Niezależne Forum Projektu Cheops Niezależne Forum Projektu Cheops
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Styczeń 22, 2021, 01:26:38


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: [1] 2 3 |   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: KONOPIE  (Przeczytany 25164 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Thotal
Gość
« : Marzec 24, 2010, 11:10:37 »

Czyżby konopie były naszą przyszłością?

http://www.youtube.com/watch?v=xcvTtTc9bR4&feature=related



Pozdrawiam - Thotal Uśmiech
Zapisane
quetzalcoatl44
Gość
« Odpowiedz #1 : Marzec 26, 2010, 15:48:37 »

naturalne konopie sa zdrowym ziolem Uśmiech, cholera wie dlaczego tak z tym walcza i zakazuja gdyby pozwolono sadzic na wlasny urzytek napewo podniosloby  to swiadomosc ekologiczna  i ukrocilo gangsterskie procedery Uśmiech
Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #2 : Marzec 26, 2010, 15:58:48 »

Dopuszczenie tego zioła do legalnej uprawy doprowadziłoby do bankructwa, a przynajmniej poważnie zachwiało w posadach przemysł papierniczy, drzewny i farmaceutyczny. Stąd te ograniczenia przykryte "troską" o zapobieganie narkomanii.
To identyczna sprawa jak z wolną energią, propagowaną przez Teslę i jemu podobnych, czy jak z przemysłem rafineryjnym.
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
janneth

Skryba, jakich mało


Punkty Forum (pf): 23
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 1642



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #3 : Marzec 26, 2010, 21:09:18 »

Dopuszczenie tego zioła do legalnej uprawy doprowadziłoby do bankructwa, a przynajmniej poważnie zachwiało w posadach przemysł papierniczy, drzewny i farmaceutyczny.

To właśnie jedna z takich firm doprowadziła do delegalizacji konopi na terenie prawie całego świata.
Zapisane

The Elum do grieve
The oak he do hate
The willow do walk
if ye travels late.
east
Gość
« Odpowiedz #4 : Marzec 26, 2010, 21:09:24 »

... ale teraz mamy inicjatywę miliona głosów w Unii. Gdyby tak zebrać te głosy to kto wie .. może dałoby się przepchnąć legalizację.
Zapisane
janneth

Skryba, jakich mało


Punkty Forum (pf): 23
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 1642



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #5 : Marzec 26, 2010, 21:18:00 »

East, to nie jest takie proste. Weźmy na przykład Polskę - czy tu dzieje się coś, cokolwiek, co miałoby doprowadzić do zmiany ustawy antynarkotykowej? Otóż tak Uśmiech I to od wielu lat. Inicjatywa jednak nie jest odpowiednio nagłośniona, a może byłoby warto.
Co roku w maju organizowany jest Marsz Wyzwolenia Konopi. Zawsze jest to Warszawa. Jednakże - zawsze zamiast wyzwolenia konopi robi się łapankę na manifestantów.
Ostatnio też czytałam coś bardzo ciekawego. Ktoś zrobił podpuchę, dał się złapać z niewielką ilością suszu. Nigdy wcześniej nie był karany, notowany, czysta przeszłość. Został naturalnie aresztowany na 48 godzin, a przez ten czas policja zrobiła przeszukanie w jego mieszkaniu.
Wszystko pięknie i cacy - gdyby nie nasza konstytucja. Która jak na razie mówi o tym, że można aresztować osobę jeśli społeczna szkodliwość czynu jest duża. Dla porównania - złodziej, który w sklepie zwędzi parę jeansów za 200zł, zostanie po prostu spisany i pewnie będzie musiał pieniądze oddać, ewentualnie stawić się na rozprawę sądową. Nie zostanie aresztowany za kradzież spodni.

I teraz ta osoba, która zrobiła podpuchę, dała się aresztować, liczyła się z rewizją osobistą i przeszukaniem mieszkania... Pozwała polskie prawo do Strasbourga. Powód? Złamanie swobody obywatelskiej. Za duże konsekwencje w porównaniu do popełnionego czynu. Sprawa została wygrana, choć była precedensowa. Naszym kochanym rządzącym więc pozostało zmienić ustawę. I albo ją zaostrzą jeszcze bardziej albo pójdą chociażby śladami Czech... Zobaczymy.
Zapisane

The Elum do grieve
The oak he do hate
The willow do walk
if ye travels late.
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #6 : Marzec 26, 2010, 21:53:14 »

W sprawie szczepionki przeciw "świńskiej grypie" dali dobry przykład, miejmy nadzieję, ze i w tym przypadku wykażą się rozsądkiem.
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
songo1970


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #7 : Marzec 27, 2010, 06:00:55 »

jasne jest że zaostrzenie nic nie da, wręcz skutek będzie odwrotny,
jak powiedział wczoraj jeden senator w/s ustawy palenia w miejscach publicznych- " w Polsce całkowity zakaz i tak nie będzie respektowany,- więc po co go wprowadzać ", i tak się ma sprawa prawie ze wszystkim.
Oczywiście pełny legal w stylu Holenderskim też nie przejdzie, ale przykład Czech jest chyba dobrym rozwiązaniem- nawet dla całej Unii.
Sądzę że można zliberalizować prawo wobec dorosłych od 20l., ale ostrzej ścigać dilerke dla młodzieży przed tym rokiem.
Rozmawiałem jakiś czas temu o w/w sprawie, bo byłem w Holandii wiele razy i żartem podsumowałem że choć Holandia to fajny kraj i za zielony dym nikt nikogo nie aresztuje,- to nie ma sensu żeby na całym świecie było tak samo- czytaj: wszyscy palili by zioło i jeździli na rowerach Duży uśmiech - to by nie było dobre Duży uśmiech
Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
janneth

Skryba, jakich mało


Punkty Forum (pf): 23
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 1642



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #8 : Marzec 28, 2010, 12:28:59 »

jasne jest że zaostrzenie nic nie da, wręcz skutek będzie odwrotny,
jak powiedział wczoraj jeden senator w/s ustawy palenia w miejscach publicznych- " w Polsce całkowity zakaz i tak nie będzie respektowany,- więc po co go wprowadzać ", i tak się ma sprawa prawie ze wszystkim.

Odnośnie całkowitego zakazu palenia i chyba też poniekąd wszystkich innych zakazów. Człowiek to bystra i cwana bestia. Jak zamkną mu drzwi to wejdzie oknem. I tak właśnie było w przypadku zakazu palenia w miejscach publicznych. Natychmiast pootwierała się sieć punktów sprzedaży e-papierosów. A e-papierosy można palić wszędzie (wiem, bo sama sprawdziłam i przy okazji polecam wszystkim, mnie się udało kompletnie rzucić palenie) z tego względu, że to nie palenie tylko inhalowanie się. Po pierwsze w liguidach, jakie są w tych małych elektronicznych zabawkach nie ma substancji smolistych, a sama nikotyna. A w wydychany dym... Właściwie to wydychana para i jak to jeden chemik określił - ilości nikotyny w nim są śladowe. Ja e-papierosa paliłam wszędzie, nie śmierdzi, nie brudzi, 'dym' od razu 'rozmywa się' w powietrzu. No więc skoro obywatele znaleźli sobie furtkę, żeby nie musieć rzucać swojego nałogu, a jednocześnie nie być na bakier z prawem, to nadszedł moment na posunięcie rządu. I co rząd zrobił? E-papierosy im się nie spodobały i uwaga - liquidy uznano za produkt tytoniowy (Coś) i od niedługo będzie trzeba opłacić akcyzę, żeby sobie je do Polski sprowadzić. To dlaczego za produkt tytoniowy, a co za tym idzie - akcyzą objęte - nie są uznane te wszystkie 'oduczacze' typu plasterki nikotynowe, tabletki, gumy... Czy one nie zawierają nikotyny? No przecież, że tak! A biedni e-palacze znowu przerzucą się na analogi, bo e-palenie (choć zdrowsze) przestanie być opłacalne.

Oczywiście pełny legal w stylu Holenderskim też nie przejdzie

Tam też nie ma pełnego legalu. Palić konopie można w przeznaczonych do tego miejscach (coffeshopach) i teoretycznie - jeśli z suszem złapią cię na mieście, w miejscach publicznych zostaniesz spisany. Oczywiście prawo holenderskie jest na tyle liberalne, że nie przepełnią więzień tymi piątkowymi imprezowiczami, którzy w spokoju usiedli sobie na murku pod szkołą i zapalili jointa. Nic w tym stylu. Oni już dawno zdali sobie sprawę, że człowiek po tym narkotyku nie jest niebezpieczny dla otoczenia, że nie będzie zdolny wybić szyby w aucie, włamać się do sklepu czy okraść emeryta. Jeśli komukolwiek szkodzi, to tylko i wyłącznie sobie. Dobrze by było, żebyśmy i my nie musieli płacić podatków na utrzymanie takich osób w więzieniach. Niech ich leczą, są przecież terapie od uzależnień. Ale na co ich wsadzać do więzień? Żeby dowiedzieli się, że są też inne narkotyki, groźniejsze, dające powera i świadomość bycia nieograniczonym siłowo samcem alfa?

Songo, podoba mi się twoje ostatnie zdanie:
Cytuj
Nie ma sensu, żeby na całym świecie było tak jak w Holandii. Bo wszyscy by palili zioło i jeździli na rowerach.

