Niezależne Forum Projektu Cheops Niezależne Forum Projektu Cheops
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Listopad 19, 2018, 11:17:37


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: [1] 2 3 4 |   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Modlitwa  (Przeczytany 15808 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
zuza
Gość
« : Grudzień 14, 2008, 17:32:55 »

W tym wątku chodzi mi o to, żebyśmy się zastanowili nad naszymi modlitwami.
Jak się modlimy?
Już wiele razy czytalam, jak powinna wyglądać prawdziwa modlitwa i zawsze jest to dla mnie zaskoczeniem, bo zwykle w modlitwach prosimy o to, czego nam najbardziej brakuje.
Zaczęlam czytać "Rozmowy z Bogiem" i temat znów do mnie powrócil Uśmiech

Na poczatek fragment ze wspomnianej książki:

Czy to znaczy, że nie mogę prosić o coś, czego pragnę? Czy chcesz powiedzieć, że modlitwa o coś w gruncie rzeczy to od nas odsuwa?
Pytanie to ponawiano przez wieki - i za każdym razem otrzymywano odpowiedź. Mimo to wyście jej nie słyszeli, a jeśli nawet, nie dalibyście jej wiary.
Posługując się współczesnym jeżykiem, współczesnymi kategoriami, można odpowiedzieć na to pytanie następująco:
Nie otrzymasz tego, o co prosisz i nie możesz mieć tego, czego pragniesz. A to dlatego, że twoja prośba jest stwierdzeniem braku. Mówiąc, że czegoś chcesz, przyczyniasz się do zaistnienia w twojej rzeczywistości dokładnie tego doświadczenia - chcenia.
Modlitwa prawidłowa jest wiec nie modlitwa błagalna, lecz dziękczynna.
Gdy dziękujesz Bogu zawczasu za to, czego z własnego wyboru pragniesz zaznać w swym doświadczeniu, przyznajesz, że w istocie ono już jest. Dziękczynienie kryje w sobie ogromna moc; stanowi potwierdzenie, że zanim zdążyłeś spytać, otrzymałeś ode mnie odpowiedź.
Toteż nie proś. Bądź wdzięczny.

I dalej:

Jak więc mogę być wdzięczny za coś, czego jak wiem w moim życiu nie ma?
To kwestia wiary. Choćbyś nawet miał wiarę wielkości ziarna gorczycy, góry przeniesiesz. Wiesz, że to jest, ponieważ Ja rzekłem, że jest; ponieważ ja odpowiedziałem ci, zanim Mnie zapytałeś; ponieważ na wszelkie możliwe sposoby, ustami każdego nauczyciela, jakiego wymienisz, mówiłem i mówię ci, że cokolwiek wybierzesz, wybierając w Imię Boże, tak też się stanie.
Ale tylu ludzi skarży się, że ich modlitwy nie zostały wysłuchane.
Żadna modlitwa - a czym jest modlitwa, jeśli nie żarliwym stwierdzeniem stanu rzeczy - nie pozostaje bez odpowiedzi. Każda modlitwa, tak jak myśl, uczucie, stwierdzenie, ma charakter twórczy. W zależności od tego, z jaka żarliwością uznajemy ją za prawdę, w takim stopniu ucieleśni się ona w twoim doświadczeniu.
Kiedy ktoś mówi, że jego modlitwa nie została wysłuchana, to w rzeczywistości zadziałała najbardziej żarliwa myśl, słowo czy uczucie. Musisz bowiem wiedzieć - i w tym cała tajemnica - że decyduje
myśl ukryta pod inną myślą; to ona jest główną sprężyną.
Jeśli wiec modlisz się i błagasz, szansę na doświadczenie tego, co dla siebie wybrałeś, są nikłe, gdyż główną sprężyną każdej prośby jest myśl, że nie masz tego, czego pragniesz. Ta ukryta myśl staje się twoją rzeczywistością.
Przezwyciężyć te myśl może wyłącznie myśl mocno osadzona w wierze, że o cokolwiek prosicie, Bóg niezawodnie ześle. Tylko niewielu ludzi posiada taką wiarę.
Modlitwa staje się łatwiejsza, kiedy wiarę, że Bóg spełni każdą naszą prośbę, zastąpi intuicyjne zrozumienie, że proszenie o cokolwiek nie jest konieczne. Wówczas modlitwa samoistnie przemieni się w dziękczynienie. Zamiast prośbą, jest wyrazem wdzięczności za to, co jest.

Uczmy się więc inaczej modlić Uśmiech

źródlo: "Rozmowy z Bogiem" s. 8
Zapisane
Rafaela
Gość
« Odpowiedz #1 : Grudzień 14, 2008, 17:46:28 »

Jezeli nie umiesz modlic sie slowami,
             Nie rozdzieraj szat
Ani glowy nie posypuj popiolem,
     Ale modl sie tak, jak umiesz,
Bez slow, jak drzewa, jak trawy, jak morza,
ktore rowniez zmawiaja modlitwe bez slow.

     Slowa sa nieporadne, zawodne.
     Nieokkreslone i nieokreslajace.
Sa rozczarowaniem. Bolesna omylnoscia.
     Modl sie zatem bez slow,
  Jak drzewo, jak trawa, jak morze.

