Niezależne Forum Projektu Cheops Niezależne Forum Projektu Cheops
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Lipiec 20, 2018, 08:07:01


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: [1] 2 3 4 5 |   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Izas - Jeshua - Jezus  (Przeczytany 24331 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« : Grudzień 07, 2010, 13:18:39 »

Czas już na rozpatrzenie postaci Jezusa od (diametralnie) innej niż religijna strony.
Wszystkich zainteresowanych bardziej tradycyjnym jego postrzeganiem odsyłam do tego wątku: Jezus - jak to z nim właściwie jest... >>. Co prawda, poprzeplatany jest on różnymi informacjami, również, dla wielu niedorzecznymi, jednak wciąż w tradycyjnym (chrześcijańskim) kontekście.
Dlatego proszę o wpisywanie w tym wątku wszystkiego co dalekie od religijnych koneksji, a dotyczy w/w osoby.
 Duży uśmiech



Największa tajemnica Jezusa
mwmedia 02.12.2010 09:16


Cz Jezus był w Indiach? (fot. Jupiterimages)


Od ponad 100 lat krąży opowieść o wyprawie Jezusa do Indii. W okresie, o którym nie wspominają ewangelie, między 12 a 30 rokiem życia, Jezus miał pobierać nauki od indyjskich i tybetańskich mistrzów duchowych.

Pod koniec XIX w. kapitan wojsk rosyjskich, z pochodzenia Polak, Nikołaj Notowicz, wystąpił z armii sewastopolskiej i udał się do Indii, aby zgłębiać tajemnice joginów. Dotarł do Lahore, stolicy Pendżabu, potem przedarł się przez Himalaje. W październiku 1887 r. wyruszył do tzw. Małego Tybetu. Tam dopadło go nieszczęście - złamał nogę. Zaraz jednak karta się odwróciła. W czasie rekonwalescencji w Himis, jednym z buddyjskich klasztorów, Notowicz natrafił na tajemnicze manuskrypty.

W manuskryptach podróżnik odnalazł zapiski dotyczące pobytu Jezusa w Indiach. O sprawie tej usłyszał też od tybetańskich lamów. Mieli oni twierdzić, że Issa, czyli Jezus, to wielki prorok i jedna z 22 inkarnacji Buddy.

Notowicz z zaskoczeniem odkrył, że natrafił na nieznany rozdział życia Nazarejczyka. Czy to jednak możliwe, by przez 18 lat, jak podają tybetańskie manuskrypty, Jezus żył w Nepalu i Kaszmirze, a tam pobierał nauki od mistrzów duchowych? Notowicz przełożył rękopisy na język rosyjski i zaczął starania, aby zainteresować tą publikacją przedstawicieli Kościoła. Trafił do archimandryty Platona, metropolity prawosławnego, potem odwiedził Watykan. Bez skutku. W Paryżu rozmawiał z kardynałem Rotellim. Od wszystkich usłyszał to samo. Dostojnicy kościelni twierdzili, że publikacja jest niebezpieczna i przedwczesna, może stać się przyczynkiem do ateistycznych rozruchów.

Odkryciem Notowicza zainteresował się Jules Simon, francuski filozof. Skontaktował Notowicza z ekspertem, Ernestem Renanem, badaczem życia Jezusa i pisarzem. Ostatecznie Notowicz zrezygnował z niepewnego wsparcia duchownych i naukowców. Na własną rękę wydał w 1894 r. francuski przekład rękopisu. Gdy jednak książka się ukazała, jak mówią rozmaite źródła, cały nakład znikł w niewyjaśnionych okolicznościach. Wg opracowania Notowicza, Jezus studiował w Indiach Wedy, uczył się jak wybawić ciało od złych mocy, występował przeciwko podziałom kastowym.

1/2

...

http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,Najwieksza-tajemnica-Jezusa,wid,12907301,wiadomosc.html
« Ostatnia zmiana: Styczeń 15, 2012, 12:10:04 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
songo1970


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #1 : Grudzień 07, 2010, 13:28:00 »

pozwoliłem sobie wkleić 2 str. powyższego art., swoją drogą- b.ciekawe, no i niebezpieczne dla KRK

Szczególnie z tego ostatniego powodu miał wielu wrogów. Planowano nawet zamach na Jezusa, jednak przyjaciele ostrzegli go i uszedł do Nepalu. Po tym epizodzie wrócił do Palestyny. Miał wtedy 29 lat. Zgodnie z treścią manuskryptu odkrytego przez Notowicza w klasztorze Himis, to nie faryzeusze i uczeni w Piśmie chcieli śmierci Nazarejczyka. Pragnął jej Poncjusz Piłat. Do śmierci Mesjasza jednak nie doszło, bo ukrzyżowanie było tylko inscenizacją, mającą na celu uratowanie Jezusa. Uczniowie Nazarejczyka odurzyli go narkotykiem, a gdy stracił przytomność ogłoszono Jego śmierc. Potem ocucono Jezusa za pomocą specjalnej odtrutki. Spisek ten zorganizował znany z kart ewangelii Józef z Arymatei. Pomagał mu w tym medyk Nikodem.

Potem zainscenizowano zmartwychwstanie Jezusa, ten zaś wrócił do Indii, gdzie dożył sędziwego wieku. Podobną alternatywną historię życia Jezusa podaje "Ewangelia Wodnika" napisana przez Amerykanina Levi`ego H. Dawlinga – książkę tę wydano w USA w 1908 r. Jej autor, pochodzący z Belleville w stanie Ohio, był postacią dość barwną. Już jako nastolatek głosił kazania, a mając 20 lat został kapelanem armii amerykańskiej. Najbardziej pociągały go sprawy duchowe, z tego też powodu sporo czasu poświęcał na medytacje. Podobno doszedł w nich do takiej wprawy, że potrafił nawiązać kontakt z niezwykłym źródłem wiedzy. Była to mityczna Kronika Akaszy, która, wg ezoteryków, zawiera dane o każdym wydarzeniu w historii ludzkości. Dawling twierdził, że własnie czerpiąc z tego źródła odtworzył "prawdziwe" losy Jezusa.

"Ewangelia Wodnika" podawała, że Jezus był uczniem w świątyni w Dżagannath oraz że pobierał nauki w klasztorze w Lhassie. Dawling, podobnie jak manuskrypt Notowicza stwierdzał, że Nazarejczyk był w Indiach pomiędzy 12 a 30 rokiem życia.

Teologowie chrześcijańscy i buddyjscy są zgodni, że Jezusa w Indiach nigdy nie było. Odmiennego zdania są jednak niektórzy badacze, propagujący treść książek Notowicza i Dawlinga.

Tadeusz Oszubski

2/2

"Ewangelia Wodnika o Jezusie Chrystusie". Napisana przez Levi H. Dowlinga, amerykańskiego lekarza pochodzenia walijsko-szkockiego była zapisem przekazów medytacyjno-medialnych- pełny tekst angielski :-(
http://www.sacred-texts.com/chr/agjc/

edit: Dokument ten ostatnio stał się głośny ponieważ zainspirował amerykańskich scenarzystów, którzy realizują film o takim samym tytule, gdzie przedstawiają historię Jezusa przebywającego w Indiach. Ale nie o to tutaj chodzi, tylko o pewien interesujący fakt. Otóż Levi H. Dowling był jedną z pierwszych osób która zaczęła stosować termin "New Age", stąd "ewangelia wodnika" jest podstawowym dziełem w charakterystyce tego ruchu, chociaż informacje na jej temat w naszym kraju, wciąż w stanowią białą plamę.

Film o zaginionych latach Jezusa Chrystusa jak "300"
26 września 2007


Niezależni producenci planują realizację filmu "The Aquarian Gospel", który opowiadać będzie o życiu Jezusa Chrystusa w okresie, który jest bardzo słabo udokumentowany i dziś pisze się o nim "zaginione lata" (13-30).

Producenci wybrali już reżysera tego przedsięwzięcia. Będzie nim Drew Heriot, który filmem tym zadebiutuje na dużym ekranie. Heriot zdobył uznanie dokumentalnym filmem zatytułowanym "The Secret", który na DVD rozszedł się w nakładzie 2 milionów kopii. Budżet produkcji wynosić ma od 12 do 15 milionów dolarów, a twórcy już dziś zamierzają użyć do realizacji technik z powodzeniem wykorzystanych w "300" .

Za scenariusz "The Aquarian Gospel" odpowiadać będą John F. Sullivan i William Keenan, a zainspirowały ich dwie książki: "The Aquarian Gospel of Jesus the Christ" (1908) ewangelickiego pastora Levi Dowlinga oraz "The Unknown Life of Jesus Christ" (1898) rosyjskiego antropologa Nicholasa Notovicha.

Według tych źródeł Jezus odbył podróż z Izraela do Indii, Tybetu, Persji, Grecji i Egiptu gdzie spotkał ludzi wszystkich wyznań i klas społecznych.

Do projektu zostaną zaangażowani aktorzy ze Środkowego Wschodu, Indii, Dalekiego Wschodu, Europy i Ameryki. W filmie w epizodach pojawić mają się duchowi przywódcy różnych religii, Wcielą się oni w postacie historycznych osób, które na swojej drodze spotkał Jezus.

The Aquarian Gospel (2010)
Release Date: 2010 coming soon
Genre: Drama
Director: Drew Heriot
Screenwriter: John F. Sullivan, Keenan

PS. przyponiało mi się jeszcze coś po przeczytaniu tego powyżej,- otóż co powiedział Dalajlama po spotkaniu z naszym papieżem J.P.II - "chrześcijanie są naszymi młodszymi braćmi".
« Ostatnia zmiana: Grudzień 07, 2010, 14:36:06 wysłane przez songo1970 » Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
Tenebrael
Gość
« Odpowiedz #2 : Grudzień 07, 2010, 16:05:55 »

Ja bym był z takimi nowinami bardzo ostrożny. Rzeczywiście, w życiorysie (oficjalnym przynajmniej) Jezusa jest duża, ziejąca luka. Jednak było już kilka "odtajnionych tekstów", jak np "Ewangelia Życia Doskonałego", które okazały się mistyfikacją, i to niespecjalnie wysokich lotów.

