Niezależne Forum Projektu Cheops Niezależne Forum Projektu Cheops
Aktualności:
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Październik 23, 2021, 01:33:29


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 [12] 13 |   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Kosmiczne DNA CZŁOWIEKA, pochodzenie BIAŁYCH LUDZI  (Przeczytany 168486 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
songo1970

Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #275 : Lipiec 21, 2011, 19:14:35 »

Cytat: songo
..to się czyta tak samo interesująco jak inne historie o implantach, ...

Tak, zwłaszcza tych dwuskładnikowych, które scalają się w nas po spożyciu aspartamu i innych słodzików oraz mięsa. Uśmiech

nigdy nie wątpiłem w przebiegłość kosmitów,-
ale tu już lekko przekombinowali Duży uśmiech
Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
Linda
Gość
« Odpowiedz #276 : Sierpień 10, 2011, 21:15:25 »

 Uśmiech

DNA nie powstało na Ziemi?

Sensacja z NASA. "DNA powstało poza Ziemią!"




Zespół naukowców finansowany przez NASA znalazł dowód na to, że niektóre z elementów składowych DNA, znajdowane w meteorytach, mogły powstać poza Ziemią.

"Naukowcy znajdują elementy składowe DNA w meteorytach już od lat 60. dwudziestego wieku. Nie było jednak pewności czy powstały one w kosmosie, czy też są to 'zabrudzenia' powstałe w wyniku przebywania danego meteorytu na powierzchni Ziemi." tłumaczy dr Michael Callahan z NASA Goddard Space Flight Center w Greenbelt, Md., główny autor publikacji opisującej odkrycie.

Grupa badawcza Callahana przedstawiła trzy dowody potwierdzające hipotezę o kosmicznym pochodzeniu meteorytowych fragmentów DNA. To nie pierwsze tego typu badania naukowców z NASA. Wcześniej znaleziono na przykład aminokwasy w próbkach pobranych z komety Wild 2 w ramach misji Stardust, a także w różnych meteorytach bogatych w węgiel. Aminokwasy są podstawą białek - fundamentalnych składników życia.

W najnowszych badaniach szczegółowo przeanalizowano dwanaście meteorytów bogatych w węgiel, z których dziewięć było odnalezionych na Antarktydzie. Znaleziono w nich adeninę i guaninę, które stanowią elementy składowe DNA. W meteorytach wykryto też hipoksantynę i ksantynę, które nie są składnikami DNA, ale biorą udział w procesach biologicznych.

Dodatkowo w dwóch z meteorytów wykryto po raz pierwszy śladowe ilości puryny i jej dwóch pochodnych cząsteczek, nie występujących w biologii. Właśnie obecność tych dwóch ostatnich cząsteczek jest jednym z argumentów za kosmicznym pochodzeniem związków wykrytych w meteorytach. "Jeśli asteroidy zachowują się jak kosmiczne 'fabryki' generujące materiał prebiotyczny, można oczekiwać, że będą produkować różne warianty cząsteczek, nie tylko wersje występujące w biologii" - mówi Callahan.

Aby wykluczyć możliwość zanieczyszczenia meteorytów ziemskim materiałem biologicznym naukowcy przebadali też ośmiokilogramową próbkę lodu z Antarktydy, z obszaru, w którym znaleziono meteoryty. Analizy wykazały, że ilości znalezionych w meteorytach cząsteczek są tysiąc razy większe niż w lodzie (na poziomie jednej cząsteczki na miliard wobec jednej cząsteczki na bilion). Dodatkowo w lodzie nie wykryto niebiologicznych wersji cząsteczek.

Trzecim argumentem za kosmicznym pochodzeniem związków w meteorytach jest doświadczenie laboratoryjne, w którym naukowcom udało się wygenerować identyczne cząsteczki w niebiologicznych reakcjach chemicznych pomiędzy cyjanowodorem, amoniakiem i wodą.

Źródło
Źródło oryginalne: http://www.nasa.gov/topics/solarsystem/features/dna-meteorites.html


Skoro w meteorytach odnaleziono związki, które wchodzą w skład DNA i RNA to bardzo prawdopodobne jest, że życie przybyło na Ziemię z kosmosu! Jednak nie można tego stwierdzić na 100%, bo przecież równie dobrze aminokwasy mogły powstać też na Ziemi... Być może nigdy nie będziemy pewni skąd się wzięło życie, ale takie odkrycia są bardzo ważne i przybliżają nas do poznania przynajmniej częściowej odpowiedzi na jedno z największych pytań ludzkości - skąd się wzięło życie. Uśmiech

Zapisane
songo1970

Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #277 : Sierpień 12, 2011, 09:14:53 »

jeden z ciekawszych kosmicznych wątków na jakie się natknąłem..

"Ziemska Pandora płk. Fulhama cz.2

 Kategorie: Niezwykłe, Paranormalne, UFO
Tagi: Albert Einstein, E.T., Majowie, Nephilim, Plejadianie, Stanley Fulham, UFO

Innym powodem dlaczego Obcy chcą ratować Ziemię jest nadzieja jaką wiążą z ludzkim życiem spirytualnym. Ma ono bowiem lada chwila wejść na zupełnie nowy poziom doznań, spełniając przy okazji przepowiednię Majów. Obcy jednak obawiają się, że oczyszczanie ziemskiej atmosfery może wywołać serię nieporozumień i panikę na Ziemi. Dlatego uznali, że będą oswajać Ziemian ze swoją obecnością, starając sie przy tym przekonać nas, że nie mają złych zamiarów. Zamierzają się pokazywać każdego roku aż do 2015 r., kiedy rozpocznie się proces oczyszczania naszej atmosfery. Począwszy od 2011 kolejne pojawienie się UFO będzie bardziej spektakularne i ma się skończyć wystąpieniem przedstawiciela obcej cywilizacji na forum Narodów Zjednoczonych (czy to dlatego ONZ chciało w sekrecie stworzyć funkcję ambasadora do kontaktów z UFO?). Plejadianie nie mają kłopotów z mówieniem po angielsku. Odwiedzali oni Ziemie juz setki razy. Mimo tej doskonałej znajomości rodzaju ludzkiego nie ma żadnych związków genetycznych pomiędzy nami a istotami pozaziemskimi (cały czas wg. plk Fulhama). W zamierzchłej przeszłości Plejadianie traktowali Ziemię jako odlegle i bezpieczne więzienie, bez możliwości ucieczki. Dlatego zsyłano na naszą planetę wszystkich tych, którzy zlamali prawo na ich planecie. Początkowo Ziemianie nie traktowali (upadłych aniołów?) ich jak wrogów a nawet dochodziło do krzyżowania się dwóch ras (Nephilims!). Jednak takie krzyżowanie nie przynosiło właściwego efektu i wkrótce skazani Plejadanie kompletnie wymarli.

Niecały miesiąc temu Plejadianie przeslali Fulhamowi wiadomość że pojawią się nad Nowym Jorkiem o czym pułkownik niezwłocznie poinformował tych, którzy nadal wierzyli w przytomość jego umysłu. Zgodnie z obietnicą niezwykłe wydarzenie rzeczywiście miało miejsce nad Nowym Jorkiem. Wybór Nowego Jorku nie jest przypadkowy. To w końcu kosmopolis z olbrzmim wpływem na światową ekonomię i międzynarodowe media. Poza tym Nowojorczyków trudno jest czymś zaskoczyć i Plejadianie doszli do wniosku, że miasto nie wpadnie na widok UFO w panikę i nie pomylili się. Na pytanie pułkownika, dlaczego nie wybrano Waszyngtonu odpowiedzieli oni, że ich obecność nad tym miastem mogła być odebrana jako proba zastraszenia. Tak więc ET chcą się nam przedstawić powoli i etapami, tak aby ludzie mogli zaakceptować przybyszów z kosmosu. Plejadianie wiedzą co robią bo ich inteligencja daleko przewyższa naszą a Einstein miałby kłopoty aby nadążyć z wiedzą za plejadianskimi przedszkolakami. Plejadianie gromadzą swoją wiedzę i kiedy nadchodzi dla nich czas śmierci (żyją średnio po 700 lat) downloadują swoją wiedzę do własnego klona. Przez to zatracili umiejętność reprodukcji i to kolejna rzecz jaka fascynuje ich w ludziach. Chcą oni pojąć tajemnice reprodukcji i móc rozmnażać się tak jak kiedyś a nie klonować. Stąd powtarzające się często przypadki porwań tak ludzi jak i zwierząt. Kiedyś Plejadianie porywali ludzi na swoje statki kosmiczne, ale teraz już tego nie robią. Jednak przez ten czas udało im sie zbudować ludzką kolonię na swojej planecie, gdzie zgromadzili ponad 30 tys. osób. Stworzyli dla nich warunki podobne jakie są na Ziemi co nie zmienia faktu, że jest to rodzaj więzienia bez możliwości ucieczki.

Kiedy Stanley Fulham opuszczał NORAD wciąż intrygowało go to skąd i w jakim celu UFO pojawia się nad amerykańskim terytorium. W desperacji poprosił o pomoc osobę o zdolnościach medialnych, która powiedziała mu, że tego typu informacje może on uzyskac wyłącznie przez channeling. Osoba, która potrafiła łączyć się w ten sposób wiedziala jak nawiązać kontakt z Transcedorsami – stworzeniami ezoterycznymi żyjącymi w innym wymiarze na wielu planetach. Pułkownik zgodzil się i pierwszy seans przeprowadzono 12 lat temu. Nawykly do konkretów żołnierz nie był w stanie uwierzyc w to co usłyszał i podejrzewał w tym jakieś oszustwo. Medium aby udowodnić mu swoje możliwości opowiedziało Fulhamowi detale z jego życia o których wiedzial tylko on. Wzburzony piulkownik skontaktował się z medium ponownie dopiero po kilku miesiącach i od tego momentu rozpoczęto regularne seanse czasem nawet 2 razy w miesiącu. Stanley Fulham uważa, że ten kto nie rozumie na czym polega życie spirytualne nie jest w stanie zrozumieć jego książki. To życie spirytualne jest stanem istniejącym ponad ziemskim wymiarem. Może być nazwane różnie – jako niebo lub jako nirwana. Nazwa nie jest tu ważna. Piekło i niebo nie istnieją. Podobno to właśnie powiedział umierający Jan Paweł II na krótko przed swoim odejściem. Transcendensi są najbardziej wyrafinowaną formą duszy (nie tylko ludzkiej), która jako strumień energii ulatuje w inny wymiar. Przez to jest w stanie wniknąć w sprawy, do których trójwymiarowy człowiek nie ma dostępu. A wiarygodność opowieści pułkownika – potwierdzi się już wkrótce."

http://nowaatlantyda.com/2010/10/19/ziemska-pandora-plk-fulhama-cz-2/
« Ostatnia zmiana: Sierpień 12, 2011, 09:15:08 wysłane przez songo1970 » Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
songo1970

Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #278 : Sierpień 17, 2011, 11:21:04 »

Genetycy zbadali starożytną czaszkę, nie należy do człowieka

W marcu 2011 roku genetycy pracujący nad artefaktem o nazwie Czaszka Gwiezdnego Dziecka odkryli, że jego mtDNA (część DNA przekazywana jedynie w linii matki) różni się radykalnie od ludzkiego DNA.

