Niezależne Forum Projektu Cheops Niezależne Forum Projektu Cheops
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Październik 16, 2021, 18:38:37


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: 1 2 [3] 4 5 |   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Słowianie  (Przeczytany 71249 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
krzysiek
Gość
« Odpowiedz #50 : Maj 08, 2011, 22:33:26 »

Na "starym forum" mieliśmy wielkiego specjalistę od historii i kultury Słowian. Pewnie w mig rozstrzygnąłby wszelkie rozterki i niewiadome w tym temacie. Nie mogę sobie przypomnieć, pod jakim nickiem się tu udzielał? A zamieścił prawie tysiąc postów. W awatarze miał wizerunek jakiegoś słowiańskiego woja. Pomóżcie mi przypomnieć Jego namiary, bo mnie to męczy od jakiegoś czasu.
A może by tu zajrzał i wzbogacił dyskusję?
Zapisane
songo1970

Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #51 : Grudzień 13, 2011, 15:18:02 »

KALENDARZ SŁOWIAŃSKI

 

1.02 Gromnica - zima spotyka się z wiosną, wyjście po raz pierwszy na miejsce obrzędowe, przyzywanie Bogów, czczenie ich

21.02 Strzybóg - modły i prośby o pogodę i „przywianie” wiosny, przewidywanie pogody

1.03 Perepłut - w nocy (z 28.02) rodzi się nowa woda; uświęcanie wody, zbieranie „żywej wody” ( z trzech źródeł) do celów magicznych, symboliczne  spryskiwanie się nią

od 9.03 Jaskółka - początek wzywania wiosny, przyzywanie ptaków do powrotu z wyraju, przewidywania pogody, czczenie Mokoszy, zostawianie na ziemi symboli solarnych w celu przyciągnięcia słońca

13.03-20.03 Tydzień Jarowita - modły i przywoływania Jarowita; dawniej oprowadzano po wiosce chłopca przebranego za Jarowita (tj. ubranego na biało z kłosami żyta w dłoni, siedzącego na białym koniu)

20.03 Dzień oczyszczenia - symboliczne spryskiwanie się wodą w celu oczyszczenia przed wielkim dniem

21.03 Jare święto - wiosenna równonoc; witanie Słońca - Swarożyca, czczenie Mokoszy, wbicie w ziemię pierwszej kłody jako symbol zapłodnienia (wcześniej nie wolno było tego robić, ponieważ Ziemia była brzemienna), taczanie jaj po ziemi, wyniesienie kukły Morany ze wsi, składanie ofiar

22.03 Wełkydeń -  pierwszy dzień świąteczny; święcenie jadła i jaj „żywą wodą”, modły do Bogów

23.03 Konopielka - polewanie dziewcząt wodą przez chłopców (wezwanie urodzaju), a te z kolei obdarowywują ich pisankami

24.03 Bogini wiosna - Przebudzenie Ziemi, palenie ognisk w celu ogrzania jej, święcenie ziarna na zasiew

25.03 Perun - przywoływanie burzy, rozpoczęcie siejby

15.04 Jarowit - dzień poświęcony czczeniu Jarowita

16.04 Rachmański wełkydeń - puszczanie na wodę skorupek po pisankach

22.04 Łada - czczenie jej, dzień ten zaprowadza równowagę w przyrodzie i w ludziach; święto dziewcząt

23.04 Święto mężczyzn - czczenie ognia i spryskiwanie go piwem, obmywanie się rosą, modły do Świętowita

1.05 Żywia - święto zieleni i życia

2.05-11.05 Rusalny tydzień - ofiarowywanie chleba, płótna i wianków dla rusałek, wił i Mokoszy

10.05 Zielnik - zbieranie ziół, święcenie ich, składanie roślinom żertrwy z piwa lub miodu

10.05-17.05 Nowe lato - pierwotna nazwa zielonych świątek; wicie wieńców i majenie domów, oprowadzanie po wiosce dziewczyny przebranej za Ładę (błogosławi ona każdy dom, obdarowywując go płodnością)

15.06 Świętowit - modły o urodzaj, żertwy

21.06-24.06 Kupała - letnie przesilenie; magiczna noc, rośliny zebrane tej nocy mają niezwykłą magiczną noc; wygaszenie starego, brudnego już ognia i zapalenie w tym miejscu nowego (chodzi o ogień domowy, który płoną przez cały rok), pierwsza prawdziwa kąpiel, dziewczęta puszczały wianki na wodę, wróżyły na temat zamążpójścia; święto miłości, kojarzenia się par, jedyna noc, kiedy mężczyzna mógł bezkarnie posiąść kobietę

30.06 Pożegnanie Jarowita - żegnanie Jarowita, jako że wiosna się skończyła

1.07 Swaróg - oddawanie mu czci, początek sianokosów

13.07 Chors - modły, przewidywanie pogody

20.07 Perun - modły, czas na składanie przysiąg, braterstwa

22.07 Perperuna - modły, prośby o urodzaj

6.08 Spas - święto Simargła, składanie mu ofiar, święcenie owoców i zbóż

15.08 Mokosza - czczenie Matki Ziemi oddającej swe plony  ludziom

19.08 Strzybóg - prośby o pogodę

1.09 Dadźbóg - rytualne zapalanie świec w domu wieczorną porą, święcenie ognia domowego

4.09 Perun i Perperuna - pożegnanie ich, palenie ognisk i zamawiania przed pożarem

8.09-9.09 Rodzanice - modły, poświęcanie chleba i jego błogosławieństwo

14.09 Święto wyraju - pożegnanie ptaków, które na zimę odlatują do wyraju

21.09-23.09 Święto plonów - równonoc jesienna; dziękowanie Mokoszy za plony, częstowanie obrzędowym kołaczem, robienie wieńców z kłosów zboża i święcenie ich, żegnanie Słońca, wróżby dotyczące urodzaju na rok następny

24.09 Domowy - modły do niego, by  strzegł zapasów, składanie mu ofiar w czterech kątach domu

24.10 Dziady - dzień pamięci o zmarłych, równocześnie święto Welesa; palono grumadki na grobach zmarłych, spożywano obiaty (rytualne bezmięsne posiłki dla zmarłych), prośby do Welesa o opiekę nad duszami

24.11 Dola - wróżby dotyczące przyszłego losu

29.11 Kalita - od tego dnia odgryza się kęsy z rytualnego chleba, co symbolizuje zmniejszanie się dnia

6.12 Dziadek Mróz - przychodzi zima, a z nią Dziad Mróz, trzeba go zaprosić na kolację

21.12-23.12 Szczodry wieczór - zimowe przesilenie; witanie Słońca, które od tego dnia będzie coraz dłużej gościć na niebie, rozpalanie ognisk w celu przywołania go, w domu zapalano tzw. podłaźniki - świeczki na gałązkach sosnowych lub świerkowych ozdobionych kokardkami

24.12-30.12 Szczodre gody - świąteczne obchodzenie rozpoczęcia nowego cyklu, który był za razem rozpoczęciem nowego roku; w tych dniach czczono przodków, Roda jako ojca wszystkiego, Swaroga, Swarożyca, Mokoszę

http://welesowy-jar.fm.interia.pl/kalendarz.htm
Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
songo1970

Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #52 : Luty 22, 2012, 07:49:37 »

Pochodzenie Indian amerykańskich i Słowian
 Kategorie: HISTORIA
Tagi: genetyka, odkrycie Ameryki

Badania genetyczne mieszkanców gor Ałtaj na Syberii wykazały, że są oni blisko spokrewnienie z Indianami pólnocnoamerykańskimi.

Mutacja genetyczna nastąpiła ok. 13-14 tys. lat temu i jest identyfikowana z przekroczeniem przez mieszkańców Ałtaju Cieśniny Beringa i osiągnięcie Ameryki.

Wg profesora Schurra z University of Pennsylvania Altaj ma olbrzymie znaczenie dla ludzkiej kultury, bo przez tysiące lat rozmaite ludy zmierzały w to wlaśniue miejsce, by po jakimś czasie rozproszyć się po świecie. Geneza Slowian jest związana rownież z Altajem, skąd mieli przybyć do Europy nasi przodkowie.

Ekipa prof. Schurra badała markery mitochondrialne DNA, które są przekazywane przez matki i chromosom Y, który synowie dziedziczą po ojcach. Przeprowadzono bardzo dużą ilość takich badań co sprawia, że są one wiarygodne i precyzyjne.


 Szukając chromosomu Y w DNA naukowcy znaleźli unikalną mutację którą dzielą ze sobą Indianie z Ameryki Północnej z mieszkancami południowego Ałtaju. Całość badań opisano w “American Journal of Human Genetics”.

Obecnie naukowcy szacują, że Cieśninę Beringa przekroczyla więcej niż jedna migracja mieszkańcow Azji i być może ta najstarsza miala miejsce nawet 20 000 lat temu. Oznacza to, że Indianie, którzy czyją się rdzennym ludem Ameryki również są swoistymi emigrantami, którzy przybyli tu tysiące lat temu z Azji.
http://nowaatlantyda.com/2012/02/22/pochodzenie-indian-amerykanskich/
« Ostatnia zmiana: Luty 22, 2012, 07:49:58 wysłane przez songo1970 » Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
east
Gość
« Odpowiedz #53 : Luty 22, 2012, 11:09:56 »

Pochodzenie Słowian wg badania genetycznego grup krwi (po Y-DNA ) ,tzw  haplogrupy. Słowiańska haplogrupa to generalnie R1a1a .

Oto haplogrupa R1a1a - wg. Anatole Klyosov 2009
datowana z miarą pewności 95%

AZJA
20.000 lat - geneza w południowej Syberii lub w Chinach
11.850 lat - wspólny przodek indo-słowiański

7125 lat - Indie Pd, plemiona Andra Pradesh
7025 lat - Pakistan
4050 lat - Indie Pn.zach, plemiona indoeuropejskie - Ariowie
3200 lat - Indie Pd., plemiona Chenchu (z indoeuropejskich Ariów)
 350 lat - Indie Pd., w plemieniu Chenchu, jeńcy islamscy z Europy
3750 lat - Półwysep Arabski

EUROPA
11.650 lat - Bałkany  (Macedonia, Kosowo, Serbia, Bośnia),
a początek ekspansji z rejonu Bałkanów - około 6000 lat temu.
(K. Nordtvedt tę gałąź datuje jednak tylko na 5050 lat!)
4750 lat - Rosja i Ukraina (także Tadżykistan i Kirgistan)
4700 lat - Niemcy (4600 - groby R1a1a w Eulau)
4550 lat - Polska
4425 lat - Inne kraje środkowej i zachodniej Europy
4125 lat - Czechy i Słowacja
3825 lat - Norwegia
3375 lat - Szwecja

R1a1a7 (M458) w Polsce może być, wg Klosowa, owocem ponownego zaludniania tego regionu ze wschodu po znacznym wyludnieniu związanym z inwazją populacji haplogrup R1b1b2 około 3200-2500

Rozwój europejskiego Rodu R1a1a1
R1a1a1g, R1a1a1g2, R1a1a1i... SŁOWIANIE

         (Szczegółowo o migracji i obecności R1a1a1 w rejonie Dunajca, Popradu i Białej, zob.)

         Ród R-M417, obecny od dziesiątego tysiąclecia przed Chr. (najpierw w swoich przodkach R-M17) zapewne na Bałkanach, nad Dunajem lub w ogóle w Europie Środkowej, na pewno uczestniczył  jakoś w procesach rewolucji neolitycznej od około 5500 lat przed Chrystusem: w powstaniu i upowszechnianiu się produkcji ceramiki, hodowli zwierząt i rolnictwa, którego skutkiem był szybki rozwój demograficzny i migracje ludności.  W tym czasie w jedności populacji/rodu R1a1a  musiał się dokonać proces kształtowania się języka i etnosu, najpierw o wspólnym charakterze indo-słowiańskim, a po rozdzieleniu się - etnosu prasłowiańskiego. 

         Zapewne w rejonie Europy naddunajskiej około 6000-7000 lat temu w rodzie R-M17 pojawiła się mutacja M417, która dała początek wielkiego rodu euro-azjatyckiego R1a1a1. Ze względu na jej późniejsze, tj. około 1500 roku przed Chr. pojawienie się na terenie Indii i Iranu z językiem pokrewnym prasłowiańskiemu i pod szeroko w starożytnych źródłach znaną nazwą "Ariowie",

grupę R1a-M417 można by nazwać ario-słowiańską lub ogólnie aryjską.

żródło :  http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/polacy.htm

Można by zaryzykować stwierdzenie, że mamy jednak coś wspólnego z Irańczykami Mrugnięcie
O wiele więcej niż z Amerykanami.
Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #54 : Marzec 10, 2012, 20:52:20 »

Dokopałem się do fajnej dyskusji nt Słowian:

17-06-2011
83. Oj, z tymi Słowianami...

Coś się ruszyło w dociekaniach nad starożytnościami słowiańskimi i polskimi. Kolejny autorzy wpatrują się w mrok i mgłę skrywającą nasze początki i jednak coś – może trzecim okiem – dostrzegają. Tym razem są to panowie Kazimierz Perkowski, który przedstawia witrynę Bogowie Polscy, i Grzegorz Niedzielski (autor Taraki!), który niedawno staraniem sandomierskiego wydawnictwa Armoryka opublikował dwie książki: Drzewo świata. Struktura symboliczna słupa ze Zbrucza  i Królowie z gwiazd. Mitologia plemion prapolskich. Prób przeniknięcia mgły i mroku było ostatnio więcej, polecam bibliografię pod nowym artykułem Grzegorza Struktura panteonu Polan w kronice Długosza – bo to na jego marginesie ta notka.

A ja mam kilka pytań o Słowian i ich dawne dzieje – które rzucam tu na wiatr z (niewielką) nadzieją, że ktoś mnie oświeci albo zaczną te pytania w jego umyśle pracować aż wypłynie, kiedyś, odpowiedź. Temat „Słowianie” uczy żyć z pytaniami, na które nie ma odpowiedzi.

