Niezależne Forum Projektu Cheops Niezależne Forum Projektu Cheops
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Październik 16, 2021, 18:54:24


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: [1] 2 3 |   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Atlantyda ...  (Przeczytany 31972 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« : Wrzesień 14, 2009, 17:23:34 »

Co tu dużo mówić, skoro juz dużo powiedziano. Jednak to wszystko tylko domniemania, poszlaki.
Klikajcie, co komu do głowy przyjdzie w temacie.

Atlantyda = Cypr?
Atlantyda = Cypr?


Atlantyda na mapie Atanazjusza Kirchera z 1669.

Atlantyda inspiruje i wzbudza kontrowersje niemalże od samego początku, kiedy to napisał o niej Platon. Poszukiwacze zaginionej cywilizacji Atlantydy dopatrywali się jej śladów niemalże w każdym miejscu na świecie. Inni nawet rozszerzali te poszukiwania na przestrzeń kosmiczną. Jednak Robert Sarmast odkrył, iż siedziba zaginionej cywilizacji musiała znajdować się gdzieś w okolicach dzisiejszego Cypru. Czy ma rację?

„Atlantyda” to niezwykłe słowo, wywodzące się z tłumaczenia egipskiego słowa „keftiu” na grekę. Samo keftiu oznacza właśnie świat Atlantów, jak twierdził piszący o nim Platon. Choć zarówno nazwa, jak i cała historia są unikatowe, poszukiwanie Atlantydy sprawia wiele trudności.
...

http://wolnemedia.net/?p=5601
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Val Dee
Gość
« Odpowiedz #1 : Wrzesień 14, 2009, 17:56:56 »

ja myślę że najlepszym tropem jest Kreta - wtedy najlepiej rozwinięta cywilizacja w regionie

a sam Platon wspominał o słupach Heraklesa - czyli musiałaby się znajdować za Gibraltarem
Zapisane
Betti
Gość
« Odpowiedz #2 : Październik 18, 2009, 14:13:35 »

Moze jednak warto ogladac Discowery,mozna dowiedziec sie ciekawych rzeczy
,ale nie tylko tu:
U wybrzeży Francji pojawiła się tajemnicza wyspa
http://fakty.interia.pl/ciekawostki/news/u-wybrzezy-francji-pojawila-sie-tajemnicza-wyspa,1383748
 moze zaczyna powoli wylaniac sie atlantyda?
Zapisane
Torton
Gość
« Odpowiedz #3 : Październik 18, 2009, 14:19:13 »

Betti to normalne. Ruchy płyt tektonicznych tworzą nowe lądy i góry.
Zapisane
PHIRIOORI
Gość
« Odpowiedz #4 : Październik 18, 2009, 14:31:31 »

Cytat: Dariusz
Atlantyda = Cypr?
Atlantyda = Cypr?
Hej, mam dziwny i ciekawy trop, który wbrew innym tropom mniej dziwnym.. mógłby tam faktycznie doprowadzić.
Ale nie będę na razie o tym pisał.
Zapisane
chanell


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 72
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3453



Zobacz profil
« Odpowiedz #5 : Październik 18, 2009, 15:20:30 »

PCHI Uśmiech tylko nie trzymaj nas długo w niepewności,bo jestem  ogromnie ciekawa tego tropu Uśmiech Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o Atlantydzie ,od razu umiejscowiłam ją między Wyspami Brytyjskimi a Grenlandią.Nie pytajcie dlaczego bo sama nie wiem Z politowaniem Jakoś tak w moich myslach (głowie) tam ją zobaczyłam. Chichot
« Ostatnia zmiana: Październik 18, 2009, 16:00:35 wysłane przez chanell » Zapisane

Na wszystkie sprawy pod niebem jest wyznaczona pora.

            Księga Koheleta 3,1
Torton
Gość
« Odpowiedz #6 : Październik 18, 2009, 15:56:21 »

Cytat: Dariusz
Atlantyda = Cypr?
Atlantyda = Cypr?
Hej, mam dziwny i ciekawy trop, który wbrew innym tropom mniej dziwnym.. mógłby tam faktycznie doprowadzić.
Ale nie będę na razie o tym pisał.

Wiem ale nie powiem...
Zapisane
arteq
Gość
« Odpowiedz #7 : Październik 18, 2009, 20:02:20 »

Hej, mam dziwny i ciekawy trop, który wbrew innym tropom mniej dziwnym.. mógłby tam faktycznie doprowadzić.
Ale nie będę na razie o tym pisał.
Przecież właśnie napisałeś. Skoro nie zamierzasz teraz o tym pisać to po co to robisz?
Zapisane
PHIRIOORI
Gość
« Odpowiedz #8 : Październik 18, 2009, 20:51:41 »

Cytat: chanell
tylko nie trzymaj nas długo w niepewności, bo jestem  ogromnie ciekawa tego tropu
trop dotyczy rozwinięcia wątku  z Cyprem.

Cytuj
Przecież właśnie napisałeś. Skoro nie zamierzasz teraz o tym pisać to po co to robisz?
Napisałem tag. Dalej rozwijał tu nie będę.
Po to, zeby nie zapomnieć, bo informacja przyszła w trakcie czytania start-topa Dariusza.

Ale trzeba trochę pokopać i skonfrontować z wiedzą, której nie mam jeszcze.

Zapisane
chanell


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 72
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3453



Zobacz profil
« Odpowiedz #9 : Październik 18, 2009, 22:23:18 »

PCHI Uśmiech A mnie się wydaje że za mało tam miejsca,w sensie że morze Śródziemne jest płytkie i dosyć wąskie.Skoro Atlantyda miała byc kontynentem to według mnie musiała być większa niż wyspy na M.Śródziemnym.Wyobrażam ją sobie prznajmiej tej wielkości co Australia.Pewnie się mylę i zaznaczam że to tylko moje zdanie.Słyszałam też kiedyś w programie na Discovery,że naukowcy-badacze umieszczają ją niedaleko wybrzeży Indii ,na Oceanie Indyjskim.Chodzi mi tez po głowie myśl że mogłabyć u wybrzeży Afryki i jej pozostałością są wyspy Kanaryjskie,a słynne Słupy Heraklesa,to Cieślina Gibraltalska.Co o tym sądzisz ?
Zapisane

Na wszystkie sprawy pod niebem jest wyznaczona pora.

