Niezależne Forum Projektu Cheops Niezależne Forum Projektu Cheops
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Październik 16, 2021, 19:52:03


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: 1 [2] 3 |   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Mityczne krainy - krainy szczęśliwości  (Przeczytany 42835 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
acentaur


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 12
Offline

Wiadomości: 1464



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #25 : Październik 11, 2009, 21:37:02 »

Witam,
nasz rodak A.F.Ossendowski, zarazem zolnierz jak i naukowiec opisal swoje przezycia podczas
tulaczki po czesci azjatyckiej walczacej o przetrwanie czerwonej rosji. Miedzy innymi opisal
ciagle trwale tam legendy i tradycje, z ktorych czesc wiaze sie z Agharta.
To rzeczywista kraina ale niedostepna dla obcych.
Cytuj
Po zburzeniu Lhasy przez Kalmuków jeden z
ich oddzialów wypadkowo dostal sie do przedmiesc Aharty i stamtad wyniósl niektóre nauki
magiczne. Dlatego to Kalmucy sa najlepszymi wrózbiarzami i czarownikami. Z Aharty
wypedzono jakies plemie, które zakradlo sie tam bez woli "Wladcy". Plemie to wykradlo
stamtad tajemnicza sztuke wrózenia z kart, z linij rak, oraz wiedze trujacych i leczacych traw.
Byli to cyganie.
Ta i inne "legendy" sa caly czas zywe wsrod ludow srodkowej azji i bynajmniej nie sa traktowane jako bajki. To mocno zakorzeniona, wciaz zywa tradycja.
pozdrawiam
Zapisane
chanell


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 72
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3453



Zobacz profil
« Odpowiedz #26 : Listopad 08, 2009, 22:52:04 »

Joanna Burakowska
Zaginione miasta w Ameryce Południowej

Drogę do tego miejsca wskazuje skała w kształcie wyciągniętego palca, a wejście do niego ukryte jest w wielkim wodospadzie. Plan podziemnych miast, w których nadal toczy się życie, został sporządzony w oparciu o schemat gwiezdnej konstelacji, z której przybyli Bogowie. Niemiecki dziennikarz telewizyjny Karl Brugger, któremu przekazał te informacje Indianin Tatunco Nara, wkrótce potem został w tajemniczych okolicznościach zastrzelony. Stało się to w trakcie przygotowań do ekspedycji, jaka miała spenetrować amazońską dżunglę w poszukiwaniu siadów prastarej cywilizacji.
"Kronika Akakor - mit i saga starożytnego ludu Amazonii" -taki tytuł nosi książka, która niedawno ukazała się m.in. we Włoszech, jako materiał zebrany i przetłumaczony przez trzech autorów: podróżnika Antonio Filangeri di Candida Gonzaga, jego żonę Sissy Filangeri i Tulio Labriola, który następnie został opracowany w formie reportażu przez niemieckiego dziennikarza Karla Bruggera.
Czy Akakor istnieje naprawdę? - zastanawia się autor reportażu, Karl Brugger. - Czy naprawdę istnieje zapisana historia Ugha Mogulala?'... Mogłaby ona mieć swój początek w legendzie, lecz rzeczywistość zlewa się z nią i ją potwierdza. Tak więc sam czytelnik musi zadecydować, czy jest to zręcznie wymyślona opowieść, czy też ślad autentycznej historii opowiedzianej dobrymi słowami i jasnym pismem - pisze Karl Brugger w przedmowie do pierwszego wydania swego dzieła z 1975 roku.

Całość i żródło tu http://www.niewyjasnione.pl/AKAKOR-t9464.html

Proszę moderatora o nie scalanie moich postów Chichot

Uśmiech
Chanel, nikt ich nie będzie scalał, gdyż odstęp czasowy momiędzy nimi jest dłuższy niż 3 dni.
Darek
« Ostatnia zmiana: Listopad 09, 2009, 13:11:20 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Na wszystkie sprawy pod niebem jest wyznaczona pora.

            Księga Koheleta 3,1
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #27 : Styczeń 26, 2010, 08:41:33 »

W temacie Tajemnicze księgi Janusz napisał:

Cytuj
Morris Doreal (1902-1963)w swojej pracy Maitreya, Lord of the Word (Maitreja, Pan Świata) napisał, że Shamballa (Szambala) to Wielka, Biała Świątynia Tybetu mieszcząca się na głębokości 75 mil pod Himalajami. Wejście do niej znajduje się pod ziemią, a przestrzeń wokół niej jest zakrzywiona i prowadzi do innego wszechświata. Według Doreala Szambala składa się z dwóch połówek. Południową połowę zamieszkują mistrzowie i wielcy guru, zaś część północna to kraina, w której przebywa Maitreja, awatar czy nauczyciel świata. W przyszłości Maitreja przybędzie z wojownikami Szambali, którzy są „nosicielami światła Ery Wodnika”, aby pokonać siły ciemności i zła na świecie.

To ciekawie koresponduje z wieloma przekazami, również z biblijną Apokalipsą, że od 1914 r. na Ziemi gromadzą się "siły sprzymierzone światła".
« Ostatnia zmiana: Styczeń 26, 2010, 10:53:17 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Kiara
Gość
« Odpowiedz #28 : Styczeń 26, 2010, 10:16:19 »

Witam,
nasz rodak A.F.Ossendowski, zarazem zolnierz jak i naukowiec opisal swoje przezycia podczas
tulaczki po czesci azjatyckiej walczacej o przetrwanie czerwonej rosji. Miedzy innymi opisal
ciagle trwale tam legendy i tradycje, z ktorych czesc wiaze sie z Agharta.
To rzeczywista kraina ale niedostepna dla obcych.
Cytuj
Po zburzeniu Lhasy przez Kalmuków jeden z
ich oddzialów wypadkowo dostal sie do przedmiesc Aharty i stamtad wyniósl niektóre nauki
magiczne. Dlatego to Kalmucy sa najlepszymi wrózbiarzami i czarownikami. Z Aharty
wypedzono jakies plemie, które zakradlo sie tam bez woli "Wladcy". Plemie to wykradlo
stamtad tajemnicza sztuke wrózenia z kart, z linij rak, oraz wiedze trujacych i leczacych traw.
Byli to cyganie.
Ta i inne "legendy" sa caly czas zywe wsrod ludow srodkowej azji i bynajmniej nie sa traktowane jako bajki. To mocno zakorzeniona, wciaz zywa tradycja.
pozdrawiam


To nie do konca prawdziwa informacja, Cyganie mieszkali w tym miejscu , byl to ich swiat , zostali wypedzeni przez wojujace strony , zmienily sie ich warunki zycia. Zabrali ze soba starozytna wiedze z ktorej korzystali i przekazywali nastepnym pokoleniom. Strzegli jej , bo byla to wiedza rodowa.
Tulaja sie po ziemi w oczekiwaniu na mozliwosc powrotu do ich rodowych terenow, nie ma ich wspolczesnie.
Jednak czas pracuje na ich korzysc.

Kiara Uśmiech Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Styczeń 26, 2010, 10:16:35 wysłane przez Kiara » Zapisane
acentaur


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 12
Offline

Wiadomości: 1464



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #29 : Styczeń 26, 2010, 12:18:21 »

Witaj Kiaro,
Cytuj
To nie do konca prawdziwa informacja, Cyganie mieszkali w tym miejscu
to chyba nie podlega dyskusji, Romowie pochodza z tamtych stron. To czy jakis lud innemu ludowi cos wykradl
jest wzgledne i nie nalezy brac tego doslownie. Wazne jest , ze Romowie stad pochodza oraz , ze wraz z nimi przedostala
sie do europy pradawna wiedza. Juz dawno np. zwrocono uwage na to, ze oni posiadaja dodatkowy kod "obslugujacy"
karty Tarota , ktory nigdy nie ujawnili. To i innne koresponduja z pewnymi spostrzezeniami, iz "wiedza" najprawdopodobniej
plynaca gdzies z Azji nigdy nie zostala w pelni przekazana. Sadzi sie , ze hebrajczycy tez jej nigdy nie mieli ( oni nie moga
 w to do dzisiaj uwierzyc   Uśmiech   ).
pozdrawiam
« Ostatnia zmiana: Styczeń 26, 2010, 12:18:40 wysłane przez acentaur » Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #30 : Styczeń 26, 2010, 12:44:06 »

Witaj Kiaro,
Cytuj
To nie do konca prawdziwa informacja, Cyganie mieszkali w tym miejscu
to chyba nie podlega dyskusji, Romowie pochodza z tamtych stron. To czy jakis lud innemu ludowi cos wykradl
jest wzgledne i nie nalezy brac tego doslownie. Wazne jest , ze Romowie stad pochodza oraz , ze wraz z nimi przedostala
sie do europy pradawna wiedza. Juz dawno np. zwrocono uwage na to, ze oni posiadaja dodatkowy kod "obslugujacy"
karty Tarota , ktory nigdy nie ujawnili. To i innne koresponduja z pewnymi spostrzezeniami, iz "wiedza" najprawdopodobniej
plynaca gdzies z Azji nigdy nie zostala w pelni przekazana. Sadzi sie , ze hebrajczycy tez jej nigdy nie mieli ( oni nie moga
 w to do dzisiaj uwierzyc   Uśmiech   ).
pozdrawiam

Witaj acentaur.

Cyganie , i Hebrajczycy to jeden i ten sam lud rozdzielony z roznych powodow. Lud Semicki , oni posiadaja jedna i ta sama pramatke , natomiast innych ojcow. Poprzez pewne odmiennosci oraz predyspozycje w werdowce ziemskiej  rozwineli inne zdolnosci i morzliwosci w stosunku do wiedzy im przekazanej.Jedni korzystali z niej inni ukrywali ja zatracajac mozliwosci pierwotne.
Obecnie nadszedl momet zeby ponownie polaczyc to co bylo kiedys dawno temu rozlaczone, by do jednych wrocila wiedza serca a  drugich glowy , by razem otworzyli droge do madrosci serca.
To piekny i wdzieczny temat , moj ulubiony. Przeplata sie przez cala historie ziemi w oczekiwaniu na odkrycie. Wiem iz to juz niedlugo.
Tam gdzie jest odtracona kobieta ( a co zatem idzie wiedza , ktora ona niesie) prawdziwa wiedza zanika , ludzie tworza jej pokraczne kopie , ktore nie dzialaja w praktycze.