1) Dlaczego po przyjęciu chrześcijaństwa w Polsce nie miały miejsca męczeństwa za wiarę? Dlaczego polskie ziemie nie wydały własnych męczenników? Najsławniejszy i właściwie jedyny męczennik z czasu pierwszych Piastów, św. Wojciech, został umyślnie i przebiegle wysłany na śmierć przez Bolesława do sąsiadów-Prusów, skąd wniosek, że chrześcijańskim misjonarzom na ziemiach polskich nic nie groziło. Dziwnym byłoby przypuszczać, że aż tak byli sterroryzowani przez „siepaczy” Piastów – raczej oznacza, że nowa religia przeszła im gładko. Czyżby była do dawna znana, oswojona? W wersji słowiańsko-głagolicko-cyryliańskiej?

2) Dlaczego linia dzieląca dialekty wschodniosłowiańskie (ruskie) od zachodnich (polskich) jest identyczna z podziałem na chrześcijaństwo wschodnie (z liturgią SCS) i zachodnie (z liturgią do niedawna łacińską)? Znaczyłoby to, że językowy rozpad słowiańszczyzny na wschód i zachód nastąpił dopiero po rozszczepieniu religijnym chrześcijańskim, więc zapewne jego skutkiem?

3) Czy nazwa Lachy (Liachy, Lengyel, Lenkija) na pewno pochodzi od mitycznych Lędzian? - A może raczej jest określeniem "łacinników" czyli używających nie słowiańskiego a łacińskiego języka w liturgii? Że tak Polaków przezwali ich wschodni, a nie zachodni sąsiedzi, byłoby całkiem sensowne.

4) Czy uzasadnione jest „odczytywanie” religii Zachodnich Słowian, Lechitów, ze Światowida ze Zbrucza, skoro ów zabytek pochodzi z terenów wschodniosłowiańskich? Skoro jako „nie nasze” (nie-lechickie) odrzucane są przekazy z Kijowa o Perunie, Wełesie i Swarogu, to niby dlaczego Światowid Zbruczański dla Lechitów miałby być miarodajny?

5) Jak wykazuje Leszek Moczulski w książce „Narodziny Międzymorza” (zob. str. 471-5) dorzecze Dniestru w X wieku było zajęte i rządzone przez tureckich Pieczyngów! „W połowie X w. Pieczyngowie panowali nad terytoriami  od dolnego Dunaju po Don i od Morza Czarnego aż po Kijów, Łuck, do okolic dzisiejszego Sokala nad Bugiem...” Światowid ze Zbrucza datowany jest na rozległy okres między IX a X wiekiem – czy nie jest więc dziełem Pieczyngów lub wyrazem jakiegoś słowiańsko-tureckiego synkretyzmu?

6) Co na ziemiach później polskich robili Normanowie? Wiadomo, że mieli osadę (gród, miasto?) koło Grudziądza; sama nazwa Grudziądz jest z ich języka; wiadomo że służyli Mieszkowi. Z drugiej strony na tle Europy i zachodniej i wschodniej najeżdżanej przez Normanów i organizowanej przez nich (Normandia, Anglia, Sycylia, Ruś z Kijowem), ziemie później polskie robią wrażenie osobliwej strefy (prawie) bez Normanów, jakiegoś „no-Norman-land”?

Wojciech Jóźwiak

                                                                                                                                                           

komentarze

1. Kontakty słowiańsko-wikińskie[/b] • autor: Krabat 2011-06-17 11:40:50
Witam, kilka luźnych uwag: - oprócz Grudziądza były jeszcze Jomsborg i Truso, kwitła więc wymiana handlowa - córka Mieszka Świętosława została wydana za Eryka Zwycięskiego, króla Szwecji - musiały istnieć więc kontakty polityczne; w podzięce za to Mieszko miał dostać drużynę wojowników (nie mogę dokopać się do źródeł, ale w okolicach grodu na Ostrowie Lednickim znaleziono wikińskie artefakty) - śladów obecności Wikingów jest dużo, pytanie raczej dlaczego nie podbili dorzecza Odry/Wisły? nie opłacało się? żyli w kooperatywie ze Słowianami? bali się odwetu? P.S. Robiłem paragrafy, ale je zjadło.

2. Hm... • autor: BPL 2011-06-18 11:03:13
Oj nie wiem czy widać u nas taki wyraźny brak oporu wobec nowej wiary, a co choćby z Reakcją Pogańską, która prawie że obróciła w perzynę dzieło pierwszych Piastów? A sprawa domniemanego władcy pogańskiego - Bolesława Zapomnianego? Ale tak daleko szukać nie trzeba, przecież do 1906 roku trwał w Polsce w najlepsze, bodaj ostatni publiczny obrzęd pogański Joście (wspomniany przez Grzegorza).Wymieniać można długo... Grzegorz upatruje w Światowidzie ze Zbrucza raczej symboliki uniwersalnej, w którą wpisuje się wiele wierzeń,od rzymskich po tureckie(!) czyli nawet poza indoeuropejskimi. Nie ma to być dowodzenie "lechickości" Zbrucza, choć na podstawie zachodniosłowiańskich rdzeni w nazwach ukraińskich rzek i taką teorię pewnie można podnieść. Celem Projektu Bogów Polskich nie jest poszukiwanie "czystej" słowiańskości za wszelką cenę czy odpowiedź kto jest bardziej Słowianinem, a kto nie jest :-) Chodzi raczej o uchwycenie świadectw, tych dawniejszych jak i tych, które przetrwały do dziś na obszarze lechickiej grupy językowej, która zdaje się też przejawiać wręcz znamiona konglomeratu słowiańsko-celtycko-skandynawskiego. Wg mnie jest to raczej fascynujące niż temat wstydliwy :-) Fakt taki ma miejsce (choćby poprzez dowiedzioną ciągłość genetyczną) bez względu na to czy rację co do pochodzenia Prasłowian mają Autochtoniści czy Alochtoniści.

http://www.taraka.pl/autopromo,83
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Fair Lady
Gość
« Odpowiedz #55 : Marzec 11, 2012, 11:26:01 »

Wikingowie to stara formacja skandynawska, zaborczy i wojowniczy. Zeglarze od Ameryki Polnocnej, przez Grenlandie po basen Morza Czarnego. Swietni nawigatorzy, atakowali poprzez wplywanie waskimi statkami pod prad rzek, tak Wisle, Dniepr i inne.
Dlaczego nie Odre? /jak w pytaniu powyzej/ otoz ten odlam Wikingow pochodzil z wyspy Gottlandii to oni.
Przez wiele setek lat zyli na terenach dzisiejszej Ukrainy. Kazde ataki tego typu mialy na celu przekazywanie genow...a nie tylko niesienie "kaganka oswiaty".
Zlotowlose dziewice "slowianskie" opiewana za swa urode, zapewne mialy cos z tej mieszaniny w sobie:)
Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #56 : Marzec 11, 2012, 11:56:22 »

19 czerwca 2011

Grzegorz Niedzielski

Słowianie raz jeszcze
- w odpowiedzi Wojtkowi Jóźwiakowi

Pytania które postawiłeś Wojtku (83. Oj, z tymi Słowianami...) są bardzo istotne, ale i bardzo trudne do udzielenia jednoznacznej odpowiedzi. Nie tylko brakuje źródeł do nich, ale możliwe, że po niektóre historyczne wydarzenia były celowo zacierane. Mam tutaj szczególnie na myśli sprawę ewentualnego, chrześcijańskiego obrządku słowiańskiego na terenie Polski. Zwolennicy obecności na naszych ziemiach chrześcijaństwa w postaci cyrylo-metodiańskiej jeszcze przez oficjalną chrystianizacją, w czasie sprawowania władzy przez Mieszka I , powołują się przede wszystkim na zapis z Żywota św. Metodego, wspominający o księciu Wiślan "szkodzącym i urągającym chrześcijanom", później pod przymusem ochrzczonym, najprawdopodobniej na Morawach. Zwykle odnosi się to do napadów na Państwo Wielkomorawskie. S. Kętrzyński i J. Gąssowski, na których powołuje się Andrzej Buko w artykule Trzy wcielenia Sudomira, twierdzą jednak, że najprawdopodobniej chodziło w tym przypadku o chrześcijan miejscowych, a nie napadanie na Państwo Wielkomorawskie, bo w tym ostatnim przypadku na ziemie księcia nie zostałby posłany najpierw misjonarz z upomnieniem (św. Metody), ale od razu oddział wojska, do spuszczenia lania wiślańskiemu władcy. Prześladowania mogły jednak mieć charakter incydentalny i jak zauważa, raczej nie były zbyt silne, bo o jakimś masowym exodusie chrześcijan z ziem Wiślan nic nie wiadomo. Poza tym pogański kraj na północ od Karpat nie był oddzielony od południowego Zakarpacia rodzajem "pogańskiej, żelaznej kurtyny", w związku z czym jakieś misje do nas docierały - skądś się owi chrześcijanie w kraju Wiślan w końcu wzięli! Książę Nitry, Pribina, sam poganin, zezwalał na działanie na terenie swojego państwa chrześcijańskich misji frankońskich.[1] Chyba więc Słowianie byli tolerancyjni dla innych wyznań. Dlaczego? Tutaj pojawia się problem etnogenezy Słowian, którzy wcale nie musieli być jednolitą grupą etniczną, ale wchłonęli w siebie wiele różnych etnosów, od wschodnich - Sarmatów, w ich zachodnim, alańskim odłamie, czy ugrofińskich Awarów, do zachodnich plemion kultury wielbarskiej (gocko-gepidzkiej) i przeworskiej (lugijskiej, wandalskiej - która zresztą była sprzymierzona z sarmackimi Alanami). Prof. Paszkiewicz w Początkach Rusi wskazuje np. że początkowo termin Ruś odnosił się również do plemion niesłowiańskich, objętych władzą Księstwa Kijowskiego, później zasymilowanych, o jakiejś "czystości rasowej" Słowian raczej nie może być mowy.[2]

W przypadku terenów Polski znaczącym substratem etnicznym, mogła być ludność kultury przeworskiej, która miała mieszany charakter, bo jej podłoże było germańsko-łużycko-celtyckie. Należeli do nich m.in. Wandalowie (Hasdingowie i Silingowie), schrystianizowani w okresie wędrówek ludów i będący jak większość German - arianami. Zwykle przyjmuje się, że Słowianie, po przybyciu na ziemie obecnej Polski zastali tu pustkę osadniczą. Wszyscy mieszkańcy opuścili swoje ziemie, a nowi osadnicy zajęli ich miejsce. Jednak, jak podaje Gąssowski, odpływ ludności z naszych obecnych ziem nie był całkowity, chociaż znaczący. Począwszy od IV wieku, z największym nasileniem w V wieku, tereny Polski opuściło około 60% populacji kultury przeworskiej, emigrując ku lepszym ziemiom, dostępnym po upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego.[3] Oznacza to jednak, że 40 % ludności zostało! To wciąż bardzo dużo. Zdaniem H. Łowmiańskiego, czy L. Leciejewicza, na terenach Polski w okresie przybycia tu Słowian, możliwe że wespół z Awarami, którzy byli "argumentem siłowym" dla wspólnej ekspansji, żyło tu jeszcze co najmniej 240 tys. autochtonów (u schyłku IV stulecia liczyli ok. 600 000 osób), przy czym liczba ta jest raczej niedoszacowana, niż przesadzona![4]

Jak wynika z odkryć archeologicznych w Przeworsku - dwóch późnoantycznych amfor do przechowywania oliwy o pochodzeniu północnoafrykańskim, pozostała na miejscu ludność kultury przeworskiej utrzymywała kontakty ze swymi pobratymcami - emigrantami, nawet po ich dotarciu na ziemie obecnej Tunezji. Pogląd o braku mieszkańców na terenach Polski przez okres praktycznie 100 lat, między końcem IV a początkiem VI wieku lub nawet dłużej i swego rodzaju izolacji tego obszaru jest mało prawdopodobny i byłby ewenementem w ówczesnej Europie.[5] W takim przypadku brak również odpowiedzi na pytanie w jaki sposób i z jakiego powodu Słowianie mieliby przejąć używane do dzisiaj, obcego pochodzenia nazwy geograficzne, w pierwszym rzędzie hydronimy.

Kultura przeworska nie została bynajmniej zniszczona przez najazd federacji Hunów, ale była z nimi, na co wskazują huńskie insygnia władzy w grobie z Jakuszowic (woj. Świętokrzyskie) oraz inne świadectwa przejmowania obyczajów i elementów uzbrojenia, związana sojuszem.[6] Część plemion lugijskich - Wandalowie (Hasdingowie), zamieszkujący Dolny Śląsk, Polskę centralną i zachodnie Mazowsze, sprzymierzyło się z irańskojęzycznymi Alanami, zachodnim odłamem Sarmatów. Doszło nawet między nimi do unii personalnej, jako że późniejsi królowie Wandalów nosili tytuł rex Vandalorum et Alanorum ("król Wandalów i Alanów"). W okresie wczesnego średniowiecza dało to podstawę do twierdzenia przez rodzimych i zachodnich historiografów, że Polacy, a ogólniej zachodni Słowianie, są potomkami Wandalów.[7] W Annales Alamanici, opisującym najazd Karola Wielkiego na Słowian połabskich, ci ostatni zwani są Wandalami. Gerhard z Augsburga w Miracula Sancti Oudalrici nazywał Mieszka I wodzem Wandalów. Gesta Hammaburgensis ecclesiae pontificum uznaje zaś Słowiańszczyznę za kraj zamieszkany przez Winnilów, dawniej zwanych Wandalami.[8] Do tego oczywiście dołączyć można rodzime: Kronikę polską Kadłubka (w której autor wywodzi Lechitów - Wandalów od legendarnej królowej Wandy i rzeki Wandal, czyli Wisły) oraz anonimową Kronikę wielkopolską, potwierdzające rodowód Polaków od Wandalitów.[9] Józefowi Kostrzewskiemu, w Słowianach i Germanach w pradziejach Polski (skądinąd pracy bardzo stronniczej) dało to podstawę do utożsamienia Wandalów z autochtoniczną ludnością słowiańską, jednak sprawa jest bardziej złożona i wygląda raczej na to, że plemiona Słowian, przybywające na tereny Polski począwszy od VI wieku, asymilowały pozostałą, miejscową ludność "wandalicką", czyli lugijską, która uległa w efekcie ostatecznej slawizacji. Pozostawiła jednak tradycję nazywania mieszkańców Polski Wandalitami, a zapewne i wiele elementów kulturowych, również w sferze wierzeniowej, zarówno pogańskiej, jak i chrześcijańskiej

Wygląda więc na to, że plemiona zachodnich Słowian dobrze znały chrześcijaństwo, jeszcze przed jego oficjalnym wprowadzeniem. Możliwe jest nawet, po najeździe przez Węgrów Państwa Wielkomorawskiego na początku X wieku, jakaś część schrystianizowanej ludności morawskiej wywędrowała na północ, do wiślańskiej Małopolski, a nawet dalej. Sandomierz (zwany w kilku średniowiecznych zapisach Sudomirem)wywodzi się prawdopodobnie od morawskiego imienia Sudomir. W takim przypadku chrześcijański obrządek słowiański byłby dobrze znany, przynajmniej w wiślańskiej Małopolsce. Chrzest księcia z Wiślicy mógł ponadto wiązać się z przynajmniej oficjalną, chrystianizacją Wiślan w obrządku słowiańskim. Wiele ciekawych uwag na temat obecności obrządku słowiańskiego na terenie Polski, podaje Zbigniew Dobrzański w Obrządku słowiańskim w dawnej Polsce. Książka jest kontestowana przez oficjalne środowisko naukowe i autor faktycznie momentami może zapędzać się za daleko (twierdzi np. że chrzest Mieszka I i chrystianizacja całej Polski odbyła się w obrządku słowiańskim), ale wielu jego twierdzeniom nie sposób odmówić logiki. Osobiście jestem przekonany, że obrządek słowiański był znany co najmniej na terenach Wiślan, a chrześcijaństwo w ogólności na całym obszarze państwa Polan, współegzystując z pogaństwem, skąd ów brak męczenników (nb., św. Wojciech, którego wspomniałeś, nie był Polakiem, ale Czechem, co znajduje się poza świadomością większości Polaków).

