Niezależne Forum Projektu Cheops Niezależne Forum Projektu Cheops
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Styczeń 22, 2021, 01:12:38


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: 1 [2] 3 |   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: o ezoterykach, medycynie alternatywniej i niu ejdż, słów kilka  (Przeczytany 22064 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
PHIRIOORI
Gość
« Odpowiedz #25 : Styczeń 20, 2010, 18:06:22 »

ha ha Hitler to może był katolickim "okultystą" .. przecież on nawet nie wiedział co to jest okultyzm - miał natomiast na jego temat chrześcijaniskie wyobrażenia.. podobnie jak  niektórzy tutaj.

Ten watek powinien byc usunięty,
bo analfabetycznie sfomułowany tytuł jest.

Po pierwsze, jak pisze o o pedofilach, (o ile to wogóle prawda a nie knajackie pomówienie),
to manipulacyjnie usiłuje wgeneralizować wto ezoteryzm.

Ale podrzuciłem wam film o nieuchronności paranoi katofilotycznej.
..tak to leciało.

Zapisane
arteq
Gość
« Odpowiedz #26 : Styczeń 20, 2010, 20:46:34 »

yyy... a czy kogoś wyleczył wywar z krzyku nietoperze zebrany przy pełni?
Zapisane
koliberek33
Gość
« Odpowiedz #27 : Styczeń 21, 2010, 16:01:49 »

magia

wywar z krzyku nietoperza przy pełni zbierany
na wyobraźni uwiąd i duszy wszelkie rany

wywar z łapki zajęczej gotowany na klęczkach
z modłami o rozkosz, by się nikt nie znęcał

wywar z baraniego runa i skradania kuny
na chybił trafił przyprawiany kształtem runy

o nazwie algiz, znak zmiłowania i szczęścia
by ogrom gwiazd na zawsze spamiętać

i jeszcze do smaku, koloru czerwieni nieco
z polnych i przydrożnych maków

by się ciemność zamieniła w jasność
by mdłe, cherlawe było zdrowe, przaśne

by księżyc chichotał z oddali
gdy się ląd pod nogami pali

i by się nie sromotać tyle -
rzucił na odsiecz z pyłu niebieskiego linę

a potem hajda w niebo -
w oparach magii z kotła wiedźmowego

i na deser jeszcze zaklęć troszeczkę
mowy buka i dębu starego, krztynę wiatru

i na śniegu wycia wilka stepowego...

i mgieł w dolinie o szczytach marzenia
a na przyprawę kilka świetlików tak od niechcenia

żeby jeszcze pożytecznym było
wspomnieć należy, iż nie zawsze
co prawdziwe, drugiemu się śniło.


 Mrugnięcie
Zapisane
PHIRIOORI
Gość
« Odpowiedz #28 : Styczeń 21, 2010, 16:42:51 »

 Duży uśmiech

A tak w ogóle, to
mam parę płytek tego Oliviera
tą pierwszą chyba też

Dobra muza,
dawno temu słuchałem ją częściej,
ostatnio wole bardziej radykalne dźwięki.

Cytat: koliberek
Nigdzie nie przeczytałem, że Olivier Shanthi, to ezoteryk. Otarcie się o pewne kultury i tworzenie w oparciu o to muzyki nie świadczy o tym, iż ktoś jest ezoterykiem. W tym przypadku, to poważny "zarzut", gdyż:

Ezoteryka odnosi się do wiedzy dostępnej jedynie dla osób uprzywilejowanych, doświadczonych lub takich, które przeszły inicjację. Jest to tzw. wiedza tajemna, czyli przeznaczona tylko dla grona wtajemniczonych, wybrańców. Pojęcie to jest często używane w religioznawstwie.

No właśnie. "w religioznawstwie"
Więc i ta definicja jest lekko "wygięta", bo nie tyle "tajemna" (co kojarzy sie z czyms skrywanym)
- co ..mozliwośc jej przekazania uwarunkowana jest wypracowaniem odpowiedniego aparatu pojęciowego,
na którego funkcjonowanie wpływa bezpośrednia percepcja. Więc dla grona, które ETAP określonych doświadczeń ma za sobą -a nie przed sobą... gdyz to dopiero stwarza możliwosć owej wiedzy przepływu.

Tego sie nie da przeskoczyć po prostu.
Stąd fakt "skrycia" ma swa przyczynę nie u tych którzy przekazuja czy przyjmuja,
ale u tych, co jej przyjąć nie zdolni.. bo gdy sie do niej zbliżają nieprzynależnie ..to ona jak horyzont umyka.


To bardzo fajny teledysk jest
Oliver Shanti and Friends - Water - Four circles of Life
<a href="http://www.youtube.com/v/hk65zzUjI9A&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" target="_blank">http://www.youtube.com/v/hk65zzUjI9A&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;</a>
« Ostatnia zmiana: Styczeń 21, 2010, 18:08:54 wysłane przez PHIRIOORI » Zapisane
Val Dee
Gość
« Odpowiedz #29 : Styczeń 21, 2010, 20:33:54 »

Relacja pochodzi z tego forum:

http://www.ifd.pl/krzysztof-jackowski-jasnowidz-t3308.html

a brzmi następująco:

Korzystałam z usług pana Jackowskiego kiedy 27 sierpnia 2009 roku zaginęła moja chora na schizofrenię mama . Niestety niewiele dobrego mogę o nim powiedzieć.
Kontakt był dobry dopóki nie przesłałam mu rzeczy i zdjęcia mamy potrzebnych do wizji. Oczywiście załączyłam kwotę jaką zażądał za pomoc .Potem zaczęły się schody.
Czas płynął a termin wizji odkładano . Po naszych telefonach i prośbach pan Jackowski w końcu podał nam jedno miejsce gdzie mama miała być . Niestety poszukiwania na wskazanym terenie , przeprowadzone z udziałem straży , policji , mieszkańców i rodziny nie dały efektów.
Pan Jackowski zaś nie odbierał już od nas telefonów. Co ciekawe , kiedy zadzwonił do niego nasz znajomy z tel którego pan Jackowski nie znał , odebrał natychmiast. Wskazał dwa nowe miejsca do poszukiwań , które niestety pochłonęły tyko ogrom pracy poszukiwawczej wielu dobrych ludzi . nie muszę dodawać że poszukiwania nie dały efektu.

Moja mama nie żyje . Ciało odnaleziono w miejscu bardzo odległym od wskazywanych.
Pan Jackowski sprzedaje nadzieję oszukując ludzi będących w dramatycznej sytuacji życiowej.
Zależy mu tylko na pieniądzach. Jego wizje kosztowały o wiele więcej . Zmęczenie rzeszy wspaniałych ludzi, którzy w chaszczach i lasach , przy złej pogodzie te wskazane miejsca przeszukiwali.
     
