Niezależne Forum Projektu Cheops Niezależne Forum Projektu Cheops
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Październik 16, 2021, 18:48:48


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: 1 2 3 [4] 5 |   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Komes Piotr.  (Przeczytany 64203 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #75 : Wrzesień 13, 2011, 20:46:35 »

Posty dotyczące Gór Sowich wydzieliłem jako niezależny wątek: Góry Sowie
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #76 : Listopad 18, 2011, 23:27:35 »

Na tropie ostatnich śladów działalności Piotra we Wrocławiu.
Znane ale na nowo zapisane. Uśmiech Przepraszam za głos (wina mikrofonu).

<a href="http://www.youtube.com/v/2zxd2Wgj_Yg?version=3&amp;amp;hl=pl_PL" target="_blank">http://www.youtube.com/v/2zxd2Wgj_Yg?version=3&amp;amp;hl=pl_PL</a>
« Ostatnia zmiana: Listopad 28, 2011, 20:49:13 wysłane przez janusz » Zapisane
chanell


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 72
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3453



Zobacz profil
« Odpowiedz #77 : Listopad 20, 2011, 10:44:16 »

Dziękuję Janusz za uzupełnienie filmem ,mojej wiedzy o Piotrze W. Szkoda że dźwięk jest nieciekawy i w niektórych momentach nic nie słychać (na moim kompie ) Dobrze że znam tę historię z rozmów z tobą i Andrzejem ,ale przecież nie wszyscy mają tę możliwość. Naprawdę nic się nie da zrobić z tym dźwiękiem  Smutny  Tymczasem czekam na film fabularny  Mrugnięcie

ps;głos masz całkiem fajny   Duży uśmiech
Zapisane

Na wszystkie sprawy pod niebem jest wyznaczona pora.

            Księga Koheleta 3,1
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #78 : Listopad 20, 2011, 18:23:59 »

Dziękuję Chanell - troszkę zachrypłem podczas narracji Duży uśmiech
Ten filmik wrzucił na You Tube Janusz Z. możliwe, że coś jeszcze uda się poprawić.
Do filmu fabularnego o Piotrze jeszcze daleko, ale..... Mrugnięcie
Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #79 : Listopad 20, 2011, 20:17:58 »

Włost, templariusze i Ślęża. To nie tylko świetny temat na książkę, ale właśnie na pełnometrażową produkcję.
Czemu nasi filmowcy tak rzadko sięgają do historii ? Ale nie tej historii oficjalnie wykładanej, tylko tej ukrytej, niejasnej, trochę zagmatwanej.
Ożyłyby legendy, ludzie doceniliby w końcu skarby w pobliżu swojego miejsca zamieszkania.
A tak to "cudze chwalicie, swego nie znacie". Jak zwykle.
Zapisane
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #80 : Listopad 21, 2011, 00:43:01 »

Heinrich Rybisch Niemiec z Saksonii człowiek, który przypieczętował rozbiórkę Opactwa na Ołbinie był dotychczas osobą bardziej znaną we Wrocławiu niż żyjący w XII wieku Słowianin Piotr Włostowic. Może moje i Andrzeja wysiłki spowodują wreszcie iż postać ślężańskiego księcia znajdzie swoje prawowite miejsce w historii naszego miasta. Powinien też powstać film ukazujący skomplikowaną historię dotyczącą początków powstania państwa polskiego, w której nasz bohater odegrał również bardzo ważną rolę. Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Listopad 21, 2011, 01:07:25 wysłane przez janusz » Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #81 : Listopad 21, 2011, 13:00:44 »

Słowianin Piotr Włostowic -piszesz. Jakże to, Słowianin, a fundował i stawiał Kościoły ? Mrugnięcie
Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #82 : Listopad 21, 2011, 20:53:30 »

Mamy kilku tak polskich bohaterów - poza Janosikiem oczywiście  Duży uśmiech Mrugnięcie - o których można by nakręcić niezłe filmy. Jednak reżyserzy musieli by odważyć się przedstawić sprawę w innym od jedynie słusznych ujęć. Duży uśmiech
« Ostatnia zmiana: Listopad 21, 2011, 20:54:46 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #83 : Listopad 22, 2011, 00:03:23 »

To fakt bohaterów w naszej historii mieliśmy dużo, ale nasz Piotr jest jedyny w swoim rodzaju i może jakiś reżyser odważy się coś z tym ''fantem'' zrobić. Mrugnięcie

Słowianie-Ślężanie musieli przyjąć chrześcijaństwo. Gdyby tego nie zrobili podzieliliby los ludu, który niegdyś zasiedlał ziemie między Wisłą a Niemnem - Prusów. Smutny


Zapisane
arteq
Gość
« Odpowiedz #84 : Listopad 22, 2011, 01:38:02 »

Słowianie-Ślężanie musieli przyjąć chrześcijaństwo. Gdyby tego nie zrobili podzieliliby los ludu, który niegdyś zasiedlał ziemie między Wisłą a Niemnem - Prusów. Smutny
Janusz, naprawdę myślisz, że Słowianie-Ślężanie trzykrotnie uczestniczyliby w rozbiorze Polski - finalnie doszczętnego, nie wspominając już o tym, że byliby prowodyrem tej akcji?
Zapisane
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #85 : Listopad 23, 2011, 00:33:12 »