Oczywiscie ze Cyganie znaja magie ( znali ja zawsze) , ale.... dzisiaj naprawde jest niewiele osob ( jezeli sa i to nie tylko w srod Cyganow) , ktorzy posiadaja MOC urzeczywistnienia w naszej fizycznosci tych dzialan.

Wroce do tego tematu jeszcze. Zydzi posiadaja wiedze przeogromna , nie jest tak ze nie, jednak jest to juz zupelnie inny zakres wiedzy.
Trzeba wrocic do zrozumienia jej pierwowzoru , tego najprostszego w swojej formie by ja naprawde zrozumiec.
Jak konfrontuje sie z nia odkrywam przeogromna madrosc w niej zawarta, jej piekno i prostote.
No ale... wspolczesnosc odeszla daleko od tej prostej madrosci , powrot jest mozolny i pod gorke.

Kiara Uśmiech Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Styczeń 26, 2010, 12:44:30 wysłane przez Kiara » Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #31 : Styczeń 26, 2010, 22:22:09 »

Chyba za wami nie nadążam. Temat dotyczy mitycznych krain a to o Cyganach i Żydach, o których są już osobne wątki.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 26, 2010, 22:32:48 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Kiara
Gość
« Odpowiedz #32 : Styczeń 27, 2010, 00:30:30 »

Chyba za wami nie nadążam. Temat dotyczy mitycznych krain a to o Cyganach i Żydach, o których są już osobne wątki.

No bo z tych mitycznych krain wyszli jacys ludzie i ci ludzie , a raczej ich potomkowie zyja dzisiaj na ziemi. Maja zwiazek przez sposob zycia , oraz niesiona sekretna wiedze z tymi mitycznymi miejscami. To proste? Przeciez same miejsca bez ludzi nic nie znacza.

Kiara Uśmiech Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Styczeń 27, 2010, 00:30:40 wysłane przez Kiara » Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #33 : Styczeń 27, 2010, 11:36:57 »

Cytuj
Shangri-La - fikcyjna kraina opisana przez Jamesa Hiltona w powieści "Zaginiony horyzont" wydanej w 1933. Jest to odosobniona dolina, położona gdzieś w Tybecie u stóp wymyślonej góry Karakal (w miejscowym narzeczu "Błękitny Księżyc") wyższej od Mount Everestu. Dolina rządzona jest sprawiedliwie przez lamów z górującego nad nią klasztoru. Ludzie z Shangri-La są długowieczni, szczęśliwi, żyją w harmonii i oddają się kultywowaniu mądrośc
http://pl.wikipedia.org/wiki/Shangri-la

Jak myślicie, czy taka kraina istnieje ? Przypomina to trochę opis Edenu. Jeśli ktoś z Was chciałby sprawdzić  jak wyglądał  Eden, to powinien może udać się na Mauritius .

cytat
Cytuj
- Mauritius to rajski ogród - oświadczył Premanand Parmessur, natchniony przewodnik, który lubił zabawiać turystów, stojąc pod palmami. – Tyle że tu nie ma węży. Żadnych niebezpiecznych zwierząt. Niczego jadowitego.

A potem, co było nieuniknione, zacytował słowa, które Mark Twain wypowiedział o wyspie: “Człowiek ma wrażenie, że najpierw stworzono Mauritius, a potem raj, z tym, że raj wzorowano na Mauritiusie”.

Brzmi to wspaniale, w dodatku z ust jednego z największych satyryków, człowieka, na którym niewiele rzeczy robiło wrażenie. Tyle, że rzadko kto tu wspomina, iż Twain nie przytaczał własnych obserwacji, ale słowa tubylców zachwalających swą wyspę (zwłaszcza, że nigdy jej nie opuszczali).

Myślałem o tym wszystkim, gdy wtem palmy zadrżały jak od deszczu, a chwilę potem rzeczywiście, runęła na nas ulewa, tak potężna, że do Oberoi wracałem brodząc w wodzie po kostki.

Nad wyspą co lato przetaczają się cyklony, niektóre w ciągu jednego dnia potrafią zmieść z powierzchni ziemi całe plantacje trzciny. O ile pamiętam, rajski ogród to miejsce, które trzeba opuścić – a potem, jak mówi mądra Księga, trzeba się zmierzyć z potopem.

http://przewodnik.onet.pl/1245,1660,1556201,0,4,artykul.html
Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #34 : Styczeń 29, 2010, 10:23:39 »

Kraina OM

Kiedy w 1979 roku po raz pierwszy przeczytałem książkę Marty Tomaszewskiej o Krainie Om, to wydawało mi się to jeszcze jednym rojeniem fantastki o krainie Nigdy-Nigdy, która istniała jedynie w wyobraźni Autorki - NB, której książki bardzo lubię za ciepły i serdeczny klimat, jakże daleki od oszalałej i skrzeczącej pospolitej rzeczywistości. Nie spodziewałem się, że jest to powieść z kluczem. Ten klucz odnalazłem w Krakowie w dwadzieścia lat później - w dniu 13 grudnia 1999 roku. Tego wieczoru dane mi było obejrzeć film autorstwa red. Romana Warszewskiego o jego wyprawie na Płaskowyż Marcahuasi w peruwiańskich Andach. Bo jeżeli istniała kiedyś Kraina Om, o której pisała Marta Tomaszewska, to właśnie tam - w Andach... Jeżeli kierowała nią tylko kobieca intuicja pisarki science-fiction, to trafiła w dziesiątkę - ta Kraina Om rzeczywiście istnieje...

To mnie akurat nie dziwi. Wielu pisarzy posiada szczególna wrażliwość i dzięki niej możemy dziś czytać wspaniałe opowiadania grozy H. Ph. Lovecrafta, E. A. Poëgo, P. Merimée’a, R. E. Howarda czy T. Oszubskiego albo J. S. Le Fanu. Dla tych ludzi świat nie kończy się na najbliższym rogu ulicy, jak dla większości obywateli naszej planety na przełomie XX i XXI wieku.

Późnym zimowym wieczorem wracałem w ciasnym minibusie do Jordanowa i starałem się uporządkować w myślach to, co wraz z kolegami z Małopolskiego Centrum Badań UFO i Zjawisk Anomalnych Bartkiem Soczówką i Marcinem Mioduszewskim widziałem na filmie Romana Warszewskiego. Wciąż przed oczami miałem andyjskie pejzaże, niczym nieograniczoną przestrzeń i to białe, okrutne górskie słońce... Ogromne rzeźby, niemal nieczytelne, zatarte przez czas, wiatry, upały i mrozy. A tak, bo Płaskowyż Marcahuasi leży na wysokości 4.200 m n.p.m. i w dzień temperatura sięga tam nawet do +40 st. C , zaś w nocy spada do -10 st. C i to mimo tego, że miejsce to znajduje się zaledwie 11 stopni na południe od równika...

Na Marcahuasi działają jakieś nieznane siły - być może Przybyszów z Kosmosu, a może tylko działają urządzenia techniczne Atlantydów czy innych przodków sprzed 12.000 lat , wytworzone przez poprzednią Supercywilizację? Kto wie... Kiedyś napisałem, że może w Peru, Kolumbii, a nade wszystko w Amazonasie mogą znajdować się ruiny miast zbudowane przez Supercywilizację. I nie tylko miast, bo być może są tam także ich instalacje energetyczne, sanitarne, militarne... Indianie je znają, i omijają z daleka, jako miejsca tabu, zaś oślepieni żądzą mamony i pychą ludzi ucywilizowanych konkwistadorzy pchali się w nie i ginęli jak muchy na lepie. I jeszcze à propos nieznanych sił działających na mesecie - przecież widziano tam, i to niejednokrotnie, świetliste kule czy tarcze Nieznanych Obiektów Latających - czyli UFO. na skałach pokazywali się nawet Obcy - co się udało komuś sfotografować, i jak dotąd żadnemu sceptykowi nie udało się zakwestionować autentyczności tych zdjęć...

I są tam tunele. Rzecz w tym, że opowieści o tunelach, które łączą ze sobą kontynenty, są znane także i u nas - w Europie. Ich wyloty mają znajdować się w okolicach Grassington w Anglii, Utensberg w Alpach Wapiennych koło Salzburga w Austrii, Aggetelek na Węgrzech i Domica na Słowacji (zespół jaskiń Domica - Baradla), w Babiej Górze na polsko-słowackim pograniczu i na brzegach świętego jeziora Nam-tso-to-rin w krainie Szan-szun-bus - świętej Szamballi w Himalajach...
...

http://www.sm.fki.pl/Lesniakiewicz/Z-Archiwum-H&X-jtx.doc
podtytuł: TRWAŁOŚĆ PRZYSTOI KAMIENIOM
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
chanell


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 72
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3453



Zobacz profil
« Odpowiedz #35 : Styczeń 29, 2010, 10:47:15 »

Darku a gdzie zdjęcia  Coś Coś Coś  cholercia.....co krok to zagadka  Z politowaniem jak chcę znać prawde  Zły   hm....tylko wtedy chyba zrobi się nudno jak poznamy wszystko  Duży uśmiech Duży uśmiech
Zapisane

Na wszystkie sprawy pod niebem jest wyznaczona pora.

            Księga Koheleta 3,1
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #36 : Styczeń 29, 2010, 11:29:14 »

Niestety nie ma w tym opracowaniu fotek.
Sama książka jest tylko w wersji elektronicznej gdyż nikt nie chce jej podobno wydrukować.
Swoją drogą to ciekawe, nie?
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
chanell


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 72
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3453



Zobacz profil
« Odpowiedz #37 : Luty 21, 2010, 23:18:39 »

To jest chyba stara wiadomość ,ale bardzo ciekawa !!!

Na wyżynie półwyspu Jukatan zespół meksykańskich archeologów kierowany przez dr Guillermo de Anda odkrył wejście do Xibalby, mitycznej zaświatowej krainy Majów.


Prace pod ziemią prowadzono przez 5 miesięcy zanim zdecydowano o ujawnieniu niezwykłego odkrycia.