            Księga Koheleta 3,1
Thotal
Gość
« Odpowiedz #10 : Październik 19, 2009, 00:09:29 »

Jestem fanem Edgara Cayce'go, uważa on, że Atlantyda "zatopiła" się w rejonie wysp Bimini, niedaleko "trójkąta Bermudzkiego", czyli na wschód od Florydy. Na Atlantyku, jak sama nazwa wskazuje, powinien znaleźć się kraj pochłonięty przez ocean.
Ostatnio znaleziono na tamtejszym dnie oceanu wiele geometrycznych, nie uformowanych przez naturę kształtów, tworzących formy urbanistycznych rozwiązań. Wielu naukowców zaangażowało się odkrywanie prawdy....i pewnie kiedyś dotrrzemy Uśmiech


Pozdrawiam - Thotal Uśmiech
Zapisane
chanell


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 72
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3453



Zobacz profil
« Odpowiedz #11 : Październik 19, 2009, 00:19:44 »

Thotal Uśmiech Teraz mi przypomniaeś że tam też jej szukali.Ciekawe czy ta wizja się sprawdzi ? Rejon Trójkąta Bermudzkiego też ma swoje tajemnice.  Przyszła mi teraz pewna mysl do głowy.Przecież Wyspy Kanaryjskie są w prostej linii do T.Bermudzkiego,może Atlantyda rozciągała się właśnie pomiędzy nimi.Zauważ z jednej strony Wyspy Kanaryjskie  i z drugiej Wyspy Karaibskie.To ma sens ! co o tym sądzisz ?
Zapisane

Na wszystkie sprawy pod niebem jest wyznaczona pora.

            Księga Koheleta 3,1
Thotal
Gość
« Odpowiedz #12 : Październik 19, 2009, 01:04:21 »

Ja nie sadzę, ja czuję że to TAM Uśmiech


Pozdrawiam - Thotal Uśmiech
Zapisane
arteq
Gość
« Odpowiedz #13 : Październik 19, 2009, 08:18:56 »

Wyspy kanaryjskie sa pochodzenia wulkanicznego. Ostatnie erupcje miały miejsce całkiem niedawno.
Zapisane
PHIRIOORI
Gość
« Odpowiedz #14 : Październik 19, 2009, 14:13:20 »

Cytat: thotal
Jestem fanem Edgara Cayce'go, uważa on, że Atlantyda "zatopiła" się w rejonie wysp Bimini, niedaleko "trójkąta Bermudzkiego", czyli na wschód od Florydy. Na Atlantyku, jak sama nazwa wskazuje, powinien znaleźć się kraj pochłonięty przez ocean.
Ostatnio znaleziono na tamtejszym dnie oceanu wiele geometrycznych, nie uformowanych przez naturę kształtów, tworzących formy urbanistycznych rozwiązań. Wielu naukowców zaangażowało się odkrywanie prawdy

No własnie. Przecież to już niemal naukowo potwierdzone. Więc jeśli ktoś szuka ruin jednego z dawny mist-siedzib atlantydów, to właściwie jest w domu.

Minatomiast chodziło o pewien ciekawy trop związany z funkcją atlantydów i ich działalnością. tyle tu.
Zapisane
komandos040
Gość
« Odpowiedz #15 : Październik 19, 2009, 16:31:16 »

Musiało to miasto, lub wiele takich "latających miast" , przemieszczać się to tu, to tam.
Więc i z tąd takie zapiski Platona.

Wyspy kanaryjskie sa pochodzenia wulkanicznego. Ostatnie erupcje miały miejsce całkiem niedawno.
Tak Artq'u a dokładnie ostatnio na topie jest synek Krakatoe.

Pozdrawiam. Cool
« Ostatnia zmiana: Październik 19, 2009, 16:34:20 wysłane przez komandos040 » Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #16 : Wrzesień 07, 2010, 20:39:48 »

W jednym z wątków >PHIRIOORI< podał bardzo ciekawy link, który pozwoliłem sobie tu zamieścić:

Cytat: PHIOORI
Genisis First Book of Revelations; Isis Book
<a href="http://www.youtube.com/v/ClbEbSVszYM?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" target="_blank">http://www.youtube.com/v/ClbEbSVszYM?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL</a>

wyskalowane promienie Atlantydy

Ja dodam tylko, co obrazuje(obraza) menora:
Man-O-Ra [Men-O-Ra] ..czyli Człowiek-Kręgu-Słońca

Dzięki >PHI<, wybacz małą modyfikację.  Duży uśmiech
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Kiara
Gość
« Odpowiedz #17 : Wrzesień 08, 2010, 06:41:10 »

Tak , czlowiek w kregu slonca , ale tez czlowiek osiagajacy zlote cialo , czyli oswiecenie i transformacje subatomowa....


Kiara Uśmiech Uśmiech
Zapisane
arteq
Gość
« Odpowiedz #18 : Wrzesień 08, 2010, 11:47:36 »

Jak myślicie kto z naszego forum jako pierwszy dostąpi takowej transformacji? Macie swoich faworytów? A może macie nawet pomysł/przemyślenia kiedy?
Zapisane
komandos040
Gość
« Odpowiedz #19 : Wrzesień 08, 2010, 17:43:00 »

Witam.Uśmiech
Co słychać w krainie nudy?
Pozdrawiam. Cool
Zapisane
songo1970

Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #20 : Grudzień 07, 2010, 10:21:50 »

SPADKOBIERCY

ATLANTYDY

NAJWIĘKSZA ZAGADKA W DZIEJACH LUDZKOŚCI.

