Niezależne Forum Projektu Cheops Niezależne Forum Projektu Cheops
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Grudzień 06, 2022, 04:26:04


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 [11] 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 ... 24 |   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Wiersze.  (Przeczytany 267127 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
ptak
Gość
« Odpowiedz #250 : Maj 15, 2010, 22:34:49 »

To nie myśl się sprężać musi
Choć Thotala bardzo kusi
O poranku biedak marzy
Co mu w zbożu się przydarzy 

 Duży uśmiech Duży uśmiech  Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech
Zapisane
koliberek33
Gość
« Odpowiedz #251 : Maj 16, 2010, 09:16:42 »

zbożne chęci i zamiary
odwieczne jak świat stary Chichot

lecz

z możliwością różnie bywa
i daleko ona w polu jeszcze
 
jeśli słowem się odzywa Chichot


 Mrugnięcie Mrugnięcie Mrugnięcie
« Ostatnia zmiana: Maj 16, 2010, 09:17:30 wysłane przez koliberek33 » Zapisane
ptak
Gość
« Odpowiedz #252 : Maj 16, 2010, 12:12:19 »

Tego pewna bym nie była
Że na chęciach mu się kończy
Gdy myśl płodna z głowy spływa
I gdy dzionek jest gorący...  Chichot


 Mrugnięcie
Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #253 : Maj 16, 2010, 19:06:43 »

Facet o brzasku robi wiele wrzasku

jednak gdy ciemnocs noca go okrywa

w  wielkich slowach czyn swoj zbywa

bo  jedynie w necie pisanych  slowach

odwage czynu zazwyczaj chowa.... Cool Chichot Język


Kiara Uśmiech Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Maj 16, 2010, 21:20:19 wysłane przez Kiara » Zapisane
ptak
Gość
« Odpowiedz #254 : Maj 16, 2010, 19:32:03 »

Facet o brzasku robi wiele wrzasku

 Chichot Chichot Chichot No to jest świetne, Kiaro! Już widzę tych wrzeszczących facetów o brzasku…
aż koguty na płotach milkną… oj, żeby nam się tylko nie oberwało…  Duży uśmiech
« Ostatnia zmiana: Maj 16, 2010, 19:33:11 wysłane przez ptak » Zapisane
Thotal
Gość
« Odpowiedz #255 : Maj 16, 2010, 23:16:24 »

Na uboczu, w chabrach oczu,
w życie, łące, na gór szczycie,
zawsze mogę chcę i lubię,
- żeby tylko nie po ślubie... Duży uśmiech


Pozdrawiam - Thotal Duży uśmiech
Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #256 : Maj 16, 2010, 23:30:40 »

Chabrowe psotki...


Slubowali wielcy mali
wiele slubow wszak skladali
a po takim hucznym slubie
to  krzyczeli ,
robie zawsze , to jak lubie
Szkoda wielka juz sie stala
bo ich malosc pokazala
niby duza wielkosc mieli
ponoc tylko od niedzieli
ale w czwarteki i w soboty
czynic mogli male psoty....

Wiec psocili w chabrach w zycie
psotom tym nie uwierzycie
bo co warte jest gadanie
kiedy tylko jezor stanie..
w wielkim barwnym wciaz bajaniu
o psot damom zadawaniu...

Kiara Uśmiech Uśmiech
 
« Ostatnia zmiana: Maj 16, 2010, 23:42:09 wysłane przez Kiara » Zapisane
Thotal
Gość
« Odpowiedz #257 : Maj 16, 2010, 23:45:19 »

Jako konik polny "bzykam",
z biedroneczką się spotykam,
a "stworzenia" duże w życie,
mam w niechęci...ale skrycie Mrugnięcie


Pozdrawiam - Thotal Duży uśmiech
Zapisane
chanell

Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 72
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3453



Zobacz profil
« Odpowiedz #258 : Maj 16, 2010, 23:50:07 »

Na uboczu ,na polanie ,
na kolaach ,w życie ,w łace....
Ech Thotala mysli drżące,
zeby tylko nie po slubie  Z politowaniem Duży uśmiech

Zapisane

Na wszystkie sprawy pod niebem jest wyznaczona pora.

