Niezależne Forum Projektu Cheops Niezależne Forum Projektu Cheops
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Październik 16, 2021, 19:51:25


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: 1 2 3 4 [5] |   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Komes Piotr.  (Przeczytany 64207 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Robin
Gość
« Odpowiedz #100 : Kwiecień 15, 2012, 21:21:56 »

Nie widzę arteq-a ,spróbuje go zastąpic , " Kiara wie ,ale nie powie  "Duży uśmiech
Zapisane
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #101 : Kwiecień 15, 2012, 21:28:30 »

Powie, powie .....przecież prawda musi w końcu wyjść na wierzch. Mrugnięcie  Duży uśmiech
Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #102 : Kwiecień 15, 2012, 22:44:01 »

Nie widzę arteq-a ,spróbuje go zastąpic , " Kiara wie ,ale nie powie  "Duży uśmiech


Powie we właściwym czasie , zatem cierpliwości co nieco, puki co zachęcam do osobistych poszukiwań. Zawsze to cenniejsze doświadczenia niż odsłuchanie cudzych informacji.

Kiara Uśmiech Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 15, 2012, 22:44:37 wysłane przez Kiara » Zapisane
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #103 : Kwiecień 16, 2012, 20:15:31 »

Cytuj
''puki co zachęcam do osobistych poszukiwań. Zawsze to cenniejsze doświadczenia niż odsłuchanie cudzych informacji.''
Zawsze stosuję tą prostą zasadę poszukiwacza prawdy. Dlatego wiem, że nasz Piotr Włostowic (nie Dunin, nie Włost ani Włast) nigdy w Danii nie był, nie musiał też nigdzie uciekać a główną przyczyną jego osobistej tragedii, była właśnie zła kobieta, kłamliwa, mściwa i okrutna Agnieszka, żona Władysława II. To ona doprowadziła do okropnego okaleczenia Piotra i wygnania jego rodziny ze Śląska. Smutny
http://www.wladcy.myslenice.net.pl/Polska/opisy/Agnieszka.htm - dużo o Agnieszce Babenberg.

XIX-wieczne wyobrażenie sceny oślepienia Piotra Włostowica


Prawdziwy Piotr Dunin
http://pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Dunin

Piotr Dunin z Prawkowic (ur. ok. 1415, zm. 1484) – starosta malborski 1478-1484, kasztelan sieradzki od 1478, wojewoda brzeskokujawski od 1479.

Piotr Dunin pochodził ze starego rodu Łabędziów. Był synem Krystyna ze Skrzyńska, Pratkowic i Śmiłowa oraz bratankiem podkanclerzego koronnego Dominika ze Skrzyńska zwanego Dominem. To właśnie po tym współpracującym z królem duchownym ród przyjął przydomek Donin lub Dunin.
Był bohaterem zwycięskiej dla Polski wojny trzynastoletniej. Mało jednak brakowało, aby militarny talent Piotra Dunina, herbu Łabędź, służył... Krzyżakom.

Po wybuchu antykrzyżackiego powstania w lutym 1454 r. i po podpisaniu przez Kazimierza Jagiellończyka aktu inkorporacji Prus do Królestwa Polskiego Zakon stanął w obliczu katastrofy. Większą część kraju opanowały oddziały zbuntowanych stanów pruskich. Zamkniętemu w Malborku wielkiemu mistrzowi pozostało już tylko modlić się o cud. Póki ten nie następował, zaciągał jak najwięcej wojsk najemnych.
 
Krzyżaccy werbownicy działali wszędzie, gdzie było to możliwe – w Niemczech, Czechach i na Śląsku. W Polsce z wiadomych względów nie. Z tym większym zaskoczeniem przyjęto ofertę pomocy z… Mazowsza. Na początku kwietnia 1454 r. w Malborku pojawił się Łukasz Miczowski, wysłannik księcia Władysława Płockiego. Oświadczył, że jego pan nie tylko przepuści przez swe ziemie wojska, idące Krzyżakom z pomocą, ale też zgadza się na zaciągi na swym terytorium.
 