Czaszka Gwiezdnego Dziecka jest to 900-letnia czaszka z kośćmi wyraźnie nieposiadającymi ludzkich cech. Została wykopana podczas budowy tunelu w pobliżu Copper Canyon w Meksyku w 1930 roku. Projekt Starchild to nieformalna grupa badawcza, która koordynuje liczne badania naukowe tego artefaktu od czasu swego powstania w lutym 1999 roku.

Maksymalna liczba różnic mtDNA między wszystkimi ludźmi wynosi do 120. Czaszka Gwiezdnego Dziecka ma od 800 do1000 różnic. Jest to wynik częściowy, ale wystarczy, aby być ostatecznym. Wszystko wskazuje na to, że czaszka ze względu na mitochondrialne mtDNA nie mogła należeć do człowieka.

<a href="http://www.youtube.com/v/lOSbRCg0B4g?version=3&amp;amp;hl=pl_PL" target="_blank">http://www.youtube.com/v/lOSbRCg0B4g?version=3&amp;amp;hl=pl_PL</a>

Poniżej znajduje się znacznie uproszczone podsumowanie o wiele bardziej szczegółowego raportu na temat tych danych dostępnego na stronie: www.starchildproject.com/dna2011march.htm

http://innemedium.pl/wideo/genetycy-zbadali-starozytna-czaszke-nie-nalezy-czlowieka
Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
songo1970

Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #279 : Sierpień 31, 2011, 11:43:32 »

Czarna Geneza

 Kategorie: Archeologia, Astronomia, HISTORIA, Książki
Tagi: Archeologia, astronomia, bakterie, Czas Nowej Ery, H G Wells, kromlech, Mars, meteory, Orson Welles, piramidy, Rainer Stadelmann, Robert Bauval, Stonehenge, Thomas Brophy

Nasze własne śledztwo w kwestii astronomii ukrytej w Nabta Playa  rozpoczęło się natychmiast po przeczytaniu listu CPE (Combined Prehistoric Expedition) opublikowanego w „Nature” w 1998 r a także towarzyszącej temu informacji prasowej z University of Colorado dotyczącej profesor Kim Malville. Zaintrygowało nas tzw. „Egipskie Stonehenge” na Saharze i sensacyjne twierdzenie, że jest to najstarsze, astronomiczne, megalityczne miejsce na świecie. Patrząc na prosty szkic i kilka fotografii Kolistego Kalendarza, jak go nazywa teraz CPE, wydało nam się oczywiste, że ten mocno reklamowany „Egipski Stonehenge” był znacznie mniejszy od angielskiego oryginału, ale prawdziwa doniosłość tego dziwnego artefaktu leży w jego wieku i informacjach, jakie można uzyskać badając ten monument.

Wciąż mam w pamięci historię meteoru, który spadł na Antarktydę pod koniec 1996 r i zawierał wodorowęglany a także maleńkie globulki stworzone przez skamieniałe, prymitywne bakterie. Prasa opublikowała nieefektowną fotografię kamyka wielkości piłeczki pingpongowej, która nie zrobiła zbyt dużego wrażenia na opinii publicznej w przeciwieństwie np. do sławnej audycji z 30 października, 1938 r, kiedy to Orson Welles swoim donośnym głosem czytał w radio adaptację powieści H.G. Wellsa „Wojna Światów”, w której Marsjanie dokonali inwazji Ziemi wywołując panikę w wielu amerykańskich miastach. Tysiące słuchaczy pomyłkowo wzięły ksiażkę Wellsa za reportaż z prawdziwych wydarzeń.

Jeśli chodzi o marsjański meteor, to nie jego wielkość czy kształt robiły największe wrażenie, ale informacje jakie zawierał, które jeśli się potwierdzą, mogą kompletnie zmienić nasze spojrzenie na kwestię życia we wszechświecie i odpowiedzi na pytanie kim jesteśmy naprawdę. Tak samo informacje zamknięte w aranżacji i ustawieniu kamieni Kolistego Kalendarza i towarzyszących im kamiennych monumentów, mogą kompletnie zmienić nasze pojmowanie korzeni a także i rasy największej ziemskiej cywilizacji. Kolisty Kalendarz z Nabta Playa okazał się wcale nie być „Egipskim Stonehenge” ale czymś w rodzaju egipskiego meteoru z Marsa, kryjącego wiadomość dotyczącą historii ludzkości.

To co zwraca uwagę w Kolistym Kalendarzu, oprócz dwóch par wrót na zewnętrznym pierścieniu, o których wspominał raport CPE, jest sześć stojących pionowo głazów (dwa rzędy po trzy głazy) w samym środku okręgu. Artykuł CPE w „Nature” był skoncentrowany na tzw. wrotach, wyjaśniając ich astronomiczne ustawienie zorientowane wobec miejsca wschodu słońca podczas przesilenia letniego i ustawienie odpowiadające głównym kierunkom geograficznym świata. Nie podano jednak żadnego wyjaśnienia dla dwóch rzędów kamieni stojących w środku Kolistego Kalendarza. Zostały one zignorowane przez CPE lub zlekceważono ich ważność.

Takie zachowanie jest dziwne, bo skoro Kolisty Kalendarz był ważny dla ludzi, którzy go zbudowali, to w sposób oczywisty – dwa rzędy kamieni stojące w środku – powinny mieć także znaczenie dla starożytnych budowniczych. Prawdopodobnie CPE nie była w stanie zrozumieć znaczenia tych kamieni. Dlatego zdecydowaliśmy rozpocząć nasze dociekania, skupiając się właśnie na tych tajemniczych kamieniach. Przeczucie podpowiadało nam, że mają one astronomiczną funkcję związaną nie tylko z wrotami Kolistego Kalendarza ale być może także z całym ceremonialnym kompleksem w Nabta Playa.

Nie mieliśmy pojęcia, jakie będzie najlepsze podejście do zrozumienia funkcji tych kamieni. Jednak wiedzieliśmy, że jedną z pułapek podczas badania starożytnych kultur są uprzedzenia wobec ich możliwości i wiedzy, jaką miały one do swojej dyspozycji. Widzieliśmy błąd, jaki popełniła CPE wobec megalitów w Nabta Playa, które postrzegali jako naturalny zespół kamieni i uznali że, „nie można się spodziewać po tych prymitywnych ludziach budowania takich dużych kamiennych konstrukcji.” Później antropolodzy z CPE zdali sobie sprawę z własnej pomyłki potwierdzając, że te megality są świadomą konstrukcją stworzoną przez prehistorycznych ludzi z Nabta Playa. Ich uprzedzenia spowodowały powstrzymanie rozwoju wiedzy na całe dziesięciolecia.

Jak wiele razy ten rodzaj upartego blokowania wiedzy miał miejsce w archeologii? Być może jeden z najbardziej spektakularnych miał miejsce w 1993 r, kiedy Rudolf Gantenbrink, niezależny inżynier budowlany, badał jeden z szybów w Wielkiej Piramidzie i odkrył na jego końcu mały właz z uchwytem. „Nie ma nic za tymi drzwiami!” krzyczał niemiecki egiptolog Rainer Stadelmann, który zarządzał pracami archeologicznymi. Od ponad 17 lat świat wciąż czeka na wiadomość co znajduje się na końcu gwiezdnego szybu. Uznaliśmy że nie możemy popełnić tej samej pomyłki.

Robert Bauval & Thomas Brophy

Robert Bauval będzie uczestnikiem sympozjum naukowego zorganizowanego w Warszawie przez Czas Nowej Ery. Sympozjum odbędzie się w niedzielę, 29 maja i serdecznie zapraszam do udziału w spotkaniu z człowiekiem który jest legendą niezależnej egiptologii. Obok niego swoje odczyty mieć będą niemniej sławni archeolodzy: Andrew Collins i Robert Schoch. Więcej informacji:
Tajemnice Starożytnego Egiptu

http://nowaatlantyda.com/2011/04/16/czarna-geneza/
Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #280 : Wrzesień 06, 2011, 21:35:32 »

„Człowiek” z jaskini Denisowa: Nowe odkrycie
wtorek, 23 sierpnia 2011 00:00



W 2008 r. rosyjscy badacze odkryli w położonej na Ałtaju jaskini Denisowa liczące sobie 40 tys. lat szczątki „Kobiety X”. Jak się okazało, nie należały one do zamieszkujących ten region Neandertalczyków ani Homo sapiensóww. Podejrzewa się, że były to pozostałości przedstawiciela nieznanej dużej grupy hominidów. Czy szczątki z jaskini Denisowa zmienią  wygląd naszego drzewa genealogicznego i udowodnią, że nosimy w sobie geny innych gatunków niż Homo sapiens?
____________________
Colin Barras, New Scientist

Leżąca na Ałtaju jaskinia Denisowa ujawnia swój kolejny cenny skarb – kość stopy, która może rzucić światło na „intymnerelacje” łączące wczesnych ludzi z ich kuzynami. Odkrycie znajduje się obecnie pod nadzorem Svante Pääbo z Instytutu Antropologii Ewolucyjnej im. Maxa Plancka w Lipsku – człowieka, który jako pierwszy przedstawił dowody na krzyżowanie się przedstawicieli Homo sapiens i Neandertalczyków.

Istnieją mocne dowody na to, że w tym samym czasie, kiedy po Eurazji krążyły populacje Człowieka współczesnego i Neandertalczyka, istniała także trzecia wielka grupa hominidów. Możliwe nawet, że wszystkie trzy gatunki krzyżowały się ze sobą.

W jaskini Denisowa (położonej w Paśmie Baszelakskim Ałtaju) odkryto dotychczas dwa kontrowersyjne znaleziska z 2000 i 2008 r. w postaci skamieniałego zęba i kości palca. W ub. roku Pääbo przeprowadził analizę DNA sugerującą, że należały one do nieznanej grupy hominidów, które nazwano „denisowianami”. Znaleziona niedawno kość należy zapewne do przedstawicieli tej samej grupy.