« Ostatnia zmiana: Marzec 28, 2010, 12:32:18 wysłane przez janneth » Zapisane

The Elum do grieve
The oak he do hate
The willow do walk
if ye travels late.
east
Gość
« Odpowiedz #9 : Marzec 28, 2010, 12:45:49 »

Janneth napisała  : 
Cytuj
Oni już dawno zdali sobie sprawę, że człowiek po tym narkotyku nie jest niebezpieczny dla otoczenia, że nie będzie zdolny wybić szyby w aucie, włamać się do sklepu czy okraść emeryta

Otóż to . Lecz problem leży w czym innym. System ( prawo , państwo etc ) utrzymują zakaz palenia zioła bo THC zwiększa ludzką świadomość. Brak agresji, pokojowe nastawienie, mogą być dla Systemu niekorzystne.  Co to za obywatel, który jest w pełni świadom i się nie boi ? Który czuje się szczęśliwy i połączony z czymś znacznie potężniejszym niż jakikolwiek system ?

Ludzie przestali by kupować alkohol ( tutaj monopol ma państwo ) , a zaczęli hodować własne roślinki.

Zamiast się zamraczać, odwrotnie - otwieralibyśmy się na wszechświat paląc wysuszone kwiatostany żeńskie konopii indyjskich. Nie mówiąc o pozostałych korzyściach, jakie daje uprawa konopii w załączonym przez Thotala filmiku. ( korzyści dla przemysłu papierniczego,tekstylnego, budowlanego, mniejsza wycinka lasów, absorbcja CO2 i związanie go w ścianach budynku )
Niestety  - to stanowczo za wiele jak na tolerancję Systemu.
« Ostatnia zmiana: Marzec 28, 2010, 12:48:02 wysłane przez east » Zapisane
janneth

Skryba, jakich mało


Punkty Forum (pf): 23
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 1642



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #10 : Marzec 28, 2010, 14:27:43 »

East, są możliwości, aby państwo zarabiało na tej roślinie. Przecież to oczywiste, że handel byłby opodatkowany. Kowalski też będzie wolał kupić sobie palenie w coffeshopie niż na parapecie uprawiać roślinę z prostego względu - nasiona nie są wcale tanie, roślina jest tropikalna, wymaga dużo słońca, dużo ciepła. U nas rzadko które lato by przeżyła, bo w nocy często są zbyt niskie dla niej temperatury. A więc pojawia się dylemat. Kupić drogie nasiona i zmarnować sadząc na parapecie czy iść do profesjonalnego coffeshopu, gdzie roślinki były uprawiane pod lampami, hypodronicznie. Smak lepszy, moc lepsza, a i cena przystępna. No i oczywiście opodatkowana.
Korwin-Mikke bardzo chciał legalizacji konopi, ale on nie ma szans. W programie PO przed wyborami dwa lata temu można było przeczytać, że będą oni dążyć do załagodzenia przepisów dotyczących miękkich narkotyków - bez powodzenia. Nie mamy chyba żadnej partii, która optowałaby za legalizacją konopi, a co za tym idzien - żadnych perspektyw na zmiany w najbliższych latach.
Zapisane

The Elum do grieve
The oak he do hate
The willow do walk
if ye travels late.
east
Gość
« Odpowiedz #11 : Marzec 28, 2010, 23:13:36 »

janneth :
Cytuj
Kowalski też będzie wolał kupić sobie palenie w coffeshopie niż na parapecie uprawiać roślinę z prostego względu - nasiona nie są wcale tanie, roślina jest tropikalna, wymaga dużo słońca, dużo ciepła. U nas rzadko które lato by przeżyła, bo w nocy często są zbyt niskie dla niej temperatury
janneth, a to Cię nieco "zmartwię" Mrugnięcie wyprowadzając z powyższego błędu. Są odmiany konopii, których nasionka można sobie relatywnie niedrogo i co najważniejsze - LEGALNIE - zakupić przez internet i to odmiany, które rosną w naszym klimacie pleniąc się niczym chwasty, co oznacza, że nie potrzebują żadnych uprzywilejowanych warunków. Istnieją odmiany, które rosną na Syberii. Pod lampami uprawiają je tylko ci, którzy chcą zmaksymalizować zysk z krzaka - wiadomo, że na handel. Niektórzy nawet specjalnie gazują te rośliny CO2 ( taki doping Mrugnięcie ) , żeby szybciej i bujniej rosły.
( powyższe informacje można łatwo zdobyć z sieci wpisując odpowiednie hasła ).
Nie o to tu jednak chodzi, aby podawać przepisy na nielegalne uprawy, ale o to, aby uzmysłowić niektórym ludziom ,że konopie są potrzebne naszej gospodarce , bo to po prostu się opłaca wszystkim i nie jest szkodliwe dla otoczenia palaczy.

Mnie najbardziej przekonuje taka proporcja 1 ha konopii = 4 ha lasu , a to w kontekście pozyskiwania celulozy do produkcji papieru. Przy czym proporcja wydajności wygląda jeszcze ładniej , kiedy zdamy sobie sprawę, że las rośnie 25 lat , a konopie każdego roku ( wydajność z tego samego hektara ). Dzięki temu ich biomasa byłaby w stanie pochłonąć i związać ogromne ilości CO2 z otoczenia ( na przykład sadzone wzdłuż dróg lub w pobliżu fabryk -emitentów co2 ).
I tutaj bym upatrywał szansy na legalizację konopii .
Na fali ekologicznego szaleństwa w kwestii redukcji emisji CO2 do atmosfery konopie mogłyby wrócić do łask, a przez to również powróciłaby kwestia legalizacji marihuany. I wówczas z pewnością znaleźliby się politycy, którzy zawalczyliby o poparcie opinii publicznej, czyli o nasze głosy dla siebie również.
« Ostatnia zmiana: Marzec 28, 2010, 23:16:13 wysłane przez east » Zapisane
Lucyna
Gość
« Odpowiedz #12 : Marzec 29, 2010, 20:56:29 »

Pierwsze banknoty dolarowe były drukowane na papierze konopnym, a spodnie odierz levi's była takana z włukna konopnego, które były nie do zdarcia. Podobno Bóg ukazał się Mojrzeszowi w płonącym krzaku konopi.
Zapisane
janneth

Skryba, jakich mało


Punkty Forum (pf): 23
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 1642



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #13 : Kwiecień 01, 2010, 12:17:52 »

janneth :
Cytuj
Kowalski też będzie wolał kupić sobie palenie w coffeshopie niż na parapecie uprawiać roślinę z prostego względu - nasiona nie są wcale tanie, roślina jest tropikalna, wymaga dużo słońca, dużo ciepła. U nas rzadko które lato by przeżyła, bo w nocy często są zbyt niskie dla niej temperatury
Mnie najbardziej przekonuje taka proporcja 1 ha konopii = 4 ha lasu , a to w kontekście pozyskiwania celulozy do produkcji papieru. Przy czym proporcja wydajności wygląda jeszcze ładniej , kiedy zdamy sobie sprawę, że las rośnie 25 lat , a konopie każdego roku ( wydajność z tego samego hektara ). Dzięki temu ich biomasa byłaby w stanie pochłonąć i związać ogromne ilości CO2 z otoczenia ( na przykład sadzone wzdłuż dróg lub w pobliżu fabryk -emitentów co2 ).
I tutaj bym upatrywał szansy na legalizację konopii .

Coś mi się tu nie zgadza. Do wytwórstwa przemysłowego nie są potrzebne konopie indyjskie, a przemysłowe, siewne. I takie są legalne, ich nasiona znajdziesz przecież w każdym sklepie zoologicznym jako pokarm dla papug. Z ich dostępnością nie ma najmniejszego problemu. Co prawda nie widziałam w Polsce farmy konopnej, ale istnieje taka chociażby w Szwajcarii. A my mamy np. Instytut Włókien Naturalnych w Poznaniu, w którym właśnie takie konopie są uprawiane. Konopie siewne nie zawierają substancji psychoaktywnej (THC), a nawet jeśli to śladowe ilości. A więc prawo polskie nie ma większego pola manewru tutaj ani też nie musi nic legalizować.
Jedyny problem, o jakim mówimy to legalizacja konopi indyjskich, bo to tylko te są w Polsce nielegalne. Ilość substancji aktywnej w indyskich wzrasta z niecałego 1% do nawet 20%. I to właśnie ten konkretny gatunek konopi stanowi potencjalne zagrożenie dla człowieka.
I teraz... Odmiany konopi, o których mówisz, że mogą rosnąć nawet na Syberii, a co za tym idzie - w Polsce też dadzą sobie radę, to Ruderalisy, odmiany ruderalne. Są to za zwyczaj hybrydy, czyli odmiany stworzone z połączenia różnych odmian w taki sposób, żeby wspólnie ich geny dawały im mega odporność i możliwość samozakwitania (kwitną niezależnie od ilości światła, wyznacznikiem okresu zakwitnienia jest ich wiek, bardzo wczesny z resztą). To właśnie one są przeznaczone do upraw pod gołym niebem w strefach klimatycznych, gdzie są krótkie lata.
Więc niestety - konopi zalegalizować się tak łatwo nie da, ponieważ te o które największy spór się toczy, to właśnie indyjskie, a nie przemysłowe. Żeby zalegalizować konopie indyjskie nie możemy posługiwać się argumentami przemysłowymi, a np. farmakologicznymi.
Ale o tym za dużo pisania. Prawdą jest jednak, że te zwykłe, niewiele wymagające rośliny, o wysokim stężeniu THC zastąpiłyby niejedno ekstremalnie drogie lekarstwo i pomogły ludziom beznadziejnie chorym... Szkoda, że nie bierzemy ich pod uwagę. W USA już od dawna w każdej aptece na receptę można dostać susz konopny. Są też preparaty typu Sativex:

Za Wikipedią:
"Brytyjska firma farmaceutyczna jest producentem preparatu o nazwie handlowej Sativex, który jest stosowany u pacjentów chorujących na stwardnienie rozsiane w celu uśmierzenia bólów neuropatycznych i zmniejszenia spastyczności mięśni. Ten preparat jest podawany w postaci aerozolu na błonę śluzową jamy ustnej, ale działa psychoaktywnie.
Czynnikami aktywnymi Sativeksu są uzyskiwane z konopi indyjskich tetrahydrokanabinol (THC)i kanabidiol (CBD). Każda aplikacja sprayu zawiera ustaloną dawkę tych substancji: 2,7 mg THC i 2,5 mg CBD.
Sativex jest dostępny na receptę w Kanadzie, Wielkiej Brytanii i niektórych innych krajach. Pierwsze doniesienia na temat skuteczności tego preparatu są pozytywne."
Zapisane

The Elum do grieve
The oak he do hate
The willow do walk
if ye travels late.
east
Gość
« Odpowiedz #14 : Kwiecień 02, 2010, 23:38:40 »

(..) A my mamy np. Instytut Włókien Naturalnych w Poznaniu, w którym właśnie takie konopie są uprawiane. Konopie siewne nie zawierają substancji psychoaktywnej (THC), a nawet jeśli to śladowe ilości. A więc prawo polskie nie ma większego pola manewru tutaj ani też nie musi nic legalizować.
Jedyny problem, o jakim mówimy to legalizacja konopi indyjskich, bo to tylko te są w Polsce nielegalne. Ilość substancji aktywnej w indyskich wzrasta z niecałego 1% do nawet 20%. I to właśnie ten konkretny gatunek konopi stanowi potencjalne zagrożenie dla człowieka.
I teraz... Odmiany konopi, o których mówisz, że mogą rosnąć nawet na Syberii, a co za tym idzie - w Polsce też dadzą sobie radę, to Ruderalisy, odmiany ruderalne. Są to za zwyczaj hybrydy, czyli odmiany stworzone z połączenia różnych odmian w taki sposób, żeby wspólnie ich geny dawały im mega odporność i możliwość samozakwitania (kwitną niezależnie od ilości światła, wyznacznikiem okresu zakwitnienia jest ich wiek, bardzo wczesny z resztą)
Oczywiście, że my mówimy o odmianach przemysłowych konopii, ale nie jest tak, że każdy może sobie posiać je na polu jak zboże. Na jakiekolwiek uprawy konopii w Polsce potrzebne jest zezwolenie właściwej instancji, oraz poddanie się cyklicznym kontrolom takich upraw , a to z tego względu, aby wykluczyć, że właściciel takiego poletka nie uprawia gdzieś w środku dla siebie indyjskiej odmiany Mrugnięcie . W praktyce dowolność takich upraw to fikcja.
Ponadto , jak zauważyłaś, istnieją hybrydy , które dają sobie radę we wszelkich warunkach i nie wymagają żadnego doglądania. Nie można ich nazwać konopią indyjską ( nielegalną ), tak więc na wszelki wypadek prawo zakazuje wolności upraw każdej odmiany bez zezwolenia. Przy czym w Polsce wiele odmian może rosnąć na dziko i same się mogą rozsiewać, także nie może być mowy o zorganizowanej ich uprawie.
Dlatego każde ustępstwo władz w zakresie upraw konopii przemysłowych ( tej dozwolonej teoretycznie ) rodzi automatycznie opór materii. I na tej zasadzie - każde zracjonalizowanie tej kwestii w postaci uwolnienia z gorsetu ścisłej regulacji będzie małym kroczkiem ku późniejszej całkowitej legalizacji wszystkich odmian. Korzyści płynące z konopii są niezaprzeczalnie ogromne, dlatego potrzebne są rzetelne i niezależne badania wolne od uprzedzeń i zasad skostniałego prawa.

Prawa, które pozwala na sprzedaż papierosów z pełną świadomością tego, że palenie zabija , co jest , zgodnie z przepisami tegoż prawa, informacją wypisaną wielkim czarnymi literami na 1/3 powierzchni każdej paczki fajek. To samo prawo uznaje za nielegalne leczniczą substancję psychoaktywną zawartą w konopiach indyjskich. Zdroworozsądkowo  myślący człowiek zestawiwszy ze sobą powyższe dwie informacje mógłby pomyśleć ,że prawu zależy na tym, aby sprzedawać śmierć i jednocześnie zabraniać zdrowia. I to w rzekomej trosce o obywatela.
Zapisane
janneth

Skryba, jakich mało


Punkty Forum (pf): 23
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 1642



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #15 : Kwiecień 03, 2010, 12:20:42 »

Prawa, które pozwala na sprzedaż papierosów z pełną świadomością tego, że palenie zabija , co jest , zgodnie z przepisami tegoż prawa, informacją wypisaną wielkim czarnymi literami na 1/3 powierzchni każdej paczki fajek. To samo prawo uznaje za nielegalne leczniczą substancję psychoaktywną zawartą w konopiach indyjskich. Zdroworozsądkowo  myślący człowiek zestawiwszy ze sobą powyższe dwie informacje mógłby pomyśleć ,że prawu zależy na tym, aby sprzedawać śmierć i jednocześnie zabraniać zdrowia. I to w rzekomej trosce o obywatela.

Dawnośmy nie byli tacy jednomyślni Uśmiech Ostatni raz chyba na temat Księżyca, prawda? Na całym świecie (w przeciwieństwie do alkoholu, papierosów, a nawet innych "bezpieczniejszych" używek typu kawa) nie zarejestrowano ani jednego śmiertelnego wypadku, do którego doprowadziły by konopie! Warto się głębiej zastanowić nad tym, czemu coś w pełni naturalnego, co nie zabija i nie wywołuje agresji, jest nielegalne. I bardzo podobało mi się to, co napisałeś:

Zdroworozsądkowo  myślący człowiek zestawiwszy ze sobą powyższe dwie informacje mógłby pomyśleć ,że prawu zależy na tym, aby sprzedawać śmierć i jednocześnie zabraniać zdrowia. I to w rzekomej trosce o obywatela.

Cieplutko pozdrawiam Uśmiech
Zapisane

The Elum do grieve
The oak he do hate
The willow do walk
if ye travels late.
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #16 : Lipiec 13, 2010, 16:42:34 »

Czy PO zalegalizuje marihuanę?

Joint niezgody
Autor: Sebastian Szczytkowski    2010-07-06 10:08:58

Czy dojdzie do zmian w ustawie o
przeciwdziałaniu narkomanii? / fot. BE&W

W najbliższych miesiącach ponownie odżyje wśród Polaków dyskusja: jak traktować osoby przyłapane na posiadaniu niewielkiej ilości marihuany? Punktami zapalnymi rozmów będą propozycje zmian w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii. Czy któraś z nich może dokonać w prawie prawdziwej rewolucji?

Polska, wraz z większością państw postkomunistycznych oraz skandynawskich, znajduje się w europejskim zaułku tolerancji dla konsumentów marihuany. Europeizacja polityki narkotykowej stała się już trendem kopiowanym także w Stanach Zjednoczonych i polega na stopniowej liberalizacji prawa, rezygnacji z karania za posiadanie niewielkich ilości narkotyków.

Przysłowiowe więzienie za jointa

Początek roku wiązał się z gorąco komentowanymi zmianami w czeskim prawie. Politycy naszych południowych sąsiadów postanowili dokonać umiarkowanej rewolucji, zezwalając swoim obywatelom na legalne posiadanie do 15 gramów marihuany oraz nabywanie jej wraz z innymi używkami w coffee shopach.