TAJEMNICZY VON DONEN
 

Oferta była szokująca, bo pochodziła od lennika polskiego króla. Miczowski pojawił się w Malborku z oddziałami już 20 kwietnia. Tego samego dnia przybył tam też – okrężną drogą z Królewca przez Płock – jakiś von Donen z 7 ludźmi z Mazowsza. O jego obecności w Malborku mówią dokumenty, znajdujące się w gdańskim archiwum, i kronika „Geschichte wegen eines Bundes”. Nazwisko von Donen od razu wydaje się znajome. Przypomina Piotra Dunina z Prawkowic, bohatera walk z Krzyżakami. Czy von Donen to właśnie on? Czy rzeczywiście tak niewiele brakowało, by najznamienitszy polski dowódca z czasów wojny trzynastoletniej służył Krzyżakom?
 
Jak dotąd, większość historyków dyskretnie omija te fakty. Prof. Marian Biskup w swej „Trzynastoletniej wojnie z Zakonem Krzyżackim” najpierw zdaje się te przypuszczenia potwierdzać (s. 190), później jednak im zaprzecza (s. 611). Trudno się temu dziwić, bo zapis kroniki jest niejasny. Równie dobrze wspomnianym przez nią von Donenem mógł być jakiś inny przedstawiciel rodu Łabędziów o przydomku Dunin. Z drugiej strony jednak nie można też wykluczyć, że chodzi o Piotra. Von Donen przybył do Malborka jako dowódca roty zaciężnej. Skoro jechał z Królewca, to mógł już wtedy być na krzyżackim żołdzie. Najemników było wówczas wielu, ale nie dowódców o przydomku von Donen. Jak dotąd nie udało mi się spotkać żadnego, z wyjątkiem Piotra Dunina.
 
Na dworze Kazimierza Jagiellończyka pojawia się ni stąd, ni zowąd w 1455 r., a w 1461 r. zostaje najwyższym dowódcą polskich wojsk zaciężnych. Nikt nie potrafi wyjaśnić, jak to się stało, że człowiek, o którego wcześniejszych dokonaniach wojskowych nic nie wiadomo, został nagle głównodowodzącym armii. Dywaguje się, że za młodu uczył się wojaczki gdzieś na Zachodzie. Jednak w średniowieczu szkół wojskowych nie było, więc w grę wchodzić mogła tylko nauka praktyczna. Czyli zaciągnięcie się do walki w jakiejś wojnie, których wówczas nie brakowało. Tyle że dla polskiego młodzieńca, pochodzącego z dość ubogiego rodu, wybór nie był już tak szeroki. Jeśli nie chciał służyć jako podrzędny żołnierz za marne pieniądze, to powinien wybrać służbę u jednego z władców sąsiednich krajów – np. cesarza i króla czeskiego. To tam, a nie we Francji czy Włoszech (jak chce historyk Karol Górski), Dunin mógł zarobić i przy okazji czegoś się nauczyć.
 
Kiedy w 1454 r. wybuchła wojna w Prusach, Dunin miał małe szanse, by jako żołnierz zaciężny służyć pod polskim sztandarem. Monopol na wojowanie miało u nas pospolite ruszenie, a nieliczne wojska zaciężne składały się głównie z Czechów lub Ślązaków. Może zatem ktoś (np. Miczowski) zaproponował mu służbę po stronie krzyżackiej? Wbrew pozorom jest to bardzo prawdopodobne. Warto przypomnieć przypadek Bernarda Szumborskiego – najwybitniejszego dowódcy wojsk krzyżackich, który spuścił Polakom lanie pod Chojnicami. Z początku był on przecież na usługach stanów pruskich, ale wiosną 1454 r. przeszedł na żołd Krzyżaków, namówiony przez Piotra Szafrańca z Pieskowej Skały.
 
CZŁOWIEK ZNIKĄD?
 