Prymitywne cechy znalezionej w jaskini kości palca, która liczy od 30 do 50 tys. lat wskazuje, że grupa istot zamieszkujących ten obszar oddzieliła się od Neandertalczyków przed ok. 300 tys. lat. Pääbo sugerował, że gatunek ten mógł zajmować znaczną część Azji, kiedy Europa i zachodnia Azja były zdominowane przez Homo neanderthalensis. 40 tys. lat temu w regionie tym zaczął pojawiać się Homo sapiens. Denisowianie znani byli jednak tylko ze szczątkowych znalezisk w postaci kości palca i zęba, co nie pozwalało na wyciągnięcie dużej ilości wniosków na temat cech ich gatunku.

Wszystko może zmienić się w wyniku odkrycia nowej kości palca u stopy, którą znaleziono w tej samej warstwie co poprzednią kość (pochodzącą z palca u ręki). Jej znalazczynią jest Maria Miednikowa z Rosyjskiej Akademii Nauk. Według niej, palec należał on do osobnika żyjącego ok. 40 tys. lat temu innego niż ten, po którym pozostały znalezione wcześniej w Denisowej szczątki. W dodatku, nowe znalezisko wykazuje cechy plasujące je miedzy człowiekiem współczesnym a Neandertalczykiem.

Inni są mniej entuzjastycznie nastawieni. Erik Trinkaus z Washington University w St Louis, który specjalizuje się w morfologii stóp hominidów twierdzi, że wygląd znaleziska jest intrygujący, jednak z perspertywy taksonomicznej niewiele mówi.


Ząb hominida z jaskini Denisowa (fot.: David Reich / Nature)

Potrzeba zatem dowodów związanych z DNA. Ekipa Pääbo pozostaje jednak bardzo powściągliwa jeżeli idzie o wyniki: - Nie mamy na razie rezultatów, o których moglibyśmy rozmawiać – powiedział uczony. Według Miednikowej, wyniki badań uzyskane w lipcu 2011 r. są „niezwykłe” i zostaną opublikowane w niedalekiej przyszłości, choć wciąż poddawany jest ocenie przez innych ekspertów. Jej entuzjazm wskazuje jednak na to, że uczeni pod wodzą Pääbo uzyskali z kości materiał DNA wskazujący, że mamy do czynienia z „niezwyczajnym” hominidem.

Neandertalczycy przybyli do Ałtaju ok. 45 tys. lat temu i być może zostali zasymilowani przez miejscową populację Denisowian – mówi. Nie da się wykluczyć, że omawiany okaz należał do tej grupy, był neandertalczykiem lub nawet hybrydą.

Jeśli palec z epoki kamienia rzeczywiście należy do denisowsko-neandertalskiego mieszańca, byłoby to niezwykłe znalezisko. Pääbo wykazał już, że dochodziło do krzyżówek ludzi z Neandertalczykami, podobnie jak ludzi z denisowianami. Dopóki nie opublikowane zostaną jednoznaczne wyniki, możemy jedynie snuć spekulacje, choć może okazać się, że drzewo genealogiczne Homo sapiens ma znacznie więcej odnóg, aniżeli nam się wydawało…

http://www.infra.org.pl/nauka/czowiek/1142-czowiek-z-jaskini-denisowa
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
chanell


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 72
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3453



Zobacz profil
« Odpowiedz #281 : Październik 07, 2011, 09:46:46 »

Co łączy kosmitów i nasze DNA?

   



O zapoczątkowaniu życia na Ziemi przez przybyszów z odległych galaktyk napisano już całe tomy, tylko gdy o takim scenariuszu mówią autorzy pokroju von Danikena, zwykle dzielimy to przez trzy. Gdy jednak za ową teorią opowiadają się poważni naukowcy (w tym Nobliści), sceptycy tracą argumenty.

Naukowcy twierdzą, że klucz tkwi w naszym kodzie genetycznym. Teoria ta mówi, że dowodem na „kosmiczne” pochodzenie ludzi jest nic innego, jak łańcuch DNA.

Argument jest prosty - skoro wciąż nie wiadomo, jaką funkcję pełni jego spora część (pozornie jest wręcz bezużyteczna), to może tak naprawdę przyczyna takiego, a nie innego wyglądu łańcucha jest bardziej tajemnicza niż nam się wydaje. Część naukowców twierdzi, że pełni on rolę regulatora całego życia na Ziemi. DNA zostało nam bowiem niejako „wszczepione” przez cywilizację pozaziemską.

Rosyjski biolog Piotr Garjajew uważa, że DNA to idealne narzędzie w ręku obcych - generator postrzegania i instrument wirtualnej rzeczywistości. To obcy wciąż ustalają więc zasady na naszej planecie, nie tylko regulując życie, ale też chroniąc nas przed pełną świadomością źródła naszego pochodzenia. Być może DNA jest też nośnikiem kodów, których nie potrafimy (i zapewne nigdy nie będziemy umieli) odczytać. Również Zecharia Sitchin, jeden z twórców paleoastronautyki i autor „Kronik Ziemi” uważa, że DNA to genetyczna zabawka w rękach Obcych.

W książce „Życie: pochodzenie i natura” dr Francis Crick, laureat Nagrody Nobla i jeden z odkrywców struktury molekularnej DNA twierdzi, że zaawansowana cywilizacja musiała „przetransportować” na Ziemię DNA jako „ziarna życia”, bądź życie dostało się na naszą planetę przez znajdujące się w kosmosie zarodniki bakterii, np. za pośrednictwem meteorytu (tzw. teoria panspermii).

Podobnie uważa sir Fred Hoyle, brytyjski matematyk, kosmolog i astronom, który pisał w „Nature”: „Prawdopodobieństwo powstania życia z nieożywionej materii jest w zasadzie znikome (1 na 1040000). Liczba, która mu odpowiada jest wystarczająco duża, aby pochować całą teorię ewolucji. Nie było żadnego samorództwa (abiogenezy), ani na tej Ziemi, ani na żadnej innej planecie. A jeśli nie powstaliśmy jako wynik przypadku, to musieliśmy być produktem jakiejś wyższej inteligencji”. Samoistne powstanie życia przez przypadkowe połączenie się aminokwasów w unikalne łańcuchy tworzące proteiny jest więc według niego niemożliwe.

Część naukowców idzie jeszcze dalej i przypuszcza, że DNA nosi w sobie także informację o naszych „przodkach”. Jest wręcz zbiorem pamięci wszystkich gatunków, które przyczyniły się do rozwoju homo sapiens i generuje naszą świadomość jak niezwykle wyrafinowane implanty.

Istnieją też teorie, że nasze DNA zostało celowo zepsute przez istoty pozaziemskie, już długo po tym, jak zaczęło się nasze życie na Ziemi. W książce „Deewolucja człowieka” Michael A. Cremo zakłada, że ludzkość istniała na Ziemi już 100 milionów lat temu. Oczywiście twierdzenie to całkowicie przeczy teorii Darwina, Cremo zadaje więc pytanie: „Jeśli nie pochodzimy od małp, to skąd się wzięliśmy?”. I szybko odpowiada: „Nie ewoluowaliśmy z materii, my deewoluowaliśmy, w formę człowieczą z czysto duchowej”.

Czy DNA jest więc programem obcych? Czy to jest prawdziwy Matrix? Może zadaniem DNA jest działać jak wirus komputerowy, który sprawia, że ludzkość jest tylko zdalnie sterowanym żyjątkiem bez wolnej woli, a wszechświat wokół nas jest sztucznie wykreowaną rzeczywistością? Zakodowane przez obcych DNA, nie tylko nie pozwala nam zobaczyć sztuczności świata wokół nas, ale też nie pozwala nam się „obudzić” – odzyskać pełnej świadomości.
Źródło: http://magda-na-tropie.blog.onet.pl/

Ciekawe dlaczego nagle media zainteresowały się takimi wiadomościami ? Do tej pory był to temat tabu i powody do kpin .Robi się coraz ciekawiej  Chichot
Zapisane

Na wszystkie sprawy pod niebem jest wyznaczona pora.

            Księga Koheleta 3,1
songo1970

Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #282 : Październik 07, 2011, 09:57:19 »

"atom jest w 99,9% pustą przestrzenią"- to co nazywamy naszą rzeczywistością jest Mają/ułudą,-
i to że postrzegamy rzeczy w ten, a nie inny sposób jest wynikiem percepcji naszych zmysłów.
Pytanie- czy my sami odpowiadamy za formę/konstrukcję naszych ciał/pojazdów/skafandrów dla naszych świadomości,-
czy też ktoś po drodze maczał w tym "paluszki"..? Mrugnięcie
Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
chanell


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 72
Offline

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3453



Zobacz profil
« Odpowiedz #283 : Październik 07, 2011, 10:35:35 »

Cytuj
czy też ktoś po drodze maczał w tym "paluszki"..?

Myslę że maczał,nawet całą łapkę Język  Duży uśmiech
Zapisane

Na wszystkie sprawy pod niebem jest wyznaczona pora.

            Księga Koheleta 3,1
east
Gość
« Odpowiedz #284 : Październik 07, 2011, 10:58:14 »

wg modelu kwantowej świadomości dr Stuarta Hameroffa DNA jest wtórne i jest zarządzanie przez .. Świadomość właśnie.
DNA to jakby język oprogramowania dla chemicznej fabryki pt "ludzki organizm". Decyduje o kolorze oczu, wyglądzie, skórze, niektórych wrodzonych skłonnościach, ale nie decyduje o tym kim jesteśmy.

Pytanie o to skąd się wzięło DNA ( z całą resztą ) przestaje mieć znaczenie już przez samo tylko uznanie pierwszeństwa świadomości. Udowodniono, że to nie DNA bierze udział w precyzyjnym podziale komórki ( nie dzieli się samo) lecz czynią to mikrotubule w których zachodzą zjawiska kwantowego tunelowania ( koherencja wewnątrz tubulin ) i to COŚ w środku tubulin tym zarządza w sposób inteligentny i precyzyjny w ściśle określonym czasie. Innymi słowy czyni to coś, co nie jest z tego świata, jakbyśmy  powiedzieli, a jednocześnie to COŚ ,czym każdy z nas powie że jest lub że to posiada -świadomość.

Jeśli to rozumowanie jest poprawne i uznamy dowody za tym przemawiające, to jakiekolwiek rozważania o zewnętrznym pochodzeniu DNA tracą sens. W rzeczy samej to my jako istoty świadome ( nie w sposób umysłowy, lecz pozazmysłowy, kwantowy ) to DNA skonstruowaliśmy i przerabialiśmy je przez wieki do aktualnych potrzeb. Nie takich potrzeb o jakich zwykliśmy myśleć na swój egotyczny sposób, tylko rozumianych przez naszą świadomość, co może mieć również powiązanie z częstotliwością obrotu naszej planety, jej związkiem ze Słońcem (wiatr słoneczny) oraz galaktyką (neutrina, photon belt). Jesteśmy, niczym fragment fraktala, częścią nieskończonego, ewoluującego organizmu.