O Xibalbie, "Miejscu strachu" posiadającym 9 poziomów, mówi Popol Vuh, święta księga Majów. Tam, przez bramę usytuowaną w skale lub jeziorze, wędrowały dusze zmarłych, a ich marsz najeżony był przeszkodami. Zmarły musiał przebyć rzeki wypełnione skorpionami, krwią i ropą sączącą się z ran, potem napotykał pełne niebezpieczeństw zabudowania, na przykładDom Noży, Dom Ognia,

dom okryty absolutną ciemnością lub wypełniony rojami agresywnych nietoperzy. Ta mityczna strefa pomiędzy światami żywych i umarłych okazała się teraz realnie istniejącym miejscem.

Archeolodzy wyposażeni w sprzęt do nurkowania przebadali zespół grot, częściowo zalanych wodą, ciągnący się w głębinach skał Jukatanu. Odkryli tam labirynt złożony z podziemnych korytarzy i jedenastu świątyń - Majowie wyciosali je w kamieniu wykorzystując sieć naturalnie powstałych jaskiń.powstałych jaskiń. Uczeni natrafili tam też na ludzkie szczątki i artefakty, w tym ceramikę,sprzed ponad tysiąca lat.

Wytyczona przez kapłanów podziemna droga dusz miała ponad 100 metrów długości.

- Dusze prowadził tamtędy mityczny pies, który widział w najgłębszych nawet ciemnościach - w wypowiedzi dla Reutersa wyjaśniał szczegóły swego odkrycia dr de Anda. - Majowie wierzyli, że w tym właśnie miejscu było wejście do Xibalba. Dlatego też, po przeanalizowaniu wielu źródeł, nasz zespół zdecydował się podjąć ryzyko prowadzenia prac archeologicznych w tak niebezpiecznym terenie.

Majowie zasłynęli umiejętnościami architektonicznymi,pozostały po nich liczne piramidy

w Ameryce Środkowej i na obszarze dzisiejszego Meksyku. Na Jukatanie odkryto wiele artefaktów tej kultury. Najstarszy, ceramiczna waza, liczy aż 1900 lat, większość jednak pochodzi z okresu pomiędzy 700 a 850 rokiem n.e. Lud ten owiany jest legendą, do czego przyczyniło się nagłe zniknięcie tej kultury z kart historii - Majowie ok. 900 roku n.e. porzucili swe miasta i odeszli nie wiadomo gdzie.

Większość z tego, co wiemy o zwyczajach zaginionego ludu, Majowie zapisali w swej świętej księdze Popol Vuh, którą przy pomocy indiańskich tłumaczy przełożono na hiszpański w pierwszych dziesięcioleciach podboju Ameryki. Z tego właśnie źródła wiemy, jaką rolę pełniła Xibalba.Te święte tunele i jaskinie były naturalnymi sanktuariami, które ściśle wiązały się ze świątyniami wznoszonymi przez Majów na powierzchni ziemi - wyjaśnia de Anda. - Badania nad Xibalba pomogą nam zrozumieć niezwykłą kulturę tego zaginionego ludu.

Tadeusz Oszubski
http://facet.interia.pl/ciekawostki/news/odkryto-najwieksza-tajemnice-majow,1265223,2528


Fragment podziemnego kompleksu Xibalby
Zapisane

Na wszystkie sprawy pod niebem jest wyznaczona pora.

            Księga Koheleta 3,1
PHIRIOORI
Gość
« Odpowiedz #38 : Luty 22, 2010, 18:49:10 »

Shrooms and DMT Flashback! (Shpongle- Divine Moment of Truth)
<a href="http://www.youtube.com/v/awChThLHAKQ&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" target="_blank">http://www.youtube.com/v/awChThLHAKQ&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;</a>

warto do konca dotrwac
« Ostatnia zmiana: Styczeń 29, 2011, 15:27:24 wysłane przez PHIRIOORI » Zapisane
chanell


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 72
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3453



Zobacz profil
« Odpowiedz #39 : Sierpień 01, 2010, 09:50:03 »

Tajemnice naszej planety - czy Ziemia jest w środku pusta ?

Według oficjalnej wiedzy, na biegunach nic oprócz wody i lodu nie ma. Dlaczego więc, mimo prostej logiki, żadne linie lotnicze nie latają nad biegunami ? Mówi się nawet o zakazie lotów nad biegunami. Czy alternatywne teorie o pustym wnętrzu ziemi, mające swój rodowód już w czasach starożytnych, jak i swoich współczesnych zwolenników, mogą okazać się prawdziwe ? 


Co tak naprawdę wiemy o naszej planecie ? Tak naprawdę to o niej samej wiemy mało - bardzo mało !

Wikipedia mówi nam tylko, że: 

"Ziemia (łac. Terra) − trzecia licząc od Słońca, a piąta co do wielkości planeta Układu Słonecznego. Pod względem średnicy, masy i gęstości jest to największa planeta skalista Układu. Litosfera podzielona jest na kilkadziesiąt segmentów nazywanych płytami tektonicznymi, które przez miliony lat przesuwają się względem siebie, co prowadzi do znacznej zmiany położenia kontynentów w czasie. Wnętrze Ziemi można podzielić ze względu na chemiczne lub mechaniczne (reologiczne) właściwości. Pod względem budowy chemicznej, planeta składa się z krzemianowej skorupy, bogatego w krzem, magnez i żelazo płaszcza oraz żelaznego jądra. Pod względem właściwości mechanicznych, wyróżnia się stałą litosferę, plastyczną astenosferę, stałą mezosferę, płynne jądro zewnętrzne i stałe jądro wewnętrzne. Badanie właściwości poszczególnych warstw odbywa się z użyciem pomiarów sejsmologicznych. W górnych rejonach skorupy ziemskiej możliwe jest pobieranie próbek geologicznych. Najgłębszym odwiertem na świecie jest SG-3, o głębokości 12 262 m".


No właśnie - najgłębszy odwiert dotarł jak dotąd do głębokości 12 km, kiedy tak naprawdę, to potrzebujemy przebyć aż 6000 km, aby dotrzeć do centrum ziemi ! Pomiary sejsmologiczne docierają niestety niewiele dalej...

Pomiary epicentrów najgłębszych ruchów tektonicznych sięgają zaledwie ok.1000 km, lecz mało nam mówią o wnętrzu ziemi. Jedyną podstawą do badan jest "obserwacja" fal sejsmicznych, gdzie operuje się samymi tylko teoriami. Tak naprawdę to nikt na świecie nie wie, co jest dalej - głębiej !

Samych (oficjalnych) teorii geotektonicznych jest co najmniej 10 i już tylko to wyraźnie wskazuje na prawdziwy stan naszej wiedzy o ziemi.

Nie wiemy, czy ziemia ma płynne jądro i jak jest np. z tą plastyczną astenosferą. Mało ludzi wie, że istnieją naukowe teorie głoszące coś zgoła innego. Nie są one jednak popularyzowane.

Powiedzmy sobie prawdę, która tylko niewielu naukowców jest w stanie otwarcie przyznać, że prawie nic nie wiemy o wnętrzu ziemi. Tak jak w innych przypadkach, uczy się nas o obowiązujących aktualnie teoriach, przedstawiając je jednak, jako naukową  prawdę. Naukowców, którzy na podstawie swoich odkryć próbują wykazać iż może być inaczej, niż głosi oficjalna teoria, po prostu się blokuje i ucina środki na ich badania. System ten pokazuje dobitnie film, pt.: "Jak NWO ukrywa..." (link). 

Istnieje teoria mówiąca o tym, że ziemia jest w środku pusta, lub zawiera dużo pustych przestrzeni. Jak to znów pięknie określa Wikipedia "hipoteza taka była skutecznie zwalczana dzięki przytłaczającej ilości "obserwacyjnych dowodów". 

A wszystko zaczęło się już w czasach starożytnych, kiedy to opisywano miejsca takie jak grecki Hades, Nordycki Svartalfheim, chrześcijańskie piekło, czy tez żydowski Sheol. Tybetańskie przekazy wspominają za to o starożytnej krainie we wnętrzu ziemi, zwanej Aghartą. Tak naprawdę to mit o zamieszkałym wnętrzu ziemi towarzyszył nam przez wszystkie wieki i we wszystkich regionach świata.

Znany większości z nas z odkrycia Komety Halleya - Edmond Halley, w roku 1692 ogłosił teorię, iż nasza planeta posiada w swoim środku pustą przestrzeń o grubości około 800 km, 2 wewnętrzne pierścienie i jądro. Atmosfery oddzielające wewnętrzne pierścienie miały by posiadać własne pola magnetyczne i obracać się z różną prędkością. Halley przewidywał, iż atmosfery te mają właściwości luminescencyjne i że światy które one tworzą mogą być zamieszkane.

W roku 1818, popularyzacji teorii pustej ziemi podjął się John Cleves Symmes, Jr. Zaproponował on aby zorganizować ekspedycję na biegun północny i dostać się do jej środka poprzez znajdujące się tam dziury, ale jej wykonanie zostało zablokowane przez ówczesnego prezydenta - Andrew Jacksona.
Dopiero Naziści, jako pierwsi, w ramach stowarzyszenia Thule (Thule Society), zainspirowani przekazami Tybetańskimi, opowiadającymi o istnieniu wejść do wnętrza ziemi, zdecydowali się zorganizować ekspedycję w rejony bieguna. Sam Admiral Dönitz w roku 1944 ogłosił iż "niemiecka flota zbudowała tam niewidzialne fortyfikacje dla Fuhrera". Podczas procesu Norymberskiego Dönitz wspominał, iż fortyfikacje te zbudowane są "w środku wiecznego lodu".

W początkach XX wieku było wielu znanych zwolenników pustego wnętrza ziemi, takich jak: William Reed który w 1906 roku napisał Phantom of the Poles, czy też Marshall Gardner, autor "A Journey to the Earth's Interior". Opracował on też model ziemi z pustą przestrzenią w środku (patent nr. #1096102). Także Juliusz Verne, zainspirowany  teorią o pustym wnętrzu ziemi, napisał znaną wielu z Was książkę pt. "Wyprawa do wnętrza ziemi". 