=================================================================

Profesor Edzard Ernst, w przeszłości wielki zwolennik medycyny alternatywnej, w tym między innymi homeopatii i akupunktury, zbudował od podstaw i prowadzi jeden ze znaczących ośrodków medycyny komplementarnej na Uni Exeter.
W 2008 roku wspólnie z Simonem Singh wydał książkę „Trick or Treatment” w której zebrał wszystkie empiryczne przesłanki leczniczego działania medycyny alternatywnej.
Ocena wypadła druzgocąco.
W ziołolecznictwie znajdujemy ekstrakty, które mają działanie lecznicze, jak np. dziurawiec zwyczajny, stosowany z powodzeniem przy lekkich i średnich depresjach.
Mamy również całą gamę ekstraktów roślinnych, które nie posiadają żadnego działania, stosowanie wielu jest ryzykowne, jak również silnie trujące.
Akupunktura na dzień dzisiejszy melduje pozytywne efekty w zakresie terapii bólu, przy nudnościach i wymiotach.
Przy innych objawach i wcześniejszych zastosowaniach (np. rzucanie palenia, leczenie nadwagi) działanie akupunktury nie wykracza poza placebo.
Pozytywne w/w efekty akupunktury należy mimo tysięcy publikacji potraktować z dużą dozą sceptycyzmu.
W ostatnich latach pojawily się nowe możliwości kontroli efektu placebo w studiach nad akupunkturą, głównie przy pomocy tzw. niepenetrującej igły.
Wyniki tych badań obecnie są publikowane, większość przeczy jakiejkolwiek skuteczności akupunktury.

W homeopatii nie stwierdziliśmy jakiegokolwiek działania wychodzącego poza znany efekt placebo.

Profesor posiada sam wykształcenie w dziedzinie akupunktury i homeopatii.
„W mojej praktyce klinicznej byłem na początku pod wielkim wrażeniem homeopatii. Po przejściu do działalności naukowej mój obraz również nie zmienił się nagle z białego na czarny, po ostatnich 10 latach prac badawczych mogę stwierdzić: homeopatia to placebo.
Nie było to dla mnie nagłe oświecenie, lecz długi i trudny proces poznawczy.”

Na liczne, bezpardonowe ataki środowisk medycyny alternatywnej profesor stwierdził m.in.

„Można naturalnie powiedzieć, że studia kliniczne nie mogą stanowić podstawy do oceny danej metody leczniczej, równie dobrze można powiedzieć, że księżyc jest z sera.
Studia kliniczne mają naturalnie swoje słabe strony, ale te są ogólnie znane i pracuje się cały czas nad redukcją prawdopodobieństwa błędów. Dodatkowo nie opieramy się w naszych badaniach na jednej konkretnej pracy, tylko na przekrojowych metaanalizach obejmujących dany temat.
Homeopatia np. musi zaakceptować obecnie obowiazującą logikę naukową, chyba że uważa się nie za metodę leczenia, tylko za religię.
Niestety wielu przedstawicieli medycyny alternatywnej różni się tylko minimalnie od fanatyków religijnych.”

Scaliłm posty
Darek
« Ostatnia zmiana: Styczeń 21, 2010, 21:37:21 wysłane przez Dariusz » Zapisane
koliberek33
Gość
« Odpowiedz #30 : Styczeń 21, 2010, 20:54:27 »

Są ludzie, którzy wybiórczo mają jakimś trafem pootwierane kanały (np. niejaki Wróbel z Gdyni nabył zdolności uzdrawiania po porażeniu piorunem i nie on jeden z tego samego powodu); co nie ma absolutnie żadnego związku z ezoteryką. Czy ksiądz  Klimuszko nb. jasnowidz także, był również ezoterykiem, albo Ojciec Pio -stygmatyk i nie tylko?

A z jasnowidzami różnie bywa. Wg  szacunków mają oni racje tak średnio biorąc, w ok. 70 procentach, co nie znaczy, że są oni zaraz naciągaczami i oszustami, bo ktoś trafił na tę mniejszą opcję procentową.

Natomiast można zadać pytanie, kto stoi  różnego rodzaju przekazami, czy przepowiedniami. I za tym stoi raczej egzoteryka, czyli raczej zewnętrzne wpływy, co może mieć miejsce np. w przypadku Kiary, co ma się nijak do tzw. ezoteryki.

Nie uważasz swoich wypowiedzi za nadto naciągane??? W imię zdyskredytowania, dokopania jedynie? Małoszlachetna idea, jak sądzę. No, bo jeśli chce się obnażać prawdę, nie czyni się tego w tak tendencyjny sposób, ale popiera zasadnymi i obiektywnymi argumentami i kryteriami.

Taki sobie np. Jackowski, za którym osobiście nie przepadam, miał szereg sukcesów, co wyznaczyło jego sławę bądź co bądź.

 Uśmiech 2

Zapisane
Val Dee
Gość
« Odpowiedz #31 : Styczeń 21, 2010, 20:57:11 »

Rozmowa z Aleksandrą Kiełczewską z Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych ITAKA

"Gdy zawodzą racjonalne metody poszukiwań, rodziny często uciekają się do tych mniej konwencjonalnych, np. jasnowidzów.
- My nie polecamy jasnowidzów. W ciągu 10 lat naszej działalności jasnowidz nie rozwiązał nam żadnej sprawy. A taki kontakt może narobić sporo kłopotów.
Podam przykład: Matka usłyszała od jasnowidza, że jej zaginiony syn nie żyje. Jasnowidz opisał okoliczności jego śmierci w tak dramatyczny sposób, że kobieta przeżyła traumę. A chłopak odnalazł się za kilka dni."

http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090413/ROZMOWA/923140649

Sonia Ross w rozmowie z Kingą Siembab z Fundacji Itaka

„Zaginięcie, zwłaszcza dziecka, uruchamia lawinę telefonów od jasnowidzów i wróżek, którzy oferują swoje usługi w jego odnalezieniu.A zrozpaczeni rodzice chwytają się wszelkich sposobów, żeby zdobyć jakikolwiek ślad. Godzą się na rozkładanie kart, spoglądanie w szklaną kulę, czekanie na wizję.
Zawsze przestrzegamy rodzinę przed korzystaniem z takich usług.
Nie znam przypadku, żeby jakiś jasnowidz pomógł odszukać zaginionego.Za to często ich „pomoc” przynosi odwrotny
skutek: wprowadza zamęt, a nawet doprowadza rodziców do rozpaczy, na przykład kiedy usłyszą, że dziecko zostało zamordowane, a zwłoki znajdą nad rzeką.
Pani syn umrze dziś w nocy.
Tak było również ostatnio: zaginął 13-letni chłopiec, a do Itaki zadzwoniła kobieta z informacją o nim i prośbą o kontakt z matką.
Matka chłopca zezwoliła na podanie swojego numeru i usłyszała, że jeżeli nie odnajdzie syna dzisiejszego wieczoru, to on umrze.Jej rozpacz nie miała granic. Całą noc szlochając szukała dziecka.
A on odnalazł się po dwóch dniach cały i zdrowy.Pojechał do kolegi, który mieszkał 100 km od jego miasta.Kolega mu imponował, bo ćwiczył karate.Obiecał, że nauczy go kilku chwytów.Nocował w domku na działce.W końcu zmarznięty i wygłodzony wrócił do rodziców.”

http://www.zaginieni.pl/files/publikacje/2_Polska_2009.pdf

EDIT:

Paweł był typem domatora, spokojny, cichy, nie miał dziewczyny, dobrze dogadywał się z rodzicami.  W feralną niedzielę 23 sierpnia wybrał się na przejażdżkę rowerem. Nie zabrał ze sobą kanapek ani pieniędzy. Matka zdążyła mu tylko dać bluzę, bo ranek był chłodny

– Czekałam z obiadem, zaczęłam się niepokoić. Około godziny 13.30 zadzwoniłam do niego na komórkę, ale po kilku sygnałach włączyła się poczta głosowa – opowiada mama Pawła Ewa Kałowska (50 l.). Rodzice najpierw poszukiwali syna na własną rękę. W końcu, po kilku godzinach, zawiadomili policję. Okolice Ksawerowa Bezskutecznie.
Pan Mariusz i pani Ewa poprosili o pomoc jasnowidza. Ten nakazał szukać zrujnowanego zakładu z powybijanymi szybami w promieniu 4–5 km od miejsca zamieszkania. Wizja nie sprawdziła się. Kolejne przeszukania odbyły się po tym, jak zgłosiła się kobieta, która twierdziła, że widziała Pawła. Tym razem chłopaka szukał helikopter z kamerą termowizyjną. Znów bezskutecznie. – Modlimy się, żeby żył – mówią rodzice zaginionego Pawła. I nie tracą nadziei na powrót syna.

http://www.efakt.pl/Kto-widzial-zaginionego-Pawla-,artykuly,51699,1.html

EDIT kolejny:

Ostrzeżenie
Jasnowidzenie poza wyłącznie funkcją rozrywkową, może doprowadzić do całkowitego zniknięcia gotówki z twojej kieszeni.

Kilka przykładów korzystania z usług.

Re: Krzysztof Jackowski - kto korzystał z Jego usług
Autor: Gość: tylko gościnnie IP: *.centertel.pl 17.03.09, 18:21

"zgadzam sie ...kiedyś dawno...dawno temu kasował od 200 do 400 zł a wszystko co do wysokości finansów motywował widokiem z okna czyli jakim przyjechałaś samochodzikiem jak kiepski bo stary to 200zł, jeśli klasa S to 400zł tak było 5 -latek temu. "

Re: Krzysztof Jackowski - kto korzystał z Jego usług
Autor: Gość: jjjjjjjj IP: *.238.84.2.ip.airbites.pl 01.02.09, 00:11

"bezpłatne porady?! listowne zapytanie kosztuje 200 PLN!!!!!!!!!!!!!!!!!!nie ma nic za darmo "

Re: Krzysztof Jackowski - kto korzystał z Jego usług
Autor: Gość: tomasz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.08, 09:44

"wysłałem mu 100 zł z prośba o pomoc. teraz nie odbiera telefonów lub odbiera i się rozłącza. będę próbował aż do skutku. "

Oszust i tyle...
Autor: Gość: Naciągnieta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.09, 15:26

"Również potwierdzam że to naciągacz pierwszej wody Tyle w temacie! "

==============================================================

Jan Bielewicz z Białegostoku ma 75 lat. Zaginął 3 lipca tego roku w Uhowie. Był w domu pomocy społecznej.
Krewni skontaktowali się z jasnowidzem z Białegostoku. On przez telefon powiedział, że teść się utopił w Narwi. Poszliśmy z tym do policji, a oni, że na takiej podstawie nie będą szukać. Do drugiego jasnowidza, Jackowskiego z Człuchowa, wysłaliśmy koszulę. Przysłał mapkę i wskazał dwa punkty w lesie, żeby tam szukać. Policjanci powiedzieli, że sprawdzą, że ludzie się odnajdują nawet po kilku latach.

Leszek Dardziński z Łomży zaginął 12 maja. Jego żona Beata do tej pory nie może uwie­rzyć. To był wtorek. Taki normalny dzień. Pojechała na szkolenie do Białegostoku. Leszek poszedł do pracy. Córka Weronika do przedszkola. Około dziewiątej mąż zadzwo­nił, że może przyjedzie do niej, chce porozmawiać. Ale później się rozmyślił, przysłał SMS-a, że wszystko w porządku i niepotrzebnie robi zamieszanie. Ale po 13 jego komórka już nie odpowiadała. Zaczęła się niepokoić. Leszek by przecież odebrał. Okazało się, że wyszedł przed dziewiątą z pracy. Wziął urlop na żądanie. Zostawił jednak samochód pod firmą. Miał ze sobą dokumenty, kluczyki. Szukali go wszędzie. Cała rodzina, znajomi. Sprawdzali każdy sygnał. Byli u jasnowidzów, u wróżek. U Jackowskiego w Człuchowie dwa razy. Powiedział, że mąż nie żyje, a ciało jest w jeziorku, niedaleko Łomży. Szukano go tam. Na nic. Przeczesywano lasy w okolicy. Dużo osób było.”

http://www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090919/MAGAZYN/503111362

ZOFIA SZCZYGIEŁ (GRZEGORCZUK)
Wiek: 62 lata
Ma 164 cm wzrostu,jest szczupła,ma krótkie, proste,siwe włosy,oczy niebieskie,utyka na lewą nogę. W chwili zaginięcia ubrana była w zieloną kurtkę,zielony beret,czarne spodnie i granatowe obuwie zimowe.
Mimo poszukiwań policji,straży pożarnej,mieszkańców okolicznych miejscowości,rodziny,wróżek, jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego,ogłoszeń w prasie ,rozwieszania plakatów o zaginięciu, nie udało się ustalić co z nią się stało po wyjściu z domu 28 stycznia 2008 r. o ok godz. 18.00.

http://zaginienink.bloog.pl/id,3638936,title,Zofia-SzczygielGrzegorczuk-Wladyslawowwoj-lubelskiegmina-Siemien,index.html

PISZĘ W DWÓCH POSTACH  bo się nie zmieściło w jednym

Jednak zmieściło się, więc pozwoliłem sobie na scalenie
darek
« Ostatnia zmiana: Styczeń 21, 2010, 21:41:31 wysłane przez Dariusz » Zapisane
koliberek33
Gość
« Odpowiedz #32 : Styczeń 21, 2010, 21:10:11 »

Zdaje się, iż tak się rozpędziłeś w podawaniu informacji, iż nie przeczytałeś, albo w ogóle, albo dokładnie mojego powyższego posta dotyczącego min. jasnowidzów właśnie.

A jak wiadomo, różnie to z tym bywa...w każdym razie nie tak jednoznacznie, jak chciałbyś tu nam zaindotkrynować Panie Vall Dee.

 Uśmiech 2
Zapisane
Val Dee
Gość
« Odpowiedz #33 : Styczeń 21, 2010, 21:23:41 »

Zdaje się, iż tak się rozpędziłeś w podawaniu informacji, iż nie przeczytałeś, albo w ogóle, albo dokładnie mojego powyższego posta dotyczącego min. jasnowidzów właśnie.

A jak wiadomo, różnie to z tym bywa...w każdym razie nie tak jednoznacznie, jak chciałbyś tu nam zaindotkrynować Panie Vall Dee.