Dlatego domysły domysłami, ale nie ekscytowałbym się tym za bardzo.

Inna rzecz, że najpierw dobrze by było udowodnić ponad wszelką wątpliwość, że ktoś taki jak Jezus z Nazaretu w ogóle ISTNIAŁ, a dopiero potem debatować nad jego ewentualnym życiorysem Uśmiech
Zapisane
zochna
Gość
« Odpowiedz #3 : Grudzień 08, 2010, 07:24:04 »

Tenebrael, Zainteresowała mnie Twoja informacja na temat - mistyfikacji -" Ewangelii Życia Doskonałego".
Jest to dla mnie, pierwszą wiadomością na ten temat,  więc jeśli mógłbyś coś więcej o tym napisać...?
                 Pozdrawiam     Zochna
Zapisane
Silver
Gość
« Odpowiedz #4 : Grudzień 08, 2010, 08:00:05 »


Inna rzecz, że najpierw dobrze by było udowodnić ponad wszelką wątpliwość, że ktoś taki jak Jezus z Nazaretu w ogóle ISTNIAŁ, a dopiero potem debatować nad jego ewentualnym życiorysem Uśmiech

 Może to wydawać się faktycznie dziwne, ale to FAKT... - nie ma wystarczających dowodów na to, że ktoś taki jak Jezus istniał...?
Zapisane
Tenebrael
Gość
« Odpowiedz #5 : Grudzień 08, 2010, 09:02:28 »

Zochna:

W skrócie - pewien człowiek, G. J. R. Ouseley, stwierdził kiedyś, że odnalazł w Tybecie "Praewangelię" - poprzedzającą zafałszowane 4 Ewangelie kanoniczne wersję Biblii, która przekazuje rzeczywiste nauczanie Jezusa. Podobno przetłumaczył ją z aramejskiego. Ewangelia ta mocno promowała wegetarianizm i reinkarnację, ponadto w niektórych miejscach była identyczna ze "zwykłymi" Ewangeliami, co miało tylko dowodzić jej autentyczności.

Jak się okazało, była to blaga. Queseley nie był w Tybecie w czasie, w którym rzekomo miał odnaleźć Ewangelię - był wtedy w Londynie. W dodatku nie znał aramejskiego. Wtedy też zaczął kręcić, że tak na prawdę to ewangelia ukazała mu się w seansie spirytystycznym, tłumaczona na bieżąco przez jakiś byt. Potem znowu zmienił wersję, że to było w snach.

Na dodatek, okazało się, że Ewangelia ta nawiązuje do postanowień credo nicejskiego, więc nie może być starsza od kanonicznych ewangelii. W dodatku, Jezus miał rzekomo rozmawiać w rodzinnym mieście ze zwierzętami, które rzeczywiście tam NIE występowały - np kotami.

Ogólnie więc, jest to bardzo mało udane fałszerstwo, które, gdy zostało odkryte, autor starał się usprawiedliwić, kręcąc niemiłosiernie i wciąż zmieniając zeznania.
Zapisane
PHIRIOORI
Gość
« Odpowiedz #6 : Grudzień 08, 2010, 21:03:02 »

Jeśli ktoś czytał uwaznie poczatek (lub srodek) watku, wie, że jezus to projekt mistrzów, mędrców hebrajczykow.

Ostatecznie projekt wysoko zaawanswanej technologii militarnej.
Tak - projekt militarny.


Tak więc..

<a href="http://www.youtube.com/v/XBgBzBt2rnY?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" target="_blank">http://www.youtube.com/v/XBgBzBt2rnY?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL</a>

Kuci, Kuci, a teraz się pobawimy w Rakietę.


« Ostatnia zmiana: Luty 03, 2012, 14:26:12 wysłane przez PHIRIOORI » Zapisane
Tenebrael
Gość
« Odpowiedz #7 : Grudzień 08, 2010, 21:26:27 »

PHRIOORI:

Widzisz, tylko znowu - to przypuszczenia, domysły, teorie. Tu nie ma WIEDZY. Nie dyskwalifikuję takich teorii - jednak nie zaciemniajmy faktów, i nazywajmy rzeczy po imieniu: To teoria. W dodatku jedna z baaaardzo wielu.

Dla jasności - piję do tego, że przekazujesz to jako coś, co jest ewidentnym faktem. A tak nie jest.
Zapisane
PHIRIOORI
Gość
« Odpowiedz #8 : Grudzień 08, 2010, 21:58:13 »

Cytuj
Tu nie ma WIEDZY. Nie dyskwalifikuję takich teorii - jednak nie zaciemniajmy faktów, i nazywajmy rzeczy po imieniu: To teoria. W dodatku jedna z baaaardzo wielu.

Dla jasności - piję do tego, że przekazujesz to jako coś, co jest ewidentnym faktem. A tak nie jest.
rozumiem takie podejscie.
Natomiast moim zdaniem dążysz do ustlenia faktow, ktore są (4me) najmnej znaczące.
Ciekawe natomiast jest to, jak z promieniowania kształtu złącza syna/optycznego zbudować armatę plazmatyczną ktora uformuje względne jednolity ciąg dla urządzenia materializacyjnego.

..i wbrew pozorom, ja wciąż w temacie.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 08, 2010, 22:00:01 wysłane przez PHIRIOORI » Zapisane
ptak
Gość
« Odpowiedz #9 : Grudzień 09, 2010, 12:04:20 »

No dobrze, a co, jeśli świat wcale nie jest taki jednoznaczny i fakty również?
Tzn, jeśli jednocześnie może dany fakt istnieć i nie istnieć? A Jezus był i nie był i oba ciągi myślowe są słuszne? Może dlatego tak trudno jest nam ustalić jego ścieżkę życiową? Bo naszą rzeczywistością staje się ta, który z faktów przyjmiemy za obowiązujący?

Bo czy rzeczywistość na najwyższym poziomie nie odpowiada tej na najniższym, czyli nie jest kwantowa? I nie zależy tylko od naszego postrzegania?
Dla jednych zatem iluzją może być istnienie Jezusa i cała ta otoczka, dla innych odwrotnie. A przejście z jednego stanu w drugi jest swobodny i dowolny, jak przejście z jawy w sen. Czy można powiedzieć, że jawa lub sen są nieprawdziwe? Wspólnym mianownikiem nadal jest postrzegający, tylko inaczej.

Może zatem Jezus, to taki swobodny elektron, raz go widzisz tu, raz tam, raz wcale nie widzisz?
Już nie spytam, jak go widzisz? Życie, to jednak zagwozdka.   Duży uśmiech

Zaraz włączy się pewnie czyjś racjonalny rozum (najprawdopodobniej Tene Mrugnięcie) by mnie naprostować, ale czy zmieni to moją rzeczywistość? No może na tyle ją zmodyfikuje, na ile zechcę uznać słuszność jego wywodów. Bo wtedy zobaczę inaczej.
I czy ktoś może powiedzieć, że nie ma splątania? Androidy też dla jednych są, dla drugich ich nie ma, dla trzecich jeszcze nie ma. Wszyscy zaś staramy się przeforsować swoje widzenie i splątujemy się.
Byleby nie węzłem gordyjskim.  Ale od czego jest miecz? Tylko, że miecz też trzeba najpierw zobaczyć.  Mrugnięcie


Zapisane
songo1970


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #10 : Grudzień 09, 2010, 12:29:43 »

Skoro każdy ma własny kanał rzeczywistości- to..?, no ale wspólna platforma rzeczywistości/sen/maja,-
sprawa delikatnie mówiąc kontrowersyjna- to chociażby bilokacja oj. Pio każe spojrzeć na te sprawy w nowym/kwantowym świetle Duży uśmiech

PS. jeżeli jednak przyjąć bezwzględnie że ktoś taki nie istniał w ogóle- to sprawa jego bytności w Indiach jest bezprzedmiotowa..
Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #11 : Grudzień 09, 2010, 12:48:05 »

W tym wątku było wspominane również o tym, że Jezus był także na terenach dzisiejszej Japonii.

EDYCJA:

klika ciekawostek odnośnie Jezusa podanych w nieco innym temacie:

http://www.cheops.darmowefora.pl/index.php?topic=502.msg70387#msg70387
« Ostatnia zmiana: Grudzień 09, 2010, 13:11:21 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
PHIRIOORI
Gość
« Odpowiedz #12 : Grudzień 09, 2010, 13:22:09 »

Cytat: ptak
I czy ktoś może powiedzieć, że nie ma splątania? Androidy też dla jednych są, dla drugich ich nie ma, dla trzecich jeszcze nie ma. Wszyscy zaś staramy się przeforsować swoje widzenie i splątujemy się.
Byleby nie węzłem gordyjskim.  Ale od czego jest miecz? Tylko, że miecz też trzeba najpierw zobaczyć.

od czego jest miecz? Nie bądz Taka pewna.
Węzły nierozplatywalne lepiej rozpuszczac - niz ciąc - bo cięcie węzła czyni wezeł..
A chetni ochoczo i natychmiast moga sie przekonac, jak kij(miecz) ten ma dwa końce.
mogą sie pobawic.

to kiedys napsalem bladowi na koncu jednego posta, ktory zostal usunięty (u niego na forum):


{post by dlugi i na inne temty, wiec cytuje kawalek}
Cytat: 11 April 2010, 15:48:01
(...)
Cytat: blad
a o tym co piszesz to jesteś jako jedyny wszystkowiedzący bo nikt
nigdzie nie opracował i nie przekazał w tradycjach twoich kombinacji słowotw00rczych.
To, że "..nie znajdzie.." akurat powtarzasz dokładnie po mnie. Przecież tak właśnie dokładnie napisałem.
Natomiast że "wszystkowiedzący" - to już twoja ocena, personalne wycieczki.
Krótko mówiąc,takiego typu komentarze (..), są "tak zachęcające" do dzielenia
się czymkolwiek, że zawsze wątpię, czy wogóle jest sens odzywania do ludzi, którzy reprezentują takowe podejście.
(...)
Z wdzięcznością zatem przyjmuję to co mi dajesz. Dajesz mi Dar bezwzględności.
Co ciekawe.. tę WARTOŚĆ bezwzględną zwykliśmy zapisywać w ten sposób
"|x|" , O!.. runa Gebo

Wiesz, ja nie jestem typem "skopiuj i wlej", więc gdyby ktoś gdzieś
opracował i przekazał wcześniej w tradycji - nie zajmowałbym się tym.
Mozliwe też jest, iż ktoś jednak przekazał i opracował - ale inny KTOŚ
zniszczył i zatarł.. albo obciął. Róznie to z tradycją bywa.

