Niezależne Forum Projektu Cheops Niezależne Forum Projektu Cheops
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Sierpień 19, 2022, 13:13:57


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: [1] |   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: TECHNIKI MEDYTACYJNE  (Przeczytany 15337 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« : Sierpień 27, 2009, 11:31:38 »

To watek w którym chcę się skupić li tylko na technikach medytacji, nie na tym czy ktoś stosuje, czy nie lub jakie kto ma odczucia w tej materii. Temu służą istniejące juz tematy.
A naszło mnie na utworzenie wątku gdyż wpadła mi w łapska publikacja Osho opisująca różne metody medytacji.


      

Tytułem wstępu cytat z publikacji TECHNIKI MEDYTACYJNE autorstwa Osho:

Co to jest medytacja?

Medytacja to stan nie-umysłu. Medytacja to stan czystej świadomości bez żadnej zawartości. Zazwyczaj świadomość jest zapełniona śmieciami, przypomina lustro okryte kurzem. Umysł to ciągły ruch – poruszają się myśli, poruszają się pragnienia, poruszają się wspomnienia, poruszają się ambicje – nieprzerwany ruch! Dzień po dniu. Umysł funkcjonuje nawet gdy śpisz – śni. Wciąż myśli, wciąż jest w zmartwieniach i niepokojach. Przygotowuje się do następnego dnia, toczą się podziemne przygotowania.
To nie jest stan medytacji. Medytacją jest coś dokładnie odwrotnego. Gdy nie ma ruchu i myślenie ustało, nie porusza się żadna myśl, nie wzbudza się żadne pragnienie, gdy jesteś całkowicie wyciszony – to wyciszenie jest medytacją, i w tym wyciszeniu poznaje się prawdę, nigdy inaczej. Medytacja to stan nie-umysłu.
A do medytacji nie dotrzesz przez umysł, gdyż umysł sam siebie napędza. Do medytacji można dotrzeć tylko odstawiając umysł na bok, będąc spokojnym, obojętnym, nieutożsamionym z umysłem; widząc przechodzący umysł, ale nie utożsamiając się z nim, nie myśląc, że „ja nim jestem”.
Medytacja jest świadomością „ja to nie umysł”. Gdy ta świadomość wejdzie coraz głębiej, powoli, powoli, pojawią się chwile – chwile wyciszenia, chwile czystej przestrzeni, chwile przezroczystości, chwile, gdy nic się w tobie nie wzbudza i wszystko jest nieruchome. W tych chwilach ciszy poznasz kim jesteś – i poznasz tajemnicę tej egzystencji.
Przychodzi pewien dzień, dzień wielkiego błogosławieństwa, gdy medytacja staje się dla ciebie stanem naturalnym.
Umysł to coś nienaturalnego – nigdy nie będzie twoim stanem naturalnym. Ale medytacja to stan naturalny – który zatraciliśmy. Jest to raj utracony, ale raj, który można odzyskać. Spojrzyj w oczy dziecka – spojrzyj, a zobaczysz ogromne wyciszenie, niewinność. Każde dziecko przychodzi w stanie medytacji, ale musi być wprowadzone w zwyczaje społeczeństwa – musi być nauczone myślenia, kalkulowania, rozumowania, argumentowania; musi być nauczone słów, języka, koncepcji, i powoli, stopniowo, traci kontakt ze swoją niewinnością. Staje się skażone, zanieczyszczone społeczeństwem. Staje się wydajną maszyną; już nie jest człowiekiem.
Jedynym, czego potrzeba, jest odzyskanie tej przestrzeni. Już jej zaznałeś, gdy więc po raz pierwszy zaznasz medytacji, będziesz zaskoczony – pojawi się w tobie wielkie odczucie jakbyś już to znał. I to odczucie jest prawdziwe – już to znasz. Zapomniałeś. Diament zagubił się w stercie śmieci. Ale jeśli zdołasz go odkryć, znajdziesz ten diament ponownie – jest twój.
Tak naprawdę nie można go utracić, można go tylko zapomnieć. Rodzimy się jako ludzie medytujący, ale potem uczymy się nawyków umysłu. Ale nasza prawdziwa natura pozostaje ukryta gdzieś w głębi, niczym podziemny strumień. Któregoś dnia – wystarczy nieco kopania – stwierdzisz, że to źródło wciąż bije, źródło świeżych wód. A znalezienie go jest największą radością w życiu.

Medytacja to nie koncentracja

Medytacja to nie koncentracja. W koncentracji jest jaźń, która się koncentruje, i jest przedmiot koncentracji. Jest dualizm. W medytacji nie ma nikogo wewnątrz i nie ma niczego na zewnątrz. To nie jest koncentracja. Nie ma podziału na wnętrze i zewnętrze. Wnętrze płynie w zewnętrzu, zewnętrze płynie we wnętrzu. Przestaje istnieć rozdział, granica, kres. Wnętrze jest na zewnątrz, zewnętrze jest wewnątrz; jest to świadomość nie-dualistyczna.
Koncentracja jest świadomością dualistyczną. Dlatego koncentracja powoduje zmęczenie, dlatego gdy się koncentrujesz, czujesz się wyczerpany. A nie możesz koncentrować się przez 24 godziny, musisz skorzystać z wakacji, odpocząć. Koncentracja nie może stać się twoją naturą. Medytacja nie męczy, medytacja nie wyczerpuje. Medytacja może stać się czymś na całą dobę – dzień w dzień, rok w rok. Może stać się wiecznością. Sama w sobie jest odprężeniem.

Pierwszą rzeczą jest poznanie medytacji. Wszystko inne jest wtórne. Nie mogę ci powiedzieć,  że powinieneś medytować, mogę ci tylko wyjaśnić co to jest. Jeśli mnie zrozumiesz jesteś w medytacji – nie ma w tym żadnego nakazu. Jeśli mnie nie zrozumiesz nie będziesz w medytacji.

Koncentracja to działanie, działanie woli. Medytacja to stan bez woli, stan nie-działania. To odprężenie. Po prostu zapadasz się we własne istnienie, a to istnienie jest tym samym co bycie Wszystkim. W koncentracji umysł funkcjonuje na podstawie wniosku – coś robisz. Koncentracja wynika z przeszłości. W medytacji nie kryje się żaden wniosek. Nie robisz nic konkretnego, po prostu jesteś. Nie ma w tym przeszłości, jest to nieskażone przeszłością. Nie ma w tym przyszłości, jest to czyste od wszelkiej przyszłości, I to Lao Tzu nazywa wei-wu-wei – działaniem przez nie-działanie. Tak mówią mistrzowie zenu – siedzę w ciszy, nic nie robię, przychodzi wiosna i trawa sama rośnie. Pamiętaj: sama – niczego się nie robi. Nie wyciągasz trawy – wiosna przychodzi i trawa sama rośnie. Ten stan – gdy pozwalasz życiu płynąć własnym nurtem, gdy nie chcesz kierować, gdy w żaden sposób nie chcesz go kontrolować, gdy nie manipulujesz, gdy nie narzucasz żadnej dyscypliny – ten stan czystej niezdyscyplinowanej spontaniczności to właśnie medytacja.
Medytacja jest w teraźniejszości, czystej teraźniejszości. Medytacja jest natychmiastowością. Nie możesz medytować, w medytacji możesz być. Nie możesz być w koncentracji, możesz się koncentrować. Koncentracja to coś ludzkiego, medytacja to coś boskiego.

Wybieranie medytacji

Od samego początku znajdź coś, co do ciebie przemawia.
Medytacja nie powinna być narzuconym wysiłkiem. Jeśli będzie narzucona, od samego początku skazana jest na niepowodzenie. Coś narzuconego nie uczyni cię naturalnym. Nie potrzeba tworzyć zbędnego konfliktu. Trzeba to zrozumieć, gdyż umysł ma naturalną skłonność do medytowania – jeśli dasz mu coś, co do niego przemawia jeśli jesteś ukierunkowany na ciało, są sposoby dotarcia do Boga przez ciało, ponieważ ciało również należy do Boga. Jeśli czujesz, że jesteś ukierunkowany na serce – modlitwa. Jeśli czujesz, że jesteś ukierunkowany na intelekt – medytacja.
Ale moje medytacje są w pewnej mierze odmienne. Starałem się opracować metody, które mogą być wykorzystywane przez wszystkie trzy typy. Wiele się w nich korzysta z ciała, wiele z serca i wiele z inteligencji. Wszystkie trzy elementy są ze sobą połączone i na różnych ludzi w różny sposób oddziaływują.
Ciało, serce, umysł – wszystkie moje medytacje idą w tym samym kierunku. Zaczynają od ciała, idą przez serce, docierają do umysłu, a potem wykraczają dalej.
Zawsze pamiętaj – to, co lubisz, może wejść w ciebie głęboko; tylko to może wejść w ciebie głęboko. Lubienie oznacza po prostu, że to coś ci odpowiada. Rytm tego jest z tobą w harmonii; między tobą i tą metodą jest jakaś subtelna harmonia. Gdy polubisz jakąś metodę, nie stawaj się wobec niej skąpy – wejdź w nią na tyle, na ile zdołasz. Możesz robić ją raz dziennie, lub – o ile to możliwe – dwa razy dziennie. Im więcej będziesz ją robił, tym bardziej ją polubisz. Porzucaj daną metodę dopiero gdy zniknie radość – wtedy to, co miała ona zrobić, zostało zrobione. Szukaj innej metody. Żadna metoda nie może doprowadzić do samego końca. W tej podróży wiele razy będziesz musiał przesiadać się z pociągu na pociąg. Dana metoda doprowadzi cię tylko do jednego stanu. Poza nim nie będzie przydatna, już się spełniła.
O dwóch rzeczach trzeba więc pamiętać – gdy polubisz jakąś metodę, wejdź w nią tak głęboko, jak jest to możliwe, ale nigdy nie stawaj się od niej uzależniony, bo pewnego dnia będziesz i ją musiał porzucić. Jeśli za bardzo się od niej uzależnisz, stanie się czymś w rodzaju narkotyku – nie możesz jej zostawić. Przestanie cię cieszyć – nic ci nie daje, a stała się nawykiem. Wtedy można w niej trwać, ale kręcisz się w kółko; dalej nie może cię ona poprowadzić.
Niech więc radość będzie tym wyznacznikiem. Jeśli jest radość, trwaj w niej, trwaj do ostatniej drobiny radości. Trzeba wycisnąć ją do samego końca. Nie wolno zostawić ani odrobiny tego soku... ani jednej kropli. A potem zdobądź się na porzucenie jej. Wybierz jakąś inną metodę, która znów daje ci radość. Wiele razy trzeba będzie dokonywać takich zmian. Zależy to od człowieka, a bardzo rzadko zdarza się tak, żeby jedna metoda wystarczyła na całą podróż Nie potrzeba robić wielu medytacji, gdyż możesz robić coś, co wprowadzi zamieszanie, co jest sprzeczne, i pojawi się ból.
Wybierz dwie medytacje i trzymaj się ich. A tak naprawdę chcę, żebyś wybrał jedną – tak byłoby najlepiej. Lepiej jest powtarzać wiele razy to jedno, co ci odpowiada. Wtedy wejdzie to coraz głębiej. Próbujesz tylu rzeczy – jednego dnia próbujesz jednego, drugiego dnia czegoś innego, i wymyślasz coś swojego – a wtedy możesz wprowadzić wiele zamieszania. W księdze tantry jest sto dwanaście medytacji. Można zwariować! Już jesteś zwariowany!
Medytacje to nie zabawa. Czasem mogą być niebezpieczne. Bawisz się z subtelnym, bardzo subtelnym mechanizmem umysłu. Czasem coś drobnego, co robiłeś, a z czego nie zdawałeś sobie sprawy, może stać się niebezpieczne. Dlatego nie próbuj niczego wymyślać i nie rób swoich własnych pomieszanych medytacji. Wybierz dwie i po prostu próbuj ich przez kilka tygodni.

Stwarzanie przestrzeni do medytacji

Jeśli zdołasz stworzyć jakieś specjalne miejsce – małą świątynię czy zakątek domu – gdzie możesz medytować codziennie, nie używaj tego zakątka do żadnego innego celu, ponieważ każdy cel ma własną wibrację. Wykorzystuj ten zakątek tylko do medytacji i niczego innego. Ten zakątek naładuje się i będzie co dnia czekał na ciebie. Ten zakątek będzie cię wspierał, to otoczenie stworzy pewną wibrację, szczególną atmosferę, w której z większą łatwością możesz wchodzić coraz głębiej. To dlatego tworzono świątynie, kościoły i meczety – po to właśnie, by mieć miejsce istniejące tylko dla modlitwy i medytacji.
Jeżeli możesz wybrać do medytacji stałą porę, to także będzie wielką pomocą, bo ciało, umysł, to mechanizm. Jeśli jadasz co dzień o tej samej porze, o tej właśnie porze ciało zaczyna wołać jeść. Czasem możesz nawet robić mu numery. Jeśli jadasz o pierwszej i na zegarze jest akurat pierwsza, jesteś głodny – nawet jeśli zegar wskazuje niewłaściwą godzinę i jest dopiero jedenasta czy dwunasta. Patrzysz na zegar wskazujący pierwszą i nagle czujesz w środku głód. Twoje ciało to mechanizm.

Gdy mówię „medytuj”, wiem że przez medytację nikt nie dociera; ale przez medytację docierasz do miejsca, gdzie żadna medytacja nie jest możliwa.

Także twój umysł jest mechanizmem. Medytuj codziennie w tym samym miejscu, o tej samej porze, a stworzy to w ciele i umyśle głód medytacji. Codziennie o tej właśnie porze twoje ciało i umysł będą domagać się, abyś wszedł w medytację. Będzie to pomocne. Tworzy się w tobie przestrzeń, która staje się głodem, pragnieniem.
Na początku jest to bardzo dobre. Póki nie jesteś tu, gdzie medytacja stała się naturalna i możesz medytować gdziekolwiek, w dowolnym miejscu, o dowolnej porze – dotąd wykorzystuj te mechaniczne środki ciała i umysłu jako pomoc.
Daje ci to pewien klimat – gasisz światło, w pokoju palisz jakieś kadzidło, zakładasz określony strój, jesteś na pewnej wysokości, masz pewną miękkość, masz dywan jednego rodzaju, przyjmujesz jakąś pozycję. Wszystko to pomaga, ale niczego nie jest powodem. Jeśli ktoś inny zachowa się tak samo, może to być przeszkodą. Każdy powinien znaleźć swój własny rytuał. Rytuał ma ci tylko pomóc w rozluźnieniu się i czekaniu. A kiedy jesteś rozluźniony i czekasz, (o się dzieje; tak, jak sen – Bóg do ciebie przychodzi. Tak, jak miłość – Bóg do ciebie przychodzi. Nie możesz sprawić tego wolą, nie możesz tego wymusić.