...

http://interia360.pl/artykul/joint-niezgody,36581

« Ostatnia zmiana: Lipiec 13, 2010, 16:44:55 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
east
Gość
« Odpowiedz #17 : Lipiec 13, 2010, 17:18:01 »

Pod podanym linkiem poniżej artykułu znajduje się wiele absurdalnych komentarzy, które niestety są w Polsce normą, a wynikają z totalnej niewiedzy na temat konopii.
Jeśli chodzi o palenie zioła, to ja jestem ZA legalizacją lub choćby nawet tylko za depenalizacją. Cokolwiek, byle w dobrą stronę. Obok mnie otworzono sklep z dopalaczami. Nikt tak na prawdę nie wie co tam jest w środku tych "materiałów kolekcjonerskich". Nie wiadomo do końca jak one wpływają na zdrowie. Natomiast o marihuanie i jej działaniu wiadomo już na prawdę bardzo wiele. Z całą pewnością to, co naturalne jest bardziej zdrowe niż sztuczne mieszanki niewiadomego pochodzenia. Uwolnienie do legalnego obrotu marihuany w naturalny sposób doprowadziłoby do likwidacji sklepów z dopalaczami.
Na przeszkodzie jak zwykle stoi ...strach. Przez wiele lat demonizowano konopie doprowadzając niemalże do zaniku upraw nawet tych przemysłowych odmian, które nie zawierają THC. Teraz, gdyby doszło do legalizacji, to konopia wróciłaby do gry i z pewnością odebrałaby część udziału w rynku tworzywom sztucznym czy przemysłowi papierniczemu, ale nawet  .. paliwowemu.
Oto co znalazłem w sieci na ten temat :
Doskonałym zamiennikiem olejów napędowych dla silników diesla jest stosowanie mieszanki olejów konopnych z marihuany z piętnastoprocentowym metanolem. Dzięki takiemu olejowi napędowemu spalanie wyprodukuje sadzę w ilościach mniejszych od siedemdziesiąt procent niż oleje tworzone na bazie ropy naftowej. Dodatkowo konopie indyjskie zawarte w oleju z ropy naftowej powodują zatracenie procesu wysyłania do biosfery niepożądanych substancji.

Niestety w dzisiejszych czasach taka wiedza nie jest możliwa do uzyskania z racji tworzenia tabu z tematu konopi indyjskich i haszyszu. Generalnie rzecz biorąc tylko sieć internetowa jest w miarę obszernym źródłem informacji na ten temat i tylko dzięki niej pozyskacie szereg wiadomości o uprawie indoor, które poprzez odpowiednią propagandę być może kiedyś zaczną być wykorzystywane do ulepszania życia dzieki marihuanie . Hodowla marihuany jest możliwa do wykorzystania nie tylko w zakresie odurzania społeczeństwa, ale także w celu uniezależnienia się energetycznego i uwolnienia się od smogu, ale jak wszyscy wiemy społeczeństwo na Ziemi nie zdaje sobie z tego sprawy

http://www.przemysl.superfury.pl/paliwo-z-konopi/
Zapisane
songo1970


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #18 : Lipiec 13, 2010, 17:52:00 »

Tusk przyznał się, że jarał- to może do niego list otwarty!? Chichot
Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
Rafaela
Gość
« Odpowiedz #19 : Wrzesień 09, 2010, 12:31:22 »

 Scaliłem ten wątek z już istniejącym
Darek
                               



                                               Troche historii

Konopie

Ojczyzną konopi jest Azja. Występują tam trzy gatunki tej rośliny. Jej środkowo-azjatycka odmiana, konopie siewne (cannabis sativa), została przewieziona do Europy, a po odkryciu Ameryki, również i na ten kontynent. Najstarsze wzmianki o użyciu konopi pochodzą z 2600 roku p.n.e. W Polsce konopie są znane od tysiąca lat. Odmiana siewna była uprawiana głównie na włókno otrzymywane z łodyg, z którego wyrabiano sznury, liny, worki, a nawet przędziwo tekstylne. Nasiona wykorzystywano do tłoczenia oleju. Na konopnych płótnach malowano obrazy, używał ich m. in. van Gogh. Znane były również narkotyczne właściwości tej rośliny. Odmianę indyjską (Cannabis indica) wykorzystywano od starożytności do wytwarzania haszyszu. Po skolonizowaniu Indii przez Wielką Brytanię wzrosło w Europie zainteresowanie narkotycznym, a także leczniczym działaniem konopi. Rozważano również możliwość zastosowania tej rośliny w medycynie. W 1839 została z powodzeniem użyta jako środek znieczulający przy bólach reumatycznych i bólach tężcowych. Również angielska królowa Wiktoria stosowała konopie dla złagodzenia bólów menstruacyjnych.

Na kontynencie amerykańskim konopie zaczęły być uprawiane z tych samych powodów, co i w Europie. Otrzymywano z nich mocne liny, żagle, worki, a z ich nasion – olej. Włókno konopne wykorzystywano również do produkcji tkanin. Niewiele osób wie, że pierwsze LEVIS-y były sporządzone właśnie z konopi. Wykonywano z nich również flagi amerykańskie. Zwyczaj palenia wysuszonej mieszanki kwiatostanu i liści rozpowszechnił się najpierw w Meksyku, ale na początku XX wieku został przeniesiony do Stanów Zjednoczonych poprzez imigrantów meksykańskich, którzy przywieźli również ze sobą meksykańską nazwę konopi - „marihuana”.

Początkowo Amerykanie, tak jak i reszta świata nic nie mieli przeciw konopiom. Co prawda na początku dwudziestego wieku pojawiły się pierwsze lokalne zakazy na granicy z Meksykiem, ale skierowane one były bardziej przeciw imigrantom latynoskim niż przeciw samej marihuanie. W okresie tzw. „prohibicji” nie zwracano większej uwagi na marihuanę, ponieważ głównym celem ataków był wówczas alkohol, który obwiniano o zepsucie moralne społeczeństwa amerykańskiego. Prohibicja poniosła jednak kompletne fiasko, a jedynym jej efektem było powstanie potężnej mafii alkoholowej, która po zniesieniu zakazu dystrybucji alkoholu przekształciła się w mafię narkotykową. Wówczas to przyczyn degradacji moralnej zaczęto upatrywać w narkotykach. Równocześnie w tym czasie rozwijało się coraz bardziej przemysłowe wykorzystanie włókna konopnego, które znajdowało wciąż nowe zastosowania, m. in. podjęto zaawansowane próby przemysłowego wykorzystania tych włókien do produkcji papieru. Rezultaty były zachęcające. Pewną przeszkodą w masowym wykorzystaniu były trudności w pozyskiwaniu oraz obróbce włókna, ale i z tym sobie poradzono, wynajdując bardzo skuteczne maszyny przyspieszające przetwarzanie konopi. W połowie lat 30-tych zaczęto wiązać z tą rośliną duże nadzieje. Np. magazyn „POPULAR MECHANICS” przewidywał, że wkrótce uprawa konopi przyniesie miliardowe zyski oraz stworzy szansę na duży wzrost zatrudnienia, ponieważ będzie się z konopi produkować wiele różnych rzeczy. W 1937 roku wynaleziono maszynę, która dla konopi była tym, czym dla bawełny „odziarniarka”. Maszyna ta w sposób rewolucyjny przyspieszyła i powiększyła produkcję, oraz znacznie obniżyła jej koszty.

Niestety, w dwa miesiące po wynalezieniu tej maszyny wprowadzono w USA zakaz uprawy konopi, poprzedzony kampanią na niespotykaną dotąd skalę, do której wykorzystano wszystkie środki masowego przekazu. Główną sprężyną tej kampanii był ówczesny szef Federalnego Biura do Spraw Narkotyków Harry J. Anslinger, który pełniąc swą funkcje przez ponad 30 lat (1930 - 1962) stworzył prawdziwe biurokratyczne imperium. Człowiek ten nazywał marihuanę „zabójczym zielskiem”, „zabójcą młodości”, „rośliną z piekła rodem” i twierdził, że „palenie prowadzi do aktów przemocy i do utraty zdrowia psychicznego”. To on przekonał Kongres Stanów Zjednoczonych o konieczności zakazu uprawy konopi, wygłaszając tam przemówienie o rasistowskim wydźwięku, w którym stwierdził, że „palenie marihuany propagują murzyni, Meksykanie i niektóre kręgi artystyczne”. Za przykład podał przypadek młodego latynosa, który zabił siekierą matkę, ojca, siostrę i dwóch braci, przypisując jego czyn wpływowi marihuany. Niestety, całkowicie pominął fakt, że ów człowiek był chory psychicznie i został zamknięty w zakładzie dla umysłowo chorych.

Dodatkowym nieuczciwym chwytem było to, że w antykonopnej kampanii używano zwykle obcojęzycznej nazwy „marijuana”, która wielu Amerykanom zupełnie nie kojarzyła się z anglojęzyczną nazwą „hemp” (konopie).

Zmienione w 1937 roku prawo przewidywało wysokie kary już za sam fakt posiadania marihuany. Pierwszą osobą skazaną w związku z nową ustawą antynarkotykową był 50-letni mieszkaniec Denver, który za posiadanie konopi dostał 4 lata ciężkich robót. Sędzia w uzasadnieniu wyroku stwierdził: „Marihuana jest najgorszym narkotykiem, pod wpływem którego ludzie przemieniają się w bestie”. Jednocześnie nasilono kampanię przeciw marihuanie, stosując bardzo prymitywne hasła, np. „jeżeli zapalisz, to dostajesz kręćka i zaczynasz szaleć”, „jeżeli zapalisz pierwszego papierosa będzie to pierwszy krok do samobójstwa”, „najpierw palisz a potem zabijasz”, „marihuana sprzyja rozwiązłości seksualnej i jest przyczyną demoralizacji amerykańskiego społeczeństwa”. W czasopismach publikowano opowieści o ludziach, którzy palili marihuanę i dopuścili się potem okropnych czynów. Propaganda przeciw konopiom okazała się niezwykle skuteczna zgodnie z zasadą, która głosi, że każda informacja powtórzona co najmniej 50 razy staje się prawdą.