(...)

konotacja... knotacja.. k-nod`acja.
Właśnie to zrobiłem. Nie zabronisz mi blad.

A Ty zawsze możesz co najwyżej zejść do poziomu siły i użyć opcji admina,(siłowej)
żeby odciąć sobie(innym) te informacje niczym Aleksander Wielki Macedoński, ucinający węzeł Gordiasa, który myślać ze rozwiązał kwestię - de fakto pozbawił sie "perskiej" wedy (wiedzy). Perskie Dywany, perskie Dewany potrafią dobrze latać..

« Ostatnia zmiana: Grudzień 09, 2010, 14:02:43 wysłane przez PHIRIOORI » Zapisane
purattu
Gość
« Odpowiedz #13 : Grudzień 09, 2010, 14:07:59 »

Wszyscy zaś staramy się przeforsować swoje widzenie i splątujemy się.
Byleby nie węzłem gordyjskim.  Ale od czego jest miecz? Tylko, że miecz też trzeba najpierw zobaczyć.  Mrugnięcie

przeforsowac?
mozna prze-|pusc|-ic..

Zapisane
janusz


Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 29
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 1370



Zobacz profil
« Odpowiedz #14 : Grudzień 10, 2010, 23:06:16 »

W suplemencie do V Ewangelii w punkcie ''11 Studia i wędrówki Jezusa'',umieszczone
jest wyjaśnienie czym była Wielka Piramida.

''Ukończywszy 12 lat i mając już ustabilizowane możliwości dalszego rozwoju - Jezus udał się do Egiptu, gdzie spędził lat cztery na studiach przy świątyni, jaką była Wielka Piramida Cheopsa, ściśle związana z życiem Jezusa. Tam właśnie otrzymał pierwsze wtajemniczenia w Wielkie Misteria, poznał naukę Ozyrysa, Hermesa Trismegistosa i innych wielkich poprzedników, a przynajmniej poznał ją na tyle, ile było to możliwe w Jego wieku, stosownie do stopnia posiadanego w tym czasie rozwoju. Wielka Piramida jako świątynia i szkoła dla wtajemniczeń - istniała już od 36.000 lat i była zbudowana przez mieszkańcow innej planety, pragnących dopomóc w ewolucji ziemskiej ludzkości, a jednocześnie ustabilizo­wać dość chwiejną równowagę magnetyczną Ziemi. W Wielkiej Piramidzie Jezus jako kapłan świątyni spędzić miał 4 lata, po czym powrócił do Nazaretu względnie do domu.''

Ciekawe są również  dwa umieszczone poniżej rozdziały.

Rozdz.16. Niektóre poprzednie inkarnacje Jezusa
W pracy pod tymże tytułem - dr Doreal pisze: "Hebrajczycy mieli jasne zrozumienie praw reinkarnacji. Starożytni Hebrajczycy wierzyli, że dopóki człowiek nie stał się jednym ze Sprawiedliwych, czyli - dopóki nie osiągnął stanu zjednoczenia z boskością - powtarzał inkarnacje. Uważali oni, że Abraham i inni - stan ten osiągnęli".

"Biblia mówi nam bardzo wyraźnie, iż Jan Chrzciciel był inkarnacją Eliasza. Hebrajczycy powiadali, iż w imieniu ADAM ukryte były inkarnacje Mesjasza. Wierzyli oni, iż Mesjasz miał być inkarnacją Adama, a mianowicie, że litery A-D-A-M reprezentują cztery inkarnacje Mesjasza, którego jeszcze się spodziewają. Wierzyli, że Adam, Dawid, Aaron (brat Mojżesza) i Melchizedech - byli inkarnacjami Mesjasza. Wszyscy oni byli wielkimi, ducho­wymi przywódcami swego ludu".

Dalej autor pisze: "Według starożytnych dokumentów i tradycji Wschodu - Jezus inkarnował nie na Ziemi nie raz, ale wiele razy".

Podamy tu kolejno sześć inkarnacji Jezusa wymienionych przez dra Doreala.

A. Po raz pierwszy Jezus inkarnował się w Chinach około 5.800 lat temu. Znany był wówczas pod imieniem Bo. Żył 85 lat lecz nie umarł, a udał się do ukrytej samotni. Było to w okresie wielkiego upadku Chin.

B. Następna udokumentowana inkarnacja miała miejsce w Ameryce Północnej, około 5.200 lat temu. Nosił podówczas imię Ea-Wah-Tach, do dnia dzisiejszego uważanego przez Indian za Wielkiego Wybawiciela. Stary Indianin liczący sobie 137 lat, z którym rozmawiał dr Doreal, stwierdził, iż to Ea-Wah-Tach przyniósł czerwonym ludziom wiedzę o Git­che Manitou, tj. Wielkim Duchu i, że uczył o Bogu jako Chrystusowym Duchu.

C. W Indiach znajdują się dokumenty dotyczące dalszej inkar­nacji Jezusa, który jako mędrzec Capilya żył tam około 3.400 tal temu, stając się przywódcą braminów, których nauka uległa następnie degeneracji.

D. Czwarta inkarnacja Jezusa miala miejsce ponownie w Chi­nach, gdzie jako Chino żył w XI wieku przed Chr., kiedy to Chińczycy osiągnęli wysoki stopień rozwoju, głównie na skutek życia duchowego, jakie rozbudził.

E. I piąta inkarnacja Jezusa również dokonała się w Chinach, gdzie w 604 r. przed Chr. narodził się jako Lao-Tse. Doku- mentów dotyczących Jego śmierci brak, wiadomo jednak, iż miał żyć 150 lat, po czym przekazawszy dalszą pracę apostołom - znikł.

F. I wreszcie ostatnia ze znanych inkarnacji, kiedy to przybył jako Jezus-Mistrz z Nazaretu, którego życie opisane zostało nader niedokładnie w Ewangeliach kanonicznych i nieco dokładniej - w V Ewangelii.


Rozdz. 24. Tajemne imię Jezusa
V Ewangelia w rozdziale XVII, werset 12., przynosi nam cenną wypowiedź Jezusa, a mianowicie:

"Nie ma nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione ani nic tajnego, o czym by się dowiedzieć nie miano".

Słowa te są protestem przeciwko sztucznemu produkowaniu "tajemnic", tak często uprawianemu i podtrzymywanemu przez hierarchię kościelną - na własny użytek. Jezus więc jeżeli nawet czegoś nie mówił lub nie wyjaśniał, to nie dlatego, aby stwarzać jakiekolwiek tajemnice, ale dlatego że znając dobrze ludzi miał całkowitą pewność, iż słów Jego pojąć nie byliby w stanie. Do uczniów swych mówił nieco więcej i nieco inaczej, ale i oni niezbyt wiele z tego pojmowali...

W tradycjach Kościoła nie przechowała się najmniejsza wiado­mość o tym, iż Jezus podał apostołom i uczniom swym tajemne swe imię, będące właściwie imieniem Jego Duszy. A oto, co o tym pisze dr Doreal w cytowanej już pracy "Tajemne nauki Jezusa": "Przypomnijcie sobie, jak Jezus powiedział: "Wypędzają diabłów w imię moje"... Kościół wyjaśnił, że znaczy to w imię Jezusa, ale nie jest to właściwe imię. Z tego powodu zaistniały w Kościele odszczepieństwa i walki, nigdy bowiem nie znano tajemnego imienia

Jezusa, które przekazał On swym apostołom i poprzez które - mogli Go oni wzywać z najdalszej nieskończoności. To imię jest imieniem Jego Duszy i poprzez wieki pozostaje ono częścią Jego Jestestwa. Naprawdę tłumaczę to dosłownie:

"Amen, Amen. Moje Imię poprzez wieki jest ABERAMENTHO. Jeśli chcecie znać pierwszą tajemnicę - wołajcie do Mnie imie­niem, nadanym Mi przez Ojca".

Ta wiedza, iż dusza ma inne imię niźli imię ciała - znana była każdej rasie na świecie, za wyjątkiem naszej obecnej rasy anglosas­kiej. Nawet nasz amerykański Indianin znał tajemne imię, którym przywoływał swe dziecko... ***ogicznie starożytni Irlandczycy oraz Hindusi. Imię duszy było imieniem ukrytym i Jezus podawał to imię tym, których wprowadzał w tajemnicę, aby Go mogli przywoływać, jeżeli zajdzie tego konieczność".

