdów zawieszonych nisko nad ziemią, czy też statków i łodzi podwodnych.

Kim był Edgar Cayce, który przekazywał tak dokładne informacje o okresie, który nie znany jest naszej historii? Ten niezwykły mistyk po wprowadzeniu się w stan, jakby transu, potrafił przekazywać o wszystkim co się wydarzyło nawet przed milionami lat. Zdolność tę odkrył w sobie w wieku 21 lat, kiedy po rocznym, bezskutecznym leczeniu przez lekarzy zapalenia strun głosowych, potrafił sam określić swoją chorobę i spowodować jej niemal natychmiastowe wyleczenie. Niedługo po tym okazało się, że pogrążając się w stan chwilowej utraty świadomości, może podawać skuteczne i proste metody leczenia wszelkich chorób osobom, przebywających w tym czasie w dowolnej odległości, nawet w innych państwach. Jego diagnozy były niekiedy nie tylko zaskakujące, ale również zaskakująco skuteczne. Jednym z takich przykładów może być choroba kilkunastoletniej dziewczynki, która leczona przez najlepszych lekarzy była już bliska śmierci przy coraz to częściej powtarzających się konwulsjach. Po zwróceniu się do Caycego, jako ostatniej już deski ratunku powiedział, że dziewczynka kiedy miała 4 lata chorowała na grypę, która osadziła się w czwartym kręgu kręgosłupa. Polecił masaż i ustawianie kręgosłupa pod odpowiednią kontrolą. Wkrótce dziewczynka powróciła do pełnego zdrowia. Diagnoza jakiej nie postawiłby żaden z lekarzy i leczenie, którego by nikt nie zalecił uzdrowiły bliską śmierci dziewczynkę. Takich przypadków opisanych jest dziesiątki. Cayce leczył czterdzieści lat i to zawsze skutecznie. Zdarzyło się nawet tak, że odpowiedział w transie na list, który był już wprawdzie napisany, ale jeszcze do niego nie dotarł. Wiarygodność Caycego sprawdzana byłą setki razy, dlatego gdy zorientowano się, że może mówić w stanie chwilowej utraty świadomości o dawnych, odległych wydarzeniach, zaczęto chętnie zadawać mu takie pytania i dzięki temu posiadamy dziś ogromny zbiór tzw. ridingów o początkach naszych dziejów, o Atlantydzie, antycznym Egipcie, o dawnych prorokach, o nieznanych latach z życia Jezusa i wiele innych.

Zebrany materiał z przekazów Caycego jest dzisiaj studiowany przez naukowców i badaczy z wielu różnych dziedzin nauki, a przed w wszystkim z medycyny, psychologii, filozofii, religioznawstwa, historii, archeologii, a także przez odkrywców i poszukiwaczy skarbów. Wspomnieć tu choćby można o odnalezieniu Zwojów Morza Martwego, których istnienie i rejon ukrycia dokładnie określił Cayce, a które parę lat później w tym miejscu przypadkowo zostały odkryte przez beduińskiego pasterza. Ostatnio przy wykorzystaniu najnowszych metod badań geologicznych, zostało potwierdzone istnienie nieznanych dotąd ogromnych złóż ropy naftowej, w miejscu wskazanym wiele lat temu przez Caycego.

Wiarygodność przekazów Caycego pchnęła badaczy do podjęcia poszukiwań śladów zaginionej cywilizacji atlantyckiej. Tym bardziej, że w jednym z ridingów z roku 1927 Cayce wspomniał o zatopionych tam skarbach:

Pytanie: Czy lokalizacja, o której mowa, znana jest jako Alta czy Poseidia?
Odpowiedź: Jest to świątynia Posejdian.
P.: Jakie minerały tam są?
O.: Złoto, szkło kamienne i inne.

W innym znowu ridingu o numerze 440-5, dowiadujemy się, gdzie była Poseidia:

W zatopionej części Atlantydy, gdzie mogą być jeszcze odkryte znajdujące się pod wielowiekowym morskim mułem, fragmenty świątyń — w pobliżu dzisiejszego Bimini, nieopodal wybrzeża Florydy.

Penetrowanie głębin morskich w miejscach wskazanych przez Caycego rozpoczęto już w latach trzydziestych, natomiast naukowcy zaangażowali się w poszukiwaniach zaginionego lądu po meldunku Roberta Brusha, który był pilotem samolotu transportowego. Brush latał regularnie między Miami i wyspami Bahama. W czasie jednego z tych lotów w roku 1956 zauważył zarys podwodnych budowli. Zgłosił to grupie naukowców pod kierownictwem dr Rubikoffa i dr Valentina, którzy już prowadzili w tym rejonie poszukiwania. We wskazanym przez Brusha miejscu, płytko pod wodą odnaleźli regularny kształt fragmentów murów budowli o wymiarach około 17 na 30 m.

Według Caycego, przed zanurzeniem się Atlantydy w wodach Atlantyku, 12 tys. lat temu, najwyższą konfiguracją były obecne wyspy Bimini i Andros. Naukowcy znając przekazy Caycego i zmotywowani kolejnym odkryciem budowli, w płytkich wodach w pobliżu wyspy Andros, przez pilotów Trigga Adamsa i Roberta Brusha, skoncentrowali swoje poszukiwania przede wszystkim wokół tego regionu. Wkrótce, bo jeszcze w tym samym roku 1968, biolodzy Manson Valentine i Dimitri Rubikoff odkryli tzw. Drogę Bimini, znajdującą się na północny wschód od Bimini, nieopodal Paradise Point. Jest to podwodna budowla uformowana z dużych prostokątnych bloków kamiennych, ułożonych w dwóch równoległych rzędach, na głębokości około 5 m. Długość tej drogi jest trudna do określenia, ponieważ część jej jest zasypana piaskiem, szacuje się ją na około 130m. Wietrząc niezły interes w wydobyciu elementów tej drogi Rubikon, Adams i Brush założyli firmę Marine Archaelogy Research Society (MARS) z zamiarem jej wydobycia. Na szczęście lokalne władze nie wydały na to zezwolenia. Do ciekawszych odkryć można zaliczyć również odkrycie w roku 1989 przez grupę Stowarzyszenia Caycego ARE, pod przewodnictwem Joana Harleya, podwodnego kopca uformowanego dokładnie w kształcie rekina. Kopiec Rekina znajduje się w pobliżu Bimini i ma długość 165 m.

Ostatnio dokonano kilka bardzo znaczących odkryć. W roku 2001 obiegła świat wiadomość o odkryciach Pauliny Zelitsky. Urodzona w Polsce, wykształcona w Moskwie, wyszła za mąż w Kanadzie, tam też posiada firmę Advanced Digital Communitacions. Prowadząc w porozumieniu z rządem Kuby badania dna morskiego, gdzie prawdopodobnie zatonęły galery hiszpańskie ze złotem, natrafiła na głębokości 700 m na formy budowli wykonane ludzką ręką. Odkrycie możliwe było jedynie przy użyciu wysokiej jakości urządzeń sonarowych. Zdalnie sterowana kamera przekazała, niestety słabej jakości, fotografie kamieni ułożonych w linie i wielkich regularnie ciosanych kamiennych bloków. Rząd Kubański nie zezwolił jeszcze na opublikowanie posiadanych zdjęć i dokładnego miejsca odkrycia. The National Geographic załatwił jednak już sobie wyłączność na pierwszą publikację.

W związku z tym, że badania dna morskiego w rejonie Bimini i Andros stają się coraz bardziej interesujące The National Geographic oraz Stowarzyszenie Edgara Caycego ARE przekazują z roku na rok, coraz więcej nakładów na ich realizację. W roku 2003 The National Geographic sponsorował rozległe badania przyczyny inwersji termalnej, na północny wschód od Bimini, gdzie przy dnie znajduje się znacznie cieplejsza woda niż pod powierzchnią. J. Eagle i Bill Donato sugerują, że głębokie liniowe wyżłobienia w piaskowym dnie oraz anomalie termiczne mogą mieć jakiś związek z działalnością wulkanu i wspomnianą przez Caycego żyłą złota w pobliżu Bimini. Natomiast Stowarzyszenie ARE dokonało w październiku 2003 roku satelitarną penetrację 630 km2 odnajdując na tej powierzchni dziesiątki prostych linii wymagających dalszego badania oraz dużą ilość regularnych kręgów, mniejszych i większych, które ewidentnie nie są pochodzenia naturalnego, lecz uformowane przez ludzi z bloków kamiennych.

Cayce powiedział również, że przed ostateczną katastrofą Poseidii nastąpiła masowa migracja Atlantów do Centralnej i Południowej Ameryki, a także w rejon Karaibów i część półwyspu Pirenejskiego, zamieszkiwaną obecnie przez Basków. Przeprowadzone ostatnio badania DNA mieszkańców tych krain doskonale odpowiadają przekazowi Caycego. Genetyków zaskoczył fakt, że wszędzie tam gdzie według Caycego, w różnych okresach czasu, przemieszczały się ludy Lemurii czy Atlantydy pojawia się szczególna forma DNA zwana „Haplogroup X”, która jest jedną z 42 starożytnych rozpoznanych grup DNA, co w sposób naukowy potwierdza wiarygodność przekazów Caycego.

Wydaje się, że szeroko zakrojone badania rejonu Bimini, Andros i Kuby doprowadzą w niedługim czasie do zebrania wystarczających dowodów na istnienie Atlantydy i wówczas też w całości zostaną zaakceptowane dziesiątki fascynujących informacji Edgara Caycego, o życiu i osiągnięciach wysoko rozwiniętej cywilizacji Atlantydów.

Jerzy M. Łatak,
przedstawiciel Stowarzyszenia A.R.E. na Polskę

http://www.edgarcayce.hg.pl/artykuly/cayce-odkrywa-atlantyde.html
« Ostatnia zmiana: Marzec 19, 2011, 18:27:46 wysłane przez songo1970 » Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
songo1970

Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #26 : Kwiecień 11, 2011, 14:44:03 »

Atlantyda odnaleziona

Badacze zapewniają, że odnaleźli długo zaginioną mityczną krainę zwaną Atlantydą. Opisana ponad 2,6 tys. lat temu przez Platona, była celem wypraw wielu podróżników i naukowców. Czy odkrycie amerykańskiego zespołu archeologów to rzeczywiście rozwiązanie wieloletniej zagadki?

Opis Atlantydy odnaleźć można tylko i wyłącznie w dziełach greckiego filozofa Platona. On jedyny, na podstawie ustnych przekazów, w dialogu Timajos przedstawił krainę urodzajną, niezwykle piękną i rządzoną w pokoju i sprawiedliwości. Do dziś nie jesteśmy pewni, czy opisywana idylliczna kraina w istocie istniała. To jednak przez wieki nie zniechęcało badaczy do upartych poszukiwań.