Bądź rozluźniony i naturalny

Można być obsesyjnie opętanym przez medytację, i obsesja jest problemem – byłeś opętany pieniędzmi, teraz jesteś opętany medytacją. Pieniądze nie są problemem, obsesyjne opętanie jest problemem. Byłeś opętany przez handel, teraz jesteś opętany przez Boga. Nie handel jest problemem, ale obsesja. Trzeba być luźnym i naturalnym, przez nic nie opętanym, ani przez umysł, ani przez medytację. Tylko wtedy – kiedy jesteś bez zajęcia, bez obsesji, gdy płyniesz – zdarza się to Najwyższe.

Tyle w sprawie wyjaśnień udzielonych przez Osho.

Źródło:
TECHNIKI MEDYTACYJNE - PORADNIK PRAKTYCZNY OSHO

*********************************************************************

     Medytacja śmiechu

Każdego ranka, po przebudzeniu, zanim otworzysz oczy, przeciągnij się jak kot. Rozciągnij każde włókienko ciała. Po 3–4 minutach, nadal z zamkniętymi oczami, zacznij się śmiać. Przez pięć minut po prostu się śmiej. Początkowo będziesz to robił, ale wkrótce odgłosy twoich usiłowań wywołają szczery śmiech. Zatrać się w tym śmiechu. Może minie kilka dni zanim nastąpi to naprawdę, tak bardzo jesteśmy nieprzyzwyczajeni do tego zjawiska. Ale szybko stanie się to spontaniczne i zmieni cały twój dzień.
Tym którzy mają trudności z totalnym śmiechem, lub czują że ich śmiech jest fałszywy, Osho sugeruje prostą technikę:
Rankiem, wcześnie, przed zjedzeniem czegokolwiek, wypij prawie wiadro wody – ciepłej, z rozpuszczoną solą. Wypij ją, i zrób to szybko, inaczej nie zdołasz dużo wypić. Potem pochyl się i wypłucz gardło tak, by woda popłynęła z powrotem. Będzie to wymiotowanie wodą – i oczyści ci przełyk. Nie trzeba nic innego. W przełyku jest blok, taki, że gdy tylko chcesz się śmiać, on na to nie pozwala.
W jodze jest to niezbędna procedura, którą trzeba przejść. Nazywana jest „oczyszczeniem koniecznym”. Oczyszcza silnie i daje bardzo czysty przełyk – rozpuszczają się wszystkie bloki. Będzie cię to bawić i przez cały dzień będziesz odczuwać tę czystość. Śmiech i łzy, a nawet mowa, wychodzić będą z bardzo głębokiego środka.
Rób to przez dziesięć dni, a wkrótce będziesz miał najlepszy śmiech w okolicy!

 OSHO

*******************************************************************

    Medytacja złotego światła

Jest to prosta metoda przemieniania energii i prowadzenia jej do góry. Proces ten należy powtarzać przynajmniej dwa razy dziennie.
Najlepszą porą jest wczesny ranek, tuż przed wstaniem z łóżka. Kiedy tylko poczujesz, że jesteś czujny, przebudzony, rób to przez 20 minut. Rób to od razu, natychmiast, bo gdy wychodzisz ze snu, jesteś bardzo, bardzo delikatny, przyjmujący. Gdy wychodzisz ze snu, jesteś bardzo świeży i to działanie wejdzie bardzo głęboko. To wtedy, gdy wychodzisz ze snu, jesteś mniej w umyśle niż kiedykolwiek – stąd pojawiają się przerwy, którymi ta metoda przeniknie do twojego najgłębszego rdzenia. A wczesnym rankiem, gdy się budzisz, i gdy budzi się cała ziemia, na całym świecie jest wielka fala energii przebudzenia – skorzystaj z tej fali, nie przegap okazji.
Wszystkie dawne religie mówią o modleniu się wcześnie rano, gdy wzeszło słońce, gdyż wschód słońca jest wzejściem wszystkich energii w egzystencji. W takiej chwili możesz unosić się na narastającej fali energii – będzie to łatwiejsze. Wieczorem będzie to trudne, energie będą opadać – wtedy będziesz zmagał się płynąc pod prąd. Rankiem płyniesz z prądem.
Połóż się tak, jak leżysz w łóżku, na plecach. Oczy miej zamknięte. Gdy wdychasz, wizualizuj wielkie światło wchodzące do ciała przez głowę, jakby to słońce wzeszło gdzieś w pobliżu twojej głowy, jesteś pusty w środku i to złote światło wlewa się do głowy, i idzie, idzie, głęboko, głęboko, i wychodzi przez palce stóp. Gdy wdychasz, rób to z tą wizualizacją. To złote światło będzie pomocne. Oczyści całe twoje ciało i uczyni je absolutnie pełnym twórczych możliwości, jest to męska energia.
A gdy wydychasz, wizualizuj coś innego – ciemność wchodzącą przez palce stóp, wielką, ciemną rzekę wchodzącą palcami stóp, podchodzącą do góry i wychodzącą przez głowę. Oddychaj wolno, głęboko, abyś mógł prowadzić wizualizację, jest to żeńska energia. Uspokoi cię, uczyni cię przyjmującym, wyciszy, da odpoczynek. Rób to bardzo wolno – a zaraz po śnie możesz oddychać bardzo głęboko i wolno, ponieważ ciało jest wypoczęte, odprężone.

Umysł to cierń,  a wszystkie techniki to ciernie służące wydobyciu tego  pierwszego ciernia.

Drugą najlepszą porą jest czas gdy idziesz spać, wieczorem. Połóż się na łóżku, odpręż się przez kilka minut. Gdy zaczniesz czuć, że wahasz się między snem i czuwaniem, właśnie pośrodku, znów zacznij ten proces. Rób to przez 20 minut. Jeśli zaśniesz w trakcie, będzie to najlepsze, gdyż to działanie pozostanie w podświadomości i będzie stale wywierać wpływ.
Jeśli będziesz stosować tę prostą metodę przez trzy miesiące, będziesz zaskoczony – nie ma potrzeby tłumienia, przemiana już zaczęła się dziać.

 OSHO

*********************************************

    Czekanie na wschód słońca

Na 15 minut przed wschodem słońca, gdy niebo staje się nieco jaśniejsze, po prostu czekaj i patrz tak, jak wyczekuje się umiłowanej – z takim napięciem, w tak głębokim czekaniu, z taką nadzieją i ekscytacją – a mimo to spokojny. A słońce niech wschodzi, obserwuj je. Nie trzeba patrzeć usilnie otwartymi oczyma, możesz mrugać. Odczuwaj jak równocześnie wschodzi też coś wewnątrz ciebie.
Gdy słońce pojawi się na horyzoncie, zacznij odczuwać, że jest blisko twojego pępka. Podchodzi do niego, i tu, w pępku, wznosi się, wznosi się, powoli. Wznosi się słońce, i wznosi się też ten wewnętrzny punkt światła. Dziesięć minut wystarczy. Potem zamknij oczy. Gdy najpierw widzisz słońce z otwartymi oczyma, tworzy to negatyw, a więc gdy zamkniesz oczy, możesz ujrzeć słońce świecące wewnątrz.
I zmieni cię to nadzwyczajnie.

OSHO

**************************************

    Chwała wschodzącemu słońcu

Wstań o piątej rano, przed wschodem słońca, i przez pół godziny po prostu śpiewaj, mrucz, jęcz, stękaj. Te dźwięki nie muszą mieć żadnego sensu. Muszą być egzystencjalne, nic nie znaczące. Mają cię cieszyć, to wszystko – to jest ich znaczenie. Kołysz się. Niech stanie się to wychwalaniem wschodzącego słońca i zaprzestań tego dopiero gdy słońce już wzejdzie.
Utrzyma to w tobie rytm na cały dzień. Już od rana będziesz w harmonii i stwierdzisz, że dzień jest inny; jesteś bardziej kochający bardziej troskliwy, bardziej współczujący, bardziej przyjacielski – mniej gwałtowny, mniej w złości, mniej ambitny, mniej egoistyczny.

Pierwszym, co należy robić, jest śmiech, gdyż wprowadza to nastawienie na cały dzień. Jeśli obudzisz się ze śmiechem, wkrótce zaczniesz czuć jak absurdalne jest to życie. Nic nie jest poważne – nawet z twoich rozczarowań można się śmiać, nawet z twojego bólu można się śmiać, nawet z ciebie można się śmiać.

OSHO





                         


« Ostatnia zmiana: Sierpień 30, 2009, 20:03:38 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #1 : Wrzesień 05, 2009, 13:22:52 »

*******************************************

     Bieganie, jogging i pływanie

Zachowywanie czujności w ruchu jest łatwe i naturalne. Gdy siedzisz w wyciszeniu, zaśnięcie jest naturalne. Gdy leżysz na łóżku, bardzo trudno jest zachować czujność, bo cała sytuacja sprzyja zaśnięciu. Ale w ruchu, rzecz jasna, nie możesz zasnąć, funkcjonujesz uważniej. Jedynym problemem jest to, że ruch może stać się mechaniczny.
Naucz się stapiać w jedno ciało, umysł i duszę. Znajdź sposoby, w których możesz funkcjonować jako pewna jedność.
Biegającym zdarza się to wiele razy. Pewnie nie myślałeś, że bieganie może być medytacją, ale biegający czasami doznają ogromnego przeżycia medytacji, i są zaskoczeni, bo tego nie szukali – kto by pomyślał, że biegnący człowiek doświadczy Boga? A tak się dzieje. A teraz bieganie coraz bardziej staje się nową formą medytacji.
Może to nastąpić podczas biegu. Jeśli kiedyś biegałeś, jeśli radowało cię bieganie wcześnie rano, gdy powietrze jest świeże i młode, i cały świat wraca ze snu, budzi się – biegłeś, i ciało wspaniale funkcjonowało, świeże powietrze, nowy świat, na nowo zrodzony z ciemności nocy, wszystko wkoło śpiewało, czułeś się żywy... przychodzi ta chwila gdy biegnący znika i zostaje tylko biegnięcie. Ciało, umysł i dusza zaczynają działać razem – nagle wyzwolony jest wewnętrzny orgazm.

Medytacja to lek. To jedyny lek. Zapomnij więc o swoich problemach po prostu wejdź w medytację.

Biegający czasem przypadkowo napotykają doznanie czwartego, turiya, ale przegapiają je – myślą, że ich radowanie się tą chwilą było tylko skutkiem biegnięcia – że to cudowny dzień, zdrowe ciało i taki piękny świat, i że był to tylko jakiś nastrój. Nie zauważają tego – ale sądzę, że gdyby to zauważali, biegający może zbliżyć się do medytacji tak bardzo jak nikt inny.
Jogging może być ogromną pomocą, pływanie może być ogromną pomocą. Wszystko to trzeba przemienić w medytacje.
Porzuć te stare wyobrażenia o medytacji, że medytacją jest tylko siedzenie pod drzewem w jakiejś pozycji jogi. To tylko jeden ze sposobów, i dla paru osób jest on może odpowiedni, ale nie nadaje się dla wszystkich. Dla małego dziecka nie jest to medytacja, jest to tortura. Ola młodego człowieka, który jest pełen życia, wibrujący, jest to tłumienie, nie medytacja.
Rankiem zacznij bieg. Zacznij od połowy kilometra, potem jeden kilometr, w końcu dojdź do przynajmniej pięciu kilometrów. Biegnąc używaj całego ciała. Nie biegnij tak, jakbyś był w kaftanie bezpieczeństwa. Biegnij jak małe dziecko, używając całego ciała – dłoni i stóp – i biegnij. Oddychaj głęboko, brzuchem. Potem siądź pod drzewem, odpocznij, poć się, niech przyjdzie chłodny wietrzyk; odczuwaj spokój. Będzie to bardzo głęboką pomocą.
Czasem po prostu stań na ziemi, bez butów, i czuj chłód, miękkość, ciepło. Cokolwiek ziemia gotowa jest dać w tej chwili, odczuwaj to i pozwól temu przez siebie przepływać, i pozwól swej energii spływać do ziemi. Bądź połączony z ziemią.
Gdy jesteś połączony z ziemią, jesteś połączony z życiem. Gdy jesteś połączony z ziemią, jesteś połączony z ciałem. Gdy jesteś połączony z ziemią, stajesz się bardzo wrażliwy i scentrowany – i to tego właśnie potrzeba.

To jest cała sztuka medytacji – jak być głęboko w działaniu, jak wyrzec się myślenia i jak przekształcić tę energię, która porusza się w myśleniu, w świadomość.

Nigdy nie stań się ekspertem od biegania – bądź amatorem, aby można było zachować czujność. Jeśli odczujesz, że bieganie stało się automatyczne, porzuć je – spróbuj pływania. Jeśli to stanie się automatyczne, wtedy tańczenie. Pamiętać należy o tym, że ruch jest jedynie sytuacją służącą stworzeniu świadomości. Dopóki stwarza świadomość – dobrze. Gdy przestanie stwarzać świadomość, przestanie być przydatny, zmień go na inny ruch, w którym znów będziesz musiał być czujny. Nigdy nie pozwól, aby jakakolwiek aktywność stała się automatyczna.

OSHO

********************************************

     „Opracowałem pewien sposób...”

Umysł jest bardzo poważny, a medytacja jest absolutnie niepoważna. Gdy to mówię, możesz być zdezorientowany, bo ludzie ciągle z wielką powagą mówią o medytacji. Ale medytacja to nic poważnego. Przypomina zabawę – niepoważną. Szczera, ale niepoważna. Nie jest czymś takim, jak praca, bardziej przypomina zabawę. Zabawa nie jest aktywnością. Nawet gdy jest aktywna, nie jest aktywnością. Zabawa to sama przyjemność. Taka aktywność do nikąd nie zmierza; nie ma żadnej motywacji. Jest to raczej sama czysta, płynąca energia.
Ale jest to trudne, bo tak bardzo jesteśmy zajęci aktywnościami. Zawsze byliśmy tak aktywni, że aktywność stała się głęboko zakorzenioną obsesją. Nawet we śnie jesteśmy aktywni. Jesteśmy aktywni nawet wtedy, kiedy myślimy o odprężeniu. Nawet z odprężenia czynimy aktywność; aby się odprężyć, czynimy wysiłki. To absurdalne! Ale tak się dzieje na skutek mechanicznych nawyków umysłu.

