Niezależne Forum Projektu Cheops Niezależne Forum Projektu Cheops
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Wrzesień 20, 2018, 18:26:55


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: [1] |   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Wiara a nauka  (Przeczytany 3779 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« : Wrzesień 17, 2011, 10:37:39 »

Naukowcy, którzy nie bali się wierzyć


(fot. sxc.hu)

Po przeczytaniu słynnej książki Richarda Dawkinsa "Bóg urojony", w której autor krytykuję religię i propaguje tezę, iż "poważny naukowiec" powinien być ateistą, postanowiliśmy sprawdzić, czy wiara w Boga przeszkadza w dokonaniu odkryć naukowych. Przedstawiamy naukowców formatu znacznie większego niż Dawkins, którzy nie bali się uwierzyć.

1/9

...

http://niewiarygodne.pl/gid,10475375,img,10475384,kat,1017185,title,Naukowcy-ktorzy-nie-bali-sie-wierzyc,galeriazdjecie.html
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 17, 2011, 10:38:08 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #1 : Maj 28, 2012, 21:28:53 »





Warto się zastanowic. Pozdrawiam.

Bardzo interesujące rozumowanie

Poniższy tekst w niespotykany i zaskakujący sposób wyjaśnia definicję
"Wiary" - Warto przeczytac do konca

- Pozwólcie, że wyjaśnię wam problem jaki nauka ma z religią.
Niewierzący profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym
studentami zadaje pytanie jednemu z nich:
- Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?
- Tak, panie profesorze.
- Czyli wierzysz w Boga.
- Oczywiście.
- Czy Bóg jest dobry?
- Naturalnie, że jest dobry.
- A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?
- Tak.
- A Ty - jesteś dobry czy zły?
- Według Biblii jestem zły.
Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości - Ach tak, Biblia!
- A po chwili zastanowienia dodaje:
- Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy że znasz chorą i
cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności.
Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?
- Oczywiście, panie profesorze.
- Więc jesteś dobry...!
- Myślę, że nie można tego tak ująć.
- Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie
osobie, jeśli byś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by
tak zrobiła. Ale Bóg nie.
Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej - Nie pomaga, prawda? Mój
brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do
Jezusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi
odpowiedzieć na to pytanie?
Student nadal milczy, więc profesor dodaje - Nie potrafisz udzielić
odpowiedzi, prawda? - aby dać studentowi chwilę zastanowienia profesor
sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody.
- Zacznijmy od początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry?
- No tak... jest dobry.
- A czy szatan jest dobry?
Bez chwili wahania student odpowiada - Nie.
- A od kogo pochodzi szatan?
Student aż drgnął:
- Od Boga.
- No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi
jeszcze synu - czy na świecie istnieje zło?
- Istnieje panie profesorze ...
- Czyli zło obecne jest we Wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył
Wszechświat, prawda?
- Prawda.
- Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg
stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z
regułami logiki także i Bóg jest zły.
Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi..
- A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te
wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas
świece?
Student drżącym głosem odpowiada - Występują.
- A kto je stworzył?
W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie - Kto je stworzył?
- wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się
rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli.
- Powiedz mi - wykładowca zwraca się do kolejnej osoby - Czy wierzysz w
Jezusa Chrystusa synu?
Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora:
- Tak panie profesorze, wierzę.
Starszy człowiek zwraca się do studenta:
- W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny
otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa?
- Nie panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.
- Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?
- Nie panie profesorze.
- A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy
może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z
Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?
- Nie panie profesorze. Niestety nie miałem takiego kontaktu.
- I nadal w Niego wierzysz?
- Tak.
- Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia,
nauka twierdzi że Twój Bóg nie istnieje... Co Ty na to synu?
- Nic - pada w odpowiedzi - mam tylko swoją wiarę.
- Tak, wiarę... - powtarza profesor - i właśnie w tym miejscu nauka
napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara.
Student milczy przez chwilę, po czym sam zadaje pytanie:
- Panie profesorze - czy istnieje coś takiego jak ciepło?
- Tak.
- A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?
- Tak, synu, zimno również istnieje.
- Nie, panie profesorze, zimno nie istnieje.
Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta.
Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:
- Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega
ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub
też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać
zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni
Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła - nie
potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak
zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do
temperatur poniżej 273,15stC. Każda substancja lub rzecz poddają się
badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne
jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi profesorze, zimno jest
jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy
mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło
jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego
brakiem.
W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś
upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.
- A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak
ciemność?
- Tak - profesor odpowiada bez wahania - czymże jest noc jeśli nie
ciemnością?
- Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest
brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło,
jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie
ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie
takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie
istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze
ciemniejszą, czyż nie?
Profesor uśmiecha się nieznacznie patrząc na studenta. Zapowiada się
dobry semestr.
- Co mi chcesz przez to powiedzieć młody człowieku?
- Zmierzam do tego panie profesorze, że założenia pańskiego
rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty
wniosek jest również fałszywy.
Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie:
- Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?
- Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie - wyjaśnia
student - twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry
Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy
poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić
nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności
i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych
zjawisk. Twierdzenie, że śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o
ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko.
Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem. A teraz
panie profesorze proszę mi odpowiedzieć - czy naucza pan studentów,
którzy pochodzą od małp?
- Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak
właśnie jest.
- A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?
Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie
sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry
semestr, naprawdę.
- Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych i
nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie,
to przecież w tej sytuacji, zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją,
nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w
takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem?
W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie.
- Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim
poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład - student
rozgląda się po sali - Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana
profesora?
Audytorium wybucha śmiechem.
- Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy
wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to, że nikt. A zatem zgodnie z
naukowa metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można
powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu, panie
profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać
pańskim wykładom, profesorze?
W sala zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z
niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać
wieczność profesor wydusza z siebie:
- Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę.
- A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej - stanowi
niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę
mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło?
Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi - Oczywiście że istnieje.
Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu
człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy
obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie
zło.
Na to student odpowiada:
- Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako
zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak
ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla
określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się w
momencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które
jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku
światła.
Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.