W międzyczasie powstało wiele teorii na temat możliwości istnienia krain i tuneli we wnętrzu ziemi. Teorie te głoszą, iż krainy te zamieszkane są przez starożytne ludy lub są one wykorzystywane przez obce cywilizacje. Są to jednak tylko teorie. Nas zastanawia jednak fakt, iż nad biegunem się .... po prostu nie lata. Zdjęcie zamieszczone na początku artykułu, a zrobione przez Apollo 11 wyraźnie pokazuje dziurę na biegunie. Późniejsze zdjęcia takiej dziury nie pokazują, ale znane są fakty retuszowania zdjęć przez NASA, więc niczego to nie dowodzi.  Bieguny na mapach Google są zamazane - czemu ? Wszystkie trasy lotnicze omijają biegun, choć jest to najkrótsza trasa dla wielu rejsów międzykontynentalnych.

 
W kwietniu 2009 r., biorąc pod uwagę rozwój nowoczesnych technologii dostępnych osobom prywatnym (środki transportu), rząd amerykański ogłosił ograniczenia dla turystów zwiedzających Antarktydę, które to w praktyce uniemożliwiają im dotarcie do bieguna. Wszystko to naturalnie w trosce o lodowce na Antarktydzie. Czy jest to prawdziwy powód ?

Czy prawda o pustym wnętrzu ziemi jest przed nami ukrywana, czy też jest tylko mitem ? Tego nie wiemy, ale jesteśmy co najmniej wstrzemięźliwi w naszych opiniach.

A Wy ?



 

Źródła:
Wikipedia (angielski)
Wikipedia (polski)
http://acweather.blogspot.com
http://en.wikipedia.org/wiki/North_Atlantic_Tracks
http://www.globalnaswiadomosc.com/tajemniceziemipusta.htm

ps; wydaje mi się że do tej dziury w lodowcu wlatuje statek kosmiczny ? -UFO ? zwany " rods"
Czyżby jednak Agharta ?
« Ostatnia zmiana: Sierpień 01, 2010, 10:47:34 wysłane przez chanell » Zapisane

Na wszystkie sprawy pod niebem jest wyznaczona pora.

            Księga Koheleta 3,1
songo1970

Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #40 : Sierpień 01, 2010, 12:06:54 »

tu też jest coś na temat budowy ziemi- "Abzu"
http://anunnaki.cba.pl/Kompilacja.pdf
swoją drogą jeżeli jest w tym choć trochę prawdy- to nie wiemy nawet gdzie żyjemy, nie mówiąc już o innych sprawach..
« Ostatnia zmiana: Sierpień 01, 2010, 12:15:51 wysłane przez songo1970 » Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
songo1970

Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #41 : Wrzesień 10, 2010, 18:05:30 »

Przekaz otrzymał Mariusz Brzoskowski, dn. 7.08.2010r. godz. 8.45


OTWARCIE BRAM SZAMBALI


Słucham Was Nauczyciele Miłości i Wewnętrzno Mądrości,


Mówi Mistrz Szambali, przewodniczący Rady Dwunastu i wielu innych posłańców Najwyższego, Pierwotnego Źródła skierowanych w ten rejon Wszechświata, aby wspomóc i zrealizować projekt pod nazwą „Odrodzenie Ziemi – Nowa Ziemia”.


Już wcześniej wspominaliśmy Tobie, że Ziemia, jako niezależny byt kosmiczny, jej duchowa Istota wiele milionów lat temu odeszła od rozwoju w pełnej synchronizacji z Energią Miłości, zrezygnowała z przewodnictwa Duchowego Źródła na rzecz oczekiwanych i rozbudzonych w niej przez pewne kosmiczne siły „mocnych” wrażeń, głębszych doświadczeń, intensywniejszych przeżyć, obietnic szybszego rozwoju i bycia bardziej „samodzielną”. To wszystko rozbudziło ego Ziemi, jak i doprowadziło do opanowania jej przestrzeni, ciała i ducha tymi wibracjami, bytami, taką świadomością. Trudno, stało się. Najistotniejsze, że Ziemia opamiętała się, a myśmy jej w tych trudnych latach nie opuścili, nie zrezygnowali z niesienia Światła, utrzymania choć części tego, co było złożone w Ziemi, zasiane przez jej planetarnego Ojca/Matkę - Słońce, jak i struktury galaktyczne we współdziałaniu ze Źródłem.


W Ziemi zostały złożone nasiona, matryce i kody Boskiego Człowieka, planety, która miała kwitnąć różnorodnością życia wzajemnie się wspierającą i uzupełniającą, taką, na której każda istota, byt, dusza, energia mogłaby rozwijać się i przygotowywać do dalszej działalności w Kosmosie, jako już wykształcona, zregenerowana, uzdrowiona Świadomość i Duch.


Ziemia ma być takim kosmicznym pojazdem, gdzie można wylądować, inkarnować się i zaczerpnąć świeżego powietrza, zobaczyć urealnioną wizję dobrobytu, obfitości i mnogości form w jedności współistnienia. Takie niezwykłe miejsce, gdzie każdy może stać się lepszy i mądrzejszy, a człowiek przejść od homo sapiens do Bogo-Człowieka.


          Ta Boska wizja mocno irytowała niższe wibracje, świadomości, upadłe duchy, które wolą realizację egocentrycznych zamysłów jak ŻYĆ I BYĆ W MIŁOŚCI!


Ziemia dała się nabrać, uległa im podszeptom, otworzyła się na ich wizje. Stąd pojawiło się tyle zła i dysharmonii na tej niezwykłej planecie. Program pierwotny trzeba było zmodyfikować. Zamiast rozwijać, trzeba było w pierwszej kolejności ratować. I ta tendencja utrzymywała się bardzo długo, oj bardzo długo, aż do dzisiaj.


Przyszedł jednak teraz moment, że można, wręcz należy przyspieszyć i zintensyfikować zamysły rozwojowe, które nie tylko odrodzą to, co miało być w pierwotnych założeniach, a wyjdą ponad to, pójdą jeszcze dalej, uwzględnią obecne możliwości, wiedzę, doświadczenie Sił Światła i Miłości.


Latami rodził się projekt „NOWA ZIEMIA”, latami utrzymywaliśmy Światło na Ziemi m.in. dzięki takim ludziom, którzy żyjąc na Ziemi chcieli wnosić i żyć w Duchu Miłości, Kosmicznej Mądrości, wsłuchani w swoją duszę, a nie w to, co proponował świat, jako taki. Chytrość programu „inplantorów” polega na złudnym utrzymywaniu Ziemi i ludzkości w konieczność współistnienia dobra i zła, światła i cienia w metafizycznym, transcendentalnym rozumieniu tych słów. Wiedzieli oni, że człowiek i Ziemia to coś niezwykłego, coś, co się zrodziło w Źródle, ma więc wieczną moc. Nie warto, więc jej niszczyć kompletnie, bo to się do końca nie uda, a odpowiednio wykorzystać, zmanipulować, zmodyfikować, podrzucić trochę min i innych diabelskich akcesoriów i zabawek. I w dużej mierze to się udało i udaje. Brawo za pomysłowość, wytrwałość w realizacji tych zamierzeń. Ale czy można komuś bić brawo za takie myśli i czyny? Ktoś może, ale Światło nie ma powodów, choć uznaje ich moc, wie, do czego są oni zdolni. Nie lęka się, nie daje się zastraszyć, a śmiało, pewnie i niezłomnie żyje w Prawdzie, płynie, rozlewa się w nieustannym kontakcie ze Źródłem, Wszechobecnym Duchem i Świadomością.


WZYWAMY WSZYSTKIE DUSZE, DUCHY, ISTOTY DO BYCIA,


DO WSPÓŁODCZUWANIA, DO PRZEJAWIANIA BOSKIEJ MĄDROŚCI I MIŁOŚCI,


KTÓRA JEST W KAŻDYM, ABSOLUTNIE KAŻDYM CZŁOWIEKU.


To jest prawdziwa Natura, komórki macierzyste Wyższej Świadomości Istnienia, które chroniliśmy przez wieki, aby mogły żyć i rozkwitnąć, odrodzić się nie tylko jednostkowo, a całościowo, globalnie. Teraz jest ten czas, teraz jest tak dużo możliwe, że aż niewiarygodne z ludzkiego punktu widzenia.


Uwierzcie, że Nowa Ziemia nie jest fikcją, mitem, a nadchodzącą rzeczywistością, którą współtworzymy wszyscy razem. Nowa Ziemia potrzebuje nowego człowieka – odrodzonego, boskiego, wiedzącego, co to dobro, a co zło; czującego, co to miłość, a co ego; umiejącego być tu i teraz w stałym połączeniu z Bogiem, w Nim i we Wszechświecie.


TO JEST NAJWAŻNIEJSZE ZADANIE DLA LUDZKOŚCI –


ODBUDOWAĆ WŁASNĄ BOSKOŚĆ, ZAWIERZYĆ SIĘ MIŁOŚCI I ŚWIATŁU,


ABY MÓC BYĆ I REALIZOWAĆ NIE TYLKO SIEBIE, A JEDNOŚĆ.


Rozwój duszy w przebudzonym człowieku jest niezwykły, najpierw ona ma się oczyścić, uzdrowić, rozwinąć, aby później móc budować, tworzyć nowego siebie, nowego człowieka.


Zawierzając ten proces Wyższemu Ja, Wyższej Jaźni dokonujecie kwantowego skoku, kosmicznej i duchowej transformacji, która wprowadza, ukierunkowuje Życie na Światło, w Świetle, w Miłości.


My w tym intensywnie pomagamy, jesteśmy Waszym kosmicznym i duchowym wsparciem, którego mimo wszystko jeszcze potrzebujecie i będziecie nadal potrzebowali tak jak i my potrzebujemy waszego otwarcia, współdziałania, co jest faktycznym wsparciem wyższego planu, Boskiego Zamysłu. Jesteśmy przecież braćmi i siostrami, jednością, która ma rozbłysnąć pełnym blaskiem JEDNOŚCI.


Uczymy się wzajemnie, cieszymy się razem, znosimy trudy wspólnie, każdy z nas ma swoją rolę, zadanie do wykonania. Raz jesteśmy na Ziemi fizycznie, kiedy indziej energetycznie, duchowo. Przepływamy, przenosimy się, zmieniamy formy, aby jak najefektywniej i najbezpieczniej przeprowadzić projekt ratowania Ziemi, jej przeistoczenia się w żywe Ciało Boga, w Perłę Galaktyk.