Wiele było propozycji i sugestii lokalizacji Atlantydy. W XVI wieku naiwne teorie głosiły, że nowoodkryta Ameryka to legendarna Atlantyda. Lokalizowano ją także u wybrzeży Skandynawii, na Karaibach, na wyspach brytyjskich, a nawet na miejscu pokrytej lodem Antarktydy.
Przekonującym kandydatem była Kreta. Warunki tam panujące oraz dane archeologiczne pasowały do opisu przedstawionego przez greckiego filozofa. Na początku XXI wieku, porzucono tę hipotezę na rzecz sugestii, jakoby Atlantyda miała być usytuowana u południowych wybrzeży dzisiejszej Hiszpanii. Platon umiejscowił ją bowiem w pobliżu Cieśniny Gibraltarskiej, oddzielającej Europę od Afryki. Autorem tej domniemanej lokalizacji jest Werner Wickboldt, niemiecki nauczyciel i wykładowca, a także wieloletni badacz zagadnienia Atlantydy. Wykonane w roku 2004 zdjęcia satelitarne potwierdziły sugestie niemieckiego badacza. Ukazują rejon słonych bagien Marisma de Hinojos u południowych wybrzeży Hiszpanii, niedaleko miasta Kadyks. Rainer Kühne z Uniwersytetu w Wuppertalu analizując satelitarne obrazy, zauważył struktury, które pokrywają się z opisem Platona. Owe struktury to pierścienie ziemi i wody oraz prostokątne obiekty, które stanowią pozostałość po dawnej cywilizacji. Kühne chciał zachęcić swoją analizą innych archeologów do rozpoczęcia szczegółowych badań w tym regionie.

Na początku 2011 roku zespół amerykańskiego badacza i podróżnika profesora Richarda Freunda z Uniwersytetu Hartforda w stanie Connecticut rozpoczął dogłębne badania rejonów hiszpańskiego miasta Kadyks. Badacze chcieli potwierdzić interpretacje Rainera Kühne’a. Za pomocą szczegółowych zdjęć satelitarnych, pomiarów wykonanych na dużych głębokościach za pomocą radarów, mapowania cyfrowego oraz podwodnych technologii udało im się odnaleźć Atlantydę. Tak przynajmniej twierdzą.

Według opisu Platona, Atlantyda zniknęła z powierzchni ziemi w ciągu zaledwie jednej doby. Freund potwierdza tę ewentualność. Zjawiska wulkaniczne i trzęsienia ziemi nawiedzają te regiony od wieków. Największa udokumentowana fala tsunami w tej lokalizacji miała miejsce w 1755 roku. Zniszczeniu uległa wówczas znaczna część Lizbony. Według profesora Freunda, dużo większa fala pochłonęła Atlantydę, docierając na dystans ponad 100 kilometrów w głąb lądu. Według niego, był to bezpośredni powód zagłady tej krainy. Postępy zespołu profesora Richarda Freunda można śledzić w programie “Finding Atlantis” emitowanym przez kanał National Geographic.

PL

http://odkrywcy.pl/kat,1013295,title,Atlantyda-odnaleziona,wid,13224948,wiadomosc.html
Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #27 : Maj 31, 2011, 19:53:13 »

Atlantyda odnaleziona?

Sensacja albo sensacyjna pomyłka: brytyjski brukowiec "The Sun" ogłosił odkrycie legendarnego zaginionego lądu. Wszystko dzięki najnowszej wersji 5.0 aplikacji Google Earth, która umożliwia swoim użytkownikom badanie topografii morskiego dna.



Odwzorowanie wyglądu morskiego dna powstało dzięki danym zebranym z satelitów i okrętów badawczych. Brytyjski inżynier lotnictwa, Bernie Bamford, wykorzystał aplikację Google Ocean do… odnalezienia mitycznej Atlantydy.

Pomysł na poszukiwanie zabytkowych struktur za pomocą Google Earth nie jest nowy. Zdjęcia satelitarne są bardzo dobrej jakości i pełnią role zdjęć, jakich do tej pory dostarczała archeologia lotnicza. Niektóre struktury – takie jak grodziska czy ślady prehistorycznej orki – widoczne są bowiem tylko z powietrza. I rzeczywiście – jeśli Atlantyda, tajemnicza wyspa wzmiankowana chociażby przez Platona w jego „Timajosie”, kiedykolwiek istniała, to z pewnością oko satelitów powinno prędzej czy później dostrzec jej pozostałości. No ale czy na pewno te, które zobaczył Bamford?

Na dnie morskim w Google Earth wyraźnie można ujrzeć dziwnie regularną strukturę, której powstanie w sposób naturalny jest niemal niemożliwe. Wygląda to jak siatka prostopadłych „ulic” na planie miasta w kształcie prostokąta. Wszystko to na dnie Oceanu Atlantyckiego, niecałe 1000 km od wybrzeża północno-zachodniej Afryki, niedaleko Wysp Kanaryjskich. Cała struktura jest olbrzymia, dorównuje rozmiarom Walii (około 20000 km²).



Dr Charles Order z muzeum archeologicznego Uniwersytetu Nowojorskiego stwierdził, że odkrycie na dnie jest fascynujące i z pewnością konieczne są dalsze badania tego obiektu. Nawet jeśli nie jest to Atlantyda, to i tak warto dowiedzieć się, w jaki sposób powstała tajemnicza sieć na dnia Oceanu. Odkrycie Bernie Bamforda można samemu zobaczyć, wpisując w Google Earth 5 współrzędne 31 15'15.53N 24 15'30.53W.

Google zaprzecza, jakoby znaleziona struktura była Atlantydą. Wyjaśnienie powstania linii, zdaniem specjalistów z Google’a, jest proste: „W tym wypadku użytkownicy widzą jedynie artefakty po zbieraniu danych batymetrycznych – linie odzwierciedlają trasę statków badawczych, które za pomocą sonarów zbierały dane o dnie morskim”. Tylko – skoro linie stworzyły pomiary statków – dlaczego nie ma ich również w innych miejscach?

(ew)

www.polskieradio.pl
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
koliberek33
Gość
« Odpowiedz #28 : Maj 31, 2011, 21:04:50 »

W czasie kiedy byłem na Teneryfie i Gomerze ( Wyspy Kanaryjskie) przysłuchiwałem się tamtejszym opowieściom. Rdzenni mieszkańcy są przekonani, że przed nimi żyli tam właśnie Atlanci. Nie tylko jest tam bardzo wiekowa piramida, ale około dwumetrowe posągi ludzi, którzy mieli być właśnie Atlantami i byli jasnoskórzy. Autochtoni są niskiego wzrostu, krępi i dość czekoladowi ( nie mówię o Hiszpanach też tam zamieszkujących, a przybyłych wraz z Kolumbem (nb. który na Gomerze miał swój dom, i na tej wyspie też brał ślub)

Podobne przypuszczenia ktoś przytaczał bodaj w Nieznanym Świecie, bądź podobnym czasopiśmie, w jednym z artykułów. Ów autor miał także szereg ciekawych argumentów utwierdzających jego przypuszczenia.
« Ostatnia zmiana: Maj 31, 2011, 21:05:38 wysłane przez koliberek33 » Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #29 : Maj 31, 2011, 21:32:23 »

Heh, faktycznie na 31 15'15.53N 24 15'30.53W  znajduje się taka siatka !

http://maps.google.com/maps?t=h&hl=pl&ie=UTF8&ll=31.367709,-24.378662&spn=2.476361,3.22998&z=8

Ten obiekt fizycznie istnieje.
Nie wiadomo tylko co to jest.
Zapisane
Robin
Gość
« Odpowiedz #30 : Czerwiec 01, 2011, 06:31:58 »

Hejka Uśmiech Podoba struktura była widoczna przy kole podbiegunowym północnym ,chyba u wybrzeży Norwegii 
Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #31 : Czerwiec 01, 2011, 07:53:42 »

Atlantyda to epoka , zatem pozostałości jej można odnajdywać na całej ziemi i każda będzie prawdziwa.


Kiara Uśmiech Uśmiech
Zapisane
koliberek33
Gość
« Odpowiedz #32 : Czerwiec 01, 2011, 09:09:18 »

Czy chcesz przez to powiedzieć, podobnie jak Frank Josef o cywilizacji Lemurii, której ślady są obecne na całym świecie, a i my, ludy praindoeuropejskie też wywodzimy się ponoć od nich. A w ogóle to polecam ciekawą jego książkę: " Tajemnica najstarszej kultury na Ziemi"
Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #33 : Lipiec 27, 2011, 19:02:45 »

Szukając Atlantydy
27 lip 2011



Dr Greg Little jest psychologiem, odkrywcą, twórcą filmów dokumentalnych. Od 2003 r. Greg wraz ze swoją żoną Lorą aktywnie przeczesują Bahamy w poszukiwaniu archeologicznych ruin, które mogą być pozostałością po mitycznej Atlantydzie. Greg Little współpracuje z fundacją Edgara Cayce uczestnicząc w projekcie „Search for Atlantis”.

Archipelag Bahamów zajmuje olbrzymią powierzchnię. Edgar Cayce – uznawany przez niektórych za największego proroka naszych czasów – uważał, że Atlantyda zajmowała obszar od Gibraltaru aż po Zatokę Meksykańską. W niektórych swoich przepowiedniach Cayce wielokrotnie wspominał Bahamy, gdzie w latach 1968-69 miał się wg. niego pokazać fragment Atlantydy. Greg Little postanowił odnaleźć ten fragment i w jego poszukiwaniu przeczesuje od kilku lat cały archipelag.



...

http://nowaatlantyda.com/2011/07/27/szukajac-atlantydy/
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Enigma
Gość
« Odpowiedz #34 : Sierpień 05, 2011, 21:50:35 »

Heh, faktycznie na 31 15'15.53N 24 15'30.53W  znajduje się taka siatka !

http://maps.google.com/maps?t=h&hl=pl&ie=UTF8&ll=31.367709,-24.378662&spn=2.476361,3.22998&z=8

No fajnie, wygląda z góry jak struktura jakiegoś miasta, a wielkościowo zajmuje teren jak min pół Polski  Szok
Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #35 : Sierpień 18, 2011, 20:01:25 »

Atlantyda w Kolumbii (?)
16 geu 2010

W swoim słynnym dialogu „Kritiasz” Platon podaje imiona pierwszych władców Atlantydy. Oprócz samych imion słynny ateński filozof powiedzial niewiele więcej na temat owych królów, ale co nieco można się domyślić kojarząc ich imiona z różnymi miejscami na antycznej mapie swiata. Przykładem może być król Gadeiros. Jego imię jest identyczne z nazwa miasta na półwyspie Iberyjskim, które dziś nazywamy Kadyks. Antyczni Grecy nazywali to miasto właśnie Gadeiros. Podążając tym tropem następne imię króla Atlantydy to Elasippos, czyli dokladnie tak, jak Fenicjanie nazywali dzisiejszą Lizbonę. Z kolei król Eremon miał wraz z rodziną przetrwać potop i schronić się na Szmaragdowej Wyspie, przez co trafil do mitów i legend Irlandii jako pierwszy władca wyspy.