Witaj Artku Uśmiech Niezrozumieliśmy się.
Dzisiejszy region elbląski zamieszkały był we wczesnym średniowieczu przez pogańskich Prusów. Rzadko dziś o nich pamiętamy, a jeszcze rzadziej zastanawiamy się, czy naród ten rzeczywiście musiał wyginąć, czy nie mógł przyjąć chrześcijaństwa i przetrwać, tak jak choćby Litwini czy Łotysze? A jeśli wyginąć nie musiał, to kto jest winien temu, że tak się stało? Zagłada Prusów nastąpiła z winy zakonu krzyżackiego, który — oficjalnie głosząc propagowanie nowej wiary —kierował się w swej codziennej działalności głównie przesłankami politycznymi.
Brutalne metody nawracania, przyniesione do Prus przez Krzyżaków sprawiły, że chrystianizacja dotyczyła przede wszystkim terytorium, w znikomym zaś stopniu rdzennych mieszkańców. Innymi słowy: liczba chrześcijan w Prusach zwiększała się dzięki temu, że miejsce zabijanych Prusów zajmowali chrześcijańscy osadnicy, głównie Niemcy...
Jak była skuteczna taka eksterminacja narodu widać to po kojarzeniu nazwy Prus z zamieszkującymi tam Niemcami (Prusacy).
Ślad po zamieszkującym ten teren prawdziwych Prusach dla wielu współczesnych zaginął w historii dziejów. Smutny
http://pl.wikipedia.org/wiki/Prusowie

Słowianie zachodni w 9-10 wieku. Wieleci, Pomorzanie, Polanie, Ślężanie, Wiślanie, Czesi, Morawianie i inni.

Hasła zorganizowanej krucjaty przeciwko Słowianom pojawiły się na progu XII w. Na początku 1108 r. biskupi i książęta niemieccy wystąpili z apelem do rycerstwa Europy Zachodniej, wzywając do wojny przeciwko Słowianom. Chcąc pozyskać jak najwięcej rycerstwa na tę wyprawę, wskazywali nie tylko na motyw chrystianizacyjny, ale wskazywali także na urodzajność ziem słowiańskich, możliwość wzbogacenia się, zdobycia ziemi. Niemcy podbili Miśnię, Lubusz już w X w. Na północy podbili plemiona Obodrytów, Wieletów, ale okazało się, że te plemiona bardzo szybko zrzuciły zależność niemiecką i wróciły do pogaństwa, ponieważ podboje w X w. dokonywały się pod hasłem chrystianizacji. Aby bronić się przed najazdami, plemiona północne zawiązały Związek Wielecki. Tam gdzie jest związek miast czy plemion, tam znajdzie się ktoś, kto chce objąć przewodnictwo. Podobnie było ze Słowianami. Rozpoczęły się pomiędzy członkami Związku walki o władzę. Doprowadziło to do osłabienia plemion wieleckich. Doszło do tego, że niektórzy książęta pogańscy przyjmowali chrześcijaństwo, uznawali władzę cesarza, w zamian za zachowanie tronu. Do książąt tych należał władca Brenny - Henryk Przybysław. Siostrzeniec Przebysława Jaksa z Kopanik, zięć Piotra Włostowica po śmierci bezdzietnego wuja utracił swoje dziedzictwo i musiał schronić się w Polsce.

Ślężanie wymienieni w Geografie Bawarskim jako plemię posiadające 15 grodów, początkowo podporządkowani byli Wielkiej Morawie, potem władcom czeskim a od ok. 990 roku państwu Mieszka I. Uratowali oni swoją słowiańskość przyjmując chrześcijaństwo. Po wielu innych zachodnich słowianach i ich księstewkach nie ma już śladu na mapach Europy. Piotr Włostowic, Ślężanin, był przeciwnikiem niemieckiej ekspansji i z tego powodu po opanowaniu Śląska przez ten naród wszelkie ślady jego istnienia zostały stopniowo usuwane.

http://www.historia.net.pl/praca,38.html
http://zadane.pl/wypracowanie/Ekspansja_niemiecka_na_ziemie_Slowian-13411
« Ostatnia zmiana: Listopad 23, 2011, 00:45:42 wysłane przez janusz » Zapisane
barneyos

Gawędziarz


Punkty Forum (pf): 2
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 689



Zobacz profil
« Odpowiedz #86 : Listopad 27, 2011, 18:59:29 »

Przydatny link - szlak cysterski w Polsce

http://szlak-cysterski.eu/
Zapisane

Pzdr barneyos   Cool

----------------------------------
\"Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko rzeczy, których na razie nie potrafimy zrobić\"
\"Im więcej wiem, tym bardziej wiem, że mniej wiem\"
arteq
Gość
« Odpowiedz #87 : Listopad 27, 2011, 19:15:43 »

Janusz, Zakon Krzyżacki podupadł w XV wieku, a w XVIII Prusy miały się całkiem dobrze i były poważnym graczem w Europie śr.-wsch. - czego dowodem są właśnie rozbiory Polski...
Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #88 : Listopad 27, 2011, 20:03:51 »

>Arteq<, jeśli mnie pamięć nie myli, to mówisz o Niemcach, którzy zająwszy te tereny nadali im ponownie nazwę PRUSY, ale z tymi dawnymi nie ma to już nic wspólnego.
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #89 : Listopad 28, 2011, 11:58:06 »

Cytuj
Ślad po zamieszkującym ten teren prawdziwych Prusach dla wielu współczesnych zaginął w historii dziejów.