ABY TO URZECZYWISTNIĆ OTWIERAMY BRAMY SZAMBALI DLA KAŻDEGO CHĘTNEGO

ZACZERPNĄĆ ŚWIATŁA I MĄDROŚCI TU SKONCENTROWANEJ,


POBYCIA Z NAMI, Z SAMYM Z SOBĄ, ZE SWOJĄ DUSZĄ


 I BOSKĄ NATURĄ CZŁOWIEKA.


Aby tu przybyć nie trzeba żadnych specjalnych ćwiczeń, wizualizacji, rytuałów. Potrzeba chcieć, wyrazić taką wolę i … droga wolna. Nasi Strażnicy, strumienie Energii zaprowadzą Was tutaj, wasza świadomość wpłynie w przestrzeń Szambali i będzie chłonąć, nasączać się mądrością tego miejsca i Boską wizją nowego siebie, a tym samym Nowej Ziemi. Rozpocznie się etap oswajania, przygotowywania do Czystego Światła, aby móc Je rozprowadzać w sobie i przestrzeni istnienia. Dla wielu może wydawać się to nierealne, ale taka jest decyzja Rady, takie jest przesłanie Źródła, taka jest potrzeba.


Zapraszamy do Szambali, droga wiedzie przez Serce i Duszę. Te klucze są uniwersalne, wieczne, choć teraz i my będziemy pomagali tu trafić. Wołajcie, a przybędziemy, i będziemy razem tworzyć Nową Ziemię, nowego Ciebie, a więc nas samych.


W miłości Źródła,
Przedstawiciele Szambali
http://www.swiadomosc-ziemi.org/index.php?option=com_content&task=view&id=588&Itemid=163


Dzięki >songo<  Uśmiech.
Proszę moderatorów by nie usuwali tego posta, pomimo iż został powielony.

Darek
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 10, 2010, 18:16:01 wysłane przez Dariusz » Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
nagumulululi
Gość
« Odpowiedz #42 : Wrzesień 11, 2010, 17:21:34 »

Akurat miałem okazje w sierpniu odbywać korę wokoł swietej góry Kailash uważanej za przedzionek Agharty czy Szambali. Jednak za szczęśliwą krainę to uważać jej nie mogę, zwazywszy na nieludzki wysiłek który towarzyszy takiej wyprawie oraz ilość ludzi umierajacych rocznie na przełęczy Domala. Od tego czasu nadal analizuje i medytuje kto własciwie siedzi w tej gorze i o jakim ludzie mówia legendy tybetańskie. Paradoksalnie rozwiazanie zagadki może być banalne i nokumu by się nie śniło ze o to właściwie chodzi.

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/agharta_panstwo_podziemia_czesc_druga_126428.html
Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #43 : Wrzesień 13, 2010, 12:18:57 »

Dzięki za Szambalę , krainę w nas samych. Nieodkrytą, lecz pełną życia , gotową na przyjęcie nowych mieszkańców -odkrywców.
Zapisane
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #44 : Październik 01, 2010, 23:43:57 »