Grecki geograf Diodorus, żyjący 400 lat po Platonie opowiadał o ludziach żyjących na terenie dzisiejszego Maroka, którzy nazywali siebie Autochtonami. Autochton został rownież wymieniony przez Platona jako jeden z władców Atlantydy. Imię każdego z pierwszych 10 królów Atlantydy można odnaleźć w jakiejś innej niż grecka kulturze. Na tej podstawie interesująco brzmi imię króla Musaeusa. Imię to bowiem nawiązuje do ojca założyciela kolumbijskiego plemienia indian Chibcha. Zwano go Muyscas, co w ich jezyku oznacza „Biały”. Nosił on brode i przybył zza Wschodniej Wody (Ocean Atlantycki) by założyć pierwsza kolumbijską cywilizację. Muyscas wylądował wraz ze swoimi towarzyszami – czarownikami, niedaleko dzisiejszej miejscowości Santa Marta po tym, jak krainę z której pochodził zniszczył potop.



Badania archeologiczne tego regionu wskazały na istnienie osiedli, dróg, irygacji i pól uprawnych. Po raz pierwszy znaleziska te opisal G. Reichel-Dolmatoff w swojej książce „Colombia” wydanej w 1965 r. Tak stare zabytki, istniejące wbrew oficjalnej teorii powstania cywilizacji na terenie Ameryki Południowej, oczywiscie wprawiły w zakłopotanie uniwersyteckich profesorów i nauka ma spore klopoty aby uzasadnić ich istnienie. Jedną z najlepiej zachowanych budowli z tamtych czasow jest owalna krypta grobowa wykuta w skale Tierra Dentro. Komnata otoczona jest kolumnami, w których wykuto półki – być może po to by trzymac tam jakieś przedmioty ceremonialne. Ściany pomalowane były na czarno, biało i czerwono a ozdobione spiralami i rombami. W środku komnaty znaleziono wgłębienie w którym znajdowaly się ludzkie kości. Nieopodal odnaleziono urnę z ludzkimi prochami. Co wprawia w zdumienie, to fakt, że komnata Tierra Dentro nie jest jedyną taką budowlą na świecie. Niemalże identyczną można odnależć w miejscu zwanym Hal Saflieni, ktore położone jest na wyspie Malcie, na Morzu Środziemnym (!) Hal Saflieni to kompleks który powstał ok. 3 tys. lat p.n.e. Kim byli ludzie, którzy go zbudowali – do dziś nie wiadomo. Podobnych krypt na Malcie jest znacznie wiecej i zbudowane są w sposob niemalże identyczny do tych z Kolumbii. Wszystkie są owalne a w ich centrum znajduje się wgłębienie z ludzkimi kośćmi i urną obok. Także motywy wymalowane na ścianach są bardzo podobne. Związek pomiędzy Tierra Dentro a Hal Saflieni nie ulega wątpliwości.



Mimo, że wniosek taki wydaje sie być mocno naciągany, bo trudno sobie wyobrazic podróże międzykontynentalne 5-6 tys lat temu, to liczba dowodów na jego poparcie jest zaskakująco duża. Niektórych dostarczyli sami hiszpańscy kokwistadorzy, którzy w notatkach na temat życia miejscowych indian, ze zdumieniem dostrzegli, że ich system irygacyjny jest identyczny z tym, jaki budowali starożytni Etruskowie, którzy stworzyli wyrafinowaną cywilizacje na Półwyspie Apenińskim zanim jeszcze powstał tam Rzym. Wergiliusz w „Eneidzie” uznawał Etrusków za uchodźców z pożogi Wojny Trojańskiej, którzy stworzyli na terenie dzisiejszych Włoch państwo trwające przez 600 lat. Podobieństw do cywilizacji etruskiej wśród zabytkow antycznej Kolumbii można znaleźć znacznie wiecej. Jednym z częstych motywów etruskich jest głowa Meduzy lub Gorgony. Podobne można znaleźć wykute w skale San Augustin. Na wybrzeżu Pacyfiku znaleziono także trojańskie wazy i figurki brodatych wojowników. Brodaty Muyscas miał pochodzić z wyspy gdzie również brodaty gigant Bochica trzymał niebo na swoich ramionach (Atlas?) Ktoregoś razu przez nieuwagę Bochici niebo spadło z jego ramion i zapaliło ziemię. Gigant ugasił ziemię tworząc potop i znow uniósł niebo na swoje barki. Za każdym razem kiedy Bochica poprawia na ramionach swój ciężar ziemią targają trzesienia ziemi.



Innym przybyszem z nieznanej wyspy, którą zatopił kataklizm, był Zuhe. W legendach Indian Chibcha rownież miał brodę i nauczył miejscowych uprawiać ziemię a także ustanowił prawa rządzące całą społecznością. Kiedy Hiszpanie przybyli do Kolumbii miejscowie Indianie nazywali ich Zuhe. Kiedy nieznani przybysze przekazali Indianom swoją wiedzę, ktoregoś dnia wszyscy odeszli w Andy. Miejscowi do dziś w swoich obrzędach przypominają dzień, kiedy pojawił się ojciec ich narodu Muyscas. Po obsypaniu odgrywającego jego rolę Indianina złotym pyłem i rytualnej kąpieli w jeziorze, ubiera się go w błękitne szaty o jakich wspominał Platon w Kritiaszu.

(Na podst. „Atantis Rising”)

http://nowaatlantyda.com/2010/12/16/atlantyda-w-kolumbii/
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #36 : Wrzesień 10, 2011, 17:56:33 »

Atlantyda = Cypr?
wtorek, 02 grudnia 2008 17:01



Atlantyda inspiruje i wzbudza kontrowersje niemalże od samego początku, kiedy to napisał o niej Platon. Poszukiwacze zaginionej cywilizacji Atlantydy dopatrywali się jej śladów niemalże w każdym miejscu na świecie. Inni nawet rozszerzali te poszukiwania na przestrzeń kosmiczną. Jednak Robert Sarmast odkrył, iż siedziba zaginionej cywilizacji musiała znajdować się gdzieś w okolicach dzisiejszego Cypru. Czy ma rację?
 

 

______________________________

Phillip Coppens

„Atlantyda” to niezwykłe słowo, wywodzące się z tłumaczenia egipskiego słowa „keftiu” na grekę. Samo keftiu oznacza właśnie świat Atlantów, jak twierdził piszący o nim Platon. Choć zarówno nazwa, jak i cała historia są unikatowe, poszukiwanie Atlantydy sprawia wiele trudności.


Atlantyda na mapie Kirchera z XVII wieku

Kiedy Platon pisał „Timajos” i „Krytias”, nawet nie wyobrażał sobie zapewne, że Atlantyda stanie się tematem kontrowersji przez następne wieki. Naprawdę zaczęła się ona tuż po napisaniu wymienionych dzieł a od czasów średniowiecza rozpala wyobraźnię mieszkańców Zachodu. Choć czasem twierdzi się, że leżała ona gdzieś na Atlantyku, umiejscawia się ją w wielu innych miejscach, np. na Bliskim Wschodzie. Równocześnie mieszkańców wyspy klasyfikuje się niekiedy jako bogów, istoty pozaziemskie lub odrębną rasę. W konfrontacji z tymi wszystkimi faktami, niewielu ludzi potrafi wyciągnąć jakiekolwiek sensowne wnioski.

Jednym z wielu badaczy, którym rzekomo udało się zlokalizować Atlantydę jest Robert Sarmast. Choć nie jest ona tak spektakularna, jak w przypadku wielu innych, posiada nad nimi pewną przewagę, gdyż… jest prawdopodobna.

Jednym z najbardziej zdumiewających faktów dotyczących zniknięcia Atlantydy jest fakt, iż „kontynent” ów powoli tonął. Było to wynikiem serii katastrof, w tym trzęsienia ziemi. Jak stwierdzi Sarmast, wskazówka ta pozwala nam na lokalizację tego miejsca, jakich na świecie jest tylko kilka. Kryteriów tych nie spełnia np. wyspa na Oceanie Atlantyckim.



Mówiąc krótko, Sarmast zidentyfikował miejsce, gdzie znajdowała się Atlantyda, wskazując na obszar położony na południowy-wschód od Cypru, leżący 1500 m. pod wodą. Wiadomo, że Morze Śródziemne nie zawsze było tym, czym jest dziś, przynajmniej nie posiadało swych dzisiejszych rozmiarów. Co najmniej trzykrotnie trzęsienia ziemi i dryft kontynentalny zamykały Cieśninę Gibraltarską. W wyniku tego woda zaczynała wyparowywać, przemieniając morze w ląd. Teoria ta znajduje potwierdzenie w nauce i świadczą o niej liczne pozostałości. Graham Hancock był jednym z badaczy, którzy poświęcili się poszukiwaniom dowodów na to, iż budynki oraz „koleiny” na wyspie Malta, pogrzebane są pod wodą, której poziom jeszcze przed 5000 lat (a więc względnie niedawno) był znacznie niższy niż obecnie.

Sarmast stwierdził, iż przed 10.000 lat cieśnina została zamknięta ponownie, co stworzyło jeden z największych na świecie wodospadów, setki razy większy od Wodospadu Wiktorii. Kiedy wskutek trzęsienia ziemi cieśnina otworzyła się, miliony ton wody powoli wdzierały się w głąb tego, co dziś stanowi Morze Śródziemne. Ląd zaczął znikać pod wodą. To właśnie te wydarzenia miały stać się początkiem końca Atlantydy.

Kraina ta posiadała wiele cech, które według Sarmasta pasują do Cypru. Ważnymi szczegółami była obecność słoni oraz miedzi. Metal ten był tak powszechny na wyspie, iż nawet jej nazwa ma się od niego wywodzić.

Co jednak z Słupami Heraklesa, za którymi miała leżeć Atlantyda?


Maltańskie koleiny (cart ruts) to wyżłobienia w skale, którymi usiana jest cała wyspa. Wyglądem przypominają koleiny pozostawione przez wóz, stąd też ich nazwa. Istnieje wiele hipotez, co do ich pochodzenia i przeznaczenia.

Krytyka identyfikowania ich z Gibraltarem narodziła się znacznie wcześniej. Eberhard Zangger był jedną z tych osób, która twierdziła, iż wiele miejsc w obszarze Morza Śródziemnego pasuje do ich opisu, toteż Gibraltar nie może być jedynym kandydatem.

Czy jednak Atlantyda mogła być wyspą, jeśli Morze Śródziemne nie było morzem? Choć większość terenów stała się miejscami suchymi, na obszarze tym z pewnością pojawiły się rzeki i zbiorniki innego typu, jeśli okres odcięcia morza od oceanu był niezwykle długi.