 Uśmiech 2

Zapoznałem się z Twoim postem. O o. Klimuszko jeszcze coś tu zamieszczę. Natomiast odnosząc się do tych 70% - to jest to znaaaacznie zawyżone.
Zapisane
koliberek33
Gość
« Odpowiedz #34 : Styczeń 21, 2010, 21:36:30 »

Nie zawyżałem tego, jeno czytałem swego czasu, bo inne jeszcze umysły, prócz Twojego się tym zajmują i to na poważnie. Są też pewnie i tacy, co trafiają na 30 procent, a i tacy, co na 85. Mam akurat znajomą, ta to ma dopiero trafienia!!! Tak jakoś jej się ten dar po babci jeszcze wziął i przypałętał. A ona sama z żadną praktyką ezoteryczną nie ma nic, a nic wspólnego. Jedynie co ją wyróżnia, to ogromna energia, otwartość i serdeczność wobec świata w ogóle.

A  z ziołami to też sprawa nie do końca jednoznaczna. Jak z alkoholem. Jeden od razu pałę zapije, a drugi może chlać i chlać i nic mu specjalnie nie jest. Im organizm bardziej czysty, wyżej wibrujący, tym skuteczniejsze działanie. Poza tym każdy powinien mieć indywidualnie dobrany lek. Co doskonale wiedzieli Tybetańczycy. Nie ma dwóch identycznych istot, a więc i lek nie będzie do końca jednako skuteczny dla dwóch chociażby osób. Więc panowie profesorowie mogą wiele jeszcze książek przeczytać, czy napisać, zawierających stosy  małoproduktywnych i dookoło prawdotraktujących treści.



« Ostatnia zmiana: Marzec 19, 2010, 19:11:05 wysłane przez koliberek33 » Zapisane
Val Dee
Gość
« Odpowiedz #35 : Styczeń 21, 2010, 21:45:16 »

Nie zawyżałem tego, jeno czytałem swego czasu, bo inne jeszcze umysły, prócz Twojego się tym zajmują i to na poważnie. Są też pewnie i tacy, co trafiają na 30 procent, a i tacy, co na 85. Mam akurat znajomą, ta to ma dopiero trafienia!!! Tak jakoś jej się ten dar po babci jeszcze wziął i przypałętał. A ona sama z żadną praktyką ezoteryczną nie ma nic, a nic wspólnego. Jedynie co ją wyróżnia, to ogromna energia, otwartość i serdeczność wobec świata w ogóle.

Uwielbiam argument: "mam znajomą/babcię/ciocię". Nie żebym zarzucał Ci kłamstwo ale taki argument nie ma racji bytu. Po prostu jest niesprawdzalny. Nawet jak się zrobi takiej znajomej test to się okaże dziwnym trafem, że akurat jej coś nie wyjdzie. Poza tym na jedną historię znajomej, że jej jakaś trafna wizja przyszła to zostaje przemilczane (lub zapomniane) kilkanaście (kilkadziesiąt) innych, które nie wypaliły.
Mozna by oczywiscie sprawdzić znajomą laboratoryjnie ale który "jasnowidz" się na to zgodzi? ;P

A  z ziołami to też sprawa nie do końca jednoznaczna. Jak z alkoholem. Jeden od razu pałę zapije, a drugi może chlać i chlać i nic mu specjalnie nie jest. Im organizm bardziej czysty, wyżej wibrujący, tym skuteczniejsze działanie. Poza tym każdy powinien mieć indywidualnie dobrany lek. Co doskonale wiedzieli Tybetańczycy. Nie ma dwóch identycznych istot, a więc i lek nie będzie do końca jednako skuteczny dla dwóch chociażby osób. Więc panowie profesorowie mogą wiele jeszcze książek zawierających stosy  małoproduktywnych i dookoło prawdotraktujących treści.



Czyli całą tę medycynę alternatywną można o kand d*%y rozbić. Bo nie wiadomo komu, co i ile dać leku.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 21, 2010, 21:48:21 wysłane przez Val Dee » Zapisane
koliberek33
Gość
« Odpowiedz #36 : Styczeń 21, 2010, 22:16:29 »

To już chyba jakaś obsesja z tymi laboratoriami. Idąc za Twoim przykładem, to i całe wyznanie za którym optujesz poddać należy badaniom laboratoryjnym. Bowiem, jak wyjaśnisz mistykę, nieodłączną cechę każdej religii?
 
A intuicja, proszę Szanownego Kolegi jest zabijana przez "szkiełka i mędrca oka", to tak oczywista prawda dla wnikliwych i logicznych rozumów, jak dla mnie umiejętności mojej znajomej, w które powątpiewasz, byle podważyć wiarygodność. Sprawdziłem wielokrotnie, więc mam odwagę pisać, gdyż znam z autopsji, a nie z tendencyjnych żródeł. Natomiast kryptoreklamy nie zamierzam urządzać. Były takie przypadki tutaj, słusznie zresztą piętnowane.

Zaś w informację o leczeniu ziołami, to się nie wczytałeś, jak widzę. Chodzi o to, by zmierzać we właściwym kierunku, to jest znajomości i indywidualnym potraktowaniu człowieka; nie zaprzecza to absolutnie skuteczności ziół jako takich, czy też innych alternartywnych sposobów leczenia. Każde zbliżenie do ideału, jest po prostu tym bardziej skuteczne.

Chciałbyś powiedzieć, że Twój Bóg jest takim idiotą, że czekał ileś milionów, czy tysięcy lat, żeby człowiek zdychał dopóty, dopóki nie wymyśli całej gamy szczepionek i leków chemicznych? Zastanawiająca teza na,  bądź co bądź, nieczułość i  okrucieństwo chrześcijańskiego boga. Nie sądzisz Waść, iż tak to można odebrać?

 Coś
« Ostatnia zmiana: Styczeń 21, 2010, 22:48:04 wysłane przez koliberek33 » Zapisane
Val Dee
Gość
« Odpowiedz #37 : Styczeń 21, 2010, 22:27:04 »


A z jasnowidzami różnie bywa. Wg  szacunków mają oni racje tak średnio biorąc, w ok. 70 procentach, co nie znaczy, że są oni zaraz naciągaczami i oszustami, bo ktoś trafił na tę mniejszą opcję procentową.