Nagły zwrot w skierowanej przeciw konopiom polityce amerykańskiej nastąpił w 5 lat po wprowadzeniu zakazu ich uprawy, kiedy to amerykańskiej armii, biorącej wówczas udział w II Wojnie Światowej, zaczął dokuczać brak lin. Wtedy to rząd zaczął zachęcać farmerów do uprawy „diabelskiej rośliny” dla potrzeb wojska. Pojawiły się hasła „konopie na liny cumownicze”, „konopie do wielokrążków”, „konopie na buty dla amerykańskich żołnierzy”. Marihuana wróciła więc do łask, chociaż niektórzy dostrzegali w tym hipokryzję władzy. Jednak pod koniec wojny zapotrzebowanie na konopie się zmniejszyło i wtedy znowu wydano wojnę marihuanie.

Trzeba przyznać, że nie wszyscy Amerykanie ulegli antykonopnej propagandzie. Burmistrz Nowego Jorku Fiorello La Guardia nie podzielał opinii ogółu na temat narkotyku, uważał również, że nie można stanowić praw, których nie da się potem wyegzekwować. Odnosił się ze sceptycyzmem do rządowych zapewnień, że przestępczość wśród nieletnich jest spowodowana paleniem marihuany. Z inicjatywy La Guardii powstał zespół badawczy, w skład którego wchodziło 31 naukowców z różnych dziedzin. Mieli oni określić zagrożenia związane z paleniem marihuany. Badania trwały 6 lat, obejmując zarówno zagadnienia medyczne jak i socjologiczne. Komisja La Guardii ustaliła, że palenie marihuany nie prowadzi do powstania niekontrolowanych popędów seksualnych i nie narusza podstawowych struktur osobowości. Opublikowany w 1944 roku raport komisji punkt po punkcie podważał opinie głoszone przez Harrego Anslingera. Anslinger był wściekły. Użył wszystkich swoich wpływów w mediach by zdyskredytować raport. Ograniczył też owym naukowcom dostęp do marihuany, co uniemożliwiło kontynuowanie badań. Nakazał także inwigilację zwolenników konopi.

W latach powojennych, kiedy to zaczęły się badania „działalności antyamerykańskiej” i polowania na komunistów, doszły jeszcze nowe argumenty przeciw marihuanie. Ta diabelska roślina, mówiono, jest dostarczana do Ameryki przez komunistów, którzy chcą w ten sposób osłabić amerykańskie społeczeństwo. Walka z tym narkotykiem jest więc sprawą bezpieczeństwa państwa. Doprowadziło to ustanowienia w 1951 roku ostrzejszych kar za posiadanie narkotyku.

W roku 1956 prezydent Eisenhower podpisał ustawę wprowadzającą jeszcze surowsze kary. Za posiadanie tylko jednego „joint-a” z marihuaną groziło od 2 do 10 lat więzienia, a za handel można było dostać 50 lat (w niektórych stanach nawet dożywocie). Równocześnie propagowano nowe hasło: palenie marihuany prowadzi nieuchronnie do zażywania heroiny.

Rząd Stanów Zjednoczonych zainicjował także serię obrad w ONZ-cie, która miała na celu wprowadzenie zakazu uprawy konopi na całym świecie. Znamienne były przy tym oświadczenia przedstawicieli rządu USA, że żaden kraj nie otrzyma pomocy od Stanów Zjednoczonych, jeśli nie wprowadzi zakazu uprawy marihuany. Działania amerykańskie były nad wyraz skuteczne. Przeważająca większość krajów (ponad sto) wprowadziła zakaz uprawy tej rośliny. Jednocześnie szefowie światowych mafii zacierali ręce z radości. Cena marihuany przekroczyła cenę złota.

Richard Nixon chciał uchodzić za najbardziej nieprzejednanego obrońcę prawa z wszystkich dotychczasowych prezydentów USA. Powołał więc komisję pod przewodnictwem Raymonda P. Shafera, która miała zbadać szkodliwość marihuany. Liczył na to, że komisja uwiarygodni jego antynarkotykową politykę. Opublikowany w 1972 roku raport był jednak zupełnie inny. Komisja wyraziła przekonanie, że „nie należy traktować w kategoriach przestępstwa ani używania, ani posiadania marihuany na prywatny użytek”. Uzasadniano to tym, że „ludzie, którzy dopuszczają się eksperymentów na sobie samych nie powinni być z tego powodu karani”. Raport dalej stwierdzał: „Zażywanie marihuany samo w sobie nie powoduje wzrostu przestępczości”. Ponadto komisja zwróciła uwagę na to, że prawo jest wybiórcze i policjanci podejmując decyzje o aresztowaniu posługują się zwykle dodatkowymi kryteriami, jak wygląd, kolor skóry lub przekonania polityczne.

Po opublikowaniu raportu Nixon nie krył swojego oburzenia. Podobno nawet nie czytał tego dokumentu tylko od razu wrzucił go do kosza. Postąpił wbrew zaleceniom komisji i wydał marihuanie totalną wojnę. Walkę z narkotykami powierzył nowo utworzonej super agendzie DEA (Drag Enforcement Administration).

W latach siedemdziesiątych, zapewne w jakimś stopniu pod wpływem ruchu hippisów, w społeczeństwie amerykańskim zaczęły się coraz częściej pojawiać głosy na rzecz legalizacji posiadania konopi do użytku osobistego. Twierdzono, że istniejące restrykcje są zaprzeczeniem wolności, którą zawsze tak bardzo chlubiła się Ameryka. Palenie marihuany nikomu nie szkodzi, mówiono, a za to sprawia przyjemność. Za co więc wsadza się ludzi do więzienia na długie lata? Twierdzono również, że działania organów ścigania mają znamiona rasizmu, ponieważ często przymyka się oczy na łamanie zakazu posiadania narkotyków przez białych, natomiast bezlitośnie egzekwuje się prawo wobec kolorowych. Wówczas to powstał ruch na rzecz legalizacji marihuany. Symbolem walki o tę sprawę stał się działacz polityczny John Sinclaire skazany na 10 lat więzienia za wypalenie 2 joint-ów. John Lennon na jego cześć skomponował piosenkę.

Pod wpływem takich głosów w 1973 roku stan Oregon jako jedyny zalegalizował posiadanie marihuany. Po pięciu latach badań nie stwierdzono wzrostu spożycia narkotyku w tym stanie. Za przykładem Oregonu poszło więc 10 kolejnych stanów.

Pewna odwilż w całych Stanach nastąpiła z inicjatywy prezydenta Jimmy Cartera, który publicznie opowiedział się za legalizacją posiadania konopi. Jednak nie trwało to zbyt długo, bo wkrótce doradca prezydenta do spraw narkotyków został oskarżony o zażywanie kokainy. Sprawę rozdmuchały środki masowego przekazu. Prezydent J. Carter zdał sobie wtedy sprawę, że jego propozycje dekryminalizacji narkotyku nie mają w kongresie żadnych szans i całkowicie się z tego wycofał.

Wszyscy późniejsi prezydenci popierali walkę z marihuaną, przeznaczając na ten cel coraz więcej pieniędzy. Np. w latach 1948-1963 na walkę z marihuaną wydano tylko 1,5 miliarda dolarów, za to w latach 1980-1998 wydano na ten cel aż 214,7 miliarda dolarów. Tylko za prezydentury Billa Clintona aresztowano za posiadanie tej rośliny 3 miliony osób.

Do tej pory nic się nie zmieniło w sprawie konopi. Większość krajów utrzymała zakaz ich uprawy. Niektóre dopuszczają uprawę tej rośliny tylko w bardzo w ograniczonym zakresie, np. do produkcji papieru. Tylko w nielicznych krajach hodowla konopi jest dozwolona, np. w Chinach, które zresztą nigdy nie zakazały ich uprawy. W Europie ewenementem jest Holandia, w której dozwolone jest zarówno posiadanie marihuany jak i handel tym narkotykiem.
Czy warto uprawiać konopie?

Rzadko która roślina jest tak łatwa w uprawie i jednocześnie ma tak szerokie zastosowania jak konopie. Nie ma specjalnych wymagań klimatycznych, rośnie prawie na każdej glebie i jest bardzo odporna na działanie różnych szkodników, co czyni zbędnym stosowanie środków ochrony roślin (pestycydów).

Ziarno konopne jest źródłem białka i oleju, który może być użyty zarówno do celów przemysłowych jak i spożywczych. Nie ma bowiem w ziarnie narkotyku, zawiera ono za to substancje zmniejszające poziom cholesterolu we krwi.

Włókno konopi może mieć wiele zastosowań, od wspomnianej już produkcji sznurów i lin, poprzez bardzo twarde i mocne płyty paździerzowe nadające się do produkcji mebli, aż do przemysłowego alkoholu napędzającego ekologiczne silniki spalinowe. Z konopi można również otrzymać bardzo mocne tkaniny, nadające się nie tylko na worki czy żagle, ale również na bardzo wytrzymałe ubrania. Dżinsy z włókna konopnego są dziesięć razy mocniejsze od tych, które dziś można kupić w sklepach. Nie przecierają się one przez wiele lat używania i można je prać więcej niż sto razy.