Św. Wojciech zginął w Prusach ponieważ naród ten nie chciał chrześcijaństwa.
Przed śmiercią został ostrzeżony:
''Nas i cały ten kraj na którego krańcach my mieszkamy, obowiązuje wspólne prawo i jeden sposób życia; wy zaś, którzy rządzicie się innym i nieznanym prawem, jeśli tej nocy nie pójdziecie, jutro zostaniecie ścięci.''

Bolesław Chrobry maksymalnie wykorzystał sytuację, jaka powstała po śmierci Wojciecha. Wcześniej jedynie cesarstwo prowadziło działania misyjne. Śmierć Wojciecha w czasie misji zorganizowanej przez Bolesława przydawała polskiemu księciu ogromnego prestiżu w oczach zachodnich chrześcijan.
Pogrzebane w Gnieźnie relikwie biskupa Wojciecha stały się fundamentem założonej w roku 1000 przez jego przyjaciela, cesarza Ottona III, archidiecezji. Gniezno – w przeciwieństwie do podległej Moguncji Pragi – stało się niezależną archidiecezją, z czym długo nie mogły się pogodzić metropolie niemieckie, które do tamtej pory posiadały zwierzchnictwo nad wszystkimi powstającymi na terenach słowiańskich biskupstwami obrządku zachodniego.

Zapisane
chanell


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 72
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3453



Zobacz profil
« Odpowiedz #90 : Listopad 28, 2011, 12:13:58 »

Artek,przecież Janusz wyraźnie napisał że ludność Pruska została wymordowana przez Krzyzaków i na ich miejsce sprowadzono Niemców. Pamiętasz film " Czarne chmury" ? W tym właśnie filmie ludność Pruska  pomaga królowi polskiemu,przez co jest szykanowana przez krzyżaków .


edit:poprawiłam swój wpis, a to krótki opis filmu z YouTube
"Osią fabuły stały się dramatyczne epizody z walk o utrzymanie przy Polsce Prus Książęcych. Pozostawały one w lennej zależności od Rzeczypospolitej od 1525 r., kiedy Albrecht Hohenzollern sekularyzował państwo zakonne i złożył w Krakowie hołd królowi polskiemu. W XVII wieku na mocy traktatów welawsko-bydgoskich ziemie te przypadły elektorowi brandenburskiemu. Polska była wówczas krajem wolności szlacheckich, w Prusach szlachcie wiodło się znacznie gorzej. Na czele opozycji przeciwko elektorowi Fryderykowi Wilhelmowi stanął pułkownik Krystian Ludwik Kalkstein-Stoliński. W 1670 r. musiał uciekać z Prus do Polski. Podstępnie zwabiony do rezydencji ambasadora Brandta w Warszawie, na rozkaz elektora został porwany, mimo protestów polskiej szlachty i osobistego wstawiennictwa króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego - skazany na karę śmierci i stracony w Kłajpedzie w 1672 r. Burzliwe dzieje Kalksteina-Stolińskiego stały się osnową scenariusza serialu telewizyjnego."
« Ostatnia zmiana: Listopad 28, 2011, 13:00:35 wysłane przez chanell » Zapisane

Na wszystkie sprawy pod niebem jest wyznaczona pora.

            Księga Koheleta 3,1
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #91 : Grudzień 31, 2011, 00:00:55 »

Potomkowie pogromcy Jungingena mieszkają w Słupsku

Potomkami Mszczuja ze Skrzynna, który zabił pod Grunwaldem Mistrza Zakonu Krzyżackiego są Bożena, Aleksander i Piotr Dunin – Kukurowcy ze Słupska. Cały ród Duninów nie kryje dumy z waleczności swojego przodka, który w bezpośrednim starciu pokonał Ulricha von Jungingena. 
Choć śmierć Wielkiego Mistrza Zakonu przesądziła o losach bitwy pod Grunwaldem, sam król Jagiełło dowiedział się o waleczności swojego najbardziej oddanego rycerza dopiero kilka godzin po bitwie.

Najlepiej dowodzą tego kroniki Jana Długosza, który opisał przebieg bitwy pod Grunwaldem.

Ród Duninów nie kryje żalu, że dopiero z okazji 600-lecia bitwy pod Grunwaldem przedstawiane jest męstwo ich przodka. Rodzina Duninów powinna kierować żal głownie do… Jana Matejki, który malując bitwę pod Grunwaldem puścił wodzę artystycznej fantazji.