Rozpad Słowiańszczyzny na wschodnią i zachodnią, pod wpływem rozszczepienia na wschodni (bizantyjski) i zachodni (rzymski) krąg chrześcijaństwa, sugeruje wspomniany już przeze mnie prof. Paszkiewicz w Początkach Rusi. Niektóre z jego tez powtarza Michał Parczewski w Początkach kształtowania się polsko-ruskiej rubieży etnicznej w Karpatach.[10] Zdaje się, że pierwotnie różnice językowe u wszystkich Słowian nie były znaczące, jednak sprawy religijne były w tym wypadku wtórne wobec politycznych. Parczewski podaje, że zarówno państwo Piastów, jak i Ruś Kijowska to monarchie wojskowe i cytuje Lalika: "Wojna, i to przede wszystkim wojna zaczepna, wyprawa po łupy, stanowiła rację jej istnienia. Oferując uzbrojonej części ludności perspektywę zdobyczy, dowodziła potrzeby swego istnienia."[11] Ziemie Lędzian, jak dowodzi Paszkiewicz, były wysunięte dalej na wschód niż się nam wydaje. Jego zdaniem, istnieją bardzo dawne związki tego plemienia z ziemiami nad Bugiem i górnym Dniestrem. Konstantyn Porfirogeneta (X wiek) podaje, że Lenzaninowie podczas zimy zajmują się ścinaniem drzew z których wykonują czółna, a następnie wiosną, wraz z roztopami, wyprawiają się nimi Dnieprem ku Kijowowi, gdzie sprzedają je Rusom. Musieli więc mieszkać nad dopływami Dniepru, Styrem, Horynią, Turią i innymi, w tym - Zbruczem, płynącym przez Wołyń. Kronikarz Nestor potwierdza dane Konstantyna Porfirogenety, uznając Lachów za najbliższych sąsiadów kijowskich Polan.[12] Późniejsze walki o ich tereny pomiędzy ekspansywnymi i agresywnymi monarchiami Piastów i Rurykowiczów przecięły ziemię Lędzian, ustalając granicę opierającą się mniej więcej na dorzeczu Wisły po stronie polskiej, a Dniepru - ruskiej. Jak twierdzi Parczewski, późniejsze różnice językowe, wytworzyły się w efekcie izolacji obu obszarów na skutek walk, jednak odłamy chrześcijaństwa, zachodniego i wschodniego nie były pierwotną przyczyną takiego stanu rzeczy. Religia, rozumiana na dobrą sprawę jako państwowa ideologia, była narzędziem walki monarchii i różnicowania ludności na swoich i obcych, wytwarzania różnic w celach wzbudzenia wrogości. Grupy plemienne z pogranicznego terenu, (jak Lędzian) szybko chrystianizowano w "swoim" obrządku, aby doprowadzić do ich oddzielenia od współbraci z drugiej strony granicy, którzy stawali się "wrogami".[13] Oczywiście to tylko jedna z przyczyn różnicowania odłamów Słowian, bo poza tym należy zwrócić uwagę na wchłonięcie przez Słowian zachodnich dużej domieszki ludności kultury przeworskiej, o czym już wspominałem, a może i na terenach południowej Polski, Czech, Słowacji i Zakarpacia jakichś pozostałości Celtów (oraz oczywiście Awarów o trudnym do ustalenia etnosie, najprawdopodobniej ugrofińskim), a Słowian wschodnich - stepowych plemion tureckich, Gotów i Getów z kultury wielbarskiej, a od północy plemion ugrofińskich.

Można tutaj przy okazji wspomnieć inny problem, a mianowicie - co robili na polskich ziemiach Normanowie i dlaczego służyli Mieszkowi I? Czas panowania Mieszka I, a może jeszcze jego poprzednika / -ów, to okres, jak się to mówi, "konsolidacji" plemion wokół jednego centrum władzy. Jak zwykle, pod pięknym określeniem kryje się mniej piękna rzeczywistość. Do stworzenia państwa feudalnego potrzebne było zlikwidowanie ustroju rodowego, mówiąc wprost - fizyczna eksterminacja elit. Z okresu panowania Mieszka I pochodzi wiele znalezisk archeologicznych w postaci spalonych grodów plemiennych. Cytuję za prof. Buko: "Druga połowa X wieku - to w świetle ostatnich badań czas narodzin i szybkiego wzrostu głównych miast polskich. Jest rzeczą charakterystyczną, że zjawiskom tym towarzyszy gwałtowny i ostateczny zanik wielu dotychczasowych centrów plemiennych, mających niekiedy charakter katastrofy (zastanawiająco częste ślady pożarów). Udokumentowano to we wszystkich bez mała regionach kraju. W Wielkopolsce - sercu polańskiego państwa, obserwujemy w pierwszej połowie X wieku jakościowe zmiany stref osadnictwa grodowego, które dotąd intensywnie rozwijające się w płd.-zach. Wielkopolsce, traci prymat w pierwszej połowie wieku X na rzecz obszaru poznańsko - gnieźnieńskiego. Kres ośrodków plemiennych ma tam znamiona katastrofy związanej z ich zagładą i porzuceniem (Kurnatowska 1991). Kto był tego sprawcą - nietrudno dociec zważywszy, że w nowych ośrodkach, w innym miejscu, wkrótce potem powstają centra władzy piastowskiej"[14] Logiczną myślą, jaka nasuwa się w związku z tym obrazem jest to, że Mieszko I, tworząc swoje państwo i prowadząc bardzo ekspansywną politykę wobec innych rodów i plemion, musiał oprzeć swoją siłę i bezpieczeństwo na drużynie, której ufał i która bez wahania wykonałaby jego rozkazy. Przyjęcie do niej mężczyzn z plemion i rodów, których elitę dopiero co wymordowano na jego rozkaz, było zbyt niebezpieczne, niosło zagrożenie zamachem popełnionym z rodowej zemsty. Najlepszym rozwiązaniem w takiej sytuacji było wynajęcie obcych, najemnych wojowników, służących za łup. I taką, zdaniem Bronisława Geremka rolę, jako obcoplemiennej gwardii księcia, pełnili w Polsce Normanowie.[15]

Skoro mowa o ekspansji militarnej za czasów Mieszka I, to jej ofiarą padli również Lędzianie. Nie są oni bynajmniej mitycznym tworem i w zasadzie żaden z historyków nie podważa w chwili obecnej ich istnienia, jako dużej grupy plemiennej, na ziemiach południowo-wschodniej Polski oraz terenach możliwe, że sięgających według niektórych autorów (Kuczyński, Parczewski) aż po dorzecza Wieprza, Bugu, Sanu i górnego Dniestru. Tereny te, co ciekawe, pokrywają się ze znaleziskami archeologicznymi poświadczającymi obecność na terenach Lędzian w X wieku Węgrów. Znaleziska takie znane są z Kryłosu pod Haliczem, Sądowej Wiszni i Przemyśla - Zasania. W Przemyślu, który był istotnym ośrodkiem grodowym Lędzian, znalezione zostały nie tylko groby wojowników, co można by traktować jako ślad najazdu, ale również kobiet i dzieci, a to wskazuje na stały ich pobyt. Potwierdza to znaczne zróżnicowanie pochówków i wyklucza, by pochodziły one jedynie z okresu przemarszu Węgrów przez Karpaty do Kotliny Karpackiej, jak również, by były śladem wypraw łupieżczych na północ. Grób kobiecy z Sądowej Wiszni, jak podaje Elżbieta Dąbrowska, był bogato wyposażony i może być śladem koneksji małżeńskich pomiędzy plemienną arystokracją, słowiańską (lędziańską) oraz węgierską.[16] Podobne znaleziska znane są z z zewnętrznego łuku Karpat. Ewa Sosnowska sugeruje na podstawie Parczewskiego, że Węgrzy narzucili swoje zwierzchnictwo co najmniej części Lędzian, ale niewykluczony jest również wspólny sojusz obronny przeciwko Pieczyngom. Węgrzy przebywali tutaj od schyłku IX wieku do lat 30-tych, a niewykluczone, że i połowy X wieku.[17] Jak pisze Parczewski: "W 1. połowie X w. nad Sanem i górnym Dniestrem nie obserwujemy śladów obecności pieczyńskiej, są natomiast dowody pobytu węgierskich garnizonów wojskowych (Przemyśl, Halicz). Pieczyngowie byli w owym czasie śmiertelnymi wrogami Węgrów. Około połowy X w. Lędzianie (zgodnie z przekazem Konstantego Porfirogenety) sąsiadowali z zachodniopieczyńskim okręgiem plemiennym Jabdiertim. Powyższa wiadomość, a także nomenklaturowy relikt dawnego pogranicza w postaci Silva Pieczyngarum sugeruje, że wytworzyła się wówczas jakaś oparta o Karpaty przestrzeń buforowa, obejmująca część górnego dorzecza Dniestru i zapewne ziemie położone dalej ku północnemu wschodowi lub wschodowi. Z pewnością nie istniał jednak bezpośredni styk terytoriów lędziańskich i pieczyńskich (...)".[18] Twierdzenia Leszka Moczulskiego z Narodzin Międzymorza należałoby więc skorygować, zarówno od strony czasowej, jak i terytorialnej, bo wydają się nieco przesadzone.

...
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #57 : Marzec 11, 2012, 11:56:53 »

...

W ten sposób słup ze Zbrucza, czyli lewego dopływu górnego biegu Dniestru, znajduje się, przynajmniej przez pierwszą połowę X wieku, na terenach Lędzian, będących pod panowaniem lub w sojuszu z Węgrami, siedzącymi wówczas w Haliczu. W roku 981 Halicz przechodzi w ręce Rusi, w efekcie wyprawy na Lachów, jak pisze Nestor, a nie Pieczyngów. Za bardzo więc nie ma ani miejsca, ani czasu na to, aby teren na którym znaleziono słup znajdował się pod panowaniem tureckich Pieczyngów, którzy owszem, przebywali w tym czasie nad Dniestrem, ale środkowym i dolnym, w rejonie położonym nieco bardziej na południe. Za to na samym słupie zaobserwować można inną, znaczącą wskazówkę - broń postaci wyposażonej również w konia jest szablą typu węgierskiego, jakiej zresztą używali nie tylko sami Wegrzy, ale i Słowianie na wzmiankowanych terenach. Jest to wskazówka, że słup powstał najprawdopodobniej pomiędzy początkiem, a połową X wieku w środowisku etnicznym słowiańsko - węgierskim, ze zdecydowaną dominacją pierwszego etnosu. Oczywiście nie wykluczam, że Węgrzy również mogli korzystać z miejsca kultowego na górze Bogit, bo strukturalna analiza słupa jaką przeprowadzałem w Drzewie świata, wykazuje jego uniwersalne, religijne znaczenie chyba dla całego kręgu kultur podlegających w starożytności wpływom plemion irańskich (w pierwszym rzędzie Scytów i Sarmatów), a więc zarówno Słowian zamieszkujących dorzecze Dniestru i pas ziem na granicy lasów i stepu dalej na wschód, jak i ludów tureckich, ugrofińskich a nawet mongolskich, daleko na wschodzie. Na zachodzie zaś pozostających w sojuszu z sarmackimi Alanami Wandalów, a wcześniej - wschodnich Celtów, którzy przejęli od Scytów wiele z ich kultury i religii.[19] W ten sposób słup może być traktowany jako uniwersalny schemat strukturalny dla rekonstrukcji religii Słowian, zarówno wschodnich, jak i zachodnich. Różnica natomiast pojawia się w nazewnictwie bóstw, zachowanych z terenów Polski i to jest prawdziwa zagadka - w jaki sposób takie różnice się wytworzyły. Czyżby pod wpływem ludności kultury przeworskiej, zasymilowanej przez Słowian? A może odwrotnie - to Ruś zmieniła się mocniej od nas, pod wpływem wchłaniania dużej ilości etnosu plemion stepu? Odnośnie moich własnych poglądów, to nie odrzucam, jako "nie-lechickiego", przekazów o Swarogu, bo istnieje zbyt wiele związanych z jego imieniem nazw miejscowych na terenie Polski. Odpowiednikiem Welesa mógł być Nyja, natomiast funkcje Peruna, jako boga niebios pełnił Jessa, który jednak wydaje się starszym typem bóstwa uranicznego, o czym piszę we wcześniejszym artykule. W przypadku religii pogańskiej trudno mówić o jakiejkolwiek ortodoksji, a sfery zasięgu poszczególnych bóstw przenikają się, nie ma jakiejś sztywnej granicy.