Jednak największe korzyści przynosi użycie konopi do produkcji papieru. Można w ten sposób uzyskać papier doskonałej jakości, porównywalnej z jakością papieru drzewnego, przy znacznie mniejszym koszcie. Ponadto produkcja papieru konopnego nie wymaga tylu dodatkowych substancji chemicznych co produkcja papieru drzewnego. Włókno konopne może również wspomagać odzyskiwanie papieru z makulatury (recycling). Wiadomo, że po kilku cyklach wytrzymałość takiego papieru znacznie spada. Dodatek konopi bardzo wzmacnia tego rodzaju papier.


« Ostatnia zmiana: Wrzesień 09, 2010, 21:07:14 wysłane przez Dariusz » Zapisane
Rafaela
Gość
« Odpowiedz #20 : Wrzesień 09, 2010, 12:33:36 »

Oprócz korzyści ekonomicznych uzyskuje się niewymierne korzyści ekologiczne, ponieważ chroni się w ten sposób lasy. Niestety, główny powód wycinania lasów to papier. Zużycie drewna przy produkcji mebli czy w budownictwie jest dużo mniejsze. Na papier zużywa się rocznie setki milionów ton drewna. Tylko niedzielne wydania gazet i magazynów wymagają ścięcia drzew z jednego, dużego, lasu. Tak więc dzień w dzień, rok w rok, ubywa nam drzew, a aby je odtworzyć potrzeba kilkudziesięciu, a w przypadku niektórych gatunków - nawet kilkuset lat. Konopie rosną tylko 120 dni.

Dziura ozonowa, pogłębiający się efekt cieplarniany to sprawy, które powinny zaniepokoić wszystkich. To paradoksalne, ale wprowadza się coraz więcej dwutlenku węgla do atmosfery i równocześnie wycina się coraz więcej lasów, które ten dwutlenek węgla mogłyby zamienić z powrotem na tlen. Coraz łagodniejsze zimy, topnienie lodów w okolicach podbiegunowych, zaburzenia pogody, huragany, gwałtowne ulewy, podczas których na ziemię w ciągu dwóch godzin spada więcej deszczu niż normalnie w ciągu miesiąca – to dowody na to, że człowiek naruszył równowagę ekosystemu. Jeszcze jest trochę czasu, aby to naprawić. Ale czy ci, którzy kierują światem, wezmą to pod uwagę?
Konopie – zabójca czy lekarz?

Substancje psychoaktywne zawarte w konopiach noszą skrótową nazwę THC (delta-9, delta-6 i delta-1-tetrahydrokannabinol). Wszystkie wymienione poprzednio odmiany tej rośliny zawierają ten narkotyk. Największa jego zawartość jest w kwiatostanie, występuje on również w liściach i w łodygach. Nasiona konopne są od niego wolne.

Wysuszona żywica z żeńskiego kwiatostanu konopi indyjskich nosi nazwę haszyszu i jest używana od dawna, zwłaszcza w krajach muzułmańskich. Wysuszone kwiaty z dodatkiem liści i łodygi różnych odmian5, to popularna marihuana, którą można palić w postaci skręta, joint-a, lub używając specjalnej fajki z filtrem wodnym zwanej bongo. Marihuanę można również spożywać w postaci nalewki czy dodatku do różnych potraw.

Jak działa marihuana, czy szkodzi czy leczy? W dwudziestym wieku przeprowadzono szereg badań naukowych. Wspomniany już zespół badawczy La Guardii nie wykazał szkodliwości tej rośliny. Również raport komisji powołanej przez Nixona, całkowicie zaprzeczył obiegowym opiniom na temat konopi. Jednak nie wszystkie badania naukowe były rzetelne. Np. już w drugiej połowie lat trzydziestych znaleźli się naukowcy popierający antykonopną krucjatę, którzy głosili, że marihuana popycha ludzi do zbrodni i powoduje zmiany w funkcjonowaniu mózgu. Te badania były jednak naciągane, ponieważ opierano je tylko na retrospektywnych spekulacjach. Obywały się one tak, że np. wyszukiwano pośród przestępców tych, którzy palili marihuanę, a następnie twierdzono, że to marihuana spowodowała te przestępstwa. Inny przykład nierzetelnych badań polegał na wyszukiwaniu ucznia, którego wyniki w szkole zaczęły się pogarszać i który palił marihuanę. Gdy znaleziono takiego ucznia, natychmiast przypisywano pogorszenie wyników paleniu marihuany, nie biorąc pod uwagę, że mogło być odwrotnie, tzn., że to złe wyniki w nauce mogły spowodować sięgnięcie po narkotyk.

Naukowcy amerykańscy do dnia dzisiejszego mają problemy z przeprowadzeniem rzetelnych badań, ponieważ za każdym razem muszą mieć zezwolenie na takie badania i na związaną z nimi kontrolowaną uprawę konopi. Jeżeli jakiś uczony występuje o zgodę na badania szkodliwości marihuany to zwykle taką zgodę dostaje dość szybko i oprócz tego może jeszcze liczyć na rządowe dotacje. Jeśli tematem badań są lecznicze właściwości tej rośliny, to wówczas długo czeka na pozwolenie, a jeśli je wreszcie dostanie, to na nic innego już liczyć nie może, nawet na firmy farmaceutyczne, które zwykle nie chcą finansować takich badań.

Tylko te kraje, które nie stosują restrykcyjnej polityki wobec konopi, popierają badania mające na celu wykorzystanie konopi do celów leczniczych czy przemysłowych. W Europie takim krajem jest Holandia, która już wydała dużo pieniędzy na ten cel. Np. w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych rząd holenderski przeznaczył piętnaście milionów dolarów na wyhodowanie beznarkotykowej odmiany konopi. Udało się w końcu taką odmianę uzyskać. Zawartość THC jest niewielka i próby palenia takiej rośliny kończą się bez efektu. Duże dawki powodują tylko ból głowy, nic więcej. Niestety, zarówno rząd Stanów Zjednoczonych, jak i rządy innych krajów które zakazały uprawy konopi, z niezrozumiałych względów nie zezwalają na uprawę tej odmiany.

Wyniki rzetelnych badań wskazują, że konopie mają właściwości lecznicze i mogą służyć do produkcji skutecznych lekarstw. Marihuana pomaga w leczeniu astmy, miażdżycy, kurczów mięśni, bezsenności. Może być stosowana jako łagodny środek przeciwbólowy. THC zawarty w konopiach zmniejsza ciśnienie śródgałkowe oka, jest więc przydatny w leczeniu jaskry. Marihuana zapobiega również mdłościom i wymiotom, zwłaszcza wtedy gdy są one skutkiem ubocznym chemioterapii. Pomaga również zwalczać dolegliwości typowe dla chorych na AIDS. Najnowsze badania wykazują, że podana w małych dawkach i w odpowiedni sposób nie szkodzi, a przeciwnie – stymuluje ośrodki pamięci w mózgu usprawniając proces uczenia się. Szkodliwe jest tylko nadużywanie marihuany. Nie powinny jej również używać dzieci, kobiety w ciąży i kierowcy. Długotrwałe palenie w dużych ilościach może, podobnie jak palenie papierosów, prowadzić do chronicznych chorób górnych dróg oddechowych, jak nieżyt, zapalenie oskrzeli, itp., dlatego można powiedzieć, iż jest to najgorszy sposób przyjmowania tej substancji.

Działanie marihuany zależy w pewnym stopniu od psychiki przyjmującego ten narkotyk. Zwykle jest to działanie rekreacyjne, sedatywne (uspokajające), czasem lekko nasenne. Najczęściej opisywane efekty działania to: zwiększone poczucie humoru, euforia, empatia, poczucie jedności ze światem, wyczulenie zmysłów dotyku, smaku i słuchu. Większe dawki mogą powodować spowolnienie reakcji, zaburzenia w odczuwaniu mijającego czasu, kłopoty z pamięcią krótkoterminową oraz lekkie halucynacje. Do rzadko spotykanych objawów występujących w przypadku umiarkowanego przedawkowania należą: złe samopoczucie, nudności, zawroty głowy, zaburzenia widzenia i słyszenia, drżenie mięśni, palpitacje serca, utrata kontroli nad własnym ciałem, itp. Duże przedawkowanie może prowadzić nawet do śmierci. Dawka śmiertelna to około 3,5 kilograma szczytów roślin wypalonych lub zjedzonych w czasie 24 godzin.

Zewnętrzne objawy rozpoznawcze, po których można się zorientować, że spożyto lub wypalono marihuanę to rozszerzenie naczyń, zwłaszcza gałek ocznych (przekrwione oczy), stan głębokiego zamyślenia, lub duże rozbawienie.

Jeśli chodzi o wpływ marihuany na zachowanie się człowieka, to najbardziej rzetelne obserwacje można poczynić w Holandii, gdzie użycie tego „miękkiego” narkotyku jest dozwolone. Ciekawe, że wprowadzenie takiego prawa nie spowodowało w ogóle wzrostu zainteresowania marihuaną. Nie zaobserwowano również wzrostu przestępczości, ani niczego innego, co mogłoby świadczyć o zgubnym wpływie tego środka na społeczeństwo. Przeciwnie, w USA bardzo często uczniowie strzelają do nauczycieli, zdarza się to również w innych krajach Europy Zachodniej. Nawet w Polsce były przypadki rzucania się uczennicy z nożem na koleżankę, nauczycielki z nożem na ucznia czy studenta z siekierą na wykładowcę. Czy ktoś jednak słyszał o takich przypadkach w Holandii?