Jeśli udało Ci się dotrwać do końca tego tekstu i wywołał on na
Twojej twarzy uśmiech podczas czytania końcówki, daj go do przeczytania
również swoim Przyjaciołom i Rodzinie.
PS.
Tym drugim studentem był Albert Einstein. Einstein napisał książkę
zatytułowaną "Bóg a nauka" w roku 1921.


NIE LICZCIE DNI...
SPRAWCIE ŻEBY TO DNI SIĘ LICZYŁY...

http://tamar102.bloog.pl/kat,563801,index.html
« Ostatnia zmiana: Maj 28, 2012, 21:29:53 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
east
Gość
« Odpowiedz #2 : Maj 28, 2012, 22:37:20 »

Cytuj
- Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana
profesora?
Audytorium wybucha śmiechem.
- Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy
wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to, że nikt. A zatem zgodnie z
naukowa metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można
powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu, panie
profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać
pańskim wykładom, profesorze?
W sala zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z
niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać
wieczność profesor wydusza z siebie:
- Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę.

Czy ktokolwiek z Was dotykał, smakował, ważył i rzeczywiście sprawdził  .... swoje JA ?
Siebie .
Wygląda na to (dowód/rozumowanie powyżej), że musicie je brać na wiarę Mrugnięcie
Tak odpowiedziałby Einstein Chichot
« Ostatnia zmiana: Maj 28, 2012, 22:38:20 wysłane przez east » Zapisane
Przebiśnieg
Gość
« Odpowiedz #3 : Maj 29, 2012, 08:54:54 »