I

Atlantyda to z pewnością największa zagadka z dziejów ludzkości. Stworzono na jej temat niezliczone ilości teorii. Pisali o niej już starożytni Grecy. Jednak najwięcej zapisów pozostawili po sobie starożytni pisarze hinduscy.
To właśnie stare księgi hinduskie przekazują najwięcej danych o Atlantydach i czasach, w jakich istniało ich państwo. Według nich mieszkańcy Atlantydy, jak również hindusi, czyli państwo Ramy, posiadali technikę na bardzo wysokim poziomie, odbywali podróże na inne planety, posiadali broń atomową, nie mówiąc już o środkach łączności i nowoczesnych pojazdach lotniczych.
Atlantyda musiała być potężnym państwem, lub federacją dużych miast. Sama nazwa wskazuje, że kojarzono ją z Atlantykiem. Z opisów hinduskich wynika, że było to państwo wojownicze i wrogo nastawione do imperium Ramy.
Najprawdopodobniej istniały wówczas dwa ogromne imperia: Atlantydów, którzy podporządkowali sobie obie Ameryki, Europę Południowo-zachodnią i Afrykę. Drugie imperium to imperium Ramy w Azji. Pozostałe rejony świata nie budziły zainteresowania tych państw i uznane za dzikie, pozostawiono własnemu losowi.
Około 12 tysięcy lat temu stosunki pomiędzy obiema potęgami tak się zaogniły, że doszło do wybuchu wojny atomowej.
W tym momencie wszystko się urywa. Znika Atlantyda i przestaje istnieć państwo Ramy. Ludzkość głęboko cofa się w rozwoju, by po bez mała dwunastu tysiącach lat zaledwie zbliżyć się do rozwiązań technicznych tamtych cywilizacji.
Co musiało się, zatem wydarzyć, aby Atlantyda uległa całkowitej zagładzie?
Atlantydzi posiadali samoloty, broń atomową, odbywali loty kosmiczne. Znali doskonale Układ Słoneczny i ewentualne niespodzianki pochodzące z kosmosu. Nawet wywołując wojnę atomową z hindusami, musieli przewidywać jej ewentualne skutki. Prognozy wojny w Azji i Europie z dala od Atlantydy nie musiały być tak złowrogie, skoro zdecydowali się na nią.
Jednak odległa wojna atomowa, której główne działania były w Azji, przyniosła bardzo niespodziewany skutek, czyli zatonięcie Atlantydy.
Posiadający potężną wiedzę Atlantydzi popełnili jakiś błąd, lub o czymś nie wiedzieli i unicestwili się sami. Najprawdopodobniej tym błędem był brak wiedzy o budowie Ziemi. Podobnie jak współczesny człowiek, wiedzieli więcej o wszechświecie niż o własnej planecie. Przyczyną zatonięcia Atlantydy był brak wiedzy tamtych cywilizacji o pierścieniowej budowie planet.
Wszystkie planety skaliste posiadają taką samą budowę pierścieniową, a mianowicie: pierścień litosfery, który można podzielić na trzy inne pierścienie, pierścień uległy erozji, pierścień skalisty i plastyczno-ciekły. Drugi pierścień to pierścień gazowy, oddzielający litosferę od jądra. Trzeci, to jądro zewnętrzne i czwarty jądro wewnętrzne. Do tego dochodzą dwa pierścienie, których położenie może być zmienne. Pierścień neutralny magnetycznie i pierścień ciężkości. O ile pierścień neutralny magnetycznie można w zasadzie wyznaczyć, gdyż znajduje się w litosferze pomiędzy 721 a 1350 stopni C, to z pierścieniem ciężkości jest już trudniej.
Dla przykładu, pierścień ciężkości Jowisza z powodu dużych sił odśrodkowych, spowodowanych szybkim obrotem planety (doba trwa tam ok. 10 godzin) i dużej ilości księżyców, nie mógł zbyt daleko przesunąć się w głąb planety. Dlatego Jowisz jest tak duży, a zarazem o dość rzadkiej strukturze. Ponieważ większość procesów termojądrowych odbywa się w pierścieniach ciężkości, to niewykluczone, że jeszcze w niedalekiej przeszłości Jowisz pełnił rolę małego słońca. Jego litosfera to bardzo kruchy i cienki pierścień, a wręcz jego fragmenty. Pierścień gazowy jeszcze nie istnieje, gdyż gazy z łatwością przebijają się przez litosferę Jowisza. Prawdopodobnie mają stałe ujście w słynnej ognistej plamie.
W odróżnieniu od Jowisza, pierścień ciężkości Ziemi przebił się głęboko do jej wnętrza i jest w tej chwili gdzieś w jądrze zewnętrznym. Dzięki temu nastąpił proces zagęszczania mas planety, a jej zjawiska termo-jądrowe wraz z pierścieniem ciężkości przeniosły się do jądra, dając możliwość zewnętrznego ostygnięcia planety i ustabilizowania się składu atmosfery.
Ponieważ pas ciężkości jest ciągle aktywny to w wyniku zachodzących tam reakcji, wydzielają się różnego rodzaju pary i gazy. Docierają one do plastycznej części litosfery, która pełni rolę uszczelniacza i uniemożliwia im wydostanie się na zewnątrz planety. Gazy i pary utworzyły w tym przypadku pierścień gazowy oddzielający litosferę od jądra. Aby rozwikłać zagadkę zatonięcia Atlantydy musimy dokładniej przyjrzeć się pierścieniowi gazowemu planety.
Ciśnienie gazów i par w pierścieniu gazowym w całej jego objętości jest zbliżone. Z tym, że zdarzają się niewielkie okresowe różnice, występujące lokalnie podczas trwania punktu wrzącego. Przyczyną powstawania różnic jest ogromne ciśnienie panujące w pierścieniu gazowym. Jest ono tak duże, że gazy przypominają ciało stałe. Utrudnia to nieco rozchodzenie się ciśnienia. Te lokalne różnice jak na ciśnienie w pierścieniu gazowym to jednak wielkości setek, a może i tysięcy atmosfer.
Ogromne ciśnienie w pierścieniu gazowym pomaga bardzo skutecznie w wypiętrzaniu się gór, podczas naporu na siebie płyt kontynentalnych. Wówczas na pasie gazowym powstaje potężny zbiornik gazowy. Zjawisko to przypomina „jajo” w oponie.
Po wypiętrzeniu gór i powstaniu zbiornika górotwórczego, następuje ogólny spadek ciśnienia w pierścieniu gazowym. Jednak jest ono wciąż na tyle duże, by góry nie zapadły się. Zatem warstwa litosfery w miejscu gór nie jest wcale grubsza, lub bardzo niewiele różni się od pozostałej części litosfery płyt kontynentalnych, natomiast znacznie grubszy jest pod górami pierścień gazowy.
Z upływem lat ciśnienie w pierścieniu gazowym ponownie wzrasta. Stały, systematyczny wzrost ciśnienia w pierścieniu gazowym i jego zbiornikach górotwórczych, powoduje równie systematyczny wzrost gór. To właśnie, dlatego potężne łańcuchy górskie wciąż rosną. Duża masa skał i duża ich wytrzymałość na rozrywanie powodują, że gazy w zbiornikach gazowych utrzymywane są przez setki milionów lat. W bardzo starych górach ich zbiorniki gazowe mogą ulec likwidacji.
Załóżmy, że w zmierzchłych czasach dochodzi do wybuchu zbiornika gazowego pod górami na starym pralądzie, zwanym Gondwaną. W efekcie następuje oddzielenie się obu Ameryk od reszty pralądu…
Dziś trudno było by ustalić bezpośrednią przyczynę wybuchu, gdyż w tamtych czasach litosfera ziemska była znacznie cieńsza. Mogło dochodzić do samoczynnych wybuchów, powodowanych przekroczeniem wytrzymałości pierścienia litosfery na rozciąganie przez zbiornik górotwórczy. Mimo wszystko skłaniam się ku temu, że zaistniał jakiś niekorzystny układ w kosmosie, zmieniający wartości ciążeń kosmicznych i sił grawitacyjnych Ziemi. Wówczas przy cienkim pierścieniu litosfery mogła to być nawet blisko przelatująca kometa, lub uderzenie dużego meteorytu.
Zmiana sił grawitacyjnych była przyczyną większej aktywności jądrowej w pierścieniu ciężkości. Utworzyło się wówczas w jądrze znacznie więcej punktów wrzących. Z pewnością jednym z punktów wrzących, trwającym podczas wybuchu na Gondwanie, był punkt wrzący żelaza w rejonie bermudzkim.
Nagłe rozerwanie się Ziemi i napływ wód do nowo powstałego Rowu Atlantyckiego, spowodowało, że punkt wrzący żelaza nie zdążył się zbytnio zanieczyścić i zastygł w pokład żelaza o dużej zawartości czystego składnika. Tak, więc zagadkę bermudzką stworzył pierwszy wybuch wielkiego zbiornika górotwórczego pod górami dawnego pralądu. Pozostałości po ówczesnych górach można znaleźć po obydwu brzegach Atlantyku, które świetnie do siebie pasują.
Od momentu pierwszego wybuchu w późniejszym już Rowie Atlantyckim, wybuchy powtarzają się systematycznie. Praktycznie za każdym razem jest to coś w rodzaju końca świata, ale nie do końca.
„Dzięki” cyklicznie występującym wybuchom w Rowie Atlantyckim, od czasu rozerwania się zbiornika górotwórczego na Gondwanie, nie było wybuchów innych łańcuchów górskich. Rów Atlantycki pełni w tej chwili rolę gigantycznego zaworu bezpieczeństwa, którym co jakiś czas upuszczany jest nadmiar ciśnienia z pierścienia gazowego.
Jednak lepsze to niż rozerwanie się np. zbiornika górotwórczego Himalajskiego, który mógłby nawet zahaczyć o Alpy lub Może Śródziemne. Obecnie największe szanse na rozerwanie się mają zbiorniki górotwórcze Andów i Kordylierów.
Jeden z wybuchów w Rowie Atlantyckim był przyczyną wyginięcia dużych gadów na Ziemi. Był to najtragiczniejszy wybuch od momentu pierwszego wybuchu w Rowie Atlantyckim i do dnia dzisiejszego nie miał sobie równych. Chociaż średnio wybuchy powtarzają się, co 20 do 25 tys. lat.
Wówczas nałożyły się na siebie dwie tragedie, gdyż do wybuchu w Rowie Atlantyckim doszło na skutek uderzenia dużego meteorytu w rejonie Zatoki Meksykańskiej. Wyobraźmy sobie, zatem sytuacje sprzed 40 milionów lat. Dwa nakładające się na siebie wybuchy. Niewyobrażalne ilości par, popiołów i gazów w atmosferze. Do tego promieniotwórczy iryd dyżurny składnik większości meteorytów. Cała Ziemia pokrywa się opadem promieniotwórczym, a całkowite ciemności panujące nawet do kilkunastu miesięcy powodują obumieranie roślin. Na domiar złego następuje znaczny spadek temperatury i gromadzenie się irydu w dolinach i na nizinach, nanoszonego przez występujące jednocześnie potężne powodzie.
Większą zagadką w tych warunkach było by przetrwanie dużych gadów niż ich wyginięcie. Przetrwały jedynie niewielkie okazy, które żyły głównie pod powierzchnią Ziemi. Tam szukały schronienia i pożywienia. Dzięki temu uniknęły większej dawki promieniowania jak i spożywania napromieniowanej żywności. Późniejszy naturalny dobór spowodował, że powstały zupełnie nowe gatunki, różniące się coraz bardziej od siebie poprzez ewolucyjny rozwój.