Prawdopodobnie rytuał przywoływania Jezusa polegał na men­talnym, być może telepatycznym wezwaniu, na które Jezus w ten lub inny sposób - musiał odpowiedzieć lub przybyć. Oczywiście iż sposobu tego można było używać jedynie w ważnych przypad­kach, dla dobra sprawy, której służył zarówno sam Jezus, jak i przyzywający. Jesteśmy zdania, iż imię to może być użyte i zastosowane do przyzwania Jezusa nawet i dziś, oczywiście jedynie z ważnej przyczyny, w zupełnie czystej intencji. Jest możliwe, iż głośne, a więc werbalne wypowiedzenie tego imienia - powołuje do życia tak potężną wibrację, iż stworzona przez nią fala nośna nieomal natychmiast dociera do Jezusa, informując Go jednocześnie - kto wzywa lub prosi o pomoc. Ostrzegamy jednakże przed lekkomyślnymi próbami wymawiania tego imienia w celach czysto "doświadczalnych", takie bowiem próby mogłyby przynieść nie­oczekiwane - niezbyt miłe następstwa.

reinkarnacji - "Niech będzie Anathema Maranatha". (XCVI-26).

Warto poznać i poniższe rozdziały
17. "Zakon nie nowy, ale stary"...
Po Przemienieniu się, o którym jest mowa w rozdziale XLVI V Ewangelii i po ukazaniu się wraz z Jezusem Mojżesza i Eliasza Jezus rzekł: "Oto daję wam nowy Zakon, który wprawdzie nie jest nowy, ale stary"... Jezus podkreślił w ten sposób, iż to co mówi, nakazuje lub zakazuje wprawdzie wydaje się czymś nieznanym i nowym, jednakże - jest to "Zakon Stary", który jako Odwieczna Prawda ukazuje się ponownie w postaci "12 przykazań dla Króle- stwa Izraela według Ducha Świętego".

Prastare tradycje okupne wspominają, iż w swoim czasie Mojżesz również przygotował 12 tablic z tyluż przykazaniami, ujrzawszy jednak swych podopiecznych tańczących wokół złotego cielca - tablice te rozbił w gniewie. Potem tablice te zostały restytuowane, ale zawierały już tylko 10 przykazań, jakie znamy do dnia dzisiejszego. Zaważyły tu względy oportunistyczne, które spowodowały, iż 2 przykazania najbardziej niedogodne - zostały opuszczone. Można domniemywać, iż chodziło tu o zakaz zabijania niewinnych zwierząt, zakaz spożywania ich mięsa oraz sprawę zawierania nieczystych małżeństw (XLVI-12, 13). Jezus tedy re­stytuował te przepisy w dawnej ich postaci, skutkiem czego liczba przykazań wzrosła do dwunastu.

Można dodać, iż według wyjaśnień pilotów UFO - statków pozaziemskich z innych planet, na planetach ich, gdzie Nauka Chrystusowa jest dokładnie znana i całkowicie zrealizowana w życiu codziennym - również istnieje dwanaście nieomal ***ogi- cznych przykazań. Wskazuje to, że wszystkie one - opierają się na powszechnie obowiązującym Prawie Kosmicznym, jednym dla całego Wszechświata.

I wreszcie należy podkreślić, iż Mojżesz i Eliasz, którzy ukazali się w momencie Przemienienia się Jezusa i rozmawiali z Nim

- zostali okryci przez ;,jasny obłok", co prawdopodobnie było manifestacją statku kosmicznego, którym następnie odlecieli. W ten sam sposób uprzednio tenże Eliasz - znikł z oczu Elizeusza, ulatując w niebo rzekomo na ognistym rydwanie... Jak wszystko wskazuje, ten "rydwan" nie był niczym innym niż pozaziemskim statkiem kosmicznym UFO, pochodzącym z innych planet.

Do sprawy tej jeszcze powrócimy na zakończenie naszych objaśnień i komentarzy.

18. Ciało i Krew
Problem "chleba żywota" i "żywego wina" jest w V Ewangelii omawiany znacznie szerzej niż to ma miejsce w Ewangeliach kanonicznych. Jest to zupełnie zrozumiałe, skoro w czasie Ostat- niej .Wieczerzy Jezus podsumuje niejako swe wypowiedzi na ten temat i - ustanowi komunię.

Wyjaśnienia podstawowe znajdują się w rozdziale XXXI V Ewangelii, a mianowicie:

A. I znowu rzekł Jezus: "Jam jest chleb prawdziwy i żywe wino. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i poumierali. To natomiast jest chleb, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywać będzie ten chleb, żyć będzie na wieki. A chleb, który Ja dam - to PRAWDA, a wino, które Ja daję - to ŻYWOT mój". XXXI-1).

B. Wtedy sprzeczali się Żydzi między sobą, mówiąc: "Jakże Ten może dać nam Siebie do jedzenia"? Na to rzekł im Jezus: "Czyż mniemacie, że Ja mówię o spożywaniu mięsa, jak to wy nieświadomie czynicie w świątyni"? (XXXI-2).

C. "Zaprawdę, Ciało moje jest z ISTOTY BOŻEJ i jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest ŻYWOTEM BOŻYM i jest prawdziwym napojem". (XXXI-3).

D. "A kto spożywa to Ciało i pije tę Krew, ten mieszka we Mnie, a Ja w nim". (XXXI-5).

E. "Duch to jest, który ożywia, ciało i krew (w ziemskim znaczeniu) nic nie pomaga. Słowa, które mówię do was są Duchem i Żywotem". (:?XXI-7).

Jest chyba zupełnie oczywiste, iż słowa te wypowiedział nie Jezus jako człowiek fizyczny, ile Chrystus całkowicie z Nim zespolony, i w tym okresie Jego życia wyraźnie nad Jezusem dominujący. Słowa te maj ą głęboki sens duchowy, nie mający nic wspólnego z powierz- chownym, materialnym pojmowaniem przez Żydów, którzy mnie- mali, iż chodzi o pospolite "spożywanie mięsa"...

Można dodać, iż niezbyt jasne przedstawienie tego problemu, jakie cechuje Ewangelie kanoniczne, doprowadziło do tego, iż jak to słusznie zauważył Svami Vivekananda w trakcie swych prelekcji w Londynie - niektórzy Hindusi utrzymują, iż spożywanie ciała i krwi jest niczym innym, jak "ludożerstwem", którego przecież pochwalać i zalecać nie można. Tak więc okrojenie nauki Jezusa, jakie zastosowano w Ewangeliach kanonicznych, przyczyniło się do błędnego jej interpretowania, a zatem spłycenia, przez materiali- styczne, ograniczone pojmowanie.

Z przytoczonych tekstów zdaje się wynikać, iż Jezus wyraźnie wymienia dwa szeregi synonimiczne, które aczkolwiek są ze sobą blisko związane, jednakże wydają się do pewnego stopnia od siebie niezależne. Będą to:

Chleb (Chleb żywota) - Prawda - Ciało - Istota Boża Wino (Wino żywota) - Żywot - Krew - Żywot Boży.

Takie ujęcie niewątpliwie odpowiada temu, co późniejsza filozo- fia określiła terminami: Bóg jako Absolut i Bóg jako Przejawienie. Nie jest jednak błędem przyjmować, iż oba te aspekty stanowią jedną "MEROZŁĄCZNĄ CAŁOŚĆ.

W wersecie 7. mamy natomiast jakby skróconą formę zaprezen­towania wspomnianych dwóch szeregów synonimicznych, a mia­nowicie przez słowa: "Duch" i "Żywot". Odpowiada to jednak ***ogicznej treści, Bóg bowiem jest Duchem, a Żywot Boży - w obu przypadkach pozostaje ten sam. Obie więc wypowiedzi przed­stawiaj ą jedynie dwie formy ujęcia tego samego zagadnienia.

Dalsze niezwykle istotne wyjaśnienia znajdujemy w V Ewangelii w rozdziale XXXII, Jezus bowiem dokładnie zdawał Sobie sprawę z tego, iż była to "twarda mowa dla wielu"... Jezus tedy wyjaś

niając uczniom swym powiedział:

F. "Słowa, które powiedziałem do was są Duchem i Żywotem. Dla nieświadomych zaś i łakomych mięsa dźwięczą one przelewem krwi i śmiercią, ale błogosławieni są, którzy rozumieją". (XXXXII-2).

G: "Albowiem korzystam jedynie z owoców drzew i zboża roślin, a te zostają przez Ducha przemienione w ciało moje i krew moją. Z tego tedy i jedynie z podobnego macie jeść wy, którzy we Mnie wierzycie i uczniami moimi jesteście, z tego   bowiem w Duchu - spływa dla ludzi życie i zdrowie i wyleczenie". (XXXIII-4).

H. "Jak jest w cielesnych sprawach, tak i w duchowych. Moja Nauka i moje Życie powinny być dla was pożywieniem i napojem, jako CHLEB ŻYWOTA i WINO ZBAWIENlA". (XXXII_7).

I. "Podobnie jak zboże i grona winne przemieniają się w ciało i krew, tak samo też wasze ziemskie myśli mają przemieniać się w duchowe. SZUKAJCIE PRZEMIANY CIELESNE­GO w DUCHOWE"! (XXXII-8).

1. "A przeto wszyscy winni powrócić do naturalnego pokarmu, jak piszą prorocy". {XXXII-9).

K. "Dlatego więc i wy wszyscy macie udział w ciele i krwi i w materii i w życiu Wiekuistego, a Słowa moje są Duchem i Żywotem". (XXXII-10).

Reasumpcję wszystkich wyjaśnień Jezusa stanowiły słowa za­warte w wersecie 10. łącznie ze słowami wypowiedzianymi w wer­secie 8., tj. "Szukajcie przemiany cielesnego w duchowe". Wynika z tego jasno, iż bynajmniej nie chodziło tu o stworzenie jakiegoś nowego "symbolu" albo łzawą "pamiątkę"... Postępowanie i słowa Jezusa były jak najbardziej konkretną wskazówką, tego co należy czynić i dlaczego, wskazówką - odnoszącą się do całej ludzkości.