                    Roman Brandstaetter
Zapisane
Dariusz
Gość
« Odpowiedz #2 : Grudzień 14, 2008, 18:56:41 »

Uczmy się.
Bardzo trafne stwierdzenie. Dość ciężko, oczywiście mnie, przychodzi przestawić się na te tory.
Ale już wiemy, a trening czyni mistrza.
Zapisane
Rafaela
Gość
« Odpowiedz #3 : Grudzień 14, 2008, 19:39:41 »

Najlepsza modlitwa jest jak rozmowa, normalna od serca, i nie tylko kiedy sie wali i pali, powinnismy z Bogiem zyc na codzien, wtedy bedzie on znal
nasze prawdziwe mysli i pragnienia. Oczywiscie skromnosc i pokora w zyciu codziennym, w stosunku do innych i do Boga, Milosc i dobro przekazywane
innym, zawsze umiec byc wdziecznym za wszystko i nie zapominac slowa dziekuje. Zycie w ten sposob wychamowuje nerwowosc, na wszystko zostawic czas, nie wszystko zapinac na ostatni guzik, kazda sytuacja ma rozne drogi wyjscia, miec zaufanie do Boga , powiedziec, ja zrobilem juz wszystko co moglem, a teraz ciebie Boze prosze wez reszte w swoje rece, i doprowadz sprawe do konca, aby zakonczylo sie to wszystko pozytywnie. Dziekuje ci tez bardzo:" i ufam ze bedzie tak jak najlepiej w twj sprawie, czy dla tej osoby, czy tez dla mnie".
Uwazam ze ciagle powtarzanie modlitew ktorych wlasciwie nie czuje sie sensu, logiki, jest bez sensu.Pan Bog zna nasze mysli, nasze  charaktery i nasze uczynki. Zawsze mamy szanse rozpoczac rozmowe z Bogiem, mozemy tez dyskutowac, mysle ze i odpowiedz otrzymamy, tylko nic natychmiast, nalezy obserwowac swoje zycie i otoczenie, to i odpowiedz sie znajdzie. Nie jest to skomplikowane, ale nic nie spada z nieba. Przezylam juz wiele w moim zyciu, oczywiscie modlilam sie jak mnie nauczono na religi, ale jakos wydawalo mi sie ze nie ma zadnych rezultatow. Od momentu kiedy zyje z aniolami, i rozmawiam z Bogiem jak z kims bardzo bliskim, doznalam bardzo wielu pomocy, samo to ze opowiedzialam o moich problemach, strachu, smutku, to juz mi bylo lepiej. Moje rozwazania pozostaja w calkowitej tajemnicy, a pomoc przychodz prawie automatycznie, bo zaraz czuje ulge, jest mi lzej na duszy, a i reszta spraw po malu rozwiazuje sie i zalatwia sie pozytywnie, niekiedy zaskakujaco, bo niekiedy nigdy bym na to nie wpadla ze i tak moze byc. Na to wszystko trzeba troche czasu, przestawienia swojego myslenia i wiary ze jestesmy pod dobra opieka.
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie, a zainteresowanych wysylam na strone "W Anielskim Kregu" , na ostatniej stronie Dariusz podal adres na berdzo ciekawe tematy o Archaniela "Michale" polecam przeczytanie tych art. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.....
Zapisane
Nebulitos
Gość
« Odpowiedz #4 : Grudzień 14, 2008, 19:41:49 »

Dlatego zawsze powtarzam, że lepiej nie słuchać Katechetek, Babci i innych starszych osób bo gadają bzdury. Mnie "chciano" nauczyć takiego właśnie modlenia i ja się z tego śmiałem. Teraz okazuje się, że miałem rację i  prawidłowo się modliłem. Pamiętam też, że podobnie się śmiałem z osób które szły na pielgrzymkę w prośbie o coś. Mówiłem między innymi takim, że są samolubami i wypaczają prawdziwą wiarę ale ludziom można mówić i tak ze wszystkiego zrobią błoto.
Zapisane
Kapłan 718
Gość
« Odpowiedz #5 : Grudzień 15, 2008, 18:31:36 »

jaka modlitwa?! ludzie!!!!! zacznijcie słuchać serca i sumienia a nie urojonego boga, jeśli modlitwa odniesie skutek to oznacza, że TAK BARDZO tego chcieliśmy, że sami to sprawiliśmy i równie dobrze można usiąść w pozycji kwiatu lotosu i pomedytować, efekt lepszy i doświadczenia ciekawsze...

718!
Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #6 : Grudzień 15, 2008, 19:16:14 »

Prawdziwa modlitwa jest zycie, realizowanie mysli poprzez slowa i czyny.Tak naprawde tylko to sie liczy co zostanie wypowiedziane i zrobione zgodnie z mysla. Zadne "mantrowanie" nie jest wstanie tworzyc w swiecie fizycznym, nie ma takiej mocy energetycznej. Chyba juz dawno zauwazyliscie , iz zeby sie cos moglo stac , trzeba "zakasac rekawy" i to po prostu fizycznie wykonac.Doskonalym tego przykladem sa istoty duchowe typu Samuel , co to maja wielka moc, a w swiecie fizycznym czlowiek musi w ich imieniu wszystko wykonac. Bo jak mowi sam Samuel , on nie moze ze wzgledu iz jest tylko postacia duchowa.
Myslcie , skoro mamy materie w swiecie materialnym  i z materii tworzymy , to jeszcze nie sama  mysla, nie posiadamy jeszcze takiej mocy energetycznej, wiec mantrowanie, czy modlenie sie to oddawanie energii swojej temu co mowimy nie zas pobieranie jej z tych slow.