I wreszcie ostatnia sprawa - kwestia Lechitów. W przypadku używania tej nazwy przez Węgrów, pochodzi ona najwyraźniej od jednego plemienia - Lędzian, z którymi, jak wspomniałem powyżej, Węgrzy pozostawali w sojuszu lub ich podbili. Węgrzy znali ich dobrze, a nazwę przenieśli później na wszystkich Polaków. Węgierska forma Lendiel (Lengyel) wskazuje wprost na Lędzian. Litewskie Lenkija, Lenkas oraz wschodnio- i południowosłowiańskie Lach, Ljach, mogą być różnorakimi przekształceniami tej formy. Nie tłumaczy to jednak, dlaczego saski kronikarz Widukind z Korbei nazywał mieszkańców państwa Mieszaka I Licikavici, a Konstantyn Porfirogeneta, nadwiślańskich autochtonów nazwal Litzyke. Szczególnie, że znał przecież i samych Lędzian, których zwał Lendzaninoi. W grę wchodzi więc zapewne jeszcze jakiś inny powód, dość tajemniczy. Karol Szajnocha pisząc Lechicki początek Polski wysnuł teorię, że Lach pochodzi od skandynawskiego lag, lage, oznaczającego "sprzymierzeńca, towarzysza", wymawianego jako lach. To z kolei odsyła nas do Lugiów z kultury przeworskiej, których miano wywodzone jest m.in. od germańskiego ljugan - "zjednoczeni". Czyżby chodziło w tym przypadku o nazwę etniczną Lugiów, przeniesioną później na plemiona słowiańskie, które zajęły ich tereny? A może ma to związek z normańską drużyną Mieszka I? Odpowiedzieć jednoznacznie nie sposób.

Grzegorz Niedzielski


                                                                   


[1]Buko A. Trzy wcielenia Sudomira, w: Zeszyty sandomierskie nr 1, 1994, str. 35 - 38

[2]http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_81.html

[3]Gąssowski J., Kultura pradziejowa na ziemiach Polski, PWN, Warszawa 1985, str. 260-261

[4]Łowmiański H., Początki Polski, Warszawa 1985, Leciejewicz L., Słowianie Zachodni. Z dziejów tworzenia się średniowiecznej europy, Wrocław 1989

[5]Wątpi w to również A. Buko w Czwartym wcieleniu Sudomira, Zeszyty sandomierskie, nr 2/1995, str. 49

[6]J. Gąssowski, Kultura..., dz. cyt., str. 260 - 261

[7]Rocznik Przemyski, t. 43, z. 2 Archeologia, Przemyśl 2007. Renata Madyda-Legutko. Wyniki dalszych badań na cmentarzysku kultury przeworskiej w Prusieku stan. 25, pow. Sanok; Renata Madyda-Legutko. Instytut Archeologii UJ. Badania nad osadnictwem z okresu wpływów rzymskich w polskich Karpatach. 2005

[8]Więcej na ten temat Kostrzewski J., Słowianie i Germanie w pradziejach Polski, zeszyt V z cyklu Prasłowiańszczyzna i Polska pierwotna, "Czytelnik", Łódź 1947

[9] Mistrz Wincenty (tzw. Kadłubek) - Kronika polska, Ossolineum, Wrocław 1996, str. 18; Kronika wielkopolska, Universitas, Kraków 2010, str. 44

[10]Parczewski M., Początki kształtowania się polsko-ruskiej rubieży etnicznej w Karpatach, Kraków 1991

[11]jw., str. 61

[12]http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_81.html

[13]Parczewski M., dz. cyt., str 62

[14]Parczewski M., dz. cyt., str. 82

[15]Geremek B. Mieszańcy Europy, Wprost. Nr. 52/2004

[16]Szymański W., Dabrowska E., Awarzy. Węgrzy, Wrocław 1979 , str. 235 - 236

[17]Sosnowska E., Cmentarzysko staromadziarskie z X w. w Przemyślu, w: Sosnowska E. (red.), Przemyśl wczesnośredniowieczny, Warszawa 2010, str 386 - 387

[18]Parczewski M., dz. cyt., str. 43

[19]Rosen - Przeworska J., Religie Celtów, Warszawa 1971, str. 35

http://www.taraka.pl/ci_slowianie
« Ostatnia zmiana: Marzec 11, 2012, 11:57:31 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Fair Lady
Gość
« Odpowiedz #58 : Marzec 11, 2012, 12:49:45 »

Cytuj
Gesta Hammaburgensis ecclesiae pontificum uznaje zaś Słowiańszczyznę za kraj zamieszkany przez Winnilów, dawniej zwanych Wandalami
Zaczyna sie rozjasniac. Vinyl to chyba jakies "tworzywo sztuczne"Uśmiech Zas ciekawe, ze w j. niemieckim Wisla = Weichsel, co oznaczac moze "miekka dusza".
Ciekawe, czy to ta sama "odmiana", ktora zamieszkiwala okolice Drezna, czy ci, ktorzy osiedlenie byli na polnocy, ksiazeta Arkonscy, ze swoim miejscem kultowym na Rugii (Swiatowidem o trzech glowach!), ktory zostal obalony (sciety) przez krola dunskiego Waldemara II, konczac w ten sposob ekspansje Slowian na polnoc.
Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #59 : Marzec 11, 2012, 13:24:27 »

Kto jest Słowianinem?

Jedyną rzeczą, o której można powiedzieć, sensownie i obiektywnie, że jest słowiańska, jest język. Mówiąc inaczej, jest tak, że niektóre języki należą do grupy języków słowiańskich.

Słowiańskie w dosłownym sensie są i mogą być tylko języki. Słowiańskie są języki, ale nie ludzie. "Słowianie" to tylko umowne i skrótowe określenie "ludzi, którzy należą do narodów (lub innych zbiorowości) w których używany jest któryś z języków słowiańskich". Jeśli ktoś pisze/mówi, np. że "Półwysep Bałkański zamieszkują (prócz innych) Słowianie", to jest skrótowo powiedziane, że ów region Europy zamieszkują społeczeństwa, w których mówi się językami słowiańskimi.

Jeśli ktoś pisze o "słowiańskiej osadzie nad Bzurą z VIII wieku" (czytałem kiedyś, że taką odkryto i do dziś zachowała się dębowa obudowa studni), to przez to daje do zrozumienia, iż uważa (z powodów znanych mu jako archeologowi), że między ludnością tamtej osady (której języka nie zna, bo skąd?) a późniejszymi mieszkańcami okolic Bzury, niewątpliwie i do dziś mówiącymi po słowiańsku, zachodzi ciągłość i być może ci dzisiejsi (jak niżej podpisany) są potomkami tamtych z wczesnego średniowiecza.

W każdym razie czy coś innego niż język - a więc osadę, plemię, naród, mieszkańców pewnego regionu, kulturę, plecionki, obrazki, melodie, instrumenty muzyczne, obyczaje, wierzenia, bóstwa i demony - można nazwać słowiańskimi, o tym decyduje dokładnie jedno: czy ludzie "zamieszani" w wymienione rzeczy mówili językiem, który jest zaliczony do słowiańskich. Zatem ludzie, narody, plecionki, fujarki i bogowie mogą być słowiańscy (lub - ludzie - Słowianami) tylko w sensie przenośnym, czy jak kto woli, wtórnym. (W sensie dosłownym i pierwotnym są nimi, powtarzam, tylko języki. Literatura jest słowiańska o ile jezyk w którym jest pisana, jest słowiański.)

Wobec tego, kto jest Słowianinem? Słowianinem jest ten, kto należy do jednego z narodów używających któregoś z języków słowiańskich. (W tym momencie pominę fakt, że przyporządkowanie języka do narodu nie musi być jednoznaczne. Ukraińcy używają przynajmniej dwóch języków słowiańskich: ukraińskiego i rosyjskiego. (Jeśli nie trzech: bo jeszcze jest rusiński albo karpatorusiński.) Polacy trzech: polskiego, kaszubskiego i śląskiego. Serbsko-chorwackiego przynajmniej cztery narody: Chorwaci, Serbowie, Bośniacy i Czarnogórcy.) Co to znaczy, że ktoś "należy do narodu"? To znaczy, że poczuwa się do przynależności do tego narodu. Można też dodać, dla wyjaśnienia przypadków wątpliwych, że przez innych jest uważany za członka tego narodu. W każdym razie przynależność do narodu jest sprawą własnego wyczucia i osobistej deklaracji.

Słowianie są sumą logiczną Rosjan, Ukraińców, Polaków, Łużyczan, Czechów, ... Macedończyków. Tych osób, które się za takich uważają.

A jeśli ktoś ma matkę Francuzkę (z którą mówi po francusku, w tymże języku w domu z bratem), ojca Polaka (z którym mówi po niemiecku, bo mieszkają w Berlinie), a dopiero z babcią, gdy ją odwiedza, mówi po polsku? Albo jeśli ktoś mieszka od urodzenia w Warszawie i mówi po polsku, ma rodziców Greków, ale nie całkiem typowych, bo Aromunów, którzy dopiero w pokoleniu rodziców mojego znajomego przeszli na grecki? (Aromuni to grupa etniczna, a może naród, rozproszony po Bałkanach, mówiący dialektami rumuńskiego, albo osobnym językiem lub językami - z grupy romańskiej, czyli wywodzącym się z łaciny.) W takich i podobnych "przypadkach" decyduje własna deklaracja. Można być dwunarodowcem: np. jednocześnie Polakiem i Francuzem (jak Roman Polański) lub Czechem i Amerykaninem (jak Stanisław Grof) - bo Polacy z jednej strony, a Francuzi i Amerykanie z drugiej, inaczej definiują narodową przynależność. We Francji i USA jest ona po prostu równa obywatelstwu.

Czy Słowianinem był Mikołaj Kopernik? Tak, o ile uważał się za członka narodu mówiącego po słowiańsku. Jednak jeśli wielki astronom za kogokolwiek się uważał, to za Prusaka, członka narodu ówczesnych Prus, podzielonych wprawdzie wtedy na Królewskie i Książęce, ale wciąż będących kulturową i gospodarczą jednością. Problem w tym, że w Prusach używano przynajmniej 6 języków, pomijając inteligencką łacinę: dolnoniemieckiego (który niewątpliwie dominował), górnoniemieckiego (na Warmii), polskiego, pomorsko-kaszubskiego, pruskiego i litewskiego. I co najważniejsze, Prusy nie definiowały się przez język! Co widać po tym, jak niezauważalnie pod wpływem lektury Biblii Lutra, z dolnoniemieckiego przeszli na górnoniemiecki.

Tym bardziej "słowiańskimi" nie są geny. Nazywanie "słowiańskimi" czegoś, co należy do natury (biologii), a nie kultury, jest podobnym absurdem, jakby za "słowiańskie" uważać wybrane drzewa lub owady. Tutaj "piję" do tych, którzy przywiązują się do idei, że o tym, kto jest Słowianinem, decyduje haplotyp R1a1a, albo że ten haplotyp "jednoznacznie wskazuje", że jego posiadacze byli Słowianami. Słowianie są grupą narodów, a naród to coś, co należy do porządku ducha i kultury, a nie ciała i biologii. Dixi.

Wojciech Jóźwiak


Komentarze


1. Wątpliwości co do wyłuszczonych tez • autor: Krzysiek Joczyn 2011-05-02 19:57:04
Zgoda co do ducha tekstu, ale:

    Słowianinem jest ten, kto należy do jednego z narodów używających któregoś z języków słowiańskich.

Właściwie czemu ma to być ktoś należący do narodu? Nie bardzo to wynika z reszty wywodu. Dlaczego nie powiedzieć, że Słowianinem jest ten, którego język ojczysty (a więc nabyty w dzieciństwie) jest jednym z języków słowiańskich?

    W każdym razie przynależność do narodu jest sprawą własnego wyczucia i osobistej deklaracji.

To raczej sprawa deklaracji jest sprawą własnego wyczucia. Przynależność do narodu to pokomplikowana kwestia.

re-komentarz Autora:
Krzysztof, odpowiem przykładem. Kiedyś już dość dawno temu na wspólnym szlaku w Bieszczadach poznałem pewnego gościa, który był obywatelem RPA i tam mieszkał i się wychował, jego pierwszym (także w dzieciństwie) jezykiem był angielski, po polsku mówił bardzo śmiesznie, ale uważał się za Polaka, bo jego ojciec był Polakiem - ale Polakiem MANDŻURSKIM, z polskiej "kolonii" w Harbinie, skąd uciekł (wyemigrował?) właśnie do RPA.

Nie mamy kryterium, żeby na poziomie pojedynczego człowieka rozsądzać i rozdzielać, czy jest Słowianinem czy kims innym. Pojęcie słowiańskości nie stosuje się do jednostek, tylko do języków; także do narodów, ale wtórnie, za sprawą używanego w danym narodzie języka.

Tu jeszcze taka uwaga: w Rosji żyje 20 może 30 mln ludzi, dla których pierwszym językiem jest niewątpliwie słowiański rosyjski, ale którzy NIE SĄ Rosjanami - bo są (i uważają się za) Kabardyńców, Mordwinów, Baszkirów, Komiaków, Nieńców itd.

   Wojciech Jóźwiak --- autor

2. Nie mamy kryterium... • autor: Krzysiek Joczyn 2011-05-02 21:47:35

    Nie mamy kryterium, żeby na poziomie pojedynczego człowieka rozsądzać i rozdzielać, czy jest Słowianinem czy kims innym.