Czy istnieją podziemne światy?
W 1946 amerykański pisarz Richard. S. Shaver na łamach czasopisma "Amazing Stories" umieścił swoją niezwykle sugestywną i pełną szczegółów wzmiankę o tajemniczym mieście zlokalizowanym pod ziemią, tuż pod budynkami Nowego Jorku. W jak bardzo wierny sposób historia ta została przekazana niech świadczy poniższy jej fragment: "Wśród zwartych, pierwotnych skał bazaltowych, stanowiących podstawę obecnych Stanów Zjednoczonych, głęboko wewnątrz solidnych mas czarnej skały, gdzie nie przenika nawet woda, leży miasto. Miasto to nie jest aż tak dobrze znane, jak leżący ponad nim nowoczesny Nowy Jork, ma jednak sprzymierzeńców, wrogów i slumsy, ma swych lordów i bogaczy. Jest częścią prastarego, zapomnianego, podziemnego świata, nie całkiem obcego ludziom mieszkającym na powierzchni; jest nie rozpoznaną straszliwą prawdą, złowrogim elementem życia, jest częścią naszej cywilizacji, znajdującą się pod naszymi stopami, nazwanej przez tych ‘którzy wiedza’ Zamaskowanym Światem. Podziemny świat jest skomplikowaną plątaniną wielopoziomowych, wydrążonych przez tytaniczne moce jaskiń, które sięgają każdego miejsca pod powierzchnią naszego współczesnego świata. Jednak pod Nowym Jorkiem prastare trakty zbiegają się w skupisko siedzib większe niż gdziekolwiek indziej na wschodzie USA. Ten podziemny świat istnieje tylko w niewielkiej części; większość jest do tej pory nie zbadana. Wszystko jest dziełem rąk starożytnej rasy, która opuściła Ziemie tysiące lat temu".
Jak się łatwo domyśleć, na skutek ukazania się w tamtych czasach tego typu informacji w powszechnej prasie nie trzeba było długo czekać. Cała masa nowojorczyków rozpoczęła na własna rękę poszukiwania tajemniczego podziemnego świata ukrytego pod ich miastem. Podobno euforia ta przybrała rozmiary przewyższające okresami nawet słynną gorączkę złota na Alasce, a do jej opanowania potrzebne były aż oddziały władz stanowych. Wszystko uspokoiło się dopiero wówczas, kiedy z oficjalna informacja wystąpili experci Białego Domu - stwierdzili oni ze badania geologiczne nie potwierdzają w żadnym wypadku tego, o czym wspomina Shaver. Niedoszli odkrywcy podziemnych światów zrezygnowali wiec z poszukiwań i wraz ze swoimi łopatami i kilofami oraz rozczarowana miną powrócili do swych domów, po czym o całej sprawie zapomnieli. Jednak nie wszyscy oni dali za wygrana, część badaczy postanowiła dokładniej przyjrzeć się historii Shavera, w wyniku czego okazało się ze, została ona przez niego sklecona z wielu przekazów i legend miejscowych Indian. Sam Shaver nie wierzył jednak w te opowieść, zważając na to ze nie widział żadnych dowodów potwierdzających istnienie owego podziemnego miasta jak i tuneli. Jednakże naukowcy z Instytutu Badań Podziemnych mieli już pierwszy krok za sobą - wiedzieli już skąd owe informacje pochodzą, pozostało im więc tylko skontaktować się z osobami o których wspominał Shaver. Po pewnym czasie udało im się spotkać z jednym z członków indiańskiego plemienia Siuksów. Mężczyzna ten, po długich targach i namowach, zdecydował się w końcu powtórzyć wszystkie informacje które przekazał najpierw Shaver’owi. Przedstawił badaczom przygodę która przytrafiła się dziadkowi Indianina - członkowi plemienia Siuksow noszącemu przydomek Biały Koń.
Pewnego dnia, Biały Koń podczas polowania na bizony na obszarach dzisiejszej Kalifornii znalazł wśród gór dziwne pękniecie w skale. Po wejściu do szczeliny odkrył długi, wykonany we wzgórzu tunel, a kiedy przeszedł nim pewna odległość w oczy rzucilo mu się słabe, zielonkawe światełko, świecące w głębi korytarza. Po dojściu doń, okazało się, ze tunel przechodzi raptem w obszerna salę, na środku której siedziało dwoje ludzi - jasnoskóry mężczyzna wraz z kobieta o blond-złotych włosach. Oboje wyglądali na bardzo zasmuconych, a kiedy Biały Koń zapytał ich o powód tego przygnębienia, odparli, iż niedawno zginął ich jedyny syn jakiego mieli. Wytłumaczyli Białemu Koniowi iż są mieszkańcami podziemnego świata, i pomimo ze wiedza o istnieniu innego świata na górze nigdy nie mieli okazji ujrzeć osoby która z niego pochodzi. Biały Koń był dla nich pierwsza taka osoba. Całe spotkanie trwało bardzo długo, a Biały Koń opowiadał w tym czasie obojgu obcym o tym, jak żyje się na powierzchni. Podziemni zaś opisywali za to realia życia w tunelach. Według mieszkańców podziemia, Indianie bardzo dawno temu przywędrowali pod ziemią z nie istniejącego już dziś kontynentu i po pewnym czasie wyszli z tuneli na powierzchnie. Dodali tez, ze cala ludzkość, jaka żyje na ziemi jest tak naprawdę potomkiem mieszkańców owego tajemniczego i zaginionego kontynentu. Kiedy Biały Koń zdecydował się już wracać, para mieszkańców podziemia obdarowała go żelaznym talizmanem, który emitując nieznane światło potrafił topić skały, ścinać drzewa i zamieniać piasek w kamień. Talizman tez po śmierci Białego Konia został pochowany wraz z nim, spoczywał przy zasuszonych zwłokach mężczyzny. Pewnego dnia jednak zniknął i nikt nie potrafi wyjaśnić co było tego powodem.
Na pierwszy rzut oka cala ta historia wydaje się być tylko kolejna z wielu bajek, jakimi mogą obdarzyć cywilizowanego człowieka pierwotne ludy dowolnego kontynentu na Ziemi. Jednak dr Harold Wilkins, zanim zdecydował się odsunąć te opowieść na bok, postanowił porównać je z opowieściami innych plemion. I tu niespodzianka - dokładnie o tym samym, o tunelach, podziemnym świecie i zaginionej wyspie, wspominali członkowie wielu innych szczepów Indiańskich, m.in. Apaczów i Szoszonów. Pierwsi wierzą np. ze ich odlegli w czasie przodkowie, trafili na kontynent amerykański tunelami, przybywając z wielkiej wyspy na Wschodnim Oceanie, na której znajdował się m.in. wielki port z murowanym wejściem. To samo mówią Szoszoni - wg ich wierzeń, przodkowie zamieszkujący Florydę przybyli na nią tunelami z wielkiego lądu, znajdującego się po środku Atlantyku. Do tego ich skora była całkiem biała a po wyjściu z tychże tuneli natknęli się oni na cały szereg innych budowli, należących do wcześniejszych cywilizacji. W tym momencie widać już wyraźnie, ze przekazy te idealnie pokrywają się ze wspomnieniami o Atlantydzie - legendarnej (a wg naukowców mitycznej) wyspie znajdującej się na środku Atlantyku, której istnienie jak i nagłą zagładę opisał Platon w jednym ze swoich dziel. Tylko jakim cudem Indianie amerykańscy przeczytali dzieła Platona??? Badacze nie potrafili tego jednoznacznie wytłumaczyć, postanowili wiec znaleźć chociażby najmniejsze ślady potwierdzające słowa Indian - pragnęli odkryć chociaż pozostałości po tunelach. Nikt z nich nie spodziewał się wówczas jeszcze, że owe tunele zostały po części odkryte już 11 lat wcześniej. Odkrywca ich był Frank White, geolog i archeolog, który w 1935 roku w Kanionie Kolorado natknął się na resztki podziemnych konstrukcji. Oto co czytamy w jego notatkach "Wzdłuż kanionu rzeko Colorado występują miejsca, w których przy pewnym oświetleniu można dostrzec wyryte głęboko strzałki. Poszukiwacze przemierzający pustynie Gila i bezludne, nękane pragnieniem i upałem tereny Arizony uważają, ze są to drogowskazy do ukrytych siedzib niezwykle starych ras ludzkich; są to może pomniki jakiegoś nieznanego ludu, którego pogrzebane w ziemi świątynie mogą być wspanialsze niż egipskie piramidy. A to wszystko o dzien. marszu od San Diego."
Cóż, przyznać trzeba ze to jednak nie wiele, ale najlepsze dopiero czekało na naukowców z Instytutu Badań Podziemnych. Zainteresowani zbieżnością wielu przekazów tak rożnych plemion, a przy tym zachęceni efektem poszukiwań White’a, postanowili oni zebrać fundusze i uwzględniając wszystkie informacje zbadać rozlegle tereny Kalifornii pod kątem istnienia w nich podziemnych tuneli i budowli. Początkowo efekty były mizerne, jednak to na co natknęli się badacze po trzech latach poszukiwań przerosło ich oczekiwania - pod górą Mt. Shasta natknęli się oni na przeszło 260 km idealnie wykonanych w skale tuneli. Najbardziej zaskoczyła ich idealna gładkość ścian, pokrytych jakby stopionym szkliwem. Wszystko wskazywało jednoznacznie na to, ze tunele te zostały wykonane metoda topienia skal a nie ich wykuwania! To tez tłumaczyło, gdzie podziały cale setki ton gruzu i ziemi, jakie z pewnością musiały by być gdzieś wydobywane z wykuwanych tuneli. Najprawdopodobniej owe 260 km na jakie natknęli się badacze były tylko skromną częścią o wiele rozleglejszej sieci, która jednak została z czasem zniszczona przez tamtejsze trzęsienia Ziemi i obruszenia się skal.
Radość z odkrycia nie trwała jednak długo. Pomimo bowiem tak spektakularnych efektów poszukiwań cały zespól Instytutu został odsunięty od badań a teren wokół góry Mt.Shasta szczelnie zamknięty. Pretekstem było rzekome budowanie w tunelach podziemnej bazy dla armii Stanów Zjednoczonych. Przez pewien czas dostęp do Mt.Shasta był całkowicie zabroniony osobom nieupoważnionym, stan ten zmienił się dopiero po kilku latach, kiedy społeczeństwo o całej sprawie już zapomniało. Co ciekawe, ci którzy nadal próbowali czegoś się dowiedzieć na temat "szklanych tuneli" byli dalej hamowani i odsyłani z kwitkiem. Powód - trwający po dziś dzień w tamtych okolicach, rządowy projekt o dość dziwnej nazwie "Polodowcowych przestrzeni pod skorupą ziemską". Nie wiadomo wiec co znajdowało się dokładniej pod górą Mt.Shasta ani tez jakie prace przeprowadza się tam obecnie - wyniki tych ustaleń i prac ciągle są okryte klauzula tajemnicy. Jedyne czego można być pewnym to to, ze tunele faktycznie istnieją. Co zatem z tajemniczym, podziemnym światem o którym wspominała przygoda Białego Konia? Może faktycznie istnieje (i to jest przyczyną trzymania w tajemnicy wyników badań pod Mt.Shasta) a może jego istnienie nigdy nie miało miejsca. Jak jednak mówią dalej w swoich przekazach Szoszoni i co rzekomo zostało im przekazane przez tzw. Wodza Światła, który miał do nich przybyć "Z podziemi gór znajdujących się w Tybecie": - "Przyjdzie dzień, w którym narodzą się mgły i sztormy. Nagie góry pokryją się lasem, a Ziemia się zatrzęsie. Największe i najpiękniejsze miasta strawi ogień. Ojciec powstanie przeciw synowi, a matka przeciw córce. I przyjdzie zniszczenie na ciało i duszę. Wtedy ja wyślę ludzi jeszcze nie znanych, którzy wyrwą chwast szaleństwa. Ziemia zostanie oczyszczona śmiercią narodów, a wtedy lud podziemi wyjdzie z jaskiń ku Słońcu...".
Pomijając już w tym przekazie sama treść, wskazująca tak jak u wielu innych religii na nadejście nieuchronnego Końca Świata, zastanawia w tej całej historii kilka innych rzeczy. Po pierwsze, że wiara w istnienie podziemnych tuneli łączących rożne rejony świata nie jest domeną tylko i wyłącznie ludów pierwotnych Ameryki Północnej. Takie same informacje możemy również znaleźć wśród wielu ludów Am. Południowej, ostatnio zaś dość głośna stała się sprawa powiązania Wyspy Wielkanocnej z Indiami - wg wierzeń dawnych mieszkańców wyspy, miała być ona połączona z kontynentem azjatyckim podziemnym korytarzem, umożliwiającym mieszkańcom obu miejsc wzajemne przechodzenie do swoich krajów. Brzmi absurdalnie, jak jednak wytłumaczyć niedawno odkryte na Wyspie Wielkanocnej cale szeregi powiązań z hinduizmem, począwszy od pewnych podobieństw językowych, aż po niektóre tematy zdobnicze stosowane przy rzeźbach i budowlach? Kolejna sprawa jest również wzmianka Szoszonów o Wodzu Światła który miał do nich przybyć "Z podziemi gór znajdujących się w Tybecie". Każdy kto interesuje się dokładniej tematem zaginionej cywilizacji, która egzystowała na Ziemi jeszcze przed czasem potopu, z pewnością słyszał o tybetańskim ‘podziemnym mieście’ - Agartha. Wg starożytnych przekazów miało to być jedno z wielu miejsc (po m.in. Wielkiej Piramidzie) w których została złożona i uchroniona przed zniszczeniem wiedza i spuścizna wspomnianej przedpotopowej cywilizacji. Być może wiec Agartha jest właśnie częścią lub tez tym samym podziemnym miastem, skąd przybył na kontynent amerykański Wódz Światła.
Dziwne przekazy na temat podziemnych konstrukcji czy wręcz całych światów lub społeczności egzystujących pod powierzchnią naszej planety nie są jednak, jak się okazuje specjalnością kultur starożytnych. Oto bowiem tego typu relacje spotkać możemy również w czasach nam jak najbardziej współczesnych! Oto bowiem historia, która wydarzyła się w 1986 roku w angielskim miasteczku Showbury. Pięcioletni wówczas Brani Stone bawił się na podwórku pod okiem swej matki, jednak wystarczyło zaledwie kilka minut aby kobieta stwierdziła, że chłopczyk gdzieś przepadł. Czas ten nie pozwalał jednak na to aby malec oddalił się na dużą odległość, tym większe wiec było zaskoczenie wszystkich biorących udział w poszukiwaniach, kiedy okazało się ze Brian naprawdę przepadł jak kamień w wodę. Poszukiwania trwały trzy dni, i brały w nich udział nie tylko oddziały miejscowej policji ale również znaczna większość mieszkańców miasteczka. Po tychże trzech dniach Brani jednak się raptem odnalazł - znaleziono go przed własnym domem, całego i zdrowego, chociaż bardzo zmęczonego. Największą jednak sensacje wywołało to o czym opowiedział. Cala przygoda zaczęła się od tego, iż Brian postanowił udać się do pobliskiego zagajnika, rosnącego tuz koło domu jego matki. Idąc wśród drzew natknął się jednak na "dziurę w ziemi", do której po krótkiej chwili zdecydował się wcisnąć. Wewnątrz trafił na wąski ale długi korytarz, który zaprowadził go do ciasnego wyjścia zlokalizowanego w "bardzo zielonym miejscu". Wg słów Briana w miejscu tym nie świeciło żadne Słońce, niebo było ciemnozielone, natomiast ziemia nieco jaśniejsza, przypominająca kolor khaki (Brian wskazał ten kolor po podsunięciu mu próbek). Panował tam również, jak on to określił "niezupełny wieczór". Co ciekawe chłopiec upierał się też, iż w owym dziwnym miejscu zauważył "śmieszne, małe zwierzątko", kicające na tylnych łapach podczas gdy przednimi, o wiele krótszymi "wymachiwało na boki" jak dziecko udające ptaka. Całe zwierzątko było pokryte zielonym futrem z pomarańczowymi plamkami. W chwile później pojawiło się obok chłopca troje ludzi - kobieta i dwóch mężczyzn. Oni również mieli zieloną skórę, a do tego ciemnobrązowe włosy. Koloru ich oczu Brian nie potrafił określić, powiedział jednak ze ich ubrania "mocno błyszczały". W pewnej chwili jeden z mężczyzn wyciągnął z torby cos w rodzaju jakiegoś aparatu, przytknął go do ramienia chłopca i to była ostatnia rzecz która Brian zapamiętał. Ocknął się dopiero przed swoim domem, otoczony przez poszukujących go dorosłych. Rzecz jasna cala te opowieść również można potraktować jedynie jako wymysł, fantazje, ewentualnie sen młodego Briana. Nie udało się jednak ustalić gdzie Brian spędził faktycznie owe trzy dni. Próbowano tez badać go pod katem zażycia jakiegoś narkotyku, względnie podania go Brianowi przez inna osobę, ale i te wyniki nie wykazały niczego takiego.
Czyżby wiec Brian mówił prawdę, jednakże ze względu na swój młody wiek sam nie potrafił swego przeżycia "ubrać" w bardziej wiarygodne słowa? Całkiem możliwe, tym bardziej że o podlonym przypadku, aczkolwiek jakby z odwróconymi rolami, czytamy w angielskiej kronice z 1200 roku. Autorami dwóch wzmianek, dotyczących tej samej historii z 1154 są William z Newburgh jak również opat Ralph z Coggoshall. Tamtego roku, w maleńkiej wiosce o nazwie Woolpit w hrabstwie Suffolk, akurat trwały żniwa. Kiedy chłopi zbierali zboże ze swoich pól, raptem dostrzegli dwoje małych dzieci wyczołgujących się z pobliskich zarośli, byli to chłopczyk i dziewczynka. Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że oboje mieli zielona skórę oraz ubrani byli w dziwacznie skrojone, na pewno nie pasujące do okolic Suffolk, szaty. Kiedy zostały dostrzeżone przez rolników podniosły się z ziemi i zaczęły "jak obłąkane biegać po polu, dopóki żniwiarze nie schwytali ich i nie zaprowadzili do wsi, gdzie zebrał się wszystek lud, by przyjrzeć się cudowi". Jak dalej podaje opat Ralph "Nikt nie rozumiał ich mowy, Gdy prowadzono je do domu rycerza sir Richarda de Colne w Wikes, rozpaczliwie płakały. Podawano im jedzenie lecz nie tknęły niczego. Dopiero gdy przyniesiono zieloną fasole z łodygami, rzuciły się na nią. Otwierały łodygi - nie strąki - i nie znalazłszy ziaren - znów płakaly. Dopiero obecni pokazali im, jak znaleźć fasole, która zjadły ze smakiem". Zielona para do końca swoich dni żywiła się w zasadzie tylko fasolą. Chłopiec nie żył długo, zmarł po kilku miesiącach od znalezienia go na polu. Przez ten cały czas sprawiał wrażenie zasmuconego i ciągle zmęczonego. Jednakże dla odmiany, dziewczynka z zieloną skórą bardzo dobrze czuła się w nowym świecie i nie miała większych problemów z przystosowaniem się do naszych warunków. Nauczyła się nawet jeść nasze potrawy, a do tego jej zielony kolor na skórze jakby nieco zbladł. Zdecydowano wiec o tym, aby dziewczynę ochrzcić po czym została ona już na stale w zamku sir Richarda. Nie była jednak taka jak inne dziewczyny w jej wieku - wg przekazów opata Ralpha "była rozwiązła i bezwstydna w swoim zachowaniu". Pomimo to jakiś czas później zdecydowano wydąć ja za mąż za mężczyznę z pobliskiego Kings Lynn. Najwięcej udało się dowiedzieć od dziewczyny dopiero po tym, jak nauczyła się miejscowej mowy. Zapytana o kraj z którego pochodzi odpowiadała ze jej świat jest "cały zielony, nie świeci tam żadne Słońce i ciągle panuje półmrok, a wszyscy ludzie - tak jak ona - posiadają zielona skórę". Pytana o to w jaki sposób dostała się ze swojego świata do naszego, wyjaśniła, iż któregoś dnia pilnowała wraz z bratem stada swoich zwierząt (niestety kroniki nie podają cóż to były za zwierzęta i jak wyglądały). W pewnej chwili oboje usłyszeli, nieznany im wcześniej, dźwięk dzwonu, dochodzący z niewielkiej jaskini. Wraz z bratem weszli do niej i po przejściu długim korytarzem wydostali się na powierzchnie w naszym świecie. W jednej chwili jednak jasno święcące Słońce i upal całkowicie ich zaskoczyły, po krótkiej chwili oboje zemdleli. Kiedy po jakimś czasie ocknęli się, ze strachem zaczęli szukać wejścia do tunelu aby wrócić do domu, jednak wówczas zostali zauważeni przez "białoskórych" rolników na polu.
Wszystkie te opowieści skłoniły poszukiwaczy do tego, aby spróbować odnaleźć tajemnicze wejście prowadzące do tuneli i zielonych światów. Niestety pomimo solidnych poszukiwań do dzisiaj nie udało się go zlokalizować. To samo dotyczy "dziury w ziemi" do której w 1987 roku wszedł Brian Stone. Jednak może zastanowić fakt, ze kiedy zerkniemy na mapę Anglii, to okaże się, że Woolpit wspomniane w kronikach i Showbury w którym mieszkał Brian dzieli bardzo mała odległość. Może wiec istotnie w tamtej okolicy znajduje się wejście do podziemnych tuneli, bez względu już na to czy historie o "zielonym świecie" są prawda czy fikcją. Zastanawia tez fakt, ze hipotetyczni mieszkańcy "zielonego świata" którzy spotkali się z Brianem, zdecydowali się odstawić go na swoje miejsce, zatem oni również muszą zdawać sobie sprawę z możliwości przejścia z ich świata do naszego. Kiedy wiec głębiej nad tym pomyślimy i przypomnimy sobie o przekazach starożytnych Indian, o odkryciach w Kalifornii i pod górą Mt.Shasta, o opowieściach z czasów nam współczesnych jak i o tych które możemy przeczytać dzięki średniowiecznym skrybom, musimy dojść do wniosku, że opowieści te są w znacznej mierze prawdziwe. Pozostaje więc mieć nadzieje, że ktoś kiedyś zdecyduje się zbadać to zagadnienie bez lęku przed uznaniem go za wariata, bądź tez bez uczynienia z całego tematu kolejnej tajemnicy, jaka dołączy do zbioru tych, którym ludzkość stawia czoło od niepamiętnych czasów....
Bibliografia:
1. Mieszkańcy podziemnego świata, Krystian Zielba
2. Zielony człowiek, zielona krowa..., Katarzyna Wysocka
« Ostatnia zmiana: Październik 01, 2010, 23:47:13 wysłane przez janusz » Zapisane
PHIRIOORI
Gość
« Odpowiedz #45 : Październik 02, 2010, 12:41:48 »

