Niezależne Forum Projektu Cheops Niezależne Forum Projektu Cheops
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Październik 23, 2021, 03:02:06


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: 1 2 [3] |   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Wojny bogów  (Przeczytany 29290 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Sventer
Gość
« Odpowiedz #50 : Marzec 17, 2011, 00:15:56 »

Z najnowszych informacji wynika że kultura Dogonów jest jakby "pokrewna" kulturze Starożytnego Egiptu. A trzeba tutaj pamiętać że u Dogonów wiedza jest przekazywana słownie, w pieśniach, rytuałach.

Dogoni zamieszkują obecne Mali więc jest to daleko od Egiptu. Po za tym jeśli tak zastanowić według naszej znanej wiedzy Koincydencja (z łaciny) to jednoczesne wystąpienie kilku zjawisk lub zdarzeń. Zbieżność, zbieg okoliczności. Kolejne słowo, które oprócz serdabu i cenotafu zrobiło zawrotną karierę w opracowaniach historycznych. Tłumacząc to na bliższy nam język oznacza, że pomimo różnic we wzroście, kolorze skóry czy religii wszyscy posiadamy ten sam mózg i pozwala to na wymyślenie lub wytworzenie takich samych rzeczy we wszystkich zakątkach Ziemi, nawet tych całkowicie odizolowanych od reszty. Czy słowo to ma tłumaczyć brak bardziej pomysłowych hipotez naszych specjalistów od starożytności?

Występuje w bardzo wielu kulturach. Przykład:

Ameryka Środkowa


Prasat Thom - Kambodża

To tylko jeden z tysięcy takich przykładów. Widać to nie tylko w architekturze ale także schematy religijne są podobne. Mniej więcej w każdej religii istnieje pewna wspólna cecha. To tak jakby ktoś stworzył wzór i narzucił go kilkunastu kulturom w różnych epokach. A trzeba pamiętać że Ameryka Środkowa, a Azja wschodnia(Kambodża) to tak odległe rejony że trudno by było aby doszło do kontaktów tych dwóch cywilizacji.

Dlaczego nie które kultury budowały duże głowy?

Olmecka głowa z San Lorenzo


Wyspy wielkanocne


Broń Starożytności

Opowieści o tych wojnach przekazywano ustnie z pokolenia na pokolenie, aż w końcu je spisano. Znamy je jako święte eposy narodu indyjskiego: "Mahabharata", "Ramajana" oraz traktat kosmologiczny "Bhagavata Purana". Przyzwyczailiśmy się sądzić, że starożytne mity są jedynie wytworem ludzkiej wyobraźni, zapisem marzeń człowieka o potędze. Nie we wszystkich przypadkach tak jest. Treść niektórych świętych ksiąg wprawia wczytujących się w nie badaczy w osłupienie, a nawet w przerażenie. Okazuje się bowiem, że one dokładniej opisują rzeczywisty świat niż współczesne podręczniki historii czy... fizyki. "Mahabharata" i "Ramajana" opowiadają o wojnach, jakie kiedyś prowadzili na Ziemi "bogowie". "Bhagavata Purana" jest tekstem kosmologicznym, w którym zawarta jest starożytna wiedza o wszechświecie. Wbrew pozorom, starożytna - nie znaczy błędna. Wręcz przeciwnie.

MOŻEMY SIĘ UCZYĆ OD PRZODKÓW

Pod koniec XIX wieku indyjski jogin Swami Vivekananda jako pierwszy zaprezentował w USA i Europie filozofię i religię wedyjską. Spotykał się z wielkimi ówczesnego świata naukowego: Edisonem, lordem Kelvinem, Nicolą Teslą. Tesla zachwycił się wedyjską kosmologią, gdyż nagle zrozumiał, że starożytne koncepcje uzupełniają zachodnie teorie. Jednak mimo starań nie udało mu się tego udowodnić - dopiero teoria względności Einsteina dowiodła, że wedyjska koncepcja tożsamości materii i energii jest prawdziwa. Zapisane w starożytnych tekstach niezwykłe koncepcje naukowe, które daleko wykraczają nawet poza współczesny poziom kosmologii, skłoniły niektórych badaczy do dokładniejszego przyjrzenia się eposom literackim, w których aż się roi od różnych bogów, latających statków i opisów niezwykłych broni. Jeszcze sto lat temu badacze tych tekstów owe opisy traktowali jako wytwór "magicznej" wyobraźni autorów, a to dlatego, że nie posiadali odpowiedniej wiedzy naukowej. Natomiast współcześni fizycy, konstruktorzy samolotów i rakiet kosmicznych, a także ufolodzy, czytając te eposy, łapią się za głowy: toż to żadne bajki! Mamy do czynienia z precyzyjnymi opisami statków napędzanych paliwem chemicznym lub - jak w przypadku współczesnych UFO - nieznaną energią. Rozpoznajemy efekty użycia broni jądrowej, dźwiękowej, promieni paraliżujących itp. A opisy różnych "bogów" jako żywo przypominają współczesne opisy ufonautów. Wszystko to nie mogło być wytworem wyobraźni nawet najgenialniejszego poety. Tak precyzyjne opisy mogły być podane tylko przez świadków tamtych wydarzeń.

VIMANY - STAROŻYTNE LATAJĄCE TALERZE

Przed pięcioma tysiącami lat na terenie Indii oraz Lanki (tak nazywał się istniejący niegdyś ogromny archipelag wysp, ciągnący się prawdopodobnie aż do Afryki; jego pozostałością jest m.in. wyspa Sri Lanka) widywano pojazdy, które dziś określamy mianem UFO. Według pism wedyjskich, na Ziemi przebywało wówczas (tymczasowo lub na stałe) kilka ras istot pozaziemskich. Niektóre z nich walczyły ze sobą o dominację nad naszą planetą. Wojny były toczone za pomocą latających pojazdów i broni różnego rodzaju. W tekście "Vaimanika Shastra", będącym częścią "Mahabharaty", znajduje się opis podróży półboga Ramy do kraju Lanka na pokładzie vimany, czyli latającego pojazdu zdolnego zabrać trzystu zbrojnych oraz zapasy żywności i paliwa na rok podróży. Miałem okazję czytać wierny przekład tego tekstu z języka kannara (starszego niż sanskryt) na angielski, dokonany przez hinduskiego doktora fizyki Sundera Seshu. Dzięki temu, iż tłumacz był fizykiem, szybko się zorientował, że z "bajkowego" opisu vimany można się dokładnie dowiedzieć, na jakiej zasadzie działał napęd tego pojazdu. Okazało się, że energią pozwalającą na lot vimaany w atmosferze i w kosmosie było silne pole magnetyczne będące efektem ubocznym przetwarzania rtęci w czwarty stan materii, czyli w plazmę. Dla naszych fizyków to dopiero pieśń przyszłości. Jak podają prastare pisma, niektóre vimany miały kształt stożka podobnego do piramidy. Rosyjski podróżnik, emigrant z dawnej carskiej Rosji Mikołaj Roerich zapisał, iż w 1930 roku widział w północnym Tybecie vimanę lecącą nad górami.

STRASZLIWA BROŃ STAROŻYTNYCH

W opisie arsenału indyjskich bogów można odnaleźć informacje o broniach, których działanie możemy przyrównać do działania współczesnych broni masowego rażenia. Spójrzmy: "strzała Indry" to pocisk przelatujący tysiące mil po to, by spaść u celu, niszcząc całe miasto (samonaprowadzający pocisk jądrowy?). Inna broń, "puszapati", mogła spowodować, że przez 12 lat na terenie, gdzie wybuchła, "nie spadła ani kropla deszczu"

Najstraszniejszą bronią była "Głowa Brahmy" - prawdopodobnie pocisk jądrowy wielkiej mocy. Użyć jej miał jeden z półbogów, Ardżuna, w walce z Ravaną, wodzem wrogich Asurów (rasa kosmitów, która zbuntowała się przeciwko władzy Devów, innej rasy, która - według tekstów wedyjskich - sprawuje rządy w kosmosie). Ravana miał do swej dyspozycji latające miasto, zazwyczaj zawieszone w kosmosie pomiędzy Ziemią a Księżycem. Według naszych przypuszczeń, mógł to być olbrzymi statek kosmiczny znajdujący się na orbicie okołoziemskiej, pełniący rolę bazy kosmicznej.