Dokładne badania wykazały, że marihuana nie wywołuje uzależnienia fizjologicznego, tj. zaprzestanie przyjmowania narkotyku nie powoduje skutków ubocznych określanych potocznie mianem „zespołu odstawienia”, z jakim mamy do czynienia np. przy odstawieniu heroiny, kokainy, alkoholu, nikotyny czy innych narkotyków. Rzadko zdarzają się przypadki lekkiego uzależnienia psychicznego. Większość osób, które stosowały marihuanę twierdzi, że mogą ją odstawić na długie miesiące czy lata, bez odczuwania jakiejkolwiek potrzeby jej użycia.

Podsumowując należy stwierdzić, że marihuana na ogół nie prowadzi do uzależnienia, a jeśli nawet niektórych uzależnia, to na pewno nie więcej niż papieros. Za to wprowadza ludzi w pogodny nastrój. Nie ma tu miejsca na stany, które jej przypisywali przywódcy antykonopnej krucjaty. Już w starożytnych Indiach konopie były niezwykle cenione, ponieważ pomagały dokonywać wglądu w siebie i uzyskiwać stan oświecenia. Do czasu amerykańskiej krucjaty konopie były również dobrze traktowane w Polsce, czego mamy przykłady w literaturze, bo to już przecież pan Zagłoba wychwalał zalety konopnego oleum7. Teraz okazuje się, że marihuana może służyć również do produkcji skutecznych lekarstw.

W świetle przedstawionych faktów wydaje się zupełnie niezrozumiałe, dlaczego wywołano w USA histerię, skierowaną przeciw jednej roślinie, której nazwa brzmi konopie, skoro ta roślina ma tyle pożytecznych zastosowań, dzięki której można uratować lasy i ochronić środowisko naturalne przed dewastacją, a której szkodliwość jest niewielka. Dlaczego zakazano jej uprawy, pozwalając równocześnie na uprawę innej rośliny, zwanej tytoniem, która służy tylko do jednego celu jako używka i która wywołuje w dodatku choroby serca i raka płuc. Dlaczego wywierano naciski na inne kraje, doprowadzając do zakazu uprawy tej pierwszej rośliny niemal na całym świecie? Co się kryje za tym kolejnym przykładem hipokryzji rządu Stanów Zjednoczonych?
Dlaczego stało się to, co się stało?

Dlaczego w drugiej połowie lat trzydziestych dwudziestego wieku rozpętano krucjatę przeciw marihuanie, skoro równocześnie w tym czasie wiązano z konopiami wielkie nadzieje, spodziewano się miliardowych zysków? Dlaczego zakaz uprawy konopi wprowadzono dwa miesiące po wynalezieniu wspaniałej maszyny do ich obróbki, która pozwalała na wielokrotne obniżenie kosztów produkcji?

O co tu chodzi? Możemy się tylko domyślać. Mądrość narodów głosi, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Lata trzydzieste ubiegłego wieku to okres dynamicznego rozwoju przemysłu chemicznego. Powstawały na świecie koncerny chemiczne, które przygotowywały się do masowej produkcji tworzyw sztucznych i tkanin syntetycznych. W Stanach Zjednoczonych wiodącą rolę odgrywały wielkie zakłady chemiczne, kontrolowane przez znaną francuską rodzinę Du Pont8, które właśnie przygotowywały się do masowej produkcji nylonu. Du Pont promował nylon jak tylko mógł, ponieważ planował robić z niego niemal wszystko. Nylon miał być wielkim przebojem, Du Pont reklamował go jako „syntetyczny len” czy „syntetyczne konopie”. Potentaci przemysłu chemicznego perspektywę masowej produkcji tkanin konopnych uważali za duże zagrożenie dla potencjalnych zysków z wytwarzania włókien sztucznych, zwłaszcza wobec wynalezienia rewelacyjnej maszyny do przetwarzania konopi. Producenci drewna bali się plajty z powodu możliwości przestawienia się na papier konopny, a właściciele fabryk chemicznych obawiali się też spadku sprzedaży chemikaliów potrzebnych do produkcji papieru z drewna, a zbędnych przy wytwarzaniu papieru konopnego.

Z przedstawionych faktów wynika, że Du Pont mógł być osobiście zainteresowany w tym, aby w trosce o zabezpieczenie popytu na nylon, nie dopuścić do masowego wykorzystania konopi. Ten potentat chemiczny był powiązany ze swoim bankierem, prezesem jednego z największych banków w Ameryce, Andrew Mellonem, który mu pożyczał miliony dolarów. Mellon był w swoim czasie także ministrem skarbu USA. To on powołał na stanowisko Pełnomocnika Rządu do Spraw Narkotyków Harrego J. Anslingera, który bardziej niż ktokolwiek domagał się wprowadzenia zakazu uprawy konopi. To właśnie Anslinger, już jako szef Federalnego Biura do Spraw Narkotyków, rozpętał później krucjatę przeciw konopiom i swoimi wystąpieniami w Kongresie doprowadził do zakazu jej uprawy. Mellon był nie tylko jego szefem. Anslinger był bowiem mężem bratanicy Mellona. A więc wszystko zaczyna tworzyć logiczną całość.

Zatem wydaje się być bardzo prawdopodobne przypuszczenie, że to koncerny chemiczne doprowadziły do ustanowienia zakazu uprawy konopi, aby pozbyć się konkurencji. Właściciele tych koncernów wiedzieli dobrze, kto zagraża ich produktom nafaszerowanym chemikaliami i usunęli ich z drogi.

Ciekawe, że do dzisiejszego dnia stanowisko Stanów Zjednoczonych w sprawie konopi nie zmieniło się ani na jotę, mimo wyhodowania beznarkotykowej odmiany tej rośliny. To również świadczy samo za siebie. Zresztą trudno spodziewać się, że prezydent G. W. Bush będzie chciał dbać o środowisko i ratować lasy, jeśli wycofał się z układu z Kioto o ograniczeniu emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Może inne kraje jednak postąpią inaczej. Jedna Holandia to stanowczo za mało. A może następna będzie Australia?

Zapisane
songo1970


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #21 : Wrzesień 09, 2010, 12:36:23 »

Kalifornia reklamuje marihuanę jako lek
W Sacramento, stolicy stanu Kalifornia, wyemitowano pierwszą telewizyjną reklamę marihuany, stosowanej jako środek medyczny. Według szefa stacji telewizyjnej KTXL spot reklamowy nie wywołał protestów publiczności - podała telewizja ABC News na swoich stronach internetowych.

Brak negatywnych reakcji na reklamę marihuany można tłumaczyć powszechną społeczną akceptacją dla tego miękkiego narkotyku w Północnej Kalifornii - komentuje ABC.

W listopadzie mieszkańcy Kalifornii będą głosować nad projektem całkowitej legalizacji marihuany. Był to pierwszy stan, który przegłosował też ustawę o legalnym używaniu marihuany jako lekarstwa. Jest ona przepisywana pacjentom chorym na cukrzycę, AIDS, żółtaczkę typu C, nadciśnienie i wiele innych dolegliwości.

Słowo marihuana nie pada w reklamie - zostało zastąpione przez termin konopie indyjskie. Wykorzystanie marihuany jako leku, zwłaszcza jako alternatywy dla środków przeciwbólowych jest zalegalizowane w 14 stanach USA.
Źródło: PAP
Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
east
Gość
« Odpowiedz #22 : Wrzesień 10, 2010, 11:38:48 »

Cytuj
Zatem wydaje się być bardzo prawdopodobne przypuszczenie, że to koncerny chemiczne doprowadziły do ustanowienia zakazu uprawy konopi, aby pozbyć się konkurencji. Właściciele tych koncernów wiedzieli dobrze, kto zagraża ich produktom nafaszerowanym chemikaliami i usunęli ich z drogi.

Nie tylko prawdopodobne, ale faktycznie tak było.
Cytuj
Ciekawe, że do dzisiejszego dnia stanowisko Stanów Zjednoczonych w sprawie konopi nie zmieniło się ani na jotę
Odpowiedź na to pytanie również pada w artykule , tyle, że nieco wcześniej w związku z efektami jakie wywiera palenie marihuany :
Cytuj
Najczęściej opisywane efekty działania to: zwiększone poczucie humoru, euforia, empatia, poczucie jedności ze światem, wyczulenie zmysłów dotyku, smaku i słuchu

To chyba jasne ,że struktury systemowe jakiegokolwiek Kraju nie życzą sobie poczucia jedności ludzi ze ŚWIATEM. Kraj, naród, to są zamknięte formy i w swoim założeniu mają być oddzielone od świata wyraźną barierą  MY-ONI. Nie byłoby to możliwe, gdyby ludzie czuli empatię. Na przykład Amerykanin do Afgańczyka czy Irańczyka. I nie ważne są potencjalne zyski z upraw konopi indyjskich w obliczu zagrożenia jakim jest ogólnoświatowa empatia albo poczucie jedności. W jedności siła i ONI o tym wiedzą.