 Męstwo rycerza docenił jednak Król Władysław Jagiełło, który podarował walecznemu rycerzowi starostwo z kilkunastoma wioskami. Mszczuj był też przez całe lata jednym z najbardziej zaufanych rycerzy króla.

Mszczuj pochodził oczywiście z Łabędziów. Mrugnięcie

http://www.tvp.pl/gdansk/aktualnosci/spoleczne/potomkowie-pogromcy-jugingena-mieszkaja-w-slupsku/2126988
« Ostatnia zmiana: Grudzień 31, 2011, 00:29:36 wysłane przez janusz » Zapisane
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #92 : Styczeń 14, 2012, 01:24:29 »

Warto tutaj przypomnieć kontynuatora dzieła właściciela Góry Ślęży - Piotra Włosta. Był nim dziedzic prastarej słowiańskiej tutaj obecności, władca Ziemi Ślężańskiej, polski książe świdnicko – jaworski Bolko II, Piast śląski, wnuk Władysława Łokietka, siostrzeniec Kazimierza Wielkiego, fundator zamku na Górze Ślęży, o którym to Długosz w swojej kronice napisał, że choć inni książęta śląscy zaparli się Ojczyzny - dając się zhołdować Janowi Luksemburskiemu, Niemcowi na tronie czeskim – to on jeden "nie dał się zwieść do tego grzechu, oświadczał głośno, że jest księciem polskim, a od jedności z Polską nigdy nie odstąpi".

Ostatni niezależny książę piastowski na Śląsku.

Po śmierci tego władcy, Śląsk i góra Ślęża stopniowo stały się niemieckimi włościami Smutny
Zapisane
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #93 : Styczeń 26, 2012, 22:35:53 »

Dowodem na słowiańskie pochodzenie tych ziem, były nadal występujące tutaj polskie nazwy wielu miejscowosci, których w żaden naukowy sposób nie udało się wyprowadzić od niemieckich słów. Wrocławskie Szczytniki, to dawna wioska ofiarowana klasztorowi św. Wincentego na Ołbinie przez księcia Henryka I Brodatego. Jej nazwa wskazuje na to, że była wsią służebną, której mieszkańcy wytwarzali szczyty (czyli tarcze) dla drużyny książęcej. Wieś zamieszkiwali również rybacy i rolnicy zaopatrujący Wrocław w ryby, płody rolne, warzywa i owoce.

Podanie niemieckie w bardzo ciekawy sposób wywodzi nazwę Szczytnik od słowa Scheitnig.

''Dawno temu mieszkał w okolicy Wrocławia pewien rycerz. Miał on wspaniały zamek, bogate włości, piękną żonę, a jedynym jego zmartwieniem było to, że nie miał syna, który mógłby objąć po nim jego majątek i zachować ciągłość starożytnego rodu. W końcu postanowił pojechać daleko, na wyprawę krzyżową, aby broniąc grobu Chrystusa przed niewiernymi, wysłużyć sobie łaskę posiadania potomstwa. Na próżno żona prosiła go, by nie rozłączał się z nią na tak długo; rycerz postanowił wprowadzić swe zamysły w czyn i oto z sercem ściśniętym żalem i niepokojem odprowadzała go żona do Wrocławia, skąd miał wraz z innymi wyruszyć w dalszą drogę.
Już oczom ich ukazał się Wrocław, zamknięty w pierścieniu murów obronnych, nad którymi rysowały się na niebie smukłe sylwetki wież kościelnych. Równocześnie niemal ściągnęli wodze koniom, uderzeni niezwykłą pięknością okolicy, przez którą właśnie przejeżdżali. Promienie słońca złociły drżące liście drzew i kładły się na falowanych lekkim wiatrem łąkach. W powietrzu rozbrzmiewały dźwięczne głosy ptaków z pobliskiego lasu. Daleko na polach pracowali ludzie.
Przy drodze siedział ubogo ubrany starzec, który spoczywał, oplótłszy kolana spracowanymi ramionami.
-   Co to za wioska? - - zwrócił się doń rycerz po niemiecku.
-   Szczytniki, panie — odparł stary. Scheid nicht (nie rozłączaj się)......
zrozumieli po swojemu obce słowo pytający. I rycerz uznał to zdarzenie za znak nadzwyczajny, zaniechał wyprawy i wrócił z żoną do swego zamku. Wkrótce też urodził się upragniony syn.''

Dziewiętnastowieczni Niemcy wrocławscy uważali natomiast, że postać pruskiego króla Fryderyka Wilhelma II, (widać niezbyt dobrze im znaną, a umieszczoną przez książąt Hohenlohe na kolumnie w Parku Szczytnickim) to podobizna jakiegoś bankiera o nazwisku Scheitnig, który miał park założyć i ofiarować miastu.