Ardżuna wypuścił Głowę Brahmy w stronę wroga: "Latające miasto wzbijało się wysoko w kosmos po to, by błyskawicznie opaść tuż nad ziemię, i za chwilę znów wzbijało się w górę. Wpadało do wód oceanu i za chwilę startowało na niebotyczne wysokości... i tu dopadła go Głowa Brahmy. Szczątki tego pojazdu spadły w kawałkach na Ziemię, a jego mieszkańcy spłonęli." (Mahabharata, Vanaparwan, rozdz.168-172) Niektóre opisy walk czy działań "bogów" są bardzo kwieciste i "magiczne". Pamiętajmy jednak, że przez wiele wieków historie owe były przekazywane z ust do ust przez ludzi, którzy nie mieli pojęcia, o czym naprawdę opowiadają. Dla nich broń dźwiękowa czy laserowa były broniami wykorzystującymi moce magii, a używające ich istoty z pewnością były bogami. Dopiero teraz, mając współczesną wiedzę, możemy właściwie zrozumieć starożytne przekazy. Co więcej, wielu uczonych badających wedyjską kosmologię twierdzi, że wraz z nowymi odkryciami współczesnej fizyki i matematyki kolejne starożytne koncepcje nabierają sensu.

Autor: Kazimierz Bzowski

-------

Inne opracowanie:

Indie. Kraj czterdziestu tysięcy bogów. Nic dziwnego, że w tak licznym gronie dochodziło do konfliktów, bogowie ścierali się ze sobą wykorzystując do tego najnowocześniejszą technikę, najbardziej niszczycielską broń. Korzystając ze swych latających pojazdów zwanych vimanami siali zniszczenie nie tylko w Kosmosie, ale i na Ziemi, czego barwne opisy znajdziemy w starożytnym tekście Srimad Bhagawatam [Bhagawata Purana].

Pośrodku tych konfliktów zawsze znajdował się człowiek. Nie był li tylko przypadkową ofiarą boskich wojen. Często bywało i tak, że siły bogów wzajemnie się równoważyły i o zwycięstwie decydowała ludzka armia. Wierna rozkazom swych boskich dowódców brała udział w 'świętej [tylko w ich mniemaniu] wojnie', szła do bitwy, która mogła się skończyć tylko masakrą. Do bitwy, w której bogowie wytoczyli najcięższe działo - energię atomu.

Opisy wojen bogów są rzeczą powszednią we wszystkich mitologiach świata. Teksty indyjskie wyróżniają się jednak swoją wymownością i wiekiem. Pierwotne wersje niektórych eposów z subkontynentu datuje się na wiele tysięcy lat. Pora, więc przyjrzeć się wybranym fragmentom tych ksiąg i orzec, czy aby na pewno są to tylko wytwory bujnej wyobraźni naszych przodków, czy też mamy tu do czynienia z zapisem wydarzeń rzeczywistych, z reporterską relacją, którą uznajemy za bajkę, dlatego tylko, że nie dopuszczamy do siebie myśli, iż bogowie istnieją naprawdę - jako istoty z krwi i kości.


Cd.
« Ostatnia zmiana: Marzec 17, 2011, 02:33:32 wysłane przez Sventer » Zapisane
Sventer
Gość
« Odpowiedz #51 : Marzec 17, 2011, 02:32:43 »

1. Mahabharata [księga Mausalaparwan]

Wyrzucono pojedynczy pocisk załadowany całą energią wszechświata. Żarzący się słup dymu i płomienia, jasny jak dziesięć tysięcy słońc, wzniósł się w całej swej wspaniałości... Była to nieznana broń, żelazny grom, gigantyczny wysłannik śmierci, który w popiół obrócił wszelki lud Vrishni i Andhaka... Ciała były tak spalone, ze nie dawały się rozpoznać, włosy i paznokcie odpadły, gliniane naczynia rozpadły się bez żadnej widocznej przyczyny, a pióra ptaków stały się białe. W ciągu jednej godziny wszystkie potrawy stały się niejadalne... w ucieczce od owego ognia żołnierze rzucili się do strumieni, aby obmyć swoje ciała i sprzęt...

[ta bron]...odrzuciła tłumy [wojowników] razem z ich rumakami, słoniami, pojazdami naziemnymi i ich bronią, jak gdyby były to suche liście drzewa. Odrzuceni podmuchem...wyglądali pięknie, jak ptaki w locie... odlatujące z drzew...

I jak? Gdyby nie kilka archaicznych sformułowań można by pomyśleć, że mamy tu do czynienia ze współczesną relacją z ataku nuklearnego na maszerującą armię. Z opisu, który należy datować na jakieś 2 do 6 tysięcy lat jasno wynika, iż Amerykanie bombardujący Hiroszimę nie byli pierwsi - już w starożytności ludzkość miała do czynienia z podobnie niszczącymi działaniami.

Co ciekawe, powyższy fragment pozwala wysnuć szczególnie interesujący wniosek. Osoba, spisująca tę relację zdaje się rozumieć istotę zdarzenia, które opisuje, wydaje się znać zasadę działania bomby atomowej. Bo czyż można lepiej określić istotę reakcji jądrowej, niż słowami 'cała energia wszechświata'? W końcu, zachodząca w czasie wybuchu reakcja jądrowa polega na rozerwaniu wiązań atomowych, a cóż, jak nie ta energia, trzymająca w kupie wszelką istniejącą materię, może być tak określona?

Dalszy opis jest również jak najbardziej rzeczowy i zgodny z faktycznym biegiem wydarzeń w czasie wybuchu jądrowego. Mamy, więc majestatycznie wznoszący się ku niebu słup ognia, a później dymu - któż z nas nie widział wspaniałych [aczkolwiek tylko wizualnie] zdjęć z prób jądrowych na wojskowych poligonach. Mamy spalone, rozpadające się w oczach ciała i przedmioty - dla lepszego wyobrażenia sobie piekła, jakie wywołał taki atak obejrzycie sobie pamiętną scenę z placu zabaw w Terminatorze 2... W tym też filmie użyto sformułowania 'dzieci, jak ze spalonego papieru'. Tu mamy, przy okazji opisu fali uderzeniowej niszczącej wszystko, co stanie jej na drodze równie wymowne określenie: 'jak gdyby było to suche liście z drzewa'.

Co do zastosowanej techniki, mowa o 'żelaznym gromie'. Czy może to być wskazówka, iż chodzi tu o bombę taką, jaką znamy - zamkniętą w metalowej puszce, a nie jakąś super wymyślną machinę rodem ze Star Treka? Być może, faktem jest natomiast to, iż... wiedziano, co robić. Zdawano sobie sprawę ze skażenia radioaktywnego, z tego, iż żywność w obszarze skażenia nie nadaje się do spożycia. Ba, można przypuszczać, iż istniały wówczas przepisy BHP na wypadek takiego ataku, można sobie nawet wyobrazić apel, na którym tysiące żołnierzy wysłuchuje wykładu na temat sposobów zminimalizowania zagrożenia spowodowanego opadem radioaktywnym: 'obmyć swoje ciała i sprzęt'. Potwierdza to kolejny fragment:

Grom opadł i stał się drobnym pyłem. Aby ujść przed tym ogniem, żołnierze rzucili się do rzek, aby obmyć ciała i zbroje.

A propos sprzętu, chciałbym wtrącić tu małą dywagację. Mahabharata mówi nam o 'pojazdach naziemnych', Biblia w księdze Hioba opisuje 'krokodyla' i 'hipopotama', które bynajmniej nie są zwykłymi zwierzętami, ale zbudowanymi z metalu machinami wojennymi. Wreszcie w Chinach odnajdujemy następującą charakteryzację machin wojennych: 'Ich głowy były z brązu, a czoła z żelaza. Miały ludzkie oblicza, ale ciała zwierząt'. Czy tak mogły wyglądać antyczne pojazdy opancerzone?

Oto inny fragment:

Dwa takie pociski spotkały się w powietrzu. Wówczas ziemia wraz z wszystkimi górami, morzami i drzewami zaczęła dygotać, a wszelkie żywe stworzenia zostały porażone energia tej broni i ogromnie ucierpiały. Niebo stanęło w ogniu, a dziesięć stron horyzontu napełniło się dymem...

Tu mamy coś jeszcze lepszego! Coś na miarę systemu wojen gwiezdnych, jaki planują stworzyć Amerykanie, a jeśli nawet nie, to i tak system obrony przeciw rakietowej w czasach odległych o tysiące lat wstecz jest czymś niezwykłym. Przy okazji poprzedniego cytatu sugerowałem, iż mamy do czynienia z bombą atomową. Tu, z całą pewnością mamy opis rakiety balistycznej i jej zderzenia z kontr-pociskiem wystrzelonym przez drugą stronę. Do eksplozji nuklearnej doszło wysoko w atmosferze, a mimo to skutki, jakie zdarzenie to wywołało budzą respekt. Ognista fala uderzeniowa dotarła do powierzchni zasnuwając niebo dymem i płomieniami. 'Wszelkie żywe stworzenia [...] ogromnie ucierpiały' - nawet, jeśli nie zginęły od żaru i płomieni, to wyniszczyła je choroba popromienna...