Pozostaje nam jeszcze przytoczyć słowa, które stanowiły formal- ne ustanowienie komunii, co dokonane zostało w trakcie Ostatniej Wieczerzy:

L. "Potem postawił Jezus miskę przed Sobą, a za nią kielich, dziękował Bogu za Jego dobroć dla wszystkich stworzeń i wziął przaśny chleb w ręce swoje i błogosławił go. Potem

. zmieszał wino z wodą i błogosławił obydwa, wzywał siedmio- krotnie Imienia Świętego, troistą jedność Ojca-Matki w nie- biesiech, aby zesłał Ducha Świętego i aby chleb w Ciało Jego - Ciało Chrystusa, a wino w Krew Jego - Krew Chrystusa, przeobrazić na odpuszczenie grzechów i życie wieczne dla wszystkich, którzy są posłuszni Ewangelii". (LXXVI-9).

Formuła ustanowienia komunii jest więc całkowicie zgodna i logicznie powiązana ze wszystkimi uprzednimi powiedzeniami względnie wyjaśnieniami Jezusa, stanowiąc ich finalne apogeum.

Do problemu "ciała i krwi" V Ewangelia powraca. raz jeszcze w rozdziale XCII, w którym jest mowa o "Porządku Królestwa Bożego". Ponownie jest tam powiedziane, że "Ciało Chrystusa jest Substancją Boga, a Krew - Życiem Boga".

« Ostatnia zmiana: Grudzień 10, 2010, 23:15:20 wysłane przez janusz » Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #15 : Styczeń 08, 2011, 22:20:34 »

Coś o Jezusie z innej perspektywy - z Kosmiczna Podróż:

                                  ROZDZIAŁ 15: JEZUS

W miarę jak nasze badania posuwały się naprzód, coraz bardziej stawało się dla mnie jasne, że ich
implikacje będą fundamentalne dosłownie dla całej ludzkości. Postanowiłem więc dodać do naszej
listy parę nowych celów. Cele te stanowiły osoby, które prowadziły ludzkość w krytycznych
momentach naszej historii – nauczyciele, do których wielu zwracało się o radę. Jedną z takich osób
był bez wątpienia Jezus.

Na początku mój monitor wahał się, czy należy to uczynić. Myślę, że miał ku temu kilka powodów.
Podchodziłbym do celu w ciemno, w tym sensie, że znałbym jedynie numery współrzędne sesji,
mogłoby się więc wydawać, że nie jest to najwłaściwszy sposób zwracania się do Jezusa. Najbardziej
jednak obawialiśmy się tego, że Jezus mógłby nie zechcieć wziąć udziału w naszych badaniach i że
zignorowałby naszą prośbę o rozmowę. Szczerze mówiąc, nie wiedzieliśmy co może się wydarzyć.

Problem jeszcze bardziej komplikował fakt, że rozszerzyliśmy cel SRV w stosunku do jego
pierwotnej struktury. Pierwotnym celem SRV było uzyskanie opisowej informacji na temat miejsca
fizycznego poprzez bierny akt obserwacji. Z chwilą, gdy zaczęliśmy poddawać teleobserwacji istoty
myślące, świadomie staraliśmy się z nimi porozumieć. Nie było powodu, żeby przypuszczać, że nie da
się tego dokonać, ponieważ byliśmy w stanie nawiązać kontakt z istotami niefizycznymi, na które
przypadkowo natknęliśmy się podczas teleobserwacji. Jednak nigdy przedtem dialog nie stanowił celu
sesji. Zatem sesja ta pomogła dokonać znaczącego postępu w rozwoju SRV. Obecnie wiemy z całą
pewnością, że naukowej teleobserwacji można z powodzeniem użyć jako wiarygodnego środka
komunikacji.

Rozdział ten obejmuje dane z dwóch sesji, w których naszym celem był Jezus. Prawdę mówiąc,
druga sesja okazała się konieczna, ponieważ mój monitor pod koniec sesji stracił głowę. Zanim
zdążyłem zadać Jezusowi choćby jedno pytanie – przerwaliśmy doświadczenie. Gdy potem podał mi
identyfikację celu, ja również byłem zaskoczony. Nie mogliśmy się nadziwić, że Jezus nie ma nic
przeciwko temu, że zwracamy się do niego o radę w ściśle kontrolowanych warunkach Typu 4.
Zainteresowało nas również to, że chętnie przystał na rolę nauczyciela w ramach protokołów SRV, w
tym sensie, że zanim spotkaliśmy się z nim twarzą w twarz, urządził dla nas swego rodzaju pokaz.

Data: 2 czerwca 1994
Miejsce: Atlanta, Georgia
Dane: Typ 4, sesja monitorowana na odległość
Współrzędne celu: 8863/8473
Dane wstępne początkowo wskazywały, że cel związany jest z mocną budowlą, wzniesioną przez
człowieka.

C.B.: “Słyszę jakąś maszynerię. Jest ciepło, czuć gorzki smak i zapach dymu. Wyczuwam tutaj
dużo energii i aktywności, skupionych w jednym miejscu. Zapisuję to na AOL jako 'miejsce budowy'".
Przechodzę do szkicu Fazy 3. Rysuję scenerię z budowlami. dymem, pojazdami i czymś w rodzaju
szybu".

MONITOR: “Zapisz to jako własne wnioski i przejdź do Fazy 4".

C.B.: “W porządku. Czuję dym, spaleniznę, smród. Miejsce wydaje się zatłoczone. Odbywa się tu
jakaś działalność. Jeśli chodzi o atmosferę emocjonalną, odczuwam gorączkowy niepokój".

“Widzę teraz co najmniej jeden pojazd. W środku są jakieś istoty. Noszą ubrania – robocze rzeczy,
dżinsy. Na głowach mają kapelusze. Co do emocji, to znowu odbieram panikę związaną z tym
miejscem. Nadal wydaje mi się, że jest to miejsce budowy. Zapiszę to jako AOL linii sygnału."
MONITOR: “Skup się na budowli".

C.B.: “Poczekaj... Ci ludzie coś robią. Budowlani się spieszą. Przenoszę się teraz w czasie do
przodu... Widzę duży, błyszczący budynek. Odbieram silne AOL linii sygnału. To wygląda jak ta nowa
przychodnia, którą budują tutaj w Uniwersytecie Emory".

MONITOR: “Wejdź do budynku i przeniknij do umysłów ludzi, których tam spotkasz".

C.B.: “Mają tu ważki problem zdrowotny, zmartwienie na skalę planety. Wydaje się, że istnieje
jakieś połączenie między umysłami tych ludzi a Centrum Kontroli Chorób. Doznaję bardzo silnego
AOL. Znam ten budynek. To nowy szpital, który jest w budowie w Emory, zaraz obok CDC".

MONITOR: “Możesz to zapisać jako AOL. Potem zajmij się problemem zdrowia".

C.B.: “Jest wiele problemów w wielu miejscach świata. To połączenie głodu z chorobą. Rozwinęły
się nowe choroby, nowe formy bakterii, nowe wirusy, nawet mutacje popromienne. Ludzie w szpitalu
usiłują wymyśleć jakieś sposoby opanowania sytuacji, która wymyka im się spod kontroli".

MONITOR: “Skup się na motywie przewodnictwa / pomocy".

C.B.: “OK. Poczekaj. Ludzie muszą wrócić do podstaw życia. Wychodzi na to, że doraźna pomoc
techniczna na nic się nie przyda".

“Poczekaj, coś się dzieje. Teraz widzę, że informacje z całej sesji pochodzą od jakiejś istoty.
Podchodzę do niej. Hmm. Jest półprzeźroczysta. Ma na sobie szatę, a jej włosy sprawiają wrażenie
utkanych ze światła. Czuję potężną obecność duchową. Ten człowiek to chyba Jezus. Zapiszę to jako
AOL linii sygnału. Odczuwam teraz wielką miłość, promieniującą od tej postaci."

“Mówi mi, że sytuacja została tak zaaranżowana, by nie istniało żadne rozwiązanie problemu.
Chodzi o to, żeby wyrwać ludzi z ich fizycznej matni i w ten sposób ocalić rasę."

                                                  Komentarz

W tym punkcie sesji dało się zauważyć zmianę w głosie mojego monitora. Wydawał się
zdenerwowany i szybko zdecydował o zakończeniu sesji. Zapytałem go, jaki był cel, a on po chwili
odpowiedział: “Jezus".

Wciąż jeszcze będąc w stanie bilokacji, odparłem:

“Jezus? Nie żartujesz? Tym celem naprawdę był Jezus? Co on tam robił?"

Mój monitor powiedział mi tylko, że to wielka chwila w jego życiu i w rozwoju teleobserwacji, oraz
że musi przerwać rozmowę telefoniczną i przemyśleć następstwa tego wydarzenia.

Zanim odłożył słuchawkę, wypaliłem: “Ale ten człowiek wydawał się raczej przyjazny i wyczułem u
niego poczucie humoru. Miałem też wrażenie, że chciałby się ze mną spotkać ponownie. Przecież nie
zdążyłem Go zapytać ani o Marsjan, ani o Szarych!"