Kiedyś tak się zdarzyło, że dwa psy obserwowały ludzi robiących medytację dynamiczną. Jeden z nich mówi drugiemu: ‘kiedy to robię mój pan daje mi pigułki na robaki’”

Co więc robić? Tylko nie-aktywność doprowadza do wewnętrznego centrum, ale umysł nie potrafi wyobrazić sobie nie-aktywności. Co więc robić?
Opracowałem pewien sposób. A polega on na tym, żeby być aktywnym do takiego stopnia, że aktywność po prostu ustaje – bądź aktywny do szaleństwa, tak, że umysł, który pragnie być aktywnym, zostaje wyrzucony z organizmu. Dopiero wtedy – po głębokim katharsis – możesz zapaść w nie-aktywność i mieć przebłysk tego świata, który nie jest światem wysiłku.
Gdy poznasz ten świat, możesz w niego wchodzić bez żadnego wysiłku. Gdy go poczujesz – jak być po prostu tu i teraz, nic nie robiąc – możesz w każdej chwili w niego wchodzić; gdziekolwiek jesteś, możesz w nim pozostawać. W końcu możesz być na zewnątrz aktywny, a wewnątrz w głębokiej nie-aktywności.
Metody oparte na katharsis są wynalazkiem współczesności. Za czasów Buddy nie były potrzebne, ponieważ ludzie nie byli tak stłumieni. Ludzie byli naturalni, żyli prymitywnie – życiem niecywilizowanym, spontanicznym. Dlatego vipassana – vipassana oznacza wgląd – dawana była przez Buddę ludziom wprost. Ale teraz nie możesz od razu wejść w vipassanę. A nauczyciele, którzy nadal nauczają vipassany bezpośrednio, nie należą do tego stulecia – są w tyle o dwa tysiące lat. Owszem, czasem mogą pomóc jednej czy dwóm osobom na sto, ale to niewiele, ja wprowadzam metody oparte na katharsis, by najpierw zostało zneutralizowane to, co cywilizacja ci uczyniła – abyś znów stał się prymitywny. Z tej prymitywności, z tej pierwotnej niewinności, wgląd staje się łatwo dostępny.

OSHO







« Ostatnia zmiana: Wrzesień 08, 2009, 17:51:44 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #2 : Wrzesień 08, 2009, 18:01:01 »

MEDYTACJA DYNAMICZNA
praktykowana w ośrodkach Osho codziennie rano


Gdy kończy się sen, cała przyroda ożywia się; noc minęła, nie ma już ciemności, słońce wstaje i wszystko staje się świadome i czujne, jest to medytacja, w której musisz być ciągle czujny, świadomy, uważny – cokolwiek robisz. Pozostawaj obserwatorem. Nie zgub się.
Łatwo jest zgubić się. Oddychając, możesz zapomnieć. Możesz tak bardzo stać się jednym z oddychaniem, że zapomnisz o obserwatorze. A wtedy przegapiasz cel tej praktyki. Oddychaj najszybciej, najgłębiej, jak to możliwe, włóż w to całą swą energię, ale nadal pozostawaj obserwatorem. Obserwuj to, co się dzieje jakbyś był widzem, jakby to wszystko działo się komuś innemu, jakby wszystko działo się w ciele, a świadomość jest po prostu scentrowana i obserwująca. To bycie obserwatorem musi być zachowane we wszystkich trzech fazach. A gdy wszystko się zatrzyma i w czwartej fazie staniesz się całkowicie bierny, nieruchomy, ta uważność sięgnie szczytu.
Medytacja dynamiczna trwa godzinę, składa się z pięciu części. Można ją robić samemu, ale energia będzie potężniejsza gdy praktykuje się ją w grupie. Jest ona doznaniem indywidualnym, dlatego nie zwracaj uwagi na ludzi wokoło i cały czas miej oczy zamknięte, a najlepiej zasłonięte przepaską. Najlepiej robić ją z pustym żołądkiem i w luźnym wygodnym stroju.
Jeśli miejsce nie pozwala na hałasowanie, możesz robić cichą odmianę – zamiast wyrzucać dźwięki z siebie, niech hatharsis w drugiej części zachodzi całkowicie w ruchach ciała. W trzeciej części dźwięk „hu” może być wybijany w ciszy, wewnątrz, a piąta część może stać się tańcem pełnym ekspresji.

    Część pierwsza – 10 minut

Oddychaj chaotycznie nosem, koncentrując się stale na wydechu. Wdechem ciało zajmie się samo. Rób to najszybciej i najmocniej jak to jest możliwe – a potem jeszcze nieco mocniej, aż dosłownie staniesz się oddychaniem. Dla wspomożenia gromadzenia energii wykorzystuj naturalne ruchy ciała. Poczuj jak energia gromadzi się, ale nie puszczaj jej w czasie tej pierwszej części.

    Część druga – 10 minut

Wybuchnij! Puść wszystko, co tylko potrzebuje być wyrzuconym na zewnątrz. Oszalej totalnie, wrzeszcz, krzycz, płacz, skacz, trzęś się, tańcz, śpiewaj, śmiej się, rzucaj się na wszystkie strony. Niczego nie powstrzymuj, całe ciało utrzymuj w ruchu. Często na początku pomaga odrobina udawania. Nigdy nie pozwól, żeby umysł ingerował w to, co się dzieje. Bądź totalny.

   Cześć trzecia – 10 minut

Z podniesionymi rękami podskakuj i możliwie najgłębiej wykrzykuj mantrę „HU! HU! HU!” Przy każdym opadnięciu na ziemię, na podeszwy stóp, niech dźwięk ten wbija się głęboko w ośrodek seksu. Daj z siebie wszystko, wyczerpuj się totalnie.

    Cześć czwarta – 15 minut

Stop! Zatrzymaj się w bezruchu, w takiej pozycji, w jakiej jesteś. W żaden sposób nie układaj ciała. Kaszlnięcie, poruszenie – cokolwiek – rozproszy przepływ energii i cały wysiłek pójdzie na marne. Bądź obserwatorem wszystkiego, co się z tobą dzieje.

    Cześć piąta – 15 minut

Świętuj i raduj się razem z muzyką i tańcem, wyrażaj wdzięczność wszystkiemu. Zachowaj to szczęście w sobie przez cały dzień.
Ktoś powiedział, że medytacja, którą tutaj robimy, zdaje się być czystym szaleństwem. Tak jest. I jest tak z pewnego powodu. W tym szaleństwie jest metoda, została ona dobrana świadomie.
Pamiętaj – z własnej woli nie możesz oszaleć. Szaleństwo tobą owładnie. Tylko wtedy możesz oszaleć. A jeśli wchodzisz w szaleństwo z własnej woli, jest to coś zupełnie innego. Kontrolujesz wszystko, a kto potrafi kontrolować nawet swoje szaleństwo, ten nigdy nie oszaleje.

Drwal,  kamieniarz – nie potrzebują robić medytacji opartej na katharsis – robią ją przez cały dzień. Ale dla człowieka współczesnego wszystko się zmieniło.
 
Osho mówi o niektórych reakcjach mogących nastąpić w ciele na skutek głębokiego katharsis medytacji dynamicznej.
Jeśli odczujesz ból, zwróć na niego uwagę i nie rób nic. Uwaga to potężny miecz – tnie wszystko. Po prostu zwróć uwagę na ten ból.
Siedzisz chociażby cicho w ostatniej części medytacji, bez ruchu, tyle doznań czujesz w ciele. Czujesz, że martwieje ci noga, jakieś swędzenie w dłoni, czujesz mrówki wędrujące po ciele. Wiele razy spoglądasz, ale mrówek nie ma. To mrowienie jest wewnątrz, nie na zewnątrz. Co masz zrobić? Czujesz, że martwieje ci noga? Obserwuj, całą uwagę skup na niej. Czujesz swędzenie? Nie drap się. To nie pomoże. Po prostu zwróć na to uwagę. Nie otwieraj oczu. Zwróć uwagę do wewnątrz i tylko czekaj i obserwuj. Po paru sekundach swędzenie zniknie. Cokolwiek się dzieje – nawet jeśli czujesz ból, ostry ból w brzuchu czy głowie. Dzieje się tak, gdyż w medytacji zmienia się całe ciało. Zmienia się jego chemia. Dzieje się coś nowego i ciało jest w chaosie. Czasem podziała to na brzuch, gdyż w brzuchu stłumiłeś wiele emocji, i wszystkie one zostały pobudzone. Czasem przyjdzie ci ochota wymiotować, poczujesz się niedobrze. Czasem odczujesz ostry ból w głowie, gdyż medytacja zmienia wewnętrzną strukturę mózgu. W trakcie medytacji jesteś w prawdziwym chaosie. Wkrótce wszystko się uspokoi. Ale na razie wszystko jest w nieładzie.
Co masz więc robić? Po prostu zobacz ten ból w głowie, obserwuj go. Bądź obserwatorem. Po prostu zapomnij, że to robisz – i stopniowo wszystko ucichnie, i ucichnie tak pięknie i z takim wdziękiem, że nie uwierzysz jeśli tego nie doznasz. Zniknie nie tylko ból głowy – bo energia, która stwarzała ten ból, jeśli jest obserwowana, znika – ta sama energia staje się przyjemnością. Energia jest ta sama.

Medytacja zaczyna się katharsis a kończy świętowaniem.

Ból i przyjemność to dwa wymiary tej samej energii. Jeśli zdołasz pozostać w wyciszonym siedzeniu i zwracać będziesz uwagę na to, co cię rozprasza, wszystkie rozproszenia znikną. A gdy znikną wszystkie rozproszenia, nagle uświadomisz sobie, że znikło całe ciało.
Osho przestrzega przed przekształceniem obserwowania bólu w kolejny fanatyzm. Jeśli nieprzyjemne symptomy fizyczne – boleści i bóle czy nudności – utrzymują się dłużej niż 3–4 dni codziennej medytacji, nie ma potrzeby być masochistą – zwróć się o poradę do lekarza. Odnosi się to do wszystkich medytacji Osho. Baw się!

OSHO
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 12, 2009, 13:08:37 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #3 : Wrzesień 12, 2009, 13:07:57 »

MANDALA

Jest to inna potężna technika oparta na katharsis, która stwarza krąg energii prowadzących do naturalnego scentrowania. Składa się ona z czterech części po 15 minut każda.

    Cześć pierwsza – 15 minut

Z otwartymi oczami biegnij w miejscu, zaczynając powoli i stopniowo przyspieszając coraz bardziej. Unoś kolana najwyżej jak zdołasz. Równe i głębokie oddychanie poruszy energię wewnątrz ciebie. Zapomnij o umyśle i zapomnij o ciele. Trwaj w tym biegu.

    Cześć druga – 15 minut

Usiądź z zamkniętymi oczami, otwartymi ustami i szczęką luźno opuszczoną. Łagodnie zacznij krążenia ciała od pasa, jak trzcina poruszająca się na wietrze. Poczuj wiatr kołyszący cię z boku na bok, do przodu i do tyłu, wkoło i wkoło. Doprowadzi to twoje przebudzone energie do ośrodka pępka.

Nie mogę stworzyć dla ciebie nieba. To dlatego wszystkie moje techniki medytacyjne najpierw stwarzają piekło.

    Cześć trzecia – 15 minut

Połóż się na plecach, otwórz oczy i z nieruchomą głową zacznij wirować oczami w kierunku zgodnym z kierunkiem ruchu wskazówek zegara. Poruszaj nimi po całym okręgu, jakby śledziły minutową wskazówkę wielkiego zegara, ale rób to najszybciej jak to możliwe. Ważne jest, by usta były otwarte, a szczęka rozluźniona. Oddech ma być łagodny i równy. Doprowadzi to scentrowane energie do trzeciego oka.

    Cześć czwarta – 15 minut

Zamknij oczy i leż nieruchomo.


    Potrzeba katharsis

Codziennie na 60 minut po prostu zapomnij o świecie. Niech cały świat zniknie z ciebie i ty zniknij ze świata. Zrób zwrot w tył, zwrot o 180 stopni, i po prostu wejrzyj do wewnątrz. Na początku zobaczysz tylko chmury. Nie przejmuj się – twoje stłumienia stworzyły te chmury. Natkniesz się na złość, nienawiść, chciwość i wszelkiego rodzaju czarne dziury. Stłumiłeś je, są więc. A twoje tak zwane religie nauczyły cię tłumienia, przypominają więc one rany. Ukrywałeś je.
Stąd mój nacisk najpierw na katharsis. jeśli nie przejdziesz wielkiego katharsis, musiał będziesz przejść wiele chmur. Będzie to męczące, a ty możesz być tak niecierpliwy, że wrócisz do świata, i powiesz: „Nic tam nie ma. Nie ma lotosu i nie ma aromatu, sam smród, śmieci”.
Wiesz to. Co napotykasz, gdy zamykasz oczy i zaczynasz wchodzić do wewnątrz? Nie trafiasz na te piękne krainy, o których mówią buddowie. Napotykasz piekła, agonie, stłumione i czekające na ciebie. Złość, gromadzącą się z wielu żywotów. Wszystko w bałaganie, chce się więc pozostawać poza tym. Wolisz iść do kina, do klubu, spotkać się z ludźmi i plotkować. Wolisz pozostać czymś zajęty aż do zmęczenia i zaśnięcia. Tak żyjesz, taki jest styl twojego życia.
Gdy więc zaczynasz patrzeć do wewnątrz, naturalnie, jesteś bardzo zdumiony. Buddowie opowiadają o wielkim dobrodziejstwie, wielkim aromacie, o tym, że napotkasz kwitnące kwiaty lotosu – i o aromacie, który jest wieczny. A kolor tych kwiatów pozostaje taki sam, nie zmienia się. Mówią o tym raju, mówią o tym królestwie bożym, które jest w tobie. A gdy ty wchodzisz do wewnątrz, napotykasz tylko piekło.
Widzisz nie krainy buddów, ale obozy koncentracyjne Adolfa Hitlera. Naturalnie, zaczynasz myśleć, że to wszystko bzdura, że lepiej pozostać na zewnątrz, i po co bawić się tymi ranami? To też boli. I z ran zaczyna wypływać ropa, i jest to brudne.
Ale katharsis pomaga. Jeśli wejdziesz w katharsis, jeśli przejdziesz przez medytacje chaotyczne, wszystkie chmury wyrzucisz na zewnątrz, wszystkie te ciemności wyrzucisz na zewnątrz, a wtedy świadomość umysłu staje się łatwiejsza.
I właśnie dlatego kładę nacisk najpierw na medytacje chaotyczne, a potem na medytacje wyciszenia, najpierw medytacje aktywne, potem medytacje bierne. W bierność można wejść tylko wtedy, gdy wszystko to, co przypominało śmieci, zostało wyrzucone. Złość została wyrzucona, chciwość została wyrzucona... warstwa na warstwie, wszystko tam jest. A gdy to wyrzucisz, z łatwością możesz wśliznąć się do wnętrza. Nic nie stoi na przeszkodzie.
I nagle – jasne światło krainy buddów. I nagle jesteś w totalnie innym świecie – świecie Prawa Lotosu, świecie Dharmy, świecie Tao.