            Księga Koheleta 3,1
koliberek33
Gość
« Odpowiedz #259 : Maj 17, 2010, 00:26:35 »

ślub znaczy: zawsze ty mnie lub!
i ja ciebie także też -
więc całego ty mnie bierz

na nic żadne mi biedronki
brane prosto z ładnej łąki
na nic żadne inne lale -

zaszeleję, to do końca życia
narzekania, łzy i żale
a ja lubię święty spokój
ciepłe kapcie i wygodę

żem ci wierny wnet dowiodę

......................................  Zły


 Chichot
« Ostatnia zmiana: Maj 17, 2010, 00:27:20 wysłane przez koliberek33 » Zapisane
Thotal
Gość
« Odpowiedz #260 : Maj 17, 2010, 22:15:37 »

Uwiązany całusami,
radosnymi marzeniami,
sam zaniosę do twych stóp,
swe poddaństwo - czyli ślub,

Ale spróbuj wspólnym sznurem,
dusić, pętać nad naturę,
to ucieknę, będę wolny,
tak jak każdy konik polny...



Pozdrawiam - Thotal Uśmiech



Zapisane
koliberek33
Gość
« Odpowiedz #261 : Maj 17, 2010, 23:08:51 »

konik polny dobrze prawi
wiedzą o tym też cykady Mrugnięcie

jarzmo nawet konia dusi
Thotal nosić go nie musi!


 Mrugnięcie
« Ostatnia zmiana: Maj 17, 2010, 23:09:15 wysłane przez koliberek33 » Zapisane
Thotal
Gość
« Odpowiedz #262 : Maj 18, 2010, 23:10:30 »

Przecież każdy chce być skuty,
zapętlony i zaszczuty,
sam się zwiąże, legnie w szczęściu,
ona odda - po "zamęściu" Duży uśmiech


Pozdrawiam - Thotal Duży uśmiech
ps. to są tylko wariacje na wiosenne potrzeby słowików
Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #263 : Maj 19, 2010, 00:03:10 »


Konskie nauki.

Kon koniowi rady dawal
zeby deba on nie stawal
bo gdy bedzie deba stac
to go wszyscy zechca brac
i nie bedzie swawol w polu
z chrzaszczem , mrowka i swierszczykiem
bedzie praca , pot mozolu
rozkaz twardy , swist bacikiem
kon sie bardzo wiec zatrwozyl
glowe miedzy nogi wlozyl
bedzie lepszych czasow czekal
z wyjsciem  na swiat bedzie zwlekal....

 Uśmiech Uśmiech Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Maj 19, 2010, 00:04:20 wysłane przez Kiara » Zapisane
Thotal
Gość
« Odpowiedz #264 : Maj 19, 2010, 23:24:25 »

Ale o co tutaj chodzi?
mamy konia schować w Łodzi?
Czy też "łódź" za byle szkapą,
będzie silił się z atrapą?


Pozdrawiam - Thotal Duży uśmiech
« Ostatnia zmiana: Maj 19, 2010, 23:25:55 wysłane przez Thotal » Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #265 : Maj 19, 2010, 23:36:09 »

Lodz rybakom jest juz dana
a koniowi szkapa z rana
bo wieczorem jest to klacz
bo wieczorem chciala dac
rano kon u wozu stanie
kiedy bierze swe ubranie
pozniej szybko wszystko zbywa
az mu frowa konska grztwa...

Kiara Uśmiech Uśmiech
Zapisane
Thotal
Gość
« Odpowiedz #266 : Maj 21, 2010, 05:22:28 »

Siwa grzywa mu się kiwa,
płacze, skacze, rży, przeżywa,
nie da rady czytać bzdur,
jeno ostał mu się sznur Zawstydzony


Pozdrawiam - Thotal Uśmiech
Zapisane
koliberek33
Gość
« Odpowiedz #267 : Maj 21, 2010, 21:46:21 »

na placu zabaw


na placu zabaw nie dzieje się nic
umarły dzieci życiem dorosłych

samotne ławki ostem zarosły
a stary niedźwiedź, jak spał, wciąż śpi

dzień słucha echa gonitwy w berka,
gra w klasy z wiatrem, z huśtawki zerka
przepadł gdzieś  w cieniu pluszowy miś

na placu zabaw nie dzieje się nic





« Ostatnia zmiana: Maj 25, 2010, 21:18:08 wysłane przez koliberek33 » Zapisane
koliberek33
Gość
« Odpowiedz #268 : Maj 25, 2010, 21:30:26 »

jeszcze wczoraj


jeszcze wczoraj ramiona i dłonie
pełne były skowronków
usta pełne hymnów pochwalnych
 
jeszcze wczoraj
zachwytów pełen dzban
i najmniej spodziewany
od życia poczęstunek

a dziś

nawet nie pusty trzos
bo i tego pozbawił kogoś ktoś

a dziś uskok nadziei w czeluść pokutną
i ten wydałoby się bez żadnej już mocy

lęk

co szydzi wciąż ze wszystkich
laurów skrupulatnie zbieranych

taki smutek jest najbardziej smutny
bo zapomniał uprzedzić radość
że wciąż jest jej nieodłącznym

bratem i cieniem

« Ostatnia zmiana: Maj 25, 2010, 21:30:52 wysłane przez koliberek33 » Zapisane
Thotal
Gość
« Odpowiedz #269 : Maj 25, 2010, 22:54:33 »