2. Mahabharata [księga Dronaparwan]

Było tak, jakby wszystkie żywioły zerwały pęta. Słońce kręciło się w kółko. Wypalony ogniem broni świat zataczał się w gorączce. Rozszalałe słonie biegały tam i z powrotem w poszukiwaniu schronienia przed potwornym żarem. Woda stała się gorąca, zwierzęta zginęły, wróg padł jak podcięty kosą, a huk ognia powalił szeregi drzew. Słonie ryczały straszliwie i martwe padały na ziemię, ich ciała ścieliły się na dużym obszarze. Konie i wozy bojowe spłonęły. Tysiące wozów uległy zniszczeniu, a potem nad morzem zaległa martwa cisza. Rozszalały się wiatry i ziemia się rozjaśniła. Ukazał się przejmujący grozą widok. Potworne gorąco zniekształciło martwe ciała, które nie wyglądały jak ciała ludzi. Nigdy wcześniej nie słyszeliśmy o takiej broni i nigdy wcześniej nie widzieliśmy broni równie okrutnej.

Apokalipsa. W obszarze epicentrum wybuchu wszystko uległo zniszczeniu. Im dalej od miejsca eksplozji tym szkody były mniejsze, ale olbrzymia fala ognia i gorąca, jaka zaistniała wyniszczyła sprzęt bojowy, żołnierzy, zwierzęta. Niebo zasnuło się dymem. Obraz końca świata. Jednak dopiero, gdy światło słoneczne rozjaśniło pole bitwy można było ujrzeć prawdziwy koszmar. Tak niszczycielska broń, która przecież zabijała ludzi w obu walczących armiach mogła być użyta jedynie w ostateczności. Nie w celu przechylenia szali zwycięstwa na swoją stronę, ale w akcie desperacji, tak by nikt nie był w stanie wygrać. Nigdy wcześniej taka broń nie była użyta, nasilenie się gwałtowności boskich starć miało wkrótce doprowadzić do powszechnego wprowadzenia broni atomowej na pole bitewne - Ziemię.

Ze wszystkich stron Cukra miotał grom na potrójne miasto. Na jego trzy części ciskał pocisk, który krył w sobie energię Kosmosu. Miasto stanęło w płomieniach. W niebo wystrzelił jaskrawy dym, równy dziesięciu tysiącom słońc. Rozszałały się gwałtowne nawałnice; deszcz lał strumieniami. Rozległy się grzmoty, choć niebo było bezchmurne. Zatrzęsła się ziemia. Podniosły się wody. Rozstąpiły się szczyty gór, nastała ciemność.

Ci, którzy stanęli po niewłaściwej stronie frontu, czyli przeciwko bogu wyposażonemu w arsenał nuklearny, byli skazani na zagładę. Ofiarą niszczycielskich ataków padały już nie tylko walczące armie, ale całe miasta. Zwycięzca ruszył z pola bitwy by zmieść z powierzchni ziemi krainy pozostające pod władzą swego oponenta. Pocisk atomowy uderzył w samo centrum miasta. W ciągu ułamku sekundy wszystko wokół stanęło w ogniu, a w niebo wystrzelił pióropusz dymu. Niewiarygodny blask oślepiał, ale nikt nie pożył na tyle długo by móc martwić się swoją ślepotą...

Siła użytej bomby musiała być naprawdę niezwykła, skoro spowodowała gwałtowne zmiany pogody. Uderzenie rozdzierające podłoże wywołało trzęsienie ziemi. Gwałtowne wyładowania elektryczne napełniały niebo hukiem. Góry, czy to w wyniku samej eksplozji, czy późniejszego trzęsienia ziemi, rozpadały się w proch. Obraz totalnej zagłady przesłoniły w końcu wody powodzi.

3. Mahabharata [księga Wanaparwan]

Miecze, straszliwe oszczepy i maczugi o przerażającym wyglądzie, i posiadające boską moc dziryty, i gromy wielkiej jasności tamże, a także pioruny... latające kule, wzbudzające porywisty wiatr... wydające dźwięk wielkiej chmury... I spadały z powietrza setki meteorów: pękających, ogłuszających, połączonych z porywistym wiatrem, grzmiących, od których włosy stawały dęba.

Ciekawe, jak udawało się bogom utrzymać dyscyplinę w armii bezsilnie czekającej na zagładę, która nadchodziła z nieba? Choć, należy przypuszczać, iż obie strony dysponowały siłami powietrznymi, które ścierały się na walczącymi w polu armiami. Fragment ten daje nam ciekawy obraz walki toczącej się na ziemi pomiędzy uzbrojonymi w zwykłą broń białą ludzkimi wojownikami i eskadrami kulistych, latających pojazdów, które nieustannie bombardowały przeciwnika najwymyślniejszymi środkami bojowymi. Być może z takich właśnie pojazdów w innych bitwach dokonano ataku jądrowego?

4. Mahabharata - bitwa tarakamaja

Tzw. bitwa tarakamaja to jeden z istotniejszych wątków indyjskiego eposu. Opowiada on o wielkiej wojnie, jaka toczyła się pomiędzy bogami światła, a asurami, którą to nazwą w mitologii hinduskiej określa się demony. Walka toczyła się na całej planecie: na lądzie, w morzu i w powietrzu. Na początku pojedynek toczyli: Wirta - przywódca asurów i bóg nieba - Indra. Później nastąpiła eskalacja konfliktu. Na Ziemię przyleciał bóg ognia - Agni w towarzystwie 33 innych bogów zmuszając demony do ucieczki w głąb mórz. Do zwycięstwa było jednak daleko.

Mahabharata przekazuje nam historię Ardżuny i Kryszny, którzy przed czekająca ich walką poprosili Siwę-Paśupati i Durgę, aby Ci udostępnili im 'magiczną' broń. I w ten sposób do toczącej się na Ziemi walki włączono broń ostateczną - pociski nuklearne. Z ich to wykorzystaniem Ardżuna potrafił likwidować całe miasta, które 'znikały' w białej chmurze powstałej po eksplozji. Mając na uwadze wcześniejsze opisy, nie wątpię, że unicestwienie całych miast leżało w zasięgu boskich możliwości.

Ardżuna uzyskawszy najwspanialszą z możliwych broni wyruszył na rozkaz Indry do walki z demonami, którzy w podmorskich twierdzach zgromadzili 30 milionów żołnierzy! Pan niebios przekazał Ardżunie swój latający pojazd, który mógł również poruszać się pod wodą, a także najlepszego pilota o imieniu Matali. Doszło do zaciekłego starcia, które przybrało postać globalnej katastrofy. Asurowie chcieli sprowadzić na świat potop, ale niszczycielski atak Ardżuny 'wysuszył' wodę i unicestwił siły demonów. Tryumfator wkroczył do siedzib pokonanych.

W innym miejscu eposu odnajdujemy jeszcze bardziej 'fantastyczną' historię. Ardżuna zaatakował kosmiczne miasto krążące, jak się zdaje na okołoziemskiej orbicie. Kosmiczna stacja została zepchnięta z orbity tak, że omal nie spadła na Ziemię, a następnie została rozerwana na strzępy przez śmiercionośny pocisk odpalony przez Ardżunę. Totalne zwycięstwo.

5. Rygweda

I całe stworzenie drżało przed nim [Parajaną] i jego straszliwą bronią; także niewinny ustępował przed nim, co miał siły byka, kiedy on, Parajana, grzmiąc zabijał złoczyńców.

Nic dziwnego, że nawet nie będący wrogami Parajany ustępowali przed jego gniewem. W końcu broń atomowa nie wybiera, kogo ma zabić. Tak, jak w obecnych czasach, ten, kto ma do dyspozycji broń jądrową stoi na uprzywilejowanej pozycji. Zwłaszcza, gdy siła jego nuklearnego ataku jest naprawdę potężna:

O kapłani, jednym rzutem rozbił sto zamków Cambry...

a zniszczenia napawają grozą:

Pośpiesznie lecą twe wirujące płomienie, postępują ze śmiałą odwagą. Uwolnione z więzów rozlewają się wokół skrzydlate płomienie.

Już wskazywałem na to uwagę, ale warto przedstawić to na kolejnym fragmencie. Otóż znów pojawia nam się ognista fala uderzeniowa towarzysząca eksplozji nuklearnej, ale nie to jest najciekawsze. Jak wiadomo w wyniku reakcji jądrowej zachodzącej w czasie eksplozji dochodzi do rozerwania wiązań atomowych, co powoduje wyzwolenie olbrzymich ilości energii. W powyższym opisie jest mowa o 'uwolnieniu z więzów'. Zdaję sobie sprawę, iż taka interpretacja jest śmiała i może okazać się za daleko idącą, ale... Czy aby na pewno jest to tylko metafora? Czy tylko przypadkiem określenie takie pojawia się kilkukrotnie przy okazji relacji z ataku jądrowego? A może jest to nieświadomy przekaz istoty działania tej broni, który przekazany przez bogów został wypaczony przez ludzi? Lektura coraz to nowych mitologii, pełnych technonaśladowczych określeń skłania mnie do coraz śmielszych hipotez, które szybko znajdują oparcie w rzeczowych argumentach.