,,Czy ktokolwiek was widział dotykał smakował....."
Szkoda, naprawdę szkoda, że nie padło pytanie, czy ktokolwiek z Was odczuwał Niezdecydowany
Oczywiście tzw Intuicja tyle czasu była hm wyszydzana...
Tak jak pozwoliłem sobie wcześniej w innym wątku napisać, świat energii widzi mało ludzi.
Inaczej ma się z odczuwaniem, bo prawie każdy, a wręcz rzadko kto nic nie odczuwa.
Chwała Albertowi za to, że rzeczywiście obnażył mechanizm manipulacji drugim człowiekiem.
Podejście profesora z czysto materialnego (naukowego) punktu widzenia za skutkowało rykoszetem wspaniałej riposty studenta.
Szkoda tylko, że dany student zapomniał opowiedzieć w jaki sposób ludzi ,,uczono", ,,przekonywano", że tzw bóg istnieje. (hm czy nie aby mieczem i stosami)
Szkoda też, że student ten zapomniał o kwintesencji wiary - ziemia jest płaska.
Szkoda też, że Albercik zapomniał dodać iż religia i nauka są ze sobą powiązane już od lat.
Ano jest to sojusz
Proszę, gdyby tak nie było to wystarczyłoby potwierdzenie, przez Krzysztofa Kolumba  faktu, że ziemia jest okrągła.
Dalej wystarczyłby lot w kosmos Gagarina by nauka mogła krzyknąć, że tzw nieba NEMA
Nauka z łatwością obaliła by religię i zdjęła kagańce z ludzi, no ale sojusz trwa
Religia głosi boskie pochodzenie człowieka i świata + nauka głosi  przypadkowość życia.
Jak go nie piąchy to go z kopa.
Taki sojusz bardzo ułatwił, zakodowanie lęku i utwierdzenia w człowieku własnej małości ba pyłku na wietrze.
Jednym z wielu zasad wierchuszki jest motto : Wiedza jest dla wybranych”
Ano więc tzw ,,masom” wprowadziło się postać stwórcy i odcięło tym samym człowieka od wiedzy o sobie samym.
No i został niedoskonały, ułomny i ograniczony.
By było weselej w promocji otrzymał cierpienie jako nieodłącznego towarzysza życia.
 Sojusz nauki i religii postawił człowieka przed wyborem: wierzyć, słuchać i być zbawionym lub być świadomym i być potępionym.
Albo Albercik się bał, albo …
Jakoś trudno mi sądzić, iż nie wiedział, że wiara  uniemożliwia człowiekowi poznanie rzeczywistości w pełnym wymiarze, bowiem każdego wyznawcę, niezależnie z jaką związany jest religią, cechuje automatyzm myślenia i reagowania.
Co skutkuje bardzo ograniczonym zaakceptowaniem świata energii.
Uzależnienie od jakiejkolwiek ideologii skutkuje klapkami na oczach i kagańcem na sercu. Jak tu zrozumieć  siebie i otoczenie.
Najbardziej dziwi mnie wypowiedź , że cierpienie jest skutkiem, braku boga w człowieku.
Nie widział lub nie chciał chyba widzieć, że jest to wola garstki manipulatorów, którym wierzący oddali swoje umysły i ciała.
Dzisiaj (w erze kosmosu) uzależnienie od religii, jest tak ogromne, że człowiek nie zastanawia się nawet, że rzeczywistość może wyglądać inaczej.
Przyjmuje wszystko na wiarę  nawet największe niedorzeczności.
Oczywiście każda z nich jest przez intelekt interpretowane zgodnie z zapisami znajdującymi w podświadomości.

Szkoda....ale też dzięki mu za E=mc2
east
Cytuj
Czy ktokolwiek z Was dotykał, smakował, ważył i rzeczywiście sprawdził  .... swoje JA ?
Siebie .
Oczywiście szacowny  Duży uśmiech
Trudno mówić o ważeniu, ale własne JA można zobaczyć w czasie nawiązania kontaktu ze sobą - napisałem jak  Język
Zresztą inne swoje składowe również  Chichot
pa Duży uśmiech
« Ostatnia zmiana: Maj 29, 2012, 09:34:50 wysłane przez Przebiśnieg » Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #4 : Maj 29, 2012, 10:18:21 »