„ Zbadaliśmy 440 spraw, w których policjanci korzystali z pomocy jasnowidzów. W 432 wypadkach ich wskazania okazały się nieprawdziwe lub nieprzydatne - mówi Paweł Biedziak, rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji. Okazuje się, że przepowiednie wróżów nie sprawdziły się aż w 98,18 proc. wiele wskazań jest banalnych: zaginionego w porcie rybaka jasnowidzący kazał szukać pod wodą w pobliżu zacumowanej łodzi. Bardziej trafne są proroctwa wygłaszane przez przypadkowe osoby. Doświadczenie takie przeprowadzono na przykład na uniwersytecie w Vancouver. Stuosobową grupę studentów z jednego roku poproszono o wymyślenie dotyczących ich wszystkich zdarzeń losowych, które nastąpią w ciągu dwóch tygodni po teście. Zgodnych z rzeczywistością wskazań było ponad 6 proc., czyli ponad trzykrotnie więcej niż w wypadku jasnowidzów współpracujących z polską policją.
W większości państw, najczęściej pod wpływem rodzin zaginionych, policja korzysta z pomocy wróży czy jasnowidzów, ale wszędzie rezultaty są fatalne.
Najwyżej jedna sprawa na sto kończy się powodzeniem - mówi prof. Tadeusz Hanausek, szef Zakładu Kryminalistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Uważa on, że w Polsce popularność tego rodzaju usług wynika z nieskuteczności organów ścigania. Dlatego rodziny zaginionych traktują jasnowidzów jak ostatnią deskę ratunku.
W naszym kraju panuje też dobry klimat do wszelkiego rodzaju pseudonauki, magii i cudów. Można zrozumieć, że ludzie szukają irracjonalnych sposobów pomocy w nieszczęściu, ale wątpliwe jest, by musiał się w to angażować aparat państwowy - uważa prof. Łukasz Turski, fizyk.
Mimo że rady wróżbitów są bezwartościowe, niektórzy z nich robią karierę. Sama policja często odsyła rodziny zaginionych do Aidy Kosojan, Ormianki mieszkającej w Lublinie. Kilka lat temu otrzymała ona podobno propozycję zostania wróżką prezydenta Borysa Jelcyna. Wielu klientów mają też Ireneusz Wojciechowski i Aneta Bartnicka. Do tej ostatniej po pomoc najczęściej zwracają się politycy i artyści. Podsumowanie efektywności działań jasnowidzów przez policję było druzgocące. Tym bardziej może w tej sytuacji dziwić zaangażowanie wróża do pomocy w odnalezieniu zwłok zaginionego w Dziwnowie policjanta Piotra V. Zastanawia też to, że słuchacze szkoły policyjnej w Szczytnie piszą prace semestralne na temat wykorzystywania osób o zdolnościach paranormalnych w pracy policji.
Wielu funkcjonariuszy - najczęściej w tajemnicy przed przełożonymi - zwraca się do nich, licząc, że taka pomoc zapewni im sukces i awans. A może wystarczyłoby rzetelnie prowadzić śledztwo i nie zadeptywać śladów, krążąc za jasnowidzem w poszukiwaniu inspiracji?”

http://www.wprost.pl/ar/9260/Magia-magow/
Zapisane
koliberek33
Gość
« Odpowiedz #38 : Styczeń 21, 2010, 22:38:09 »

..a znasz słynną historię Wolfa Messinga polskiego Żyda, za kórego  Hitler dał potężną nagrodę, gdyż jeszcze przed wojną przepowiedział działania wojenne, agresję na Czechy, Polskę... a następnie wielką przegraną i potężny krach?  Z jego usług korzystał Piłsudki, Stalin i wielu innych i zawsze z powodzeniem. Był to geniusz w swojej dziedzinie. Potraktował to jako artyzm, obcował z artystami głównie (całe życie niemal występował na scenie); tam nikt nie hamował jego wrodzonego talentu.

Współpraca z policją udaje się nielicznym, ponieważ jest to praca w nad wyraz ciężkich energiach i na zawołanie. Wizjoznerstwo odbywa się najczęściej spontanicznie, niezamierzenie.

Dlatego, nie bez kozery, pisałem o szkiełku i mędrca oku. Ten sam proces zachodzi poniekąd przy współpracy z policją. Robią to tylko bardzo nieliczni i mocni wizjonerzy typu Messing. A to, że rodzina sobie życzy jakiegoś jasnowidza i angażuje sobie go do poszukiwań kryminalnych, czyni to na własną odpowiedzialność.

Wiesz, to co piszesz nie trąciłoby manipulacją, gdybyś temat sformułował w takim na przykład stylu: Szarlatani, naciągacze.... - to miałoby właściwszy wydźwięk, bo takich, jak już pisałem, także mamy ci dostatek, a jak dotąd nie znalazłem przykładu na jednego choć ezoteryka. A poza tym, skoro to jest o ezoterykach też, czy znasz o nich tylko złe informacje? A te dobre to gdzie?Coś. Zdumiewająca wybiórczość!!!

 Szok

« Ostatnia zmiana: Marzec 19, 2010, 19:14:34 wysłane przez koliberek33 » Zapisane
Thotal
Gość
« Odpowiedz #39 : Styczeń 21, 2010, 22:43:59 »

Val Dee,
krytykujesz widzę wszystko co "niemierzalne", zapytaj więc zaufanego lekarza medycyny konwencjonalnej, czy wie, czy próbował wymóc na laborantach (chodzi o badanie krwi) badanie na ilość i rodzaje pasożytów u wszystkich cierpiących na układ krążenia, wszystkich z żylakami, wszystkich z zawałami i wylewami do mózgu. Zapytaj przy okazji ilu lekarzy leczy się u swoich, podobnych sobie lekarzy i jaki mają procent sukcesów, mówię tu o pełnym wyleczeniu.
Czepiasz się jasnowidzów, a wielu z nich ma lepsze wyniki (procentowe) w swej działalności niż błądzący w dżungli niewiedzy zadufani w sobie medycy.

Jak obronisz proste namacalne dowody małej skuteczności?
Dlaczego choroby są zaleczane, a nie uleczane, dlaczego ludzie męczą się przez kilkadziesiąt lat bez możliwości stuprocentowego uzdrowienia?
Nie odpowiadaj na pytania, zacznij je zadawać...samemu sobie.



Pozdrawiam - Thotal Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Styczeń 22, 2010, 10:38:16 wysłane przez Thotal » Zapisane
Enigma
Gość
« Odpowiedz #40 : Styczeń 22, 2010, 00:06:57 »

No to czekamy na trafność % odpowiedzi o.Klimuszki - to przecież legendarna persona jeśli chodzi o skuteczność  Mrugnięcie


Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #41 : Styczeń 22, 2010, 10:23:15 »

Cytat: koliberek
To już chyba jakaś obsesja z tymi laboratoriami. Idąc za Twoim przykładem, to i całe wyznanie za którym optujesz poddać należy badaniom laboratoryjnym. Bowiem, jak wyjaśnisz mistykę, nieodłączną cechę każdej religii?

W naszym kochanym kraju tak zapatrzyliśmy się w "naukę" i mierzalność przez nią wykonywalną, że pomijamy wszystko inne co naukowe i coraz częściej mierzalne. W naukowym podejściu do zagadnień para/ezo przodują Rosjanie i coraz więcej potwierdzonych naukowo informacji ukazuje się również w Polsce. Jakoś dziwnie nie chcą tego zauważyć nasi jajogłowi i ich zwolennicy, podczas gdy kraje zachodnie bez specjalnych przeszkód przyjmują te nowinki.
Wystarczy zerknąć do publikacji rosyjskich autorów, których coraz więcej w naszych księgarniach, by przekonać się, że "polskie" traktowanie nauki odchodzi do lamusa.
 