6. Ramajana

Przyodziany w niebiańskie materie, wstępuje Rama do rydwanu i rzuca się do walki, jakiej ludzkie oczy dotąd nie widziały. Bogowie i śmiertelnicy baczyli na bitwę, w drżeniu spoglądali na atak Ramy w jego niebiańskim bojowym rydwanie. Chmury od śmiertelnych pocisków przyćmiły błyszczące oblicze firmamentu. I nastał mrok nad polem bitwy.

Rama był swego czasu najpotężniejszym bogiem hinduskim. Nic jednak dziwnego, skoro w swym latającym statku bojowym wyposażonym w straszliwą broń był nie do pokonania, decydował o życiu i śmierci całych narodów. Na szczególną uwagę zasługuje określenie 'przyodziany w niebiańskie materie'. Podobne określenie znajdziemy w wielu innych mitologiach świata. W Mezopotamii bogini Isztar zanim wyruszyła w podróż latającym pojazdem ubierała się w szatę zwaną 'pala'. W Biblii Ezechiel został ubrany w specjalne szaty, zanim pojazd boga przewiózł do na 'wysoką górę'. Na całym świecie spotykamy wyobrażenia bogów w dziwnych szatach, hełmach... Dziś mamy na nie specjalne określenie - skafander kosmiczny.

Straszliwe wiatry wstrząsnęły wzgórzami, dolinami i oceanem, słońce pobladło. A skoro bitwa nawet teraz nie chciała ustać, chwycił Rama w gniewie broń Brahmy, naładowaną niebiańskim ogniem. To była skrzydlata broń światła, śmiercionośna niczym piorun zesłany przez niebo. A gdy okrągły łuk przyśpieszył jej lot, broń gromowładna runęła w dół i na wskroś przewierciła metalowe serce Rawany.

Gdy wszelkie inne środki zawodziły bogowie sięgali po broń nuklearną - środek ostateczny. Sądząc po opisie Brahma dysponował taką bronią, którą udostępnił Ramie. Musiała ona mieć olbrzymi zasięg. Jak współczesne rakiety balistyczne dalekiego zasięgu wystrzelone, leciały po paraboli, najpierw unosząc się w do wysokich warstw atmosfery, by potem spaść z nieba 'niczym piorun' niosąc śmierć i zniszczenie...

I to tyle, jeśli chodzi o mitologię indyjską. Na pewno wiele jest jeszcze równie ciekawych fragmentów, w końcu eposy hinduskie należą do najdłuższych dzieł spisanych w historii ludzkości. Sądzę jednak, iż to, co przedstawiłem w zupełności wystarcza by Cię drogi czytelniku zaciekawić. W kolejnych częściach cyklu zapoznamy się z innymi mitami wskazującymi na to, iż wojny jądrowe w starożytności były faktem. Przedstawię również dowody materialne na potwierdzenie moich tez. Tychże znajdziemy sporo już w samych Indiach.

http://www.nieznane.pl/bron-starozytnosci,221.html
Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #52 : Marzec 20, 2011, 21:45:06 »

Wojny bogów, czy toczyły się tylko na Ziemi?
Chyba nie:

...

a. Czerwona Ziemia

Ale o którą planetę chodzi?
Wskazówki, które przeanalizowaliśmy do tej pory, i takie, które dopiero będziemy analizować,
wskazują jednoznacznie na Marsa - zwanego Czerwoną Planetą. Kolejną wskazówkę dotyczącą roli
Marsa w tej paleostarożytnej międzyplanetarnej wojnie można znaleźć w Zaklęciu 17 egipskiej Księgi
Umarłych, które zawiera zagadkową wzmiankę o “dzieciach niebios", które “wkroczyły do wschodniej
części nieba", po czym “natychmiast rozpoczyna się bitwa w niebie i na całej ziemi"523.

Wzmianka o “wschodniej części nieba" ma naturalnie charakter astronomiczny, ale jej znaczenie
niekoniecznie musi być związane wyłącznie z miejscem, gdzie wschodzi słońce. Określenie
“wschodnia część nieba" odnosi się do tych regionów przestrzeni kosmicznej i planet, które leżą poza
orbitą Ziemi, czyli Marsa, Jowisza i Saturna, natomiast “zachodnia" część to te regiony i planety, które
znajdują się wewnątrz ziemskiej orbity, czyli Wenus, Merkurego i Słońca524. Zatem jeśli wierzyć
informacjom zawartym w samych mitach, wojna toczyła się na zewnątrz ziemskiej orbity i na samej
planecie Ziemi. Innymi słowy toczyła się na Marsie, Jowiszu i Saturnie oraz być może na ich
satelitach. Jest to pierwsza tekstowa informacja o tym, gdzie toczyła się wojna.
...

Wojna nuklearna ... str. 217
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Betti
Gość
« Odpowiedz #53 : Lipiec 15, 2011, 15:18:21 »

Czytam sobie  Wojny bogów i ludzi i mam nieodparte wrażenie że ktos tu na ziemi sobie użądził niezłą imprezki , zrobił się bogami i nieżle się z tym  ma, a co smieszne oni chyba nadal żyją ,chyba że się sami pozabijali bo przecież u nich 1 rok to zimskich jakieś 3500 lat więc Enki jest może nadal żywą istoto  takie są moje przemyślenia po przeczytaniu na razie kawałka  z książki co bedzie dalej zobacze jak skończe ,byc moze cos się zmieni a może nie
Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #54 : Lipiec 15, 2011, 19:12:21 »

Ciekawa lektura, czyż nie? Duży uśmiech
Czytasz wersję papierową czy elektroniczną?
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Betti
Gość
« Odpowiedz #55 : Lipiec 15, 2011, 20:56:33 »

elektroniczną
Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #56 : Lipiec 15, 2011, 21:03:44 »

Więc podeślij mi ją.
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #57 : Grudzień 11, 2011, 19:15:44 »

Mitologiczne latające spodki z Indii
śr., 2011-12-07 23:04

<a href="http://www.youtube.com/v/wFssEh-b7A8?version=3&amp;amp;hl=pl_PL" target="_blank">http://www.youtube.com/v/wFssEh-b7A8?version=3&amp;amp;hl=pl_PL</a>

Starożytne indyjskie eposy opisują między innymi wojny toczone przez bogów. Są to opisy o ile traktować je, jako zapis rzeczywistych zdarzeń, przypominające ataki z wykorzystaniem broni jądrowej. Często stosowanym narzędziem służącym indyjskim bogom do przemieszczania się były tak zwane Vimany. Najprościej rzecz ujmując były to latające spodki.

Teatr działań opisanych w eposach takich jak Mahabharata rozgrywał się rzekomo 5000 lat temu. Ludzie współcześni czytający te indyjskie prace łapią się za głowy gdyż są tam opisy urządzeń wraz z ich napędem.

Wimany miały być napędzane systemem żyroskopów i poruszającej się w polu magnetycznym rtęci, co miało wyzwalać wiry grawitacyjne. Żyroskopy pomagały utrzymać urządzenie w prawidłowej pozycji.

Nie da się ukryć, że opisy tych pojazdów zawarte w tych księgach przypominają współczesne UFO. Według pism wedyjskich 5000 lat temu na Ziemię przybywało kilka ras pozaziemskich, które toczyły ze sobą wojny. Wszystko to działo się w czasach, gdy istniał jeszcze wielki rozciągający się aż do Afryki archipelag wysp Lanka, z którego pozostała Sri Lanka, dzisiejszy Cejlon.

W tekście Vimanika Shastra, będącym częścią Mahabharaty, znajduje się opis podróży boga Ramy do kraju Lanka na pokładzie vimany, czyli latającego pojazdu zdolnego zabrać trzystu zbrojnych oraz zapasy żywności i paliwa na rok podróży.

Według współczesnych interpretacji, energią pozwalającą na lot vimany w atmosferze i w kosmosie było silne pole magnetyczne będące efektem ubocznym przetwarzania rtęci w czwarty stan materii, czyli w plazmę. Dla naszych fizyków to dopiero pieśń przyszłości. Jak podają prastare pisma, niektóre vimany miały kształt stożka podobnego do piramidy.

Podobno vimany były widziane w Tybecie jeszcze w latach trzydziestych dwudziestego wieku.  Rosyjski podróżnik, emigrant z dawnej carskiej Rosji Mikołaj Roerich oświadczył, iż w 1930 roku widział w północnym Tybecie vimanę lecącą nad górami.

 Źródło: Google Books

http://innemedium.pl/wideo/mitologiczne-latajace-spodki-indii

 
« Ostatnia zmiana: Grudzień 11, 2011, 19:16:00 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #58 : Styczeń 15, 2012, 00:42:21 »

Thor
Thor (ze st. skand.Pórr - grom) – jeden z głównych bogów nordyckich z dynastii Azów, odpowiednik południowogermańskiego Donara. Bóg burzy i piorunów, bóg sił witalnych, bóg rolnictwa, jako sprowadzający deszcz odpowiedzialny za urodzaje, patronował także ognisku domowemu i małżeństwu. Syn Odyna i Jörd, małżonek Sif.
 