W rzeczywistości na brzegach Morza Śródziemnego odkryć możemy ślady wczesnych cywilizacji. Na wschodnich wybrzeżach natrafić można na pozostałości datowane na rok 8000 p.n.e., czyli względnie krótko po zatonięciu Atlantydy, co miało miejsce według źródeł egipskich ok. 9500 r. p.n.e. Rzeczywiście wydaje się zatem prawdopodobne, że w regionie kwitła nieznana cywilizacja, zaś jeśli mityczna kraina leżała na Atlantyku, czy nie widzielibyśmy podobnych śladów na zachodnim wybrzeżu Morza Śródziemnego, czy też wzdłuż wybrzeża oceanu w Maroku czy Hiszpanii?

Sarmast dodaje, że na Cyprze co rok obchodzi się Święto Potopu, którego źródła mogą mieć korzenie w starożytnej katastrofie. Czy to możliwe? Dzień ten nazywany Kataklysmos obchodzony jest w Zielone Świątki. Wyraźnie widać także, iż to święto, które przez kościół katolicki zostało schrystianizowane.

Ale to nie jedyny potencjalny związek z Atlantydą. Najwyższa góra na wyspie wznosząca się ponad 2000 m. n.p.m. nosi nazwę Olympos. Czy jest to pierwotny Olimp – siedziba greckich bóstw?

Cypr był również według historyków miejscem kultu Wenus – Bogini Matki, którą wielu badaczy uważa za centralny obiekt kultu w prymitywnych społeczeństwach. Wskazuje się, iż przypuszczalnie między rokiem 20.000 a 5000 p.n.e., kult Bogini Matki kwitł na wschodnich wybrzeżach Morza Śródziemnego. Na wyspie znajduje się także wieś Yeroskipou, której nazwa wywodzi się od „Hiero Skepos” czyli „Święte Ogrody”. Poświęcone one były Afrodycie/Wenus i mogły być miejscem uznawanym za Rajski ogród.

Sarmast nie pomija, choć nie dyskutuje w szerszym zakresie możliwości, iż upadek Atlantydy mógł łączyć się z historią o Potopie i Noem. Jasne jest, zalanie basenu Morza Śródziemnego i historia Noego, który unosił się na wodzie, noszą pewne podobieństwo. Kiedy wzniósł się poziom wody, świat uległ zmianie a jego wszelkie zło zostało zmyte z powierzchni. Podobny „pierwiastek zła” zawiera się także w historii o Atlantydzie, której upadek związany był z karą bogów za nadużycia.


Czy owa równina mogła być miejscem, gdzie kwitła uwieczniona w pamięci starożytnych cywilizacja?

Czy była to katastrofa naturalna, czy też zemsta bogów, jasne jest, iż ponowne zalanie basenu Morza Śródziemnego wywołało masową reakcję i panikę wśród zamieszkujących go ludzi. Niektórzy byli świadkami wznoszącego się poziomu wód, inni tsunami. Być może kosztowało to życie wielu z nich. Kolejnym problemem Atlantydy był jej równinny charakter. Jeśli położona byłaby na górach, mogłaby przetrwać lub przynajmniej przetrwać dłużej. Wśród ofiary tej katastrofy największą ofiarą była cywilizacja, która zachowała się jednak w pamięci Egipcjan.

Być może Noe był ekscentrycznym starożytnym naukowcem, który rozważając wszelkie możliwości i przyglądając się nadciągającej katastrofie, podjął odpowiednie kroki. Przygotowany na najgorsze, przeżył ją, być może jako jeden z niewielu.

Choć Morze Śródziemne jest dobrze znane, inaczej jest z jego powierzchnią. Sarmast wierzy, że być może po zaginionej cywilizacji pozostały jakieś ślady, choć pogrzebane są pod kilometrową warstwą wody. Mapy, do których udało się dotrzeć jemu i członkom jego ekipy również zdają się wspierać możliwość, iż istniała tam nieznana cywilizacje. Mimo to, potrzeba jeszcze co najmniej ogromnego nakładu sił i środków, które wydają się mieć jednak większą nadzieję na odkrycie prawdy, niż nowe alternatywne hipotezy.
____________________
INFRA
Autor: Phillip Coppens
Źródło: philipcoppens.com (artykuł ukazał się także we Frontier Magazine, 2005)

http://infra.org.pl/historia-/paleoastronautyka/486-atlantyda-cypr
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Kiara
Gość
« Odpowiedz #37 : Wrzesień 10, 2011, 19:17:01 »

Atlantyda to epoka , epoka która miała trzy etapy swojego istnienia do totalnego  zatonięcia , czyli przebiegunowania ziemi .
Ślady jej można znaleźć na całej kuli ziemskiej , ta więc nic dziwnego iż są odnajdywane w różnych miejscach.

Technologia , która była wówczas znana pozwoliła na przeniesienie pewnych budowli z tamtych czasów w inny wymiar.
One są nadal , ale dla nas są niewidoczne , wracamy do momentu , który to wszystko odkryje.


NOE czytając od końca ( wiele wschodnich kultur tak czytało i czyta) to EON czas inaczej , w którym jest wszystko zapisane , wszystko zdeponowane. Bowiem czas u nie ma jest tylko moment wejścia w zdeponowaną w jego kręgu wiedzę.

Kiara Uśmiech Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 10, 2011, 19:28:56 wysłane przez Kiara » Zapisane
Szmer
Gość
« Odpowiedz #38 : Wrzesień 16, 2011, 01:55:13 »

Cytuj
Ślady jej można znaleźć na całej kuli ziemskiej , ta więc nic dziwnego iż są odnajdywane w różnych miejscach.
Kiedyś czytałem pewną książkę (niestety nie pamiętam tytułu, było to dawno i chętnie bym do niej wrócił), która opowiadała o bardzo bliskich powiązaniach Atlantydy z szamanami z ameryki południowej. Były tam informacje że przede wszystkim to oni mieli odziedziczyć wiedzę Atlantydy (przykładowo legenda o kryształowych czaszkach). Co ciekawe, było też dużo informacji o dosyć częstych kontaktach tych szamanów z naszymi druidami. Druidzi dzielili się wiedzą o naturze, szamani zaś nauczali rozwoju duchowego. Istnieją generalnie w tych kręgach legendy mówiące o olbrzymim szacunku tych ludów, o bardzo owocnej współpracy... z tego co pamiętam były również wspominane tereny Chin.
Wydaje mi się że takie informacje prawdopodobnie można znaleźć jeszcze w jakiś wywiadach z potomkami szamanów z ameryki południowej. Podobno coś tam jeszcze praktykują, ale tu raczej istotne są opowieści i legendy jakie przekazywali sobie z pokolenia na pokolenie. Co do druidów, kiedyś szukałem co nieco na ten temat. Wygląda na to że druidyzm słowiański, nordycki całkowicie umarł zabierając ze sobą znaczą część wiedzy.

Generalnie z legend wynika że cała ta epoka była ze sobą ściśle powiązana, co za tym idzie, wiedza Atlantydy zapewne też w ten sposób się rozprzestrzeniała.

... ale to tylko legendy Mrugnięcie
Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #39 : Październik 15, 2011, 19:48:18 »

KSIĄŻKI

Nieautoryzowane fragmenty książek, których tłumaczenia cytuję na tej stronie, są pochodną wiedzy tłumacza tak w temacie języka jak i problemów poruszanych w tłumaczonych książkach i mogą się różnić od wersji, które w przyszłości staną się oficjalną polską translacją danej pozycji wydawniczej.

Zagubione technologie starożytnego Egiptu
18 Wrzesień 2011

Dlaczego faraonowie budowali piramidy ze sztucznych kamieni
09 Lipiec 2011

Zakazane wrota
18 Czerwiec 2011

Przed piramidami
29 Maj 2011

Illuminaci: fakty i fikcja
22 Maj 2011

Intruzi
14 Maj 2011

Geny, giganci, potwory i człowiek
04 Maj 2011

Mroczna misja
28 Kwiecień 2011

Zaginiona sztuka Enochiańskiej Magii
21 Kwiecień 2011

Czarna Geneza
16 Kwiecień 2011

Tajne stowarzyszenia amerykańskich elit
11 Kwiecień 2011

Wymyślona wiedza
09 Kwiecień 2011

Efekt Izajasza
02 Kwiecień 2011

Upadek Atlantydy
27 Marzec 2011

http://nowaatlantyda.com/ksiazki/
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
greta
Gość
« Odpowiedz #40 : Październik 30, 2011, 10:12:43 »

Ciekawe przypomnienie z 2008 roku przeslania Archaniola Matatrona,mowiace o atlantydzkich krysztalach.

http://forum-przebudzenie.rozwojduchowy.net/?/p/6234/przebudzenie-atlantydzkich-kryszta%C5%82%C3%B3w



Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #41 : Listopad 06, 2011, 19:23:24 »

Atlantyda na Krecie
6 lis 2011



Gavin Menzies jest emerytowanym kapitanem brytyjskiej Royal Navy. Pływał na okrętach podwodnych i zwiedził wiele zakątków świata w tym Chiny. Odkrył m. in., że Chińczycy także mieli swój poważny udział w odkrywaniu świata w czasach nowożytnych i odkryli Amerykę zanim zrobił to Kolumb. Gavin Menzies prócz innych, jest autorem książki poświęconej genezie Atlantydy pt. „The Lost Empire of Atlantis” (Zagubione imperium Atlantydy).



Na ślad tego co nazywa Atlantydą trafił przypadkiem podczas swojej podróży na Kretę. Podczas zwiedzania pałacu w Faistos, przeczytał w swoim przewodniku, że został on zbudowany ok 2500 r. p.n.e. Pałac (a właściwie jego pozostałości) był ogromny i zajmował sobą sporą powierzchnię jak na możliwości teoretycznie prymitywnej cywilizacji zamieszkującej w tamtych czasach wyspę. Dlatego Menziesowi data jego powstania wydała się mocno przesadzona, bo oznaczałoby to, że cywilizacja na Krecie jest jedną z najstarszych na Ziemi. Udało mu się nawet odszukać autora informacji na temat pałacu zawartej w przewodniku, którym okazał się profesor z lokalnego uniwersytetu. Menzies przedstawił mu swoje wątpliwości, na co profesor odparł, że cywilizacja jaka rozwijała się na Krecie jest być może nawet starsza od egipskiej. Prostym dowodem na to twierdzenie były choćby malowidła z grobowców faraonów, gdzie przedstawiani byli przybysze z Krety przywożący prezenty dla faraona. Nie ma wątpliwości co do daty powstania grobowców faraonów co oznacza ze prawie 5 tys. lat temu okręty z Krety, z portu w Faistos były w stanie dopłynąć do Egiptu i powrócić z powrotem. Żeglarze na tych okrętach musieli więc posiadać nie tylko pełnomorskie okręty ale i system nawigacji pozwalający im na taką podróż.