Mój monitor chciał się wyłączyć i przemyśleć to wszystko, więc się wycofałem. Kiedy powróciłem
ze stanu bilokacji, zacząłem sobie zdawać sprawę z doniosłości tej sesji. Po pierwsze pokazała, że
można z powodzeniem obrać za cel osobę, która kiedyś istniała fizycznie i umarła. Po drugie okazało
się, że SRV to świetny sposób porozumiewania się między dwoma istotami (to znaczy między
teleobserwatorami i kimś innym). Po trzecie stało się oczywiste, że obierana za ceł osoba może
czasami kontrolować przepływ informacji jakie docierają do teleobserwatora. W tym konkretnym
przypadku, Jezus, zanim się ujawnił, zabrał mnie w podróż ukazującą zdrowotne problemy planety.
Chciał nauczyć nas czegoś przy pomocy doświadczenia, a nie wykładu, zaaranżował więc pouczającą
sytuację. Zdawałem sobie sprawę, że również inne osobistości, które dodaliśmy do listy mogą
zdecydować się na zastosowanie podobnych technik porozumiewania się. Nie miałem pojęcia, kiedy
mój monitor zaskoczy mnie nowymi celami, ale byłem pewny, że mogę oczekiwać kolejnej
niespodzianki.

Zaprezentowana nam lekcja sama w sobie ma ogromne znaczenie. Najwyraźniej istnieje jakiś
związek pomiędzy problemami zdrowotnymi, jakim ludziom przyjdzie stawić czoło, a działalnością na
Ziemi ET. Wydawało się, że ktoś rozpisał już role w tym skomplikowanym przedstawieniu
obejmującym wiele postaci i grup. A chodzi o to, by zmusić ludzi do zmiany zachowania i podejścia do
pewnych spraw, aby potem wprowadzić ich do szerszej społeczności galaktycznej i wdrożyć do
obowiązków obywateli galaktyki. Ale wówczas były to jedynie spekulacje. Żeby wyciągnąć ostateczne
wnioski, musiałem dowiedzieć się czegoś więcej.

W około dwa tygodnie po pierwszej, monitorowanej sesji, której celem był Jezus, zdecydowałem
sieją powtórzyć, tym razem w warunkach danych Typu 1 (solo i w oparciu o dane wstępne). W tym
czasie już dość biegle posługiwałem się protokołami SRV, a moje umiejętności uzyskania dokładnych
danych Typu 1 nie pozostawiały wątpliwości. Tak jak podczas innych sesji wykorzystujących dane
Typu 1, przedstawiam informacje w formie narracji.

Data: 14 czerwca 1994
Miejsce: Atlanta, Georgia
Dane: Typ 1

Moje początkowe wrażenia wiązały się z kolorami: niebieskim, białym i żółtym. Miejsce było
przestronne. Wyczułem coś rozległego i łukowatego. W późniejszych etapach sesji odbierałem
ogromną energię, której towarzyszyło niezwykłe poczucie spokoju. Początkowy obraz stanowiło duże
okrągłe ciało, tworzące świetlną i promieniującą energią poświatę. Podążyłem za sygnałem do światła.

Niedługo potem, zacząłem dostrzegać istoty i wyraźnie zrozumiałem, że na mnie czekają. Znowu
owładnęło mną panujące wokół poczucie spokoju. Czułem się, jakbym przebywał w jakiejś strefie
chronionej, miejscu zdrowienia (z czego, nie wiem).

Idąc dalej za sygnałem, zbliżyłem się do twarzy przypominającej ludzką. Było tam pięć innych istot.
Wszystkie nosiły białe, prześwitujące szaty, przez które wszystko można było zobaczyć. Namierzyłem
centralną postać i zadałem pytanie, czego ode mnie chcą. Dali mi do zrozumienia, że chcą mnie
gdzieś zabrać i żebym poszedł za nimi.

Udaliśmy się do dużego pomieszczenia o półprzeźroczystych ścianach. Było tam wiele innych istot.
W tym momencie doznałem silnego AOL, że była to kwatera główna Federacji, którą odwiedziłem
wcześniej. Zdałem sobie sprawę, że obraz, jaki pojawił się na początku sesji w formie dużego,
okrągłego, promieniującego energią ciała przypominał ciało, które dostrzegłem, zbliżając się do
kwatery głównej w poprzedniej sesji. Wszyscy w pokoju nosili takie same półprzeźroczyste szaty jak
owe pięć istot, które spotkałem wcześniej.

W tym momencie doznałem dwóch silnych impulsów typu AOL. Po pierwsze, wydawało mi się, że
była to jakaś główna sala dowodzenia. Po drugie, odniosłem nieodparte wrażenie, że była to kwatera
główna typu wojskowego, w której wydawano rozkazy i sprawowano kontrolę nad różnymi działaniami.
W sali były też stoły i krzesła.

Stanąłem twarzą w twarz z tym samym ociężałym człowiekiem, przypominającym Buddę, z którym
miałem do czynienia w czasie mojej poprzedniej wizyty w kwaterze głównej Federacji. Odniosłem
wrażenie, że w jakiś sposób zarządzał tym miejscem. Kazał mi przeniknąć do swego umysłu, co zaraz
uczyniłem.

Po wejściu do jego umysłu, znalazłem się jednocześnie w innym wymiarze czy innej sferze. To
było tak, jakby jeden wymiar znajdował się za drugim. W tym innym miejscu skupiłem się na pojęciu
przewodnictwa, gdyż to właśnie ono doprowadziło moją nieświadomość do Jezusa w trakcie
poprzedniej sesji. Wtedy ujrzałem jego twarz. Czułem wyraźnie, że był zadowolony, iż sam wróciłem,
żeby się z nim spotkać (to znaczy w sesji solo).

Żeby uzyskać informacje od Jezusa w ramach struktury protokołów SRV, skupiłem się na
stosunkach ludzi z Szarymi. Odpowiedź, jaką otrzymałem, była bardzo wyraźna, a nawet
autorytatywna. Powiedział, że wszelkie spotkania ludzi z innymi istotami leżą w jego planie. Następnie
stwierdził, że mamy pomóc jego dzieciom, kiedy do nas przyjdą.

Nie rozumiałem, co Jezus miał na myśli, mówiąc o “swoim planie" czy “swoich dzieciach". Być
może użył słów zrozumiałych dla szerszego grona, z którego część uważa go za postać religijną.
Podejrzewam, że znaczenie jego słów nie było takie proste czy dosłowne. Czytelnicy mogą je różnie
interpretować.

Jezus powiedział następnie, że my – ludzie jesteśmy obdarzeni wolną wolą i umiejętnością wyboru,
która sprawi, że będziemy wiedzieć, jak postąpić z Szarymi. Odniosłem jednak wyraźne wrażenie, że
wybory, jakich dokonamy, w dużym stopniu określą naszą przyszłość. Skoncentrowałem się następnie
na naszych relacjach z Marsjanami i uzyskałem podobną odpowiedź, jak w przypadku Szarych.

Potem skupiłem uwagę na pojęciu umysł i Sidhis. Jezus dał na to bardzo jasną odpowiedź.
Powiedział, że istnieją niezliczone sposoby doprowadzania ducha do źródła. Przypomina to rzekę i jej
dopływy. Nie ma jednej drogi, a praktykowanie Sidhis nie stanowi jedynego sposobu duchowej
ewolucji człowieka. Dodał jednak, że medytacja jest korzystna dla ludzkiego umysłu, aczkolwiek
niektóre jego typy widzą niefizyczną rzeczywistość bez uciekania się do ćwiczeń typu Sidhis. Metoda
Sidhis jest zdecydowanie pożyteczna dla ludzi, natomiast nie dowiedziałem się, czy ma ona
zastosowanie w układach pozaludzkich.

Skierowałem teraz nieświadomość na niebezpieczeństwa i otrzymałem odpowiedź, że chciwość
jest śmiercią dla człowieka. Nie idzie w parze z pozostałymi sferami życia. Miłość i chciwość są jak olej
i woda – nigdy się ze sobą nie zmieszają. Nie odniosłem wrażenia, jakoby Jezus moralizował. To było
zwykłe stwierdzenie życiowej prawdy.

Jeżeli chodzi o ekologię, Jezus powiedział, że Bóg może tworzyć i odtwarzać życie. Celem życia
jest ewolucja. Podążając tym tropem, zapytałem o Federację Galaktyczną. Jezus odrzekł, że istoty
zaangażowane w Federację stoją na wyższym poziomie ewolucyjnym niż ludzie. Pracują one nad
podniesieniem własnej ewolucji, a działalność ich jest tak samo ważna jak nasza. Co więcej,
podkreślił, że nie pracują one specjalnie dla niego. Pracują dla siebie, dla swojego wzrostu. Jednak w
większym stopniu niż ludzie postrzegają swój postęp jako drogę prowadzącą do przeznaczenia
boskiego.

Zapytałem następnie Jezusa, dlaczego znalazłem do niego drogę poprzez istoty z Federacji.
Odparł, że stało się tak z powodu książki, którą piszę. Chciał mi w tym pomóc, ponieważ stanowi ona
mój wkład w ewolucję. Poczułem, że jest to maty czyn, który może pomóc wielu innym. Nikt nie może
posunąć się do przodu, o ile nie pomoże innym, którzy chwilowo pozostają w tyle. To prawo ewolucji;
egoizm i chciwość są jego przeciwieństwem.

Zapytałem następnie, czy ludzie powinni współczuć Szarym i Marsjanom. Odpowiedź brzmiała:
tak. To idea pomocy innym. Chęć niesienia pomocy nie powinna znać żadnych granic. To jedno z
najbardziej podstawowych przykazań. Uprzedzenia – rasowe, gatunkowe czy jakiekolwiek inne – po
prostu nie mają prawa bytu u bardziej rozwiniętych form. Oto wyzwanie dla ludzi:

wyrosnąć ponad własne intelektualne ograniczenia i nawyki przeszłości, które w ostatecznym
rozrachunku okaleczają naszą wolność.

W tym momencie podziękowałem Jezusowi i zakończyłem sesję. W moich notatkach z sesji
podkreśliłem, że ogólny jej wydźwięk miał przełożenie praktyczne.