Kiara Uśmiech Uśmiech
Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #7 : Grudzień 15, 2008, 20:18:09 »

Modlitwa to nie jakas magiczna formula.
Trzeba byc szczerym i dbac, by towarzyszylo jej szlachetne, uczciwe zycie.

Modlitwa prawdziwa to wlasnie szlachetne, uczciwe zycie, wowczas ona staje sie cudem.

Kiara
Zapisane
jeremiasz
Gość
« Odpowiedz #8 : Grudzień 17, 2008, 09:28:12 »

Moim zdaniem kluczem do modlitwy jest przypowieść o "talentach"
"Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma."
Jak myślicie czym są te talenty?

pozdrawiam





Zapisane
Rafaela
Gość
« Odpowiedz #9 : Grudzień 17, 2008, 20:53:10 »

Ja mam inny klucz:
Jesli chcesz miec to czego nie masz,
Zacznij robic to czego nie robiles,
Bo jak bedziesz robil to co robisz,
Bedziesz mial to co masz.
I zadna modlitwa ci nie pomoze.
Zapisane
Dariusz
Gość
« Odpowiedz #10 : Grudzień 17, 2008, 22:03:24 »

Moim zdaniem kluczem do modlitwy jest przypowieść o "talentach"
"Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma."
Jak myślicie czym są te talenty?

pozdrawiam

Nowa jednostka monetarna> Duży uśmiech
Myślę, że należałoby to rozpatrywać w kategoriach rozwoju. Jeśli mamy na celu rozwój duchowy, dążymy do niego, nie wazne jakie mamy osiągnięcia, będzie nam dodane. Jeśli zaś pozostajemy w stagnacjii, bo tak mnie nauczono i mi to wystarczy, to i odbiorą mi . inaczej mogę się spodziewać, że nie będę miał możliwości zdobycia czegoś więcej.

Ja mam inny klucz:
Jesli chcesz miec to czego nie masz,
Zacznij robic to czego nie robiles,
Bo jak bedziesz robil to co robisz,
Bedziesz mial to co masz.
I zadna modlitwa ci nie pomoze.

Oba te posty wskazują na podobny sposób podejścia do sprawy. W talentach chodzi o rozwój, rozwój to sięganie po to czego się nie doświadczyło.
Zapisane
jeremiasz
Gość
« Odpowiedz #11 : Grudzień 18, 2008, 09:52:15 »

I ktoby pomyślał, że zajmiemy się interpretacją Biblii. Mrugnięcie
Owczywiście można te talenty rozumieć jako "pieniądze" - i wtedy ta przypowieść faktycznie budzi w wielu ludziach sprzeczne uczucia. No bo jak to - to ktoś kto ma, będzie miał jeszcze więcej?...  A kto ma mało, to będzie mu zabrane?
I to ma być sprawiedliwość? Pod skórą czujemy, że nie chodzi tutaj o pieniądze.

Można tez rozumieć to jako talent dosłownie. Czyli umiejętność np. do malowania obrazów czy grania na pianinie.
I że mając jakąś zdolność, należałoby ją pielęgnować, pomnażać, itp... To już chyba bliższe.

Można także popatrzeć na to jak na rozwój duchowy. Na to co zrobimy ze swoim życiem. Na to jak wykorzystamy swoje zdolności, itp. Z jakim "kapitałem" powrócimy do Pana.

Ciekawe, że nigdzie nie spotkałem się z interpretacją chyba najbardziej oczywistą.
Czegóż to, bowiem, jest tym więcej im więcej się tego rozda?

Moim skromnym jeremiaszowym zdaniem jest to przypowieść o miłości.

Im więcej w człowieku miłości... tym więcej jej dostanie.
Im masz jej mniej i bronisz się aby tego nie stracić, tym mniej Ci jej zostaje.

A gdzie klucz do modlitwy?...
Jeżeli prosisz o coś, bo uważasz, że masz mało.... to masz mało albo i jeszcze mniej - bo się boisz, że to stracisz.
Jeżeli dziękujesz za coś, bo uważasz, że masz dużo... to masz jeszcze więcej. Bo kochasz to co jest.

Myślicie, że podczas modlitwy rozmawiacie z "Bogiem"?... ja myślę, że człowiek rozmawia tak naprawdę z samym sobą.