W kraju, który pierwszy zdelegalizowal marihuanę coś drgnęlo ..

Kalifornia przygotowuje się do głosownia nad legalizacją posiadania i uprawy marihuany. Inicjatywę popierają m.in. miliarder George Soros oraz Sean Parker, współzałożyciel Facebooka, a w kampanię włączyli się Snoop Dog, Damian Marley oraz grupa Cypress Hill.

Inicjatywa znana jest jako „Proposition 19” (pełna nazwa: Regulate, Control and Tax Cannabis Act of 2010). Zakłada posiadanie do 1 uncji (28,5 grama) na własny użytek, legalizację spożycia poza miejscami publicznymi, wprowadzenie licencji dla lokali, w których będzie można zażywac marihuanę oraz legalizację niewielkiej uprawy rośliny na własny użytek (do 2,3 metra kwadratowego). Ponadto lokalne władze dostaną do dyspozycji możliwość nadawania licencji sprzedawcom marihuany osobom powyżej 21 roku życia (maksymalnie 28,5 grama) oraz kontrolowania lokalizacji, rozmiaru oraz godzin otwarcia takich miejsc. Oprócz tego w przepisach ma znaleźć się, lub pozostać, cała lista obostrzeń, m.in. możliwość wyciągnięcia konsekwencji dyscyplinarnych przez pracodawców, jeśli pracownik będzie pod wpływem marihuany w czasie wykonywania obowiązków, kara za prowadzenie pojazdów pod wpływem marihuany oraz kara za sprzedaż osobom poniżej 21 lat.

200 tysięcy „chorych”
Kalifornia ma już prawie 15 lat doświadczeń z kontrolownym użyciem marihuany. To pierwszy stan, w którym zalegalizowano jej spożycie w celach medycznych – nic dziwnego, władze stanu szacują, że mieszkańcy Kaliforni spożywają rocznie 454 tony używki. Od 1996 roku śladem Kaliforni poszły kolejne stany (Alaska, Kolorado, Hwaje, Maine, Maryland, Michigan, Montana, Nevada, Nowy Meksyk, Oregon, Rhode Island, Wermont i Waszyngton), a w Massachusetts wprowadzono niedawno dekryminalizację posiadania niewielkiej ilości. Patrząc na przykład Złotego Stanu, jak inaczej nazywana bywa Kalifornia, depenalizacja to pierwszy krok do umacniania ruchów legalizacyjnych. Po drugiej stronie zatoki San Francisco położone jest Oakland, od jakiegoś czasu zwane też Oaksterdam. Działa tu kilka ambulatoriów (ang. dispensary) oferujących upoważnionym osobom marihuanę lub wyroby spożywcze zawierające żywicę lub kwiaty konopi.

W Kaliforni zdobycie dokumentu potwierdzającego potrzebę stosowania medycznego polega na skontaktowaniu się ze swoim lekarzem, wypełnieniu czterostronicowego formularza i uiszczeniu opłaty nieprzekraczającej 100 dolarów (cena zależy od dzielnicy). Dokładne poradniki „krok po kroku”, jak otrzymać niezbędny dokument w określonym stanie, dostępne są w wielu miejscach w Sieci. W Oakland działa również Oaksterdam University, instytucja oferująca pomoc osobom chcącym otworzyć konopne ambolatorium oraz tym, którzy starają się o pozwolenie na stosowanie lecznicze. W tej chwili z takiego przywileju korzysta w Kaliforni ponad 200 tys. osób.

Antidotum na kryzys
Podczas debaty poprzedzającej najbliższe głosowanie dużo mówi się o zyskach, jakie czerpać będą lokalne władze ze zmiany przepisów. We wspomnianym Oakland cztery ambulatoria zapłaciły w zeszłym roku fiskalnym ponad 3 miliony dolarów podatku, z czego jedna dziesiąta trafiła na konto samorządów. Lokalne władze przewidują, że legalizacja marihuany mogłaby przynieść zysk rzędu 1,5 miliarda dolarów rocznie, a informacja ta w objętym kryzysem stanie spowodowała wzrost poparcia dla inicjatywy. Zdaniem osób opowiadających się za zamianą przepisów, nowa ustawa przyczyni się też do zmniejszenia przestępczości. Większość dochodu meksykańskich karteli narkotykowych pochodzi bowiem z uprawy i przemytu marihuany, a legalizacja miałaby odebrać im poważną część finansowania. Przeciwnicy liberalizacji przepisów przekonują jednak, że będzie dokładnie odwrotnie. Ich zdaniem zmiana prawa to dodatkowe koszty związane z utrzymaniem porządku oraz leczenia długoterminowych efektów stosowania marihuany. Obawiają się też wzrostu ilości wypadków na drogach, spowodowanych przez kierowców pod wpływem używki.

Duże nazwiska, sondaże łeb w łeb
Promocja inicjatywy przeprowadzona została z amerykańskim rozmachem. Zorganizowano imprezy z udziałem takich gwiazd, jak Ras Kass, Damian Marley oraz grupą Cypress Hill. W kampanię zaangażowały się też znane postaci świata biznesu, między innymi dwóch współzałożycieli serwisu Facebook – Sean Parker (twórca słynnego Napstera), który wsparł inicjatywę kwotą 100 tysięcy dolarów oraz Dustin Moskovitz (70 tys. dolarów). Dokładnie na tydzień przez głosowaniem świat obiegła informacja, że słynny finansista George Soros przeznaczył na kampanię milion dolarów (jego prywatny majątek wycenia się na 14 miliardów). W przeszłości Soros wspierał inicjatywy związane z obaleniem appartheidu oraz komunizmu, a dziś mówi, że wejście w konflikt z prawem szkodzi młodym ludziom bardziej, niż sama marihuana. Przeciwni legalizacji są główni politycy stanowi, w tym Arnold Schwarzenegger, aktualny gubernator stanu.

Na kilka dni przed głosowaniem zwolennicy legalizacji apelują do wyborców, koncentrując się głównie na młodych osobach, za pośrednictwem reklam w telewizji, a przeciwnicy nadają swoje komunikaty w stacjach radiowych. Przeprowadzone w maju badanie opinii pokazało, że za legalizacją opowiadało się 49 proc. mieszkańców stanu, przeciw było 41 proc. Badania z drugiej połowy października wskazują odwrotną tendencję: przeciwko zaminie przepisów było 51 proc. badanych, za - 39 proc. W innym badaniu, przeprowadzonym pomiędzy 20. a 26. października przeciw było 51 proc., za - 47 proc., (niezdecydowanych 2 proc.), a margines błędu wynosił 3,5 proc.

Głosowanie we wtorek, 2 listopada.
Źródło:
bbc.co.uk
bloomberg.com
guardian.co.uk
wikipedia.org
youtube.com
neontommy.com
latimes.com

cytat za http://nwomedia.pl/artykul.php?id=2614

A to glosowanie już dziś. Ciekawe jakie będą wyniki ?
« Ostatnia zmiana: Listopad 02, 2010, 10:26:37 wysłane przez east » Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #23 : Marzec 31, 2011, 09:49:28 »

I u nas coś drgnęło w sprawie konopii ..

Stosowanie sprzedawanych bez recepty leków przeciwbólowych powoduje cztery tysiące zgonów rocznie w Polsce. Marihuana nie powoduje żadnego, a pomaga w leczeniu przewlekłych chorób - przekonywał Marek Balicki. SLD chce zalegalizować jej stosowanie do celów medycznych. Sojusz złożył już poprawkę do ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.
(..) Balicki uważa, że bardziej niebezpieczne od marihuany potrafią być zwykłe leki przeciwbólowe. - W tej chwili sprzedajemy w aptekach bez recepty przeciwzapalne i przeciwbólowe leki niesterydowe, które są szeroko reklamowane w telewizji. A z szacunków wynika, że nieumiejętne stosowanie tych leków powoduje cztery tysiące zgonów rocznie w Polsce. Marihuana nie powoduje żadych zgonów - stwierdził.

źródło http://www.tvn24.pl/12690,1697679,0,1,marihuana-nie-zabija--leki-tak,wiadomosc.html


Marek Balicki jest ..byłym ministrem zdrowia . Wreszcie ktoś na takim szczeblu przyznał wyższość naturalnego zioła nad chemicznym syfem z apteki Uśmiech
Jestem pełen podziwu.
 Ciekawe na ile jego wypowiedź to kiełbasa wyborcza, a na ile rzeczywiste poglądy i zamierzenia, które wprowadziłby w życie .. po wyborach Mrugnięcie
Na plus należy zapisać to, że w ogóle w mediach publicznych zaczyna się dobrze mówić o marihuanie. Przy  okazji  - mamy kryzys paliwowo -energetyczny, a konopie, jak już pisaliśmy wcześniej,  mogą stanowić doskonały i wydajny dodatek do paliw.
Wszystko przemawia za tym, że klimat wokół marihuany się zmienia.
Zapisane
greta
Gość
« Odpowiedz #24 : Marzec 31, 2011, 09:58:29 »

Teraz o ziolach mowia jak od 1 kwietnia jest w calej unii zakaz sprzedazy!?
Zapisane
Strony: [1] 2 3 |   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Strona wygenerowana w 0.147 sekund z 20 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

mylife airpol wrickenridge nocneigraszki skandynawistyka