Obserwujemy wokół siebie końcowe, fizyczne efekty ewolucji całego gigantycznego organizmu i próbujemy to po swojemu zrozumieć, nazwać to i tyle co możemy.
DNA zostanie  zmienione w swoim czasie, zgodnym z rytmem Wszechświata i rozwoju Świadomości.
« Ostatnia zmiana: Październik 07, 2011, 11:00:44 wysłane przez east » Zapisane
quetzalcoatl44
Gość
« Odpowiedz #285 : Październik 07, 2011, 16:34:11 »

na poczatku bylo slowo..Uśmiech dna ma 4 litery tak jhvh i uklada sie w podobna strukture..tak jak zreszta caly swiat materialny
pytanie po co istnieje swiat materialny i czy jest dobry?,moze zeby rozpoznac samego siebie?, pokonac  ego?, albo stworzyc ego do monstrualnych rozmiarow 666?, to juz kazdy musi sobie odpowiedziec sam Uśmiech - swiadomosc i pamiec Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Październik 07, 2011, 16:36:55 wysłane przez quetzalcoatl44 » Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #286 : Październik 07, 2011, 18:06:22 »

Ostatecznie po co jest się nad tym zastanawiać skoro jesteśmy tu i teraz , każdy na jakiejś swojej linii życia. Możemy albo uznać ,że to bez sensu i wtedy wszechświat nas w tym utwierdzi, aż do zatracenia, albo że jest w tym sens. Sens mniej lub bardziej radosnego doświadczania, poznawania, nawet choćby tylko odczuwania wiatru, słońca, mrozu. Tego wszystkiego nie ma w świecie przed dekoherencją. To znaczy jest, ale tylko jako kwantowe prawdopodobieństwo, jako potencjalna możliwość. Nawet doświadczenie własnej fizycznej śmierci jest tu jakby nagrodą. Przy okazji jeśli coś więcej zrozumiemy z tego wszystkiego, tym lepiej Uśmiech
Zapisane
songo1970

Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #287 : Październik 07, 2011, 18:41:04 »

..i ja też podejrzewam, że wszystko to co doświdczamy indywidualnie tu i teraz jest/będzie całościowym zbiorem informacji o nas samych dla "jedni",-
z tym, że tearaz rozpatrujemy to indywidualnie i nie mamy możliwości oglądu całości jako takiej..
Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
songo1970

Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #288 : Październik 20, 2011, 11:37:48 »

Starożytni też latali!
Starożytni też latali!

„Nie należy mylić prawdy z opinią większości” – Jean Cocteau
Im bardziej odchodzimy od starożytnych, tym bardziej jesteśmy w coraz większym amoku
poszukiwania „wiedzy”, znalezienie sensu istnienia człowieka, który to sens przecież został tknięty
przez wielu oświeconych z czasów przed-informatycznych i przed-średniowiecznych. Zakładając, że
wraz z postępem technologicznym osiągamy coraz większe zdolności rozumowania, jesteśmy skazani
niestety na bardzo mgliste oszukiwanie siebie w najbardziej egoistyczny i zarazem drastyczny sposób.
Uważamy, że „nowe” odkrycia w pełni zaspokoją naszą niewiedzę i tak ciągle idziemy do przodu,
zamiast sięgnąć ręką lekutko za siebie w celu odkurzenia zebranego przez wcześniejsze wieki
doświadczenia i wiedzy. Potępiamy mądrość starożytnych, ponieważ najczęściej słyszymy, że byli oni
prymitywni. Jak prymitywnym trzeba być, żeby wygłosić takie słowa, a co dopiero, żeby uczyć tak
innych ludzi?
Owszem istniały na ziemi ludzie prymitywni, ale nigdy nie w pełni tego słowa znaczeniu.
Prymitywizm więc nie powinien być określeniem, które przyczepiamy do danych plemion czy grup
społecznych, mówiąc, że „Ten lud był prymitywny”. Prymitywne były w danych ludach być może
sztuki budownictwa, rozumowanie pewnych zjawisk i ich interpretacja, ale w wielu innych kwestiach
byli zarazem geniuszami – np. w sferze duchowości i współżycia z naturą czy choćby w medycynie
naturalnej. W puszczy amazońskiej spośród kilku tysięcy gatunków roślin potrafili wybrać trzy takie,
które w pełni leczą pewne typy schorzeń. Nie jest to rzecz prymitywna – przecież to jest wiedza i to
w największej klasie. Z drugiej strony określamy mianem prymitywnych ludy, których wierzenia są w
dzisiejszych czasach dla nas absurdalne. Patrząc jednak na ich osiągnięcia (Majowie, Aztekowie,
Inkowie) w dziedzinie budownictwa, matematyki, biologii, astronomii, medycyny czy literatury,
śmiało można by stwierdzić, że stanowili przykład tego, jak dobrze zorganizować społeczeństwo,
które np. przy uprawianiu pól posługiwało się niezwykle zaawansowanym kalendarzem –
uwzględniającym ruchy 7 planet w układzie słonecznym.
W dalszym również ciągu uważa się, że np. plemię Dogonów stanowi dobry przykład współczesnego
plemienia prymitywnego. Tak, nie mają skomplikowanych i trwałych chat, ani wymyślnych urządzeń
do obróbki drewna czy kamienia, a jednak w jakiś sposób od stuleci wiedzą o istnieniu Syriusza A i
Syriusza B oraz planet krążących wokół nich, co zostało udowodnione „naukowo” w drugiej połowie
XX w.
Osobiście największą dla mnie obrazą i odrazą zarazem jest określanie kultury egipskiej (weźmy i
nawet 4-5 tys. lat jej istnienia) jako prymitywnej. Egoizm współczesnych i wcześniejszych badaczy
oraz ich arogancja sprawia, że uważamy siebie za koronę stworzenia, nie dostrzegając jak bardzo
jesteśmy zidioceni. Jak sugerował jeden z badaczy zajmujących się zidentyfikowaniem narzędzi i
techniki budowania piramid, Egipcjanie używali w tym celu m.in. młotka oraz różnej wielkości kulek
do ciosania kamienia oraz ich kształtowania. Jednak już w trakcie omawiania swojej teorii profesor
nie dostrzegł problemu jakim jest niemożność wykreowania idealnego kąta prostego za pomocą
kuleczek, chyba że były by one milimetrowych rozmiarów, co przy Wielkiej Piramidzie zajęło by
budowniczym tyle czasu, że chyba do tej pory widzielibyśmy rusztowania w Gizie i masę robotników.
Całe bogactwo Egiptu, również to, które wciąż jest pod piaskiem (jak ujawniły niedawno badania
satelitarne) dowodzi, że mamy do czynienia z kolejnymi geniuszami w sztuce budownictwa,
astronomii, matematyki, fizyki, geografii, geometrii, i inżynierii szeroko rozumianej. Do tego
dochodzą bezinwazyjne sposoby leczenia Egipcjan, jak np. leczenie urazów wewnętrznych za pomocą
dźwięków.
„Człowiek boi się czasu,
Czas boi się piramid”.
My ludzie, rzekoma korona stworzenia, nie dostrzegamy i nie czerpiemy starożytnej wiedzy, bo była
prymitywna w swej istocie? Historycy czerpią wiele informacji ze starych źródeł, bo niekiedy nie ma
innej możliwości jak przestudiować pisma, które są świadectwem osobistego zobaczenia czegoś i
opisania zjawisk czy budowli, których dziś już nie ma. Boli niezwykle zarazem to, jak wybiórczo
traktowana jest historia. Historia bowiem w dzisiejszych czasach dzieli się na historię A i historię B.
Historia A to historia, która jest oficjalną wersją zdarzeń, nie zawierającą w sobie nic
nadzwyczajnego, w której najczęściej wszystko w czasie miało prostą przyczynę i prosty skutek
(niezależnie od rozmachu). Historia B natomiast to składowa historii A, która nie została
uwzględniona przez historyków z powodu swojej „niewiarygodności”, nawet jeśli dany naukowiec
czerpie z tego samego źródła do opracowania historii A, która później trafia na stoły akademickie.
Dobrym przykładem jest korzystanie ze źródeł i Dziejów Herodota, tzw. Ojca Historii, który na dobrą
sprawę nie był pierwszym Ojcem Historii w ogóle. W sprawie Herodota panuje wręcz kakofonia
histeryczna wśród historyków. I tak np. akceptuję się wiele z jego podań dotyczących wojny greków z
persami czy podróży na Wschód i do północnej Afryki i nie ma żadnych ALE, jeśli chodzi o jego
wiarygodność w tych kwestiach. Są jednak „naoczne” opowiadania/reportaże Herodota, które
historycy odrzucają i szufladkują. Z jednej więc strony mamy przykład świetnych reportaży z okresu
starożytności, z drugiej zaś, niekiedy kilka stron dalej w pismach Herodota, naukowcy dostrzegają
bajki i fantazję, mimo że ów starożytny historyk dalej pisze w pierwszej osobie i w dalszym ciągu
utrzymuje ten sam styl, komentując to, co widzi. Panuje również w dalszym ciągu ta sama,
niezachwiana ciągłość w jego opowiadaniach.
A jednak, jeśli coś jest zbyt absurdalne lub (co jest pewne w 90%) dane przedmioty czy budowle po
prostu dalej nie zostały odnalezione, to wsadza się wybiórczo teksty dzieła Herodota do szuflady z
nadrukiem bajki, mimo że w tej samej księdze (tomach Herodota) są informacje, które stanowią
kanon badań egiptologicznych w XXI w. Gdzie w tym sens i logika? Gdzie w tym obiektywność
naukowa? Przecież to, że czegoś nie widać teraz, nie znaczy, że nie istniało 2.5 tys. lat temu.
„Boże, widzisz i nie grzmisz”.
Pozwolę sobie zacytować fragment z dziejów Herodota (wydanie z 1959 r. w j. polskim), który
naukowcy uważają częstokroć za aluzję, alegorię i tego typu farmazony.
Herodot jako naoczny świadek: „Postanowili także pozostawić po sobie (królowie Egiptu) wspólny
pomnik, i stosownie do tej decyzji zbudowali labirynt, który leży nieco powyżej Jeziora Mojrisa,
całkiem blisko tak zwanego Miasta Krokodyli. Ten ja widziałem, a przewyższa on zaiste wszelki opis.
Bo gdyby nawet ktoś razem zliczył wzniesione przez Hellenów mury i wykonane przez nich budowle,
pokazałoby się, że kosztowały one mniej trudu i wymagały mniejszych wydatków niż ten labirynt.
A przecież także świątynie w Efezie i na Samos godne są uwagi. Były wprawdzie i piramidy wyższe
ponad wszelki opis, a każda z nich dorównywała wielu i wielkim helleńskim dziełom; ale oczywiście
labirynt nawet piramidy prześcignął. Ma on mianowicie dwanaście krytych podworców, których
bramy stoją naprzeciw siebie, cześć zwróconych jest na północ, a sześć na południe, jedna obok
drugiej; a od zewnątrz otacza je jeden i ten sam mur. Są w nim dwojakie komnaty, jedne podziemne,
drugie nad tymi w górze, w liczbie trzech tysięcy, po tysiąc pięćset z każdego rodzaju. Otóż
nadziemnie komnaty sam widziałem i przeszedłem, natomiast o podziemnych dowiedziałem się tylko
z opowiadania. Przełożeni bowiem nad nimi Egipcjanie w żaden sposób nie chcieli ich pokazać,
oświadczając, że są tam groby królów, którzy pierwotnie ten labirynt wybudowali, oraz świętych
krokodyli. Tak więc o podziemnych komnatach mówimy tylko to, cośmy usłyszeli, a górne, większe
od dzieł ludzkich, widzieliśmy sami. (…) A do tego naroża, w miejscu gdzie kończy się labirynt,
przylega piramida czterdziesto sążniowa, na której wyryte są wielkie figury. Droga do jej wnętrza
idzie pod ziemią. Chociaż ten labirynt jest tak wielkim dziełem, jeszcze większy wzbudza podziw tak
zwane Jezioro Mojrisa, obok którego ten labirynt jest wybudowany. (…) Że zaś stworzyły je i
wykopały ręce ludzkie, ono samo to zaświadcza. Bo mniej więcej w środku jeziora stoją dwie
piramidy, każda wystająca z wody na pięćdziesiąt sążni, a pod wodą jest równie głęboka ich
podbudowa. Na każdej znajduje się kamienny kolos, siedzący na tronie”.
„O, Egipcie, Egipcie!
Z twojej wiedzy pozostaną tylko bajki,
Które przyszłym pokoleniom
Wydawać się będą
Nie do wiary”. – Lucjusz Apulejusz
Oczywiście poszukiwano Jeziora Mojrisa i rzekomo je odnaleziono, chociaż tak naprawdę nie
odpowiadało żadnemu opisowi Herodota. Alternatywni badacze sądzą, że labirynt lub jego ruiny
znajdują się wciąż pod piaskami pustyni. Jest to najbardziej prawdopodobna możliwość, jako że w
samym tylko 2011 r. odnaleziono (nie odkopano jednak) ok. 16 nowych piramid całkowicie ukrytymi
pod piaskiem. Z pustyniami na terenie Egiptu jest tak samo jak z głębinami oceanów – odkryto dużo,
jednak wiadomo, że to najistotniejsze, najbardziej zadziwiające, wciąż znajduje się głębiej.
Wybiórczość starożytnych źródeł sprawia, że to my jako badacze najbardziej narażamy się na
działania prymitywne.
Jak kosmicznie musiała brzmieć i zarazem niedorzecznie w drugiej połowie XX w. teoria, że
starożytni posiadali samoloty lub jakiekolwiek maszyny latające. Oprócz aerodynamicznych modeli i
rysunków maszyn znaleziono oryginalny tekst napisany w sanskrycie, który swoją treścią przerażał i
zarazem wywoływał uśmiech na twarzy. Tekst przetłumaczył specjalista (Maharshi Bharadwaajas) od
sanskrytu, samo zaś dzieło nosi nazwę vymaanika-shaastra lub prościej i pospoliciej – nauka o
aeronautyce. Sprzed co najmniej (!) 2,5 tys. lat. Dzieło w pdf’ie jest dostępne w sieci i można je
poczytać w j. ang. Cóż więc zawarli starożytni inżynierowi w swoim podręczniku o starożytnej, jeśli
nie nawet prehistorycznej technice latania? :
- powietrzne korytarze wykorzystywane w lotnictwie
- skafandry i ubiór pilotów
- elementy z których składają się „maszyny”
- odpowiednie jedzenie dla pilotów (operatorów vimanas – czyli maszyn latających)
- wytrzymałość maszyn
- lustra
- moc i „silniki”
- rodzaje maszyn
Teksty mówią także w bardzo wielu szczegółach (dzięki czemu nie można im zarzucić czysto
symbolicznego-alegorycznego-aluzyjnego czy też czysto bajkowego charakteru) wyposażenia maszyn
i zachowania pilotów. Jest także mowa o broni pojazdów oraz ich zastosowania w szczególnych
wypadkach. I tak np. mamy dokładne opisy ścian oraz poszczególnych aparatów sterowniczych. Jest
także mowa i proporcjach, z jakich można uzyskać nowe materiały. Pojawia się także siedem (!)
typów silników oraz różne sposoby na wykorzystanie energii słonecznej. Znajduje się tam również
malutki podręcznik walk powietrznych. Słowem, czyta się to jak instrukcję do obsługi samolotu
bojowego. Nie da się podważyć wieku stanc, na których są zapisane teksty. Nie da się także
podważyć ich pochodzenia. Niektóre z nich są starsze, niż pochodzenia pierwszej myśli na temat
wykorzystania koła. Oczywiście istnieją także inne hinduskie teksty, które zajmują się ścisłą nauką.
Kto by zatem przypuszczał, że w czasach, kiedy to prehistoria miesza się ze starożytnością,
„naukowcy” mówili o atomach i budowie ciał?
Teksty tzw. pradawnych dzieł historycznych to m.in. zbiór Srimad Bhagawatam, gdzie czytamy:
„Ostatnia cząstka objawienia materialnego, niepodzielna i nie ukształtowana w ciało, jest określana
jako atom. Istnieje ona zawsze, nawet po rozpadzie wszystkich form, jako niewidzialna jedność. Ciało
materialne nie jest niczym innym jak strukturą złożoną z takich atomów, ale prosty człowiek rozumie
ją niewłaściwie”.
„Atomy są ostatecznym stanem objawionego Wszechświata. Kiedy pozostają we własnych formach,
nie tworząc różnych ciał, określa się je jako nieograniczoną jedność”.
„Można mierzyć czas, mierząc ruch struktury atomowej ciał. Czas atomowy jest mierzony na
podstawie trwania pomiaru określonej przestrzeni atomowej. Czas ów, pokrywający nieobjawioną
całość atomów, jest określany mianem wielkiego czasu”.