II

Ostatni, już znacznie słabszy wybuch w Rowie Atlantyckim był przyczyną zatonięcia Atlantydy.
Państwo to znajdowało się w rejonie Morza Karaibskiego i Florydy. Należy zaznaczyć, że wyspy Morza Karaibskiego były wówczas znacznie większe, a niektóre z nich połączone. Jak wspomniałem wcześniej, Atlantydzi utrzymywali bliskie kontakty z Europą i Północną Afryką, które w zasadzie sobie podporządkowali.
Znaczną część miast basenu Morza Śródziemnego i wybrzeży atlantyckich spotkał ten sam los, co Atlantydę. Dlatego legendy o zatonięciu Atlantydy wskazują tak wiele różnych miejsc.
Długi okres czasu, jaki upłynął od przedostatniego wybuchu w Rowie Atlantyckim, spowodował ponowne nagromadzenie się potężnych ilości gazów i par w pierścieniu gazowym i jego zbiornikach górotwórczych.
Trwająca przed dwunastoma tysiącami lat wojna atomowa, spowodowała drgania w płycie kontynentalnej Eurazji. W efekcie następowały lokalne uwalniania się naprężeń (trzęsienia Ziemi). Tym samym w płycie kontynentalnej powstało wiele pęknięć, co znacznie osłabiło jej monolityczną strukturę.
Z powodu przeciągającej się wojny i odgryzania się hindusów, atakujących też bronią atomową miasta europejskie, będące pod wpływem Atlantydy. Zachodziło niebezpieczeństwo, że w końcu pomimo gorszej techniki państwo Ramy dosięgnie bezpośrednio Atlantydę. Prawdopodobnie wówczas, Atlantydzi podjęli decyzję o zadaniu decydującego uderzenia. Mogło się zdarzyć, że zastosowali w tym przypadku współczesne nam metody. Atak nocny przy pełni księżyca w jego najbliższym położeniu wobec Ziemi. Jest to moment najgorszy z możliwych.
Księżyc, gdy przechodzi nad oceanami, unosi ich wody nawet na kilkanaście metrów. Mało, kto wie, że unosi też lądy do ok. 30 cm.
Załóżmy, że w momencie ataku jądrowego w rejonie zbiornika górotwórczego himalajskiego, gazy pierścienia gazowego pomogły unieść Księżycowi ląd przynajmniej na wysokość 60 cm. Mogło tak się zdarzyć z powodu spękanej płyty kontynentalnej i fali wywołanej przez wybuchy atomowe lub jeden o niespotykanej sile.
Uniesiony przez Księżyc ląd stworzył falę z litosfery, którą od spodu wypełniły gazy z pierścienia gazowego. Fala ta wraz z Księżycem zaczęła przemieszczać się przez całą Eurazję, aż do Rowu Atlantyckiego, powodując po drodze masę trzęsień Ziemi, które dokonywały dodatkowych spustoszeń na kontynentach objętych wojną.
W momencie, gdy wierzchołek fali zaczął pokrywać się z szczeliną znajdującą się w Rowie Atlantyckim, nastąpiło znaczne jej rozchylenie. Efektem tego był gigantyczny wybuch typu wulkanicznego pod wodą. Na przestrzeni ok. 3 tys. km wydostały się do atmosfery wielkie ilości gazów, par i popiołów. Nastąpiło gigantyczne trzęsienie Ziemi. Jednocześnie w wyniku uwalniania się gazów z pierścienia gazowego pod Atlantykiem, opadło dno oceanu. Zatonęło wówczas wiele lądów przybrzeżnych w całym rejonie Atlantyku i częściowo na Morzu Śródziemnym. W rejonie Morza Karaibskiego i Florydy pod wodą do dziś można odnaleźć fragmenty miast Atlantydy.
Atlantydzi doskonale wiedzieli o cykliczności wybuchów w Rowie Atlantyckim. Dlatego ich działania były skierowane na dokładną kontrolę Układu Słonecznego. Również ku temu miały służyć budowane już przez nich piramidy. Chodziło głównie o wyznaczenie dnia, w którym planety Układu Słonecznego ustawią się w znak krzyża. W grę wchodziły dwa takie znaki: jeden ze Słońcem w środku, który jest mniej groźny. Jednak wywołuje masę trzęsień Ziemi. Mieliśmy tego przykład w 1999 roku. Drugi znak niezwykle groźny to krzyż z Ziemią w środku. To wtedy ciążenia Ziemi tak spadają, że księżyc z łatwością unosi lądy na wysokości znacznie wyższe niż obecne 30 cm, co zawsze kończy się wybuchem w Rowie Atlantyckim.
W tym momencie warto przytoczyć pewną ciekawostkę. Otóż według wierzeń Indian z Meksyku obecne Słońce to już piąte. Cztery poprzednie zginęły. Skoro Indianie pamiętają cztery wybuchy w Rowie Atlantyckim, to cywilizacja Atlantydów była czwartą. Czyżby wobec tego cywilizacja w Ameryce istniała już, od co najmniej 100 tys. lat?
Z pewnością da się to kiedyś udowodnić. Leżąca na dnie oceanu u wybrzeży Florydy piramida jest tego materialnym dowodem. Została zbudowana przed 12 tysiącami lat. Ma wysokość 240 m, a jej wierzchołek jest 108 m pod wodą. Zatem dno oceanu było kiedyś 350 m wyżej. Załóżmy, że piramidę zbudowano do 50 m nad ówczesnym poziomem morza. Daje to maksymalne zatonięcie lądu na ok. 400 m. I m bliżej Rowu Atlantyckiego to obniżenie dna oceanu mogło być nieco większe. W Europie zatopienia były mniejsze z powodu większej odległości od Rowu Atlantyckiego. Również z tej przyczyny na Morzu Śródziemnym zatopienia były jeszcze mniejsze.
Zakładam, że w związku z cyklicznością wybuchów w Atlantyku, na głębokości ok. 800 m mogą być ślady cywilizacji sprzed 30 tys. lat, a jeszcze głębiej sprzed 50 tys. lat.
Opisany powyżej przebieg zatonięcia Atlantydy zdają się potwierdzać inne znane fakty. Odkryto wiele miast w Azji i Europie, zniszczonych w sposób wskazujący na użycie broni atomowej. Do najciekawszych należy miasto Mohendżo Daro w Pakistanie. Znaleziono tu nadtopione cegły i roztopione wyroby ze szkła. Szkielety ludzi leżących na ulicy i trzymających się za ręce. Cały rejon zaś wykazuje znacznie podwyższone promieniowanie.
Konkretne opisy wojen i techniki z tamtych czasów w starych księgach hinduskich mogą jedynie to potwierdzić. Potwierdzają to także fragmenty budowli, zatopione na dnie Morza Karaibskiego i Oceanu Atlantyckiego.
Wreszcie przekazy Indian amerykańskich o czterech zaginionych Słońcach. Ich niekiedy makabryczne rytuały, aby przebłagać Słońce. Przekazy te mogą świadczyć, że mieli oni świadomość o cykliczności zjawiska. Słusznie wiązali je ze zmianami zachodzącymi w Układzie Słonecznym. Jednak wszystko wskazuje na to, że nie znali pierścieniowej budowy Ziemi i roli Księżyca w powstającym zjawisku.
Stąd mogły wywodzić się tak wielkie przekonania o sprawczej mocy Słońca, wywołującego ich nieszczęścia. W wyniku tego powstały przerażające nas rytuały, aby je przebłagać. Prawdopodobnie pojawiające się przepowiednie o mającym nastąpić rychło wybuchu były przyczyną nagłego opuszczania miast i określonych terytoriów przez Indian jeszcze w nie tak dalekiej przeszłości.
Obniżenie się dna oceanu o ok. 400 m, spowodowało gwałtowne przemieszczanie się wód do Atlantyku z innych rejonów kuli ziemskiej. Było to przyczyną osiowego wahnięcia się Ziemi. W jego wyniku biegun północny i południowy zmieniły swoje położenie. Dało to początek nowej ery lodowcowej.
cdn.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 07, 2010, 10:22:16 wysłane przez songo1970 » Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
songo1970

Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #21 : Grudzień 07, 2010, 10:22:41 »

cd.
Jednocześnie w wyniku opadnięcia lądów i intensywnych opadów wystąpiły niespotykane powodzie.
Wskutek uwolnienia się gazów i par z pierścienia gazowego pod dnem Atlantyku i częściowo Morza Śródziemnego, doszło do częściowego przechylenia się Afryki Północno-zachodniej. Umożliwiło to wpłyniecie rzekom ze strefy równikowej na Saharę. Przez kilka tysięcy lat, Sahara była pokryta zielenią. Dopiero ponowny systematyczny wzrost ciśnienia w pierścieniu gazowym, spowodował ponowne uniesienie płyty kontynentalnej Afryki Północno-zachodniej.
Równocześnie pojawiło się wiele nowych wysp na Oceanie Spokojnym i Indyjskim. Wiele wysp wokół Australii połączyło się lądem, lub między sobą.
Osobliwą zagadką na tym tle jest opis Arki Noego. Legenda ta zdecydowanie potwierdza cykliczność wybuchów na Atlantyku. Jednak z opisu wynika, że Noe wiedział o nadciągającej katastrofie. Musiał, więc być to wybuch naturalny, spowodowany poprzez ustawienie się planet w znak krzyża. Z tego wniosek, że zatonięcie Atlantydy i Arka Noego to opisy dwóch różnych wybuchów.
W Arce Noego opisany jest najprawdopodobniej wybuch przedostatni, czyli zagłada cywilizacji sprzed 25-30 tys. lat.