Mieszkałem wiele lat na ul. Szczytnickiej (niem.Scheitniger Strasse) we Wrocławiu. Tutaj się urodziłem, bawiłem jako dziecko i uczyłem w pobliskich szkołach. Miałem bardzo blisko do tajemnic Ostrowia Tumskiego, Wyspy Piaskowej i Ołbina.  Uśmiech

W ostatnich tygodniach II wojny światowej podczas oblężenia Festung Breslau przez Armię Czerwoną, szef wrocławskiej NSDAP Karl Hanke podjął decyzję o wybudowaniu w pobliżu ul. Szytnickiej lotniska. Zburzono wszystkie budynki - reprezentacyjne kamienice i obiekty użyteczności publicznej. Pośpieszne odgruzowywanie terenu przyszłego lotniska trwało pod ostrzałem radzieckich samolotów i pochłonęło liczne ofiary, tak wśród miejscowej ludności cywilnej, jak wśród zapędzonych tu do pracy cudzoziemskich robotników Z lotniska tego wystartowały tylko dwa samoloty: 10 kwietnia Junkers Ju 52, który ewakuował 22 rannych oraz 5 maja Fi 156 Storch, którym Karl Hanke uciekł z Wrocławia do Sudetenlandu. Historyczną ciekawostką na pewno jest to, że niemiecki sztab generalny obrony Twierdzy Wrocław ukrył się na Wyspie Piaskowej, w podziemiach dawnego klasztoru kanoników regularnych - augustianów.

Po wojnie na kilka lat plac po dawnym lotnisku zamienił się w największe targowisko w mieście (tzw. szaberplac): handlowano tu wszelkim mieniem wyszabrowanym z opuszczonych niemieckich domów. Na początku lat 50. rozpoczęto planowanie zabudowy areału placu. Najpierw wzdłuż głównej osi, po jej południowej stronie - potem także po przeciwnej - zaczęły powstawać budynki Politechniki, Akademii Rolniczej, później także Uniwersytetu, w tym akademiki.

Aż do końca lat 90. XX wieku na części placu zwanego teraz Grunwaldzkim - znajdowało się targowisko, głównie owocowo-warzywne. W marcu 2006 roku rozpoczęła się gruntowna przebudowa Placu Grunwaldzkiego. Główne jego skrzyżowanie zostało w dniu 4 kwietnia 2007 roku oddane do użytku jako rodzaj ronda nazwanego "Rondem Reagana" o kształcie elipsy przykrytego w części środkowej dachem, pod którym znajduje się węzeł komunikacji zbiorowej ze zintegrowanymi przystankami tramwajowymi i autobusowymi. Część środkowa wraz z przejściem podziemnym została uruchomiona 15 marca 2008 r. Obok głównego skrzyżowania, na miejscu do niedawna funkcjonującego targowiska, powstał uruchomiony w kwietniu 2007 trójkondygnacyjny wielofunkcyjny obiekt handlowo-usługowy nazwany Pasażem Grunwaldzkim. W dzisiejszym mieście prawdziwy oddech średniowiecza oraz dawnych odległych czasów Piotrowych można odczuć już tylko w rejonie Ostrowa Tumskiego i Wyspy Piaskowej. Smutny



Edit. Przywrócono zdjęcia.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 31, 2012, 20:54:10 wysłane przez janusz » Zapisane
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #94 : Marzec 15, 2012, 11:03:15 »

Ostatnia moja wizyta w Muzeum Narodowym we Wrocławiu zaowocowała lepszymi zdjęciami obrazu J.Matejki - ,,Piotr Włostowic sprowadza cystersów do Polski'', na których można teraz zobaczyć więcej ciekawych szczegółów. Uśmiech




Jak dokładnie widać, noga Piotrowego tronu opiera się na tajemniczym Sfinksie.


Zdrożony podróżą pielgrzym przypomina tarotowego ''głupca'', na którego czeka nowa droga życia.

Ciekawa postać saracena, ukryta po lewej stronie obrazu Matejki.
                   
Dziecko stojące za tronem Piotra, całujące głowicę miecza.

Edit. Przywrócono zdjęcia.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 31, 2012, 21:03:31 wysłane przez janusz » Zapisane
barneyos

Gawędziarz


Punkty Forum (pf): 2
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 689



Zobacz profil
« Odpowiedz #95 : Marzec 15, 2012, 14:46:15 »

Janusz a zapodaj jeszcze zoom płaszcza biskupa - bo coś mnię się wydaje, że na klacie ma głowę brodatego mężczyzny, albo ... lwa.

Coś mam coraz większą pewność, że ten obrazek ma niejedno "drugie dno", a ten klucz to jednak nie klucz.
Zapisane

Pzdr barneyos   Cool

----------------------------------
\"Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko rzeczy, których na razie nie potrafimy zrobić\"
\"Im więcej wiem, tym bardziej wiem, że mniej wiem\"
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #96 : Marzec 15, 2012, 18:40:21 »

Witaj Barneyos. Uśmiech .....Tak naprawdę, to cały obraz jest kluczem.
Biskup, o którego płaszczu wspomniałeś ma prawdopodobnie twarz samego Matejki. Czy jest tutaj głowa lwa? Trudno powiedzieć. W brodzie Piotra moja koleżanka zauważyła kobietę z dzieckiem na ręku i grupę towarzyszących jej osób. Niesamowita jest ręka unosząca się nad głową tej niewiasty. Obraz z Piotrem zapromowała po raz pierwszy w historii nasza telewizja. Zielone oblicze Bafometa na pierwszym planie było wprost rewelacyjne. Na jednym ze zbliżeń fotograficznych, które udało się zrobić w muzeum, widać wyraźnie podpis mistrza Jana oraz datę powstania samego obrazu.
   