Thor był uznawany za boga bardziej przychylnego ludziom niż Odyn - jest równie gwałtowny, ale mniej tajemniczy. Przedstawiano go zwykle z długą, rudą brodą i młotem Mjöllnirem w ręku - symbolem jego siły. Drzewem poświęconym Thorowi był dąb. Podróżował rydwanem zaprzężonym w kozły. Nie był tak przebiegły jak Odyn i zdarzało mu się wpaść w pułapkę (przykładem tego jest słynna przygoda Thora w gościnie u króla Utgardu, olbrzyma zwanego Skirnirem), ostatecznie jednak zawsze zwyciężał. W czasie zmierzchu bogów Thor zabije Węża Midgardu, wielkiego Jormunganda, lecz zginie zatruty jego jadem.
 Od jego imienia pochodzi nazwa czwartku w języku norweskim, duńskim, szwedzkim (torsdag), farerskim (hósdagur/tórsdagur) fińskim (torstai), holenderskim (donderdag), niemieckim (Donnerstag) i staroangielskim (&THORN;unresd&aelig;g) oraz współczesnym angielskim (thursday) = 'dzień Thora'.


<a href="http://www.youtube.com/v/YRF4jJB0gxM?version=3&amp;amp;hl=pl_PL" target="_blank">http://www.youtube.com/v/YRF4jJB0gxM?version=3&amp;amp;hl=pl_PL</a>
« Ostatnia zmiana: Styczeń 15, 2012, 00:54:54 wysłane przez janusz » Zapisane
chanell


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 72
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3453



Zobacz profil
« Odpowiedz #59 : Styczeń 15, 2012, 22:30:00 »

Bardzo ciekawe Uśmiech Nie znałam.
Jeszcze ciekawsze jest to że w mitologii babilońskiej odpowiednikiem Thora jest Marduk syn Enki  Szok
Zastanawiające jest również to że Thor jest synem boga Odyna ( nieba ) i bogini Jörd ( ziemi )  Walczył ze złem , obrońca ludzi.
Skojarzył  mi się z Synem Boga - Jezusem i ziemianki Marii .Jezus też walczył ze złem.
Zapisane

Na wszystkie sprawy pod niebem jest wyznaczona pora.

            Księga Koheleta 3,1
krzysiek
Gość
« Odpowiedz #60 : Styczeń 15, 2012, 22:46:00 »

A mnie dopadły skojarzenia z Torą - Pięcioksiągiem judaizmu, którego autorstwo przypisywane jest Mojżeszowi, choć nie brak w tej sprawie krytycznych opinii. W każdym razie to najważniejsze księgi dla tego wyznania.
Zapisane
chanell


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 72
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3453



Zobacz profil
« Odpowiedz #61 : Styczeń 15, 2012, 23:06:45 »

A mnie dopadły skojarzenia z Torą - Pięcioksiągiem judaizmu, którego autorstwo przypisywane jest Mojżeszowi, choć nie brak w tej sprawie krytycznych opinii. W każdym razie to najważniejsze księgi dla tego wyznania.

ale dlaczego z Torą ? Chodzi ci o walkę z potworem ?
Zapisane

Na wszystkie sprawy pod niebem jest wyznaczona pora.

            Księga Koheleta 3,1
PHIRIOORI
Gość
« Odpowiedz #62 : Styczeń 16, 2012, 00:10:59 »

Jeszcze ciekawsze jest to że w mitologii babilońskiej odpowiednikiem Thora jest Marduk syn Enki  Szok
Zastanawiające jest również to że Thor jest synem boga Odyna ( nieba ) i bogini Jörd ( ziemi )  Walczył ze złem , obrońca ludzi.

To jest proste bardzo.

Napisalem dziś cos w wątku "Arka Noego" - ale najciekawsze jest to czego nie napisałem.
I otym bedziemy tu i ówdzie dalej nierozmawiać.

Cytuj
W czasie zmierzchu bogów Thor zabije Węża Midgardu, wielkiego Jormunganda, lecz zginie zatruty jego jadem.
Tak. To już historia. Bardzo współczesna - jednak przeszlość.
Głebiej ten temat można obejrzeć badając zjawiska które m.in. opisywałem opatrując pozornie dosyć matematycznym tytułem:
12+1  vs  11+1  oraz pewnymi tematami pokrewno-obocznymi.

Ale nie chce się na tutejszym forum rozwodzić o tych sprawach w związku z różnym rzeczami, które się tu dzieją.



A mnie dopadły skojarzenia z Torą - Pięcioksiągiem judaizmu, którego autorstwo przypisywane jest Mojżeszowi, choć nie brak w tej sprawie krytycznych opinii. W każdym razie to najważniejsze księgi dla tego wyznania.
Bardzo trafne Cię skojarzenia dopadły. (Nie wiem jak chodzi o Torę - bo nie czytalem treści. Z nazwy: TORA  ..trafne)
Ale przede wszystkim trafne z definicji "5 - O  Xięgu"


Cytuj
Od jego imienia pochodzi nazwa czwartku w języku norweskim, duńskim, szwedzkim (torsdag), farerskim (hósdagur/tórsdagur) fińskim (torstai), holenderskim (donderdag), niemieckim (Donnerstag) i staroangielskim (&THORN;unresd&aelig;g) oraz współczesnym angielskim (thursday) = 'dzień Thora'.

Thurs Day  ,   Thurs  <   Thur  <  TUR  (ale to tez nie esncjonalne znaczenie) Lecz go tu nie umieszczę.

Wszystko to prowadzi w ten jeden i ten sam "punkt".
Równiez i THor

jak i slowo, że  toRA,
THORA  (THOR-A ; T-HOR-A)


« Ostatnia zmiana: Styczeń 16, 2012, 00:23:52 wysłane przez PHIRIOORI » Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #63 : Styczeń 16, 2012, 02:06:21 »

Można tez zupełnie inaczej...  T co ma też dawne znaczenie X, OR co w Judaiżmie znaczy złote światło  ,A związane z pradzwiekiem , prapoczątkiem i alfą i też wyjdzie T OR A

Kiara Uśmiech Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Styczeń 16, 2012, 02:06:53 wysłane przez Kiara » Zapisane
PHIRIOORI
Gość
« Odpowiedz #64 : Styczeń 16, 2012, 13:02:37 »

Można tez zupełnie inaczej...  T co ma też dawne znaczenie X, OR co w Judaiżmie znaczy złote światło  ,A związane z pradzwiekiem , prapoczątkiem i alfą i też wyjdzie T OR A

Kiara Uśmiech Uśmiech

Można. Bardzo dobrze. Wszystko się tu zgadza.
To dla mnie świetne uzupełnienie, Kiara.
Przy okazji wyjaśnilaś mi pewną watpliwośc, którą miałem od czasów Blada,
podejrzewalem bowiem, ze jakiś element ukladanki oparłem na jego pomyłce
- jednak okazuje się że raczej na informacji faktycznej.
(chdziło właśnie o to:"T co ma też dawne znaczenie X").
A bylo to w czasach, kiedy dzieci dostały spodek do zabawy
i przywalily nim bodjże w śnieżkę. Prawie rozpadlo się schronisko
i jeden żołnierz spadł i wypadku zginąl


Powiedzmy, ze doszlismy do porozumienia i zgody, co do etykietek i symboli.
Zatem wszyscy, którzy przekroczyli ten etap
zaprosili siebie niejako do etapu w którym przyjdzie im poznac
czym jest zgoda w ich znaczeniu i pojmowaiu - a także praktyce.

..czyli 'jak powstaje i jak wytwarzane jest trwałe zlote światlo'.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 16, 2012, 13:44:13 wysłane przez PHIRIOORI » Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #65 : Styczeń 16, 2012, 14:45:41 »

Tak bo każda litera to zupełnie oddzielny symbol graficzny kod w którym jest przeogromny indywidualny depozyt wiedzy. Słowo zestaw liter można odczytywać na wiele sposobów w rożnych konfiguracjach i każda z nich przyniesie inny zestaw informacja, zależny od potrzeb i umiejętności odczytu czytającego.
Tak jak wymowa da inny dźwięk wibrację połączenie z inną przestrzenią i inny zestaw wiedzy tak samo jest z możliwościami odbioru odczytu co za tym idzie twierdzenia iż coś niesie w sobie coś ... i jest tym.. a nie tamtym...
A całe słowo to już ogromna wieloznaczeniowość zależna od kontekstu.