Podeprę się ładną przypowieścią Anthony De Mello:

Mistrz już za życia stał się legendą. Opowiadano, że pewnego razu
Bóg szukał jego rady:
- Chciałbym zabawić się z ludźmi w chowanego. Pytałem aniołów,
jakie jest najlepsze miejsce na kryjówkę. Jedni mówią, że głębie
oceanu.
Inni, że szczyt najwyższej góry. Jeszcze inni, że niewidoczna
strona tarczy księżyca lub któraś z odległych gwiazd. A co ty mi
radzisz?
Mistrz odpowiedział:
- Ukryj się w ludzkim sercu.
To ostatnie miejsce, o którym pomyślą.


pozdrawiam
« Ostatnia zmiana: Grudzień 18, 2008, 09:52:27 wysłane przez jeremiasz » Zapisane
Rafaela
Gość
« Odpowiedz #12 : Grudzień 18, 2008, 19:03:56 »

To jest naprawde cudowne i naprawde prawdziwe, malo kto mysli o czyims sercu, nie w tych czasach.
To opowiadanie zrobilo na mnie ogromne wrazenie- dziekuje.
Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #13 : Grudzień 18, 2008, 19:12:29 »

Tak, takie proste, wszystko nosimy w sercu, wszystko jest w nas. A szukamy daleko na zewnatrz i tam nie znajdujemy. Zewnetrznosci traca swoj blask , swoja swietnosc , uczucia czyjes do nas blakna, budzi sie rozczarowanie, rozgoryczenie zawod. Jedno jest niezmienne MILOSC W SERCU WE WLASNYM, jak trudno to pojac, ze ta wartosc pomimo zewnetrznych przemijan zawsze wzrasta, pieknieje i posiada najwieksza moc.

Kiara Uśmiech Uśmiech Uśmiech
Zapisane
Leszek
Gość
« Odpowiedz #14 : Grudzień 18, 2008, 23:33:19 »

A propos przypowieści A. De Mello. Ona po pierwsze nie jest jego (jest to skrócona wersja starej indiańskiej przypowieści), a po drugie nie ma znaczenia czy ZACZYNAMY szukać na zewnątrz czy wewnątrz siebie. Jeśli przyjmiemy założenie, że istnieje wszechzwiązek wszystkiego (jakaś JEDNIA), a my jesteśmy mikrokosmosem - odzwierciedleniem makrokosmosu, to znaczy, że miłość jest tak samo TAM, jak i W NAS. Nie ma znaczenia czy ktoś odkryje miłość w sobie poprzez kontemplację piękna rozgwieżdżonego nieba czy też najpierw odkryje miłość w swoim sercu, gdy się wyciszy w swoim pokoju i w konsekwencji dostrzeże piękno gwiaździstego nieba. Niezależnie od tego gdzie zacznie otrzyma w rezultacie to samo - to prawo rezonansu kosmicznego.

A że przypowieść ładnie brzmi? Trudno. Tak już bywa.  Uśmiech
Ta indiańska była dłuższa i ładniejsza, ale jej nie mam, bo ukradły mi ją astralne zjawy razem z czitauri, gdy odkurzałem mieszkanie śpiewając "Odę do radości" i schowały ją potem w egipskim labiryncie, który jest zabezpieczony polem mocy, przez które może przejść tylko długowłosa dziewica o płomiennym łonie, różowych ustach, czystym spojrzeniu i DNA z dwunastoma helisami (pięcioma ułożonymi w pięciokąt, czterema ułożonymi w kwadrat i trzema w trójkąt) 5+4+3 = 12, gdzie 12 jest tak naprawdę symbolem Trójcy Świętej 1+2=3, gdzie 3 symbolizuje Jednię żeńskiej energii.

(Chodzi tu w istocie rzeczy o Złoty Podział, bo odcinek podzielony JEDNYM złotym cięciem daje DWA odcinki w złotej proporcji, które dodane do siebie tworzą TRZECI odcinek, czyli boska CAŁOŚĆ - pierwotny wzorzec tworzenia - Trójcę Świętą).

Trzy [ 3 ], to na planie materialnym po prostu biust (mleko) i pas biodrowy (łono), czyli symbole siły życiowej i płodności. Dlatego też w mitach mówi się o krainach miodem i mlekiem płynących. Chodzi w tych mitach o idealne warunki egzystencji stworzone dla dusz, aby mogły się one rozwijać i uczyć się według założonego przez Stwórcę planu. Miód to symbol miłości, która jest siła spajającą wszechświat i wszelkie życie.

To tak pokrótce. Każdy ma tą wiedzę zapisaną w DNA, i jeśli będzie ustępował starszym osobom miejsca w środkach komunikacji miejskiej i uśmiechał się do sąsiadów i kolegów/koleżanek w pracy, to w pewnością sam dojdzie do tej wiedzy. Wystarczy uwrażliwić się moralnie i wczuć się w siebie.

Może warto dodać, bo jest to pomijane w przekazach historycznych, że kabalistyczne drzewo życia oznacza tak naprawdę  dwanaście helis, mimo, że sefirot jest dziesięć. No, ale tej wiedzy człowiek jeszcze nie posiada, bo będzie ona dostępna dopiero w nowej epoce. Każdy ją pozna, jak mu się helisy rozwiną. Podam tylko jedną bardzo, bardzo tajną wskazówkę, trzymaną w tajemnicy od tysiącleci, przez stowarzyszenia "Tajne dzielone przez Poufne" że 12 daje dziesięć, ponieważ 10 jest dwuwymiarowym cieniem rzucanym przez figury trójwymiarowe. Coś na wzór cieni w platońskiej jaskini, ale to już jest naprawdę bardzo tajne i nie powinno się o tym mówić, bo jeszcze ktoś by coś zrozumiał, a po co?
« Ostatnia zmiana: Grudzień 19, 2008, 14:38:50 wysłane przez Leszek » Zapisane
Thotal
Gość
« Odpowiedz #15 : Grudzień 19, 2008, 01:41:53 »