Czyż dzisiejsza nauka odmówiła by racji powyższym twierdzeniom? Na pewno już sam fakt tak
świetnej formy stylistycznej w tak poważnym temacie zaskakuje! Takich tekstów są setki, tysiące – w
samych Indiach. Tybetańskie stance mówiące o początkach świata i wielkich wdechach
wszechświata znajdują dzisiaj swe uzasadnienia w teoriach fizyków – nie kwantowych również.
Przenieśmy się do Mezoameryki i całej zachodniej części Ameryki Południowej. Znajdują się tam
„artefakty”, które określa się niekiedy nawet w poważniejszych publikacjach jako niewytłumaczalne.
Ależ oczywiście, że są one wytłumaczalne, ale tylko wtedy, kiedy zdejmie się sztywne akademickie
dogmaty z ram umysłowych. Dlaczegóż by starożytni mieli nie używać diamentowych ostrzy?
Puma-Punku w Boliwii, gdzie znajdują się ruiny miasta, które niewytłumaczalnością prześcigają
chyba samą Wielką Piramidę, składają się ze skał które w tabeli twardości zajmują miejsce zaraz po
diamencie, co oznacza, że można je było ciąć… praktycznie tylko diamentem. To nie wszystko, waga
skał i rozmiary ruin w Puma-Punku są po prostu gigantyczne a cech budowlany, który tego dokonał
wykonał cięcia skał oraz ich zdobnictwo z taką samą dokładnością, z jaką dokonują tego laserowe
maszyny XXI w.
Wszelkie niezwykłości znajdują się na całym świecie, a jednak w dalszym ciągu nie pozwala się ich
tak naprawdę zbadać. O nie, zbyt dużo czasu i pieniędzy pochłonęło by restrukturyzowanie wiedzy
akademickiej. Teorie zbudowane przez dziesięciolecia nagle były by błędne? Iluż to profesorów ma
dzięki nim tytuły? Naukowe? Więcej niekiedy w nich niewiadomych niż w teologii.
Nauki ścisłe to jedna strona medalu, który przyćmiewa technikę dzisiejszą, mimo hologramów i
tabletów dotykowych i technologii kosmicznej. Jesteśmy w tyle, bo starożytni byli znacznie
inteligentniejsi.
Całe tomy filozoficznych i duchowych starożytnych dywagacji wprawiają w osłupienie. Część z nich
władała umysłem w sposób lekki i świadomy. Posługiwali się, mówiąc wprost, mózgiem, dostrzegając
jednocześnie, że to świadomość stanowi prawdziwą istotę człowieka. Opisywali świadomość niekiedy
w sposób bardziej zrozumiały, niż dzisiaj moglibyśmy opisać stojący przed nami samochód. Górowali
zatem w dużo bardziej zmysłowy sposób duchowością, którą nie należy mylić z religią i sztywnymi
jak sosna w lesie dogmatami. Wydawać by się nawet mogło, że rozumieli czas, albo i nawet w
pewnym sensie jego brak i nieistnienie. Ciało leczyli umysłem, w naszych zaś czasach ciałem leczymy
umysł, co w gruncie rzeczy przynosi krótkotrwałe lub bolesne rezultaty. Starożytni filozofie, od
których pochodzą przecież wszystkie nauki ścisłe, w dużo większym stopniu zajmowali się rzeczami,
które naprawdę mają jakieś znaczenie w życiu człowieka.
Dzisiaj wypada nam zastanowić się, dlaczego nazywamy starożytnych prymitywnymi, skoro to my,
ludzie z głowami niczym świecące żarówki, nie zastanawiamy się tak naprawdę, dlaczego ich tak
nazywamy.
Autor: karolc@ireland.com
www.newworldorder.com.pl
Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
east
Gość
« Odpowiedz #289 : Październik 20, 2011, 12:40:57 »

Cytuj
Czas atomowy jest mierzony na podstawie trwania pomiaru określonej przestrzeni atomowej. Czas ów, pokrywający nieobjawioną całość atomów, jest określany mianem wielkiego czasu

Dzisiaj  "czasem atomowym mierzonym na podstawie trwania pomiaru określonej przestrzeni atomowej"  określilibyśmy jednym słowem CZĘSTOTLIWOŚĆ.
Jak wynika z cytatu, starożytni wiedzieli nawet CO drga. - sama przestrzeń , ta "nieobjawiona całość atomu".