   
« Ostatnia zmiana: Marzec 17, 2012, 00:44:35 wysłane przez janusz » Zapisane
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #97 : Kwiecień 15, 2012, 20:10:40 »

Historia Rodu Duninów herbu Łabędź

Herb "Łabędż" Rodu Duninów a 1615 roku,
na wschodniej skarpie kościoła w Skrzynnie, koło Radomia.

Ród Duninów należy do najstarszych rodów polskich. Jego protoplastą był żyjący w XII w. możnowładca, wojewoda i doradca króla Bolesława Krzywoustego, komes Piotr Włostowic. Wokół tej wybitnej postaci narosły legendy opiewające jego dzieje i opisujące jego bogactwo i potęgę. Długosz podaje jakoby Piotr z wielkim skarbem przywędrował na dwór królewski z Danii i stąd podobno pochodzi przydomek Dunin i herb Łabędź. Legendy tej nie potwierdzają jednak żadne źródła historyczne. Ojciec Piotra Włost był zdawna osiadły na Śląsku, w okolicach góry Ślęży, gdzie posiadał majętności. Sam Piotr nie używał, ani przydomka Dunin, ani herbu Łabędź. Dopiero w XIV w. potomkowie Piotra Włostowica zaczęli nazywać się Duninami, co powstało prawdopodobnie z przekręcenia łacińskiej wersji imienia Dominik: Domin-Donin-Dunin. Trafiło to na podatny grunt wobec rodzącej się równocześnie legendy o duńskim pochodzeniu. W tym samym czasie wspólnym znakiem herbowym Rodu stał się biały łabędź na czerwonym polu.

W XIII - XIV w. Łabędzice, potomkowie Piotra Włosta, stanowili szeroko rozgałęziony ród, rozsiedlony zwłaszcza w Sandomierskiem, w Krakowskiem oraz na Mazowszu i na Kujawach. W tym też mniej więcej czasie upowszechnia się wśród członków Rodu forma nazwiska DUNIN i wizerunek łabędzia na tarczy herbowej. Poszczególne rodziny zaczynają wyróżniać swą gałąź, dodając do przydomka nazwisko utworzone od nazwy miejscowości, będącej ich główną siedzibą. Tak powstali np. Dunin-Sulgostowscy (z Sulgostowa), Dunin-Borkowscy (z Borkowic), Dunin-Koziccy (z Kozic), Dunin-Karwiccy (z Karwic) i inni. Nieco inaczej ukształtowały się formy Dunin-Szpot (Szpotański), Dunin-Wąsowicz. Przechowało się dla potomnych przezwisko, nadane kiedyś znacznemu członkowi rodziny od posiadanej przez niego charakterystycznej cechy fizycznej – szpotawość, wąsy.

Podpisanie Uni Horodelskiej

Nie zabrakło Duninów, gdy tworzyła się Rzeczypospolita Obojga Narodów. Swą pieczęć na Unii Horodelskiej (1413) przystawił Dziersław ze Skrzynna przyjmując do Herbu i Rodu Golimunta. Stąd pojawiły się rodziny Łabędziów litewskich i ruskich. W późniejszych czasach Ród Duninów stopniowo tracił swe wiodące znaczenie. Nie przestał jednak służyć Ojczyźnie myślą, pracą lub krwią, gdy było trzeba, przez cały okres Jej 1OOO-letniej historii, kierując się zawsze swym prastarym zawołaniem:

                                                                            “Omnia ad honorem”
                                                                           (“Za honor wszystkich”)