III

W ciągu bardzo krótkiego czasu podczas zagłady Atlantydy nastąpiła era lodowcowa. W skutek wahnięcia się Ziemi, spowodowanego przemieszczaniem się wód, w miejscach o bujnym życiu pojawiło się nagle koło podbiegunowe. Na ludzi i zwierzęta ogarniętych niespodziewanym mrozem i ciemnościami, zaczął padać ulewny deszcz przemieszany ze śniegiem. Wielkie ilości pary wodnej, powstałej w wyniku napierania wody na rozpalony Rów Atlantycki, oraz popioły i znaczne ochłodzenie, powodują powstawanie intensywnych opadów deszczu i powodzie na całej kuli ziemskiej.
Zanik Słońca za grubą warstwą popiołów, dymów i chmur spowodował wielomiesięczne ciemności i globalne ochłodzenie. Jednak nie tak długotrwałe jak podczas zagłady dinozaurów.
Na domiar złego nieustanny deszcz przeplatany ze śniegiem, tworzy na terenach północnych nową pokrywę lodową. Nowe pole lodowe powstaje wręcz błyskawicznie. W niedługim czasie grubość pokrywy lodowej wzrosła do kilkuset metrów. Zapewne niewielu ludziom udało się umknąć z pułapki lodowej na południe.
Powstające nowe pole lodowe pod nowymi biegunami, oraz nieroztopione pole lodowe po starych biegunach i spływ wód do Atlantyku spowodowały globalne obniżenie się poziomu wód nawet o 150 m., co jak wspomniałem wcześniej było szczególnie widoczne na Oceanie Spokojnym i Indyjskim.
Teorię gwałtownego powstania ery lodowej potwierdza wiele znanych nam rzeczy. Już same jeziora i wzgórza polodowcowe przeczą teorii jakoby powstały w wyniku naporu lodowca z północy na południe.
Jeziora i wzgórza polodowcowe powstały znacznie później w efekcie wycofywania się lodowca. Przez co należy rozumieć topnienie lodów w wyniku ogrzewania się klimatu, spowodowane oczyszczaniem się atmosfery i stopniowym powrotem biegunów w pobliże poprzedniego położenia.
Gdyby lodowiec wędrował do nas z Arktyki to musiałby znacznie zetrzeć Góry Skandynawskie i wrzucić je do Morza Bałtyckiego. Ciekawe, jaka energia byłaby w stanie popchnąć miliony kilometrów kwadratowych lodu w otwartej przestrzeni, którego grubość dochodzi do 3 km. Dodatkowo przy obniżonych stanach wód morskich. To nie były zbocza gór, po których schodzą współczesne lodowce. Nie można ich porównywać w żadnym wypadku z erą lodowcową.
Topniejące stopniowo lody, topniały najszybciej na południu. Przy coraz mocniej świecącym Słońcu, podłoże przy lodowcu odbierało coraz więcej ciepła, znacznie więcej niż odbijający je lód. Było to przyczyną powstawania potężnych jaskiń i nawisów lodowych na południowych ścianach lodowca. Nawisy odrywając się wpadały z reguły w podmokły grunt, wgniatając w nim doły do głębokości kilku metrów i o długości, sięgającej niekiedy kilkudziesięciu kilometrów. Zjawisko takie występuje obecnie na czole lodowców podbiegunowych. Jego efekty można oglądać w postaci gór lodowych pływających po wodach tamtego rejonu.
Podczas ery lodowej w czasie okresów cieplejszych, odrywające się kawałki lodu, tworzyły masę potężnych zatorów lodowych. Kształtowały one teren w danej okolicy. Tworzyły się pagórki, wąwozy itp. Jednak głównym ich twórcą była spiętrzona woda. Nie zaś przemieszczający się lodowiec.
Zalegające u stóp lodowca przez kilka, a nawet kilkanaście lat potężne bryły lodowe, powodowały, że spływające z lodowca wody nie miały możliwości zasypania wygniecionego przez nie dołu. Po całkowitym stopnieniu, bryły lodowe dawały początek dzisiejszym jeziorom polodowcowym. Są one z reguły płytkie i podłużne, tak jak kształt odrywających się od lodowca brył lodowych.
Im dalej na północ, tym pokrywa lodowa była grubsza. Był to skutek mniejszej operatywności promieni słonecznych. Utworzony tym sposobem spadek powierzchniowy na lodowcu, powodował, że jego wody powierzchniowe płynęły w kierunku południowym.
Tworzące się zatory lodowe na rzekach płynących po lodowcu, oraz mróz powodowały odrywanie się odłamków skalnych w Górach Skandynawskich. Płynęły one nad zamarzniętym Morzem Bałtyckim na tereny dzisiejszej Polski. Można je zidentyfikować na północy i w centrum kraju. Przeważnie zaokrąglonych po przepłynięciu takich odległości.
Zatem trudno byłoby udowodnić, że lodowiec szedł z północy. Pchał przed sobą zwały kamieni z Gór Skandynawskich, te jako cięższe nie utonęły w Bałtyku. Na dodatek, jaka siła wprawiła w ruch tak potężne masy lodu. Kamienie skandynawskie faktycznie przeprawiły się przez Bałtyk, ale w korytach rzek znajdujących się nad Bałtykiem. Jeszcze raz możemy się przekonać jak natura potrafi dokonać rzeczy fizycznie niemożliwych.
Do ciekawego zjawiska dochodzi, gdy czoło lodowca wycofa się do Gór Skandynawskich, a właściwie, kiedy minie ich szczyty. Masy wody zablokowane przez szczyty gór zaczną spływać pod lodowiec i do Oceanu Atlantyckiego, żłobiąc przy okazji wspaniałe fiordy skandynawskie. Ponieważ lodowiec powstał bardzo szybko, a wycofywał się przez ok. 150 lat, to woda miała mnóstwo czasu na wyżłobienie fiordów w tak twardej skale, przy czym takie sytuacje powtarzały się za każdym wybuchem w Rowie Atlantyckim.