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
chanell

Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 72
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3453



Zobacz profil
« Odpowiedz #42 : Styczeń 22, 2010, 11:19:39 »

Darek napisał;
Cytuj
Wystarczy zerknąć do publikacji rosyjskich autorów, których coraz więcej w naszych księgarniach, by przekonać się, że "polskie" traktowanie nauki odchodzi do lamusa.

Darku Uśmiech Val Dee nadal tkwi w starych systemach i pewnie nic go nie przekona  Z politowaniem
Zapisane

Na wszystkie sprawy pod niebem jest wyznaczona pora.

            Księga Koheleta 3,1
koliberek33
Gość
« Odpowiedz #43 : Styczeń 22, 2010, 23:14:38 »

Darek ma bezwzględną rację. Rosjanie mają także programy popularnonaukowe, a'la  Discvery. Przekazują tam niewiarygodną wiedzę z pogranicza i poza... dochodząc naukowymi metodami, ale na wielką, choć skrupulatną nad wyraz skalę. Nie brak im po prostu wyobraźni, co cechuje jedynie otwarte umysły. Wtedy się wie po jakie narzędzia (w tym  naukowe) sięgać.

W obliczu tego te wywody trącą conajmniej ciemnogrodem i średniowieczem. Zły Nie chę nikogo obrażać. Chodzi mi jedynie o jakość treści, a raczej intencji jaka za tym stoi.
« Ostatnia zmiana: Marzec 19, 2010, 19:15:28 wysłane przez koliberek33 » Zapisane
Tenebrael
Gość
« Odpowiedz #44 : Styczeń 23, 2010, 08:39:42 »

Według posiadanej przeze mnie wiedzy Hitler był okultystą, a nie chrześcijaninem. Co oczywiście nie pozwala na uogólnienia. Cieszę się, że jednak przeciwstawiacie się uogólnieniom.

Tak tylko się leciutko "czepnę". W tym poście sam dokonałeś pewnego uogólnienia Uśmiech napisałeś "był okultystą, nie chrześcijaninem", co wskazywałoby, że okultyzm jest jakąś religią antagonistyczną wobec chrześcijaństwa. Tak MOŻE być - w skrajnych przypadkach, jeśli ktoś praktykę okultystyczną traktuje jak religię. Ale tak w 90% przypadków okultyzm jest praktyką, a nie religią, i nie można tych spraw mylić.

EDIT:

Val DEE: Stawiasz tu sprawę bardzo jednostronnie. Po pierwsze, pokazujesz jedynie negatywne wyniki okultystów. Ale to jest jako tako. Gorzej, że skupiasz się na jedynie jednej, konkretnej grupie ezoteryków: mianowicie tych, którzy robią to za kasę i/lub publicznie. Co z kolei stawia ich motywy pod znakiem zapytania, i jest mocnym "kuszeniem", by oszukiwać dla zbicia pieniędzy. A z własnego doświadczenia wiem, że o wiele większe sukcesy odnosi się, gdy pracuje się samemu, bez rozgłosu, prywatnie. Wtedy i motywacja jest inna - osiągnięcie sukcesu, a nie pieniędzy. A że w ezoteryce największą rolę odgrywa podświadomość, więc ważne, by była ona auto-motywowana faktycznym pragnieniem sukcesu, a nie kasy, która za ten sukces przyjdzie. Stąd o wiele, wiele większa skuteczność "prywatnych" ezoteryków.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 23, 2010, 08:57:04 wysłane przez Tenebrael » Zapisane
Val Dee
Gość
« Odpowiedz #45 : Styczeń 23, 2010, 09:21:46 »

Wszędzie masa forsy do wzięcia dla paranormalnych i nic, gdyby kogoś wywiało do Australii, to może tam też spróbować swoich sił.

Australijscy sceptycy proponują nagrodę 100 tysięcy dolarów dla osoby o zdolnościach paranormalnych, 20 tysięcy dla osoby, która taką osobę wskaże, a ta następnie pomyślnie przejdzie test.

http://www.skeptics.com.au/features/prize/

Zwolennicy parapsychologii twierdzą, że wiele zjawisk paranormalnych występuje spontanicznie, nieregularnie, nie są powtarzalne, i nie da się więc ich badać wedle ściśle określonych przez naukowców reguł.

Idąc tym torem praktycznie wszyscy paranormalni, świadczący odpłatnie jakiekolwiek usługi, jak wróżki, jasnowidze, radiesteci, bioenergoterapeuci, media nawiązujące kontakty ze zmarłymi, tłumacze ludzkiej aury i wielu wielu innych musiałoby natychmiast zamknąć interes.
A to dlatego, że właśnie w swojej działalności prezentują podobno manifestację zjawisk paranormalnych na zawołanie.
Klient przychodzi i jasnowidz robi wizję.

A może odgrzać po prostu dość starą teorię z czasów medium Palladino Eusapii (1854-1918)
Ówczesny badacz zjawisk paranormalnych Hereward Carrington był tak zafascynowany umiejętnościami pani Palladino, że w obliczu wielu jej wpadek podczas seansów ukuł teorię, która do dnia dzisiejszego nic nie straciła na atrakcyjności.
Carrington wyjaśnił, że pani Palladino czasami oszukuje, ale tylko wtedy, gdy na szwindlu została złapana, jeżeli nie została złapana, to jest to prawdziwe zjawisko paranormalne.


Typowy zwolennik ezoteryki jest miły, współczujący, optymistyczny, ciekawy świata i otwarty na wszystko. Żyje w pięknym, uduchowionym świecie pełnym fluidów, wielu wymiarów i wibracji.
Jednak, jak zawsze pojawia się i w świecie ezoterycznym ten drobny problem, czyli pieniądze.
Mimo całej duchowości, przyjmowania małej ilości pokarmu, żywienia się tylko światłem, bilokacji i lewitacji, okazuje się, że ezoteryk bez pieniędzy i to w niestety tej przyziemnej, materialnej formie też nie może się obejść i ląduje twardo na ziemi.
Jak ezoteryka podchodzi do tematu pieniędzy ?
Ponieważ wszystko we wszechświecie jest energią, tak i pieniądz = energia.
Dlaczego pieniądze są tak nierówno podzielone i jedni maja więcej (tej energii) a inni mniej ?
Tu ezoterycy mają dość eleganckie, ale i wieloznaczne wyjaśnienie, każdy posiada tyle pieniędzy, ile jest w stanie przyjąć (gdyby miał więcej, niż może przyjąć, móglby się energetycznie przeładować i chyba eksplodować)
Bieda znajduje dość ciekawe wytłumaczenie, połowa ludności w Afryce zdycha z głodu, bo nie jest w stanie przyjąć pieniędzy (?!)
Działalność wielu organizacji ezoterycznych, jak i pojedyńczych guru, uzdrowicieli, jasnowidzów itp. sprawia nieodparcie wrażenie, jakby tylko i wyłącznie byli zainteresowani pieniędzmi, albo potrzebują dużo energii i tak sterują jej przepływem, aby zawsze trafiła do ich kieszeni.
Pojawia się problem, jak wydusić w miarę elegancko ze zwolenników forsę, żeby za dużo nie kojarzyli ?
Zawsze dobry jest tu na początek slogan, aby najlepiej uwolnić się od materialnego balastu, znaczy przekazać wszystko sekcie.
Aby nie profanować się tak przyziemnymi sprawami, jak płacenie za coś, np. za książki, kursy, wszelkie inne akcesoria, mówi się wśród ezoteryków o wyrównaniu energii, albo o wyrównaniu stanu energetycznego.
Jest to piękna sprawa.
Jeżeli guru uzna, że za mało datków na sektę dajesz, to powie ci.
Mam uczucie, że panuje tu pewnego rodzaju nierównowaga energetyczna między tym, co przyjacielu przyjmujesz, a tym co dajesz.
W związku z małym przepływem energii w moim kierunku od ciebie czuję się dzisiaj słabo.
Postaraj się proszę w przyszłości ten stan rzeczy zmienić.