Flirt Władysława Płockiego z Zakonem nie trwał długo. Kiedy panowie koronni przywołali go do porządku, oddziały mazowieckie zostały z Malborka odwołane. Wtedy w roku 1455 w otoczeniu królewskim pojawił się Piotr Dunin. Najpierw jako dworzanin, później zaś jako burgrabia krakowski. Był też przy królu podczas wyprawy na Łasin. Być może Kazimierz Jagiellończyk trzymał go przy sobie, by zapobiec jego ewentualnemu powrotowi do Krzyżaków? W średniowieczu walczące strony często „podkupywały” co zdolniejszych dowódców.Po pięciu latach król nagle awansował Dunina. Najpierw mianował go marszałkiem nadwornym. Potem, w 1461 r., postawił go na czele nowo tworzonej grupy wojsk zaciężnych. Sytuacja strategiczna była wówczas odmienna od tej z 1454 r. Teraz to nie Krzyżacy, lecz Polacy byli w tarapatach. Z każdym rokiem zajęte przez nich tereny w Prusach kurczyły się. Krzyżacy napierali, choć to Polska miała większy potencjał militarny. Winę za to ponosił polski system wojskowy, prawie w całości oparty na pospolitym ruszeniu szlacheckim, niezdolnym do szybkich operacji i długich oblężeń. Jego słabość ujawniła się szczególnie latem 1461 r., kiedy to niepowodzeniem zakończyła się wyprawa na Pomorze Gdańskie. Klapa ta ostatecznie przekonała Kazimierza Jagiellończyka, że z taką armią wojny nie wygra. Postanowił więc oprzeć się na wojskach zaciężnych.
 
Awans Dunina był rzeczywiście błyskawiczny, ale król miał przy sobie niewiele osób, które znały się na dowodzeniu. I to szczególnie wojskami zaciężnymi. Wodzowie pospolitego ruszenia byli nieudolni. Książę Janusz Oświęcimski, który walczył na czele zaciężnych, odszedł już w 1456 r. Podobnie Czech Jan Kolda z Żampachu. Idealnym dowódcą byłby Prandota Lubieszowski, ale zmarł w 1460 r. Na placu boju pozostał więc tylko Czech Jan Skalski oraz Piotr Dunin. Król wybrał Polaka i trudno się temu dziwić. Skoro miał go cały czas przy sobie, to ufał mu bardziej niż Skalskiemu, który przebywał z wojskiem na Warmii.
 
Czy był to jedyny powód? Jeśli zaufać naszej literaturze historycznej, to tak. Dunin wydawał się nie mieć ani doświadczenia wojskowego, ani też zasług, które predestynowałyby go na dowódcę armii zaciężnej. Gwarancją, że się sprawdzi, mogły być jakieś wcześniejsze, nieznane nam osiągnięcia wojskowe. A jedynym dowodem na to jest właśnie notatka o panu von Donen. Jeśli mowa jest tam o Duninie, to nie był on człowiekiem znikąd, lecz doświadczonym dowódcą rot zaciężnych. Krótki epizod krzyżacki tylko podnosił jego wartość.
 
HETMAN WOJSK POLSKICH
 

Z czasem król przekonał się, że dobrze wybrał wodza najważniejszej armii polskiej, działającej w Prusach. Czy jednak Dunin naprawdę był wojskowym geniuszem, jak tego chcą niektórzy historycy? W 1461 r. nie odniósł żadnych znaczących zwycięstw, bo jego siły były bardzo niewielkie. Jesienią zdobył co prawda Łasin, jednak nie był w stanie przeszkodzić Krzyżakom w zajęciu w następnych miesiącach Brodnicy. Ale druga połowa 1462 roku przyniosła przełom. Najpierw, wraz ze Skalskim, dokonał desantu w Sambii, czym zmusił wielkiego mistrza do wycofania się spod Fromborka. Później zaś ruszył niespodziewanie w kierunku Gdańska, a stąd na Puck. Po drodze, 17 września 1462 r., doszło do bitwy pod Świecinem, a sposób jej rozegrania mógł się podobać. Nie ze względu na zastosowanie taboru, bo tę taktykę Polacy opanowali już dawno. Ciekawszy był sposób użycia piechoty.
 
Pod Świecinem siły polskie dorównywały mniej więcej krzyżackim. Dunin miał ok. 1000 konnych i 1000 pieszych, zaś Frytz von Raweneck ok. 1000 jazdy i 1700 pieszych. Wśród tych ostatnich dominowali jednak chłopi kaszubscy (1300), którzy na wojaczce raczej się nie znali.
 
Dunin ustawił oddziały na wrzosowisku otoczonym lasami. Stworzył obronny tabor ze spiętych łańcuchami wozów, okolony rowem. Gdy dostrzegł, że Krzyżacy próbują go otoczyć, wewnątrz taboru pozostawił jedynie gdańską piechotę, a sam z jazdą i częścią pieszych wyszedł na zewnątrz. Jazda stanęła przed taborem, zasłaniając umieszczoną na lewym skrzydle piechotę, uzbrojoną w kusze.
 