Kiara Uśmiech
Zapisane
songo1970

Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #66 : Luty 20, 2012, 08:16:15 »

Czy wojny atomowe mogly byc toczone na naszej planecie już wiele tysięcy lat temu
admin, ndz., 2012-02-19 18:33

 Skala zjawiska:  globalne
 
 mysticsaint.info

Często mówi się, że historia kołem się toczy. To sformułowanie bardzo dobrze oddaje tematykę, którą zamierzamy tutaj poruszyć. Wydaje nam się, że nasza cywilizacja osiągnęła stopień rozwoju nieosiągalny dla wszystkich znanych nam cywilizacji z przeszłości. Jednak cała historia ludzkości to raptem kilka tysięcy lat. Czy to możliwe, że na naszej planecie istniały w przeszłości bardzo zaawansowane cywilizacje, które w jakiś sposób uległy unicestwieniu? Istnieje wiele dowodów potwierdzających te śmiałe hipotezy.


 

Czy to możliwe, że człowiek osiągnął już w przeszłości poziom rozwoju porównywalny a nawet przewyższający ten posiadany w czasach teraźniejszych? Dowodów jest aż nadto i są nawet ślady toczonych w zamierzchłej przeszłości konfliktów z wykorzystaniem broni jądrowej.

 

Gdy rdzenni mieszkańcy Ameryki zobaczyli po raz pierwszy strzelby nazwali je "grzmiącymi kijami" idąc tym samym tropem osoba niebędąca w stanie określić tego, co tak naprawdę widzi posługuje się najczęściej znanym sobie zakresem pojęć. Gdyby tą miarą przeanalizować starożytne indyjskie eposy nie sposób nie dojść do wniosku, że to, co widzieli nasi przodkowie to nie były żadne wojny bogów z wykorzystaniem broni "jaśniejszych niż tysiąc słońc" tylko po prostu są to opisy toczonych w zamierzchłej przeszłości wojen atomowych.

 

Zresztą starożytne teksty nabrały takiego znaczenia dopiero kilkadziesiąt lat temu, bo jeszcze przed druga wojna światową nikt nie pokusiłby się o taką interpretacje "Mahabharaty”, w której odchodzimy od mitologii i zbliżamy się do opisu niezrozumiałych i gwałtownych zjawisk i konfliktów prowadzonych na oczach naszych przodków.



Trudno powiedzieć czy walczące ze sobą strony to byli przedstawiciele ziemskich cywilizacji czy jak chcą inni po prostu obcy, którzy przebywali czasowo na naszej planecie w celu pozyskania surowców naturalnych, zwłaszcza złota. Według niektórych "wyklętych" przez naukę autorów te istoty walczące w czasach, do których nie sięga nasza pamięć, jako gatunku, w istocie stworzyły nas, ludzi, jako sobie podległych niewolników używanych w procesach ekskawacji gruntu na terenie dzisiejszego Iranu i Republiki Południowej Afryki.



Gdyby się nad tym zastanowić to teorie o stworzeniu człowieka w wyniku interwencji z wykorzystaniem inżynierii genetycznej nie są pozbawione sensu. Homo Sapiens pojawia się nagle i od razu góruje nad innymi gatunkami. Nikt nie wie, dlaczego tak się stało i dlaczego to akurat ten gatunek zwierząt, jakimi jesteśmy okazał się tak górować nad wszystkimi innymi stworzeniami na tej planecie.

 

Przez ponad 1500 lat nikt nie traktował staroindyjskiego eposu "Mahabharata”, jako czegoś innego niż zbioru baśń i legend. Dopiero niedawno niektórzy ludzie zaczęli sobie zadawać pytanie czy nie jest to przypadkiem ślad podań naocznych świadków zdarzeń wymykających się zdolności postrzegania ludzi sprzed wielu tysięcy lat.

 

Rosjanie już w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku zauważyli, ze opisy w starożytnych eposach indyjskich bardzo przypominają te, jakie mogliby dostarczyć prymitywni ludzie obserwujący próbę jądrową. Zresztą dowody na to, że w przeszłości doszło do gwałtownego konfliktu jądrowego można odnaleźć w wykopaliskach prawie na całym świecie.

 

Dobrym przykładem jest ziggurat w Borsippa uważany początkowo za ruiny mitycznej wieży Babel. Ten znajdujący się na terenie starożytnego Babilonu zabytek nosi ślady wielkiego pożaru, zdolnego topić kamień. Dobrze wiemy, co się stało na pustyni Los Alamos, gdy zdetonowano pierwszą bombę atomową. Tytanowa wieża wyparowała a piasek pokrył się szkliwem, dosłownie zmienił się w szło. Ta reakcja musiała zachodzić w niewyobrażalnie dużych temperaturach niemożliwych do uzyskania bez okiełznania atomu.

 

Nagle dociera do nas, że jest wiele śladów podobnych eksplozji w przeszłości i to nie tylko w Indiach czy w Babilonie, ale również w Irlandii (ruiny Dundalk i Ekoss) a także w Szkocji gdzie odnaleziono dosłownie zeszklone forty takie jak  Tap o'Noth, Dunnideer, Craig Phadraig.

 

Eposy indyjskie, gdy spojrzymy na nie z zarysowanej tutaj perspektywy wydają się być opisem dużo bardziej literalnym niż religijnym. Jednak temat ten jest tak obszerny, że wystarczyłby na książkę a dzisiaj dopiero go tutaj dotknęliśmy. Opowieść o Ardżunie, który dostał od boga Sziwy specjalne bronie jest tak fascynująca i zdumiewająca, że warta jest poświęcenia temu zagadnieniu osobnego artykułu.
http://innemedium.pl/wiadomosc/czy-wojny-atomowe-mogly-byc-toczone-naszej-planecie-juz-wiele-tysiecy-lat-temu
Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
east
Gość
« Odpowiedz #67 : Luty 21, 2012, 10:03:04 »

Nie daje mi spokoju ta informacja od Kronsa :
Cytuj
Oto fragment z V tablicy Szmaragdowych Tablic Thota przetłumaczonych przez dra.Dorela :

"Głęboko pod skala ukryłem mój statek powietrzny czekający czasu,kiedy człowiek będzie znów wolnym.nad stadkiem postawiłem kierunkowskaz w kształcie lwa( sfinksa) podobnego do człowieka; tam pod tym obrazem cięgle spoczywa mój statek powietrzny,ażeby został podniesiony jak ku temu zajdzie potrzeba.
  Wiedz człecze,że w dalekiej przyszłości przybędą napastnicy z głębi przestrzeni (chyba kosmicznej bo tego nie podano).Wtedy obudź się ty,który posiadasz mądrość,wydobądź z łatwością mój statek i zwycięż z lekkością
   Głęboko pod obrazem leży moja tajemnica.Szukaj i znajdź w piramidzie,którą zbudowałem.jedno z drugim łączy się w kamień kluczowy,który pozostawiam,szukaj,a wrota życia maja do ciecie należeć.Szukaj w mojej piramidzie,głęboko w korytarzu,który się ścianą kończy użyj tego klucza tych siedmiu,a droga przed tobą zostanie otwarta
  Oto przekazałem ci moja mądrość,oto dałem ci moja drogę.Idź śladami ścieżki rozwiąż moje tajemnice;tobie przekazałem drogę"

Tak sobie myślę,że ten klucz może rozwiązać (i otworzyć nim) osoba,która ma czyste serce lub otwarty umysł.Możliwe,że nie działa na kody DNA gadzie tylko ludzkie,oczyszczone z grzechu.

Później greta pisze, że podobno ktoś przeszedł przez zabezpieczenia "swietlistej ściany". Być może tak, ale czy wyłączył zabezpieczenia? Nie wiadomo. Jeśli był to ktoś z właściwym DNA (odpowiednim kodem wibracyjnym ) to możliwe, ale to nie znaczy od razu, że Egipt posiada jakąś tajną technologię, czy też ma juz ten tajemniczy statek dla siebie.
Mam wrażenie, że ten "Statek" to tak zaawansowana, inteligentna technologia (sam Thot to w końcu wymyślił ), że jest bardzo dobrze zabezpieczony przed niepowołanym dostępem chciwców. 
Pytanie bowiem dlaczego Thot postanowił przekazać "statek" ludzkości ?
Czyżby wiedział, ze w toku ewolucji ludzkość osiągnie jednak status równy  "bogom" lecz, z jakichś ważnych powodów, potrzebne będzie nam wsparcie technologiczne z odległej przeszłości ?
Możliwe, że takich "depozytów" Ziemia ukrywa znacznie więcej. Sam Księżyc (pusty, sztuczny satelita ) może być takim centralnym komputerem, który w odpowiednim momencie "ruszy".
Zapisane
Krons
Gość
« Odpowiedz #68 : Luty 22, 2012, 22:08:52 »


Pytanie bowiem dlaczego Thot postanowił przekazać "statek" ludzkości ?
Czyżby wiedział, że w toku ewolucji ludzkość osiągnie jednak status równy "bogom" lecz, z jakichś ważnych powodów, potrzebne będzie nam wsparcie technologiczne z odległej przeszłości?
Możliwe, że takich "depozytów" Ziemia ukrywa znacznie więcej. Sam Księżyc (pusty, sztuczny satelita ) może być takim centralnym komputerem, który w odpowiednim momencie "ruszy".