Zaczerpnięto z przemysleń Wolfa Schneidera, po 23 latach ezoterycznego życia opuścił scenę i kusi się o chłodną ocenę.

http://www.focus.de/wissen/wissenschaft/tid-13733/paranormales-vs-wissenschaft-esoterische-irrtuemer_aid_382498.html

=====================================

Ektoplazma - w pseudonauce nazwa nadana hipotetycznej formie "gęstej bio-energii" wydzielanej przez żywe organizmy. Według innych wyjaśnień nienaukowych, jest to materiał, z którego składają się duchy. Podczas seansów spirytystycznych "wydzielali" ją niektórzy spirytyści.
Zjawisko formowania się czegoś z ektoplazmy nosi nazwę teleplastii.
Zostało udowodnione, że większość znanych fotografii pokazujących ektoplazmę jest fałszywa; pokazana na nich ektoplazma to gaza lub podobny materiał połknięty przed seansem przez medium. Nie ma żadnych niezależnych i potwierdzonych naukowych badań potwierdzających istnienie ektoplazmy.
Zjawisko ektoplazmy jest chętnie wykorzystywane w kinematografii, zwłaszcza w filmach z gatunku fantastyki naukowej.
Źródło „http://pl.wikipedia.org/wiki/Ektoplazma_(parapsychologia)


Jednym z najsłynniejszych medium na tym polu była ur. 1886 Eva Carrière, która podczas seansów spirytystycznych wywoływała materializacje twarzy, czy też nawet całych postaci.
W 1914 roku stwierdzono, że jej zmaterializowane twarze przypominają do złudzenia fotografie z żurnala mody Le Miroir.
Wielki zwolennik parapsychologii i jednocześnie bardzo wpływowy w tamtych czasach uczony Freiherr Albert von Schrenck-Notzing znalazł dość ciekawe, aczkolwiek często przez ludzi łatwowiernych stosowane wytłumaczenie.
Pani Carrière wertowała mianowicie żurnale mody i to spowodowało przeniesienie myśli na materializację.
Przed seansami Eva Carrière poddawała się dość pobieżnej kontroli osobistej, co absolutnie nie przeszkadzało w ukryciu prymitywnych rysunków na zgniecionych kawałkach papieru.
Eva Carrière podczas swojego pobytu w Algierii dokonała materializacji całych postaci, w tym brodatego ducha imieniem Bien Boa, który podobno żył 300 lat temu w Indiach.
Pechowo jednak dla pani Evy, zwolniony z pracy woźnica nazwiskiem Areski ze złości wygadał wszystko, jak to robił za ducha.
Carrière wróciła do Paryża, gdzie dalej kontynuowała swoje seanse.
Society for Physical Research sprawdzając paranormalne zdolności Evy Carrière zdobyło próbkę rzekomej wydzielanej przez medium ektoplazmy.
Wynik : przeżuty, zmieszany ze śliną papier.

Tak kiedyś popularna w czasie seansów spirytystycznych XIX i początku XX wieku ektoplazma obecnie praktycznie zanikła.
A może po prostu nigdy nie istniała.
Po załączonych obrazkach oceńcie zresztą sami.






===========================================

W maju 2008 roku świat obiegła sensacyjna wiadomość, że kościół zamierza udostępnić naukowcom do badań tzw. krew św.Januarego, która to zawarta w szklanych ampułkach 3 razy do roku w podobno cudowny sposób upłynnia się.
Zjawisko to jest do podziwiania w katedrze w Neapolu, „cud” nastepuje po często wielogodzinnych modłach i śpiewach.
Towarzyszy temu obracanie i wstrząsanie relikwiarzem.
Czasami krew nie upłynnia się, co uznawane jest jako oznaka nadchodzącego nieszczęścia.
Rzecznik biskupstwa w Neapolu Enzo Piscopo komentując pomysł badania naukowego twierdzi, że jest to tylko idea, ale idea pochodząca od samego kardynała Creszenzio Sepe, który już to przedyskutował z papieżem.
Silwano Fuso z włoskiej organizacji sceptyków (CICAP) pomysł przyjął z zadowoleniem.
Stanowisko sceptyków w kwestii krwi św.Januarego jest jasne.
W ampułkach znajduje się tzw. substancja tiksotropowa, tj. substancja przechodząca stosunkowo szybko przy wstrząsaniu, poruszaniu i podgrzaniu ze stanu stałego w stan płynny.
W artykule Garlaschelli L, Ramaccini F, Dellasala S (1991) Working Bloody Miracles. Nature 353: 507mamy dokładne przepisy na wykonanie substancji tiksotropowej , złożonej z chlorku żelaza (który wystepuje jako minerał Molysit na zboczach Wezuwiusza) wapna i soli , która zachowuje się dokładnie, jak” krew” św.Januarego.Inne przepisy bazują na glinie, wosku pszczelim, alkoholu i oleju lnianym.
Dokładną recepturę mamy do dyspozycji tutaj:
http://www.wdr.de/tv/quarks/sendungsbeitraege/2002/0709/004_illu.jsp
Cud z krwią znany jest od 1389 roku, wg. Silwano Fuso również w średniowieczu każdy przeciętny alchemik był w stanie bez problemu taki trik wyprodukować.

Znany i ceniony biolog kryminalistyki oraz współpracownik niemieckich sceptykow (GWUP) dr.Mark Benecke spędził kilka dni na obserwacji cudu św.Januarego, ocena wypadła krytycznie.
Artykuł do przeczytania tutaj:
http://www.gwup.org/component/content/article/65-religion-glaube/778-blut-und-traenen-neapolitanische-blutwunder

Na korzyść zjawiska wg. zwolenników cudu mają przemawiać fakty, że nie zachodzi ono zawsze oraz podobno czasami krew upłynnia się bez poruszania relikwiarzem.

W kilku źródłach możemy poczytać podaną trochę w formie anegdotycznej informację (pełnej autentyczności nie jestem w stanie stwierdzić) że podczas okupacji Neapolu przez wojska napoleońskie krew się nie upłynniła, oznaka nieszczęścia.
Napoleon zagroził rozstrzelaniem wszystkich kapłanów katedry, jeżeli nie będzie cudu.
Następnego dnia krew upłynniła się.

Od zapowiedzi badań upłynął już przeszło rok, nic na razie nie słychać, pozostaje cierpliwie czekać, może coś się ruszy, ale trochę wątpię.