Niestety nie mamy też (obiektywnego) kryterium aby rozsądzić kto należy do narodu polskiego. W efekcie nie rozsądzimy ani kto jest Polakiem ani kto jest Słowianinem. Wspomniany przez Ciebie człowiek uważał się za Polaka ale czy był nim w swej istocie to osobna kwestia - kwestia nierozstrzygalna i właściwie nieistotna a nawet wręcz bezsensowna, właśnie z powodu braku kryterium. Ważne są tylko (w dużej mierze niezależnie od siebie) kwestie: [1] czy ktoś się uważa za Polaka/Słowianina (a to przekłada się na np motywacje do określonego działania) oraz [2] czy jest przez innych uważany (co warunkuje ich reakcję).
W każdym razie, przekonałeś mnie, jeśli chodzi o kwestie bycia Słowianinem.

http://www.taraka.pl/kto_jest_slowianinem
« Ostatnia zmiana: Marzec 11, 2012, 13:24:53 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Fair Lady
Gość
« Odpowiedz #60 : Marzec 11, 2012, 13:49:21 »

Wspolnota charakteryzuje sie :wspolnym jezykiem, wspolna religia i zamieszkuje na wspolnym teryturium.
Jezyki slowianskie maja wspolne korzenie w jezyku staro-cerkiewnym (podobnym do dzisiejszego rosyjskiego).
Ciekawe, ze Cyryl i Metody wyruszyli wlasnie na tereny zamieszkale przez "slowian" w celu nauczania, stad cyrylica (kyrylica) rodzaj pisma, ktorym to w Unii Europejskiej posluguja sie tylko Bulgarzy.
W jezykach anglo-saskich slowo "sklave" oznacza niewolnika, zas "slave" slowianina. Dziwna bliskosc.
Ja osobiscie uwazam, ze nazwa Slowianie, wywodzi sie od Slowa - "a pierwsze bylo Slowo..."
Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #61 : Marzec 11, 2012, 14:44:32 »

Trafiłem na bardzo fajne i dość obszerne źródło informacji dotyczących Słowian.
Więc, miast się wysmętniać zamieszczam niektóre z nich, resztę każdy poszukiwacz może sobie doczytać na zapodawanych linkach.

4 stycznia 2007
Bogdan Georg Eckert

Na 1600-lecie wyprawy Wandalów

Drogi Panie Wojciechu,

inspiracją do skreślenia moich przemyśleń i dociekań, z którymi chciałbym się z Panem podzielić i które, być może, są w dużej mierze Panu znane, był zamieszczony w pańskiej "Tarace" komunikat o takim brzmieniu:

" UWAGA: zbliżającej się nocy (z 31 grudnia na 1 stycznia) TARAKA czci pamięć Wandalów - naszych krajan, potomków Kultury Przeworskiej - którzy równo 1600 lat temu, pod wodzą króla Godisela, w noc sylwestrową kończącą rok 406 podczas pełni Księżyca po lodzie zamarzniętego Renu pod Moguncją weszli na terytorium Rzymu."

Skonstatowałem z przyjemnością i pewnego rodzaju zaskoczeniem, kiedy zajrzałem w pierwszym dniu Nowego 2007 Roku do "Taraki", że moje i Pańskie myśli świetnie współgrają w przypadku tej 1600-letniej rocznicy "najazdu" Wandalów na rzymskie imperium, - owych "naszych krajan". Dyferencja między Rokiem Słonecznym i Rokiem Księżycowym wynosząca 11 dni i 12 nocy (24 grudnia - 4 stycznia), to okres zwany przez nordyckie ludy "Rauhenächte" (Noce dymne), taki czas "między latami" który należy wykorzystać na rozmyślania, magię, palenie ogni (oczyszczenie) i przepowiednie. Staram się do tej tradycji dostosować, no i przypomniałem sobie, tak jak i Pan, o Wandalach.

Warto jewdnak podkreślić, iż między naszymi rozpoznaniami a szkolną czy oficjalną uniwersytecką nauką, nie istnieje najmniejsze powiązanie. Tymczasem zmiana parydygmatów miała miejsce już dosyć dawno temu, by wymienić w tym miejscu książki-bestselery Thor'a Heyerdahl'a czy Jürgen'a Spanutha, które do tej zmiany się przyczyniły. Pewna liczba badaczy, z wpływowej grupy akademickich Meinungsbildner, cały czas jednak atakuje ową zmianę parydygmatów i próbują narzucać społeczeństwu ich przestarzały, ideologiczno-pseudonaukowy sposób myślenia. Ale czas przejdzie ponad tymi absurdami które głoszą. Na horyzoncie pojawiły się nowe "Archetypy". Staje się coraz bardziej oczywiste, że ci którzy występują w obronie izolowanego "Obrazu Swiata", stoją na straconej pozycji. Wszystkie stare wysokie cywilizacje były w ciągłym kontakcie ! "Człowiek wciągnął żagle, za nim osiodłał konia.... i opłynął światowe morza, nim podróżował na kołach po drogach" i dalej: "W czasie żeglarskich podróży wychodziło się z założenia, że te stare cywilizacje miały nieograniczony promień działania" (Thor Heyerdahl).

Wracam jednak na "nasze" podwórko, północno-europejskie. Nie bez kozery ująłem to pojęcie w cudzysłów. Pragnę bowiem temat zawężyć do setki lub tysięcy już razy omawianego czy poruszanego zagadnienia: mianowicie do stosunków słowiańsko-germańskich, oraz do prowadzonego z ogromnym zaangażowaniem przez profesjonalistów i amatorów "śledztwa", nierzadko z przesadnym patriotycznym podtekstem, które udzielić ma odpowiedź na bulwersujące wielu pytanie: Kim są.... czy skąd.... pochodzą Słowianie ? Często nad tym problemem się zastanawiałem w trakcie zaznajamiania się z licznymi naukowymi i pseudonaukowymi opracowaniami, które na ogół wychodzą z tak absurdalnych założeń, że je w tych rozważaniach pominę. Zasadniczym impulsem do bardziej szczegółowego zajęcia się tym problemem była dla mnie praca dr. Ilse Schwidetzky (Rassenkunde Der Altslawen) oparta wyłącznie na archeologii i antropologii, w tym też na pracy Kopernickiego (Czaszki i kości z trzech starożytnych cmentarzysk zdobione kółkami kabłączkowymi. Zbiór Wiad.do Antr. Kraj. VII,3-40, 1883) w której pisze, iż czaszki ze Słaboszewa należą do zeslawizowanych Germanów. A J.Talko-Hryncewicz (Człowiek na ziemiach naszych. 153 str. 1887) doszedł do wniosku, że ci starzy Słowianie z długimi czaszkami, wywodzący się ze wschodnich starych grup słowiańskich, to potomkowie "jasnych (skóra i włosy) fińskich plemion o długich czaszkach". Kiedy parę tygodni temu czytałem w "Tarace" artykuł pani Anny Zapolskiej (Dlaczego tak trudno mówić o Słowianach...), trafiłem na interesujące zdanie : "Nie wystarczały już jedynie legendy o Piaście Kołodzieju o włosach koloru zboża (stereotyp ten funkcjonował bardzo długo w umysłach mniej czy bardziej uczonych osób)." Pani Zapolska zapewne uważa, że taki sposób rozpoznawania jest śmieszny i nienaukowy.

Mnie jednak zawsze intrygowała jednakowa "uroda" dawnych mieszkańców Wschodnich Prus, Pomorza i Meklenburgii, czyli potomków "Słowian" i ludów nordyckich. Wyjaśnienie tego cudzysłowu nastąpi automatycznie podczas dalszych moich wynurzeń,- jak sądzę. Autor pracy o rewolucyjnym wprost znaczeniu, Heinrich Helmut Schröcke (Germanen-Slawen. Vor-und Frühgeschichte des ostgermanischen Raumes wyd. 1996), opartej prawie wyłącznie na oryginalnych źródłach, z którymi w tak skomasowanej formie i o takim znaczeniu po raz pierwszy się zetknąłem, pisze : "Wenden oznacza jednoznacznie Wandale. Najbardziej wyrazistym dowodem jest tytuł niemieckiego tłumaczenia łacinskiej Kroniki Wandalów napisanej przez A. Krantzius'a (zm. 1517, wydrukowana 1600): 'Vandalia oder Beschreibung Wendischer Geschicht' (FOTO). Słowo Wenden pojawia się dopiero jak kronikarze zacząli pisać po niemiecku.Windisch czy Wenden, z zawartym w tym słowie rdzeniem w-n-d (Weneder), to wczesne nazwy używane jeszcze do dzisiaj przez Niemców na określenie "Słowian" zachodnich mieszkających w Schlezwiku, Meklenburgii czy na Pomorzu, co oznaczać miało "blondyni". Ten rdzeń zawarty jest oczywiście także w nazwie Wandale, Wendlen czy Windilen" ( Barry Fell/Heinz B. Masse: Deutschlands Urahnen. Nordische Schriftzeugnisse und atlantische Seefahrt in der Bronzezeit, Stedinger-Verlag, Lemwerder 1998, 144 S., kart., zahlr. Abb.). A więc, ci nordyccy "Słowianie", w oczach osadników przybyłych tutaj później z głębi Niemiec - to blondasi o błękitnych oczach!

Autor pięknie wydanej książki (Heimatbuch 1933) Die Insel Wollin, Peter August Rolfs, nauczyciel ze Swinoujścia, opisując historię tej wyspy pisze o "słowiańskich Wenden" osiadłych tutaj gdzieś w 7 stuleciu. Wspomina też o starych nazwach założonych przez nich wsi, i oczywiście o Wendach, którzy tworzyli powitalny komitet z okazji przybycia Otto von Bamberg'a - i wymienia ich z imienia: Cesternit, Tredegras, Knips, Jeffe, Golias i Bogdahl. Ten ostatni, według legendy, przerastający wielebnego biskupa o głowę, wyrżnął nim o ziemię. Byli więc ci "Słowianie" o intrygujących imionach rosłymi blondynami.

Zapoznałem się też w pańskiej "Tarace" z krótkim artykułem pana Łukasza Łuczaja (Geny Europejczyków), w którym Autor omawia najnowsze wyniki genetycznych badań, i wyciąga z nich pewne wnioski do których z zasadniczych powodów się nie ustosunkuję. Stawia jednak pytanie: "Czyżbyśmy tu więc byli (Słowianie na ziemiach dzisiejszej Polski) od zawsze?" No właśnie. Wygląda na to, w świetle najnowszych badań, że tak i nie ! Czy pan Łuczaj zdaje sobie jednak z tego sprawę, że tym samym podważa obowiązującą i oficjalną "prawdę" o "Indoeuropejskich jeźdcach ze wschodu", przybyłych z Azji i osiadłych w Europie, w tym "Słowian" i "Germanów" ("Indoeuropejczyków")? Czy, jak twierdzi Colin Renfrew, przybyłych z Anatolii - co jest kompletnym absurdem! Pomijając wszelkie dowody i tezy kładzone na stół przez akademickich badaczy, zaprzeczające czy potwierdzające, to należy sobie uprzytomnić jedno; biali, blond i o niebieskich oczach nordyccy ludzie mogli się rozwinąć/ukształtować tylko w niedostatku promieni słonecznych, co najlepiej dowodzi nasza udomowiona świnia, i tylko tam gdzie panuje mocne albo ciągłe zachmurzenie, występuje względny mróz i leży dużo śniegu. Ta biała skóra tych ludzi północy była konieczna, by przy ograniczonym słońcu tankować wystarczającą ilość witaminy D, potrzebnej do życia. A w Anatolii słońca jest pod dostatkiem.(Barry Fell/Heinz B. Masse).

W którymś z kolejnych numerów "Science" z 2005r. ukazał się obszerny artykuł w którym omówiono najnowsze badania dotyczące pochodzenia EUROPEJCZYKOW. Nie będę zanudzał, nie mam też ochotę na analizę całokształtu problemów w nim omawianych, dlatego ograniczę się tylko do podstawowych wniosków które genetycy z tych badań wyciągnęli. Po pierwsze: dzisiejsi Europejczycy, na podstawie przeprowadzonych genetycznych badań przez niemiecko-estońsko-brytyjski team, nie pochodzą od rolników z młodszej epoki kamiennej lecz od MYŚLIWYCH i ZBIERACZY z najwcześniejszej epoki kamiennej, czyli są rodowitymi mieszkańcami tego kontynentu.

To jest, jakby nie było, spektakularny zwrot, bo w niezliczonych publikacjach dotyczących kulturowej historii Europejczyków duża część wpływowych i nadwornych genetyków "ustaliła", iż większa część naszego biologicznego dziedzictwa pochodzi od chłopów (rolników emigrantów przybyłych n.p. z "Anatolii") z młodszej epoki kamiennej. Po drugie: największą niespodzianką dla badaczy było jak natrafili w jednym z rejonów w genomie mitochondrialnym na haplotyp "N1a". Komentarz jednego z badaczy na konferencji we Frankfurcie, Joachim'a Burger'a : "Oczekiwaliśmy czegoś zupełnie innego". N1a u dzisiejszych Europejczyków prawie nie występuje. Na 35.000 Europejczyków znaleziono ten typ TYLKO u 50 osobników. Odwrotnie niż u tych chłopów. Jaki z tego wniosek ? Nie wystąpiło żadne populacyjno-genetyczne załamanie - po prostu i zwyczajnie naukowcy wciskali kit! Badacze z Mainz: "gen N1a wymarł"! Nawet więcej: paleantropologiczne studia dowiodły istnienie różniących się między sobą SZEŚCIU haplotypów N1a. Odkryto wariacje, których w konfrontacji z artefaktami nie można wytłumaczyć. Autor artykułu, "Europa kam aus der Altsteinzeit", Joachim Müller-Jung, zajmujący się tymi wynikami badań, dochodzi do wniosku: "Niezależnie, jak kulturowo i technicznie wyposażeni byli potomkowie tych chłopów z Anatolii i Bałkanów, to pozostawili w Europie minimalne ślady." To stanowisko łatwo zrozumieć, bo podtytuł artykułu Müllera-Jung'a brzmi: "Die Kultur kam aus dem Orient, die Gene nicht." (FAZ 30. Dezember 2005).