Gavin Menzies wyruszył więc na wędrówkę po wszystkich kreteńskich muzeach, by znaleźć w nich jakieś wskazówki, na temat wiedzy żeglarskiej Kreteńczyków w czasach starożytnych. Szybko odkrył wizerunki tych statków na ceramice, która niejednokrotnie datowana była na 3 tys. lat p.n.e. Menziesa, który sam był żeglarzem zafascynowała morska historia Krety. Naturalne pytanie jakie sobie postawił, dotyczyło tego, co spowodowało upadek tak zaawansowanej cywilizacji, która nieoczekiwanie zniknęła z antycznej mapy świata. Odpowiedzią był wulkan na niewielkiej wyspie Santorini, leżącej 70 mil morskich na północ od Krety. Wulkan eksplodował z morderczą energią ok. 3500 lat temu. Dym i popioły zasłoniły Słońce i porwane siłą wybuchu oraz wiatrami pokryły nie tylko Kretę ale także północną część Egiptu. Wybuch wulkanu wywołał mordercze tsunami, którego fale sięgały 30 m wysokości. Wiadomo to stąd, że po dziś dzień na klifach północnej Krety znajduje się wbite w niego muszle morskie 30 m powyżej poziomu morza. Tsunami to, było najsilniejszym tsunami w znanej nam historii i kompletnie zniszczyło wszystkie porty nie tylko północnej części wyspy, ale także deltę Nilu, wywołując znane z Biblii plagi egipskie. Jest prawdopodobne, że tsunami stało się przyczyną upadku potężnego faraona Echnatona bo zostało uznane za karę boską dla Egiptu.

Menzies wyruszył na Santorini aby znaleźć ślady tego zdarzenia. Nie szukał długo. Pracujący na wyspie archeolodzy odkryli tam starożytną stolicę Santorini, którą wstępnie oszacowano na 2 tys. lat p.n.e. Miasto pokryte było 15 metrową warstwą wulkanicznego błota. Archeolodzy przewiercili się przez tą warstwę i za pomocą wiertła przebili się do domu bogatego kupca, który był także żeglarzem. Na ścianach jego domu wymalowane były freski przedstawiające okręty wracające z morskiej wyprawy. Wizerunki okrętów poddano analizie i okazało się, że są one zaawansowane technologicznie. Posiadały rozmaite typy ożaglowania, które służyło do napędu okrętu w rozmaitych warunkach atmosferycznych. Do ustawiania żagla służyło aż 18 rozmaitych lin. Wszystko to wskazywało, że mieszkańcy Santorini byli żeglarskimi ekspertami a ich okręty zdolne były do odbywania długich, morskich podroży nawet w trudnych warunkach atmosferycznych. Okręty te były także pokaźnych rozmiarów, co najmniej trzykrotnie przekraczając wielkością statki jakie miał do swojej dyspozycji Kolumb w czasie podróży przez Atlantyk. Szybko przekonano się, że freski ze ściany z domu kupca, w niczym nie przesadzały prawdziwego wizerunku kreteńskich okrętów. Na dnie morza, ok. 200 mil morskich od Krety odkryto nie jeden, a trzy wraki takich statków.

Pierwszy z nich datowano na 1600 r. p.n.e., drugi na 1300 r.p.n.e., a trzeci na 1100 r. p.n.e. Leżały na dnie morza, niedaleko wybrzeży Turcji. Zatopione starożytne okręty wydobywano z niezwykłą ostrożnością, co zajęło aż 10 długich lat. Dwa z nich można zobaczyć w muzeum w tureckiej miejscowości Bodrum. Okręty te przewoziły miedź a miedź reaguje z wodą morską w sposób, który zabezpieczył kadłub statku przed zniszczeniem przez organizmy morskie. To dlatego większa część okrętu leżącego na morskim dnie pozostała nietknięta. Miedź szczelnie zabezpieczyła wnętrze statku przed prądem morskim, dzięki czemu jego zawartość pozostała nienaruszona przez 3500 lat. Towary jakie przewożono na statkach pochodziły z sześciu różnych cywilizacji. Kość słoniowa pochodziła z Indii, zęby hipopotama z czarnej Afryki, błękitne szkło z Egiptu, złoto z Syrii i bursztyn z nad Bałtyku. Nieznane był początkowo pochodzenie miedzi. Wkrótce jednak okazało się, że miedź tej jakości i próby można znaleźć tylko w jednym miejscu na świecie, którym są… wybrzeża amerykańskiego Jeziora Michigan!



Wówczas Gavin Menzies doznał olśnienia i uświadomił sobie, że Santorini i cywilizacja minojska na Krecie były być może tajemniczą i jak najbardziej realną Atlantyda opisywaną przez Platona. Wg. Menziesa Atlantydą było olbrzymie imperium, które rozciągało się od amerykańskich wybrzeży Jeziora Michigan po Szkocję, Francję, Hiszpanię granicząc z Egiptem i Indiami na swoich wschodnich krańcach. Starożytna Grecja, która jest uważana za kolebkę naszej cywilizacji odziedziczyła po kulturze minojskiej olbrzymi dorobek tak techniczny jak i kulturalny. Mieszkańcy Krety w tamtych czasach nie byli Grekami lecz nie przetrwali do naszych czasów bo w wyniku kilku katastrof w historii wyspy, wyginęli zupełnie a ich miejsce zajęli etniczni Grecy.



Minojczycy byli niezwykle wyrafinowaną cywilizacją. Matematycznie byli bardziej zaawansowani niż mieszkańcy Mezopotamii czy Egiptu. Posiadali język pisany a także system miar i wag. Platon w swoich dialogach Kritias i Timaios wielokrotnie dawał do zrozumienia, że historia Atlantydy jest historią prawdziwą a nie legendą. Pisał, że mieszkańcy Atlantydy mieszkali na wyspach – nie na jednej wyspie – ale na dwóch wyspach. Jedna miała być okrągła a druga podłużna. Te wyspy to wg Menziesa Kreta i Santorini. Posiadali oni język pisany i byli ekspertami w metalurgii. Wzmianka o języku pisanym jest niezwykle ważna, bo w tamtych, zamierzchłych czasach, żaden inny lud na wyspach greckich nie posiadał języka pisanego. Handlowali miedzią przez co stali się niezwykle bogaci. Chciwość i bogactwo wywołało gniew bogów. Platon na koniec pisze, że Atlantyda została zniszczona w ciągu jednego dnia i jednej nocy i taki właśnie koniec spotkał mieszkańców Santorini a później Krety.

http://nowaatlantyda.com/2011/11/06/atlantyda-na-krecie/
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Betti
Gość
« Odpowiedz #42 : Listopad 06, 2011, 19:58:53 »

Tak sobie gdybam ,a  może tak jak teraz cała cywilizacja kwitnie na całej kuli ziemskiej tak i tamta rozwinła si na całym wielkim i nie  podzielonym kontynęcie
Była jednak tak rozwinęta że pozostał tylko budowle najtrwalsze.
A co zostanie po nas ? chyba nic ,bo wszystko się rozsypie.
My wiecznie robimy ze starozytnych przygłupów ,a może my nimi jestweśmy? Coś
Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #43 : Listopad 06, 2011, 20:10:53 »

Słuszne spostrzeżenie. Duży uśmiech
Czytałem niedawno ciekawe rozważania o Atlantydzie autorstwa L. Klimka. Pisze dość logicznie, że wszędzie niemal mamy dowody istnienia tej cywilizacji tylko nasza szanowna nauka skutecznie zamydla nam oczy fałszując historię poprzez dostosowywanie artefaktów do ogólnie przyjętych schematów, lub je zatajając. Nie potrafią i nie chcą dopuścić do siebie myśli, że istniało coś takiego jak cywilizacje starsze od egipskich.
Sama zaś Atlantyda, choć znajdowała się na zatopionym dziś kontynencie to jej wpływy były i są widoczne w wielu regionach współczesnego świata, bo przecież tak rozwinięta kultura musiała prowadzić ożywiony handel z sąsiadami.

Cytat: Platon
Platon (Timajos) - Potęga owa posiadała wyspę przed cieśniną, która się nazywała u was Kolumnami Heraklesa. Wyspa ta była większa od Libii i Azji razem wziętych. Podróżni owych czasów mogli się dostawać z tej wyspy na wyspy inne, a z nich na cały kontynent przeciwległy, który się rozciągał dokoła tego prawdziwego morza. Całe to morze, które się znajduje z tej strony cieśniny, o której mowa, wygląda na port o wąskim wjeździe. A co jest po tamtej jej stronie, można by nazwać prawdziwym morzem, a ziemi, która je zewsząd otacza, można by dać, w ścisłym tego słowa znaczeniu, miano kontynentu. [...]
Na tej wyspie Atlantydzie kwitła wielka i zdumiewająca potęga królewska, której podlegała cała wyspa oraz wiele innych wysp i części kontynentu. Ponadto z tej strony cieśniny królestwo to obejmowało okolice Libii aż do Egiptu i Europę aż po Tyrrenię.

Platon (Kritias) - Blisko morza i przez środek całej wyspy leżała równina, która miała być najpiękniejsza ze wszystkich równin, o niezwykłej urodzajności. W pobliżu zaś równiny wznosiło się niewysokie wzgórze, w odległości mniej więcej pięćdziesięciu stadiów (900 m) od jej środka. [...]
W obfitości była woda, zarówno zimna jak gorąca. Każdy z tych gatunków wody nadawał się znakomicie do użytku dzięki swej łagodności i zaletom. Wyzyskiwały je specjalne konstrukcje i plantacje odpowiadające naturze wód. Umieścili dokoła baseny, jedne otwarte, drugie kryte, przeznaczone do ciepłych kąpieli w okresie zimowym. [...]
Po pierwsze, cała okolica była położona bardzo wysoko i spadzisto schodziła ku morzu. Jednak teren, na którym leżało miasto, był płaski. Równina ta otaczała miasto, będąc sama otoczona górami, które sięgały aż do morza. Była płaska, równa, cała wydłużona. Liczyła po bokach trzy tysiące stadiów (540 km) oraz dwa tysiące stadiów (360 km) w środku od morza, które znajdowało się w dole. [...]
Ta okolica w całej wyspie była pochylona ku południowi, osłonięta przed wiatrami północnymi. Chwalono góry, które ją otaczały: pod względem ilości, wielkości i piękna przewyższały one te wszystkie, które istnieją obecnie. W górach tych było wiele wsi bogatych w mieszkańców, jak również wiele rzek, jezior, łąk zdolnych wyżywić olbrzymią ilość zwierząt dzikich i oswojonych, oraz także mnóstwo lasów o tak różnej naturze, iż dostarczały w obfitości materiału niezbędnego do wszelkich możliwych prac. [...]
Równina ta, zarówno z natury jak i dzięki pracy włożonej przez królów w ciągu długiego okresu czasu, miała następujący wygląd: tworzyła - jak powiedziałem - po większej części prostokątny, podłużny czworobok; tam, gdzie boki odchylały się od linii prostej, poprawiono tę nieregularność wykopując ciągły rów, opasujący równinę.
« Ostatnia zmiana: Listopad 06, 2011, 21:22:18 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
krzysiek
Gość
« Odpowiedz #44 : Listopad 06, 2011, 23:45:02 »

Do tego wszystkiego warto przypomnieć, że właśnie w Faistos odkryto bardzo tajemniczy artefakt, zwany "Dyskiem z Faistos". Do dziś nie udało się odczytać zapisanych na nim informacji. Niektórzy badacze twierdzą, że mógł pełnić rolę dzisiejszej dyskietki! Pisze też o tym Z.Sitchin.