Gwałtowne powstawanie lodowca potwierdza również fakt, odkopywania w syberyjskiej wiecznej zmarzlinie mamutów z zieloną trawą w żołądku. Zatem przemieszczenie się biegunów było dość znaczne, że nowe pole podbiegunowe objęło zielone tereny na Syberii. O szybkości powstawania pokrywy lodowej może świadczyć fakt, że zwierzęta zamarzły nim zdążyły przetrawić dopiero, co zjedzoną trawę.
Inne zjawiska wywołane przez zatonięcie Atlantydy to potopy i powodzie.
Potop, jaki powstał po opadnięciu dna Atlantyku i Morza Śródziemnego, spowodował zatopienie sporych terenów wzdłuż ich brzegów. Dlatego często mylnie podawane są różne miejsca położenia Atlantydy. Dopasowywano ją do różnych lokalnych legend o zatopionych miastach.
Nieco inny przebieg zdarzeń związanych z wybuchem w Rowie Atlantyckim zdaje się potwierdzać zapis o potopie biblijnym i Arce Noego. Skoro Noe wiedział o nadciągającym potopie, to jedynym logicznym powodem wybuchu w Rowie Atlantyckim musiał być niekorzystny układ planet. Z tego nasuwa się wniosek, że opis Arki Noego i biblijnego potopu nie dotyczy ostatniego wybuchu w Atlantyku. Jest to opis znacznie starszy.
W Azji Mniejszej łączy się ze sobą kilka płyt kontynentalnych. Do tego tereny te leżą pomiędzy dwoma dużymi zbiornikami górotwórczymi – alpejskim i himalajskim. Stąd Turcja i Bałkany są szczególnie narażone na gwałtowne uwalnianie się naprężeń.
W wyniku zmiany ciążeń kosmicznych i grawitacji ziemskiej, jak np. w 1999 roku, z powodu utworzenia się znaku krzyża ze Słońcem w środku, doszło do większego uniesienia lądów przez Księżyc niż zazwyczaj. Chociaż fala lądowa nie dała się wyczuć, spowodowała jednak sporo bardzo silnych trzęsień Ziemi, szczególnie na terenie Turcji.
Gdy dojdzie kiedyś do ustawienia się innego znaku, czyli krzyża z Ziemią w środku to Księżyc spowoduje znacznie wyższą falę na lądach. Wówczas, gazy pierścienia gazowego wspólnie z Księżycem, uniosą teren Azji Mniejszej znacznie wyżej. Natomiast jego opadanie może być znacznie utrudnione. Zresztą w chwili obecnej najłatwiejszym terenem na Ziemi dla powstania nowego zbiornika gazowego jest Azja Mniejsza. Ma ona, bowiem najwięcej pęknięć w litosferze, a dokładniej w jej pierścieniu skalistym.
Już niewielkie wypiętrzenie się tego terenu spowoduje uniesienie Cieśniny Bosfor i spiętrzenie się wód Morza Czarnego.
Można, zatem wysnuć przypuszczenie, że ok. 37 – 38 tysięcy lat temu, Noe czekając na wybuch w Rowie Atlantyckim wpłynął na Morze Czarne. Jeśli znał termin wybuchu na Atlantyku to z pewnością wiedział, że na Morzu Śródziemnym również nie może czuć się bezpiecznym. Jednak wyniesienie do góry Cieśniny Bosfor, wraz z częścią Azji Mniejszej i Bałkanów, spowodowało znaczny wzrost poziomu Morza Czarnego. Należy przy tym pamiętać, że był to okres kilkumiesięcznych ciemności i intensywnych opadów deszczu. Noe lądując na górze Ararat był święcie przekonany, że potop to skutek nieustannie padającego deszczu. Znaczny ubytek gazów z pierścienia gazowego Ziemi poprzez Rów Atlantycki, spowodował, że rejon Cieśniny Bosfor powoli się obniżał. Pozwoliło to na odpływ wód z Morza Czarnego.
Dość długi okres czasu, jaki upłynął od zatonięcia Atlantydy, oraz nasilające się trzęsienia Ziemi o większej mocy, świadczą o ponownym nagromadzeniu się dużego ciśnienia w pierścieniu gazowym. Brak tylko sprzyjających warunków, by uwolniło się ono w Rowie Atlantyckim.
Groźny wzrost ilości państw dysponujących bronią atomową, szczególnie w Azji i zdecydowane angażowanie się Stanów Zjednoczonych w tym rejonie, może skończyć się kolejną dużą wojną atomową w Eurazji. Spękanie w jej wyniku płyty kontynentalnej Eurazji upodobni ją do rejonu Azji Mniejszej. Wykorzystają to gazy z pierścienia gazowego, oraz Księżyc, by powiększyć falę drgającą po wybuchu atomowym. Powstałą w ten sposób dużą falę lądową doprowadzą od zbiornika himalajskiego, aż do Rowu Atlantyckiego. Już sama fala nawet taka o wys. 60 – 70 cm, choć nie widoczna dla oka ludzkiego, spustoszyłaby całe kontynenty, wywołując bardzo silne trzęsienia Ziemi. Gdyby obecnie doszło do wybuchu w Atlantyku to byłby on o zbliżonej mocy do ostatniego. Z pewnością doszłoby do globalnego ochłodzenia i zmiany położenia pól podbiegunowych, totalnego zniszczenia środowiska i panujących przez kilka miesięcy ciemności, do tego potężne potopy i intensywne opady na całej planecie. W wyniku obniżenia się dna Atlantyku, Nowy Jork przykryłaby warstwa wody, sięgająca ok. 300 m i już nigdy by go nie opuściła. Zniknęłyby poważne połacie Wysp Brytyjskich, nie mówiąc już o Holandii. Zatopienie lądów nastąpiłoby na całym wybrzeżu atlantyckim. Jednak wybrzeża wschodnie i Morze Śródziemne odczują to w nieco mniejszej skali. Jednocześnie na tereny Sahary wpłyną rzeki z Afryki Środkowej, co na kilka tysięcy lat poprawi stosunki wodne na Saharze.
Powiedzenie, że historia lubi się powtarzać może być w tym przypadku wręcz dosłowne.