                                                      Komentarz

Jezus jest mocno zatroskany ewolucyjnym wzrostem ludzi. Co więcej, gotów jest bezpośrednio
uczestniczyć przynajmniej w niektórych ludzkich przedsięwzięciach, mających na celu ustanowienie
kontaktu.

Z racji tego, że jest on ważną postacią historyczną, posługując się SRV, zasięgnąłem jego opinii co
do doniosłych wydarzeń naszych czasów. Z odpowiedzi, jakiej mi udzielił, wynikało, że nic wielkiego
się nie dokonało, a wyniki, które uzyskałem, w żaden sposób nie stanowią wyzwania dla istniejących
koncepcji religijnych. Na przykład, nie trzeba koniecznie wierzyć, że Jezus stanowi chrześcijańską
koncepcję Boga, żeby uznać jego poglądy za interesujące. Wiara taka niczego tu nie zmienia. Jezus
istniał kiedyś na Ziemi jako istota fizyczna, a jego postać subprzestrzenna nadal żyje i ma się dobrze.
Zjawisko to dotyczy zresztą każdego z nas – nasze subprzestrzenne postacie przeżyją swoje fizyczne
ciała.

Następne rozdziały przedstawiają dane dotyczące spotkań z takimi postaciami, jak Budda i Guru
Dev. Mój stosunek do nich wynika częściowo z szacunku dla roli, jaką odegrali w rozwoju ludzkiej
kultury na przestrzeni wieków. Przede wszystkim jednak uważam, że mądrze jest pytać o radę
światłych ludzi.

W dalszych rozdziałach kontynuuję wątek rad, jakich udzielił nam Jezus odnośnie ET i sposobu, w
jaki możemy wpływać na własną ewolucję. Na razie niech wystarczy, jeśli powiem, że nie milczy w tej
sprawie. Pragnie, abyśmy współpracowali z Szarymi i Marsjanami, przy czym nie powiedział mi, że to
jest po prostu dobry pomysł. Otrzymałem bardzo wyraźne przesłanie, którego nie sposób porównać do
żadnych przekazów, jakie do tej pory udało mi się uzyskać w trakcie teleobserwacji. Rzecz nie w tym,
że powinniśmy współpracować z ET. My musimy to robić.
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #16 : Grudzień 04, 2011, 17:17:51 »

Król Izas
26 lis 2011



Kiedy usiłujemy znaleźć historyczne fakty potwierdzające istnienie Jezusa – twórcy chrześcijaństwa – natrafiamy niemalże na próżnię. Być może jednak poszukiwania takie idą w złym kierunku, bo w przeszłości dokonano wielu zabiegów (z wielu powodów), aby nigdy nie dotrzeć do niepodważalnych śladów istnienia historycznego Jezusa.

Sytuacja jednak zmieni się w sposób diametralny gdy przyjąć, że osobą, którą dziś wspominamy jako Jezusa Chrystusa był opisywany przez żydowskiego historyka Józefa Flawiusza, prominentnego członka klasy kapłańskiej – niejaki Jezus z Gamali. Jezus z Gamali był radykalnym wodzem sekty judajskiej zwanej Czwartą Sektą lub Galilejczykami. Przewodził on 600 zbuntowanym rybakom. To dlatego w Nowym Testamencie często w odniesieniu do Jezusa mówi się, że był „Galilejczykiem” lub „Rybakiem ludzi”. Jezus z Gamali był także wysokim kapłanem w Jerozolimie. Szukając dodatkowych informacji na temat jego osoby w Talmudzie (a także w badaniach prof. Roberta Eisenmana) znajdujemy, że Jezus (z Gamali) był mężem Marii z Betanii, która okazała się być biblijną Marią Magdaleną.

Jeśli podążyć tym szlakiem to szybko okaże się, że życie Jezusa z Gamali było daleko inne od Jezusa opisywanego w tekstach religijnych. Jezus z Gamali był osobą bogatą, posiadał zamek w miejscowości Tiberias i kontrolował 600 osobową armię zwaną rybakami. Z kolei Maria Magdalena w zapiskach historycznych nazywana była czasem Marią Boethus i uważaną za najbogatsza kobietę Judei. W Ewangelii św. Łukasza w Rozdz. 8 można przeczytać:



Następnie wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu, oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów. Joanna, żona Chuzy, zarządcy u Heroda, Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały ze swego mienia.

Co oznacza, że kobiety te z Marią Magdaleną na czele wspierały finansowo Jezusa i Apostołów. Te fakty złożone ze sobą nabierają sensu, bo czy król Herod obawiałby się biednego cieśli? Czy raczej bogatego arystokraty w którego żyłach płynęła królewska krew? Jezus z Gamali okazuje się rzeczywiście być księciem zwanym Izates, synem królowej Heleny z Adiabene. Nieoczekiwanie takie połączenie obu postaci może okazać się jak najbardziej na miejscu, gdy przeczytać fragment zapisków Józefa Flawiusza, gdzie obwinia on przywódców czwartej Sekty za wzniecenie powstania żydowskiego przeciwko Rzymowi. Flawiusz opisuje jak to Król Żydowski Izates oddał się (po przegranej walce) w niewolę rzymskiemu komendantowi Tytusowi. Flawiusz mówi także o tym, że Izates miał przydomek, który brzmiał Izas skąd – jeśli ktoś ma oczywiście otwartą na oścież głowę szybko zauważy – związek z imieniem Jezus. Królem Żydów namaściła go Maria Magdalena w domu Szymona z Betanii. Ceremonię taką trzeba traktować jako koronację a namaszczanie świętymi olejami powtarzano przy każdej koronacji chrześcijańskiego króla w późniejszej historii. Ceremonia ta pokazuje także znaczenie Marii Magdaleny w Czwartej Sekcie.



Mamy więc nieoczekiwanie do czynienia z królewską parą: Jezusem – królem Żydów i królową Marią Magdaleną – czego historię można znaleźć nie tylko w Talmudzie z I wieku, ale także w Złotej Legendzie. Wszystko to rozgrywa się w latach 60-70 I w. n.e. i teoretycznie na wiele lat po śmierci Jezusa z Nowego Testamentu, ale zafałszowania lub raczej ukrycia prawdziwej historii dokonano w sposób świadomy po to, by zatrzeć ślady (skutecznie) i ukryć tajemnicę z której istnienia niewielu zdaje sobie sprawę.
(na podst. książek Ralpha Ellisa)

http://nowaatlantyda.com/2011/11/26/krol-izas/
« Ostatnia zmiana: Styczeń 15, 2012, 12:09:45 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Krons
Gość
« Odpowiedz #17 : Grudzień 04, 2011, 18:59:07 »

Historia pokręcona jak dla mnie w pewnych momentach może nawet w większości, proszę uważać Dariuszu kiedyś było na tym forum mówione ,ze Jezus należał do zgromadzenia esseńczyków i na to jest więcej dowodów.

Pozdrawiam
Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #18 : Grudzień 04, 2011, 20:41:35 »

Ja bym powiedziała trochę prawdziwych informacji zmieszana chyba z domniemaniami z powodu niezrozumienia używanych w tamtym okresie słów kodów albo specjalnie to zrobiono.
Ale nie jest tak iż w całości tego fragmentu nie ma prawdy , jest. Pochodził z zamożnej rodziny , był wykształconym Żydem , żył wedle określonych reguł zakonnych tamtych czasów. Miał żonę MM i dzieci z nią , Ona pochodziła z bardzo znanego  i bogatego Irańskiego rodu.
Jej ojcem był Herod Wielki tak naprawdę ale wychowywał ją i uznał za córkę jego syn. Jej przepisał swój cały majątek prawdziwy ojciec wydziedziczając pozostałe dzieci. Była afera rodowa , jak zawsze w takich sytuacjach. Ona w wieku niecałych 16 lat wybrała sobie męża był to jej starszy kuzyn Jezus.

MM Boethus może pochodzić od określania pierwszego męża jej matki Herodiady ale  istnieją spory historyków , którego Heroda tak nazywać.

MM namaściła Jezusa wybierając go na męża , bowiem taka była  religijna tradycja w jej żeńskim  Perskim- Irańskim rodzie wówczas. Trzeba wejść w tradycje religijne kobiet z jej rodu ( były kapłankami ognia) a wszystko staje się jasne.
Ojciec jej Herod Wielki wiedział doskonale kim jest jego córka , jakom ma odegrać rolę w przyszłości i nie sprzeciwiał się jej związkowi z Jezusem ( przedstawicielem rodu Dawida) bowiem dzięki magom ( najwyższy kapłan -mag ) potrafiącym odczytywać przyszłość i przeznaczenie znał je. Wiedział bowiem  doskonale iż rody muszą się połączyć żeby mógł zapanować pokój i ewolucja na ziemi.
Kobieta , aspekt żeński musiał powrócić do Świątyni obok męskiego, Herod Wielki to doskonale wiedział i akceptował.

Konflikt powstał ponieważ Żydzi nie chcieli się zgodzić na wyrównanie roli kobiety i mężczyzny w Świątyni. Bowiem taka opcja wprowadzała rewolucje w tym co ustanowił Mojżesz.
Inaczej całkowicie zmieniała zasady i prawne i religijne , które wówczas jeszcze były nie do przyjęcia  przez kapłanów tamtego czasu.

Nie można rozdzielić religii od życia Jezusa i MM bowiem na jej kanwie plotą się ich losy.

Mimo wszystko Jezus wyniósł MM do roli  równej "Ojca w Niebie" - czyli współczesnego papieża , stała się ona "Matką w Niebie" i to był moment  , który przeważył szalę tej historii.

Sanhedryn wziął ją w swoje ręce  i wydał okrutne werdykty. W tradycji żydowskiej jest wymazanie imion ( nazwisk wówczas nie było) i danych z historii o raz nie wspominanie o nich , by uległa ich historia całkowitemu zapomnieniu. Z tego powodu tak bardzo trudno znaleźć jakieś dokumenty świadczące o faktycznym życiu obydwojga.
Trudność jest większa gdyż w tamtych czasach używano kilku imion służących jako odnośnik pozycji społecznej i funkcji zakonnej, zarówno w trakcie bycia w zakonie jak i okresu życia rodzinnego w domu.