Widziałem ten dysk osobiście w muzeum w Heraklionie - rzeczywiście jest jedyny w swoim rodzaju.
Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #45 : Listopad 10, 2011, 20:46:26 »

Poniżej nieco inne wyjaśnienie zagadnienia atlantydzkiego:

Cytat: Liga Opiekunów
3.3 Turaneusiam


     Wczesniej, jeszcze przed czasami odnotowanej, przez was historii, naprawde na Ziemi istnialy cywilizacje, ktore moznaby uwazac za "genetycznie nadrzedne" dla waszej obecnej rasy ludzkiej. Istoty te mialt relacje z innymi istotami "z gwiazd". Pierwotny ludzki prototyp zawieral material genetycznych nagromadzony w calej galaktyce. Prototyp ludzki w swojej pierwotnej budowie, nie pochodzil z Ziemi. Ludzie zostali zapoczatkowani na planecie Tara - duplikacie Ziemi w piatym wymiarze. Zionites byli jedna z "gwiezdnych grup", ktorej material genetyczny dostarczono w celu stworzenia oryginalnego ludzkiego prototypu. Rasa ludzka, o ktorej mowimy, nazywa sie Turaneusiam. Ich formy biologiczne wylonily sie 560 milionow lat temu z kombinacji rozmaitych zwierzeto-podobnych gatunkow rodzimych dla Tary w tamtych czasach, oraz bardziej zaawansowanych genetycznie ras z innych ukladow planetarnych, lub innych wymiarow. Tara postrzegana byla, jako swego rodzaju "wychowalnia", gdzie ta nowa ludzka hybryda (czyt.krzyzowka),  mogla rozwijac sie i uzyskac niezaleznosc od innych form zycia na Tarze. Zamierzeniem bylo, aby ten ludzki prototyp stal sie opiekunem i straznikiem Tary, mial on rowniez cieszyc sie miedzygalaktyczna i miedzywymiarowa wymiana z wieloma innymi cywilizacjami. Przez pewien czas, rozwoj taki mial miejsce i nowe gatunki (ludzie) rozwijali sie z laskawoscia. Nadszedl czas, kiedy gatunki te rozpoczely sciezke deewolucji. Ludzie (Turaneusiam) zaczeli krzyzowac sie z innymi gatunkami rodzimych form zycia. Ich genetyczna nic stawala sie coraz bardziej zwierzeca, co stopniowo zredukowalo ich zdolnosc do niesienia wyzszej inteligencji, do czego byli powolani. Gatunki te cofnely sie w rozwoju, popadajac coraz bardziej w zachowania charakterystyczne dla mniej rozwinietych form zycia. Niektorzy ludzie opuscili Tare i przylaczyli sie do miedzygwiezdnych braci. Inni natomiast pozostali na Tarze, podczas gdy ich roznorodnosc genetyczna rozpoczela rozpad gatunkow. Kultury, ktore zasialy pierwotny ludzki prototyp podejmowaly wiele staran ponownej edukacji, lecz cofniecie w rozwoju bylo juz zbyt duze. Ludzie, ktorzy oryginalnie mieli byc straznikami Tary, tracili zdolnosc wypelnienia tej roli.
     Turaneusiam pierwotnie posiadali wielka moc i wiedze, lecz postepujace cofanie sie w rozwoju powodowalo zaklocenia, a wiedza ich zaczela przejawiac sie w instynktownych zachowaniach, w ktorych rozpowszechnione byly naduzycia i niewlasciwe wykorzystanie swojej mocy. Zasoby naturalne oraz inne formy zycia Tary, byly coraz bardziej naduzywane i niewlasciwie wykorzystywane. Tworcy Turaneusiam, po tysiacu lat, staran ponownej edukacji, zdecydowali sie wreszcie pozwolic tym gatunkom na kontynuacje sciezki cofania w rozwoju, zmierzajacej ku jej naturalnemu koncowi - samowygasniecia gatunkow, ktore niemalze nastapilo podczas wydarzen 550 milionow lat temu. Prototyp zostal zachowany przez tych Turaneusiam, ktorzy schronili sie pod ziemia, oraz w innych ukladach planetarnych wewnatrz trojwymiarowego Wszechswiata.
     Legendy mowiace o Atlantydzie i Lemurii, popularne obecnie w waszej kulturze, wylonily sie z tamtej prehistorycznej rzeczywistosci w waszych czasach, poprzez pamiec genetyczna. Chociaz "Atlantyda" nie byla to wlasciwa nazwa tej cywilizacji, to dramat z ktorym wiaza sie wasze legendy, jest wlasciwym tlumaczeniem niektorych zdarzen, ktore wydarzyly sie podczas tamtego okresu stworzenia pierwotnej rasy ludzkiej.[/size]

http://zkosmosu.blogspot.com/2011_04_01_archive.html
« Ostatnia zmiana: Styczeń 14, 2012, 18:23:56 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #46 : Styczeń 14, 2012, 18:28:28 »

Atlantyda/Antarktyda cz.1
26 lut 2011



Rand Flem-Ath jest jednym z najbardziej interesujących badaczy szukających potwierdzenia istnienia mitycznej Atlantydy. Swoje poszukiwania rozpoczął w 1976 r. Kończył wówczas studia bibliotekoznawcze i planował napisanie książki sci-fi na temat przybyszów z kosmosu, którzy aby ukryć się na Ziemi zostali zahibernowani w lodach Antarktydy. Podczas obmyślania tematu przyszło mu do głowy, że mityczna Atlantyda może być także ukryta pod lodową skorupą szóstego kontynentu. Flem-Ath nie wiedział w tamtych czasach zbyt wiele o Atlantydzie i zaczął zbierać rozmaite inforamcje na temat tej zaginionej cywilizacji, począwszy od słynnego opisu Platona w dialogu Kritiasz. Opis położenia Atlantydy zostawiony przez Platona był początkowo dla Flem-Atha niezrozumiałym bełkotem. Któregoś jednak dnia zaświtala mu w glowie idea, że jednak być może Platon miałl rację i jego opis jest jak najbardziej konkretny i realny, jeśli uznać, że miejsce w którym była Atlantyda jest…. Antarktydą!

Gdy popatrzeć na świat z punktu widzenia Antarktydy to jest ona otoczona jednym wielkim oceanem i dopiero gdy popatrzymy na świat z naszego punktu widzenia dzielimy ten ocean na 3 części: Atlantyk, Pacyfik i Ocean Indyjski. Relacja Platona, jak wiadomo, ma swoje żrodło w tradycji egipskiej. Ci co ocaleli z upadku Atlantydy, mieli znaleźć schronienie w Egipcie. Tak wiec patrząc na Atlantyde w sposob w jaki opisywał ją Platon nieoczekiwanie pasuje do niego współczesna Antarktyda. Jest ona potężnym lądem, przypominającym kształtem koło i jest jak Atlantyda otoczona olbrzymim oceanem. Za oceanem miał znajdować się następny ląd, którym w tym przypadku była reszta świata. Jeśli spojrzeć na mapę, na której Antarktyda będzie zaznaczona w samym jej centrum, to zobaczymy, że jest ona wielką wyspą otoczoną masami wody za którymi znajdują sie kolejne kontynenty. Nieoczekiwanie relacja Platona staje się bardzo realistyczna.



Z encyklopedii wiadomo, że Antarktyda jest pokryta lodem przez ostatnie 55 mln lat. Oznacza to, że możliwość istnienia wysokorozwiniętej cywilizacji na tym kontynencie jest bardzo niewielka. Platon napisał, że Ateńczyk Solon ok. 600 r. p.n.e. usłyszał historię o Atlantydzie od egipskiego kapłana, ktory umiejscowił czas opowiadanych wydarzeń na 9 tys. lat wcześniej. Daje nam to datę 9600 r. p.n.e. i w tym czasie jak wiadomo na ziemi doszło do wielu głębokich przemian. Był to koniec epoki lodowcowej, pokrywa lodowa pokrywająca Amerykę Północną topniała w bardzo szybkim tempie. Poziom wody w oceanach wzrastał dramatycznie szybko. W tym samym czasie wyginęło także wiele gatunków zwierząt a człowiek powoli rezygnował z koczowniczego trybu życia, wynalazł rolnictwo i osiadł w jednym miejscu.



Co więc wydarzyło się w 9600 r. p. n. e.? Flem-Ath uznał że odpowiedź na to pytanie tkwi w mitologii, do której dostęp miał także Platon. Flem-Ath postanowił sprawdzić, czy jest w stanie wytłumaczyć historie upadku Atlantydy za pomocą mitologii, jednocześnie zakładając, że miejscem jej położenia była Antarktyda. Dla bibliotekarza zadanie to było nietrudne do wykonania. Szczególną uwagę postanowił skupić na potopach, bo wzmianki o tym wydarzeniu pojawiały się w wielu rozmaitych mitologiach. W opisach potopu zwrócił on uwagę na dwa interesujące czynniki. Pierwszym z nich były zmiany na niebie ze szczególnym uwzględnieniem położenia Słońca. Wzmianki o tym można odnależć w większości opisow potopu. Drugim elementem interesującym go w tych historiach, były informacje o raju utraconym lub o rajskiej wyspie.



Jednym z pierwszych a zarazem najsłynniejszych teoretyków istnienia Atlantydy był Ignatius Loyola Donelly, Amerykanin, który napisał książkę pt. „Atlantis: Antedeluvian World” („Atlantyda: świat przed Potopem”). Ustalił on miejsce istnienie Atlantydy gdzieś na Oceanie Atlantyckim co zawęzało teren poszukiwań zaginionego lądu. Flem-Ath doszedł do wniosku, że być może śladów Atlantydy trzeba szukać także najdalej jak to jest możliwe od Platona , starożytnej Grecji i Egiptu. W kanadyjskiej Kolumbii Brytyjskiej mieszkają plemiona Indian, które od czasów prehistorycznych zamieszkują te tereny. Jednym z nich jest plemię Okanagon, które w swoich legendach ma przekaz o miejscu zwanym Suma Tui Ula, która była wyspą gdzieś na środku oceanui uznawana przez Indian za utracony raj. Przodkowie Indian mieli mieszkać na tej wyspie, która została w końcu zniszczona przez potop i ludzie musieli ją opuścić. Nieoczekiwanie okazało się, że Indianie dysponują niemalże identyczną historią jak Platon. Idąc dalej tym śladem, podobną opowieść można znaleźć w kulturze japońskiej gdzie raj utracony nazywa się Onogoro Jima, która była wyspą w miejscu gdzie dziś znajduje się biegun. Nazwa ma podobne brzmienie do tej używanej przez kanadyjskich Indian mimo, że nie ma z dialektem indianskim nic wspólnego.