Cytuj
Tylko jakim cudem Indianie amerykańscy przeczytali dzieła Platona???
Pewnie takim "cudem" jak my czytamy o
"o historii dwóch braci bliźniaków o imionach
Hunaphu i Xbalanque (w tekstach okresu klasycznego zwani Hun Ahau i Yax Balam)"
czy chocby o "Tomku na wojennej ścieżce" hi, hi.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 29, 2011, 15:28:53 wysłane przez PHIRIOORI » Zapisane
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #46 : Październik 02, 2010, 21:02:08 »

Podczas lata w 1998 roku, badacze podziemnych jaskiń, stosując specjalistyczny sprzęt, byli w stanie potwierdzić istnienie połączonych systemów jaskiń o długości ok. 15 mil, które znajdują się w Północnej Walii. Kilka lat temu pewien naukowiec, Frank D. Adams, opublikował wyniki jego naukowych badań i eksperymentów, które mogą udowodnić, że olbrzymie systemy podziemnych tuneli znajdują się w granitowych głębiach ok. 11 mil, wnioski poparł również Louis V. King, matematyk, który obliczył, że w normalnych temperaturach, jaskinie występowałyby między 17.2 i 20.9 milami głębokości.
Dr. Ron Anjard w swym artykule z lata, 1978 roku, opublikowanym w Pursuit Magazine, stwierdza osobistą znajomość 44 podziemnych miast pod powierzchnią Ameryki Północnej, sześć z nich jest przypuszczalnie umieszczonych na Zachodnim Wybrzeżu. Jego informacje pochodzą rzekomo z anonimowych źródeł od amerykańskich Indian. Odwołując się do niezliczonych legend migracji (do i od jaskinnych królestw), które panują między ojczystymi Indianami, możemy wywnioskować, że pewne plemiona prawdopodobnie nadal posiadają dokładną wiedzę o podziemnych cywilizacjach spokrewnionych z nimi przez dalekie rodowe więzy. Kilku starszych przedstawicieli plemion twierdzi, że faktycznie utrzymują kontakty z kilkoma podziemnymi cywilizacjami. Istnieje kilka wskazówek, że niektóre plemiona dosłownie przeniosły się do świata podziemnego w wyniku wkroczenia na ich tereny cywilizacji anglosaskich. Podobne podejrzenia odnoszą się do Ameryki Południowej i Środkowej.

W wywiadzie z ocalonymi z eksplozji kopalni w grudniu, 1945 roku, znanej jako "Katastrofa kopalni Belva", opublikowanym w grudniu, 1981 roku, ujawniono, że kilku z uwięzionych pod ziemią mężczyzn widziało "drzwi" na jednej ze ścian oraz człowieka ubranego jak "drwal", wyłaniającego się z dobrze oświetlonego pokoju!. Po zabezpieczeniu mężczyzn i upewnieniu się, że zostaną wyratowani, dziwny gość wrócił do pokoju i zamknął drzwi. Te "drwalo-podobne" istoty były również opisywane przez górników z innych części kraju i świata. Stwarza to niemałe zakłopotanie, czy są to fizyczne, czy też parapsychiczne byty.

Nieco podobne wydarzenia rzekomo miały miejsce kilka lat temu blisko Shipton, Pensylwania. Z trzech ofiar tej szczególnej katastrofy kopalni, tylko dwie osoby zostały wyratowane. W tym przypadku uratowani opisywali podobne spotkanie z dziwnym "człowiekiem", który wszedł do jaskini i podarował światło uwięzionym górnikom twierdząc, że zostaną wyratowani. Górnicy nie byli pewni, czy mają do czynienia z człowiekiem, czy z nadprzyrodzoną istotą. Niebieskawe światło, które oświetlało pokój, jak twierdzili, było prawdziwe. Jednak inne holograficzne wizje, które pojawiły się na ścianach, dotknięte przez ich dłonie albo znikały, albo pojawiały się na litej skale po drugiej stronie.

R.L.Blain-Sanders, w artykule zatytułowanym "Tunele i jaskinie pod Nowym Jorkiem", opisywał znajomość dużych trójkątnych systemów tuneli, wykorzystywanych przez masonów, głęboko pod Nowym Jorkiem. Czy miało to jakiś związek z innymi pogłoskami o istnieniu wielkich obszarów pod Manhatanem? Przykładowo, w 1962 roku, Con Edison, wiercąc próbną dziurę w północnej części East River Park (Nowy Jork), przedarł się do pustej przestrzeni ok. 200 stóp pod powierzchnią ziemi. Ponadto są podejrzenia, że kościół św. Jana w Nowym Jorku, został zbudowany nad starożytnymi tunelami, prowadzącymi do miasta w kształcie wielkiej kopuły, które opuścili przedpotopowi Atlanci. Poza tym są opisy tysięcy ludzi, którzy w tajemniczych okolicznościach zniknęli nagle z powierzchni ziemi dookoła Nowego Jorku.