    Bicie poduszek

Kiedy czujesz w sobie złość, nie potrzeba złościć się na kogoś; po prostu bądź w złości. Niech będzie to medytacją. Zamknij pokój, siądź w samotności i pozwól wypłynąć takiej złości, jaka tylko zdoła się pojawić, jeśli masz ochotę bić, bij poduszkę.
Rób wszystko to, na co masz ochotę; poduszka nie będzie się sprzeciwiać. Jeśli chcesz zabić poduszkę, weź nóż i zabij ją! To pomaga, nadzwyczajnie pomaga. Nie masz pojęcia jak pomocną może być poduszka. Po prostu bij ją, bij ją, rzucaj nią. Jeśli jesteś zły na kogoś, napisz jego imię na poduszce albo przyklej jego zdjęcie.
Poczujesz się śmiesznie, głupio, ale to złość jest śmieszna – nic z tym nie zrobisz. Niech więc tak będzie, a ty ciesz się tym jako zjawiskiem energetycznym. Jest to zjawisko energetyczne. Jeśli nikomu nie wyrządzasz krzywdy, nie ma w tym nic złego. Gdy spróbujesz, przekonasz się, że myśl o wyrządzaniu komuś krzywdy stopniowo znika.
Uczyń z tego praktykę codzienną – co rano 20 minut. Potem obserwuj cały dzień. Będziesz spokojniejszy, gdyż energia, która stała się trucizną, zostaje wyrzucona z organizmu. Rób to co najmniej przez dwa tygodnie, a po tygodniu zaskoczy cię, że bez względu na sytuację, w której jesteś, złość się nie pojawia. Po prostu spróbuj.


    Ziajaj jak pies

Trudno jest pracować ze złością wprost, bo może ona być głęboko stłumiona. Pracuj więc z nią pośrednio. Bieganie pomoże w odparowaniu sporej ilości złości i sporej ilości lęku. Gdy przez dłuższy czas biegniesz i oddychasz głęboko, umysł przestaje funkcjonować i ciało przejmuje prowadzenie.
I takie drobne ćwiczenie będzie bardzo pomocne. Kiedy ktoś nie schodzi poniżej żołądka, poniżej brzucha, gdy jest nieco powierzchowny, niech chodzi i ziają jak pies. Może wysunąć język na zewnątrz – zwiesić go, i krążyć jak pies i ziając.
Cały przełyk zostanie otwarty. Gdy ktoś ma tam jakiś blok, ziajanie może być bardzo ważne. Jeśli będzie ziajał przez pół godziny, jego złość popłynie bardzo pięknie. Znajdzie się w niej całe ciało.
Możesz więc spróbować tego czasami w swoim pokoju. Możesz wziąć lustro i szczekać i warczeć na nie. W ciągu trzech tygodni poczujesz, że to wchodzi bardzo, bardzo głęboko. Kiedy złość zostanie uwolniona, zniknie, poczujesz się wolny.

OSHO
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #4 : Wrzesień 15, 2009, 17:31:55 »

RANEK
świętowanie, praca i zabawa

Muzyka i taniec

Muzyka jest medytacją – medytacją skrystalizowaną w pewnym wymiarze. Medytacja jest muzyką – muzyką roztapiającą się w bezwymiarowości. Nie są to dwie różne rzeczy.
Jeśli kochasz muzykę, kochasz ją tylko dlatego, że przy niej odczuwasz roztaczającą się w jakiś sposób medytację. Pochłania cię ona, upajasz się nią. Coś nieznanego zaczyna zstępować i obejmować cię... Bóg zaczyna szeptać. Twoje serce bije innym rytmem, zgodnym z melodią wszechświata. Nagle znajdujesz się w głębokim orgazmie z całością. Subtelny taniec wkracza do twego istnienia, a drzwi, które na zawsze były zamknięte, zaczynają się otwierać. Przenika cię nowy powiew – zdmuchnięty zostaje kurz stuleci. Czujesz się tak, jakbyś wziął kąpiel, duchową kąpiel; byłeś pod prysznicem – czysty, świeży, dziewiczy.
Muzyka jest medytacją; medytacja jest muzyką, jest to dwoje drzwi, przez które można dojść do tego samego.

Tańce sufickie

Jeśli człowiek będący w złości weźmie udział w tańcu sufickim, jego taniec będzie zawierał złość. Możesz obserwować ludzi a zobaczysz, że ich tańce są różne. Czyjś taniec jest rodzajem wściekłości; złość przenika jego taniec, jego gesty. W czyimś tańcu jest wdzięk, płynie w nim miłość, jest swego rodzaju elegancja. W tańcu kogoś innego jest współczucie. W tańcu kogoś innego jest ekstaza. Taniec kogoś jeszcze jest jedynie przemęczony i posępny – wykonuje on tylko puste gesty, nikogo w nich nie ma; jest to mechaniczne. Obserwuj. Skąd ta różnica? Stąd, że w tych ludziach są różne warstwy stłumienia
Gdy tańczysz, jeżeli jest w tobie złość, to ona będzie tańczyć. Gdzie ma się podziać? Im bardziej ty będziesz tańczył, tym bardziej ona będzie tańczyć. Jeśli jesteś pełen miłości, kiedy zaczynasz tańczyć, twoja miłość zacznie wypływać – będzie tańczyć wokół ciebie, w całej przestrzeni. Twój taniec będzie tańcem ciebie, będzie zawierał to wszystko, co się w tobie zawiera. Jeśli jesteś stłumiony seksualnie, gdy tańczysz, seks wypłynie na powierzchnię.
Musisz przejść katharsis, nie możesz iść wprost. Dopiero wtedy, gdy znikną wszystkie trucizny i zniknie dym, będziesz w stanie zyskać wgląd czy błogość w metodach takich jak tańce sufickie.

NATARAJ

Nataraj to taniec jako totalna medytacja. Składa się z trzech części trwających łącznie 65 minut.

    Cześć pierwsza – 40 minut
Z zamkniętymi oczami tańcz jak opętany. Niech twoja nieświadomość zawładnie całkowicie. Nie kontroluj swoich ruchów, ani nie bądź świadkiem tego, co się dzieje. Bądź jedynie totalnie w tańcu.

    Cześć druga – 20 minut
Z zamkniętymi oczami natychmiast się połóż. Bądź w ciszy, nieruchomy.

    Cześć trzecia – 5  minut
Tańcz celebrując i ciesz się tym.

Zapomnij o tańczącym, centrum ego; stań się tańcem. To jest medytacja. Tańcz tak głęboko, aż zapomnisz zupełnie, że to ty tańczysz, i zaczniesz czuć, że jesteś tańcem. Ten podział musi zniknąć – wtedy staje się to medytacją. Jeżeli ten podział pozostanie, będzie to ćwiczenie – dobre, zdrowe, ale nie można o nim powiedzieć, żeby to było coś duchowego. Jest to tylko zwyczajny taniec. Taniec sam w sobie jest dobry – jako taki jest dobry. Potem będziesz czuć się świeżo, młodo. Ale nie jest to jeszcze medytacja. Tańczący musi zniknąć, aż pozostanie tylko taniec.

Jeśli nie wykorzystasz zwyczajnego życia jako medytacji, twoja medytacja musi stać się czymś w rodzaju ucieczki.

Co więc robić? Bądź totalnie w tańcu, bo ten podział może istnieć tylko wtedy, gdy nie jesteś w nim totalnie. Jeżeli staniesz z boku i będziesz patrzył na własny taniec, podział pozostanie – ty jesteś tańczącym, i to ty tańczysz. Wtedy tańczenie jest tylko czynem, czymś, co robisz; nie jest to twoje istnienie. Zaangażuj się więc totalnie; roztop się w tańcu. Nie stój z boku, nie bądź obserwatorem. Weź udział!
Niech taniec płynie własną drogą – nie wymuszaj go. Raczej idź za nim, pozwól mu zaistnieć. Nie jest to działanie, ale zdarzenie, które następuje. Pozostań w nastroju świętowania. Nie robisz nic takiego poważnego; ot, bawisz się, bawisz się swoją energią życiową, bawisz się swoją bioenergią, pozwalając jej na taki ruch, jakiego ona chce. Tak, jak wiejący wiatr i płynąca rzeka – i ty płyniesz i wiejesz. Poczuj to.
I baw się. Zawsze pamiętaj te słowa – baw się. Przy mnie są one podstawą. W tym kraju, to, co stworzył Bóg, nazywamy leelą – zabawą Boga. Bóg nie stworzył tego świata; jest to jego zabawa.

KIRTAN
Nie traktuj religii poważnie. Możesz w niej śpiewać i tańczyć, nie potrzeba smutnych min. Zbyt długo już żyliśmy ze smutnymi minami. Jeżeli spojrzysz na starą twarz Boga, zobaczysz, że jest smutna. To jest powodem znudzenia. Potrzebny jest nam teraz Bóg, który potrafi tańczyć i śmiać się.
Kirtan jako technika medytacji składa się z trzech części.

    Cześć pierwsza – 20 minut
Zamknij oczy – tańcz, śpiewaj i klaskaj. Bądź w tym  totalnie.

    Część druga – 20 minut
Połóż się, bądź w ciszy i bezruchu.

    Część trzecia – 20 minut
Znów tańcz i śpiewaj w totalnym oddaniu. Zatrać się.

    Żyj tą chwilą

W miarę jak wchodzisz głębiej w medytację, czas znika. Kiedy medytacja naprawdę rozkwitnie, nie znajdziesz czasu. Dzieje się to równocześnie – gdy znika umysł, znika czas. Dlatego przez całe stulecia mistycy powiadali, że czas i umysł to tylko dwie strony tej samej monety. Umysł nie może żyć bez czasu i czas nie może żyć bez umysłu. Czas daje umysłowi możliwość istnienia.
Dlatego wszyscy buddowie nalegają: „Żyj tą chwilą”. Życie w tej chwili to medytacja; samo bycie tu i teraz to medytacja. Ci, którzy są tu i teraz, w tej chwili, ze mną, są w medytacji Oto jest medytacja – kukułka woła z oddali i samolot przelatuje i gawrony i ptaki i wszystko jest w ciszy i w umyśle nie ma poruszenia. Nie myślisz o przeszłości, i nie myślisz o przyszłości. Czas się zatrzymał. Świat się zatrzymał.
Zatrzymanie świata – to cała sztuka medytacji. A żyć tą chwilą – to żyć w wieczności. Posmakowanie tej chwili, bez żadnej myśli, bez umysłu, to posmakowanie nieśmiertelności.

OSHO
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 15, 2009, 17:33:39 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #5 : Wrzesień 25, 2009, 17:28:13 »

TECHNIKI W ŻYCIU CODZIENNYM

Stop!

Zacznij robić tę bardzo prostą metodę przynajmniej sześć razy dziennie. Za każdym razem zajmuje ona tylko pół minuty, razem są to więc trzy minuty w ciągu dnia. To najkrótsza medytacja w świecie! Ale musisz robić ją nagle – to jest całe jej sedno.
Idąc ulicą – nagle przypomnij sobie. Zatrzymaj się, zatrzymaj się całkowicie, bez żadnego ruchu. Przez pół minuty tylko bądź obecny. Bez względu na sytuację zatrzymaj się całkowicie i tylko bądź obecny dla tego wszystkiego, co się dzieje. Potem znów zacznij iść. Sześć razy dziennie. Możesz robić więcej, ale nie mniej – to spowoduje silne otwarcie. Trzeba to robić nagle.

Miliony ludzi przegapiają medytację, gdyż medytacja przybrała niewłaściwą konotację. Wygląda bardzo poważnie, wygląda posępnie, ma w sobie coś z kościoła – wygląda, jakby była tylko dla tych, którzy są martwi lub prawie martwi, którzy są posępni, poważni, mają smutne miny – którzy  utracili świętowanie, uciechę, zabawę, celebrowanie.

Jeśli nagle staniesz się po prostu obecny zmieni się cała energia. Ustanie ciągłość, która trwała w umyśle, i jest to tak nagłe, że umysł nie zdoła tak szybko wytworzyć jakiejś nowej myśli. Potrzeba na to czasu – umysł jest głupi.
Gdziekolwiek gdy tylko sobie przypomnisz, po prostu wstrząśnij całym swoim istnieniem i zatrzymaj się. Nie tylko ty staniesz się świadomy. Wkrótce poczujesz, że inni ludzie stają się świadomi twojej energii – że coś się stało; wkracza w ciebie coś z nieznanego.


Praca jako medytacja

Kiedy poczujesz, że nie jesteś w dobrym nastroju i nie czujesz się dobrze w pracy, przed rozpoczęciem pracy, przez pięć minut, wykonuj głębokie wydechy. Poczuj, że z wydechem wyrzucasz na zewnątrz swój ciemny nastrój – będziesz zaskoczony, że po pięciu minutach wrócisz nagle do normy i zdołowanie zniknęło, ciemność przestała istnieć.
Jeśli zdołasz przemienić swoją pracę w medytację, będzie to najlepsze. Wtedy medytacja nigdy nie jest w konflikcie z twoim życiem. Cokolwiek robisz, bądź medytujący. Medytacja nie jest czymś oddzielnym, jest częścią życia. Jest jak oddychanie. Tak, jak oddychasz, wdech i wydech – tak samo i medytuj.
I jest to tylko pewne przeniesienie nacisku, niewiele trzeba robić. To, co robiłeś nieuważnie, zacznij robić uważnie. To, co robiłeś chcąc uzyskać jakiś rezultat, choćby pieniądze... Jest to w porządku, ale możesz zyskać z tego jeszcze coś więcej. Pieniądze są w porządku i jeśli twoja praca daje ci pieniądze, dobrze – człowiek potrzebuje pieniędzy, ale nie są one wszystkim. A jeśli tuż obok możesz zebrać o wiele więcej przyjemności, czemu masz je przegapiać? Są za darmo.

Po tym można poznać medytację – człowiek naprawdę medytujący jest pełen radości; życie jest dla niego uciechą, życie jest leelą – zabawą. Cieszy się nim ogromnie, nie jest poważny, jest odprężony.