Kiedy światło zwalczy cień,
kiedy noc zamienię w dzień,
znowu wskoczę w życia wir,
będę pisał tak jak świr. Duży uśmiech


Pozdrawiam, mocno zaniepokojony mistrzowską powagą forumowiczów - Thotal Mrugnięcie
Zapisane
koliberek33
Gość
« Odpowiedz #270 : Maj 26, 2010, 12:40:26 »

Faktycznie, powinienem umieszczać daty, umieszczam już tylko stare wierszydła, nowe są tylko rymowanki-klepanki.

gdyż być może, moje stare
dla niektórych teraz jest obecne,
więc ku przemyśleniom umieszczam
tutaj co nieco innego jeszcze. Uśmiech 2

 Uśmiech 2

niepokoje wszak są twoje
moja jasność i beztroska
słońce zewsząd, no i wiosna

jeno wody pełno wszędzie
co to będzie, co to będzie...

==========================

konwulsje


pies się snuje gdzieś po wrzosach
pieśń rozbrzmiewa brzęczą trzosy

świat się chyli na swych łapach
gwiazdy wszystkie już zagasły
dusi dzieci małe astma

rak zajada po kolei
jakoś życie się nie klei
i powalił wielu zawał
wielki małym znów się stawał

pies się błąka gdzieś po wrzosach
opuszczony pan w niebiosach
cierpi męki samotności

nawet diabeł opuszczony
liczy swoje stare kości

pustka pustka jest w kosmosie
a tu jarki no i zosie nam się rodzą
niczym rankiem w trawie rosa
i na przekór pszczołom osa


to wyżyny są inflacji
przy zwiększonej każdej akcji

pies się błąka zdechł już osioł
bo na świat się on nie prosił

by zrobili muła z niego
i takiego pokutnego
a co głupie to na niego
tyle osioł ten ma z tego

pies się błąka gdzieś po wrzosach
zabił jeden znów drugiego

opuszczony bóg i diabeł
świeci mocniej w rzymie diadem

a orkiestra mocniej gra
choć tytanik się chybocze
igrzysk wiele trochę chleba
zapomnienia więcej trzeba

a pies snuje się...

 Scaliłem posty
Darek
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 09, 2010, 21:07:49 wysłane przez Dariusz » Zapisane
koliberek33
Gość
« Odpowiedz #271 : Czerwiec 08, 2010, 15:50:43 »

zaćma Chorusa (kairskie impresje)


w kraju ametystów, lapis lazuli, turkusów i mumii
w które zmieniła się piramidalna pycha i bogowładanie
w zaułkach cienia i wstydliwego ubóstwa
w wodnych fajkach cząstki Nilu na pocieszenie

cywilizacja uśpiona oparem oliwnych lampek i perfum
tak tłumnie perfo  i preferowana tonie w kakafonii  poranka
rozbudzonego pożądliwym oczekiwaniem
na otwarcie Wielkiego Muzeum

osiołek pośród zgiełku klaksonów ciągnie przeszłość z uporem
do nikąd. Tutenhamon wciąż mu się śni i jak księżyc boska Nefertiti.


zduszone słońce, którego promienie nachalnie tak
sprzedaje się turystom za jednego dolara
odsłania przepych ubabrany brudem
i zapomnianą nędzą

wyschły marzenia o zmartwychwstaniu gdzie minarety. niebiosa kłują
małomiłosierne. jazgot modłów i przeciągłych śpiewów w rozlicznych meczetach
głuszy pokorę i ostatni sens. potomek Echnatona w koptyjskim oddaniu
z Jezusem i Maryją na ustach. za ladą lśniących przepychem klejnotów i kamieni
studzi w ukłonie natarczywość handlarsko-fenickiej braci

na rogu ulic powykręcanych gwarnym żarem i niemożnością. żebrak
oblepiony pyłem dawnej świetności. z wyciągniętą ręką po obola przeczuwa

sytość tej ziemi przez potop, co jak wieszczą, wkrótce się tam i ostatecznie dokona.




Ps.(stary tekst po poprawkach)
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 08, 2010, 15:57:36 wysłane przez koliberek33 » Zapisane
sarah54
Gość
« Odpowiedz #272 : Czerwiec 08, 2010, 20:24:03 »

Wiersz R.Kiplinga, twórcy "Księgi dżungli"/
Mather Lodge.