Czyżby w tajnych kręgach ogłoszono dziś dzień cynika?
Jeśli tak, to przesyłam wszystkim szczere wyrazy podziwu dla wytrwałości w niechęci do utożsamiania się z nową rzeczywistością. Duży uśmiech

Pozdrawiam - Thotal Uśmiech
Zapisane
Leszek
Gość
« Odpowiedz #16 : Grudzień 19, 2008, 01:59:37 »

Czyżby w tajnych kręgach ogłoszono dziś dzień cynika?
Jeśli tak, to przesyłam wszystkim szczere wyrazy podziwu dla wytrwałości w niechęci do utożsamiania się z nową rzeczywistością. Duży uśmiech

Pozdrawiam - Thotal Uśmiech
Thotal, "nowa rzeczywistość" a rzeczywistość opisywana czasami tu i tam, to często dwie różne rzeczy.. Ja piszę teraz z piątej gęstości, więc trudno mi jest wczuć się w trzecią i czwartą gęstość. Przesyłam tylko myśli na odległość, które pojawiają się na ekranie..

Niestety, nie mogę powiedzieć, jaki ogłoszono dziś dzień w tajnym kręgu, bo jest to ściśle tajne, tak jak nasz kalendarz, który nie jest znany obecnie ludzkości w trzecim wymiarze Mrugnięcie
Pozdrawiam Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Grudzień 19, 2008, 02:03:04 wysłane przez Leszek » Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #17 : Grudzień 19, 2008, 09:09:32 »

Kraina szczesliwosci zawezona do lona i biustu z droga zlotego ciecia na dwa , gora i dol( taka iscie tajna wiesc) dawno temu przeciela z 5 czestotliwosci i rozgoscila sie miedzy , miedzy w jednym punkcie z ktorego wychodzi zycie. Czy napewno? skoro owa informacja posiada odnosnik do 3 gestosci Mrugnięcie Uśmiech tak wiec proporcje i owszem szczegolnie wazne w krainie szczesliwosci mlekiem i miodem plynacej ( czy jest juz w niebiosach oprocz mlecznej miodowa droga? Coś Coś Buziak)  ciekawe?
Cien dobry,  w upalny dzien szczegolnie ale co zrobic z kilkoma  cieniami jak przybedzie nam slonc? hm wowczas zloty podzial zrobi nas bogatymi i trzeba bedzie sejf w banku wynajac Cool Z politowaniem a mowi sie ze jak sie dzieli to jest mniej? no to ubywa , czy przybywa? co z tym podzialem?
No,  i na dodatek jakos zabawa w trujkaty mnie nie bierze choc by mialy przydomki swietych do kwadratu Zły Zły Uśmiech
Z zasady wole laczyc niz dzielic szczegolnie mila mi 13, jakos z ta 4 mi bardziej po drodze i w tych katach zabawa parami lepiej wychodzi Buziak Z politowaniem

Jak by jeszcze kazdy poszedl do tej tajnej szloly co to ksztalci tych od geometrii to by sobie to DNA przeczytal i z helisami zatanczyl spijal mleko i miod ( byle mu sie kolejnosc od tej tajnosci nie pomylila), bo znowu jakis swiat odbic by stworzyl Afro Zły Cool, a tam to juz gabinet cieni, pewnie i zloty srodek w ciemnosci trudno znalezc ( no to sie juz wie dlaczego niektorzy preferuja tyly zamiast przody Z politowaniem Mrugnięcie, bo zabardzo w cieniu bylo i sie nieco pomylilo!
A tak zeby tego problemu w miejscach komunikacji nie bylo to lepiej zalecac  piesze wedrowki to i DNA sie dotleni i do energetyzuje,  zamiast skrecac sie ze zlosci ( z powodu  braku chetnych do odwzajemnienia usmiechow) wyprostuje sie w marszu spelniajac wszystkie zyczenia,  proszac raz o mleko , raz o miod Język Mrugnięcie
A juz niedlugo nowa wiedza udowodni nam wszystmim iz srodek jest na koncu, bo bez konca srodka nikt nie zglebi Mrugnięcie Coś Z politowaniem Uśmiech Uśmiech  i dwa to zawsze  trzy znaczy ( no czasami nieprzewidzianie blizniaki lub nie daj Boze 6- cio raczki pocznie)no ale coz entliczek petliczek na ciebie bec ( inaczej tajnosci by nie bylo Cool Uśmiech)
I jeszcze jedno niezmiernie poufne z tajnoscia szeptana tylko do ucha w lancuszku pomidor....
Platanom zchodzi kora bo Platon zbyt dlugo w jaskini siedzial zasade zlotego srodka mierzac Mrugnięcie Uśmiech Z politowaniem i niestety cieniem polozyl te trujkatne rozgrywki w ukladzie odwroconym. Tak wiec platany platonicznie sie zawstydzily i kora do dzisiaj im na pamiatke tego zdarzenia zchodzi. Zawstydzony Mrugnięcie Ale jeszcze nie wiem co na to platynowce powiedzialy?

A pozniej to juz karuzela marzen co obrazy jak w kalejdoskopie pokazuje zeby zbyt dlugo ich nie pamietac bo noc zlotego srodka dobiegla konca. Uśmiech Uśmiech

Kiara Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Grudzień 19, 2008, 15:27:38 wysłane przez Kiara » Zapisane
Leszek
Gość
« Odpowiedz #18 : Grudzień 19, 2008, 14:13:13 »

Szczerze mówiąc, to nie wiem Kiaro o co Ci chodzi w twoim tekście. Czyżbyś dworowała sobie z PRAWDY?
To jest temat o modlitwie, a modlitwa służy ostatecznie uzyskaniu jedności z Bogiem.