Będziesz wykonywał swoją pracę bez względu na to czy ją kochasz czy nie, więc wprowadzenie do niej miłości wywoła wiele więcej rzeczy, które w innym przypadku przegapiłbyś.
Ktokolwiek zajmuje się pracą twórczą, może ze swojego życia uczynić medytację, w taki sposób, jak Osho opisuje tu w odpowiedzi na pytanie zadane przez malarza.
Sztuka jest medytacją; każda aktywność staje się medytacją jeśli w niej zatracasz siebie, nie bądź więc tylko technikiem. Jeśli będziesz tylko technikiem, malowanie nigdy nie stanie się medytacją. Musisz być w nim do szaleństwa, do opętania, zupełnie zatracony, nie wiedząc dokąd zmierzasz, nie wiedząc co robisz, nie wiedząc kim jesteś.
Ten stan niewiedzenia będzie medytacją – niech nastąpi. Obraz nie powinien być malowany, a powinno się pozwolić mu się zdarzyć – i nie mam tu na myśli tego, że ty tylko będziesz leniwy, nie – wtedy nigdy się nie zdarzy. Musi to tobą kierować, musisz być bardzo, bardzo aktywny, a jednak nie robić tego. To jest cała umiejętność, to jest całe sedno – musisz być aktywny, a jednak nie być tym, który to robi.
Podejdź do płótna. Przez kilka minut tylko medytuj, ot, siądź tam w ciszy, przed płótnem. Ma to przypominać pismo automatyczne. Bierzesz długopis do ręki i siedzisz w ciszy i nagle stwierdzasz drgnięcie w dłoni i to nie ty je spowodowałeś, wiesz, że to nie ty je spowodowałeś. Po prostu na nie czekałeś. To drgnięcie przychodzi i dłoń zaczyna się poruszać, coś zaczyna się dziać.
Tak właśnie powinieneś zaczynać malowanie. Kilka minut medytacji, po prostu bycia otwartym i przyjmującym. Cokolwiek będzie się działo, pozwolisz temu się zdarzyć. Wprowadzisz całe swoje doświadczenie w przyzwolenie temu zdarzeniu się.

Jaki jest pożytek z medytacji? Ile możesz na niej zarobić? Jaki jest pożytek z tańca?… Żaden. Taniec nie da ci jedzenia, nie da ci picia, nie da ci schronienia. Zdaje się być bezużyteczny. Wszystko co piękne i prawdziwe jest bezużyteczne.

Weź pędzel i zacznij. Na początku powoli, tak, byś nie wprowadził w to siebie. Poruszaj się powoli. Niech obiekt malowania zacznie przez ciebie płynąć sam z siebie, a potem zatrać się w nim. I nie myśl o niczym innym. Sztuka musi być dla sztuki, wtedy jest medytacją. Nie wolno dopuścić, aby pojawiła się w niej jakaś motywacja, i nie mówię, że masz nie sprzedawać swoich obrazów czy ich nie wystawiać – jest to zupełnie w porządku, ale jest to produkt uboczny. Nie jest to motywacją. Człowiek potrzebuje jedzenia, sprzedaje wiec obraz, ale to, że go sprzedaje, boli – niemal tak, jakbyś sprzedawał swoje dziecko. Ale człowiek tego potrzebuje, więc jest to w porządku. Czujesz smutek, ale nie było to motywacją – nie malowałeś po to, żeby sprzedawać. Został sprzedany – to coś innego – ale nie jest to motywacją, bo gdyby tak było pozostaniesz tylko technikiem.
Powinieneś się w tym zatracić. Nie musisz być, powinieneś całkowicie zniknąć w malowaniu, w tańcu, w oddychaniu, w śpiewaniu. Cokolwiek robisz, powinieneś zupełnie zniknąć w nie-kontrolowaniu.


Medytacja dla podróżujących samolotami

Nie można znaleźć lepszej okazji do medytowania niż latanie na dużych wysokościach. Im wyższa wysokość, tym łatwiejsza medytacja. Dlatego przez całe stulecia medytujący wędrowali w góry w poszukiwaniu dużych wysokości.
Kiedy grawitacja jest mniejsza i ziemia jest bardzo odległa, oddala się wiele przyciągań ze strony ziemi, jesteś z dala od tego zepsutego społeczeństwa zbudowanego przez człowieka. Otaczają cię chmury i gwiazdy i księżyc i słońce i ogromna przestrzeń... Rób więc to: zacznij odczuwać jedność z tym ogromem, i rób to w trzech etapach.
Etap pierwszy – przez kilka minut myśl tylko o tym, że stajesz się większy... wypełniasz cały samolot. Potem etap drugi – zacznij odczuwać, że stajesz się jeszcze większy, większy niż samolot, właściwie to samolot jest w tobie, i etap trzeci – poczuj, że rozszerzyłeś się na całe niebo. Teraz te chmury, które się poruszają, i księżyc i gwiazdy – poruszają się w tobie; jesteś olbrzymi, nieograniczony.
To uczucie stanie się twoją medytacją, i poczujesz się całkowicie odprężony i bez napięcia.
oto jest sekret: Porzuć automatyzm
Jeśli zdołamy odautomatyzować nasze działania, całe życie stanie się medytacją, wtedy jakikolwiek drobiazg, wzięcie prysznicu, jedzenie posiłku, rozmowa z przyjacielem – staje się medytacją. Medytacja jest pewną cechą – można ją wprowadzić do wszystkiego. Nie jest to jakiś konkretny czyn. Ludzie myślą w ten sposób, myślą, że medytacja jest jakimś konkretnym czynem, jeśli siedzisz twarzą ku wschodowi, powtarzasz jakieś mantry, palisz kadzidło, robisz to czy tamto o określonej porze, w określony sposób, określonym gestem. Medytacja nie ma nic wspólnego z tym wszystkim. Wszystko to są sposoby jej zautomatyzowania, a medytacja jest przeciwna automatyzacji.
Jeśli więc zdołasz utrzymać czujność, każde działanie jest medytacją, każdy ruch ogromnie ci pomoże.


Palenie papierosów – medytacją

Przyszedł do mnie kiedyś pewien człowiek. Był nałogowym palaczem od trzydziestu lat, był chory, a lekarze powiedzieli mu: „Nigdy nie wyzdrowiejesz jeśli nie rzucisz palenia”. Ale on palił nałogowo, nie mógł się temu oprzeć. Próbował – nie było tak, żeby nie próbował – usilnie próbował i w tym usiłowaniu wiele wycierpiał. Ale udawało mu się tylko na dzień, dwa, potem ta potrzeba znów przychodziła z taką mocą, że go po prostu pochłaniała, i znowu wpadał w to samo rutynowe zachowanie.
Z powodu palenia utracił wszelką wiarę w siebie – wiedział, że nie potrafi zrobić czegoś tak drobnego – że nie potrafi rzucić palenia. W swych własnych oczach stał się bezwartościowy, uważał siebie za najbardziej bezwartościowego człowieka w świecie. Nie miał dla siebie żadnego szacunku. Przyszedł do mnie.
Co mogę zrobić? Jak mam przestać palić? – zapytał.
Nikt nie jest w stanie przestać palić. Musisz to zrozumieć. Palenie nie jest teraz tylko kwestią twojej decyzji. Weszło do świata twoich nawyków, zapuściło korzenie. Trzydzieści lat to dużo czasu. Zapuściło korzenie w twoim ciele, w twojej chemii, rozprzestrzeniło się na wszystkie strony. Nie jest to tylko kwestia postanowienia dokonanego przez twoją głowę – twoja głowa nic tu nie poradzi. Głowa jest bezsilna, może zaczynać różne rzeczy, ale nie może ich zaprzestać tak samo łatwo. Gdy coś zaczniesz i praktykujesz to przez tak długi okres czasu, stajesz się wielkim joginem – trzydzieści lat praktyki palenia! Stało się to autonomiczne, musisz to odautomatyzować – powiedziałem.
A on spytał: „Co rozumiesz przez odautomatyzowanie?”
A na tym właśnie polega cała medytacja – odautomatyzowanie.
Zrób jedno – zapomnij o rzuceniu palenia, i tak nie ma takiej potrzeby. Palisz trzydzieści lat i żyjesz, jasne, było to cierpieniem, ale i do tego się przyzwyczaiłeś. A co za różnica czy umrzesz kilka godzin wcześniej niż gdybyś umarł nie paląc? I co będziesz robił? Co zrobiłeś? Co to za różnica – czy umrzesz w poniedziałek, wtorek, czy niedzielę, w tym roku, czy w tamtym – co to ma za znaczenie? – wyjaśniłem.
Tak, to prawda, nie ma to znaczenia – przyznał.
Zapomnij o tym, w ogóle nie rzucimy palenia – ja mu na to. – Raczej spróbujemy je zrozumieć. Następnym razem uczyń więc z tego medytację.
Z palenia papierosów medytację? – zapytał.
Oczywiście – odrzekłem. – Skoro ludzie zen mogą z picia herbaty uczynić medytację i zrobić z tego ceremonię, czemu nie? Palenie papierosów może być równie piękną medytacją.
Co ty mówisz? – spytał. Wyglądał na poruszonego. Ożywił się! – Medytację? jak to zrobić? No, powiedz mi, nie mogę się doczekać!
Dałem mu tę medytację.
Zrób jedno – powiedziałem. – Kiedy wyjmujesz paczkę papierosów z kieszeni, poruszaj się powoli. Ciesz się tym, nie ma pośpiechu. Bądź świadomy, uważny, czujny – wyjmuj ją powoli, z pełnią uważności.

Medytacja to życie. Nie być w medytacji to nie być żywym.

Potem z pudełka wyjmij z pełnią uważności jednego papierosa, powoli – nie tak, jak dawniej, w pośpiechu, nieświadomie, mechanicznie. Potem zacznij opukiwać tego papierosa – ale z pełnią uwagi. Słuchaj dźwięku tak, jak ludzie zen czynią to, gdy samowar zaczyna śpiewać i herbata zaczyna się gotować... i ten aromat. Potem powąchaj papierosa i odczuj jego piękno...
Co ty mówisz? – przerwał mi. – Piękno?
Tak, jest on piękny. Tytoń jest tak samo boski, jak wszystko inne. Powąchaj go – to zapach Boga.
Też coś! – wyglądał na nieco zaskoczonego. – Żartujesz?
Nie, nie żartuję.
Nawet kiedy żartuję, nie żartuję, jestem bardzo poważny.
Potem włóż go do ust, z pełnią uważności, zapal go z pełnią uważności. Ciesz się każdą czynnością, i podziel to na jak najmniejsze czynności, tak, abyś stał się coraz bardziej uważny.
Potem zaciągnij się pierwszy raz – Bogiem w postaci dymu. Hindusi powiadają Annam Brahm – „jedzenie jest Bogiem”. Czemu nie dym? Wszystko jest Bogiem. Napełnij głęboko płuca, jest to pewnego rodzaju pranayam. Daję ci tu nową jogę dla nowego wieku! Potem wypuść ten dym, odpręż się, zaciągnij się ponownie – i rób to bardzo powoli.
Jeśli zdołasz to uczynić, będziesz zaskoczony, wkrótce zobaczysz całą głupotę palenia. Nie dlatego, że inni powiedzieli, że jest to głupie, nie dlatego, że inni powiedzieli, że jest to coś złego. Ty to zobaczysz, i to zobaczenie będzie nie tylko intelektualne. Wyjdzie ono z całego twojego istnienia, będzie wizją twojej totalności. A potem, pewnego dnia, jeśli palenie odpadnie, odpadnie, jeśli będzie trwało nadal, będzie trwało. Nie potrzebujesz się tym przejmować.
Po trzech miesiącach przyszedł i powiada: „Ale ono odpadło”.
Teraz – powiedziałem – spróbuj tego i na innych sprawach.

Jednym z określeń medytacji, jakich używają ludzie zen, jest wu-shi. Oznacza ono ‘nic specjalnego’ , albo ‘nic wielkiego’.

To jest tajemnica, jedyna tajemnica – porzuć automatyzm. Idąc, idź powoli, uważnie. Patrząc, patrz uważnie, a zobaczysz, że drzewa są zieleńsze niż kiedykolwiek dotąd, a róże są bardziej różane niż kiedykolwiek dotąd. Słuchaj! Ktoś mówi, plotkuje, słuchaj, słuchaj uważnie. Niech całe twe działanie w stanie czuwania będzie odautomatyzowane.

OSHO
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 25, 2009, 17:30:52 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #6 : Październik 04, 2009, 12:09:23 »

    Zwyczajna herbata – smakuj ją

Żyj z chwili na chwilę. Przez trzy tygodnie próbuj – cokolwiek robisz, rób to tak totalnie jak jest to możliwe, miłuj to i ciesz się tym. Może wygląda to głupio. Kiedy pijesz herbatę zbytnie cieszenie się nią jest głupie – to przecież tylko zwyczajna herbata.
Ale zwyczajna herbata może stać się niezwykle piękna – jest to wspaniałe doznanie, jeśli cieszysz się nią. Ciesz się nią z głębokim poszanowaniem. Uczyń ceremoniał – robisz herbatę... słuchasz czajnika i jego dźwięku, potem nalewasz herbatę... czujesz jej aromat, próbujesz tę herbatę i czujesz się szczęśliwy.
Martwi ludzie nie potrafią pić herbaty, tylko bardzo żywi. W tej chwili jesteś żywy! W tej chwili pijesz herbatę. Odczuwaj wdzięczność! I nie myśl o przyszłości – następna chwila sama o siebie zadba. Nie myśl o jutrze – przez trzy tygodnie żyj tą chwilą.


    Siedź w ciszy i czekaj

Czasem dzieje się tak, że medytacja jest blisko, ale ty jesteś zajęty innymi rzeczami. Ten delikatny głos jest w tobie, a ty jesteś pełen hałasu, zobowiązań, zajęć, odpowiedzialności. A medytacja przychodzi jak szept, nie przychodzi jak krzyk sloganu, przychodzi bardzo cicho. Nie czyni hałasu. Nawet kroków nie słychać. Jeśli więc jesteś zajęty, czeka i odchodzi.

 Nauka potrzebuje teraz wielkich medytujących – inaczej Ziemia skazana jest na zagładę.

Dołóż więc starań, przynajmniej godzinę co dnia, aby po prostu siedzieć w ciszy i czekać na medytację. Nic nie rób, tylko siedź w ciszy z zamkniętymi oczami, w wielkim czekaniu, z czekającym sercem, z otwartym sercem. Po prostu czekaj – jeśli coś nastąpi, będziesz gotowy, by to przyjąć. Jeśli nic nie nastąpi, nie czuj się sfrustrowany. Nawet samo siedzenie przez godzinę, gdy nic się nie dzieje, jest dobre, odpręża. Uspokaja cię, wycisza, czyni cię bardziej scentrowanym i ugruntowanym. Ale coraz bardziej będzie się zbliżać – i powoli, powoli powstanie pewne zrozumienie między tobą i tym medytacyjnym stanem – o określonej godzinie, w określonym pokoju, o określonej porze czekasz, będzie przychodzić coraz bardziej i bardziej. Nie jest to coś, co przychodzi z zewnątrz, przychodzi to z twego najgłębszego rdzenia. Ale kiedy wewnętrzna świadomość wie, że zewnętrzna świadomość na nią czeka, możliwość spotkania jest większa.
Usiądź po prostu pod drzewem. Wiatr wieje i liście drzewa szeleszczą. Wiatr cię dotyka, krąży wokoło, przechodzi. Ale nie pozwól mu ot, tak cię mijać, pozwól, aby poruszał się w tobie i przechodził przez ciebie. Zamknij więc oczy i gdy wieje on w drzewie i słychać szelest liści, czuj, że ty też jesteś jak drzewo, otwarty, a wiatr wieje przez ciebie, nie obok ciebie, ale właśnie przez ciebie.