Bitwę rozpoczęła polska jazda, atakując ciężkozbrojną konnicę krzyżacką. Bój trwał bardzo długo. Około południa Krzyżacy popełnili błąd. Zmasowanym atakiem jazdy próbowali rozbić oddziały polskie. Gdy te zaczęły się cofać, Krzyżacy dotarli do miejsca, gdzie stała niewidoczna dla nich piechota. Ostrzelała ona prawe skrzydło szarżującej jazdy przeciwnika i atakujący rozpierzchli się w popłochu. Raweneck, choć ranny, podjął jeszcze próbę ataku, która zakończyła się jednak klęską. Jeśli taki sposób użycia piechoty był zamierzony, to był to rzeczywiście majstersztyk. Tyle że Stanisław Herbst zauważył, że tak znakomite zgranie działań jazdy polskiej z piechotą mogło być zupełnie przypadkowe. Faktycznie, okoliczności odwrotu jazdy polskiej są zastanawiające. Dlaczego zaczęła się ona cofać dopiero po kilku godzinach od rozpoczęcia starcia? Jeśli miał to być manewr, to dlaczego zwlekano z nim tak długo? Na dodatek jazdy polska i krzyżacka przerwały w pewnym momencie walkę, by odpocząć. Dlaczego Polacy zgodzili się na to, skoro zamierzali wpędzić Krzyżaków w zasadzkę? Przecież podczas przerwy przeciwnicy mogli dostrzec zakryte pozycje polskiej piechoty!Pod Świecinem jednego odmówić Duninowi nie można: walczył z pełną determinacją. Kończył bitwę z kontuzjowaną prawą ręką i nogą postrzeloną kulą armatnią. Dzięki zwycięstwu Polska przejęła inicjatywę w wojnie. Zdobyła przewagę na terenie Kaszub i uwolniła Gdańsk od wypadów krzyżackich. Dunin też zyskał – w grudniu 1462 r. w jednym z dokumentów tytułuje się campiductorem. Już wtedy – jak się wydaje – był naczelnym wodzem polskich wojsk zaciężnych w Prusach. Pozostali dowódcy przechodzili pod jego komendę z chwilą, gdy łączyli się z jego oddziałem. Na tej podstawie niektórzy historycy orzekli, że Dunin był pierwszym hetmanem koronnym w historii. Jest to jednak twierdzenie na wyrost. Dunin nigdy nie uzyskał tak szerokich kompetencji.
 
GENIALNY STRATEG?
 

Podczas zdobywania krzyżackich twierdz na Pomorzu w latach 1462–1466 taktyczny talent Dunina nie błyszczał już tak jak pod Świecinem. Osobiście brał udział w oblężeniu Gniewa, Nowego i Chojnic, ale zdobyto je po prostu… głodem. Dookoła każdej obleganej twierdzy Polacy wznosili podwójne drewniano- ziemne umocnienia. Z jednej strony uszczelniały one pierścień okrążenia i umożliwiały odpowiednie kierowanie ogniem dział. Z drugiej zaś zapewniały obronę przed atakami przeciwnika. Wprowadzenie tych umocnień nie było pomysłem Dunina. Po raz pierwszy zastosował je Prandota Lubieszowski. Pewną nowością było blokowanie twierdz również od strony Wisły – przy zastosowaniu łodzi przysłanych z Gdańska i Torunia. Użyto ich podczas oblężenia Gniewa i Nowego. Dyskutować jednak można, czy była to rzeczywiście zasługa Dunina, czy też raczej towarzyszącego mu dowódcy z Gdańska.
 
Upadek Chojnic przypieczętował los Zakonu. Krzyżacy musieli podpisać pokój i Dunin mógł wracać do domu. W pole wyruszył ponownie w 1471 r. jako naczelny dowódca wojsk, które towarzyszyły królewiczowi Kazimierzowi w wyprawie po koronę węgierską. Tym razem miał aż 12.000 zaciężnego wojska. Na dodatek dołączyło później do niego wojsko Pawła Jasieńskiego, który wracał z Czech.
 