Dla mnie jest oczywiste, że cyfra 3 to symbol biustu (pokarm, siła życiowa) i bioder (łona, płodność). Wskazuje na to sam kształt cyfry 3. Oczywiście jedność można osiągnąć poprzez połączenie dwóch pierwiastków - męskiego i żeńskiego. I zobacz - sam Stwórca zostawił nam wskazówki jak tego dokonać. Otóż 3 to od strony żeńskiej biust i biodra, ale zobacz jak układają się dłonie opuszczone swobodnie. Układają się w kształt czar, które idealnie pasują do biustu. Mężczyźni podświadomie dobierają sobie kobiety, których biust idealnie pasuje do ich dłoni. Poza tym jeśli mężczyzna złapie kobietę za biodra, to jego kciuk i palce naturalnie układają się w cyfrę 3. Każdy może to sprawdzić. Jest to wskazówka stwórcy odnośnie tego jak osiągać jedność.
I teraz WAŻNA rzecz. Otóż klasyczna tantryczna pozycja zwana Yab - Yum, przedstawiana jest tak:

Jest to w założeniu ukazanie obu pierwiastków w boskiej jedności. Jest to ŚWIĘTY AKT JEDNOŚCI.
http://en.wikipedia.org/wiki/Yab-yum

Otóż pozycja na obrazku jest nieprawidłowa, bowiem kobieta powinna owszem siedzieć na mężczyźnie, ale tyłem, tak, aby dłonie mężczyzny mogły obejmować biust. Wtedy mamy połączenie męskich i żeńskich trójek. Dłonie mężczyzny na biuście kobiety tworzą jednocześnie czary (misy) i cyfrę 3 (kciuki rozwarte i palce zwrócone ku sobie - odwrotnie niż przy łapaniu bioder z tyłu), a wzrok obojga może być bez przeszkód utkwiony w nieskończoności. TO JEST PRAWDZIWA MODLITWA! Można też wspomóc się intonacją "świętych dźwięków" w celu wzbudzenia "rezonansu kosmicznej jedności".

Jeśli chodzi o kabalistyczne drzewo życia i cienie, to ile ma ono sefirot twoim zdaniem? Kiedyś mówiłaś, że dziewięć, teraz zdajesz się mówić, że dziesięć -pisząc o matrycy 10. Więc jak to jest według Ciebie? Według mojej tajnej/przez poufnej wiedzy sefirot jest 11, a 10 jest dla zmyłki i mogę to ukazać tym, którym nie rozwinęły się jeszcze helisy. No, ale jak jest wg. Ciebie?

Złote cięcie jest złotym cięciem i JEST wraz ze złotą spiralą podstawową zasadą twórczą. Jest o tym w wątku o świętej geometrii i będzie jeszcze dokładniej, bo mnie Jeremiasz przymusił do dokładności. Złote cięcie jako zasada stwórcza umożliwia rodzenie się nieskończenie różnorodnych form. Tak więc Święta Trójca, to tak naprawdę ZASADA Złotego Środka. 
Platon nie ma nic wspólnego z platanami i zdaje sobie on doskonale sprawę czym jest bryła, a czym jej cień na ścianie.
Pozdrawiam Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Grudzień 21, 2008, 12:58:37 wysłane przez Leszek » Zapisane
Mora
Gość
« Odpowiedz #19 : Grudzień 19, 2008, 14:17:17 »

To ja też dorzucę coś z książki "Potęga Podświadomości"