Scaliłem posty
Darek
« Ostatnia zmiana: Styczeń 23, 2010, 11:52:29 wysłane przez Dariusz » Zapisane
Tenebrael
Gość
« Odpowiedz #46 : Styczeń 23, 2010, 10:19:07 »

"Typowy zwolennik ezoteryki jest miły, współczujący, optymistyczny, ciekawy świata i otwarty na wszystko. Żyje w pięknym, uduchowionym świecie pełnym fluidów, wielu wymiarów i wibracji."

Nie wiem, ja tam spotkałem ezoteryków zgoła niepodobnych - raczej twardo trzymających się faktów, mocno krytycznych wobec swojej pracy (czytaj - nie doszukujących się w KAŻDYM swoim działaniu sukcesu "z pewnego punktu widzenia"), ani też nie żyjących w iluzji idealnego, pieknego, miłego świata.

Przede wszystkim, jak zaznaczę - mylisz publiczny "segment" ezoteryki z "segmentem" prywatnym.

To nieco tak, jakbyś stwierdził, że w reklamach, telewizji etc wszystkie kobiety są piękne, ale jednocześnie używają ton podkładu, który niszczy skórę, i innych środków "upiększających", które wyniszczają organizm, jak ostra dieta na przykład. Po czym, na tej podstawie wnioskował, że... bycie kobietą jest niezdrowe Chichot

To nie tak wygląda. To, co przedstawiasz, to medialny aspekt ezoteryki. Aspekt, w którym wiele jest na pokaz, wiele jest oszustw, by zarobić pieniądze. Gdzie reputacja jest ważniejsza niż prawdziwość i uczciwość.

Nie myl tego, bo to dwie absolutnie różne rzeczy.
Zapisane
ptak
Gość
« Odpowiedz #47 : Styczeń 23, 2010, 14:26:00 »

Ezoterykiem jest każdy, kto czerpie z wnętrza i poprzez nie próbuje poznać siebie oraz otaczający go świat. Kto dostrzega powiązania i zależności między swoją egzystencją a rzeczywistością, w której funkcjonuje, kto widzi działające w niej prawa oraz własny wpływ na kształt zewnętrznego świata. Eksploracja wnętrza nieuchronnie prowadzi do rozumienia, że jedynie zmieniając siebie zmienia się wszystko pozostałe.
W wewnętrznym poznaniu niezmiernie istotne jest uważne przyglądanie się sobie, swoim czynom i temu, co powołuje je do życia. Czyli wszystkiemu, co zakryte. Intencje działania są skutkiem tego, co w nas tkwi a co często jeszcze nie jest rozpoznane. Powszechnie nazywa się to podświadomością.

Każdy z nas w kontakcie z innymi, także na tym forum tak naprawdę ujawnia zawartość własnej podświadomości, co jest w miarę czytelne dla niektórych.
Weźmy chociażby powtarzalność prób dyskredytacji czegoś/kogoś. Np. ezoteryków …  Chichot Nie mówię tu o wyrażeniu swego zdania na dany temat. Mówię o obsesji. I to powinno dać do zastanowienia. Dlaczego ktoś to czyni?

Czy ślepy atak na ezoteryków nie świadczy przypadkiem o własnej niemożności głębszego wniknięcia w siebie samego? Czy doszukiwanie się oszustw u innych nie jest niewiarą we własną czystość?  Czy to nie trefny towar (kupione idee, wierzenia, autozakodowanie) sieje spustoszenie i każe oczyszczać świat, gdy tymczasem wystarczy oczyścić siebie z tego, co destrukcyjne? Ale by to zrobić, trzeba rozeznania, a to przychodzi z wewnętrznej ciszy, z dala od zgiełku …
Harmonia ze światem jest świadectwem na brak wewnętrznych śmieci, bo to co nas zaburza z zewnątrz zderza się z podobnym wewnątrz … odbicie lustra … sygnał dla przyjrzenia się bliżej  odbiciu …

Czy ezoterycy są be? A czy może być coś złego w metodzie poznawczej? Bo jedynie ta wyróżnia ezoteryków i prowadzi do porównywalnych wniosków. A przede wszystkim do neutralności.
Natomiast wszystkie wady przypisywane ezoterykom, to wady każdego człowieka, który się ich jeszcze nie pozbył, bo za mało „grzebał” w sobie… czyli za mało był/jest ezoteryczny …

Pozdrawiam  Uśmiech

Zapisane
koliberek33
Gość
« Odpowiedz #48 : Styczeń 23, 2010, 14:27:07 »

Vall Dee, a TY dalej swoje. Powtarzasz historie w Twoim duchu. Jeśli ktoś gdzieś na innym forum Cię zacytuje i poda nawet Twoje pełne dane (imię i nazwisko), to znaczy, że to będzie wiarygodne? Nawet, jeśli wydrukujesz książkę. Ten Pan, którego cytujesz, podobnie miesza pojęcia jak Ty.

Już pisałem, iż to, że ktoś jest jasnowidzem, telepatą, bioenergoterapeutą, albo posiada jakieś tam umiejętności jak chociażby jogini, którzy potrafią się "zakopać" do grobu na dwa miesiące i bez dopływu powietrza nie umierać, albo np. derwisze, absolutnie nie znaczy to, że jest to ezoteryk właśnie. Czynienie pewnych praktyk, albo działanie pod wpływem zewnętrznym (channeling), lub częściowe zdolności nie komunikują zaraz, iż dana osoba jest ezoterykiem. Jeśli już to raczej egzoterykiem.

Bracie, wciąż mylisz pojęcia, niestety Uśmiech 2 Zapewniam Cię, iż w mediach nie uświadczysz  ezoteryków. Pisz o "nawiedzonych" , new age -ystach, mów o cwaniakach, bo prawdziwy ezoteryk nie zarabia kasy na swoich zdolnościach., gdyż utraciłby swój dar, (tak to działa) I nie wymądrzaj się na temat dziedziny, której absolutnie nie znasz. Koliberek może pisać o katolikach, gdyż poznał to od środka. Ale na jakiej podstawie Ty bierzesz się za temat z gruntu Ci obcy? Piszesz o eksperymentach laboratoryjnych w najmniejszym stopniu nie przejawiając ze swojej strony naukowego podejścia. Artykuły z takiej pozycji pisze się o rzeczach przebadanych skrupulatnie, bądź doświadczonych.



« Ostatnia zmiana: Marzec 19, 2010, 19:17:37 wysłane przez koliberek33 » Zapisane
wiki
Gość
« Odpowiedz #49 : Styczeń 23, 2010, 15:14:36 »

Nie tylko ezoterycy, ale i naukowcy mogą przewidywać przyszłość Uśmiech
Polecam art
http://wiadomosci.onet.pl/1595123,2678,4,kioskart.html

Jego prognozy sprawdziły się ponoć w 90%.

Pozdrawiam Uśmiech
Zapisane
Strony: 1 [2] 3 |   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Strona wygenerowana w 0.05 sekund z 19 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

animilkowo nocneigraszki wrickenridge mustangi airpol