W dalszej części Müller-Jung pisze : "Myśliwi i zbieracze, którzy w trakcie przybycia neolitycznych chłopów już długo, mianowicie więcej niż 40,000 lat żyli w Europie, przejęli nowe kulturowe techniki. To co się na kontynencie europejskim rozprzestrzeniło, to nie byli ci wcześni chłopi w sensie populacji, tylko kulturowa technika uprawy roli." Ta wariacka teza "Ex Oriente lux" jest, jak widać, wciąż mocno w umysłach zakotwiczona i oficjalnie nie chce się z niej zrezygnować! Nowi i młodzi badacze, głównie archeologowie, już od pewnego czasu nie zgadzają się z tego rodzaju "odczytywaniem" historii. W 1995 odkryto w okolicy Osnabrück'u szeroką na 4,5 metra drogę z kładzionych bali przebiegającą przez moczary, i za pomocą metody C14 ustalono, że droga ta zbudowana została w 4682 r. przed n.erą. Dowodzi to odkrycie jednoznacznie i wyraziście, iż w młodszej epoce kamiennej, u nas w Europie, kursowały zaprzęgi wołów - a więc wcześniej niż gdziekolwiek indziej na świecie, to znaczy, w tych obszarach kulturowo-cywilizacyjnych znanych z dalekiej przeszłości. Jeśli dodamy owe odkryte w Kyhna i Goseck (Thuryngia) obserwatoria astronomiczne zbudowane przed 7000 tyś. lat, i niedaleko od tych miejscowości znaleziony Dysk z Nebry z mapą nieba ("Himmelsscheibe von Nebra"), który jest chyba najbardziej sensacyjnym znaleziskiem w Europie na przestrzeni setek lat, i w dodatku przyjrzymy się wozom znalezionymi w Dani i na Węgrzech, w których zastosowano odlewane w brązie piasty i osie, to te irracjonalne tezy ortodoksyjnych "badaczy" o zaszczepieniu orientalnej cywilizacji "barbarzyńcom" z Europy jawią się mnie jak niesmaczny żart sfrustrowanych (prawdziwą historią...) akademików. Ex oriente lux ? Technika przytargana z Anatolii ? Smiechu warte, i najwyższy czas z tymi absurdami skończyć!

...
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #62 : Marzec 11, 2012, 14:45:00 »

...

Co jednak z tym najbardziej interesującym zagadnieniem - "Słowianami"? Jedynymi ludźmi o powiewającej jasnej czuprynie, jasnej skórze i błękitnych oczach na całym świecie byli, ogólnie mówiąc, "Słowianie" i "Germanie". I jest niemożliwe by to rozpoznanie w jakikolwiek sposób podważyć lub obalić. I ci ludkowie musieli pochodzić z jednego konkretnego obszaru, z europejskiej północy. Nie jest to ale wszystko, bo WSZYSTKICH wczesnych północnych ludzi należy widzieć jako CELTÓW! To rozróżnianie między Celtami i Germanami zaczęło się dopiero i właściwie w okresie rzymskiego imperium i nazwy te wynaleźli Rzymianie. Po tym jak Rzymianie Galijskich Celtów pokonali, czuli wprawdzie jeszcze przed nimi respekt, aczkolwiek ci Celtowie już z południowo europejską ludnością się wymieszali, i zostali w późniejszym sensie Celtami - lub, jak ich Germanie zwali, Welsche (n.p mieszkańcy Welschschweiz). Ale jak Rzymianie zapoznali się z mieszkańcami zasiedziałymi na pónocny wschód od Renu, nazwali ich "tymi prawdziwymi Celtami". W łacinie "germanus" oznacza bracia i siostry spłodzonych z jednych rodziców. Z "germani Celtarum" w skróconej formie powstali "Germanie", ci "rodzeni bracia i siostry"... prawdziwych Celtów, których Grecy zwali Hyberborejami, i którzy mieszkali całkiem na północy (Barry Fell/Heinz B. Masse).

Że według nowinki Colin'a Renfrew'a, ojczyzną "Indogermanów" była "Anatolia", o tym można śmiało zapomnieć, powiedział jednak też, że z zamieszkałych na północy ludów wywodziły się grupy ludnościowe, które od niepamiętnych czasów zamieszkiwały daleką Azję. A więc jednak! Ci najwcześniejsi Celtowie powędrowali na cały Swiat, w tym do Afryki i Indii i to rozprzestrzenianie miało miejsce o wiele wcześniej niż dotąd sądzono. Franc Bopp doszukał się językowego pokrewieństwa między Hindusami i Germanami. Co niektórzy w gorącej wodzie kąpani, zrobili z tego "Indogermanów". Ponieważ wcześniej istnieli tylko Celtowie, to ta bajeczka o "Indogermanach" zniknęła całkowicie z historii, i jeśli jeszcze gdzieś przetrwała to na pohybel z jej obrońcami! "Indogermanie" czy "Indoeuropejczycy" są sztucznym akademickim produktem.

"Podczas kiedy ci pozostali na północy Celtowie ("Germanie") pozostali homogenicznym narodem, to Celtowie południowi, zachodni i wschodni stanowili nordycką grupę kierowniczą innych grup narodowościowych. Stąd powstały te wysoko rozwinięte kultury, bo od nich została udzielona im pomoc i od nich wyszły te przełomowe inicjatywy. Wszędzie, gdzie stoi "indogermańskie" musi zostać zastąpione przez "nordyckie", względnie "nordycki język." (....) "Słowniki wydawnictwa Langenscheidt dla języków norweskiego, duńskiego i szwedzkiego zawierają jeszcze dzisiaj na oznaczenie ognia, stosu (płonącego), starą nazwę Baisfeuer, który jest też znany z palenia ogni w czasie Wielkanocy, przesilenia dnia z nocą (w Polsce sobótka, kupała), nie objaśniając jednak jego pochodzenia - od nazwy "bäl". Celtycki Bóg Bei (Bai) zamieszkiwał więc od dawna skrajne północno-europejskie obszary. Również w Islandii nazwa "bäl" oznacza ogień. W Szkocji znana jest jeszcze staroangielska nazwa "bale" - z anglosaskiego "bael - dla "balefire". Pierwsi ludzie północy, którzy już w czasie epoki kamiennej wyruszali w nieznane, w obce strony, stawiali wszędzie tam dokąd dotarli tylko celtyckie kamienne budowle (Menhiry, Cromlechy i Piramidy), pozostawili po sobie też celtyckie pismo w formie pomników językowych, i rozprzestrzeniali nazwę swojego Boga Słońca Bel (Bal, Baal)." (Barry Fell/Heinz B. Masse: Deutschlands Urahnen. Nordische Schriftzeugnisse...).

Ta nazwa/imię BAAL pojawia się w "Biblii", potwierdzona licznymi znaleziskami z Ugarit, a wszędzie tam gdzie się ten celtycki Bóg się pojawił czy zadomowił, tam byli też CELTOWIE!

Nie sposób objąć w tej krótkiej relacji całokształtu poruszonego tematu. Interesującym się tym zagadnieniem polecam pracę Barry Fell'a i Heinz'a B.Masse, którzy z godną podziwu akrybią, opierając się między innymi na odkryciach archeologicznych, zupełnie nieznanych szerszej społeczności, odkrywają fascynujący celtycki świat w absolutnie nieznanym dotąd wymiarze. Z pewnością niewielu zdaje sobie sprawę z tego, że na dnie Morza Północnego i w okolicy wyspy Helgoland oraz "Morza Błotnego" (Watty) odkryto osady ludzkie, grobowce kamienne, sztaby miedzi liczone w centnarach, zatopione lasy i szereg artefaktów należących do celtyckiej spuścizny.

Z licznych dokonanych odkryć wymienię jedno: "W pobliżu wyspy Helgoland niemiecki statek badawczy "Meta" znalazł na głębokości 30 m poniżej morskiej powierzchni w osadzonym ile dwa megalityczne grobowce (Hünengräber), resztki budowli mieszkalnej, złożone do grobowców datki, narzędzia rzemieślnicze i inne rzeczy z drugiego i trzeciego tysiąclecia sprzed n. e. ( "Hamburger Echo" 15 September 1951). Niezwykle interesujący jest ale ten fakt, że w tym miejscu nie prowadzi się nie tylko systematycznych, ale w ogole żadnych prac archeologicznych, w odróżnieniu n.p. od zatopionej części Alexandrii, gdzie na podwodne badania wydano dziesiątki milionów dolarów. Czyżby powodem były ideologiczno-historyczne ustalenia obowiązujące już jakoby na wieczność ?

Zatem, zmierzając do końcowych wniosków i ustaleń kwestii "Słowian", w których przejmę w całości wywody i ustalenia Barry Fell'a i Heinz'a B. Masse:

"Owi Veneter ( Weneci?), pochodzacy z dorzecza Odry i Wisly, lecz wyparci później przez Germanów (prawdopodobnie Wandalów - BGE) w rejon bagien Prypeci i dalej na wschód, a także Celtowie wyparci z Górnego Sląska, Czech, Moraw i Kotliny Karpackiej do Galicji, są razem z zasiedziałymi już tam Scytami i Kimmerami protoplastami czy praojcami Słowian. Liczne nazwy miejscowości zaczynające się od GAL, jakie znajdują się w "Ritters Geografisch-statistschem Lexikon 1874", które pojawiają się wszędzie tam, gdzie przebywali/mieszkali Celtowie, są też w Prusach Wschodnich i Zachodnich i w Wielkopolsce, świadcząc, że i tam mieszkali Celtowie. Nazwa historycznej prowincji Galicja, gdzie znajdowano sól, pochodzi od Celtów, jak też miasto Halles (Halicz) z celtyckiem rdzeniem "Hai" dla soli, zdradza to samo."(....) "Jeśli chodzi jeszcze o Scytów i Kimmerów, to należy zaznaczyć, że i ci należą do Celtów, którzy północ Europy opuścili. Dowód na to przytoczyła w wygłoszonym w lutym 1995 w Bremie odczycie prof. Renate Rolle z Hamburga, po tym jak odkryła i częściowo też odkopała wczesne oppida Scytów na północ od Morza Azowskiego i per Dia pokazała." (....) Nazwa "Slawen" wywodzi się ze starszej jeszcze nazwy "Slowenen". Jan z Efezu zwie ich "Slawinen". (...) To "SLO" oznacza bagno (Bahlow: Deutsches Namenlexikon). Są to żyjący we wschodnich bagnistych obszarach celtyccy Weneder, którzy kiedyś przejęli, od dalej na wschodzie żyjących "Indogermanów", językowe przyzwyczajenia grupy Satem. (....) Słowiańskie Języki są bliskie słownictwu celtyckiemu, bliższe niż wszystkie inne. Pięknym dowodem na to jest, iż Irlandczycy zwą łódź o konstrukcji drzewnej obciągniętej skórami "coracle", a Rosjanie statek "korablj". Bizantyjczycy opisywali Słowian, jako tych "którzy postępują i zachowują się jak Celtowie" i zrobili z "Slowenen" później " Sklawonen", ponieważ nie potrafili wypowiedzieć "SL" i zrobili z tego SKL. Widukind z Corvey jeszcze przed rokiem 1000 pisząc o Słowianach, używał nazwy "Sclaven". W jakimś momencie tym Sklavonen zostały te dwie litery "on" przez szybko mówiących wyszlifowane. I dlatego przypuszczalnie wyraz "Slawen" jest dolnoniemieckim wyrażeniem słowa Sclawen, używanego przez Rzymian."

Jak natomiast doszło do tego, że w miejsce litery "L", potomkowie Celtów zamieszkujących dzisiejszą Polskę w nazwie "Slowianie" wstawili na "Ł",- tego nie wiem Uśmiech.

Warto pod koniec (strasznie się rozpisałem) zaznaczyć, iż Zachodni Słowianie, z których po kądzieli w znacznej części pochodzę, zachowali w sobie znaczące północno-germańskie substancje. I u nich właśnie rzymski kościół już bardzo wcześnie, bo byli jeszcze poganami, z pomocą owego kościelno-słowiańskiego języka, tej slawizacji mocno pomogł. Bardziej energiczniej postępował rzymski kościół w tej slawizacji po reformacji, również z tym rozpowszechnianiem nazwy "Slawen" w odniesieniu do "Wenden" którzy byli germańskimi Wandalami, ponieważ Celtowie zostali wyparci na wschód, i w ten sposób stali się "wschodnimi Słowianami".

Serdeczne pozdrowienia, powodzenia w życiu prywatnym i zawodowym!
Dosiego Roku!

Bogdan Georg Eckert
nedamir@web.de
Berlin, 3 stycznia 2007

http://www.taraka.pl/wandal1600.htm
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
songo1970

Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #63 : Marzec 12, 2012, 14:09:02 »



Kokowski A. „Cień Światowita czyli pięć głosów w sprawie etnogenezy Słowian”

podobno ciekawa

"Słowianie pojawili się w środkowej Europie nie wcześniej niż u schyłku V w.. Taka jest teza, której bronią autorzy tej książki..."

« Ostatnia zmiana: Marzec 12, 2012, 20:20:46 wysłane przez songo1970 » Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
Fair Lady
Gość
« Odpowiedz #64 : Marzec 13, 2012, 10:45:07 »

http://bialczynski.wordpress.com/category/mitologia-slowianska/

Ułożenie Panteonu w płaszczyźnie Ziemi – wykonane przez Sretana Petrowicza (Mitologia Serbska) przypomina mi chinski I-ching, ciekawe.
Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #65 : Marzec 16, 2012, 21:14:39 »

Posty o Pomorzanach i Wikingach wydzieliłem jako niezależny wątek: POMORZANIE/Słowianie a Wikingowie >>.

« Ostatnia zmiana: Marzec 16, 2012, 21:15:29 wysłane przez Dariusz » Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #66 : Marzec 30, 2012, 21:08:23 »

Cytuj
Piszę ten kolejny artykuł o tematyce słowiańskiej nie dlatego, by mieć następny na swojej liście ale dlatego, że w poprzednich nie wyczerpałem do końca wszystkich wątków w tej tematyce.