Tam też to jest napisane w tablicy VI - Prawo przyczyny i skutku i prawo do przepowiedni

"Tak,człowiecze po twoim odejściu nadejdą inni tam gdzie żyłeś.Wiedza i mądrość zostaną zapomniane i przeżyje tylko wspomnienie o Bogach. Tak samo jak ja ze względu na moją wiedzę jestem dla was Bogiem,macie i wy stać się Bogami przyszłości gdyż wiedza wasza daleko ich wiedzę przewyższy.Wiedz jednakowoż że człowiek każdą swoją częścią ma dojście ma dojście do prawa ale musi tego chcieć.

nadchodzące wieki ujrzą ponownie rozkwit mądrości pomiędzy tymi ,którzy twoje miejsce na tej gwieździe odziedziczą.Również oni mają dojść do mądrości i nauczyć się przeganiać ciemność ŚWIATŁEM,lecz i oni muszą przez wieki bardzo się starać by móc samemu osiągnąć wolność światła (czyżby o Kundalini chodziło?). Wielu ,którzy w ciemnościach są zaplatani nie powinni się starać aby innych od Światła odciągać. Wtedy wybuchnie wielka wojna miedzy ludźmi, która spowoduje zachwianie się Ziemi z jej kursu i jej zadrżenie ( co już z resztą WIDAĆ) tak wtedy ciemni bracia rozpoczną wojnę miedzy ŚWIATŁEM, a Nocą

Kiedy ludzkość opanuje oceany,a w powietrzu będzie fruwać jak ptak,kiedy nauczy się spożytkować pioruny wtedy rozpocznie się czas wojny. Wielka będzie walka pomiędzy mocami wojna między ciemnością, a światłem. Narody powstaną przeciw narodom ozywając ciemnych mocy dla wymazania ziemi. Potężna broń zdmuchnie ludzi na Ziemi,aż połowa istniejących ras zniknie Wtedy wystąpią Synowie Poranka dając dzieciom ludzkim przesłanie. "O wy ludzie zaprzestańcie walk z waszymi braćmi tylko tak możecie dojść do światła. Odejdźcie od waszej niewiary idźcie za ścieżka wiedzą ,ze macie rację" Wtedy ludzie zaprzestaną dalszych walk brata przeciw bratu, ojca przeciw synowi...
"

(jeśli możesz Darek to przenieś te ostatnią część tam gdzie są też przepowiednie)

 On musical przewidzieć ,ze ludzkość zrobi werwę do wolności duchowej w przyszłości do tego stopnia,że ciało może być niepotrzebne w dalszym etapie rozwojowym zostanie pokonane łaknienie na jedzenie i nie tylko.
Z tego wszystkiego EAST wychodzi coś takiego,że pewna ulubiona przeze mnie bajka z dawnych lat jak Tajemnicze Złote Miasta nie była wcale kitem wciskanym dzieciom Duży uśmiech tam było sporo historii o "latających świątyniach bogów" ktoś coś wiedział,ale wolano przekazać to na początek w takiej właśnie formie,aby ludziki nie zadawali zbędnych pytań, kocioł i tak zrobił się później  Uśmiech

"potrzebne będzie nam wsparcie technologiczne z odległej przeszłości?"

Pytanie...z jak dalekiej? Skoro On, Thot twierdzi,że zostawił go tam na długo zanim powstał człowiek w obecnej formie. Wygląda,ze chodzi tutaj o pułap znacznie większy niż obecnie się datuje powstanie człowieka czyli 300 tyś.
Następna sprawa to kto może go pilotować, jacyś...święci co maja nieźle wyśrubowane geny? Bo na to się zanosi, jeśli tak to ilu?
-----------------

Swoja drogą ostatnio w necie zamieszczono całą ( przynajmniej tak twierdzą) Księgę Henocha,zastanawiające jest to dla czego przez tak długi czas jej publikacja była nie pełna w Piśmie świętym (czy może zabroniona przez KRK?) i dla czego akurat teraz w tych czasach zdecydowano się opublikować całość? Z opisów wynika,że cały ten ambaras zaczął się od Aniołków  Duży uśmiech  Niemniej warto zapoznać się z fragmentem z tej strony: http://www.seremet.org/bibl051.html oto fragment:

Grzech aniołów
6.
1 Kiedy ludzie rozmnożyli się, urodziły im się w owych dniach ładne i piękne córki.
2 Ujrzeli je synowie nieba, aniołowie, i zapragnęli ich. Jeden drugiemu powiedział: "Chodźmy, wybierzmy sobie żony z córek ludzkich i spłodźmy sobie dzieci".
3 Szemihaza, który był ich dowódcą, powiedział do nich: "Obawiam się, że może nie zechcecie tego zrobić i że tylko ja sam poniosę karę za ten wielki grzech".
4 Wszyscy odpowiadając mu rzekli: "Przysięgnijmy wszyscy i zwiążmy się przekleństwami, że nie zmienimy tego planu, ale doprowadzimy zamiar do skutku".
5 Następnie wszyscy razem przysięgli i związali się wzajemnie przekleństwami.
6 Był o ich wszystkich dwustu. Zstąpili na Ardis, szczyt góry Hermon. Nazwali ją górą Hermon, albowiem na niej przysięgali i związali się wzajemnie przekleństwami.
7 Te są imiona ich przywódców: Szemihaza, ich dowódca, Urakiba, Ramiel, Kokabiel, Tamiel, Ramiel, Daniel, Ezekiel, Barakiel, Asael, Armaros, Batriel, Ananiel, Zakiel, Samsiel, Sartael(...), Turiel, Jomiel, Araziel.
8 Są to dowódcy dwustu aniołów i wszystkich innych z nimi.

7.
l Wzięli sobie żony, każdy po jednej. Zaczęli do nich chodzić i przestawać z nimi. Nauczyli je czarów i zaklęć i pokazali im, jak wycinać korzenie i drzewa.
2 Zaszły one w ciążę i zrodziły wielkich gigantów. Ich wysokość wynosiła trzy tysiące łokci.
3 Pożerali oni wszelki znój ludzki, a ludzie nie potrafili ich utrzymać.
4 Giganci obrócili się przeciwko ludziom, aby ich pożreć.
5 I grzeszyli przeciw ptakom, zwierzętom, gadom i rybom. Pożerali mięso jedni drugich i pili zeń krew. 6 Wtedy ziemia poskarżyła się na nieprawych.

8.
1 Azazel nauczył ludzi wyrabiać miecze, sztylety, tarcze i napierśniki. Pokazał im metale i sposób ich obróbki: bransolety i ozdoby, sztukę malowania oczu i upiększania powiek, bardzo cenne i wyszukane kamienie i wszelki [rodzaj] kolorowych barwników. I świat uległ zmianie.
2 Nastała wielka niegodziwość i wielki nierząd. Pobłądzili, a wszystkie ich drogi stały się zepsute.
3 Amezarak wyuczył zaklinaczy i nacinaczy korzeni, Armaros [nauczył] odklinania, Barakiel [ wychował] astrologów, Kokabiel złowieszczów, Tamiel wyuczył astrologów, Asradel nauczył dróg księżyca.
4 Ludzie ginąc wołali, a głos ich doszedł do nieba.

Wstawiennictwo archaniołów na rzecz ludzi
9.
1 Wówczas Michał, Gabriel, Suriel i Uriel spojrzeli z nieba i ujrzeli wielką ilość rozlanej krwi na ziemi i wszelką niegodziwość, jakiej dokonano na ziemi.
2 Powiedzieli je-den do drugiego: "Niech zniszczona ziemia zawoła głosem ich krzyków aż do bramy niebios.
3 A teraz, wam to, O Święci niebios, skarżą się dusze ludzi mówiąc: "Zanieście naszą skargę przed Najwyższego".
4 Rzekli do Pana, Króla: "Panie panów, Boże bogów, Królu królów! Twój chwalebny tron [ trwa] po wszystkie pokolenia świata, a twoje imię jest święte i wychwalane przez wszystkie pokolenia świata, błogosławione i chwalebne! Tyś wszystko uczynił i władza nad wszystkim jest Twoja. Wszystko jest jawne i otwarte przed Tobą i widzisz wszystko i nie ma niczego, co mogłoby być przed Tobą ukryte.
6 Zobacz więc, co uczynił Azazel, jak nauczył wszelkiej niegodziwości na ziemi i odsłonił odwieczne tajemnice przechowywane w niebie.
7 Semiaza nauczył zaklęć, ten, któremu dałeś władzę, aby panował nad tymi, którzy są z nim.
8 Pospołu poszli do córek ludzkich i spali z tymi kobietami i stali się nieczyści i objawili im te grzechy.
9 Kobiety zrodziły gigantów i przez to cała ziemia napełniła się krwią i niegodziwością.
10 Teraz zaś dusze zmarłych wołają i skarżą się. Aż do bram niebios skarga ich dotarła, bo nie mogą przemóc niegodziwości popełnionej na ziemi.
11 Ty wiesz wszystko, zanim coś się stanie i znasz ich sprawę. Jednak nic nam nie mówisz. Co mamy z nimi począć?"