Wyprawa węgierska nikomu chluby nie przyniosła. Miasta zamykały przed Polakami bramy. Na niewiele zdały się manifesty Dunina o poparcie dla królewicza Kazimierza. Ufortyfikowany Peszt nie chciał poddać się bez walki. Polacy wycofali się więc do Nitry. Tutaj wyprawa utknęła na wiele dni, a tymczasem król Maciej Korwin zaczął wypierać Polaków z poszczególnych prowincji. Z ponad 12-tysięcznej armii Duninowi pozostało zaledwie 4000 żołnierzy. Trzeba było podjąć decyzję o odwrocie. Właściwie nie wiadomo, kto w większym stopniu odpowiadał za porażkę – Piotr Dunin jako dowódca wojskowy czy przywódcy polityczni.
 
Dziedzic Prawkowic stanął ponownie na czele wojska po ciężkiej chorobie, którą przeszedł w 1476 r. Król mianował go dowódcą armii, wysłanej przeciw popieranemu przez Krzyżaków biskupowi warmińskiemu Tungenowi. Dunin rezydował wtedy na stałe w Malborku, a komendę nad wojskiem sprawował jego syn – Jan Biały ze Sroczkowa. Znów więc trudno się odnosić do efektów dowództwa Dunina. Kiedy syn pustoszył Pomezanię, Warmię i zdobywał Kwidzyn, ojciec pilnował zamku w Malborku i prowadził rokowania ze stanami pruskimi. Kto wie, czy nie było to trudniejsze od dowodzenia…

Zapisane
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #104 : Kwiecień 19, 2012, 16:54:26 »

Cytat: Kiara
Ruiny tego zamku a zarazem loża najbardziej tajnej elity rycerskiej gdzie sprawdzano najwyższą lojalność rycerskich trójek są do dzisiaj.

Jeśli są to dotyczą one raczej innego, bardziej ''ambitnego'' i znanego w tych czasach rodu. Coś

Agnieszka Babenberg pochodziła z rodziny, w której rękach władza cesarska spoczywała od kilku pokoleń.W Niemczech panował wówczas jej przyrodni brat (po matce) Konrad III Hohenstauf. Sławni w tej rodzinie władcy, to dążący do panowania nad światem, Fryderyk I Barbarossa oraz Fryderyk II, królowie Niemiec, Szwabii oraz cesarze Świętego Cesarstwa Rzymskiego.

Fryderyk II, Niemiec z pochodzenia, był niewątpliwie jednym z najbardziej wykształconych, najinteligentniejszych, najoryginalniejszych władców w historii.

Choć otaczało go grono osób wybitnych, to jednak najbliżsi byli mu mistrzowie magii, okultyści, astrolodzy. Marzeniem Fryderyka II było podobno zostanie-poprzez poznanie tajemnic wiedzy i magii-władcą świata. Nic dziwnego, że cenił wysoko rady i nauki wróżbitów, alchemików, kabalistów. Z Bagdadu każe sprowadzić arabskiego maga Pawła, z Anglii Michała Scota iluzjonistę i mistrza „w diabelstwie", koresponduje z uczonym Żydem z Toledo, Juda Cohenem, konsultuje najsłynniejszych okultystów epoki: mistrza Saliano, Riprandino z Werony itd. Jego osobistym doradcą jest Teodor, grecki uczony, ekspert we wszelkich sztukach, który sporządza złaknionemu wtajemniczenia cesarzowi czarodziejskie cukierki, eliksiry młodości, magiczne napoje. W 1228 r. Fryderyk II przewodniczył Okrągłemu Stołowi elity ówczesnego rycerstwa: templariuszy, szpitalników, braci teutońskich, rycerzy arabskich, tureckich itp., którzy zawarli Pactio Secreta (tajemny pakt) w celu ustanowienia na całym świecie powszechnej religii poddanych Wielkiemu Władcy zebranych zakonów. Widać tu związki rycerstwa z inicjacyjnymi tajemnymi zakonami. „Templariusze - pisze Rene Briat - uchodzili za stróży i kontynuatorów jakiejś tajemnicy o najwyższej wadze, tajemnicy o której nie wolno było powiedzieć żadnemu nie wtajemniczonemu, choćby był nim sam król Francji. Czy był to może Graal, symbol poznania, pierwszy etap do zapanowania nad światem?"
Zaprzysiężenie zakonów rycerskich i Pactio Secreta zawsze wzbudzały ciekawość historyków. Po wielu wiekach przypadek, jak to bywa najczęściej, rzucił pewne światło na tę tajemniczą sprawę. W 1952 r. pewna mieszkanka Rampillon (departament Sekwany i Marny we Francji) wykopała kuferek, w którym leżała siatka naszywana perłami, pieczęć w kształcie skarabeusza i pudełeczko z kości słoniowej z wyrzeźbionymi na nim licznymi swastykami. W pudełeczku zloty wzorzec wagi i srebrne spatynowane medaliony. W oddzielnych dwu pudełeczkach tkwiło siedem ośmiobocznych tabliczek, a na nich wygrawerowane kabalistyczne znaki templariuszy, masońskie, hebrajskie, arabskie, różokrzyżowe i inne. Rampillon było w XIII w. posiadłością templariuszy. Znalezisko sprzed 40 lat mimo woli każe myśleć o jakimś supertajnym stowarzyszeniu sprzed wieków łączącym chrześcijan, żydów i muzułmanów. Osoby interesujące się legendą Graala i prawdziwym jej znaczeniem, a także zakonami rycerskimi i zamkiem Władcy Świata, czyli zamkiem Fryderyka II w Castel del Monte (we włoskiej Apulii) bez trudu spostrzegają podobieństwa między symboliką przedmiotów z Rampillon a symboliką architektury zamku. Co więcej, ośmioboczna tabliczka pokryta znakami-kluczami dokładnie odpowiada planowi architektonicznemu Castel del Monte.