W świetle nauki szkolnej a nawet oficjalnej akademickiej jeszcze nie jest to oczywiste, ale już wg WSM  ( Wave Structure Matter - teorii falowej materii )  Milo Wolffa staje się to jasne.
Atom -" Ostatnia cząstka objawienia materialnego, niepodzielna i nie ukształtowana w ciało, jest określana
jako atom. Istnieje ona zawsze, nawet po rozpadzie wszystkich form, jako niewidzialna jedność. Ciało
materialne nie jest niczym innym jak strukturą złożoną z takich atomów, ale prosty człowiek rozumie
ją niewłaściwie
" .
Wiedzieli zatem, że atom nie jest materialną cząstką tylko tym, co nie da się podzielić już - falą.
Cytuj
Jesteśmy w tyle, bo starożytni byli znacznie, inteligentniejsi.

Nie tyle inteligentniejsi, co mniej chciwi i zaborczy może. My również do tego co oni dochodziliśmy w wielu wiekach na różne sposoby, ale zawsze znalazły się takie siły, które tę wiedzę zamykały pod kluczem by nie stała się powszechna. Zatrzymywały one rozwój ludzkości o całe setki i tysiące lat. I tak się dzieje dzisiaj również. Granty dostają tylko wybrani naukowcy. Ich się opłaca aby utrzymywali status quo - jedynej "słusznej" wiedzy, która w rzeczywistości prowadzi na manowce.
Cytuj
Posługiwali się, mówiąc wprost, mózgiem, dostrzegając jednocześnie, że to świadomość stanowi prawdziwą istotę człowieka. Opisywali świadomość niekiedy w sposób bardziej zrozumiały, niż dzisiaj moglibyśmy opisać stojący przed nami samochód.
Rewelacyjny fragment . Dziś naukowcy odnajdują dokładnie w czym przejawia się w nas świadomość opisując mikrotubule ich budowę i funkcje jakby to był "samochód" , którym jeździ świadomość.
Cytuj
. Wydawać by się nawet mogło, że rozumieli czas, albo i nawet w pewnym sensie jego brak i nieistnienie

Bo czas związany jest z częstotliwością , czyli "taktowaniem" poprzez zegar (falowy atom) drgań Przestrzeni. Czas istnieje jako odświeżanie ekranu na którym oglądamy "poklatkowy" film - życie. Mózg to tylko projektor  : "Posługiwali się, mówiąc wprost, mózgiem " .  A ściślej  : Świadomość posługiwała się - i dalej to robi - mózgiem.

Do czego ? Do świadomego tworzenia rzeczywistości Uśmiech Do kształtowania materii - wycinania z granitowych skał precyzyjnych bloków, przenoszenia ich na miejsce montażu, ustawienia. Na przykład do tego. Nie wspominając o uzdrawianiu.

świetny art, dzięki songo.
Zapisane
songo1970

Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 22
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 4934


KIN 213


Zobacz profil
« Odpowiedz #290 : Październik 20, 2011, 13:17:44 »

..i pytanie, jak to się stało że ludzkość utraciła tą wiedzę/możliwości?,-

czas rozkwitu tej wiedzy prawdopodobnie porzednie 2tys. lat w "fali światła"- wyszliśmy z niej i nastało 11tys. l. mrocznych czasów "to właśnie za czasów Atlantydy, czyli około 11000-12000 lat temu."
teraz znów zbliżamy się do zapomnianej wiedzy-

"To jest pas fotonów, lub zespół fotonów. Oznacza to, że nasz Układ Słoneczny przechodzi przez pas dwa razy w cyklu 26000 roku (to jest co pół cyklu lub 13000 lat). Grubość chmur fotonów jest taka, że zajmuje to około 2.000 lat dla naszego Układu Słonecznego, aby przejść przez to, a więc około 11.000 lat pomiędzy każdym spotkaniem z tym pasem (2 x 11.000 + 2 x 2000 = 26000 lat)."

http://wolnaplaneta.pl/terra/2010/10/22/photon-belt-pas-fotonow-na-tle-galaktyki/
Zapisane

"Pustka to mniej niż nic, a jednak to coś więcej niż wszystko, co istnieje! Pustka jest zerem absolutnym; chaosem, w którym powstają wszystkie możliwości. To jest Absolutna Świadomość; coś o wiele więcej niż nawet Uniwersalna Inteligencja."
Kiara
Gość
« Odpowiedz #291 : Październik 20, 2011, 14:56:49 »

Czytając takie informacje uśmiecham się w duchu , nie mogę pisać wszystkiego o mojej wiedzy bo i tak jest aż nadto szokująca. A ja zwyczajnie nie potrafię poprzeć jej naukowymi argumentami.

Ale.....  wiedzieć warto i przypominać sobie iż świat zewnętrzu ( ten fizyczny ) tak naprawdę nie jest naszym światem cała wiedza jest zdeponowana w nas w naszej świadomości.
Kolejno odkrywane fragmenty naszych Ludzkich możliwości przekładane na tworzone w świecie zewnętrznym urządzenia to nic innego jak nasza możliwość oddziaływania energiom na materię! Te wszystkie cudowności , które zamykamy w materialnych kształtach o obecnie niedostępnym dla Człowieka tworzeniu są naprawdę naszymi Ludzkimi możliwościami sprawczymi , krytymi przed nami przez wiele tysiącleci.

Czy możecie sobie wyobrazić iż siła energii zawartej w spojrzeniu Człowieka bez problemu tnie każdą skałę?
Ma ona zdecydowanie większą moc od znanych nam laserów. Korzystać z niej można na nieokreśloną odległość w znanym nam czasie przeszłym , przyszłym i teraźniejszym.

Naprawdę żaden problem ale jeden warunek ; trzeba w sobie uzyskać odpowiednią MOC ENERGETYCZNĄ!
Jest jeszcze uzależnienie jej uzyskania , a jest nim właśnie LUDZKIE DNA , czyli DNA które Człowiek "odziedziczył" od BOGA!
Ono w trakcie podnoszenia osobistej wibracji otwiera te wszystkie LUDZKIE możliwości. Uwierzcie wszystko , wszystkie możliwości zewnętrznie zachwycające Was w najnowszych technologiach są tylko prymitywnymi opiami możliwości LUDZI . Nasze możliwości są nieograniczone ich działanie to CAŁY KOSMOS , CAŁY ZAŚWIAT.

To co widzimy w naszej fizycznej rzeczywistości jest złudzeniem oraz plagiatem prawdy zamkniętej w określonym obszarze wibracyjnym zagęszczonej energii.

Czemu to miało służyć? Tylko i wyłącznie poznaniu siebie swoich uczuć i odczuć w kontakcie z materią , ona miała być tylko lustrem dla nas , do obejrzenia siebie i swoich reakcji uczuciowych w konkretnych zachowaniach , niczym więcej!

Jednak pewna grupa Energii tak bardzo zachwyciła się tymi materialnymi doznaniami iż postanowiła zostać władcami tej przestrzeni i uwięzić w niej podstępnie  nawet tych , którzy nie wybrali identycznej drogi.


Pomimo zakończenia dawno temu eksperymentu ( najdalszego odejścia od źródła , domu) oni nadal tworzyli iluzję iż właściwym domem Człowieka jest ziemia.
Zablokowane energetyczne możliwości nie pozwalały na uruchomienie wszystkich funkcji DNA i odkrycia prawdy Człowieka o sobie.
Ta blokada oraz oszustwa informacyjne egzystują nadal , chociaż już w coraz mniejszym stopniu oddziałują na Ludzką świadomość. Następuje przebudzenie ,Ludzi poprzez odblokowanie dostępu do własnej wewnętrznej wiedzy do własnej świadomości.

Ja sama dokonywałam już ( eksperymentalnie) operacji laserowej ( wzrokiem na odległość) na śmiertelnie zakażonych kościach Człowieka. Rezultat był błyskawiczny , Człowiek chory ozdrowiał , lekarze nie rozumieją przyczyny wyzdrowienia całkowitego.

A ja nie mam zamiaru się reklamować , niech to pozostanie nadal anonimową akcją dla nich. Wiem więc i to nie tylko z tego przykładu jakom moc i możliwości może mieć "moc spojrzenia"... cięcie skal , to pestka przysłowiowa.

Jednak nadal pozostaje przykład dwóch skrajności , tych nieograniczonych możliwości jednych Ludzi i tych "prymitywnych " żyjących obok. Dlaczego?

Ci z tymi możliwościami ponad przeciętnymi byli nauczycielami ludzi ( z Ludzkim DNA) , którym pozostawili wiedzę i przykłady jak osiągnąć identyczne możliwości jak oni. Zwyczajnie byli nauczycielami z innych wymiarów przybyłymi na ziemię , Oni pracowali i tworzyli myślą. Oni nie potrzebowali żadnych narzędzi zewnętrznych , bo korzystali ze wszystkich wzorców zdeponowanych w swoich szyszynkach. Mogli bez żadnego problemu rzutować je na materię tego świata i "laserem wzroku" precyzyjnie wyciąć każdy kształt, mogli siłą woli tworzyć warunki lewitacji i podnosić każdy ciężar w górę.
Mogli sami lewitować materializować się i dematerializować w każdym dowolnym miejscu. Bez problemu mogli tworzyć dźwiękiem , ale również dźwiękiem otwierać i zamykać wrota między wymiarowe. Oj dużo mogli i mogą nadal.
A że większość ludzi tego nie widzi? To tylko brak dostrojenia ( odbiornika) Ludzki wzrok do częstotliwości fali , która to pokazuje.

Ta wiedza jest na ziemi , jest zdeponowana  w fizycznych zapisach we wzorach , miała być przekazana Ludzkości.

Przekaz udostępniany jest zależnie od rozwoju  Ludzi czyli podnoszącej się w nas energii, ona jak już pisałam aktywuje Ludzkie DNA , otwiera dostęp do wiedzy.

Co zatem robią ci , którzy chcą nie dopuścić do odkrycia tych sekretów i udostępnienia Ludziom ich osobistej wiedzy?

Okradają ich z ENERGII , blokują rozwój energetyczny Człowieka wszelakimi możliwymi sposobami , usiłują rozładować nasze osobiste "banki energii" w nas okłamując nas i wyłudzając ją w każdy możliwy sposób.


O co jest walka na ziemi? O ENERGIĘ! Po odcięciu dostępu do strumienia energetycznego zasilającego jądro ziemi ( to nie Egipt) została już tylko walka o indywidualną energię każdego z nas!
Perfidna , podstępna , oszukańcza  walka o ograbienie Człowieka z energii by zablokować jego naturalne prawa rozwojowe.


Naprawdę żeby cokolwiek zrobić na tym i na tamtym świecie  niezbędna jest energia , energia i jeszcze raz energia!
Ona jest potrzebna i ludziom do życia i rakietom do lotów i żelazkom do prasowania i samochodom do jeżdżenia i żarówkom do świecenia, bez niej nie ma nic!