10.
1 Wówczas Najwyższy, Wielki i Święty odezwał się. Posłał Arsialaiura do syna Lamecha mówiąc mu:
2 "Powiedz mu w moim imieniu: 'Ukryj się!' Wyjaw mu nadchodzący koniec, albowiem cała ziemia zostanie zniszczona. Na całej ziemi nastanie potop i to, co na niej się znajduje, ulegnie zniszczeniu.
3 A teraz naucz go, jak ma uciec i jak jego potomstwo ma przeżyć na ziemi".
4 Następnie Pan powiedział do Rafała: "Zwiąż Azazela za ręce i nogi i wrzuć go do ciemności. Otwórz pustynię, która jest w Dudael, i wrzuć go tam.
5 I rzuć na niego chropowate i ostre kamienie i przykryj go ciemnością. Niech tam przebywa na zawsze! Przykryj jego oblicze, żeby nie mógł widzieć światła
6 I żeby w wielki dzień sądu mógł być wrzucony do ognia.
7 Ożyw ziemię, którą zniszczyli aniołowie, i zapowiedz uzdrowienie ziemi, albowiem ja ożywię ziemię tak, że nie wszyscy synowie ludzcy wyginą z powodu wszelkiej tajemnicy, którą [aniołowie] dali poznać i nauczyli swych synów.
8 Cała ziemia została zrujnowana nauką dzieł Azazela i jemu przypisz cały grzech!".
9 Pan powiedział do Gabriela: "Wystąp przeciwko bękartom i rozpustnikom i przeciwko synom nierządu i zgładź synów nierządu i synów Czuwających z pośrodku ludzi. Odeślij ich, poślij ich jednego przeciwko drugiemu, niech się wygubią w bitwie, bo długość dni nie będzie im dana.
10 Będą cię oni wszyscy prosić, bo spodziewają się życia wiecznego i że każdy z nich będzie żył pięćset lat".
11 A do Michała Pan powiedział: "Idź, powiadom Semiazę i innych, którzy są z nim, którzy połączyli się z kobietami i ulegli z nimi zepsuciu z wszelką ich nieczystością.
12 Kiedy wszyscy ich synowie wzajemnie się pozabijają i kiedy ujrzą zniszczenie swych umiłowanych, zwiąż ich na siedemdziesiąt pokoleń pod wzgórzami ziemi aż do dni sądu i ich spełnienia, aż dopełni się sąd przeznaczony na całą wieczność.
13 W owych dniach zaprowadzą ich do otchłani ognia na męki i zostaną zamknięci w więzieniu na całą wieczność.
14 Wówczas [Szemihaza] zostanie spalony i unicestwiony wraz z nimi. Zostaną razem związani aż do końca wszystkich pokoleń.
15 Zniszcz wszystkie dusze lubieżne i synów czuwających, bo zepsuli oni ludzi.
16 Zniszcz wszelkie zło z powierzchni ziemi, a wszelkie złe dzieło ustanie. Niech pojawi się roślina sprawiedliwości i prawdy, a czyny staną się błogosławieństwem. Sprawiedliwość i prawdę będą sadzić w radości na zawsze.
17 A teraz wszyscy sprawiedliwi ocaleją i żyć będą [tak długo aż] zrodzą tysiące. Wszystkie dni ich młodości i ich starości dopełnią się w pokoju.
18 W owych dniach cała ziemia napełniona zostanie sprawiedliwością i cała zostanie zasadzona drzewami i napełni się błogosławieństwem.
19 Zasadzą na niej wszelkie przyjemne drzewa, zasadzą na niej winorośle, a winorośl, która zostanie na niej zasadzona, wyda obfity owoc. Wszelkie nasienie, które na niej będzie posiane, każda miara wyda tysiąc, a każda miara oliwek wyda dziesięć bat oliwy.
20 Wy natomiast oczyśćcie ziemię z wszelkiego zła i z wszelkiej nieprawości, i z wszelkiej nieczystości, którą przyniesiono na ziemię. Usuńcie je z ziemi.
21 Wszyscy synowie ludzcy będą sprawiedliwi i wszystkie narody błogosławić i służyć mi będą.
22 Ziemia zostanie oczyszczona z wszelkiego zepsucia, z wszelkiego grzechu, z wszelkiego gniewu i z wszelkiej udręki. Nie ześlę więcej na nią potopu po wszystkie pokolenia na wieki.


Dalej mamy coś takiego:

64.
1 Ujrzałem inne postacie ukryte w tym miejscu.
2 Usłyszałem głos anioła mówiący: "To są aniołowie, którzy zstąpili z nieba na ziemię i objawili to, co stanowi tajemnicę dla ludzi. Skusili oni ludzi doprowadzając ich do grzechu".

65.
1 W owych dniach zobaczył Noe, że pochyliła się ziemia i przybliżyło jej zniszczenie.
2 Wyruszył stamtąd, udał się na krańce ziemi i zawołał do swego pradziada Henocha. Zbolałym głosem Noe trzykrotnie zawołał: "Posłuchaj mnie, posłuchaj mnie, posłuchaj mnie!"
3 powiedział do niego: "Powiedz mi, co się stało na ziemi, że tak się męczy i chwieje. Czy i ja mam razem z nią zginąć?"
4 Natychmiast miał miejsce wielki wstrząs ziemi i dał się słyszeć głos z nieba. Padłem na twarz.
5 Przyszedł mój pradziad Henoch, stanął przy mnie i powiedział mi: "Dlaczego wołałeś do mnie tak gorzkim głosem i płaczem?
6 Wyszedł rozkaz sprzed Pana przeciw mieszkańcom ziemi, że musi nastać ich koniec, bo poznali wszystkie tajemnice aniołów i gwałt i moce szatanów, tajemnicę tajemnic, całą tajemnicę guślarzy, moc czarów i moc tych, którzy wytapiają metal na całej ziemi.
7 Nauczyli się wyrabiać srebro z pyłu ziemi i jak wytapiać metal na ziemi.
8 Bo ołów i cyna nie rodzą się z ziemi jako pierwsze. Istnieje źródło, które je wydaje. Zarządza nim anioł i ten anioł je wydziela".
9 Potem mój pradziad Henoch chwycił mnie swoją ręką, podniósł mnie i rzekł do mnie: "Idź! Zapytałem bowiem Pana Duchów na temat tego zamętu na ziemi.
10 Powiedział mi: 'Z powodu ich niegodziwości postanowiono ten ostateczny wyrok na grzeszników. Nie będą się oni już liczyć przede Mną. Z powodu czarów, których szukali i wyuczyli się ich, ziemia i jej mieszkańcy zostaną zniszczeni'.
11 Co zaś tyczy się tych tutaj, nigdy nie zaznają schronienia, gdyż wyjawili oni ludziom tajemnice. To są potępieńcy. Natomiast gdy chodzi o ciebie, mój synu, Pan Duchów wie, że ty jesteś czysty i wolny od ohydy pochodzącej z tajemnic.
12 Zachował twe imię wśród świętych, zbawi cię wśród mieszkańców ziemi. Postanowił, że twoje potomstwo trwać będzie w sprawiedliwości przeznaczając je do wielkiej chwały. Z jego nasienia powstanie źródło niezliczonych sprawiedliwych i świętych na wieki".

66.
1 Potem pokazał mi aniołów kary, którzy są gotowi przyjść i wypuścić moce wody znajdującej się pod ziemią, aby dokonać sądu i zniszczenia na wszystkich mieszkańcach ziemi.
2 Pan Duchów nakazał aniołom, którzy wychodzili, by nie podnosili rąk, lecz byli w pogotowiu. Aniołowie ci przewodzili mocom wód.
3 I odszedłem od Henocha.


Wygląda na to ,że zniszczenie poprzedniej cywilizacji było "celowe objawienie" pewnych tajemnic (technologii), niebezpiecznych dla tego świata, który nie był duchowo gotowy na to.Niestety... poprzedni królowie na tym skorzystali, przy czym niestety nadużyli ze swojej żądzy władzy,ale ja czasami się zastanawiam czy tutaj czasami nie przegięto z niektórymi tajemnicami?

Pozdrawiam

Wstawiłem spację przed adresem, który podałeś ( http://www.seremet.org/bibl051.html ) aby wyświetlił się jako link.
Darek
« Ostatnia zmiana: Marzec 01, 2012, 22:04:54 wysłane przez Krons » Zapisane
Strony: 1 2 [3] |   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Strona wygenerowana w 0.065 sekund z 20 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

polskatawerna wataha-dahabiga-indaha pet-city black-flag naszemaluchy