O Piotrze palatynie....którego zwano Duninem
Cytuj
''Tejże zimy Władysław książę polski pojmał swego wielmożę Piotrka, oślepił, uciął mu język i dom jego
rozgrabił, z żoną tylko i dziećmi wygnał z ziemi swojej, a on poszedł na Ruś.''
Kroniki polskie za Wincentym Kadłubkiem zwą go konsekwentnie „Petrus Vlostides”, tj. Piotr Włostowic syn Włosta), przy użyciu tylko greckiego zamiast łacińskiego przyrostka patronimicznego. I takie właśnie miano tej osoby jest językowo prawidłowe. Imię słowiańskie Włost występuje niejednokrotnie (choć niezbyt często) w polskim średniowieczu; choćby współczesny Piotrowi (i zapewne jego brat) Włost, który darował trzy wsie katedrze wrocławskiej, zaś kanonikom regularnym z Trzemeszna wieś Włostowo nad Gopłem.
Niewłaściwą natomiast, choć często do niedawna używaną, jest nazwa „Piotr Włast” – sugeruje ona bowiem dodany do imienia przydomek osobowy, a nie patronimium. W źródłach średniowiecznych takie określenie naszego wojewody nie występuje. Zgodnie z Latopisem kijowskim Piotr obok pełnej formy swego imienia mógł też używać zdrobniałej. W dawnej Polsce był to zwyczaj powszechny, choć unikano stosowania zdrobnień przy okazjach uroczystych. „Petrkiem” zwano go więc na Rusi (dokąd, jako mąż tamtejszej księżniczki, musiał niekiedy jeździć); w Polsce deminutivum to mogło przyjąć brzmienie „Piotrek” najprawdopodobniej także „Pietrzyk”, „Piotrasz” czy „Pietrasz” (zawsze w zmiękczeniu, którego nie dał Kraszewski) takie bowiem formy znajdujemy w źródłach. Kronika zwiefalteńska, oparta na opowiadaniu wdowy po Bolesławie III – Salomei, zwie go nie „Petrus”, lecz „Patricius”, co wydaje się latynizacją któregoś z owych zdrobnień. Kronika wielkopolska zaś powołuje się na zaginione „Gesta Piotrkonis” (Dzieje Piotrka), zapewne identyczne z Carmen Mauri.  Tu również przypada miejsce na bliższą rodzinę Piotra. Żona jego Maria była księżniczką ruską; żadne jednak ze wczesnych źródeł nie podaje imienia ani dzielnicy jej ojca. Dopiero Kronika wielkopolska nazywa ją ciotką Władysława II, co za nią powtórzył Jan Długosz. W tym ujęciu byłaby ona córką wielkiego księcia kijowskiego Świętopełka II, matką bowiem Władysława II była inna córka tego księcia, Zbysława. Z kolei Kronika o Piotrze za ojca Marii uznała porwanego przez Piotra Włostowica księcia Wołodara. Wszystko to były widoczne domysły; Kraszewski próbował je pogodzić, każąc córce Świętopełka wychowywać się na dworze Wołodara (opowieść dziada na początku książki), choć naprawdę między tymi książętami przyjaźni nie było. Pośrednie, ale prowadzące do wyjaśnienia sprawy informacje przynosi opowiadanie księżnej Salomei Bolesławowej, zapisane przez mnichów z Zwiefalten. Według tego opowiadania Maria Piotrowa miała matkę Greczynkę wysokiego rodu; z Greczynką zaś, Teofano Musalonissą, ożenił się książę czernihowski Oleg Świętosławicz, a Świętopełk nie miał żony z Bizancjum. Za Piotra wydał Marię jeszcze jej ojciec kiedy ten, wysłany w swaty przez innego polskiego możnowładcę, sam się o nią oświadczył. Przyjęcie go za zięcia, a przedtem zdobycie przez niego uczucia księżniczki, musiświadczyć o ogładzie i elegancji Włostowica, nabytych zapewne na dworze. Z „Historią prawdziwą...” nie zgadza się również liczba Piotrowych synów i córek. Kraszewski znał tylko dwoje: Świętosława i Beatryczę, które to imię przetłumaczył na polski (Błogosława). O Świętosławie przy tym napisał to właśnie, co Kronika o Piotrze (za Carmen Mauri) przypisała innemu jego synowi, Idziemu. Historycy nasi utożsamili te dwie postacie; tożsamość taka nie jest możliwa ze względów chronologicznych. W 1145 r. Idzi miał według wspomnianej kroniki zaledwie 19 lat; syn zaś Świętosława Włodzimierz pełnił już w 1177 r. najwyższy urząd w państwie (pierwsze miejsce wśród możnych świeckich na gnieźnieńskim dokumencie Mieszka Starego). Nieobecność Świętosława, a obecność Idziego przy ojcu podczas pojmania tegoż tłumaczy się tym, że pierwszy z nich, jako już żonaty mieszkał osobno. Synem Piotra Włostowica (i to najstarszym) był wreszcie Wszebór, w książce Kraszewskiego występujący w zupełnie innej roli, mianowicie jako palatyn sandomierski, sędziwy już wiekiem. Jego związku rodzinnego z Piotrem nie określa wprost żadne źródło. Toteż badacze (i to nie wszyscy) uważali ich co najwyżej za jakichś krewnych. Wśród wnuków Włostowica , reformującego w roku 1193 klasztor św. Wincentego, występuje wszakże Piotr, który nie należał do synów Świętosława. Na podstawie całego szeregu kryteriów trzeba go utożsamić z Piotrem Wszeborzycem, wojewodą kujawskim i fundatorem klasztoru norbertanek w Strzelnie. Wreszcie córki. Żona Jaksy nie miała – jak czytamy w powieści – na imię Beatrycza (Błogosławiona), lecz Agata (po rusku Agafia), z takim bowiem imieniem występuje ona obok męża na tympanonie z dawnego kościoła św. Michała na Ołbinie wrocławskim, przez nich (jak już była o tym mowa wyżej) wzniesionego. Młodszą od niej Beatryczę można natomiast identyfikować z pierwszą przełożoną (magistra) konwentu w Strzelnie, noszącą takie właśnie miano.