Nasze DNA również potrzebuje energii żeby uaktywnić swoje możliwości a my dzięki nim będziemy mogli czynić te opisywane "cuda"

I to tylko tyle.


Kiara Uśmiech Uśmiech
Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #292 : Październik 20, 2011, 16:41:11 »

@Kiara
Cytuj
Nasze DNA również potrzebuje energii żeby uaktywnić swoje możliwości a my dzięki nim będziemy mogli czynić te opisywane "cuda". (..)
Jest jeszcze uzależnienie jej uzyskania , a jest nim właśnie LUDZKIE DNA , czyli DNA które Człowiek "odziedziczył" od BOGA!
Z mojej wiedzy na temat świata wygląda to trochę inaczej. Nie ma wybrańców energetycznych z DNA od Boga. Jesteśmy Świadomością, energią ,która spaja nasze organizmy w jeden harmoniczny twór tak samo jak robi to ze wszystkimi innymi żywymi organizmami w całym ekosystemie. My JUŻ jesteśmy "zbawieni" jeśli można się tak wyrazić Mrugnięcie

To Świadomość wpływa na DNA przeprogramowując je. Posiadamy wszak blokady wiedzy o nas samych. Te blokady (egotyczny umysł) odcinają nas od komunikacji z wewnętrzną energią na tyle, że funkcjonujemy "na pół gwizdka"  albo nawet i nie.  Egotyczny umysł odcina nas od prawdy o nas samych, od wewnętrznej mocy i wiedzy.

Tak to brzmi w słowach, a na prawdę dzieje się to na poziomie częstotliwości. DNA jest wibracją fal, każdy elektron, atom, pozytron, molekuła, wszystko drga wewnątrz siatki Przestrzeni na swoich częstotliwościach.
Czuję jakby brakowało w tej orkiestrze kilku tonów, są sztucznie wygaszane i dlatego orkiestra nie gra tak jak mogłaby zagrać. Brakujące wibracje zostały przechwycone i nie zasilają  własnej "orkiestry" , tylko zupełnie inne , obce byty. Nie jakieś zewnętrzne, ale te, które rezydują w nas samych ssąc energię dla siebie lub czegoś zewnętrznego. W każdym jednym człowieku.
Cytuj
trzeba w sobie uzyskać odpowiednią MOC ENERGETYCZNĄ!
poprzez zharmonizowanie, przestrojenie blokad z płynącej zewsząd wiedzy.
 
Skąd ? Może wzorzec przyjdzie z tego, o czym mówimy " pas fotonów, lub zespół fotonów." - fali w którą weszła Ziemia. Fali "światła",a tak na prawdę fali wysokoenergetycznych cząstek niewidocznych gołym okiem, a i uzbrojonym ciężko by je wyłapać - mam na myśli NEUTRINA.
Jak ?
Spójrzcie co dzieje się z Ziemią. Drży, wybucha, rozszerza się. Neutrina mają potężną energię, tak potężną, że oddając ją we wnętrzu naszej Planety ( we wnętrzu Słońca również ) powodują jej przemianę. Nie tylko przemianę Ziemi ale również innych planet US - te wszystkie anomalie, Wenus, Saturn, Jowisz , o czym ostatnimi czasy donosiły niezależne portale.
Nie tylko wewnątrz planet. Neutrina dostarczają energii , pompują ją w atmosferę, wytwarzają bardzo silne pola ( jak prąd jest wynikiem pól elektromagnetycznych ), które można okiełznać , wyłapać za pomocą budowanych już urządzeń do "darmowej energii".
Co więcej. Świadomość jest również wrażliwa na tą energię, rozszerza się. Zobaczcie co się dzieje na świecie, jak ludzie reagują nie wiedząc dokładnie o co chodzi, ale czują, że muszą dać upust swojej energii - arabska wiosna, demonstracje w krajach Zachodu, protesty. Tysiące publikacji w Internecie, te wszystkie "nawiedzone" channelingi, aktywność "kosmitów". Ale przede wszystkim nauczyciele duchowi, już niemalże w każdym miasteczku znajdzie się kilku Uśmiech . To dzieje się na naszych oczach, TERAZ.

Sęk w tym, aby tą energię wpompowywaną w nas przyjmować zgodnie z jej przeznaczeniem a nie zasilać w starych kanałach wprogramowanych w ludzkie wzorce zachowań przez szkołę, społeczeństwo, religie, światopoglądy.

Nasze wewnętrzne przekonania, wartości, którymi żyjemy nie powinny blokować tego, co się dzieje więc powinniśmy starać się harmonicznie postępować zgodnie z Naturą. Odkrywać siebie, rozumieć siebie i świat na nowo. Może wydaje się nam ,że nigdy wcześniej na taką skalę nie doświadczaliśmy, ale starożytne pisma , artefakty i budowle - niemi świadkowie - przeczą temu. Tak było onegdaj, to dzieje się TERAZ. Powrót Fali.
Zapisane
quetzalcoatl44
Gość
« Odpowiedz #293 : Październik 20, 2011, 18:56:56 »

aktywowac DNA mozna tylko w grupie 13 osob Uśmiech, pozniej zrobi sie z tego 12 do kwadratu Uśmiech
Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #294 : Październik 20, 2011, 19:54:39 »

east możne w Tobie i są jakieś  byty które okradają Cię z energii ale we mnie ich nie ma. Tego jestem pewna.

No dobrze masz byty, ale po co one Ciebie muszą okradać skoro pochodzą z tego samego źródła co Ty?
Przecież same mogą z tej energii korzystać identycznie jak Ty, skoro nie ma wybrańców energetycznych z DNA pochodzącym od Boga??
To się kupy nie trzyma , wybacz.

Zresztą tak niewiele już tego czasu do transformacji pozostało... sam zweryfikujesz swoją wiedzę.

Powodzenia.

Kiara Uśmiech Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Październik 20, 2011, 19:57:16 wysłane przez Kiara » Zapisane
east
Gość
« Odpowiedz #295 : Październik 20, 2011, 20:43:39 »

No właśnie  "pochodzą z tego samego źródła" ,ale z jakiejś przyczyny grają inną rolę ,nieharmoniczną. Tak- istnieje we mnie dysonans, który blokuje Świadomość. Nie jestem hipokrytą, Kiaro. Jestem człowiekiem, na którego składają się różne częstotliwości, nie zawsze harmoniczne. Nie mogą one korzystać z tego samego źródła, choć z niego pierwotnie pochodzą z tego samego powodu dla którego fale krótkie w Twoim radiu nie mogą "nadawać" na falach długich. Mogą jednak zakłócać "kanał" w ten sposób, że nie dasz rady nastroić się na fale długie, bo przez zakłócenia (pochodzące z tych "krótkich") usłyszysz najpierw trzaski, piski, szum a dopiero potem gdzieś w tle odległy, zniekształcony sygnał upragnionej stacji. Tu chodzi o siłę sygnału. Silny nadajnik bliżej Twojego odbiornika ma większą moc przebicia, niźli fale z odległego kontynentu.
Tak się składa, że nadajnik niskich częstotliwości ma lepszą propagację fal w tej , materialnej na wskroś , rzeczywistości.
Transformacja to nic innego jak zmiana siły sygnału. Odległa stacja w pewnych szczególnych warunkach (np zorze polarne czyli zmienione pole magnetyczne ) może przebić się ze swoim czystym sygnałem poprzez hałaśliwe, lokalne stacje. I takie będzie przebudzenie - błyskawiczne.

Ale skoro Ty jesteś już oczyszczona z wszelkich Myśli(cieli) to pewnie nie potrzebnie Ci to piszę Uśmiech

Powodzenia wzajemnie.
Zapisane
Kiara
Gość
« Odpowiedz #296 : Październik 20, 2011, 21:13:25 »

Dostrajanie siebie inaczej podnoszenie wibracji , ewolucja czy wkraczanie w wyższy wymiar to nie to samo co byt w nas , który ograbia nas z energii.

Powyższe stwierdzenia dotyczą możliwości korzystna z kontaktu z osobistą świadomością przez to o czy cały czas piszę życie innymi wartościami o wyższej energii.
Zatem nie rozumiem o co ci tak naprawdę chodzi?
Bowiem żyć wyższymi wartościami to podejmować decyzje życiowe z wyższego poziomu etyki. Otwierać w sobie coraz wyższe kody DNA dzięki którym uaktywniają się powyższe możliwości.

I jeszcze raz nie każdy je posiada ta jak nie każdy żyje w oparciu o to samo DNA , nie każdy niesie w sobie Iskrę Życia i nie każdy może transformować swoje fizyczne  ciało w ciało subatomowe , świetlne ciało.

Kiara Uśmiech Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Październik 20, 2011, 21:14:03 wysłane przez Kiara » Zapisane
Betti
Gość
« Odpowiedz #297 : Październik 23, 2011, 20:18:37 »

Nieznana historia człowieka

35 milionów lat temu:Utworzyła się inteligentna eteryczna cywilizacja określana jako opiekunowie Ziemi. Została ona stworzona po to , by zapewnić ochronę fizyczną planety.

26 milionów lat temu: Kolonie Dinoidów ( z konstelacji Oriona w systemie Bellatrix ) i Reptoidów ( z jednej z mniej znanych gwiazd (planet) w konstelacji Sagittariusa) pojawiły się i skolonizowały Ziemię. Ziemskie hierarchie duchowe ( niematerialne, eteryczne?) okazały wiele przyjaźni tym koloniom. Reptoidzi i Dinoidzi pozwolili ssakom ziemskim rozwinąć się do stadium inteligentnych sług, istot wykorzystywanych. Nazwano je "Pre-cataceans". Pre-cataceans dostarczały obfitego pożywienia wszystkim trzem koloniom w zamian za technologię (która w przyszłości miałą polepszyć ich produkcję i może byt). Trzy cywilizacje egzystowały w harmonii przez 8 milionów lat. Wszystkie trzy cywilizacje rozwijały formy podróży w czasie i przestrzeni. Pre-cataceans rozlegle rozwijały swoją duchową stronę ( psychiczne umiejętności).

10 milionów lat temu: Dinoidzi i sojusz Reptoidów ( z Bellatrix ) przybyli na Ziemię, by powstrzymać wpółpracę z Pre-cataceans, uważali oni, że są wyżsi, lepsi od innych istnień i zatem powinni je kontrolować. Przez następne 10000 lat Dinoidzi i sojusz Reptoidów mieli coraz większy wpływ na ziemskich Dinoidów i Reptoidów. Dinoidzi i Reptoidzi w ciągu tych 10000 lat zdecydowali zniszczyć całą rasę Pre-cataceans poprzez rozmaite taktyki wojny psychologicznej. Pre-cataceans boleśnie odczuli działania kolonistów.