Nie wyjaśnia się tych tradycji i nie wyjaśnia się również znaczenia wielości imion dotyczących jednej osoby w przeróżnych opisach i opowieściach.
Dlaczego? Bo istnieje ukryta zmowa wspólnych interesów obydwu religii monoteistycznych ( Judaizm i katolicyzm) które wcale nie chcą by prawda ujrzała światło dzienne.

Wiele opisałam już w "kodzie Peszerowym" i może pora by powrócić do tematu.

Czy jest prawdą to co napisałam? Zapewne są drobne bardzo nieścisłości ( trudny jest powrót do czasów 2000 lat wstecz) jednak "ktoś" znający dobrze tą historię ( na podstawie istniejących  odczytów z istniejących dokumentów) potwierdził prawidłowość mojego opisu. Zaznaczył również iż wedle jego wiedzy są u mnie  bardzo maleńkie nieścisłości.

Dobrze iż wróciłeś Darku do tematu warto go wznowić.

Bowiem systematycznie pojawia się na ziemi  czas , możliwość wkroczenia w wiedzę nową. Wówczas pojawiają się ludzie mogący "otworzyć jej bramy" dla innych.Takich Mesjaszy ( bo zawsze jest to para kobieta i mężczyzna) w naszych dziejach było sporo.

Przed Jezusem i MM był Mojżesz i Miriam im się też nie udało bo niestety Mojżesz nie był jeszcze gotowy na uznanie równości kobiety i mężczyzny w Świątyni.

MM i Jezus byli gotowi obydwoje ale ludzie jeszcze nie byli gotowi, obecnie jest inaczej , bo ludzie już są gotowi i wszystko dzieje się w zupełnie inny sposób przez reaktywowanie planów energetycznych gdy ludzie są gotowi na zmianę  swojej przyszłości.
To Ludzie muszą udowodnić gotowość akceptacji zmian i przyjęcia nowej ( starej już istniejącej ale zatrzymanej) wersji wydążeń, wówczas historia zrealizuje swoją dalszą część.

Czy  Jezus umarł? Nie , On nigdy nie umarł dokonał transformacji energetycznej swojego ciała i nadal żyje ( żył poza naszym wymiarem tam czas płynie inaczej). Czy jest obecnie na ziemi? Moim zdaniem jest , bowiem  kilka lat temu powiedział  iż  dwa ziemskie  lata zabrało mu obniżanie swojej wibracji  do poziomu możliwości  przebywania w naszym wymiarze.
W jednej z  książek - przekazów gdy zapytano go  czy się jeszcze urodzi na ziemi odpowiedział iż nie musi jednak   dlaczego nie , teraz nie opowie , bo na ten   moment nie  było by to  dla ludzi  zrozumiałe.

Dlaczego On się nie ujawnia? Nie wolno mu  było ingerować w los ziemi i Ludzi , Ludzie sami musieli dokonać wyboru ( bez Jego autorytetu) drogi którą pójdzie ziemia.

Były dwie opcje droga Samuela- Enki i droga Jezusa. Gdyby ujawnił się Jezus Samuel był by z miejsca na przegranej pozycji , a nie ,o to chodziło , o sterowanie autorytetami. Tylko  , o samodzielność i  dojrzałość Ludzkich wyborów. Dojrzałość polegającą na odróżnianiu drogi miłości , dobra i prawości od drogi , która o tym mówi a tym nie jest.

Ta subtelność różnicy , to wielka manipulacja informacja z używaniem tych samych słów w innym celu. Rozwój Ludzki to również umiejętność odróżniania tych ukrytych podtekstowych    intencji.
Jak widać tym razem się udało.

Czyli dane słowo o powrocie zrealizuje się. A Ludzie poznają prawdziwą historię życia Jezusa i MM.

Kiara Uśmiech Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Grudzień 07, 2011, 10:00:23 wysłane przez Kiara » Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #19 : Grudzień 04, 2011, 20:41:49 »

A, dzięki za troskę. Duży uśmiech
Będę uważał. Mrugnięcie
Za pozdrowienia również dzięki. Duży uśmiech
Co do przynależności tytułowego bohatera. Im więcej sekt mu przypiszą tym lepiej. Dziś tak go "bidaka" ograniczyli. Tylko jedna sekta się do niego przyznaje. Mrugnięcie Afro
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
quetzalcoatl44
Gość
« Odpowiedz #20 : Grudzień 06, 2011, 19:51:44 »

postaci Jezusa nie da sie oddzielic od kontekstu religijnego, przeciez hold trzech kroli i gwiazda betlejemska przy narodzinach Jezusa wskazywaly na jego religijne znaczenie, oczekiwanie na mesjasza Bozego to zawsze jest eschatologiczny kontekst, na mesjasza glownie namascil Jezusa Jan Chrzciciel ktory byl przywodca qumranczykow - poprostu Jezus mial oddzielic swiatlo od ciemnosci Uśmiech trzeba znac Biblie zeby wiedziec jak to wszystko sie ze soba laczy i przeplata
Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #21 : Grudzień 06, 2011, 20:05:15 »

postaci Jezusa nie da sie oddzielic od kontekstu religijnego, przeciez hold trzech kroli i gwiazda betlejemska przy narodzinach Jezusa wskazywaly na jego religijne znaczenie, oczekiwanie na mesjasza Bozego to zawsze jest eschatologiczny kontekst, na mesjasza glownie namascil Jezusa Jan Chrzciciel ktory byl przywodca qumranczykow - poprostu Jezus mial oddzielic swiatlo od ciemnosci Uśmiech trzeba znac Biblie zeby wiedziec jak to wszystko sie ze soba laczy i przeplata

A który Jan Chrzciciel Go namaścił i kiedy? Znasz może okoliczności i czas , to napisz proszę.

A może masz na myśli polanie wodą Jezusa w Jordanie przez Jana Chrzciciela? Wedle tradycji żydowskiej oraz sekty ( Pomazańców Porannych , obmywających nieczystości nocy) którą reprezentował Jan Chrzciciel był to akt oczyszczenia , (żydowska mykwa obecnie) a nie namaszczenie.


Kiara Uśmiech Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Grudzień 06, 2011, 20:09:51 wysłane przez Kiara » Zapisane
quetzalcoatl44
Gość
« Odpowiedz #22 : Grudzień 06, 2011, 20:20:07 »

pozniej zstapil na niego duch sw po tym oczyszczeniu Uśmiech

Chrzest Jezusa w Jordanie, poświadczony przez wszystkich ewangelistów (Mt 3,13-17; Mk 1,9-11; Łk 3,21-27; J 1,29-34), należy do głównych misteriów ziemskiego życia Jezusa. Stanowił on punkt zwrotny w Jego życiu i zapoczątkował Jego działalność publiczną. Historyczność chrztu Jezusa nie podlega wątpliwości i jest powszechnie przyjmowana. Poświadczony jest on bowiem przez wszystkich ewangelistów, przez pierwotną katechezę (Dz 1,5.22; 10,37; 11,16; 13,24-25; 18,25; 19,3-4), a nawet przez niektóre apokryfy, jak np. Ewangelię Ebionitów i Ewangelię Hebrajczyków. Św. Jan Ewangelista nie opisuje wprost wydarzenia chrztu, lecz przytacza świadectwo Jana Chrzciciela. Świadectwo wyraźnie suponuje fakt chrztu, potwierdzając przez to relacje synoptyków. „Jan dał takie świadectwo: Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: „Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”

http://www.edukateria.pl/praca/imiona-jezusa-chrystusa-chrystus/
« Ostatnia zmiana: Grudzień 06, 2011, 20:29:01 wysłane przez quetzalcoatl44 » Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #23 : Grudzień 06, 2011, 20:35:20 »

No dobrze opisałeś nie chrzest Duchem Św. co tak naprawdę znaczy ogniem ale to nie jest akt namaszczenia.

Mykwa "chrzest wodny" to jedno a chrzest Duchem Św. to drugie , to naprawdę dwa  zupełnie inne akty . trzeci to akt namaszczenia.

Istnieje nadal wiedza i tradycja związana z tymi dwoma aktami chrztu w dwóch rożnych porach roku , to jedno , a drugie ( wejdę do moich notatek odszukam szczegóły) w trakcie chrztu Jezusa  Duchem Św. ten który jest powszechnie znany jako Jan Chrzciciel siedział w wiezieniu uwięziony przez Heroda. Fakt ten również potwierdzają ewangeliści.


Kiara Uśmiech Uśmiech
Zapisane
quetzalcoatl44
Gość
« Odpowiedz #24 : Grudzień 06, 2011, 21:00:03 »

 A głosił, mówiąc: Idzie za mną mocniejszy niż ja, któremu nie jestem godzien, schyliwszy się, rozwiązać rzemyka u sandałów jego.
8 Ja chrzciłem was wodą, On zaś będzie chrzcił was Duchem Świętym

to takie namaszczenie rowniez, potem nastepuje chrzest i namaszczenie Duchem Sw
potem MM namaszcza rowniez Chrystusa myjac mu stopy o polewajac glowe olejkiem

do tej pory Zydzi czekaja na Eliasza ktory poprzedzi przyjscie mesjasza a Jan Chrzciciel byl Eliaszem Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Grudzień 06, 2011, 21:00:27 wysłane przez quetzalcoatl44 » Zapisane
Strony: [1] 2 3 4 5 |   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Strona wygenerowana w 0.65 sekund z 20 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

watahagwiazdy nighmare darkwarriors stadomoixos magia-moje-zycie