@Przebiśnieg
Cytuj
Jakoś trudno mi sądzić, iż nie wiedział, że wiara  uniemożliwia człowiekowi poznanie rzeczywistości w pełnym wymiarze, bowiem każdego wyznawcę, niezależnie z jaką związany jest religią, cechuje automatyzm myślenia i reagowania.
(..)Uzależnienie od jakiejkolwiek ideologii skutkuje klapkami na oczach i kagańcem na sercu. Jak tu zrozumieć  siebie i otoczenie.
Wiara w siebie wcale nie jest inna , Przebiśniegu, który tak celnie punktujesz "wroga" Mrugnięcie
Cytuj
własne JA można zobaczyć w czasie nawiązania kontaktu ze sobą - napisałem jak
Coś zostało przeoczone bo nie było tu dowodu na JA prócz silnego przekonania ,że tak jest. Odczucia. Wielu tzw "czuciowców" mówi o tym wprost, że obrazy, uczucia czy przeczucia do nich przychodzą. Nie tworzysz odczuwania. Decydujesz o zawartości odczucia ? Nie, ale bardzo silnie, automatycznie wręcz nadaje się odczuciom atrybut MOJE.
To ideologia jak każda inna, a  przecież "Uzależnienie od jakiejkolwiek ideologii skutkuje klapkami na oczach i kagańcem na sercu".
Zapisane
ptak
Gość
« Odpowiedz #5 : Maj 29, 2012, 11:25:29 »

Cytat: przebiśnieg
Sojusz nauki i religii postawił człowieka przed wyborem: wierzyć, słuchać i być zbawionym lub być świadomym i być potępionym.
Być świadomym nie musi oznaczać być potępionym. Człowiek świadomy wie, że potępienia nie ma,
że to tylko dogmat religijny. Skąd taki karkołomny wniosek, przebiśnieguDuży uśmiech

Cytat: przebiśnieg
Uzależnienie od jakiejkolwiek ideologii skutkuje klapkami na oczach i kagańcem na sercu.
Klapkami na oczach owszem, ale czy na pewno kagańcem na sercu?
Większość ludzi jest ideologicznie uzależnionych (chociażby od ideologii braku „JA”),
ale czy wszyscy mają zamknięte serca? Zapytaj o to przebiśniegu easta, byś miał jasność. Chichot
Wydaje się, że serce, to niezależna i niezawisła ‘instytucja’. 
Karmiąca się wiarą w dobro i piękno człowieka oraz w bezpieczeństwo Wszechświata. 

A tak na marginesie, religia, to etap przejściowy prawie każdego człowieka.
Czasami krótszy, czasami dłuższy, rozciągnięty na wiele inkarnacji.
Doświadczenie to, także czegoś uczy.

Cytat: przebiśnieg
Dzisiaj (w erze kosmosu) uzależnienie od religii, jest tak ogromne, że człowiek nie zastanawia się nawet, że rzeczywistość może wyglądać inaczej.
Oj, przebiśniegu, nie za duże uogólnienie?
Ja postrzegam coraz większe zeświecczenie społeczeństw. Nawet w Polsce.
I coraz większe zastanawianie się…  Duży uśmiech

Cytat: przebiśnieg
  ale własne JA można zobaczyć w czasie nawiązania kontaktu ze sobą
I tu się zgadzam w pełni. Dotykam, jestem dotykana i wspólnie z „JA” doświadczamy
naszej wzajemnej miłości. Ja, człowiek i jego wyindywidualizowana z całości cząstka „JA”. 
I to „JA” prowadzi mnie, człowieka. Dalsze pisanie zbędne.  Mrugnięcie

Pa  Duży uśmiech
Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #6 : Maj 29, 2012, 11:58:39 »