Nazwa Dunin, pierwotnie Donin, oznaczała Duńczyka. Taki przydomek w odniesieniu do rzeczywistego Piotra Włostowica występuje dopiero w późnych źródłach. Według śląskiego źródła (a wcześniej jeszcze opowieści Salomei) Włostowic z okupu za Wołodara ufundował 70 kościołów i 7 klasztorów. Natomiast Kronika wielkopolska „fundacyjny” skarb uważa za własność króla duńskiego, wywieziona przez „Piotra Duńczyka” z jego ojczyzny do Polski. Ów król duński został zabity przez swego brata, a jego skarb miał przechowywać zrazu ojciec tegoż Piotra, który nie chciał, aby dostał się on w ręce zabójcy. Przejście z rzeczywistości do legendy zawdzięczała Kronika wielkopolska niewątpliwie rodowej tradycji potomków Piotra, więc członków rodu Łabędziów. Motyw duński w tej tradycji istniał już na przełomie XIII i XIV w., skoro w 1326 r. Miecław z Konecka użył już swojej pieczęci z herbem Łabędź, a w 1350 dokument zamiany dóbr notuje w tym samym kręgu rodzinnym po raz pierwszy imię Donin, które odtąd powtarzało się w tym rodzie, aż w końcu stało się jego przydomkiem. Odniesienie jego do wojewody Piotra z pierwszej połowy XII stulecia było jednak rzeczą wtórną. Gniazdo Włostowiców leżało na Śląsku, między Wrocławiem a góra Ślężą, gdzie według bulli Celestyna III dla klasztoru na Piasku dobra mieli już ojciec i dziad Piotra. Zabójstwo w duńskiej rodzinie królewskiej zdarzyło się naprawdę, lecz dopiero w roku 1250, kiedy to król Eryk IV znalazł śmierć z ręki brata, księcia Abla. W tym czasie wśród przodków rodu Łabędziów żyli bracia Wszebór i Piotr ze Skrzyńska, o których przez dziesięciolecia źródła nasze nie dają żadnej wiadomości. Wygląda na to, że (obaj lub jeden z nich – najpewniej Piotr ze względu na imię) spędzili długie lata poza Polską, widocznie właśnie w Danii, skąd przywieźli wspomnienia udziału w jakichś wydarzeniach, które stały się osnową legendy. Legendę tę przeniesiono następnie na osobę najwybitniejszego z przodków, myląc czas i okoliczności, między innymi pochodzenie skarbu. W tym miejscu warto zaznaczyć, że Rodowód Ciołków na Drzewicy wymienia wśród członków tego domu braci Jakuba „rycerza Hiszpanii” i Jakuba „rycerza Galii”, który to Piotr, osiadłszy następnie w ziemi lubelskiej, „Frąnczusz appellatus est” (nazywany został Francuzem). Oto i analogia do przydomka Dunin w rodzie Łabędziów. „Historia prawdziwa...” Kraszewskiego, ten przydomek wymienia w swym tytule. Jednak Kraszewski tych wydarzeń nie rozwija w treści opowiadania. I dobrze się stało, gdyż wbrew Kronice wielkopolskiej, wydarzenia duńskie nie mogły się odnosić do Piotra Włostowica, gdyż nastąpiły one dopiero w 100 lat po jego śmierci. Prawdziwym „Piotrem Duńczykiem” i bohaterem legendy mógłby zostać dopiero praprawnuk Włostowica. Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 15, 2012, 20:33:35 wysłane przez janusz » Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #98 : Kwiecień 15, 2012, 20:56:29 »

Nie opiszę wam jeszcze co naprawdę wydarzyło się w Danii ( obecnie jest to Norwegia) i kim był nasz bohater Piotr Włost oraz dlaczego musiał się ukrywać.To długa historia jak zawsze jej kanwa jest kobieta , majątek i męska zazdrość o nią i morderstwa okrutne.
To był tajny zakon rycerski strzegący tajemnicy rodu Łabędzia i Czerwonej Księgi MM oraz kolejnych potomków tego rodu. Niestety zawsze pojawiał się jakiś mężczyzna który uważał iż to on , a nie ten któremu to powierzono jest ważniejszy... itd...
Ruiny tego zamku a zarazem loża najbardziej tajnej elity rycerskiej gdzie sprawdzano najwyższą lojalność rycerskich trojek są do dzisiaj.
Na wszystko przyjdzie czas na cd. również.

Kiara Uśmiech Uśmiech
Zapisane
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #99 : Kwiecień 15, 2012, 21:09:31 »

Kiaro oczywiście, że czekamy na tą Twoją opowieść. Byle byś zdążyła ją nam przedstawić przed końcem roku 2012. Duży uśmiech
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 15, 2012, 21:11:44 wysłane przez janusz » Zapisane
Strony: 1 2 3 [4] 5 |   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Strona wygenerowana w 0.071 sekund z 20 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

moloromme articz wiedzmin ptasiekamerki variabler