    Czasami możesz po prostu zniknąć

Siedząc pod drzewem, nie myśląc o przeszłości i przyszłości, po prostu będąc, gdzie jesteś? Gdzie jest ja? Nie czujesz go, nie ma go.

 Medytacja nie jest próżnią w czasie czy przestrzeni, ale natychmiastowym przebudzeniem.

Ego nie istnieje w teraźniejszości. Przeszłości już nie ma, przyszłość dopiero będzie – nie ma ani jednego, ani drugiego. Przeszłość zniknęła, przyszłość jeszcze się nie pojawiła – jest tylko teraźniejszość. A w teraźniejszości nie można znaleźć czegokolwiek, co przypomina ego.
W niektórych klasztorach Tybetu nadal stosuje się jedną z najstarszych medytacji. Medytacja ta oparta jest na prawdzie, którą ci tu przekazuję. Uczą tam, że czasem możesz po prostu zniknąć. Kiedy siedzisz w ogrodzie zacznij po prostu odczuwać, że znikasz. Zobacz jak wygląda świat gdy odszedłeś ze świata, gdy już cię nie ma, gdy stałeś się absolutnie przezroczysty. Na jedną sekundę spróbuj po prostu nie być.
We własnym domu bądź jakby cię nie było. jest to naprawdę piękna medytacja. W ciągu 24 godzin możesz jej próbować wiele razy – wystarczy choćby pół sekundy. Na pół sekundy po prostu zatrzymaj się – nie ma cię, a świat trwa dalej. Kiedy coraz bardziej staniesz się uważny tego, że bez ciebie świat świetnie trwa dalej, będziesz mógł nauczyć się jeszcze jednej części swego istnienia, która była pomijana od dawna, przez całe żywoty, i to jest nastrój przyjmowania. Po prostu pozwalasz, stajesz się drzwiami. Wszystko dzieje się bez ciebie.


    Medytacja gilotyny

Jedna z najpiękniejszych medytacji tantrycznych – idąc, myśl, że nie masz głowy, tylko ciało. Siedząc, myśl, że nie masz głowy. Stale pamiętaj, że nie masz głowy. Wyobrażaj sobie siebie bez głowy. Zrób powiększone zdjęcie siebie bez głowy, patrz na nie. Opuść lustro w łazience, tak, że kiedy patrzysz, nie widzisz głowy – tylko ciało.
Kilka dni pamiętania i poczujesz, że ogarnia cię takie poczucie braku ciężaru, tak ogromna cisza – gdyż to głowa jest problemem. Jeśli zdołasz wyobrazić sobie siebie bez głowy – a można to zrobić, nie ma z tym kłopotu – coraz bardziej będziesz scentrowany na sercu.
W tej właśnie chwili możesz wyobrazić sobie siebie bez głowy. Zrozumiesz natychmiast o czym mówię.


    „To nie ja”

Umysł to śmieci! Nie jest tak, że ty masz śmieci, a ktoś inny nie. To śmieci, a jeśli zaczniesz wyrzucać śmieci na zewnątrz, możesz to robić i robić – nigdy nie doprowadzisz tego do takiej chwili, gdy to się kończy. Są to śmieci, które same siebie napędzają, nie są więc martwe, są dynamiczne. Rosną i żyją własnym życiem. Jeśli więc je podetniesz, liście znów się pojawią.
Wyrzucenie tego na zewnątrz nie oznacza, że staniesz się pusty. Uczyni cię to tylko świadomym tego, że ten umysł, o którym myślałeś, że jest tobą, z którym dotąd byłeś utożsamiony, nie jest tobą. Wyciągając go na wierzch, staniesz się świadomy tego rozdzielenia, przepaści, między tobą a nim. Śmieci pozostają, ale ty nie jesteś z nimi utożsamiony, to wszystko. Stajesz się oddzielny, wiesz, że jesteś oddzielny.
Masz więc robić tylko jedno – nie próbuj walczyć ze śmieciami, i nie próbuj ich zmieniać. Tylko obserwuj i pamiętaj tylko to jedno – „to nie ja”. Niech to będzie mantrą – „to nie ja”. Pamiętaj to i stań się uważny i patrz co się dzieje.
Natychmiast następuje zmiana. Śmieci będą, ale nie są już częścią ciebie. Pamiętanie o tym staje się ich wyrzeczeniem.


    Spisuj swoje myśli

Któregoś dnia zrób to – taki drobny eksperyment. Zamknij drzwi i usiądź w pokoju i po prostu zacznij spisywać myśli – cokolwiek przyjdzie ci do głowy. Nie zmieniaj ich, bo nie potrzebujesz pokazywać tego kawałka papieru nikomu! Przez dziesięć minut tylko pisz, a potem przyjrzyj się temu. Takie jest twoje myślenie. Kiedy przyjrzysz się temu, pomyślisz, że to dzieło jakiegoś szaleńca. Jeśli pokażesz ten kawałek papieru swojemu najbliższemu przyjacielowi, on też popatrzy na ciebie i pomyśli: „Zwariowałeś?”

 Wszystko, co umysł może uczynić, nie jest medytacją – jest ona czymś poza umysłem. Umysł jest w tym absolutnie bezradny, umysł nie jest w stanie przeniknąć medytacji. Tam, gdzie umysł się kończy, zaczyna się medytacja.


    Strojenie min

Wiele jest starych medytacji korzystających ze strojenia min. Możesz uczynić z tego medytację – w Tybecie jest to jedna z najstarszych tradycji.
Znajdź duże lustro. Stań nago, strój miny, rób coś zabawnego i obserwuj, jeśli będziesz to robił i obserwował przez 15–20 minut, będziesz zaskoczony. Zaczniesz odczuwać, że jesteś czymś oddzielnym od tego. Gdybyś nie był oddzielny, jak mógłbyś robić to wszystko? A ciało jest po prostu w twoim ręku, jest tylko czymś w twoim ręku. Możesz bawić się nim to tak, to tak.
Wynajduj nowe sposoby przybierania zabawnych min, zabawnych figur. Rób wszystko, co tylko możesz, a przyniesie ci to wielkie rozluźnienie i zaczniesz patrzeć na siebie nie jako na ciało, nie jako na twarz, ale jako na świadomość. Będzie to pomocne.


    Po prostu patrz na niebo

Medytuj z niebem i kiedy tylko masz czas, po prostu połóż się, patrz na niebo. Niech będzie to twoją kontemplacją, jeżeli chcesz się modlić, módl się do nieba, jeżeli chcesz medytować, medytuj z niebem, czasem z otwartymi oczami, czasem z zamkniętymi. Bo niebo jest też w tobie – takie wielkie, jak na zewnątrz, takie samo jest wewnątrz. Stoimy na samej granicy nieba wewnętrznego i nieba zewnętrznego i są one dokładnie proporcjonalne. Tak, jak niebo zewnętrzne jest nieskończone, takie jest i niebo wewnętrzne.
Stoimy na samej granicy – w którąkolwiek stronę pójdziesz, rozpłyniesz się. I są to dwie drogi wiodące do rozpłynięcia się.

 Nie mówię, że medytacja rozwiąże problemy twego życia. Mówię tylko tyle, że gdy jesteś w stanie medytacji, problemy znikną – nie będą rozwiązane. Nie potrzeba rozwiązywać problemów. Problem powstaje przede wszystkim wskutek istnienia napiętego umysłu.

Gdy rozpływasz się w niebie zewnętrznym, jest to modlitwa; gdy rozpływasz się w niebie wewnętrznym, jest to medytacja, ale w końcu sprowadza się to do tego samego – rozpływasz się. A te dwa nieba nie są dwoma niebami. Są dwoma tylko ze względu na ciebie – ty jesteś linią dzielącą. Gdy znikasz, znika ta dzieląca linia, wtedy to, co jest wewnątrz, jest na zewnątrz, a to, co jest na zewnątrz, jest wewnątrz.


    Aromat kwiatu

Jeśli masz dobry węch, zbliż się do jakiegoś kwiatu, niech aromat cię napełni. Potem stopniowo, bardzo powoli, odsuwaj się od kwiatu, ale cały czas zwracaj uwagę na zapach, aromat. W miarę oddalania się ten aromat będzie stawał się coraz subtelniejszy, a ty będziesz potrzebował więcej uważności dla jego odczucia. Stań się nosem. Zapomnij o całym ciele, a całą energię sprowadź do nosa, tak, jakby tylko nos istniał. Jeśli zgubisz zapach, podejdź kilka kroków, pochwyć zapach ponownie i odsuwaj się, cofaj się dalej.
Powoli będziesz w stanie wyczuć zapach kwiatu z bardzo dużej odległości. Nikt inny nie zdoła poczuć tego kwiatu z tak daleka. Ciągle poruszaj się w bardzo subtelny sposób – czynisz ten przedmiot subtelnym – i przyjdzie taka chwila, gdy nie będziesz w stanie poczuć zapachu. Teraz wąchaj nieobecność miejsca, gdzie jeszcze przed chwilą był pewien aromat, już go nie ma.
jest to druga część jego istnienia – część nieobecna, część ciemna. Jeżeli zdołasz poczuć węchem nieobecność zapachu, jeżeli zdołasz odczuć, że jest w tym pewna różnica, to o wszystkim zadecyduje. Wtedy ten przedmiot staje się bardzo subtelny. Teraz jest to zbliżanie się do bezmyślowego stanu samadhi.


    Nawiąż kontakt z ziemią

Czasem spróbuj takiego prostego eksperymentu – stań gdzieś rozebrany do naga – na plaży, nad rzeką – stań w słońcu rozebrany do naga i zacznij podskakiwać, biegać, i odczuj jak twoja energia przepływa do ziemi przez stopy, przez nogi. Biegnij i odczuwaj jak twoja energia spływa przez nogi do ziemi. Potem, po kilku minutach biegu, stań po prostu w milczeniu, zakorzeniony w ziemi, i odczuj połączenie stóp z ziemią. Nagle poczujesz się bardzo, bardzo ukorzeniony, ugruntowany, stabilny. Poczujesz, że ziemia nawiązuje kontakt, poczujesz, że twoje stopy nawiązują kontakt. Powstaje dialog między ziemią i tobą.


    Po prostu rozluźnij oddychanie

Kiedy tylko znajdziesz trochę czasu, przez kilka minut po prostu odpręż układ oddechowy, nic innego – nie ma potrzeby odprężania całego ciała. Gdy siedzisz w pociągu, samolocie czy samochodzie, nikt nie będzie wiedział, że coś robisz. Po prostu odpręż układ oddechowy. Niech funkcjonuje naturalnie. Potem zamknij oczy i obserwuj oddech, który wchodzi, wychodzi, wchodzi.
Nie koncentruj się. Gdy się koncentrujesz, stwarzasz kłopoty, ponieważ wtedy wszystko staje się zakłóceniem. Gdy spróbujesz skoncentrować się gdy siedzisz w samochodzie, hałas samochodu stanie się zakłóceniem, człowiek siedzący obok ciebie stanie się zakłóceniem.
Medytacja nie jest koncentracją, jest prostą uważnością. Ot, tylko odpręż się i obserwuj oddychanie. W tym obserwowaniu nic nie jest odsuwane. Samochód szumi – świetnie, akceptuj to. Trwa ruch uliczny – doskonale, jest to część życia. Inny pasażer chrapie obok – akceptuj to. Nic nie zostaje odrzucone. Tylko medytacja może zneutralizować twoje uwarunkowania.


    „Pokój temu człowiekowi”.

Gdy ktoś do ciebie przychodzi czy spotyka się z tobą, osiądź po prostu w sobie, wycisz się. Gdy ta osoba wchodzi, w głębi siebie odczuj do niego pokój. Poczuj: „Pokój temu człowiekowi”. Nie mów tego, odczuj to. Nagle stwierdzisz w tym człowieku zmianę, jakby do jego istnienia wkroczyło coś nieznanego. Będzie totalnie inny. Spróbuj!
Osho dał  tę technikę pracy z napięciem tym, którzy uświadomili sobie trwale utrzymujący się wzorzec frustracji i złości w swoich sprawach codziennych.
Codziennie przez piętnaście minut, o takiej porze, gdy dobrze się czujesz, zamknij pokój i stań się pełny złości – ale jej z siebie nie wyrzucaj. Wymuszaj to dalej... niemal oszalej od tej złości, ale jej nie wyrzucaj na zewnątrz – nie wyrażaj jej, nawet poduszki nie uderzaj. Stłum to jak tylko możesz – rozumiesz o czym mówię? Jest to dokładnym przeciwieństwem katharsis.
Gdy odczujesz, że w żołądku narasta napięcie, jakby coś miało eksplodować, wciągnij brzuch – uczyń go tak napiętym, jak tylko zdołasz, jeśli czujesz, że barki stają się napięte, uczyń je jeszcze bardziej napiętymi. Niech całe ciało stanie się jak najbardziej napięte – niemal tak, jak wulkan, w środku wrzące, ale bez uwolnienia. O tym należy pamiętać – bez uwolnienia, bez ekspresji. Nie krzycz, bo wtedy brzuch zostanie rozluźniony. Niczego nie uderzaj, bo wtedy rozluźnią się barki i staną się odprężone.
Przez piętnaście minut stawaj się coraz bardziej rozgorączkowany, jakbyś miał temperaturę stu stopni. Przez piętnaście minut pracuj aż do samego szczytu. Ustaw budzik, a gdy rozlegnie się dźwięk, spróbuj to uczynić najmocniej, jak tylko potrafisz. A gdy dźwięk ustanie, usiądź w ciszy, zamknij oczy i tylko obserwuj to, co się dzieje. Odpręż ciało.
To rozgrzanie układu wymusi stopienie twoich wzorców.


    Kontempluj to, co przeciwne

Jest to piękna metoda. Będzie bardzo przydatna. Na przykład – co masz zrobić, gdy czujesz się bardzo niezadowolony? Kontempluj to, co przeciwne.
Gdy czujesz się niezadowolony, kontempluj zadowolenie. Czym jest zadowolenie? Wprowadź równowagę. Gdy twój umysł jest w złości, wprowadź współczucie, pomyśl o współczuciu – i natychmiast energia ulegnie zmianie, gdyż oba te stany są tym samym. Przeciwieństwo jest tą samą energią. Gdy je wprowadzisz, zostaje przyswojone, jest złość – kontempluj współczucie.
Zrób taką rzecz – przechowuj posążek Buddy, gdyż ten posążek jest gestem współczucia. Zawsze gdy czujesz w sobie złość, wejdź do pokoju, spojrzyj na Buddę, usiądź tak, jak Budda, i odczuj współczucie. Nagle stwierdzisz, że następuje w tobie przemiana. Złość się zmienia – nie ma już ekscytacji, pojawia się współczucie, i nie jest to jakaś inna energia. Jest to ta sama energia – ta sama energia, co i złość – która zmienia swą jakość, wznosi się. Spróbuj!