Przypuszcza się, że te tabliczki były znakami przynależności do jakiegoś hermetycznego stowarzyszenia, zajmującego się zwłaszcza alchemią. W każdym razie wiadomo, że Fryderyk II Hohenstaufen należał do Pactio Secreta, okultystycznej organizacji rycerstwa sprzed ponad 750 lat i że jego zamek w Castel del Monte, którego sensu nikt do tej pory nie pojmował, stanowi dowód rzeczowy jego snów o hegemonii nad światem.

 

Uważając, że został wybrany „Imperatorem" postanowił zbudować sanktuarium, czyli zamek dla templariuszy - alchemików, zamek którego naczelną zasadą byłaby liczba 8, w kabale symbol nieskończoności i wszechpotężnej władzy. Tak więc i zamek, i wieże, i wszystkie pomieszczenia zbudowane są na planie ośmiokąta. Nie ma tam niczego, co miałoby charakter codziennego użytku: ani kuchni, ani pokoi sypialnych, ani spiżarni.

Wybudowany z matematyczną precyzją zamek przez lata rozgrzewał wyobraźnię pisarzy i poetów. Dopatrywano się kolejnych ósemek wraz z ich magicznym znaczeniem. Osiem symbolizuje nieskończoność. W religii osiem oznacza połączenie pomiędzy Bogiem i Człowiekiem. Pisano, że Fryderyk II chciał symbolicznie łączyć Wschód z Zachodem i Ziemię z Niebem. Mateusz Paris nazwał Fryderyka stupor mundi - zdumieniem świata.

Jedna z teorii głosi, że zamek to wielki astronomiczny kalendarz. Zwolennicy takiego twierdzenia obliczyli precyzyjnie jaka była oryginalna wysokość wież i murów. Na tej podstawie, porównując to z obserwacjami, dopatrzyli się specyficznego układu cieni rzucanych na korytarze i dziedziniec przez Słońce w dniu przesilenia 23 września. Inni wiążą wymiary zamku z pomiarami piramidy Cheopsa. Oczywiście teorii jest dużo więcej i przy odrobinie szczęścia można spotkać zwolenników i przeciwników poszczególnych twierdzeń podczas zwiedzania. Za dodatkową opłatą można nabyć też precyzyjne wykresy ułatwiające na przykład dowiedzenie związku pomiędzy wymiarami zamku oraz gwiazdami i znakami zodiaku.
Znamy nazwisko budowniczego tej ezoterycznej budowli: Philippe Chinard z Francji. Gdy tylko była gotowa, wielki władca zamykał się w niej na długie dnie i noce razem ze świtą swych czarodziei, alchemików, astrologów. Do jakiego boga, jakiego demona kierowali swe zaklęcia? Czy udało im się dokonać tak upragnionej przemiany metalu w złoto? Nikt tego się nie dowie, chyba że ktoś kiedyś odcyfruje znaczenie tajemniczych znaków, wyrytych na murze istniejącego do dziś zamku: ukazują one niewiastę, stojącą pokornie przed władcą, otoczonym gromadą zbrojnych rycerzy. Pod spodem zaś widnieje enigmatyczny zapis:
                                                                                  Ds IDCa DB 10 CLPSHAz
W nim prawdopodobnie kryje się tajemnica Fryderyka II i jego zamku.
http://www.medianet.pl/~czejarek/swiat09.htm
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 19, 2012, 17:01:24 wysłane przez janusz » Zapisane
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #105 : Czerwiec 05, 2012, 21:46:26 »