Cuda to odpowiedzi na „skuteczne” modlitwy
Pod pojęciem „modlitwy naukowej” rozumiemy harmonijne współdziałanie świadomych i podświadomych sił umysłu, wykorzystanych w określonym celu metodami potwierdzonymi przez naukę. Książka ta nauczy cię techniki odsłaniającej niewyczerpane rezerwy sił psychicznych, których spożytkowanie spełni wszystkie twoje pragnienia. Jeśli pragniesz sensownego, pełnego i szczęśliwego życia, użyj tej nowej, niezwykłej mocy, aby naprostować swoje życiowe ścieżki, uporać się z osobistymi i zawodowymi kłopotami, a w rodzinie wprowadzić harmonię. Przeczytaj tę książkę koniecznie kilka razy! Ukaże ci ona działanie owej przedziwnej mocy, a także sposób, jak spożytkować mądrość drzemiącą w głębi twojej duszy. Naucz się wpływać na swoją podświadomość - to bardzo łatwe! Zastosuj tę nową, opartą na naukowych podstawach metodę, która odsłoni ci ogrom twoich sił psychicznych. Przeczytaj wnikliwie te stronice, otwierając się na zawarte tutaj rady. Przekonaj się sam o zdumiewających wynikach, jakie daje ta metoda. Jestem absolutnie przekonany, że lektura tej książki może być i będzie punktem zwrotnym w twoim życiu.
Każdy człowiek się modli
Czy potrafisz modlić się „skutecznie”? Czy kiedykolwiek modlitwa miała w twoim życiu stałe miejsce? W chwilach niedostatku, zagrożenia, choroby i śmiertelnego strachu modlitwa sama ciśnie się na usta. Raz po raz czytamy w gazetach, jak to gdzieś cały kraj łączy się w modlitwie o wyzdrowienie dziecka dotkniętego rzekomo nieuleczalną chorobą, o ocalenie zasypanych w kopalni górników lub o zachowanie pokoju na świecie. Uratowani górnicy opowiedzą potem, że straszne chwile do nadejścia ekip ratunkowych spędzili na modlitwie. Pilot pasażerskiego odrzutowca przyzna, że modlił się, podchodząc do przymusowego lądowania. Nie ulega wątpliwości, że siła modlitwy służy nam zawsze w potrzebie. Dlaczego nie chcesz na co dzień korzystać z jej skutecznej pomocy, czyniąc z niej stały i dobroczynny składnik codzienności? Nagłówki gazet donoszą o dramatycznych uniesieniach modlitewnych, oświadczenia pod przysięgą potwierdzają skuteczność modlitwy. Ale co sądzić o tych cichutkich modlitwach, jakie odmawiają dzieci; modlitwach, w których dziękujemy Bogu za zastawiony stół i w których pojedynczy człowiek z oddaniem i wiarą zwraca się do Stwórcy? W mojej pracy dla ludzi musiałem badać rozmaite odmiany modlitw i różne ich pobudki. Potęgi modlitwy doświadczyłem na sobie samym; współpracowałem i rozmawiałem z wieloma ludźmi, których modlitwy zostały wysłuchane. Kłopot polega na tym, by nauczyć ludzi modlitwy „skutecznej”. Człowiek w potrzebie myśli i działa na ogół niezbyt rozsądnie; potrzebna jest więc prosta, niezawodna formuła.
W co wierzysz?
O skuteczności modlitwy nie przesądza ani jej przedmiot, ani treść. Modlitwa zostaje wysłuchana raczej wtedy, kiedy podświadomość danej osoby zareaguje na jej myśli lub wyobrażenia. To prawo wiary działa we wszystkich religiach świata, nadając im psychologiczną prawdziwość. Chrześcijanie, mahometanie, buddyści i ortodoksyjni żydzi wysłuchiwani są w ten sam sposób - i to nie dlatego, że należą do określonego wyznania i spełniają pewne rytuały, ceremonie, formuły, liturgie, modlitwy i ofiary, ale tylko i wyłącznie dlatego, że głęboko wierzyli w wysłuchanie ich modlitwy. Prawa życia i wiary są jednakowe, pojęcie „wiary” zaś zdefiniować można tyleż trafnie, co zwięźle jako „myśl” albo „treść intelektualna”. Umysł, ciało człowieka i jego koleje losu są takie same. jak jego sposób myślenia, sposób odczuwania i wiara. Systematyczna technika oparta na podstawowym zrozumieniu pobudek i sposobu twojego działania zapewni ci udział w bogactwach tego świata. Wszak wysłuchanie modlitwy to w gruncie rzeczy nic innego jak urzeczywistnienie określonych pragnień.

Pozdro
Mora Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Grudzień 19, 2008, 14:18:07 wysłane przez Mora » Zapisane
patch
Gość
« Odpowiedz #20 : Styczeń 14, 2009, 18:33:18 »

To ja odkopie temat sprzed 3 tygodni Uśmiech

Jak najbardziej przychylam sie do zdania Mory.
Bo wszak skoro bóg jest naj i wszystko dał zanim poprosiliśmy tzn., że wszystko już jest.
To co nazywamy "modlitwą" to nic innego jak wybranie określonego efektu.
A działania i okoliczności, które nas do tego efektu zaprowadzą to doświadczanie i nauka.
Ten pogląd po bliższym przyjrzeniu się, neguje istnienie przeznaczenia. Przeznaczenia jako zapisanej każdej chwili naszego życia.
Albo człowiek ma wolna wolę i sam kształtuje przeznaczenie, albo jej nie ma i przeznaczenie ma wyznaczone.
Wg tego poglądu wystarczy wybrać co się chce w przyszłości i po prostu czekać na manifestację w rzeczywistości. A czy człowiek sobie ten wybór okrasi słowami, śpiewem czy czymkolwiek to jego sprawa.
Ideałem jest pewność, nie wiara, ale pewność, że to co wybierzemy się stanie. To przychodzi z czasem wraz z pojmowaniem, że to co wybieramy to dostajemy. Wtedy wiara ustępuje miejsca pewności.
Wtedy, na etapie pewności, nie potrzebujemy żadnych wspomagaczy podświadomości, przecieraczy drogi do boga itp.
Wtedy nie musimy sami siebie przekonywać słowami, śpiewem, poświeceniem i czymkolwiek, że "modlitwa" jest ważna i warta spełnienia.
W życiu dostajesz to czego chcesz.
Żeby BYĆ np. prezydentem, aktorem, bogatym, najpierw musisz CHCIEĆ i WYBRAĆ DĄŻĘNIE do celu.
Tak samo jeśli chodzi o mieć czy posiadać, doświadczać, nauczyć się itd.
Wystarczy wybrać.
Jednakże na początku uzmysławiania sobie, że modlitwa jest taka prosta niezbędne są wspomagacze w postaci np. słów.
Takie jest moje zdanie na ten temat.
Pozdrawiam Uśmiech
Zapisane
Dariusz
Gość
« Odpowiedz #21 : Styczeń 14, 2009, 18:49:42 »

W życiu dostajesz to czego chcesz.
Żeby BYĆ np. prezydentem, aktorem, bogatym, najpierw musisz CHCIEĆ i WYBRAĆ DĄŻĘNIE do celu.
Tak samo jeśli chodzi o mieć czy posiadać, doświadczać, nauczyć się itd.