Ale wniosek o tym, że dziś nauka i religia w cichym porozumieniu idą ręka w rękę wydaje się właściwy.
Nauka nie interpretuje odkryć na niekorzyść religii gdzie tylko to jest możliwe, a religia stara się nie komentować (nie potępiać naukowych dowodów nawet, gdyby stały one w sprzeczności z dogmatami ).
Ostatecznie jedni i drudzy przedstawiciele żyją dzięki mamonie od wiernych (tudzież sponsorów) i tu jest baczenie, aby nikt nie przekroczył bram herezji.
Zadziwiające jest, ze światek naukowy ,a religijny ze swojej strony pilnują by nie nastąpiła synergia, połączenie siły ducha z nauką. Serca z logiką. Tak, jakby świat usiłowano trzymać na siłę w rozdzieleniu ducha od materii. Jakiekolwiek próby syntezy są bombardowane z jednej strony ostracyzmem naukowców, a z drugiej strony spychane do worka New Age ( grzech bałwochwalstwa itd ). W tym sensie scena ezoteryczna jest bardzo potrzebna współczesnemu światu. Do niej wrzuca się "oszołomów" Mrugnięcie

@Ptaku
Cytuj
I to „JA” prowadzi mnie, człowieka

Z tym akurat zgoda pełna Chichot Prowadzi dokąd zechce Mrugnięcie
Zapisane
songo1970


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #7 : Maj 29, 2012, 12:19:50 »

..nauka i religia- są jak materia i antymateria,-
gdy się połączą nastąpi anihilacja- uwolnienie czystej energi i wszystko wróci do stanu nirvany,-
ale przecież jesteśmy tak zakochani w matriksie materialnej iluzji, że za wszelką cenę nie można do tego dopuścić.
Choć to i tak nieuchronne z czasem- to znając cykliczność istnienia światów w ich różnych formach,-
"to co było znów będzie" i może tak "w koło wojtek"- aż się znudzi  Afro

tylko czy można się znudzić, za każdym razem nie pamiętając co już się wydarzyło,-
a jednak czujemy, że coś jest nie tak, że czas na zmianę- to jest poza matriksem i wyczuwamy to Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Maj 29, 2012, 13:01:24 wysłane przez songo1970 » Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
ptak
Gość
« Odpowiedz #8 : Maj 29, 2012, 12:36:29 »

Cytat: east
ptak:
I to „JA” prowadzi mnie, człowieka

Z tym akurat zgoda pełna  Prowadzi dokąd zechce   

Skoro zgadzasz się, że „JA” prowadzi, więc ono jest.  Chichot Jak się to ma do Twoich twierdzeń, iż „JA” nie istnieje?  Duży uśmiech
Skutek bez przyczyny?
Zapisane
Przebiśnieg
Gość
« Odpowiedz #9 : Maj 29, 2012, 13:48:16 »

ptak
Cytuj
Być świadomym nie musi oznaczać być potępionym. Człowiek świadomy wie, że potępienia nie ma,
że to tylko dogmat religijny. Skąd taki karkołomny wniosek, przebiśniegu?  Duży uśmiech
Jej no szacowna chodziło mi ze wierzysz jesteś zbawiony nie wierzysz to potępiony. Duży uśmiech
Kościół tak głosił można sprawdzić Język
Kodowanie troszkę trwało, różne działania na tzw podświadomość hej no...proszę  Język
Cytuj
Klapkami na oczach owszem, ale czy na pewno kagańcem na sercu?
Kochana ptak zwyczajnie Cię kocham całym moim lekko podłuszczonym serduchem Duży uśmiech
Mierzysz ludzi swoją miarą i hm dobre jest to zmieniasz ich swoja piękną myślą. Duży uśmiech
Jednak wiedz że tzw fanatycy religijni, którzy w imię swoje religii mordowali i mordują...raczej na sercu mają kaganiec i pozwolę sobie dobitnie tak stwierdzić koniec kropka
Z eastem rozmawiam częściej niż z rodziną Duży uśmiech
pa Duży uśmiech
« Ostatnia zmiana: Maj 29, 2012, 13:53:28 wysłane przez Przebiśnieg » Zapisane
ptak
Gość
« Odpowiedz #10 : Maj 29, 2012, 14:12:18 »

Cytat: przebiśnieg
Jej no szacowna chodziło mi ze wierzysz jesteś zbawiony nie wierzysz to potępiony. 
Kościół tak głosił można sprawdzić   
Wiem, bo już w siódmej klasie podstawówki nie wytrzymałam i ‘rzuciłam’ w księdza jego dogmatami. 
Sama poszłam dalej wolna, ale bez wiary w sercu. Dopiero potem ona się ukonstytuowała,
ale już na zupełnie innym poziomie. I z innymi prawdami.
Być może te również trzeba będzie kiedyś skorygować. Ot, dola tułacza…  Uśmiech