    „Nie dwa”

To jedna z najstarszych mantr. Zawsze gdy czujesz się podzielony, zawsze gdy odczuwasz, że powstaje jakiś dualizm, powiedz sobie wewnątrz – „nie dwa”. Ale powiedz to w pełni uważności, nie powtarzaj tego mechanicznie. Zawsze gdy czujesz jak pojawia się miłość, powiedz ,,nie dwa”, inaczej czyhać będzie nienawiść – te stany są jednością. Gdy czujesz powstającą nienawiść, powiedz „nie dwa”. Zawsze gdy czujesz kurczowe trzymanie się życia, powiedz „nie dwa”, zawsze gdy czujesz lęk przed śmiercią, powiedz „nie dwa”. Istnieje tylko jedność.
I to mówienie winno być twoim zrozumieniem. Powinno być pełne inteligencji, wszechprzenikającej jasności – a nagle odczujesz w sobie odprężenie. W chwili wypowiadania „nie dwa” – jeśli mówisz to ze zrozumieniem, nie powtarzasz mechanicznie – nagle odczujesz iluminację.


    Słuchaj „tak”

Przez jeden miesiąc słuchaj „tak” idź ścieżką, która mówi „tak”. Przez jeden miesiąc nie idź ścieżką, która powiada „nie”. Udziel więcej wsparcia temu „tak” – z tego miejsca zacznie dziać się twoja jedność. „Nie” nigdy nie pomaga w uzyskaniu jedności. Zawsze to „tak” jest pomocą, ponieważ „tak” jest akceptacją, „tak” jest ufnością, „tak” jest modlitwą. Być zdolnym do mówienia „tak” to być religijnym.
Po drugie – nie należy tłumić „nie”. Jeśli je stłumisz, będzie się ono stawać coraz silniejsze i któregoś dnia eksploduje i zniszczy twoje „tak”. Dlatego nigdy nie tłum „nie”, po prostu je ignoruj.

 Medytacja nie jest doznaniem, jest staniem się świadomym świadka. Patrz – tylko patrz i pozostań scentrowany w tym patrzeniu, a wszystko jest totalne. Inaczej nic nie jest totalne. A  potem wszystko daje spełnienie, inaczej nic nie daje spełnienia. Medytuj z twarzą ukochanej. Jeśli kochasz kwiaty, medytuj z różą, medytuj z księżycem albo czymkolwiek, co lubisz. Jeśli kochasz jedzenie, medytuj z jedzeniem.

A jest wielka różnica między tłumieniem a ignorowaniem. Wiesz, że coś jest i widzisz to. Mówisz: „Tak, wiem, że tu jesteś, ale ja będę słuchał tak”. Nie tłumisz tego, nie walczysz z tym, nie mówisz: „Wynoś się, znikaj, nie chcę mieć z tobą nic wspólnego”. Nie mówisz niczego w złości na to, nie chcesz tego odpychać, nie chcesz wrzucać tego do piwnicy własnej nieświadomości w ciemnościach umysłu. Nie, nic z tym nie robisz, po prostu stwierdzasz, że to jest. Ale ty słuchasz „tak”, bez żalu, bez narzekania, bez złości. Po prostu słuchaj „tak”, nie przyjmując wobec tego żadnego nastawienia.
Ignorowanie „nie” jest największą sztuką jego zabijania. Jeżeli będziesz z nim walczył, już stałeś się ofiarą, bardzo subtelną ofiarą – to „nie” już cię pokonało. Gdy walczysz z „nie”, mówisz „nie” temu „nie”. W taki sposób owładnęło ono tobą wchodząc tylnymi drzwiami. Nie mów „nie” nawet wobec „nie” – po prostu je ignoruj.
Przez jeden miesiąc słuchaj „tak” i nie walcz z „nie”. Będziesz zaskoczony, że stopniowo staje się ono coraz słabsze i wątlejsze, gdyż jest wygłodzone – a pewnego dnia nagle stwierdzisz, że już go nie ma. A gdy już go nie będzie, cała energia w nim zawarta zostaje uwolniona i ta uwolniona energia uczyni twoje „tak” wielkim strumieniem.

OSHO
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
PHIRIOORI
Gość
« Odpowiedz #7 : Październik 14, 2009, 16:40:02 »

Cytuj
Medytacja to życie. Nie być w medytacji to nie być żywym.
najbardziej podoba mi sie to Uśmiech

Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #8 : Listopad 28, 2009, 23:03:36 »

Zaprzyjaźnij się z drzewem

Podejdź do drzewa, rozmawiaj z drzewem, dotykaj drzewa, obejmuj drzewo, odczuwaj drzewo, po prostu usiądź pod drzewem, pozwól, by drzewo poczuło, że jesteś dobrym człowiekiem, i że nie jest twoim zamiarem zranienie go.
 Powoli, stopniowo, powstanie przyjaźń, i zaczniesz odczuwać, że kiedy przychodzisz, natychmiast zmienia się jakość tego drzewa. Poczujesz to – gdy się zbliżasz, na korze drzewa odczujesz poruszającą się ogromną energię. Gdy dotykasz drzewa, jest szczęśliwe jak dziecko, jak ukochana osoba. Gdy siedzisz pod drzewem, odczujesz wiele rzeczy, i wkrótce będziesz w stanie odczuć, że gdy jesteś smutny i podchodzisz do drzewa, twój smutek po prostu znika w obecności drzewa
 Dopiero wtedy będziesz w stanie zrozumieć, że jesteś współzależny. Możesz uczynić to drzewo szczęśliwym, a to drzewo może ciebie uczynić szczęśliwym, a całe życie jest współzależnością. Tą współzależność nazywam Bogiem.

Medytacja nie jest środkiem służącym wyzwoleniu twej inteligencji. Im bardziej medytujesz, tym stajesz się inteligentniejszy. Ale pamiętaj – mówiąc o inteligencji nie mam na myśli intelektualności. Intelektualność należy do głupoty.


„Jesteś tutaj?”

Wypowiedz swe własne imię – rankiem, nocą, w południe. Gdy czujesz się śpiący, wypowiedz swoje imię. I nie tylko je wypowiedz – odpowiedz na nie i to głośno. Nie obawiaj się innych ludzi. Dość już się obawiałeś innych ludzi, lękiem już cię dostatecznie zamordowali. Nie bój się, nawet na targowisku musisz o tym pamiętać. Wypowiedz swoje imię – „Teertha, jesteś tutaj?” I odpowiedz – „Jestem”.

 Medytacja nie jest czymś, co robisz rankiem i masz to za sobą – medytacja to coś, co masz robić i przeżywać w każdej chwili swojego życia. Idąc, śpiąc, siedząc, rozmawiając, słuchając – musi się to stać pewnego rodzaju klimatem. Człowiek odprężony w nim pozostaje. Ten, kto stale porzuca przeszłość, pozostaje w medytacji. Nigdy nie działaj kierując się wnioskami; te wnioski to twoje uwarunkowania, to twoje uprzedzenia, twoje pragnienia, twoje lęki i cała reszta. Krótko mówiąc – ty jesteś!
Ty oznacza twoją przeszłość. Ty oznacza wszystkie twoje przeżycia z przeszłości. Nie pozwól temu, co martwe, panować nad tym, co żywe, nie pozwól, by przeszłość wywierała wpływ na teraźniejszość, nie pozwól, by śmierć zawładnęła twoim życiem – na tym właśnie polega medytacja. Krótko mówiąc, w medytacji ciebie nie ma. To, co martwe, nie kieruje tym, co żyje.


OSHO
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
PHIRIOORI
Gość
« Odpowiedz #9 : Grudzień 20, 2009, 14:56:27 »

można też contmplować, np. takie coś

Animacje harmonizujace | revitalizacja DNA | budzenie intuicji
(polecam, zwłaszcza tą: « Reply #3 on: December 08, 2009, 05:19:53 PM »)
Zapisane
zochna
Gość
« Odpowiedz #10 : Kwiecień 26, 2010, 22:37:04 »

http://www.youtube.com/watch?v=HIXecE8M8UI&feature=related   

Otrzymałam e-mailem powyższą medytację, może ktoś zechce z niej skorzystać.
Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #11 : Styczeń 23, 2011, 13:57:08 »

                                        PRZETRAWIANIE CIEMNOŚCI
                                                    (ćwiczenie medytacyjne)

Ćwiczenie to pomoże ci przetrawić swą mroczną istotę. Znajdź dogodną dla siebie pozycję i używając dowolnej techniki wprowadź się w stan wewnętrznego wyciszenia.
Wyobraź sobie, że idziesz korytarzem. Wchodzisz do pokoju, w którym znajduje się olbrzymie lustro. Stajesz przed nim i przyglądasz się swemu odbiciu, które jest najohydniejszym wyobrażeniem własnej postaci, na jakie cię stać. Musi budzić prawdziwą odrazę. Jeśli na przykład martwisz się z powodu nadwagi, niech stworzone przez ciebie odbicie będzie monstrualnie grube.
Przełóż rękę przez taflę lustra i przyciągnij do siebie swój wizerunek. Niech wasze serca połączy strumień zielonej energii. Następnie obejmij swe odbicie, wzbudzając w sobie miłość i współczucie dla tej istoty, która żyje w tobie i która jest bardzo przestraszona. Połączcie swoje energie i stańcie się jednym, nie przestając obejmować swej scalonej jaźni.

                                                          *   *   *

Ta medytacja ma potężną moc, bowiem im bardziej się jej oddajesz, tym więcej energii przetwarzasz na poziomie nieświadomości. Ćwicz więc tak często, jak tylko możesz. Im częściej będziesz ćwiczył, tym wyraźniej zauważasz, jakim zmianom ulegają twoje wizje. Z początku wydawać ci się mogą bardziej intensywne i mroczne, z czasem okażą się silniejsze i bardziej skuteczne. Zaczniesz przetrawiać swą ciemność dużo szybciej i gwałtowniej. Ćwiczenie to przekazuje twej nieświadomości symboliczną wiadomość, że jesteś już gotów objąć całą swą istotę i stać się pełną całością, że jesteś już w stanie zaakceptować i pokochać swoją pełną jaźń.

Nie jest to proces, który możesz przeprowadzić jedynie na poziomie umysłu. Musi to być proces wewnętrzny, zachodzący przy pomocy wewnętrznego języka symboli, który dociera do nieświadomych pokładów twego umysłu. Możesz się z nimi porozumiewać nie językiem intelektu, lecz uniwersalnym językiem symboliki archetypowej, a więc takim, do którego odwołują się wszystkie zalecane w tej książce ćwiczenia.

W waszym dzisiejszym świecie ciemność wyraża się przez różnego rodzaju nałogi i lęki, które nękają społeczeństwo. Bardzo ważne jest, by widzieć w nich uzewnętrznienie mrocznego pierwiastka, co samo w sobie stanowi raczej optymistyczną ich interpretację. Zamiast skrywania ciemności w najgłębszych zakamarkach duszy i umysłu, przeżywacie właśnie punkt krytyczny terapii. Wyrażanie zgubnych przyzwyczajeń i nawyków jest ważnym przełomem w procesie leczenia, gdyż ciemność zdołała wreszcie się ujawnić.

Kolejnym etapem tego procesu jest zaakceptowanie swej jaźni, uznanie dzieła własnego tworzenia i dalszy rozwój. Wielu ludzi dokonuje tego godząc się z bólem swego dzieciństwa, który ma źródło w rodzinnym alkoholizmie czy wykorzystaniu seksualnym. Ciemność wydostaje się na powierzchnię – musi się wydostać! Musi zostać rozpoznana. Im dłużej się ją skrywa, tym więcej powoduje bólu.

Stoisz obecnie u progu wielkiej transformacji. Jesteś gotowy do skoku w olbrzymią przepaść, ale nie ufasz jeszcze w pełni swym nowo wykształconym motylim skrzydłom. Droga na górę była długa i ciężka, ale jesteś już na szczycie, możesz skakać. Najtrudniejszy etap masz za sobą. Czujesz zmęczenie, chciałbyś trochę odpocząć przed skokiem. Musisz jednak zdobyć się na ostatni wysiłek i zrobić ten krok, zaufać swym skrzydłom.

...

Mileniu, Lissa Royal rozdział 2
« Ostatnia zmiana: Styczeń 23, 2011, 13:57:52 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Silver
Gość
« Odpowiedz #12 : Styczeń 23, 2011, 14:55:16 »

 DAREK.

Ci co przebudzili się z owczego snu już dawno zaznajomili się z tzw. potocznie technikami medytacji, między innymi, które prezentuje OSHO.
OSHO przemawia niezwykle specyficznym językiem, który dociera do tych, którzy są na to przygotowani, otwarci, gotowi...
Jeżeli ktoś wziął do ręki książki OSHO i je przeczytał, to znaczy, że jego wewnętrzna dojrzałość, zrozumienie, to spowodowało.
Bo przypadków na tym świecie nie ma żadnych.
Coś zawsze wynika.... z czegoś.

Ps. Znam ludzi, którzy po przeczytaniu tego o czym mówi OSHO, zrujnowało im to życie. Pod słowem zrujnowało mam na myśli, to że ich EGO umarło, albo zaczęło umierać....
Polecam ze swej strony na początek, dla tych, którzy nie czytali nic OSHO  - Mapy Świadomości. (łatwo można znaleźć w necie tego ebooka i darmowo ściągnąć).

pozdr. 
« Ostatnia zmiana: Styczeń 23, 2011, 15:07:48 wysłane przez Silver » Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #13 : Styczeń 23, 2011, 15:22:13 »

Może i masz rację, jest jednak wielu takich (znam niektórych osobiście), którzy nie potrafią przebrnąć przez tę lekturę, by nie powiedzieć że panicznie się tego boją, min. dlatego zamieszczam te kawałki. Zacząłem od OSHO, ale nie tylko jego metody tu zamieszczam. Uśmiech


                              3. ŚWIADOMA EWOLUCJA

 sygnał do przebudzenia. Kiedyś w końcu usłyszycie dźwięk budzika, nie można przedłużać drzemki w nieskończoność. Wcześniej czy później musicie się przebudzić do wyższej rzeczywistości.
Przedstawione poniżej ćwiczenie jest bardzo proste i w sposób metaforyczny wyjaśnia doświadczenie przebudzenia.

                                     PRZEBUDZENIE JAŹNI
                                        (ćwiczenie medytacyjne)

Znajdź wygodną dla siebie pozycję. Oczy możesz mieć otwarte albo zamknięte, jak wolisz. Oddychaj głęboko. Wsłuchaj się w panującą dokoła ciszę. Postaraj się zwiększyć swą wrażliwość percepcyjną i wyławiać również dźwięki, które zwykle są eliminowane przez filtr twojej świadomości.