Od wielkiej chwały, do srogiej, niesłusznej kary. Historia życia Piotra spisana w wielkim skrócie, w języku francuskim. Całość zakończona zapisem ze starych kronik, wg. których Piotr za pomocą cudów odzyskał wzrok i mowę. Niektórzy twierdzą, że to kapłani dawnej wiary, z góry Radunii, za pomocą magii przywrócili mu jako takie zdrowie. Uśmiech

Edit. Przywrócono zdjęcie.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 31, 2012, 21:05:55 wysłane przez janusz » Zapisane
chanell


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 72
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3453



Zobacz profil
« Odpowiedz #106 : Czerwiec 05, 2012, 22:09:22 »

No i sprawa się wyjaśniła ,jednak to francuski,a ja się z Basią zastanawiałam czy aby na pewno  Z politowaniem Skąd własciwie pochodzi ta rycina ?

edit:

chyba juz wiem ,czy to z tej ksiązki Janusz ?
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 05, 2012, 22:20:02 wysłane przez chanell » Zapisane

Na wszystkie sprawy pod niebem jest wyznaczona pora.

            Księga Koheleta 3,1
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #107 : Czerwiec 05, 2012, 22:28:56 »

Chanell jesteś niesamowita Duży uśmiech
Ja tu sobie piszę, kończę a tu prosze niespodzianka Mrugnięcie

Ale tak dla uzupełnienia ......rycinę wykonał Jerzy Samuel Bandtkie.

Prowadził on przez wiele lat polemikę z historykami niemieckimi oraz czeskimi na temat polskich korzeni Śląska. Opracował Nowy elementarz polski, a o Śląsku pisał, że jest on odwieczną "polską ziemicą". Sprzeciwiał się przymusowej germanizacji Polaków na Dolnym i Górnym Śląsku oraz zakazom używaniu języka polskiego w szkołach i podczas mszy. Nikt wcześniej nie protestował tak mocno przeciw naruszaniu praw śląskich Polaków do nauki w ojczystym języku. Po raz pierwszy Bandtkie przedstawił niezbite dowody związku gwary śląskiej z mową polską na przykładzie gwary ludowej mieszkańców Laskowic, Minkowic i Przeczowa. Zawarł je m.in. w rozprawie pt. Wiadomości o języku polskim w Szląsku i o polskich Szlązakach.
Leży pochowany na krakowskim Cmentarzu Rakowickim.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Samuel_Bandtkie

http://www.europeana.eu/portal/record/09404/2913E564091A7CEC3BF960BFD1991E9EA5600F48.html?start=4&query=what%3APiotr+W%C5%82ostowic  Na tych stronach mamy znalezioną przez Ciebie historię Piotra do poczytania. Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 05, 2012, 22:34:55 wysłane przez janusz » Zapisane
Przebiśnieg
Gość
« Odpowiedz #108 : Wrzesień 22, 2012, 11:16:26 »

janusz
Cytuj
Chanell jesteś niesamowita
Dodam tylko do tego co napisałeś szacowny, że przysłowie mówi: ,,Gdzie diabeł nie moze tam kobitę posłać" Duży uśmiech
to pa Duży uśmiech
Zapisane
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #109 : Październik 19, 2012, 11:48:34 »

Zainteresowania naszej Chanell są wszechstronne, dlatego każda jej pomoc w/w temacie jest
bardzo cenna i mile widziana. Uśmiech
Zapisane
Strony: 1 2 3 4 [5] |   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Strona wygenerowana w 0.032 sekund z 20 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

moloromme wiedzmin pkspolonus articz ppiz