Do tej pory cała ludność Europy uważała się za Indoeuropejczyków z małymi tylko wyjątkami jak: Baskowie, Węgrzy, Finowie,Estończycy i Lapończycy, których zaliczano do ludów nieindoeuropejskiego pochodzenia. Przeprowadzano badania językowe, mierzono czaszki z wykopalisk, podzielono kultury od zarania dziejów i przypisano do nich poszczególne plemiona i narody. Tylko Słowian nie można było dokładnie określić, gdzie mieszkali przed V wiekiem ne. skąd dokładnie przybyli i jaką kulturę im przypisać. Uważano, że na ziemiach współczesnie polskich, czeskich i węgiersko-słowackich a także nad Morzem Czarnym  mieszkali Germanie. To tak jakby przez 1000 lat  Słowian nie było a później podbili i opanowali wiekszą część Europy przychodzac  znikąd.  Otóż są to kłamstwa historyczne, opracowane przez propagandę niemiecko-watykańską. Kiedyś na potrzeby krk spalono bibliotekę aleksandryjską i wszystko co było pogańskiego pochodzenia. Przez z górą 1500 lat żyliśmy  w przekonaniu, że  wszystko jest poznane i poukładane, aż do czasu jak zbadano ludzkie DNA a nastepnie odkryto haplogrupy  męskiego chromosomu Y-DNA. Teraz już można było weryfikować wczesniejszą wiedzę archeologiczną, histotyczną i językoznawczą.

   Ta wiedza okazała się dla niektórych zabójcza, gdyż ujawniła zakłamania i stereotypy myślowe. Okazało się, że Polacy od zawsze mieszkają na swojej dzisiejszej ziemi, że  Germanie powstali za naszą przyczyną, że to my Słowianie daliśmy język indoeuropejski starożytnym Grekom, Rzymianom, Ormianom, Albańczykom a pózniej Bałtom i Germanom. To z ziem słowiańskich wyruszyli Ariowie na podbój Wschodu, a Tocharowie mieli język od nas i Anatolijczycy także. Sanskryt prawie w całości pokrywa się ze słowiańskim a w polskim jako najstarszym języku i.e. mamy pierwotne , dzisiaj jeszcze używane słowa. Język staro-cerkiewno-słowiański jest  najstarszym językiem zapisanym i do dzisiaj nie ma trudności w jego zrozumieniu dla wszystkich Słowian.  Słowiańska haplogrupa R1a1a ( Y-DNA ) jest  szeroko rozpowszechniona w takich narodach jak Polacy (57%), Serbołużyczanie (64%), Bramini w Indiach ( od 40- 80%), Tadżycy ( 64% ) a w mniejszym procencie od 20 do 50 % w narodach zamieszkałych od Alp, rzeki Łaby, Skandynawii do Tybetu, Syberii Środkowej, Iranu i Indii. Nawet, Hunzowie, Gurki i Xiongnu w Chinach są aryjskiego ( słowiańskiego pochodzenia ). Może dzisiaj te wschodnie narody różnią się kulturowo od nas Europejczyków i wyglądem przypominają Azjatów, to jednak są wyspy, gdzie zachowali sie ludzie o orginalnym słowiańskim wyglądzie:  http://pastmist.wordpress.com/



Niemcy i prawie cały Zachód  Europy  uważali się za lepszych od nas, Słowian, wmawiano nam, że jesteśmy mniej wartościowymi  Europejczykami o niewiadomym pochodzeniu i rasie. W szkołach uczono nas fałszywej historii, czułem się zawsze dziwnie, jako Polak, nie znając swoich korzeni i pochodzenia. Mieszkając od 10 lat z małymi przerwami, najpierw  w Holandii a teraz od  pieciu lat w Norwegii a od trzech na stałe, czuję, że jestem pełnoprawnym Europejczykiem, autochtonem, że mówię najstarszym językiem europejskim, że mój wydląg nie różni się od nordyckiego modelu prawie niczym a nawet jest typowo aryjski, bo w Skandynawii dominuje haplogrupa I1a nieindoeuropejska o bliskowschodnim pochodzeniu, krewniacza semickim J1 i J2. Tu gdzie mieszkam w Trondelagu jest największe skupisko ludzi o słowiańskim pochodzeniu, prawie 35%, gdzie Polaka można poznać tylko po ubiorze i zachowaniu.

   Germanie powstali ze zlepku trzech narodów: Wenedów skandynawskich ( I1a ), Celtów (R1b ) i słowiańskich Wandalów ( haplogrupa R1a1a7 ) jako grupa południowa, od Skane w Szwecji po płn. Niemcy.  Po inwazji Hunów na Europę wlała się następna fala Indoeuropejczyków ( R1a1a ) do Skandynawii ale już w towarzystwie celtyckich Gotów, którzy byli ich sojusznikami. Zajeli oni tereny płn.Niemiec i całej Skandynawii. Języki Skandynawskie różnią się znacznie od języka niemieckiego, gdyż  Wenedowie niemieccy byli z innej gałęzi o haplogrupie I2b i wnieśli do tego języka inne słownictwo. Języki skandynawskie, niemiecki, holenderski i anglosaski na tyle są językami indoeuropejskimi na ile zaadoptowały z języka słowiańskiego słów, które się z nim kojarzą, są to języki mieszane, kreolskie  o dwóch do czterech przypadków. Polski ma ich siedem a miał kiedyś osiem. Języki germańskie generalnie nie powinny nazywać się indoeuropejskimi, tak samo jak celtyckie i romańskie, chociaż te ostatnie są najbardziej zindoeuropeizowane.



Co do zapożyczeń językowych nie ma żadnych wątpliwośc o słowiańskim rodowodzie dużej ilości słów, to do religijnych jest duże prawdopodobieństwo, że też pochodzą od Słowian: Wodan skandynaeski, Zeus grecki, to pochodne od polskiego słowa dzień, to słoneczne bóstwa starożytnych  ludów, gdzie postacią centralną było słońce. Haplogrupa celtycka  r1b jest krewniacza do słowiańskiej ale dzieje tych dwu narodowości miał inny przebieg i  nie sadzę, by byli jacyś praindoeuropejczycy, którzy 20 tyś lat temu mogli dać nam wspólny początek jezykowy i etniczny. Tego nawet genetyka nie jest w stanie wyjaśnić. Zostaję przy swoim i uważam, że tylko języki słowiańskie  i bałtyckie można zaliczyć do języków indoeuropejskich a pozostałe tylko do zindoeuropeizowanych

    Zostały rozwiane wszelkie wątpliwości co do naszego Słowianów pochodzenia i do pochodzenia pozostałych Europejczyków. Teraz, gdy Europa jest jednym wielkim tworem państwowym, my Polacy musimy a nawet mamy obowiązek przypominać wszystkim, że nie jesteśmy przybyszami a autochtonami we wspólnej  Europie i  pozostali powinni zweryfikować swoją historię i pochodzenie, by było jasne, że Goci to Celtowie a Wandale to Słowianie i to, że Germanie pochodza od nas a nie my od nich.  Mamy się wspólnie szanować i budować razem lepsze jutro dla naszych dzieci i wnuków. Dzisiejszy separatyzm małych narodów w Europie świadczy o tym, że każdy ma prawo do swojej odrębności etnicznej, kulturowej i wyznaniowej a globalizacja świata poniosła klęskę, mimo usilnych starań o ujednolicenie wszystkich i wszystkiego.

   Hiszpania, Włochy, Belgia, W. Brytania, Niemcy, Szwecja, Ukraina, stoja na krawędzi podziału państwa na kilka częsci autonomicznych i państwowotwórczych. Jest to znak, że stulecia obcej dominacji nie złamały ducha narodowego i poczucia odrębności etnicznej i kulturowej. Polska ma to szczęście, że po ostatnich zmianach granic, jesteśmy narodem jednorodnym etnicznie, językowo i kulturowo, co nie znaczy, że nie ma podziałów wewnątrz tego etnosu. Jest dużo różnic a największą jest zamożność i światopogłąd Polaków. Wolność daje wielkie możliwości ale też duże zagrożenie braku stabilizacji. Jeśli nie będziemy solidarni ze sobą, to nasze poczucie narodowe, kulturowe i historyczna  odpowiedzialnośc za państwo, zamieni się w walkę o chleb, krzyż, opiekę socjalną itd. z elitami rządzącymi, które zapominają o tych wartościach i robią nam igrzyska jak dla plebsu czynili to cesarze rzymscy. Każą nam się bić o krzyże dla własnej uciechy a sami zapominają o chrześcijańskim obowiązku w stosunku do bliźniego.



My Słowianie, naród wolny, nieznający nakazu, przymusu, nie zgodzimy się być dalej niewolnikami władzy i Kościoła, który od 1000 lat robi z nas posłuszne cielę do pracy na pana i plebana. Taka jest nasza slowiańska natura, być wolnym, niezależnym, mieć własne pogłądy i własne zdanie. Ci co są na smyczy i kagańcu  kościoła i państwa wyznaniowego, muszą zrozumieć, że ich zdanie nie będzie miało żadnego znaczenia w chwili gdy naród przejrzy na oczy i zapragnie być wolny i majętny. Ten czas nadchodzi, widze to po wypowiedziach forumowiczów i w rozmowach prywatnych, że ludzie nie chcą być szczęśliwi po śmierci w niebie ale tu i teraz. Jeśli w 2012 roku woda nas nie zaleje, to zaleje nas krew i skończymy z tym draństwem, oszukaństwem i obłudą katolicką: " módl się i pracuj a garb sam ci wyrośnie". Nasi kuzyni Afgańczycy, pomimo, że są muzułmanami nie zatracili ducha aryjskiego, honoru, wolności i  niezależności, to my się z tym rodzimy i ta niezależność jest głęboko w nas i woła o prawa które mam przynależą, tu i teraz. Człowiek wolny nie ma pana ani tu na ziemi ani tam w niebiosach. Tylko niewolnik musi mieć pana i bat nad sobą, człowiek wolny nie jest msciwy, zachłanny, kłamliwy i zaborczy, gdyż nie boi się o swoją przyszłość. Dopóki będzie bieda w Polsce to będzie też kościół. Jest  takie powiedzenie " czemuś biedny, boś głupi a czemuś głupi, bo biedny".

   Odzyskaliśmy dumę narodową, poczucie tożsamości, swoje miejsce między Odrą i Bugiem, wiemy kim jesteśmy i kim byli nasi ojcowie i prapradziadowie,  nikt nam tego nie może zakwestionować, że jesteśmy  autochtonami, że mamy historię i kulturę starszą od Rzymu i Grecji, że  Niemcy nie są już naszymi panami, że nie są oni nawet Aryjczykami, że pochodzą od nas Polaków. Więc pytam się, czego nam jeszcze potrzeba, by być szczęsliwymi Polakami?. Powiecie pewnie, pieniędzy nam potrzeba!.  Właśnie, człowiek bez pieniędzy jest połową siebie, nawet gdyby pochodził od samego króla, to bez pieniędzy jest nikim. Tu na tym świecie rządzi pieniądz i żadne nauki wschodu i wszystkie religie swiata nic nie dadzą, gdy będziemy głodni. Nie proście o wsparcie, oleją was i wyśmieją, modlitwa też nic nie da, wpadniecie jeszcze głębiej. Musicie przestać się oszukiwać i czekać na mannę z nieba, czekać na odmianę losu, musicie uwierzyć w siebie, w to, że wszystko zależy od nastawienia i determinacji, ale nie po trupach, jak to czynią politycy, tylko powoli, krok po kroku, bez lęku zmieniać wszystko wokół siebie.  Kiedyś myślałwm, że wszystko jest zdeterminowane, no bo ono jest takie, ale dla ludzi z charakterem, z pewnością siebie, bez lęku o jutro, bez skomlenia i proszenia o łaskę, wszystko jest możliwe . To, że jestem niezależny od religii, partii, stereotypów myślowych i ludzkich języków, dało mi możliwość wyrwać się z kłopotów i ruszyć w świat z ostatnim groszem w kieszeni. Mamy to w genach po naszych przodkach Słowianach, którzy oswoili konia, zrobili wóz i na nim zawojowali świat cały.



Polacy przetrwali walkę na trzech frontach od 1000 lat i są tu, gdzie ich dziadowie mieszkali  od pradziejów. Pomyślcie tylko, gdzie są starożytni Grecy, Rzymianie, Persowie i inni. Przeminęli, a Polacy są  nadal i mówią tym samym językiem co ich przodkowie sprzed  2 tyś lat,  i mieszkaja na tych samych ziemiach co kiedyś. Nie ma Galów, Brytanów, Daków, Traków, Wenedów, zostali zawojowani i pozmieniani na  Francuzów, Anglików &  spółka zoo, Rumunów, Bułgarów i Germanów. To świadczy o sile genów  naszych  słowiańskich przodków. Możemy być dumni z tego, że jesteśmy Polakami, że nie zatraciliśmy nie tylko języka ale także wiary naszych ojców , została ona w naszej tradycji, nawet kościół nie wyrógował całkowicie pogańskich wierzeń i tradycji ludowych. Jesteśmy niezniszczalni choć srodze doświadczeni przez naszych sąsiadów i kościół katolicki, który rzucał nam kłody pod nogi od samego początku jak się tu zjawił na naszych ziemiach.

Szczególnie polecam zdjęcia, które zebrane są tu:  http://pastmist.wordpress.com/



 Nie jestem profesjonalnym historykiem ani też pisarzem, więc proszę  mieć wyrozumiałość dla mojego prostego języka i prostej pisowni. Lubię tą tematykę od zawsze, więc nie mogłem się oprzeć i napisałem tych kilka skromnych tekstów mówiących o naszej historii i pochodzeniu. Sam znam wszystkich moich przodków po mieczu a pierwszym był Antoni, który osiedlił się na Mazowszu w XVIII wieku. Skąd przybył do Polski nie wiadomo. Może jak zrobię sobie badania Y-DNA, to dowiem się więcej o swoim pochodzeniu.

 Na pierwszym obrazku pokazane jest procentowe i  czasowe występowanie haplogrupy R1a1, na drugim, dzisiejsza procentowa częstotliwość występowania tejże w Europie, podobnie na czwartym. Na piątym polska R1a1a7 i też % i czas jej ekspansji po Europie. Na szóstym pokazane są haplotypy syberyjskie R1a1 występujące w Euroazji . Powyżej na obrazku widać zasięg wysp R1a1, a poniżej występowanie haplogrup w Europie na początku ne. według Klosowa ( Eupedia ).