Słuchaj tykania zegara, świergotu ptaków, szumu urządzeń elektrycznych. Skup się na tych dźwiękach i doświadczaj ich realności. Zwróć uwagę na zapachy, które do ciebie dolatują; na wewnętrzne wizje – kolory lub obrazy – których doznajesz; na wrażenia dotykowe, które odbierają receptory twojej skóry. Wyostrz wszystkie swe zmysły i rejestruj bodźce, które zwykle umykają twojej uwagi. Trwaj w takim stanie przez co najmniej piętnaście minut. Jeśli będziesz często wykonywał to ćwiczenie, twoje zdolności postrzegania znacznie się poszerzą. Otworzy się przed tobą całkiem nowy świat.

                                                      *   *   *

Przez cały czas otaczają cię przeróżne bodźce, na przeróżnych poziomach, również tych bardziej ezoterycznych i energetycznych. Jeśli zaczniesz wykorzystywać powyższe ćwiczenie do postrzegania takich subtelnych bodźców, dokonasz wielkiego kroku na drodze do odbierania jeszcze bardziej wysublimowanej energii pochodzącej z innych poziomów rzeczywistości.

Wykonując to ćwiczenie przenikasz do nowego świata swej świadomości. Schodzisz do samego jej środka i otwierasz granice percepcji po to, by dostrzec nowy wymiar wszechświata, wymiar zwykle sobie nieuświadamiany. Tego właśnie wymaga od ciebie przejście w czwartą gęstość. Musisz zacząć rozszerzać swe zdolności percepcyjne tak, aby nie rejestrowane dotąd bodźce przestały umykać twojej uwagi.

Im dalej wnikniesz w czwartą gęstość, tym więcej będziesz nosił w sobie światła. Już zaczynasz stopniowo jednoczyć się ze Stwórcą, z innymi ludźmi, z samym sobą.

Zaczniesz miewać coraz bardziej znaczące sny. Doznasz głębszego wglądu, nabierzesz zdolności mediumicznych i umiejętności jasnowidzenia. Zupełnie inaczej niż dotąd będziesz odczuwał pola energetyczne i rozumiał swój wewnętrzny świat. Z bliskimi ci ludźmi połączy cię głęboka więź empatii. Przygotuj się na to. Musisz bowiem wiedzieć, że nigdy nie odbierzesz żadnej informacji, ani nie doświadczysz żadnej zmiany, jeśli nie będziesz do tego gotów.

Coraz ważniejsze stawać się będą dla ciebie chwile rozmyślań i medytacji, choćby podczas prowadzenia samochodu lub zmywania naczyń. Wykorzystuj je na ćwiczenie przebudzenia jaźni, wsłuchuj się we wszystko, co dzieje się dookoła na bardziej subtelnych poziomach. Będziesz stanowił coraz lepiej dostrojoną antenę mogącą odbierać nowe, cudowne światy, a wykonywane ćwiczenia wpłyną na wciąż doskonalszą jakość tego odbioru.

Niektórzy ludzie nie uznają takiej strony swojej natury. Są zwolennikami raz ustalonego spojrzenia na rzeczywistość i nie chcą poszerzać zakresu swej percepcji. Proces transformacji może się dla nich okazać szczególnie trudny z powodu różnych tarć pojawiających się w ich świadomości. Zjawisko takie wzbudzać w nich będzie wiele bolesnych emocji. Dlatego też dobrze byłoby przekazać tę informację swym bliskim w dowolny, zrozumiały dla nich sposób. Zachęcajcie ich do otwarcia się i do pełniejszego postrzegania wszechświata. Dzięki temu będą mogli bez lęku poddać się nadchodzącym przemianom.

...

Milenium, Lissa Royal, rozdział 3
« Ostatnia zmiana: Styczeń 23, 2011, 15:23:14 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
blueray21

Skryba, jakich mało


Punkty Forum (pf): 32
Offline

Wiadomości: 1696



Zobacz profil
« Odpowiedz #14 : Październik 23, 2012, 10:04:28 »

To "technika" medytacji przed snem, chociaż ja tego medytacją bym nie nazwał, ćwiczenie to dobre określenie.
Polega na wybaczaniu i jest opisem tego, co autor wypróbował na sobie. Niestety język ma dość ciężki, ale tu niewiele trzeba, aby pojąć zasady.

Wzniesieniowe Ćwiczenie sennej medytacji


Pozdrawiam wszystkich, Zanim wyłożę to pozornie proste ćwiczenie chciałbym, aby wszyscy wiedzieli, że sam go używałem i znalazłem to, jako bardzo pomocne dla mojego osobistego procesu wzniesienia. Nie jest dla mnie jasne, jak to wypadnie dla kogoś oprócz mnie, bo nigdy nie powiedziałem nikomu, ani nie słyszałem, żeby ktoś o tym mówił, całą informację czytałem na tym forum i innych, dotyczących wzniesienia, jak możemy się przygotować i przeczytałem całkiem sporo. Zamierzam teraz podzielić się tym z wami wszystkimi, gdyż czuję, że możecie skorzystać tak, jak ja, gdyż jest to rodzaj alternatywnego podejścia do tego, co było podane tym, co widziałem w zakresie wznoszenia się. Wiadomości, które zamieszczałem jeśli przeczytane, naprawdę wdrażają do pracy i są częścią tego ćwiczenia.

Teraz tutaj jest moja Formuła Wzniesieniowa, z którą już eksperymentowałem i myślę, że będziecie to mogli powiedzieć to, już za jakiś czas. Pamiętaj, Twoje doświadczenie nie będzie moim, dlatego odmawiam ujawnienia tego, co jest moje. Twoje może będzie jeszcze bardziej ekscytujące.

To jest coś w rodzaju sennej medytacji, która może polecieć w sposób, który odnosi się do twojego osobistego wznoszenia się, więc siedzenie może nie być tak skuteczne. Kiedy kładziesz się spać, w rzeczywistości nie zasypiasz, jak zwykle. Zamiast oddawać swoją moc uczestniczenia dla snu i nie mając nic do powiedzenia w swoich snach i co się dzieje potem, po zamknięciu oczu spróbuj tego alternatywnie.

Po pierwsze, kluczem dla ciebie jest stanie się w pełni świadomym swojego osobistego wiosła wznoszenia ustanowionego w tym procesie, które ma wszystko zrobić z niezachwianym zaufaniem, gdy Relaksujesz się w Niepewności, którą Cisza początkowo przynosi.

[Ważna uwaga: Być Oczekującym to nie znaczy spodziewać się czegoś konkretnego lub wstępnie ustalonego przez nasz mózg, ale raczej być gotowym na wszystko, gdyż odczuwalne podniecenie, które działa jako czynnik wzrostu może dodać dużo magii opartej na zaufaniu, że nieznane pracuje na naszą korzyść]

Następnie po zrelaksowaniu się, pozostając w stanie oczekującym, ufając niepewności, co będzie dalej chciałbym, żebyście teraz, kiedy jeszcze nie śpicie z zamkniętymi oczami i na leżąco, przebaczyli wszystkim, i  mam na myśli wszystkich, których trzymacie w  nienawiści lub w negatywnych uczuciach do nich. Gdy jesteś w łóżku  zamierzając zasnąć przywołaj sen jakbyś to był Ty przebaczający twoim napastnikom, nawet tym napastnikom, których nie znasz osobiście. Obejmij swoimi ramionami tych, którzy twoim zdaniem są kabalistami lub po prostu tymi, którzy stawali przeciwko tobie lub po prostu właśnie utracili kochające sposoby - i tak oni są umiłowani, jeśli zdecydujesz się tak zobaczyć, i powiedz im, że wybaczasz im ich działania przeciwko ludzkości i zdecydowałeś się ich kochać, a następnie osiągnąć wyniki, które chcesz zobaczyć. Jeśli chcesz zobaczyć ich uzdrowionych, to uzdrawiaj ich i następnie zdecyduj, jak to będzie wyglądać dla Ciebie. Wybór należy do Ciebie, w jaki sposób to zrobisz, jaki masz pomysł, aby wybrać swoje słowa i scenariusze, gdyż one dotyczą Ciebie, a to jest podstawowy format. To jest przykład, jak to jest być współtwórcami. Umieść swoje obawy precz i uwierz w twoją zdolność do zaufania, że będziesz spełniony.

Chodzi o to, że energia, którą przynosisz nie tylko przez wizualizację ale przez wizualizację w stanie podobnym do snu, w  scenariuszu,  gdzie jesteś kochającym i wybaczającym, gdzie tacy wkrótce zostaną oświeceni i nie mniej przez ciebie i dosłownie mając komunikację z tymi, których nienawidzisz, tymi, których się boisz, tymi, od których niektórzy z nas oczekują odejścia zanim przyjdą do centrum uwagi ze względu na obawy przed nadepnięciem. Oto Twoja szansa, aby stworzyć historię, którą chcesz zobaczyć i nie, to nie jest fantazja. Uzdrowienie jest tym, co jest potrzebne dla nich i dla nas tak długo, jak wznoszenie się jest rozważane, co mamy zrobić z nami i jak czujemy się w stosunku do nich  i jak na nich reagujemy. Nie musimy siedzieć i czekać na 21 grudnia, aby wejść w sytuację, zanim się Wzniesiemy. To, co wskazuję tutaj jest sposobem, aby wznosić się teraz w sposób, który stał się znany dla Ciebie i tylko ciebie, kiedy przechodzisz przez to w swoim własnym czasie.

Zobacz ich otrzymujących twoje intencje, aby uzdrawiać, gdy wizualizujesz w wyobraźni działania przez twoją decyzję, aby przytulić, czy może pocałować ich trzecie oko, jeśli naprawdę chcesz poczuć coś silnego. Ale ty wybierasz akcję i wynik dla ich poddania się i ponownie wybierasz, jak to będzie wyglądać, ale efektem końcowym jest ich poddanie się miłości, która przynosi energię, która jest najbardziej głęboka.
Od tej chwili może bardzo dobrze się okazać, że się wzniosłeś a może nauczyłeś się czegoś o sobie i wzniesieniu, czego nie wiedziałeś. Momentum (pęd) wprowadzone, kiedy możesz naprawdę im wybaczyć, jest tym, czym wiosło Wzniesienia jest, do którego się odnosiłem. Doświadczyłem tego z pierwszej ręki, to tak to jest, jak opisuję. Obiecuję wam wszystkim, jeśli poćwiczycie to i to jest praktyka, z którą będziecie mieli coś związanego ze Wzniesieniem się na pewno.

To jest taka formuła Wzniesieniowa,  bo gdy jest to praktykowane ze szczerością na co dzień, wiosło Wzniesienia się tworzy i to porusza wasze  Merkaba. Wybaczenie tych oprawcom nie jest akceptacją ich działania, ale to pokazuje, z twojego punktu widzenia, jak zdecydowałeś się odpowiedzieć na ich wybory. Wybierając przebaczenie im i pokazując im niesamowitą ilość działań wyobraźni opartych na Miłości pokazujesz siebie, jak odczuwasz ten konkretny aspekt, który jest w tobie. Tak ciężko, jak to jest zobaczyć, że wszyscy bez względu na sposób miłości mamy w sobie ten sam potencjał nienawiści, a kiedy widzimy tych co obejmują ten aspekt czujemy się wpakowani w dualizm bardziej niż kiedykolwiek. Ale gdy to ćwiczenie jest wykonywane, jest to możliwe, aby wejść wewnątrz, gdy jesteśmy w stanie medytacyjnym, podobnym do głębokiego snu i przedstawiamy siebie, jako kogoś, kto decyduje się pokazać energię, jaką mamy - to miłość, a także, że nie jesteśmy w nienawiści.

Ostatnie, ale nie najmniejsze, aby się Wznieść wszystko, co jest konieczne do radzenia sobie z reakcjami – to jest, jakie twoje preferencje są, w sposób, który jest harmonijny, dla ciebie,  tylko dla ciebie. Podczas tej sennej medytacji jest szansa, aby to zrobić i oddziaływać wzajemnie z Ciałem Świetlnej Merkaby. Staje się to wyrównaniem, gdy jesteś w decyzji, aby opuścić bagaż przywiązania do ciężkich emocji. Kochaj ich i ten scenariusz zamieni się w scenę wzniesienia, która opiera się bardzo na nieznanym, która spoczywa na zaufaniu, że zostaniesz złapany, przez to, co jest, dlatego wydaje się tak trudne, gdy jest czas, aby to zrozumieć, co ktoś mówił o tym , gdy przywoływał temat wzniesienia.

Mam nadzieję, że to pomoże każdemu przejść obok nienawiści trzymającej nas w dół tak, że możemy iść do przodu ze wzrastającą prędkością, w sposoby, które są unikalne dla nas, i może trochę zaskakujące.

Kocham mocno Was wszystkich

13 października 2012
Autor: Joshua Zack
Zapisane

Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.
Przebiśnieg
Gość
« Odpowiedz #15 : Październik 23, 2012, 19:36:01 »

Ja stosuje nicość.
Odłączam intelekt i po-prostu zwyczajnie Jestem
to pa Duży uśmiech
Zapisane
blueray21

Skryba, jakich mało


Punkty Forum (pf): 32
Offline

Wiadomości: 1696



Zobacz profil
« Odpowiedz #16 : Październik 23, 2012, 19:39:22 »

Dobre, ale jak to robisz, bo ja nie mogę znaleźć wyłącznika, ani nawet tej wtyczki, co gdzieś tu była publikowana na czole.
Zapisane

Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.
songo1970

Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #17 : Październik 23, 2012, 19:40:51 »

Ja stosuje nicość.
Odłączam intelekt i po-prostu zwyczajnie Jestem

to dokładnie odwrotnie niż east Duży uśmiech
Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
arteq
Gość
« Odpowiedz #18 : Październik 23, 2012, 19:43:39 »

podejrzewam, że przycisk pojawia się po kilku piwach   ;]
Zapisane
Przebiśnieg
Gość
« Odpowiedz #19 : Październik 23, 2012, 19:49:16 »

Szacowny blu opisałem tu na tym forum w paru postach ,,jak to robię" proszę nie obraź się ale nie bede się powtarzał Uśmiech
Arteq widzę, że Ci się humor poprawił  Duży uśmiech
to pa Duży uśmiech
Zapisane
blueray21

Skryba, jakich mało


Punkty Forum (pf): 32
Offline

Wiadomości: 1696



Zobacz profil
« Odpowiedz #20 : Październik 23, 2012, 19:56:43 »

Ot, pamięć krótka, ale jak zapisane to nie zginęło, no chyba że, znany z innych przypadków czynnik siły wyższej by się ujawnił.
Zapisane

Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.
Przebiśnieg
Gość
« Odpowiedz #21 : Październik 23, 2012, 20:05:49 »

Reklamacje do szacownego Dariusza Duży uśmiech
topa Duży uśmiech
Zapisane
Strony: [1] |   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Strona wygenerowana w 0.086 sekund z 20 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

pointlife meijigirudo domki novasaecula eobywatel