Najstarszą cywilizacją znaną archeologii, jest cywilizacja sumeryjska. Tam również można znależć zapis o utraconej rajskiej wyspie zwanej Aryana Vaejah (której brzmienie w jakiś sposób znów pokrywa się swoim rytmem z nazwami używanymi przez inne kultury), która miała zostać zniszczona przez potop a potem pokryć się śniegiem i lodem! Tak więc motyw rajskej ojczyzny, wyspy położonej na środku oceanu w pobliżu dzisiejszych biegunów, którą zniszczyła wielka powódź i została pokryta śniegiem i lodem a ludzie musieli ją opuścić i osiedlili się na innych lądach – ma swoje slady w legendach wielu kultur na calym świecie. Wyjaśnialoby to ekspansję człowieka na różnych kontynentach ale kłoci się to z pojmowaniem wędrowek ludów przez dzisiejszą naukę.

cdn….

http://nowaatlantyda.com/2011/02/26/atlantydaantarktyda-cz-1/


Atlantyda/Antarktyda cz.2
27 lut 2011



Flem-Ath twierdzi, że epoka lodowcowa nigdy się nie skończyła i wciąż panuje w tych partiach ziemi, które znajdują sie w strefach polarnych. Jest więc ona na Grenlandii, w Arktyce, w części Syberii, pólnocnej Alasce i Kanadzie a także oczywiście na obszarze całej Antarktydy. W 1958 r. prof Charles Hapgood wydał książke pt. „Earth Shifting Crust” w której rozważa możliwość uskoku skorupy ziemskiej a przez to przemieszczania się całych kontynentów. Ostatnie takie przesunięcie spowodowało wyjście ze strefy polarnej Ameryki Północnej i gwałtowne topnienie lodowca na obszarze tego kontynentu. Inne tereny jak np. Syberia – zostały gwaltownie przesunięte do strefy polarnej, co tłumaczy masowe wymieranie wielu gatunków zwierząt. To samo miało miejsce na półkuli południowej.



W 2004 dziewięciu rosyjskich naukowców z Rosyjskiej Akademii Nauk opublikowało artykuł w magazynie Nature (który jest jedną z najbardziej prestiżowych publikacji na świecie) o odkryciach jakie dokonano na półwyspie Jamał na Syberii. W miejscu tym 30 tys lat temu żyli ludzie, którzy polowali na zwierzęta, które dziś nie byłyby w stanie żyć w surowym klimacie tundry. Tereny te 30 tys. lat temu znajdowały się w strefie umiarkowanej. Jedyne zwierzęta, które przetrwały nagłe oziębienie się klimatu to renifery i arktyczne lisy. Jeśli więc skorupa ziemska przesunęła sie na półkuli północnej, to musiało to mieć swoje odzwierciedlenie na półkuli południowej. Na tej podstawie można stwierdzić, że jeśli 30 tys lat temu życie kwitło w północnej Syberii (za dzisiejszym kołem polarnym) to było ono także możliwe na Antarktydzie. Kilka lat temu przewiercono się przez lody Grenlandii i znaleziono pod nimi igły sosnowe, trawy, liście rozmaitych roślin. Tak więc wynika z tego, że Grenlandia w którymś momencie swojej historii była rzeczywiście zieloną wyspą, porośniętą lasami i bujną roślinnością co dodatkowo potwierdza teorię Hapgooda o przesuwaniu się skorupy ziemskiej.



Grenlandia ma na sobie 90% zlodowacenia całej półkuli północnej. Co ciekawe, tak jak nad Saharą prawie nigdy nie padają deszcze, tak nad centralną Grenlandią nie padają śniegi. Jest więc ona czymś w rodzaju polarnej pustyni. Identyczna sytuacja ma miejsce w Zachodniej Antarktydzie, dokładnie po przeciwnej stronie ziemi. Tam również nie tylko nie pada śnieg, ale znajduje się najgrubsza warstwa lodu na południowej półkuli. Dzieje się tak dlatego, że warunki pogodowe na ziemi mają swoje źródło na Pacyfiku i przesuwają się na wschód unosząc ze sobą masy wilgotnego powietrza. Cała wilgoć jaką niosą prądy powietrzne wyczerpuje się jednak w czasie tej drogi i na Grenlandię nie spada już ani płatek śniegu. 12 tys lat temu było zupełnie inaczej. Biegun północny znajdował się w miejscu dzisiejszej zatoki Hudsona w Kanadzie. Oznacza to, że pogoda ksztaltowała się w zupełnie inny sposób. Wówczas olbrzymie ilości wilgoci z rejonu Atlantyku zrzucały masy śniegu na Grenlandię ale także Antarktydę, budując potężną pokrywę lodową.

Charles Hapgood uważał początkowo, że główną przyczyną przesuwania się skorupy ziemskiej jest ciężar lodowców na biegunach, który wchodził w reakcję z ruchem wirowym ziemi. Aby się co do tego upewnić rozpoczął korespondencję na ten temat z Einsteinem. Einstein nie zgodził się jednak z tym twierdzeniem. Uważał, że ciężar lodu jest niewystarczający by móc wywołać tak poważne zmiany. Nie zgadzał się również z teorią, że takie przesuwanie się skorupy ziemskiej jest w stanie wywołać pojawienie się innej planety w naszym Układzie Słonecznym. Wg. niego siła grawitacyjna takiej planety rozerwałaby Ziemię na kawałki. Wszystko wskazuje więc na to, że główną przyczyną zmian na powierzchni Ziemi jest… Slońce. Tak jak huragany pustoszą od czasu do czasu Ziemię, podobnie na Słońcu mają miejsce słoneczne tajfuny, które trwają przez długi okres czasu, wywołując elektromagnetyczną burzę i wysyłając naładowane cząsteczki poprzez cały Układ Słoneczny. Ziemia jest na takie uderzenia bardzo podatna, bo jest ona magnesem. Stabilna siła jest więc aplikowana przez Słońce skorupie ziemskiej poprzez jeden z biegunów. Energia wędruje wówczas do centrum ziemi, rozgrzewa ziemskie jądro i rozpuszcza tą warstwę ziemskiego płaszcza która łączy go ze skorupą ziemską. Wówczas skorupa ziemska może ulec przesunięciu. Kiedy na Słońcu kończy się tajfun i burza elektromagnetyczna słabnie, wówczas warstwa pomiędzy płaszczem ziemskim a skorupą tężeje i wszystko wraca do normy a ziemia stabilizuje się. Teoria tajfunu słonecznego odpowiada na wszystkie pytania jakie postawił Einstein, gdy szukal on uzasadnienia możliwości przemieszczania się skorupy ziemskiej. Einstein teorię uskoku skorupy ziemskiej nie tylko akceptował, ale napisał nawet przedmowę do książki Hapgooda.



Opisane wyżej zjawisko spowodowało 9600 lat p.n.e. przesuniecie się skorupy ziemskiej, dzięki czemu przykryta lodem Ameryka Północna nieoczekiwanie stała się lądem mogącym podtrzymywać życie a Antarktyda nieoczekiwanie stała się ofiara zlodowacenia. Tajfun słoneczny jest najprawdopodobniej zjawiskiem cyklicznym i następuje w sposób regularny. Być może cały proces przesunięcia się skorupy ziemskiej ma przyczynę w centrum naszej galaktyki, które wysyła naładowane cząsteczki w kierunku naszego Układu Słonecznego. Cząsteczki te są absorbowane przez Słońce, przez co naruszają jego normalne funkcjonowanie. 2012 być może będzie rokiem w którym Słońce będzie bardziej aktywne niż zwykle a Ziemia znajdzie się dokładnie na przeciwko płaszczyzny międzygalaktycznej, co może wywołac opisane przez Charlesa Hapgooda konsekwencje. Jest to jednak tylko spekulacja. To co jednak nie jest spekulacją to fakt braku śniegu na Grenlandii i w Zachodniej Antarktyce, masowe wyginięcie zwierząt w okolicach kręgu polarnego i brak większych zmian tego typu w Afryce i na południowym Pacyfiku.



W historii Platona o Atlantydzie egipski kapłan, który opowiadał historie zaginionej cywilizacji Solonowi, wspomniał także, że ludzkość przetrwała wiele katastrof w swojej historii. Oprócz przesuwania sie skorupy ziemskiej ziemie trapiły uderzenia meteorów i komet, które miały swój głęboki wpływ na historię naszej planety. Jeśli przesunięcie się skorupy ziemskiej rzeczywiście miało miejsce, to Atlantyda (której położenie znajdowałoby się w miejscu w którym dziś jest Buenos Aires) nie tyle zostałaby zatopiona, co zalana wodami oceanu, którego poziom zaczął gwałtownie rosnąć po tym jak lodowa czapa zaczęła topnieć na obszarze Ameryki Północnej. Reszty dokonały masywy lodowe, które zamieniając Atlantydę w Antarktydę, wcisnęły ją swoją waga pod wodę.

Rand Flem Ath jest autorem fascynującej ksiązki pt: „The Atlantis Blueprint”

http://nowaatlantyda.com/2011/02/27/atlantydaantarktyda-cz-2/
« Ostatnia zmiana: Styczeń 14, 2012, 18:33:47 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #47 : Styczeń 24, 2012, 14:22:03 »

Historia Starożytnych Cywilizacji - Atlantyda

<a href="http://www.youtube.com/v/AUWnaA7QgSA?version=3&amp;amp;hl=pl_PL" target="_blank">http://www.youtube.com/v/AUWnaA7QgSA?version=3&amp;amp;hl=pl_PL</a>

<a href="http://www.youtube.com/v/NyYwA8IuE7c?version=3&amp;amp;hl=pl_PL" target="_blank">http://www.youtube.com/v/NyYwA8IuE7c?version=3&amp;amp;hl=pl_PL</a>

<a href="http://www.youtube.com/v/KdgedPBHhXM?version=3&amp;amp;hl=pl_PL" target="_blank">http://www.youtube.com/v/KdgedPBHhXM?version=3&amp;amp;hl=pl_PL</a>

<a href="http://www.youtube.com/v/5h8na5xMtYg?version=3&amp;amp;hl=pl_PL" target="_blank">http://www.youtube.com/v/5h8na5xMtYg?version=3&amp;amp;hl=pl_PL</a>
Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #48 : Styczeń 31, 2012, 23:16:32 »

Ukryta historia cz.1
24 mar 2011



Klaus Dona jest Austriakiem i jego życie przez lata upływało na całkiem interesującej pracy,  polegającej na wystawianiu dorobku austriackiej kultury w rozmaitych egzotycznych zakątkach świata. Znakomitym miejscem do promocji Austrii okazała się Japonia.  Klaus Dona zorganizował tam aż 26 wystaw. Pokonując olbrzymie międzykontynentalne dystanse, Dona zabijał czas czytając książki – początkowo Dänikena a później i innych autorów mających alternatywne spojrzenie na historię świata. Historie te były ciekawe, pochłaniające, ale dla wychowanego w duchu logiki i porządku Austriaka trudne do uwierzenia. Wpadł wówczas na pomysł, by spróbować zgromadzić wiele takich kontrowersyjnych artefaktów w jednym miejscu i wykorzystując swoje muzealnicze doświadczenie, pokazać je światu.