Cytat: przebiśnieg
Mierzysz ludzi swoją miarą
A da się mierzyć inną?  Mrugnięcie
Ja Ciebie też… to samo i tak samo… z serca bez kagańca…  Chichot

Pa  Duży uśmiech


Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #11 : Maj 29, 2012, 14:57:58 »

Cytat: east
ptak:
I to „JA” prowadzi mnie, człowieka

Z tym akurat zgoda pełna  Prowadzi dokąd zechce  

Skoro zgadzasz się, że „JA” prowadzi, więc ono jest.  Chichot Jak się to ma do Twoich twierdzeń, iż „JA” nie istnieje?  Duży uśmiech
Skutek bez przyczyny?

Kiedy nie widać, ze to Iluzja, to prowadzi. Mnie nie prowadzi bo nie ma kogo. Ani kto Chichot
Zapisane
Przebiśnieg
Gość
« Odpowiedz #12 : Maj 29, 2012, 18:00:36 »

Podsumowując widać, że Albercik był hm ...żydem
Napjawdę nie jestem antysemitą, ale czy oni znaczy naród ,,wybrany" nie są pachołkami Jahwe Cool
I sługami i niewolnikami, którym na wszystko założono kagańce, którzy nie wychyla się i zniszczą każdą inną niż ta ,,właściwa" myśl Cool
Szacowna chyba w narodzie ,,wybranym" byś długo nie zaistniała Cool
Czy inaczej można?
Można przytoczyć wiele przykładów,ale chyba nie ma takiej potrzeby bo dla każdego co innego.
Np nie byłaś w armii więc nie wiesz co to jest tzw małpi gaj, tak sobie wyprawowałaś iż nie było Ci takie doświadczenie potrzebne Uśmiech

PS
Easta choć jak twierdzisz słodki niedługo będzie prowadzić marchewka Język
« Ostatnia zmiana: Maj 29, 2012, 18:00:52 wysłane przez Przebiśnieg » Zapisane
ptak
Gość
« Odpowiedz #13 : Maj 29, 2012, 19:50:40 »

A Ty szacowny, z tymi Żydami to do mnie?  Mrugnięcie
Ja trzymam się z daleka od Jahwe i jego wybrańców.
Czy mają oni kagańce na wszystkim? Nie wiem, może?  Chichot
Ja z innego narodu, bez marchewki przed nosem.

Co to jest małpi gaj? Pa  Duży uśmiech

Zapisane
Przebiśnieg
Gość
« Odpowiedz #14 : Maj 29, 2012, 20:24:39 »

ptak Duży uśmiech
Cytuj
A Ty szacowny, z tymi Żydami to do mnie?  Mrugnięcie
Ja trzymam się z daleka od Jahwe i jego wybrańców
Nie nie do Was szacowna >pokłon<
Pisząc o kagańcu miałem na myśli konflikt izraelsko - palestyński zresztą w imię rożnej religii.... Duży uśmiech
Co to jest małpi gaj w armii WP
Proszę nie każ grubasowi opisywać jak go pokonywał zanim mu się udało - zresztą nie miał innego wyjścia, bo chłopaki z plutonu nie pojechali by na przepustki Uśmiech 2
Sama definicja - małpi gaj - tor przeszkód Duży uśmiech
pa Duży uśmiech
Zapisane
Elzbieta
Gość
« Odpowiedz #15 : Grudzień 12, 2012, 17:52:28 »

RELIGIA - DOM BOGA

http://www.youtube.com/watch?v=8Ff0G1e_ssw

REINKARNACJA 1 - WIEDZA I WIARA

http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&NR=1&v=Beom5bZO7lQ
Zapisane
Strony: [1] |   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Strona wygenerowana w 0.072 sekund z 20 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

wataha-upadlych-wilkow zlotahodowla11 x-cry wilczyindex shakesifidget