IV

Układ grawitacyjny Ziemia – Księżyc przy uwzględnieniu pierścieniowej budowy planet jest nie tylko sprawcą przykrych niespodzianek w Rowie Atlantyckim. Księżyc jest też sprawcą ruchu płyt kontynentalnych. Jest ich jedynym motorem napędowym, czego nie docenia nauka i odrzuciła taką możliwość.
Płyt kontynentalnych na Ziemi można doliczyć się kilkanaście. W obecnym układzie grawitacyjnym Ziemi i Księżyca należy je zgrupować w trzy podstawowe zespoły: Płytę Oceanu Spokojnego (właściwie zespół płyty wschodniej i zachodniej, rozdzielony Grzbietem Wschodnio-pacyficznym). Drugi zespół to płyty kontynentalne obu Ameryk do Rowu Atlantyckiego i trzeci zespół Eurazja, Afryka, Ocean Indyjski. Australia, Antarktyda i druga połowa Oceanu Atlantyckiego.
Nie oznacza to wcale, że wewnątrz tych zespołów nie ma ruchów poszczególnych płyt kontynentalnych. Jednak podstawowym kierunkiem ruchu płyt kontynentalnych jest wschód – zachód lub odwrotnie. Kierunek ten jest zawsze podstawowym, w czasach prehistorycznych również był taki sam.
Chociaż wydaje się to nieprawdopodobne, to jednak pierścieniowa budowa Ziemi pozwala wytłumaczyć takie zależności.
Jak wcześniej wspomniałem, Księżyc obiegając Ziemię unosi jej lądy na ok. 30 cm, również te pod oceanami. Kiedy taka fala lądowa podążając za Księżycem pokryje się ze szczeliną np. w Rowie Atlantyckim, spowoduje nieznaczne rozchylenie się jej na wzór litery V. Daje to możliwość codziennego uwalniania się gazów z pierścienia gazowego szczeliną o długości ok. 3 tys. km., chociaż gazy uwalniają się w niewielkich ilościach, to wyciągają ze sobą część roztopionej litosfery, która przez miliony lat zbudowała Grzbiet Atlantycki. Część lawy zastyga już w szczelinie, skutecznie schładzana wodami Atlantyku. Powoduje to, że po każdym przejściu Księżyca, opadająca fala lądowa odpycha od siebie krawędzie Rowu Atlantyckiego o część lawy, jaka w nim zastygła.
Codziennie daje to ok. 0,04 mm, jednak w ciągu roku Atlantyk powiększa swoja powierzchnię o 15 – 20 cm. Odpychane zaś zespoły płyt kontynentalnych, nasuwają się na płytę Oceanu Spokojnego. Eurazja z Australią i Afryka na zachodnią krawędź, a Ameryki na wschodnią.
Również Ocean Spokojny ma swój rów wulkaniczny – Grzbiet Wschodnio-pacyficzny. Tutaj w podobny sposób fala lądowa spowodowana przez Księżyc, odsuwa od siebie obie krawędzie płyty. Jednak w tym przypadku wschodnia i zachodnia krawędź płyty kontynentalnej Oceanu Spokojnego wchodzą pod płyty lądowe, rozpychane dodatkowo przez Rów Atlantycki.
Chociaż na Oceanie Spokojnym zachodzi podobny proces jak w Rowie Atlantyckim, to jednak Ocean Spokojny kurczy się. Ułatwia temu proces zasysania, jaki powstał na zachodniej krawędzi, gdzie płyta Eurazji wciąga pod siebie płytę Oceanu Spokojnego, co nie dzieje się też bez pomocy fali lądowej i Księżyca. W efekcie cała płyta Oceanu Spokojnego przesuwa się w kierunku Eurazji i Australii.
Ponieważ płyty lądowe są lżejsze, to pierścień gazowy pod nimi jest znacznie grubszy, natomiast ciężka płyta Oceanu Spokojnego jest znacznie bardziej zatopiona w pierścieniu gazowym. Wobec tego nie ma możliwości, by roztopiona część płyty oceanicznej, wsuwającej się pod płytę Eurazji, przepływała pod płytę lądową. Lawa, powstała z płyty oceanicznej ponownie wraca do jej warstwy ciekłej i służy do uzupełniania płyty po wyciekach w Grzbiecie Wschodnio-pacyficznym i innych, oraz uzupełniania wysuwającej się płyty spod płyt lądowych amerykańskich.
Z tego wniosek, że płyta kontynentalna Oceanu Spokojnego pracuje jak taśmociąg. To właśnie, dlatego, chociaż jest to najstarsza płyta kontynentalna, to jej skały są najmłodsze.
Jest to następny przykład rzeczy fizycznie niemożliwej, dokonywanej przez naturę, gdzie najstarsza płyt jest jednocześnie najmłodszą. Płyta Oceanu Spokojnego wytworzyła proces samo odnowy.
Podczas wsuwania się pod Eurazję, następuje ciągłe ścieranie się płyty lądowej na oceanicznej, powoduje to systematyczne zanurzanie się wysp japońskich. Natomiast wyciągana spod płyt amerykańskich krawędź wschodnia płyty Oceanu Spokojnego, może spowodować powstawanie szczelin wzdłuż zachodnich krawędzi płyt amerykańskich. Nawet odrywanie się niewielkich kawałków lądu, które jako wyspy mogą oddalać się od lądów amerykańskich. Szczególnie odpowiednim momentem na powstanie szczelin jest wybuch w Rowie Atlantyckim.
Do zmiany kierunku ruchu płyt kontynentalnych, dochodzi w wyniku przemieszczenia się biegunów.
Podczas wybuchu w Rowie Atlantyckim z powodu napływającej tam dużej ilości wód, dochodzi do wahnięcia się Ziemi, czyli przechylenia osiowego. Jednak Księżyc będzie obiegał Ziemię dalej po swojej orbicie, ale już nad innymi terenami. Wówczas to inne pęknięcia płyt kontynentalnych będą pokrywały się z falą lądową i może się zdarzyć, że Antarktyda zacznie odjeżdżać ze swego miejsca, albo Afryka od Europy.
Bardzo gwałtowne przemieszczanie się biegunów, spowodowane nie tylko przemieszczaniem się wód do Atlantyku, ale dodatkowo uderzeniem wielkiego meteorytu, może wywołać rozdzielenie się biegunów magnetycznych od fizycznych. Zbyt gwałtowne przemieszczenie się punktu ciężkości na zewnętrznych warstwach litosfery spowoduje, że obróci się ona na pierścieniu gazowym szybciej niż jądro ziemskie. To tak, jakby gwałtownie obrócić słoik z wodą. Słoik obróci się, a woda będzie stała prawie w miejscu. W takim przypadku biegun magnetyczny wywodzący się z jądra ziemskiego pozostanie na swoim miejscu, a biegun fizyczny odpłynie. Po takim zdarzeniu bieguny już nigdy nie nałożą się dokładnie na siebie.
Po uderzeniu dużego meteorytu w rejonie Rowu Atlantyckiego istnieje również niewielka możliwość wyssania przez Rów Atlantycki niewielkich ilości materii z jądra ziemskiego. Choć praktycznie wydaje się to niemożliwe, to jednak w tym przypadku wyciek lawy byłby promieniotwórczy.
W przypadku pierścieniowej budowy planet, wyciek lawy z jądra na powierzchnię planety nie jest możliwy. Zawsze z pęknięć płyt, czy wulkanów wydostaje się ciekła część litosfery.
Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #22 : Luty 13, 2011, 19:42:26 »

Gdzie szukać mitycznej Atlantydy?
21.01.2011 13:50


Na wyspie tej, na Atlantydzie, powstało wielkie i podziwu godne mocarstwo... (fot. 21 Wiek)

...

http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,Gdzie-szukac-mitycznej-Atlantydy,wid,13059977,wiadomosc.html
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Betti
Gość
« Odpowiedz #23 : Luty 13, 2011, 21:38:42 »

A może to Granlandia kto wie. Coś
Zapisane
Betti
Gość
« Odpowiedz #24 : Marzec 04, 2011, 15:20:24 »

Tajemnicze odkrycie na dnie Atlantyku. Kolejna ciekawostka, którą można zobaczyc na mapach satelitarnych.
Autor:     Dodany:
Sieć krzyżujących się linii została odkryta na dnie Oceanu Atlantyckiego w odległości 620 mil od północno-zachodnich wybrzeży Afryki - pisze "Daily Telegraph". Tajemniczy obiekt o idealnie prostokątnym kształcie, o wielkości terytorium Walii, można znaleźć na współrzędnych geograficznych: 31 15'15 ,53 N 24 15'30 ,53 W. Eksperci, którzy od lat poszukują Atlantydy twierdzą, że ten teren jest jednym z możliwych miejsc, na którym mogła być legendarna wyspa. Taką hipotezę opisał starożytny grecki filozof Platon. Dr Charles Orser, kurator archeologii w New York State University powiedział, że znalezisko jest fascynujące i wymaga dalszych wnikliwych badań - informuje "Daily Telegraph". Legenda zaginionej Atlantydy od wieków ekscytuje naukowców. W ciągu ostatnich lat "dowody" na istnienie utraconego królestwa stwierdzono u wybrzeży Cypru i w południowej Hiszpanii. Platon określił Atlantydę jako wyspę, która jest "większa niż Libia i Azja razem wzięte". Na Atlantydzie miało się znajdować ogromne bogactwo. Wyspa miała być zniszczona przez trzęsienia ziemi i potopy przed 11 tysiącami lat - donosi "Daily Telegraph". Autorzy obszernego artykułu w „Daily Telegraph” podali od razu rozwiązanie zagadkowej fotografii . Według autorów tekstu, ślady na dnie Oceanu powstały w wyniku złej interpretacji obrazu przez program komputerowy. Tak naprawdę są śladem po przepływających statkach wyposażonych w sonary denne, które akurat przeprowadzały pomiary. Ślady na wodzie zostały zinterpretowane jako zagłębienia w dnie. Tego typu ciekawostek uzyskanych dzięki dostępowi do map satelitarnych jest sporo. Przypomnijmy jedną z bardziej zagadkowych – monstrualnej wielkości obiekty kryjące się pod lodem Grenlandii. Czy to także zła interpretacja programu komputerowego? Tajemnicze obiekty na Grenlandii:
Wyświetl większą mapę
http://www.nautilus.org.pl/?p=artykul&id=1653
« Ostatnia zmiana: Marzec 04, 2011, 15:33:09 wysłane przez Betti » Zapisane
Strony: [1] 2 3 |   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Strona wygenerowana w 0.06 sekund z 20 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

articz moloromme pkspolonus watahasnu ppiz