8 milionów lat temu: Pre-cataceans podzielili się na dwie grupy, pierwsza wyemigrowała z systemu słonecznego ( do konstelacji Pegazusa i Cetusa ), druga grupa zmieniła się fizycznie tak, że mogła wejść do oceanu i tam znaleźć schronienie. Ten proces transformacji trwał ponad cztery miliony lat i ówcześni Pra-cataceans stali się dzisiejszymi Cataceans ( wieloryby i delfiny ). Pre-cataceans zniszczyli 98% cywilizacji Dinoidów i Reptoidów. Pozostałe 2% zostały wysłane na planetę Maldek, poza układem słonecznym(?). Gdy na Ziemi zabrakło Dinoidów i Reptoidów duchowe hierarchie ziemskie Cataceans musiały znaleźć innego obrońcę lądu. Przeszukano obszar w promieniu 80 lat swietlnych od słońca, Po dwóch-trzech milionach lat przeszukiwania na czwartej planecie w systemie Vega znaleziono prymitywny wodny gatunek, który właśnie zaczął wychodzić na ląd. Ten gatunek miał własny system porozumiewania się, umiejętności łowieckie i w zbieraniu plonów. Duchowe hierarchie systemu Vega zgodziły się na to, by ten osobliwy gatunek został zmieniony genetycznie co pozwoli na szybszy rozwój ewolucyjny, w wyniku którego stałby się gatunkiem opiekunów. Przodkowie pierwszych ludzi, znajdujący się w systemie gwiazdy Vegi, rozwijali swoją technologię tak, że w pewnym momencie mogli emigrowac do sąsiednich systemów gwiezdnych.

4 miliony lat przed naszą erą: Powstała Federacja Galaktyczna. Syriusz B został skolonizowany. Ziemia została wyznaczona na kolejną planetę do kolonizacji. 2 miliony lat przed naszą erą Mars i Wenus zostały skolonizowane. Na Ziemi znalazły się kolonie Hyborneów. Milion lat przed naszą erą Przez cały ten czas Dinoidzi i Reptoidzi wzrastają w siłę. Dinoidzi i Reptodzi zaatakowali obydwa nasze systemy słoneczne a także inne sąsiadujące z nimi. Koloniści na Ziemi ( Hyborneowie ), Marsie i Wenus zostali całkowicie zniszczeni przez Dinoidów i Reptoidów. Dinoidzi i Reptoidzi przejęli kontrolę nad całym systemem słonecznym na okres 80000 lat. W wyniku tego Federacja Galaktyczna wypowiedziała im wojnę by z powrotem skolonizować ten system. Zniszczono planetę Maldek-siedzibę Dinoidów i Reptoidów inną planetą o średnicy cztery razy większej od średnicy Ziemi. Resztkami planety Maldek są dzisiejsze Asteroidy.

900000 lat przed naszą erą:Kolonia zwana Lemurią została osadzona na Ziemi. Przez następne 850000 lat Lemurianie rozciągneli swe terytorium na prawą półkulę Ziemi.

500000 lat przed naszą erą: Lemurianie zasiedlili kolonie zwane córkami kolonii ( Atlantyda, Yu-dzisiejsze Centralne Chiny i Tybet a także Liban i Egipt.

100000 lat przed naszą erą: Atlantyda,Yu, Liban i Egipt są włączone do imperium. Koloniści odkryli, że mieszkańcy Atlantydy poczuli, że to oni powinni zostać "Matką Imperium" toteż szybko uświadomili sobie, że muszą zniszczyć Lemurian by objąć pełną władzę. Mieszkańcy Atlantydy zawarli przymierze z Renegatami Pleidiansami i Alpha Centurianami, by rozwinąć własną technologię.

25000 lat przed naszą erą: Po bezczynnym długoletnim oczekiwaniu na właściwy moment by zaatakować imperium Lemurian, mieszkańcy Atlantydy zdecydowali się na zniszczenie Lemurii przy pomocy Renegatów. Dokonali tego przez wybicie drugiego księżyca Ziemi z orbity ( Ziemia miała wtedy dwa księżyce ), przy pomocy wielkiej siły grawitacyjnej wytworzonej sztucznie.Księżyc został przyciągnięty bardzo blisko lemuriańskiego imperium i zniszczony, to wywołało katastroficzny w skutkach deszcz meteorytów. Została zniszczona większa część Lemurii, wywołało to także wielkie ruchy tektoniczne a w ich wyniku zatonęła bardzo duża część kontynentu Lemurian.

Od Atlantydy do Potopu: Imperium nie poddało się hierarchi wprowadzonej przez mieszkańców Atlantydy, więc przemocą jego mieszkańcy zostali osadzeni pod ziemią.Mieszkańcy Yu utworzyli królestwo Agarthy. Mieszkańcy Atlantydy natomiast utworzyli 10 okręgów, w każdym z nich rządził król, ci królowie wspólnie tworzyli rząd Atlantydy.

25000 - 15000 lat przed naszą erą: Rząd Atlantydy zdecydował, że w ich państwie potrzebne są nowe formy rządzenia w których klasa rządzaca byłaby bardziej ustabilizowana i trwała, usprawiedliwiali to tym, że zostali wybrani przez Boga. Autokracja została dopiero stworzona i nie powinna wymykać się spod kontroli. Mieszkańcy Atlantydy zaczęli robić ekperymenty z ludzkim DNA w celu utworzenia rasy im uległej. Te doświadczenia wpływały na ludzi zmniejszając ich świadomośc i zdolności psychiczno-duchowe. Przez te wszystkie lata wybuchały powstania mające na celu przywrócenie porządku i niezależności Lemurian. Zbuntowane imperia zaatakowały "Kryształowe Świątynie" ( które były odpowiedzialne za utrzymywanie w nienaruszonym stanie zamrożonej warstwy wody około 30000 stóp nad Ziemią, która chroniła ludzi na planecie przed szkodliwym oddziaływaniem promieni słonecznych a także utrzymywała stałą pogodę). W wyniku szturmów na Świątynie miliony galonów wody w formie lodu spadły na Ziemię i stopiły się. W ten sposób powstała powódź znana z Biblii jako "Potop". Zanik warstwy ochronnej spowodował cykliczne zmiany klimatu, zwane dzisiaj porami roku.

Po Potopie: Tylko ok. dwóch milionów ludzi przetrwało powódź (z 65 milionów żyjących wcześniej). Niestety wielu z przetrwałych było mutantami ( tymi, którzy zostali genetycznie zmienieni przez mieszkańców Atlantydy ). Różni renegaci ( z Fleidesa, Alpha i Beta Centaurii ) znaleźli się w różnych miejscach na Ziemi. Po Potopie chcieli ustabilizować własne ideologie czy filozofię i skończyć życie niezgodne z prawem. Ludzie, którzy nie mieli własnej woli ( mowa o mutantach ) byli wykorzystywani przez renegatów. Żadna forma sprzeciwu wobec tych nowych "Bogów" nie była tolerowana. Ludzie rozwijali się, budowali swą nowa kulturę czcząc władców-Bogów. Obecnie żyjemy w czasach, które przyniosą koniec dziesięciu tysiącom lat rządów opartych na wykorzystywaniu niskiej świadomości ludzkiej i przyniosą czasy, w których będzie się robić wszystko świadomie. To będzie nagroda dla naszego systemu słonecznego, który spotka się ze "Świetlnym Kręgiem".

Powyższy, wielce interesujący materiał, zwraca uwagę na możliwość pozaziemskiego pochodzenia rasy ludzkiej i powiązań z innymi cywilizacjami oraz działalności kolonizacyjnej obcych ras. Gdzie mogą mieć swe źródło takie informacje? Niewątpliwie w materiałach ufologicznych zawierających relacje spotkań z ufo i ich załogami a wśród nich zeznania świadków spotkań o przekazywanych im informacjach, wśród których często zdarzają się przekazy o historii Ziemi, pochodzeniu ludzi. Informacja o pochodzeniu rasy ludzkiej z systemu gwiazdy Vegi znajduje swe potwierdzenie w przekazach Plejadan kontaktujących się w Szwajcari z Billy Meierem, niebogatym, jednorękim człowiekiem. Obecna rasa ludzka jest też według przekazów Obcych mieszaniną różnych ras-odmian ludzkich i posiada swych krewnych na innych systemach planetarnych. Nasza cywilizacja dźwiga się z upadku po katastrofie będąc dotąd wykorzystywana, manipulowana i kontrolowana w różny sposób. Być może do tego celu służą między innymi różne religie rozpowszechnione na Ziemi, stanowiące ponoć zjawisko dość wyjątkowe w grupie cywilizacji naszej galaktyki. Świadomość ludzi o swym pochodzeniu i miejscu w kosmosie dopiero się budzi, rozwija w miarę rozwoju nauki, technologii oraz sygnałów o zjawiskach niewytłumaczalnych, UFO itp. Do naszej świadomości dochodzą i dochodzić będą coraz to nowe szokujące informacje. Jeżeli w powyższym materiale jest ziarno prawdy, będziemy musieli się z tym stopniowo oswajać i przyzwyczajać do nowej rzeczywistości. Według prognoz prof. Pająka ludzie zbudują za 30-50 lat pierwsze magnokrafty a później ich doskonalsze wersje ( za ok. 200 lat ) pozwalające na podróże gwiezdne, podróże teleportacyjne(napęd telekinetyczny), manipulacje z czasem. Tym samym posiądą umiejętność i możliwość badania innych systemów planetarnych, ich kolonizacji oraz kontaktów z innymi cywilizacjami.

 

MishA

http://bogowie.org.pl/baza.php3?ido=11&poz=23
Zapisane
quetzalcoatl44
Gość
« Odpowiedz #298 : Luty 17, 2012, 19:04:42 »

Jezus jest droga prawda i zyciem Uśmiech jezeli dokonalo sie to wcielenie dzieki arce przymierza i poprzez Maryje dzieki temu zostal uzdrowiony rodzaj ludzki jezeli ktos zyje w Jezusie zyje w Bogu i jego dna jest juz w pelni aktywowane Uśmiech

ego to falszywy program

ten caly swiat materialny jest wiezieniem (wiadomo kto jest jego wladca..) i raczej nie jest przyjemnym miejscem Uśmiech
« Ostatnia zmiana: Luty 17, 2012, 22:00:21 wysłane przez quetzalcoatl44 » Zapisane
Dariusz


Maszyna do pisania...


Punkty Forum (pf): 3
Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 6024



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #299 : Luty 20, 2012, 22:19:25 »

Post >songo< przeniosłem do: Wojny bogów >>
Zapisane

Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 [12] 13 |   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Strona wygenerowana w 0.156 sekund z 20 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

tomaszowskieperegrynacje naszemaluchy wataha-dahabiga-indaha siri-ya-ny pet-city