Miejsce na taką wystawę znalazł oczywiście w swoim swoje rodzinnym mieście – Wiedniu. Dona wraz z przyjacielem Reinhardem Habeckiem po przeczytaniu ogromnej masy materiału, dokonali selekcji 350 artefaktów, które chcieli wystawić i napisali listy do ich właścicieli (były to w większości muzea), z prośbą o ich wypożyczenia na czas ekspozycji. Listy z prośbą podpisał także dyrektor muzeum wiedeńskiego, w którym miała się odbyć cała impreza. Na 350 próśb o wypożyczenie eksponatów tylko jedna prośba została rozpatrzona pozytywnie. Do otwarcia wystawy wciąż pozostawało półtora roku, ale trudno było wierzyć w jej powodzenie z zaledwie jednym eksponatem.



Klaus Dona jednak jest człowiekiem niezwykle upartym. Nie chcąc się poddać, zaczął podróżować głównie za ocean, do obu Ameryk w poszukiwaniu interesujących przedmiotów z kontrowersyjnym rodowodem, które mógłby pokazać na swojej wystawie. Przez półtora roku, jakie pozostały do jej otwarcia, udało mu się zgromadzić 470 interesujących i niecodziennych przedmiotów o często niezwykle tajemniczym pochodzeniu.

Większość z nich pochodziła z kolekcji prywatnych i nigdy wcześniej nie była wystawiana publicznie. Każdy eksponat badany był wnikliwie przez wiedeńskich naukowców, którzy część zbioru zakwalifikowali jako zwykłe oszustwo. Wystawa udała się jednak znakomicie i cieszyła się olbrzymim zainteresowaniem Wiedeńczyków. Zachęcony sukcesem Klaus Dona zorganizował następną taką samą w Szwajcarii a kolejną w Korei. Obecnie pracuje on nad podobnym pokazem w Chinach.

Jednym z ulubionych artefaktów Dony jest niewielka piramida z wymalowanym na jej stożku okiem, podobna do tej, jaką można zobaczyć na banknocie jednodolarowym. O piramidzie opowiedział Donie krajan , który mieszkał w Ekwadorze i był tam lekarzem, ale także szamanem.

Piramida była znaleziskiem inżyniera pracującego w La Mana, dla brytyjskiej firmy poszukującej minerałów. Inżynier odkrył sieć podziemnych tuneli a w nich ok. 350 eksponatów, z których znakomita większość nie miała żadnego związku z żadną kulturą prekolumbijską na tym terenie. Piramida od razu zwróciła na siebie uwagę Dony. Miała nie tylko masońskie oko ale także 13 stopni – identycznie jak na dolarze. Piramida miała kolor terrakoty, jednak oświetlona lampą ultrafioletową momentalnie zmieniała kolor(!) ukazując bardzo wyraźnie elementy, które tworzyły kompozycje na jej bokach. Szczególnie efektowne było oko, które w świetle UV rozbłyskiwało złotem i zielenią.



Klaus Dona widząc z jakim skarbem ma do czynienia, natychmiast poprosił o wypożyczenie mu 40 artefaktów, które chciał pokazać na swojej wystawie. Właściciel zgodził się, ale ostateczną decyzje miał podjąć po zezwoleniu uzyskanym od Louisa Viracochy, który decydował w Ekwadorze w kwestiach losów materialnej kultury miejscowych Indian, w szczególności przedmiotów dotyczących kultury duchowej. Następnego dnia Louis Viracocha spotkał się z Doną i właścicielem artefaktów i bez ceregieli wydał decyzję, że wskazane przedmioty nie mogą opuścić Ekwadoru.



Dona rozpaczliwie próbował go przekonać i wówczas Viracocha wyjął z zebranej kolekcji niewielki talerzyk ze spiralą w środku, która do złudzenia przypominała logo wystawy organizowanej przez Klausa. Viracocha zaczepił na sznurku kawałek magnesu i wręczył go austriackiej ekipie. Każdy z 3 kolegów Klausa Dony miał trzymać magnes na sznurku nad centrum talerzyka. Wówczas magnes zaczynał wirować by w końcu zataczając coraz większe kręgi nad talerzykiem wyjść poza jego brzegi. Jako ostatni próby z magnesem dokonał sam Dona. Nieoczekiwanie w jego przypadku magnes stał w miejscu jak zaklęty nie próbując nawet drgnąć. Viracocha był zaskoczony i wyraźnie zbity z pantałyku. Próbę ponowiono jeszcze kilka razy z podobnym skutkiem. Zawieszony na sznurku magnes w ręku Klausa Dony nie drgnął nawet o milimetr. Nieoczekiwanie Louis Viracocha odezwał się do właściciela przedmiotów mówiąc, że ma on jego zgodę na ICH wypożyczenie, po czym wyszedł nie wyjaśniając powodu tak radykalnej zmiany swojej decyzji.

cdn…

http://nowaatlantyda.com/2011/03/24/ukryta-historia-cz-1/


Ukryta historia cz.2
27 mar 2011



Innym interesującym obiektem, który zwrócił uwagę Klausa Dony był granitowy głaz, na którym wyrzeźbiono mapę świata. Były na niej dwa dodatkowe kontynenty, dziś już nieistniejące. Mapa była jakby urzeczywistnieniem przepowiedni Edgara Cayce i potwierdzeniem istnienia Atlantydy. Półwysep Indyjski jest na tej mapie znacznie większy niż obecnie, ale z drugiej strony wiadomo, że archeolodzy odkryli na dnie morskim wokół Indii ślady istnienia ludzkich osiedli co oznacza, że półwysep był rzeczywiście większy. Także dzisiejsza Japonia nie znajdowała się na osobnych wyspach, a raczej na długim kontynencie ciągnącym się od Sachalinu aż po Tajwan.

Głaz pokazano podczas wystawy w 2001 r.  Prof. Masaaaki Kimura, który jest geologiem zajmującym się budową dna morskiego a także ekspertem w kwestii tajemniczego, podwodnego miasta u wybrzeży Japonii zwanego Yonaguni, potwierdził istnienie w przeszłości takiego długiego i jednolitego kontynentu. Oznacza to że mapa wyryta na kamieniu jest starsza niż 10-12 tys. lat a kontynent, którego pozostałością jest dzisiejsza Japonia, to zaginiony kontynent Mu. Według niego Yonaguni jest częścią, a właściwie tym co zostało po Mu.



Klaus Dona uważa, że przedmioty które zostały odnalezione w tunelach w Ekwadorze zostały przywiezione ze środkowej Azji. Jeden przedstawia np. kobrę, która nie występuje w Ameryce Południowej. Głowa kobry, którą zainteresował się Dona, ma namalowane na sobie 33 linie i siedem punktów  – być może symbolizujących czakry. W miejscu w którym znaleziono te przedmioty,  znajduje się także źródło wody, która uważana jest za najlepszą wodę na świecie. Dona o wodzie dowiedział się od ekwadorskiego inżyniera o nazwisku Sotomayor, który odkrył w niej koloidalne złoto i srebro, a także bardzo silną energię. Tubylcy uważają, że ma moc uzdrowicielską.

Kilka lat później, gdy Dona ponownie odwiedzał ten sam rejon Ekwadoru, postanowił zabrać ze sobą do Austrii 10 półtoralitrowych butelek tej wody. Gdy był już na lotnisku, nieoczekiwanie jego nazwisko zostało wymienione w wygłoszonym przez megafony komunikacie, w którym wezwano go do pokoju ochrony lotniska.



ropy.

Butelki zeskanowano kilka razy a zawartość jednej została przekazana do analizy. Pół godziny później, bez żadnych wyjaśnień, nakazano Donie spakowanie butelek z wodą z powrotem do walizki i pozwolono mu odlecieć do Wiednia.

W Wiedniu Donę bez ceregieli aresztowano i rozpoczęto przesłuchania pytając o cel jego wizyty w Ekwadorze.  Opowiedział więc o swoich poszukiwaniach artefaktów i o organizowanej przez niego następnej wystawie. Jak się nieoczekiwanie okazało,  jeden z austriackich policjantów oglądał poprzednią wystawę Dony pt. „Niewyjaśnione tajemnice” w Wiedniu i rozmowa przybrała bardziej przyjazny charakter. Zapytał on Donę czy wie, dlaczego go aresztowano. Ten odpowiedział, że przyczyną musi być woda, którą przewozi z Ekwadoru. Opowiedział też o swoich problemach z Interpolem w Ekwadorze i o tym, że nie ma pojęcia co takiego wzbudziło podejrzenia u tamtejszych, ale także i austriackich stróżów prawa.

Wówczas policjant, wyjaśnił mu, że powodem jest to, co pokazuje skaner. Jeśli zeskanować butelkę ze zwykłą wodą, to na ekranie pojawi się ledwie widoczny jej cień. Tymczasem obraz ze skanera po prześwietleniu wody z Ekwadoru pokazywał, że butelki były całkowicie czarne.

Jakiś czas później wodę zbadali geomanci i radiesteci, którzy stwierdzili, że ma ona najsilniejszą energię z jaką się kiedykolwiek spotkali. Złoto i srebro koloidalne w wodzie miało nano-mikroskopijną formę, co oznacza, że metale te bez przeszkód przedzierały się przez barierę komórkową, znakomicie spełniając swoją funkcję zdrowotną.

cdn…

http://nowaatlantyda.com/2011/03/27/ukryta-historia-cz-2/
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
blueorigin
Gość
« Odpowiedz #49 : Luty 01, 2012, 17:30:26 »

Znalazłem w internecie ciekawy link którym chciałbym się podzielić. Link dotyczy Atlantydy i Kryształów umieszczonych w piramidzie.
http://wolnaplaneta.pl/terra/2010/12/10/krysztaly-rzeczywistosci-ukryte-w-gizeh/
Zapisane
Strony: 1 [2] 3 |   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Strona wygenerowana w 0.137 sekund z 19 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

tomaszowskieperegrynacje pet-city naszemaluchy clankoh polskatawerna