I
Był tam też Rundle, zawiadowca stacji
i był kolejarz, Beazely,
kwatermistrz Akerman i więzienny Donkin,
i Blake dyrygent mistrzem naszym był.
Był z nami stary Framjee Eduljee
Doglądający sklepu europejskich dóbr.

II
Na zewnątrz głosy i komendy różne:
„Sierżancie! Sir! Salut! Salam!”
A wewnątrz „bracie” bez krzywd i ujm,
Wewnątrz na równi w prawości i cnocie...
A byłem młodszym diakonem w mojej Loży-Matce!

III
Mieliśmy Bola Natha, księgowego
I Żyda Saula (pochodził z Adenu),
był z nami też Mohammed Din,
kreślarzem w pewnym biurze był,
i Babu Chuckerbutty z nim,
I sikh imieniem Amir Singh,
Katolik Castro z nami był.

IV
Choć loża nasza stara była,
insygnia marne, nagość ścian,
stare landmarki wiązały nas, skwapliwie pokonując czas.
I patrząc wstecz dobiega myśl: niewierni nie istnieją
być może, że z wyjątkiem nas...
Choć trzeba mieć nadzieję.

V
Co miesiąc, po skończonych pracach
paliliśmy razem, lecz bez ucztowania
nie łamiąc przy tym braterskości kasty
Lecz rozmawiając, jak człowiek z człowiekiem,
O Bogu oraz innych rzeczach
i każdy mówił, jak to znał najlepiej.

VI
Człowiek z człowiekiem do wczesnego świtu,
nikt się nie ruszał, ani brat zmieszany
aż ranek zbudził hałaśliwość papug,
i ptaka, który w myślach czyni rany.
I każdy rankiem wracając do domu,
do łóżek z Bogiem, Mahometem, Shivą
wiedział, że siła rozmów nieskończonych
przemienia wszystkie klepki w naszych głowach.

VII
A Full pełniący swą rządowa służbę,
zbłądził tu do nas i odcisnął stopę,
przynosząc przyjaźń, pozdrawiając wszystkich
wedle nakazu z Singapur do Kohat.
Lecz móc ich ujrzeć tak pragnę i tęsknię
W mej Loży-Matce raz jeszcze!

VIII
Marzę, że będę mógł zobaczyć ich,
Zakonnych braci czarnych i brązowych,
W woni trichies jedynych i błogich.
gdy słoń zapala krąg cygar wzniesionych;
za ścianą stary kamerdyner chrapaniem spokój wieszczy,
Ujrzeć też mistrza, godnego czci
w mej Loży-Matce raz jeszcze!

IX
Na zewnątrz głosy i komendy różne:
„Sierżancie! Sir! Salut! Salam!”
A wewnątrz „bracie” bez krzywd i ujm,
Jak sobie równi, odchodząc z placu...
A byłem tylko diakonem w mojej Loży-Matce.

(przekł. E. K. przy pomocy „młodych, wykształconych Polaków”)
Zapisane
Thotal
Gość
« Odpowiedz #273 : Czerwiec 08, 2010, 21:33:26 »

Słowo lubi mieć podporę,
czasem bluźni, czasem gore,
ale słowo w swej pamięci
chce się w sobie samo święcić.




Pozdrawiam - Thotal Uśmiech
Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #274 : Czerwiec 08, 2010, 21:35:49 »

Szata Duszy.

Szaty Duszy utkane sa niciami zycia
bywaja kolorowe , piekne swietliste
ale bywaja tez smutne , ciemne
czern ich przetykana bywa  bazaltem wspomnien
Dusza zabiegana w codziennosi potyka sie o przeszloc
myslac wylacznie o jutrze
no coz? Mysli urocze traca jasnosc gdy zdarzenia
rozczarowaniem draza  niespelnienie
Dusza placze miast  smiac sie radosnie i marzy
o pralni chemicznej dla swojej szaty....
a moze lepiej zwyczajnie popruc ta nieudana szate
i poprosic mistrzynie kolowrotka by utkala nam nowa
Nie latwo jest byc przasniczka
nie latwo wymieniac bazalty  na brylanty , nie , nie latwo..
Ale... delikatnoscia uczuc , subtelnoscia usmiechu mozna
mozna  zacerowac przetarta tkanine
mozna przytuleniem cieplym wyprostowac zagniecione sciezki
mozna pocalunkiem nadzieji rozplontac nitki przeszlosci

Zatem szata Duszy moze byc najpiekniejsza suknia
lekka , zwiewna , unoszaca nas z marzeniami ku spelnieniu...

Niech sie stanie.

M.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 08, 2010, 21:39:07 wysłane przez Kiara » Zapisane
Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 [11] 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 ... 24 |   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Strona wygenerowana w 0.037 sekund z 19 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

pln dyskusje24 bams gangnh croatia