Raymond Bond, w artykule zatytułowanym "Podziemne spodki - globalna sieć baz UFO", który ukazał się w "Saga`s UFO Annual 1980 (Brooklyn, N.Y.), opisuje jaskinie w środku góry Sombrero w Meksyku, z której dobiegają dźwięki przypominające "generator hydroelektryczny". Opisuje również mieszkańców góry Kilimanjaro, najwyższego szczytu w Afryce.

Malcolm W.Browne, w swoim artykule "Underground Tunnels Threaten Town in Hungary`s Wine Country", opowiada o ponad 60 milowych, starożytnych tunelach nieznanego pochodzenia i przeznaczenia, które odkryto pod miastem Eger (Węgry), i których część się zapadło. Cywilizacja, która podjęła się budowy tuneli, musiała mieć znacząco posuniętą naprzód inżynierię i wiedzę, by stworzyć takie podziemne systemy. Tylko ku czemu je budowano?

Karl Brugger, w swojej "Kronice Akakoru" (Boohi Tree Books., Delacorte Press., N.Y., 230 pp), umieścił historię, jaką usłyszał od pewnego wodza plemienia Ugha Mongulala, którego przodkowie byli rzekomo częścią ogromnego imperium obejmującego w starożytnych czasach całą Amerykę Południową. Kilku tych starożytnych ludzi, jak twierdził wódz, opuściło planetę w statkach powietrznych, by zbadać inne części Układu Słonecznego, zostawiając ogromne podziemne miasta pod Andami i zachodnią Brazylią. W 1971 roku, z powodu ciągłej kolonizacji białych osadników i najeźdźców na ich tereny, 30 tysięcy ocalonych Ugha Mongulala ponoć uciekło do tych starożytnych systemów tuneli i miast, składających się z trzynastu oddzielnych podziemnych kompleksów, które połączone były tymi właśnie tunelami.

Michael Burke, w swoim artykule "Green Thing Sparks Rumours" (The Valley News Dispatch, New Kensington, Tarentum and Vandergrift, PA., Mar. 5, 1981 issue) opisuje małe stworzenie przypuszczalnie "pół-humanoid, pół-dinozaur", którego ujrzano w kanale ściekowym w New Kensington. Grupa dzieci goniła małe stworzenie, jeden z nich nawet je chwycił, ale kreatura zaczęła piszczeć i wydawać skrzeczące dźwięki i wtedy wyślizgnęła się z rąk uciekając z powrotem do tunelu ściekowego. To wydarzenie miało miejsce kilka mil na zachód od Dixonville, PA., gdzie w 1944 roku kilku górników zostało zabitych, podobno w wyniku spotkania z "obcymi stworzeniami" w jednej sztolni. Jakiś związek?

Saga Magazine`s UFO Annual [980, p4], z nagłówkiem "Marsjańska Jaskinia", opisuje dziwaczne spotkanie z podziemnymi stworzeniami, które wydawały się być złożone z pewnych "roboto-podobnych" form i rzekomo wykonywały "misje zwiadowcze" przybywając od podziemnych cywilizacji. Opisy obejmują tunele blisko Xucurus, Argentyna(?), jakieś 90 mil od Buenos Aires. Tunel odkrył pewien rolnik, Gerard Cordeire, składał się z dziesięciu połączonych korytarzy, a na ścianach widniały dziwne inskrypcje. Ponoć widywano tam "mężczyzn wysokich na dziesięć stóp, zielonych, z antenami na ich głowach i kwadratowymi nogami", którzy zgodnie z setkami naocznych świadków, przypominali ogromne "przenośne radiostacje".

Dr. Earlyne Chaney, w artykule pod tytułem "Odyssey Into Egypt", pisze o odkryciu jej i naukowca, Billa Cox, dokonanym w Egipcie. Tam właśnie natknęli się na dwa tunele, z których żaden nie został w pełni zbadany. Jeden znajdował się w świątyni Edfu między Luksorem, a Kairem w ruinach El Tuna Gabel; drugi w Kairze niedaleko Memphis-Saqqarah, w grobowcu Byka, nazywanego "Serapium". Egipski rząd zaplombował dwa tunele z obawy pewnych archeologów, którzy utrzymywali, że "prowadzą zbyt głęboko w dół ziemi", gdzie badacze mogą zabłądzić. Tunele w pewnym momencie rozwidlają się i wchodzą gdzieś głęboko w dół.

Jeżeli takie labirynty naprawdę istnieją, mogą one wyjaśniać pewną historię, która utrzymuje, że mężczyźni, ubrani jak "starożytni Egipcjanie", byli widywani głęboko w niezbadanych tunelach blisko Kairu. Chodzą również pogłoski, że pod piaskami Egiptu znajdują się ogromne podziemne bazy wojskowe. Można to też odnieść do podziemnego społeczeństwa, czy pewnych ludzi z "Imperium Feniksa" i/lub "Ludzie Gizeh" (?)

Artykuł, który ukazał się w "Washington Star-News" w roku 1973, mówi o odkryciu sieci starożytnych, sztucznych tuneli podczas budowy parkingu w Crofton, Maryland. Niestety dalsze budowy przykryły wejścia tunelu zanim jego system został zupełnie zbadany.
Zapisane
chanell


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 72
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3453



Zobacz profil
« Odpowiedz #47 : Styczeń 28, 2011, 22:40:24 »

Odkrywamy podziemny świat

Czy Ziemia jest pusta czy to prawda, że mieszkamy na niej sami. Ostatnio naukowcy odkryli jaskinię w Wietnamie która jest w stanie pomieścić cały New York wraz z jego drapaczami chmur . Odkryli też cały wewnętrzy ekosystem wraz z siecią rzek lasów oraz własnej atmosfery (chmury).

news.yahoo.com…

więcej zdjęć po adresem: http://ngm.nationalgeographic.com/2011/01/largest-cave/peter-photography



Zapisane

Na wszystkie sprawy pod niebem jest wyznaczona pora.

            Księga Koheleta 3,1
krzysiek
Gość
« Odpowiedz #48 : Styczeń 28, 2011, 22:57:29 »

Naukowcy zajmujący się historią i kulturą Majów do dziś zastanawiają się nad dziwnym faktem, że cywilizacja ta po prostu, pewnego dnia, jakby zniknęła z kart historii i powierzchni Ziemi. Jakby się rozpłynęła, emigrując w nieznanym kierunku ze swoich imponujących miast. Nie ma w ich pobliżu nekropoli, gdzie można by odnaleźć szczątki ówczesnej populacji.

Hipotezy o rozległych podziemnych tunelach, czy wręcz miastach, daje w tej sprawie wiele do myślenia... Zwłaszcza, że wygląda na to, że najwięcej ich jest na terenie Ameryki Płd. i Środkowej.

==============================================

« Odpowiedz #49 : Styczeń 29, 2011, 21:38:09 »
A tu kolejna, starożytna "dziura" w ziemi:

http://facet.interia.pl/ciekawostki/news/najstarsza-kopalnia-ameryki,1589715,4822

Może to wcale nie kopalnia, tylko przedsionek do podziemnych światów...?

Scaliłem posty
Darek
« Ostatnia zmiana: Marzec 06, 2012, 20:49:04 wysłane przez Dariusz » Zapisane
Sventer
Gość
« Odpowiedz #49 : Luty 06, 2011, 19:26:07 »

Ta nazistowska organizacja badawcza założona w 1935 roku przez Reichsfuhrera SS Heinricha Himmlera, Reichsbauerführera Richarda Waltera oraz holenderskiego pseudonaukowca hermana Wirtha. Na początku roku 1939 organizacja została włączona do SS, a podczas II wojny światowej wspierała medyczne eksperymenty przeprowadzane na więźniach obozów koncentracyjnych. Prowadzono również grabieże naukowego i kulturowego dorobku w państwach okupowanych przez III Rzeszę. Międzynarodowy Wojskowy Trybunał w Norymberdze, w czasie procesu po wojnie uznał Ahnenerbe za organizację zbrodniczą.

Czołowy mistyk III Rzeszy Heinrich Himmler zafascynowany mityczną Atlantydą zainteresował się opowieścią z dzieł Platona, w której pisał o zaginionym lądzie korzystając podobno z pism Solona, który z kolei miał uzyskać je od kapłanów egipskich.
Obsesją Himmlera było udowodnienie wyjątkowości pochodzenia narodu niemieckiego.
Potrafił wykorzystać do tego celu nie tylko wydarzenia historyczne, ale również legendy, podania i mity, które mogły chociaż w najmniejszym stopniu stanowić uzasadnienie teorii o wyższości narodu niemieckiego nad innymi.

Himmler szczególnie zainteresował się legendą według której, przed zagładą Atlantydy ocalała garstka kapłanów którzy stali się później praprzodkami ludów Indii i Europy.
Aby sprawdzić tę teorię Himmler wysłał ekipę badawczą na „Dach Świata”.
Naukowcy mieli za zadanie przebadać zamieszkujących tam ludzi pod kątem aryjskości.
Długie kończyny, charakterystyczna budowa czaszki i niebieskie oczy Tybetańczyków miały być potwierdzeniem teorii o atlantydzkim pochodzeniu narodu niemieckiego.
Na wszystkie te badania naukowe wydano ogromne sumy pieniędzy.
Aby móc realizować i finansować temu podobne szalone pomysły, stworzył Himmler organizację Ahnenerbe. A wszystko po to aby udowodnić że Niemcy są narodem wybranym do rządzenia światem. Statutowym celem tej organizacji było zebranie wszystkich informacji dotyczących pochodzenia i kultury rasy nordyckiej.

Naukowcy z Ahnenerbe zajmowali się między innymi poszukiwaniem legendarnego świętego Graala, w którym miała zostać zebrana krew Chrystusa z Golgoty.
Himmler wprowadził insignia przynależności do grona wybranych. Wzorował się na krzyżackiej regule tworząc zakon SS z nieodzownymi emblematami świadczącymi o przynależności do elity.

FILM NAZISTOWSKA EKSPEDYCJA http://www.youtube.com/watch?v=up17EZvsZFY
« Ostatnia zmiana: Luty 06, 2011, 19:26:52 wysłane przez Sventer » Zapisane
Strony: 1 [2] 3 |   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Strona wygenerowana w 0.103 sekund z 20 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

serbia pkspolonus watahasnu articz ppiz