 

 

 http://en.wikipedia.org/wiki/Haplogroup_R1a_(Y-DNA)

 http://www.idn.org.pl/Gdansk/ptsr/Html/24-Hunz.htm

http://medlibrary.org/medwiki/List_of_R1a_frequency_by_population

http://azkij.livejournal.com/2009/11/18/

http://www.eioba.pl/a/2hqp/indoeuropejczycy#post47616
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
VulkanVIV
Gość
« Odpowiedz #67 : Lipiec 10, 2012, 10:10:45 »

http://www.youtube.com/watch?v=5jnTMEfMWKQ Uśmiech
Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #68 : Lipiec 10, 2012, 10:44:36 »

Oj budzi się krew przodków coś czuć w szpiku kostnym Mrugnięcie
Tego się nie da już zatrzymać.

Genetyka dostarczyła dowodów dla umysłu, który (przez manipulacje obcych najeźdców)  już nie może zatamować naporu fali przeczuć o słowiańskiej potędze.

Oby tylko z tego jakaś krwawa jatka nie wyszła, bo to nie jest potrzebne zupełnie. Słowiańska krew gorąca, ale nie może służyć kolejnemu "panu" - wyobrażeniom o własnej wielkości. Zresztą Słowianie zdaje się ,że nie w ten sposób "zawojowali" Europę i połowę Azji. Ta prastara moc ,którą niesie krew to coś więcej niż młodzieńcza porywczość.
Zapisane
songo1970

Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #69 : Październik 05, 2012, 15:26:25 »

Mo Ko Sza- brzmią tajemnicze słowa..

Mokosza- bogini Słowian. / kto jej odbiera dziś moc.?


MOKOSZA
Filed under: NASŁUCHY KOSMICZNE Lipiec 2, 2010


 Mokosza- bogini Słowian.
W mitologii stawiana powyżej gromowładnego Peruna.
W miarę upływu czasu, przepadła w mrokach ludzkiej
niepamięci. I dzisiaj, tylko co dociekliwsi badacze
przeszłości, opisując dzieje Słowian – przywołują jej imię.
Mokosza
Zesłana wolą myśli,
By praojcom Ziemi naturę dać.
Kim była?
zadumie oddaj swej,
Odczucie więcej powie, niźli słów sto
Mo Ko Sza!
Zaczarowana światłem wiedzy
leciała, biegła ku Ziemi,
Aż stała się postacią jej
gibką i miękką, a niezniszczalną.
Nim stopą dotknęła planety,
już stały góry, szumiały lasy,
morza falowały, płynęły rzeki.
Był spokój.
I zieloność błękitem okolona.
O! Pole! Pole – mogłaby rzec ,
Gdyby milczenie wyrażało się słowem.
Miała Mokosza w ową zieloność
wnieść zmysłów pięć,
by przerwać ciszę bezkresu.
A czas obudzony w doznaniach,
słowa miał rodzić w człowieku,
wspierać w nim rozum ,
kręcąc spirale tworzenia.
Słowami Mokoszy ludy wołane
osiadły na Ziemi
Odtąd ludzkość związała los
Z planetą Ziemią i jej naturą.
Mokosza znaczy tyle,
Co żeńska moc.
Pięć wiązek świetlnych
Scalonych w zmysły
Program nadały ludzkiemu istnieniu:
Widząc, słysząc,dotykając,
wąchając, smakując,
Duszę posiadłeś człowiecze.
Masz czym rozpoznawać materialny świat.
Ziemia dając człowiekowi fizyczność,
Oczekiwała w zamian jedności ze sobą.
Gdy program zmysłów obudzony,
To jakbyś wezwał Wszechświat
do rozmnożenia wszelkich cech.
A sobie podarował klucz do stwarzania.
Dusza pełna jest dźwięków i barw.
Z niej się bierze ciała początek i emocji świat
Ty sam swój program tworzysz,
Wiekami wzbogacasz lub niszczysz go.
Dusza w człowieku- tworem ruchomym:
To jako pięć zmysłów w mózgu zamieszka,
To w sercu zagości.
Czasem do gardła przemieści się.
Byś w chwilę potem, odczuł ją w trzewiach.
Niekiedy subtelnym ciepłem
słoneczny splot ci rozgrzeje.
Któż nie zna sygnałów jej?
Ileż to razy nieposkromiony,
pędzisz przez życie,
A dusza skurczem żołądka ostrzega,
„Nie tą drogą podążasz,
Sukces nie zawsze jest miarą szczęścia.”
Czasem cię serce zakole,
Gdy za uczucie pozór ci starcza.
Ona ci wtedy szepcze: zmień obiekt!
Ty się upierasz, że kłucie ma inne powody.
I..gubisz swą duszę, fałszem wabiony.
Bywa i tak: w gardle rośnie ci kula.
I oddech w płucach się skraca.
Lecz nie chcesz wiedzieć, iż to od tego,
że wtrącasz się w życie cudze.
Ambicja i zazdrość
to jedna para.
Czujesz, że skuwa obręczą ci czoło.
A dusza podpowiada:
Przestań się ścigać z innymi i sobą
I wtedy, jeśli posłuchasz- nagroda pewna,
Z serca po całym ciele
niezwykłe rozleje się ciepło
Mokosza, świadkiem narodzin Ziemi była.
Strażnikiem losów jej zostaje.
Natchnieniem Mokoszy była Myśl,
Z samego środka Wszechświata płynąca.
Spełnieniem ludzie -z Polany zrodzeni,
Co wydawali głosy serdeczne,
tworząc kolejne słowa.
Potrzeba. Poznanie. Łączenie.
Zgoda. Miara. Tworzenie.
Opieka. Odbicie. Skutek.
Rozwój. Rozumienie. Spokój.
Przez wieki i knieje
toczyły się dźwięki, słowa,
barwami mieniąc się różnymi.
Z nowymi wyrazy – plemion przybywało,
odmiennych z natury i składu ciała.
Aż rodów powstało dwanaście:
Dwanaście słów otwarło człowieka
I prawa spełniania się Ziemi.
Kamienie, zwierzęta, rośliny z człowiekiem
W kolejną wędrówkę ruszyły.
I stało się jasne,
że odtąd Każdy, Każda, Każde
za coś odpowiada
i doskonałość ma osiągnąć.
Wszystko choć podzielone
i tak w jedno się splatało.
Dźwięk na przemian: to w barwę
to w tkanie materii przechodził
Tworząc niezliczone światy:
reakcji, emocji, odczuć.
Oto rysują się prawa
Pięć żeńskich pieczęci istnienia – znacząc:
Czym zgoda winna być na planetach.
Na czym łączność człowieka z całością polega.
Jak mocy z miarą związanej używać.
I jak decyzje prosto podejmować.
A odbicie Myśli Wszechświata w sobie
Po wsze czasy odczuwać.
By świat materialny zaistniał
Pięć żeńskich znaków energii,
siedmioma – męskimi trzeba wzbogacić,
Prawo błękitu umysł tworzy.
Mózg zabezpiecza pierwszeństwo materii.
Intelekt mocą w przestrzeni się staje
By Człowiek poznał swą siłę zewnętrzną.
Zielenią wszelkie tworzenie wspierane.
czy dzieło spod ręki, z umysłu, czy wyobraźni.
Doskonałością o sobie ma zaświadczać.
Prawo neutralności czerń wyznacza,
jakości szczegółu przestrzega.
Porządku wszelkiego pilnuje.
Czerwień wzbudza skutki działania:
Skłania do baczenia na myśli i czyny.
Pragniesz pokoju? Walki zaprzestań.
Rozwój można wzmagać falami brązu .
Z uwagą, by nie hamować innych,
co z tobą zdążają.
Opieki prawo siły nabiera w fiolecie .
Wskazuje, że przestrzeń drugiego trzeba szanować:
Aż samodzielność jego i twoja spełniona się stanie.
Drganie żółcieni rozumienie wzmaga.
Przestajesz oceniać siebie i ludzi.
Bo wiesz, że nie zawsze nad nich wyrastasz
Ziemio stara jak świat,
zwana pępkiem wszystkiego.
Tyś była świadkiem narodzin
materii Wszechświata .
Mokoszo! pomna tamtych chwil
Odkryj – Słowianie, czy inne ludy
pierwsze po Ziemi stąpały?
Kto pierwszy, kto drugi?
To jakby pytać:
Kto lepszy, kto gorszy z tych wielu
Co na losy się Ziemi złożyli.
Słowianie wyrośli ze słów,
co podział zapowiadały,
Przybysze z kosmosu:
Sumerzy, Hebrajczycy, Egipcjanie
Mieli kształtem i tempem nasycić
przestrzenie podziału.
By uniwersalnym uczynić świat.
Z Myśli wolna wola się wysnuła,
budząc pragnienie wielkości.
I chęć bycia bogiem obudziła.
W myśli, gdzie wszystko- jednością
Nie ma pierwszeństwa.
Tam nie istnieją bogowie.
Bóg to ten:
co ponad innych wyrasta, zwycięża, panuje.
A znaczy: TEN WYJĄTKOWY
Bóg domaga się chwały i uwielbienia
Wynosi swoje istnienie w nierzeczywistość
Kapłanów czyniąc stróżami swojej boskości
Z podziałów i walki bogowie powstali
W drodze po wielkość wielu ginęło.
Idea jednego boga
W symbolu piramidy zawarta.
Jeden dociera na szczyt
Innym pozostaje tęsknota do boskości
lub choćby modlitwa, co do boga przybliża
Dziś jestem nikim,
Ale jutro, może kimś zostanę.
W nadziei płonnej kolejne życia schodzą.
A w letargu wiar – celu ludzkości nie widać…
A miało być inaczej.
Gdy Każdy, Każda, Każde dochodzi
do rozpoznania materii.
Znaczy żeś wszystkiego skosztował.
W człowieku budzi się pragnienie NOWEGO
Nie chce już walki, zniszczenia.
Nie chce wyznaczać pierwszego.
Nie chce się ścigać po piramidach.
Ziemianie wołają o miłość!
O pojednanie z drugim człowiekiem.
Chcą zgody, wspólnoty,
Mówią: „Nie” samotności i oddaleniu
Dla tych,
co w człowieczeństwie okrzepli,
nieważne czyś z Sumeru,
Jerozolimy, Słowiańskiej Polany.
Gdy myśli jasne płyną, bez swady umysłu,
Ciężar przeszłości odpada sam.
A ty chcesz żyć inaczej, po nowemu:
Bez kłótni, zwycięstw, liderów, bogów.
Przeczuwasz, że Ziemia już inny cel ma.
Że człowiek nową duszę powinien otworzyć.
Wolną wolę z serca odrzucić,
By do drugiego zbliżyć się i z nim trwać.

Anna


http://kosmicznekroniki.wordpress.com/2010/07/02/mokosza/
wielu dziś powołuje się na TRADYCJĘ I WARTOŚCI...
jak pokazuje rozmazany tekst .. wiele jest do zrozumienia . a tradycja i wartości  miały swoja piękną dawną drogę, mówiły o tym ,że:
Mokosza, świadkiem narodzin Ziemi była.
Strażnikiem losów jej zostaje.
Natchnieniem Mokoszy była Myśl,
Z samego środka Wszechświata płynąca.
Spełnieniem ludzie -z Polany zrodzeni,
Co wydawali głosy serdeczne,
tworząc kolejne słowa.
Potrzeba. Poznanie. Łączenie.
Zgoda. Miara. Tworzenie.
Opieka. Odbicie. Skutek.
Rozwój. Rozumienie. Spokój.
Przez wieki i knieje
toczyły się dźwięki, słowa,
barwami mieniąc się różnymi.

http://kochanezdrowie.blogspot.com/2012/10/mokosza-bogini-sowian-kto-jej-odbiera.html
Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
acentaur

Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 12
Offline

Wiadomości: 1464



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #70 : Październik 05, 2012, 17:09:18 »

Witam

no oczywiscie przez te miernoty, ktore choc same wykorzystuja malo co eleganckie metody walki, ale wszedzie trabia, ze w naturze wygrywa ten najsilniejszy (niby fizycznie ale w domysle ten najinteligentniejszy ). W rzeczywistosci wygrywa wiec zawsze ten maly, niepozorny, szara mysz nie brzydzaca sie stosowaniem hanbiacych metod. Czyli przez male, obmierzle parazyty i stada zaprzedanych dla smiesznej
korzysci, dwulicowych  sprzedawczykow bez wlasnego zdania. Istniejaca teoryjka o tym, ze silniejszy pozera slabszego, to oczywista bzdura
jak LHC, stringi i inny kit.
pozdrawiam
Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #71 : Październik 05, 2012, 19:00:02 »

Ace, a co Ty masz do stringów ? haha
Zapisane
acentaur

Wielki gaduła ;)


Punkty Forum (pf): 12
Offline

Wiadomości: 1464



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #72 : Październik 05, 2012, 20:41:14 »

Witaj east,
nie gniewaj sie, ale kiedys bajka konczyla sie, gdy krolewne poslubial dzielny rycerz chyba, ze musial skoczyc do sklepu po papierosy.  Mrugnięcie
pozdrawiam
Zapisane
blueray21

Skryba, jakich mało


Punkty Forum (pf): 32
Offline

Wiadomości: 1696



Zobacz profil
« Odpowiedz #73 : Październik 05, 2012, 21:05:07 »

I oczywiście z tego sklepu nigdy nie wrócił.
Zapisane

Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.
Przebiśnieg
Gość
« Odpowiedz #74 : Październik 06, 2012, 15:01:55 »

Dodam do tego co piszecie szacowni, że mój znajomy student od genetyki powiedział, że naukowo potwierdzony jest gen (tylko u Słowian), ze nam szybciej niż innym nacjom przechodzi zmęczenie
Zastanawiające jest tylko to dlaczego naszej znaczy naszym rządzącym nigdy nie zależało na tym by prawda o naszych praprzodkach wyszła na światło dzienne Duży uśmiech
to pa Duży uśmiech
Zapisane
Strony: 1 2 [3] 4 5 |   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Strona wygenerowana w 0.067 sekund z 19 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

ppiz pkspolonus moloromme articz vocaloid-world