Pozwolę sobie się wymądrzyć w jednej, małej kwestii. Otóż ogólnie wszystko jest jak piszesz, poza tym wyjątkiem: "musisz CHCIEĆ ".
Myślę że jeśli skupimy się na "chcieć/chcę" (pisała chyba już o tym >ptak<), to wiecznie będziemy tego chcieli nie osiągając wytkniętego celu. Tu działa prawo przyciągania czyli dostajesz to czego sobie życzysz, a w tym wypadku życzysz sobie "chcieć". czyli aby uniknąć takiego młynka powinno się podejść do tego jako "mam".
Zapisane
patch
Gość
« Odpowiedz #22 : Styczeń 14, 2009, 21:01:07 »

Tak, tak przyznaje Ci rację.
Rozumiem, co masz na mysli.
W moim poscie zawarłem oprócz "chciec" również słowo "dążyć".
Dobrze, że zwróciłeś na to uwage bo może ktoś z czytajacych nie zrozumie o co biega.
Jesli wybierasz "chcenie" np. chcę być bogaty, to życie da ci doswiadczac chcenia bycia bogatym.
Jesli wybierasz "bycie" bogatym, to zycie da ci doswiadczać bycie bogatym.
Dziekuję, że zwróciłeś Dariusz uwage na to niedopowiedzenie.
Pozdrawiam Uśmiech
Zapisane
Lucyna D.
Gość
« Odpowiedz #23 : Styczeń 17, 2009, 10:11:59 »

Prawie wszyscy macie rację, ja się nie zgadzam tylko z dwiema teoriami:
1. Że nie powinno się prosić czy chcieć. Oczywiście, że powinno. Jednym z powodów, dla których ludzie nie osiągają tego, co chcą jest ten, że są nauczeni, iż nie należy prosić, więc wstydzą się mówić "chcę" i "proszę o". Oczywiście, modlą się tak do Boga, ale nie mówią tak do innych ludzi. Spróbujcie używać częściej "chcę" (nie: chciał(a)bym) i "proszę o" w relacjach z ludźmi, a zobaczycie, co się będzie działo.
2. Nie sądzę, by mantrowanie w stylu buddyjskim czy medytacja pomagała w osiąganiu celów, jednak wiele osób doświadczyło potęgi afirmacji i wizualizaji - a to już jest wstęp do tworzenia tylko myślą. To podświadomość tworzy rzeczywistość, a podświadomości jest stosunkowo łatwo wdrukować odpowiednie twierdzenia.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 17, 2009, 10:12:56 wysłane przez Lucyna D. » Zapisane
jeremiasz
Gość
« Odpowiedz #24 : Styczeń 17, 2009, 11:27:31 »

Cytuj
1. Że nie powinno się prosić czy chcieć. Oczywiście, że powinno. Jednym z powodów, dla których ludzie nie osiągają tego, co chcą jest ten, że są nauczeni, iż nie należy prosić, więc wstydzą się mówić "chcę" i "proszę o".
Zgadza się, nauczono nas aby nie prosić. Że nie wypada, że trzeba sobie samemu radzić, itp. Ot, tak nas zaprogramowało społeczeństwo.

Myślę, że mylimy dwie rzeczy.
Czym innym jest bowiem wyrażenie, wyobrażenie swojego celu np. wizualizacja tego, że jest się bogatym. Poczucie jak to jest, poczucie emocji z tym związanych.
A czym innym jest już droga prowadząca do tego celu. I jeżeli na drodze do celu spotykamy się z tym, że np. musimy poprosić o podwyżkę, to zróbmy to. 

Czyli mamy jakby dwa światy - wewnętrzny, w którym czuje się jakbym już był bogaty i ta emocja napędza mnie do przodu.
I zewnętrzny, w którym moje bogactwo się niejako "spełni".
Ono nie spadnie z "nieba", trzeba jakoś do niego dość - rękami, głową, itp. Nawet kupon lotto trzeba posłać samemu Uśmiech

Pytanie tylko gdzie lokujemy tego naszego boga, do którego się modlimy.
Bo jeżeli czujemy, że on jest częścią nas samych, to mówienie sobie samemu - chce być bogaty powoduje to, że jeszcze bardziej chcemy.
A jeżeli lokujemy tego boga gdzieś na zewnątrz, jeżeli jest to taki SUPER BÓG (Stwórca, etc) to niejako naturalne jest że zanosimy do niego nasze prośby.

Zbliżamy się znowu do pytania - gdzie i czym jest bóg, do którego się modlimy.

pozdrawiam
« Ostatnia zmiana: Styczeń 17, 2009, 11:28:37 wysłane przez jeremiasz » Zapisane
Strony: [1] 2 3 4 |   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Strona wygenerowana w 0.049 sekund z 17 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

grotasmierci peszer gamescrack zwierzaki czatowankogg